Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Jak w Polsce mówić, że jest się ateistą?
#61
Łoś napisał(a):To, że Ciebie jako ateisty nie spotkała, to nie znaczy, że jesteś reprezentatywny dla całej populacji ateistów. Sam w pracy nie przyznaję się do ateizmu, gdyż po rozeznaniu sytuacji mogą być tego przykre konsekwencje.

Piszesz o pracy, ja piszę o przestrzeni publicznej. W pracy to nie jest jakiś problem, ponieważ praca nie jest miejscem do pieprzenia o swoich poglądach, lecz miejscem, gdzie się realizuje zadania umowne. Jeśli Twoja umowa z pracodawcą nie uwzględnia afiszowania się ideologicznego to po co w ogóle masz o tym mówić? Jako ateista wywaliłbym Cię na drugi dzień (oczywiście w Wolnej Polsce a nie w tym czerwonym eurokołchozie ubeckim) gdybyś w godzinach i miejscu pracy uprawiał jakąś agitację ideologiczną, zamiast skupić się na robocie.

Cytat:A to co Ty mówisz, to tak jakby jeden homoseksualista, który nie doznał dyskryminacji, wypowiadał się za całą populację. Przecież prawo zabrania dyskryminacji, to ona nie występuje. Prawo zakazuje morderstw, więc one nie występują...

Prawo nie powinno dotyczyć spraw umów cywilno-prawnych (vide "zakaz dyskryminacji").
Odpowiedz
#62
CUBE999 napisał(a):W Polsce mówienie, że się jest ateistą już od dawna niczym nie grozi....

Albo kłamiesz, albo jesteś naiwniakiem.
Nie wiem co gorsze.

Jeden z bardzo wielu przykładów
"Dyskusja z idiotami niepotrzebnie ich nobilituje"
Odpowiedz
#63
piotr35 napisał(a):Albo kłamiesz, albo jesteś naiwniakiem.
Nie wiem co gorsze.

To samo, co wyżej - rekrutacja do Policji i praca w Policji to nie miejsce na afiszowanie się ze swoimi poglądami. Poza tym skąd wiadomo, że to nie był pretekst? Skąd wie, że dlatego własnie został nieprzyjęty? Niemal nigdy oficjalne powody odrzucenia nie są prawdziwymi. A przy okazji nie upieczono dwóch pieczeni na jednym ogniu wzbudzając wśród ateistów niechęć do katolików. Nikt ci w oczy nie powie, że wylano Cię, bo Tusk w 2012 roku przetrzebił Polaków, żeby wsadzić tam Ukraińców do Policji, bo ukraińska policja chętniej spałuje Polaków z białoczerwonymi flagami (w myśl tradycji wołyńskiej). Uwielbiam, jak różne grupy od katolików po ateistów dają się rozgrywać jak dzieci, kiedy się gra na ich emocjach (to co napisałem to przykład, nie traktuj tego jak twierdzenia co do prawdziwości nieprzyjęcia go).

A teraz dodam coś na marginesie, ale na temat. Otóż ci, co Was (część ateistów) używają do swoich rozgrywek, równie chętnie będą uprzywilejowywać katolicyzm jak i ateizm, kiedy im to będzie w danym celu na rękę, jak będą palić jednych i drugich. Bo nie Kościół w Polsce rządzi, a ubecka mafia, która się zwyczajnie podzieliła władzą z częścią parakatolików przy Okrągłym Stole.
Odpowiedz
#64
A jak ktoś inny wie, że jesteś ateistą? Nie musisz się afiszować... To tak jak z homoseksualizmem. Czasem ludzie się dowiedzą. A to nie powinno być przyczyną dyskryminacji, nawet jak człowiek powie, że w wymysł zwany Bogiem, nie wierzy.
Wydaje się, że wiara w cuda znika w jednej dziedzinie tylko po to, by zagnieździć się w innej. Karol Marks
Jedyne, co - jak sobie pochlebiam - zrozumiałem bardzo wcześnie, jeszcze przed dwudziestką, to to, że nie powinno się płodzić. Emil Cioran
Kapitalizm bez bankructwa jest jak chrześcijaństwo bez piekła. Frank Borman

EL Duży uśmiech
Odpowiedz
#65
Nie rozumiem dlaczego niektórzy mają takie problemy z mówieniem o swoich poglądach (kiedy pytani). Więcej pewności siebie. Gdyby każdy siedział cicho kiedy inni myślą inaczej to nic na tym świecie nie zmieniło by się od czasów neolitu i dalej biegalibyśmy z dzidami. 8)

Ludzie nawet nie zdaja sobie sprawy jak bardzo są różnorodni, bo właśnie przytakują innym, kiedy nie do końca się z nimi zgadzaja (w strachu przed ostracyzmem) albo w błogiej nieświadomości, bo są tak skonstruowani psychicznie, że w jednej chwili mogą zapomnieć o swojej sytuacji kiedy komentarz tyczy się kogoś innego (z innych można się śmiać). To zwykły kolektywny atawizm. Dążność stadna, która każe podporządkowywać się i dostosowywać do stada. To naturalnie nic złego, bo pozwala zwierzętom przetrwać.
Chcąc jednak dążyć do człowieczeństwa człowiek powinien przełamywać ewolucyjne uwarunkowania poprzez zdroworozsądkowe podejście do życia. Intelekt > emocje.


Ateista bojący się swojego ateizmu to jakiś Oksymoron. Ancymon intelektualny. Andrut niemalże 8)
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#66
Łoś napisał(a):A jak ktoś inny wie, że jesteś ateistą? Nie musisz się afiszować... To tak jak z homoseksualizmem. Czasem ludzie się dowiedzą. A to nie powinno być przyczyną dyskryminacji, nawet jak człowiek powie, że w wymysł zwany Bogiem, nie wierzy.

Jakbym był dyktatorem to ateistów ani homoseksualistów bym nie dopuszczał do wojska ani do Policji. Ma to swoje uzasadnienie praktyczne i strategiczne związane z bezpieczeństwem państwa.
Odpowiedz
#67
CUBE999 napisał(a):Jakbym był dyktatorem to ateistów ani homoseksualistów bym nie dopuszczał do wojska ani do Policji. Ma to swoje uzasadnienie praktyczne i strategiczne związane z bezpieczeństwem państwa.
No sam sobie zaprzeczaszSzczęśliwy- są jednak stanowiska na których ateizm trzeba ukrywać.
Tak jak za komuny katolicyzm , czy w ogóle wiarę.

Polacy jednak zęby na udawaniu zjedli.
Odpowiedz
#68
CUBE999 napisał(a):Jakbym był dyktatorem to ateistów ani homoseksualistów bym nie dopuszczał do wojska ani do Policji. Ma to swoje uzasadnienie praktyczne i strategiczne związane z bezpieczeństwem państwa.
Uzasadnienie to sobie można zawsze wymyślić, w zależności od celu, który określimy. Dyktatorem na szczęście, nie jesteś. Z Twojej wypowiedzi widzę, że problem dyskryminacji ze względu na odrzucenie teistycznych mitów, czy orientację seksualną, występuje.
Wydaje się, że wiara w cuda znika w jednej dziedzinie tylko po to, by zagnieździć się w innej. Karol Marks
Jedyne, co - jak sobie pochlebiam - zrozumiałem bardzo wcześnie, jeszcze przed dwudziestką, to to, że nie powinno się płodzić. Emil Cioran
Kapitalizm bez bankructwa jest jak chrześcijaństwo bez piekła. Frank Borman

EL Duży uśmiech
Odpowiedz
#69
Łoś napisał(a):Uzasadnienie to sobie można zawsze wymyślić, w zależności od celu, który określimy. Dyktatorem na szczęście, nie jesteś. Z Twojej wypowiedzi widzę, że problem dyskryminacji ze względu na odrzucenie teistycznych mitów, czy orientację seksualną, występuje.

Mam nadzieję, że ten Cu-bot nie pisze serio - tylko sobie tutaj jaja robi.UśmiechSzczęśliwyOczko
Odpowiedz
#70
CUBE999 napisał(a):W Polsce mówienie, że się jest ateistą już od dawna niczym nie grozi... a dokładniej od Soboru Watykańskiego II... Kościoła katolickiego w Stolicy Apostolskiej przecież już nie ma od pół wieku. W Polsce też już jest schyłkowy, ponieważ magdalenkowi kolaboranci udający katolików już dawno dominują w hierarchii Kościoła w Polsce. A że się doły żrą o owieczki... spokojnie, z rąk kacyków III RP krzywda Was - ateistów - nie spotka (mnie jako ateistę nie spotkała).

W sensie przestrzegania konwencji niczym nie grozi.Duży uśmiech

Ale żyjemy w śród ludzi- określonej grupy ludzi.
W małych środowiskach.
Dobrze, że większość ateistów to tacy zwykli porządni ludzie - może nie bohaterowie. Ale też nie tchórze. Jak ludzie nas bliżej poznają to się przekonają. Teraz jest już inaczej bo nastąpiła pewna ewolucja obyczajowa.
Za moich młodych lat jednak bycie ateistą to było większe wyzwanie.

I nie jesteśmy jakimiś bezmyślnymi liberałami ani sodomitami.

Każdy z nas ma jakieś problemy ale na pewno nie jesteśmy zwyrodniali.Szczęśliwy
Odpowiedz
#71
Żyjemy w społecznościach i raczej nie chcemy być linczowani(lub stratni) przez swoje poglądy, dlatego należy je odpowiednio wyrażać, tak by osoba/y nie odbierała tego jako atak. Trzeba być miłym i uprzejmym wtedy przez wyrażanie merytorycznych poglądów nie będziemy stratni. Warunek musi być jednak spełniony, muszą to być poglądy merytoryczne, oparte na faktach, nie emocjach czy doświadczeniach. Mówiąc "Jestem ateistą" na starcie dyskredytujemy wierzącego rozmówcę i jego poglądy - zniechęcamy do siebie zbyt dużą pewnością siebie. Sytuacja analogiczna - ktoś do was mówi na start "wierzę w Boga", co wtedy myślicie? W tym momencie myślę że dana osoba jest gburem która pozjadała wszystkie rozumy i odzywa się we mnie nieodzowna chęć przytarcia nosa Uśmiech. Inna sprawa gdy ktoś powie "raczej wierze...tak zostałem wychowany" - lub coś w ten deseń.

Lepiej zacząć "Uważam że nauka jest w konflikcie z bogiem" - i tutaj przywołać co mówi nauka na temat powstania ludzkości. Nie trzeba dalej kontynuować, ziarno wątpliwości zostało zasiane, sami nie tracimy nic.
Odpowiedz
#72
(14.06.2016, 20:34)macikiw2 napisał(a): Lepiej zacząć "Uważam że nauka jest w konflikcie z bogiem" - i tutaj przywołać co mówi nauka na temat powstania ludzkości. Nie trzeba dalej kontynuować, ziarno wątpliwości zostało zasiane, sami nie tracimy nic.

A najlepiej zacząć od "Dzień dobry".
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#73
(14.06.2016, 20:53)Sofeicz napisał(a):
(14.06.2016, 20:34)macikiw2 napisał(a): Lepiej zacząć "Uważam że nauka jest w konflikcie z bogiem" - i tutaj przywołać co mówi nauka na temat powstania ludzkości. Nie trzeba dalej kontynuować, ziarno wątpliwości zostało zasiane, sami nie tracimy nic.

A najlepiej zacząć od "Dzień dobry".


Zakładam że wszelkie "formalności" zostały wypełnione i jesteśmy w trakcie rozmowy. Mam na myśli żeby zaczynać wątek od takich słów, nie całą komunikację Anioł
Odpowiedz
#74
Szczerze ci powiem, że odbyłem w życiu dziesiątki tysięcy rozmów na tysiące tematów, i nigdy nie trafiłem na sytuację, żeby ktoś podejmował motyw deklarowania własnej wiary czy niewiary.
Wydaje mi się, że to trochę, jak zdradzanie szczegółów alkowy.
Albo szczęśliwie trafiałem na odpowiednie towarzystwo.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#75
(14.06.2016, 22:33)Sofeicz napisał(a): Szczerze ci powiem, że odbyłem w życiu dziesiątki tysięcy rozmów na tysiące tematów, i nigdy nie trafiłem na sytuację, żeby ktoś podejmował motyw deklarowania  własnej wiary czy niewiary.
Wydaje mi się, że to trochę, jak zdradzanie szczegółów alkowy.
Albo szczęśliwie trafiałem na odpowiednie towarzystwo.
Różne są sytuacje, nie dziwię się że mogłeś na taką sytuację nie trafić bo ludzie nie chcą o tym rozmawiać(nie inicjują rozmowy na ten temat, albo unikają). Jakby rozmawiali i ruszali szarymi komórkami w tych kwestiach to by wierzyć przestali(a nie?). Może to przez świadków Jehowa ludzie z automatu nastawiają się na "nie dziękuję", "do widzenia", "nie mamy o czym rozmawiać" Uśmiech? Spostrzeżenie, ale chyba niesłuszne bo tematów tabu jest więcej.
Niektórzy traktują to jako strefę osobistą(tak jak np. seks) a ja to pierydole i szczegóły mogę pozdradzać Oczko. No chyba że nie chce zawału 90 letniej babci to wtedy nie Oczko.
Świat byłby piękny gdyby ludzie byli otwarci, w końcu byśmy dostrzegali różnorodność, bratnie dusze a ludzie wyzbyliby się ignorancji. Nowy etap ludzkości jak mniemam - lepszy czy bardziej poryty tego ocenić nie jestem w stanie.
Odpowiedz
#76
Może rzadko się zdarza, żeby ktoś w przestrzeni publicznej wprost rzucił pytanie "jakiej jesteś wiary/czy jesteś ateistą", ale to wychodzi przy różnego rodzaju dyskusjach światopoglądowych - od aborcji, przez kwestię ślubów kościelnych...

I moim zdaniem, w moim odczuciu, teraz "przyznanie się" do ateizmu jest źle widziane - mamy do czynienia z dość silnym naciskiem na postrzeganie dobrych Polaków jako katolików - tylko i wyłącznie. Niestety, ja się często gryzę w język po prostu i nic nie mówię.
Odpowiedz
#77
(16.01.2017, 10:49)Iwitkana napisał(a): Może rzadko się zdarza, żeby ktoś w przestrzeni publicznej wprost rzucił pytanie "jakiej jesteś wiary/czy jesteś ateistą", ale to wychodzi przy różnego rodzaju dyskusjach światopoglądowych - od aborcji, przez kwestię ślubów kościelnych...

I moim zdaniem, w moim odczuciu, teraz "przyznanie się" do ateizmu jest źle widziane - mamy do czynienia z dość silnym naciskiem na postrzeganie dobrych Polaków jako katolików - tylko i wyłącznie. Niestety, ja się często gryzę w język po prostu i nic nie mówię.

To zależy komu to mówić. Nie pytali mnie jeszcze jakiej jestem wiary, chociaż moja znajoma zapytała ale nie była przeciwna temu że jestem ateistką. Tu zależy gdzie jesteś, wydaje mi się że w dużych miastach węcej szans że nie będą ciebie ludzie źle oceniać no i zależy czy dobrze ciebie znają.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości