Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Jak w Polsce mówić, że jest się ateistą?
#21
Żarłak napisał(a):W związku z powyższym, nawet jeśli ktoś będzie próbował sprowadzić mnie do swojego poziomu wylewając wiadro guwna mam na niego wyjebane, bo wiem, że jest zbyt głupim człowiekiem, aby dostrzec, że to co deklaruje ma się nijak to tego co praktykuje i w co chciałby wierzyć czyniąc podług nauki umiłowanego kościoła. Krzyż na drogę. Ament.Duży uśmiech


Tak, czuję się moralnie lepszy od debili.

Wydaje mi się, że wiek może być jakimś powodem różnych doświadczeń
w tej dziedzinie.

Chociaż wielu młodych ludzi obecnie bardzo aktywizuje się religijnie.Oczko

Na forum katolika chyba jednak ateiści mają niezbyt dobra prasę.Uśmiech
Odpowiedz
#22
https://www.youtube.com/watch?v=WF3RIn9QEzM

Pokrzepiające!
Odpowiedz
#23
https://www.youtube.com/watch?v=BaNsc0IukUU
Odpowiedz
#24
lumberjack napisał(a):O rety, to was się ludzie pytają o takie rzeczy? A może sami się chwalicie, bez wywołania do tablicy?

Też tak mam, że nikt nie pyta. Czasem co najwyżej jak przy dyskusja przy jakimś piwie schodzi na tematy religijne, stwierdzam, że nie wierzę i na tym sprawa się kończy. A mieszkam wg statystyk w najbardziej religijnym mieście w Polsce Oczko
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
#25
Jak dla mnie mechanizm "prześladowania" działa tak:

1. A zaczyna temat jakiś, bo ma na jego punkcie bzika.
A wywija swoje dziwne teorie (nie ważne czy słuszne, ale ogólnie dziwne w świadomości większości ludzi).

2. Rozmówcy B nie podoba się punkt widzenia A. B odpowiada A dosyć łagodnie.

3. A zaczyna jeździć po B lub tym co B uważa za słuszne.

4. B się denerwuje i padają trochę ostrzejsze słowa.

5. A płacze na forum internetowy, że jest prześladowany.

Znam to z własnego doświadczenia, bo w sumie sam mam bzika na punkcie wielu tematów i dochodzę do pkt. 4. Czasem nawet 5.

Tak chyba ma każdy, kto posiada poglądy niezgodne z "jedynymi słusznymi".

Generalnie jednak trzeba sobie uświadomić, że taka dyskusja nie ma zwykle sensu. Jak się mimo wszystko chce ją podejmować, to trzeba się nastawić na niemiłe reakcję.
Jakby ktoś miał wątpliwości to potwierdzam: Tak jestem zjebanym prawakiem, który każdego dnia zjada niemowlaka. Hitler to mój idol, a Stalin to dziadek. Ogólnie chcę siać zło i spustoszenie. Czy cokolwiek jeszcze tam lewica przypisuje ludziom o moich poglądach.

Oczywiście nienawidzę kobiet, bo jestem prawiczkiem. Inaczej nie może być.
Odpowiedz
#26
Jak w Polsce mówić, że jest się ateistą?
OSTROŻNIE!

Nie wiem w jak sposób żyją osoby, które pisały "nikt mi takich pytań nie zadaje". Mamy znajomych, koleżanki/gów w pracy, klientów. Nikt nie zapytał mnie tak od siebie "jesteś wierzący?" ale często były dyskusje z których nie da się przejść (szanując rozmówcę) do innego tematu.

Moje przykłady:
1) Koleżanki/koledzy w pracy - rozmowa na temat spędzania świąt. Wyszło z rozmowy, że nie jestem wierzący. Powiedziałem "jestem ateistą". Spojrzeli na mnie z lekkim strachem. Cisza. Koleżanka nieśmiało pyta "ale jesteś takim ateistą ateistą, czy tylko ateistą?" (kurcze zabrzmiało jakby odkryli we mnie terroryzm). Wyjaśniłem im, że jestem ateistą ale nie widzę nic złego w tym, że ktoś idzie na pasterkę. Lekko im ulżyło.... ale przez jakieś 2-3 tygodnie miałem poczucie jakby każde zdanie które powiem było nagle negowane.
2) Przybrany syn - dowiedział się, że jestem ateistą. Przeraził się, że na wigilię nie podzielę się opłatkiem. (tak dla informacji - podzieliłem się)
3) Klienci - nigdy nie poruszam tematów o których nie wiem jak zareagują. To nie chodzi o wiarę ale ogólnie. Nieraz znajdzie się świr który ma auto marki X i jest zapatrzony w nie. Nie ma sensu wchodzić na taki temat, bo i tak nie dotrą do niego inne argumenty. Temat świadomie Unikam!
4) Wspólnik (oprócz pracy na etacie robię też na swoim) który jest zupełnie z innego bieguna wiary, polityki i podejścia do rodziny - z nim często rozmawiam na takie tematy ale tylko dlatego, że nie jest zaślepiony i można z nim pogadać na tzw "poziomie".

Podsumowując; Przeraża mnie jak widzę na twarzy osób wierzących ich strach, że ateiści są .....(tu wstaw sobie stereotypowy epitet)
:wall:
Odpowiedz
#27
A co to za kategoria "ateista ateista"?
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#28
lumberjack napisał(a):O rety, to was się ludzie pytają o takie rzeczy? A może sami się chwalicie, bez wywołania do tablicy?

Ja to praktycznie nie mam takich sytuacji w życiu. Dopiero ostatnio w pracy wyszła jakaś krótka rozmowa na temat religii, to się okazało, że jest część pracowników którzy nie wierzą i mają wyjebane, część takich, którzy wierzą, chodzą do kościoła, ale mają wyjebane i jeden taki co chodzi do kościoła, ale uważa, że księża to pedofile. To tyle w jakże ambitnej kwestii wiary bądź niewiary Duży uśmiech

Budowlańca nikt raczej nie pyta!?? To taki zawód dobry !!
Odpowiedz
#29
Sofeicz napisał(a):A co to za kategoria "ateista ateista"?
W tym konkretnym przykładzie który podałem oznaczało jak rozumiem kogoś kto nie tylko jest niewierzący ale oprócz tego lata z farbą i maluje na kościołach "666".
W każdym bądź razie spojrzenie koleżanki (specjalnie się odwróciła w moją stronę) było iście jak scena z filmu. Brakowało jedynie takiej muzyki na skrzypcach lub kontrabasie, która buduje atmosferę grozy i napięcia.
Odpowiedz
#30
Dawkinsowi babcia powiedziała "Rysiu, możesz być niewierzący ale tak od razu ateistą!"
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#31
Cytat:Dawkinsowi babcia powiedziała "Rysiu, możesz być niewierzący ale tak od razu ateistą!"

Serio? Duży uśmiech

- Po co mam iść do kościoła? Jestem ateistką.
- Ateistką?! Srai*stką!

Duży uśmiechDuży uśmiechDuży uśmiech
Odpowiedz
#32
Poszukiwaczka napisał(a):Serio? Duży uśmiech

- Po co mam iść do kościoła? Jestem ateistką.
- Ateistką?! Srai*stką!

Duży uśmiechDuży uśmiechDuży uśmiech

Dla wielu ludzi, ateista to ktoś w rodzaju diabła. Wszelkiego rodzaju dewiacje są nieraz w stanie zaakceptować, ale tego nie. Smutny
Odpowiedz
#33
A myślisz,z ę do mnie nie chciano wzywać egzorcysty? Oczko
Odpowiedz
#34
Poszukiwaczka napisał(a):A myślisz,z ę do mnie nie chciano wzywać egzorcysty? Oczko

Skoro było aż tak źle, to chyba lepiej by było nikomu o swoim światopoglądzie nie mówić.:]
Odpowiedz
#35
Poszukiwaczka napisał(a):A myślisz,z ę do mnie nie chciano wzywać egzorcysty? Oczko
Odesłałby najpierw do psychiatry. Nie martw się.

To stereotypy- ludzie myślą, że wystarczy hokus pokus zamiast psychotropów. A tu nie ma nic z tego- delikwent musi sam się postarać i nawrócić. Egzorcysta to nie mag. Mag potrafi.
Odpowiedz
#36
Beth napisał(a):Odesłałby najpierw do psychiatry. Nie martw się.

To stereotypy- ludzie myślą, że wystarczy hokus pokus zamiast psychotropów. A tu nie ma nic z tego- delikwent musi sam się postarać i nawrócić. Egzorcysta to nie mag. Mag potrafi.

Czyli jeśli dobrze zrozumiałem Twoją wypowiedź, to ateistów powinno się faszerować psychotropami? Duży uśmiech
Odpowiedz
#37
Beth, ja odebrałam to podobnie Oczko wybacz, ale nie uważam się za chorą psychicznie. Choć podobno większość ''psychicznych'' twierdzi to samo.

Łowco, życie cały czas w kłamstwie i w udawaniu jest w pewnym momencie coraz bardziej uciążliwe Oczko Uwierz. Z czasem nauczyłam się milczeć póki się da, póki nie nawinie się temat albo nie widzę, że rozmówca jest rozsądny. Uważam też na osoby starsze. Kłamać i udawać katoliczki nie mam ochoty. Do kościoła pójdę. ale jak cały tłum wiernych idzie do komunii to ja twardo siedzę w ławce.
Odpowiedz
#38
łowca napisał(a):Czyli jeśli dobrze zrozumiałem Twoją wypowiedź, to ateistów powinno się faszerować psychotropami? Duży uśmiech
Tak się to robi w praktyce. Mamy psychozy o pochodzeniu idiopatycznym i schizofrenie o objawach niespecyficznych, wrzucisz tu nawet lewitacje. Procedury medyczne zakładają taki worek na wszystko co nie zostało przebadane. Egzorcyzmy są przewidziane tylko dla wierzących. Wyjaśniałam, że wymagają wpółpracy od strony delikwenta. Najpierw należy jednak wykluczyć choroby psychiczne, to procedury w postępowaniu egzorcysty. Czasem jednak współwystępują ze sobą psychozy i dręczenia typu szatańskiego. Na słabe drzewo wdrapuje się bez trudu. Łatwo się też ukryć, bo objawy są podobne. Stąd potrzeba specjalistycznej diagnozy psychiatrycznej.

Ateista nie jest obiektem zainteresowania Kościoła. Nikt nie łazi za synem marnotrawanym. Pozwala się mu żyć jak chce. I do tego trzeba mu spojrzeć głęboko w oczy jak powraca, czy czasem nie robi jakiegoś interesu, nie chce czegoś ugrać dla siebie. Tutaj mamy odniesienie o kołataniu do drzwi.

A ateusz pernamentnie miauczy, że go KK prześladuje. Wierzy w wytwory swej wyobraźni. No cóż połączenia wynikające z natury są najsilniejsze a un myśli, że rozumowo doszedł do zwierzęcości. 'Człowieczeństwo' korzysta z najsłabszej sieci połączeń.
Odpowiedz
#39
Jak tak czytam Beth, to jeśli kiedyś trafię do psychologa, zapytam go o klauzulę sumienia itp. po czym przy pewnych odpowiedziach grzecznie ale stanowczo podziękuję za dalsze konsultacje. Zanim mi jakieś psychotropy przepisze, chcę wiedzieć, ze nie uważa ateizmu za chorobę.
PiS to dwa kłamstwa i spójnik

Andrzej Duda pełni obowiązki prezydenta, ale nie jest głową państwa - Włodzimierz Cimoszewicz


No dobra, przyznaję, jestem lewakiem.Język
Odpowiedz
#40
Machefi napisał(a):Jak tak czytam Beth, to jeśli kiedyś trafię do psychologa, zapytam go o klauzulę sumienia itp. po czym przy pewnych odpowiedziach grzecznie ale stanowczo podziękuję za dalsze konsultacje. Zanim mi jakieś psychotropy przepisze, chcę wiedzieć, ze nie uważa ateizmu za chorobę.
Psycholog nie przepisuje psychotropów. Nie ma takich uprawnień. To ważne, by zapytać o światopogląd terapeutę, i najpierw dopytać o kwalifikacje (innych pacjentów). To człowiek, który może zniszczyć psychikę człowieka. To należy do obszaru wiedzy i to nie kościółkowej szkółki niedzielnej.

W przypadku problemów natury psychicznej ateusz nie może korzystać z pomocy egzorcysty. Znów czujesz jakieś ograniczenia wolności i niesprawiedliwość dziejową?

Ateizm chorobą? To problem ateisty, źle mu w swej skorze, więc należy szukać rozwiązania problemu poza ateizmem. Bóg mógł być tylko pretekstem, nieudanego zwalenia winy z siebie.
Jeśli nie dzielę ludzi wg światopoglądu, znaczy, że nie widzę problemu. Nie ja go mam.

Wg WHO zdrowie to poczucie dobrostanu. Z tej definicji wynika, że nie ma zdrowych ludzi. Do lekarza z wydumanymi problemami zdrowotnymi chodzą jednak hipochondrycy. Najpierw należy zasygnalizować psychologowi, czy psychiatrze, że bardzo źle ktoś się czuje z ateizmem. Będzie szukał rzeczywistych przyczyn, nawet niewierzący psychiatra. Bo choroba na ateizm jest wtórna, to tylko objaw a nie przyczyna złego samopoczucia.
I jeszcze jedno, to, że ktoś czuje się prześladowany z powodu ateizmu należy do problemów odczuwającego, potrzebuje do dobrego samopoczucia pozytywnej/wzmacniającej przekonania oceny otoczenia. To niedojrzałość w sferze psychicznej.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości