Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Kanibalizm
#21
Chińczyk potrafi.
Cytat:Z angielskojęzycznej gazety Express Extra, wychodzącej w Hong Kongu, dowiadujemy się, że lekarze w prowincji Shenzen w Chinach, aby polepszyć ogólny stan organizmu jedzą i sprzedają w celach konsumpcyjnych abortowane dzieci, jako zdrowe jedzenie.

Czwórka dziennikarzy pisma Eastweek (siostrzana publikacja Express Extra) podając się za lekarzy, poprosiła w kilku szpitalach miasta Shenzen o możliwość kupienia ludzkich płodów. W Centrum Zdrowia dla kobiet i dzieci, jeden z lekarzy wręczył dziennikarce szklany pojemnik i powiedział: Tutaj jest dziesięć świeżych płodów z aborcji dokonanych dzisiaj. Zazwyczaj zanosimy je do zjedzenia w domu, ale ponieważ nie jest pani w najlepszej formie, proszę je zatrzymać...

Lekarka z kliniki Luo Hu twierdziła, że płody są bardzo pożywne i jest na nie wielki popyt: Najbardziej poszukiwane są płody z pierwszych aborcji młodych kobiet, a najlepiej jeśli dziecko jest płci męskiej. Zwierzyła się, że w ciągu ostatniego pół roku sama zjadła ponad 100 płodów i dodała: To są odpadki aborcji, jeśli ich nie zjemy, zostaną wyrzucone. Gdy je zjadamy, one już i tak nie żyją. Lekarz Dong Men Lao wyznał dziennikarzowi, że cena jednego płodu jest uzależniona od jego wagi i wynosi od 10 do prawie 40 dolarów. Jest to cena o wiele niższa niż w klinikach prywatnych, gdzie żąda się nawet po 300 dol. za sztukę. Jego zdaniem najbardziej uzdrawiające własności ma dopiero płód 9-miesięczny i on przyjmuje zamówienia na takie ciała. Zwłoki dzieci z aborcji są więc używane w komunistycznych Chinach jako "dietetyczna nowość" dla zagwarantowania "silniejszego ciała i gładszej skóry". Jedynie katoliccy lekarze zdecydowanie potępiają ten barbarzyński proceder, jako nową odmianę kanibalizmu.
Mniam, mniam.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#22
Sofeicz napisał(a):Chińczyk potrafi.

Mniam, mniam.

Kur...a, jakiś matrix :8O:
Odpowiedz
#23
Sofeicz napisał(a):Mniam, mniam.
Szokujące.
To jest źródło?

http://www.katolik.pl/index1.php?st=artykuly&id=39

Tam jest napisane, że w USA aborcję można wykonać nawet w 32 tygodniu ciąży. Ktoś wie, czy aborcję można w Stanach przeprowadzać bez jakichkolwiek terminów?
"O gustach się nie dyskutuje; a ja twierdzę, że całe życie to kłótnia o gusta." (Nietzsche F.)
Odpowiedz
#24
Info potwierdzone zostało przez koreański dziennik The Seul Times.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#25
Skorzystam z tematu aby zadac pytanie dotyczace kanibalizmu.
Czy wiadomo dokladnie co powoduje kuru ?
Pamietam ze kiedys czytalem ze jedynie konsumpcja ludzkich tkanek nerwowych prowokuje te chorobe ale dawno to temu bylo i nie wiem na ile to rzetelne.
Ma ktos na ten temat informacje ?
Odpowiedz
#26
Serdeka napisał(a):Skorzystam z tematu aby zadac pytanie dotyczace kanibalizmu.
Czy wiadomo dokladnie co powoduje kuru ?
To jest choroba prionowa (podobnie jak choroba szalonych krów). Priony, to odwrotnie skręcone białka, które powodują analogiczną reakcję białek konsumenta. Tkanka nerwowa się degeneruje i szlus.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#27
idiota napisał(a): Znasz jakieś terminy, które są identyczne w psychologii i geologi???
Depresja? Oczko


Cytat:Byle się nie miotać od znaczenia do znaczenia to wszystko będzie dobrze.
Tak, racja.

Cytat: Żeby coś w ogóle do tego porządku mogło należeć to trzeba to wyrazić w formie werbalnej, jakiejś broszurze, manifeście, książce...
Znasz jakąś taką, która by zawierała zakaz kanibalizmu i wszyscy by ją czytali i internalizowali sobie?
Kurcze, w taki sposób o tym, nie myślałem. Ale pytanie, czy obecnie taka broszura jest potrzebna, skoro zakaz kanibalizmu jest czymś oczywistym. Żyjąc w naszej kulturze, kiedy ktoś mówi o kanibalizmie, zazwyczaj zaznacza swoje obrzydzenie (zwłaszcza starsi), a dziecko uczy się, zapamiętuje. Z drugiej strony, coraz częściej pisze się, m. in., o chińskich płodach na potencję bardziej w ramach ciekawostki. Niemniej ostatnio była w mediach jakaś akcja z kanibalem i zdania były raczej jednogłośne: zwyrodnialec itp.
Tylko teraz pytanie, czy to, o czym piszę, to już ideologia, czy po prostu kultura/cywilizacja? Podobnie stosunek Chińczyków mógłby leżeć po prostu w kulturze, a nie w żadnej ideologii. Co myślisz?

Cytat:Pamiętać racz, że nie każdy światopogląd jest od razu ideologią/oparty na ideologii.
światopogląd naukowy na ideologii się nie opiera a scjentystyczny już tak.
Też prawda.

Cytat:Nie.
Ale musi oznaczać jedno - ta ideologia nic o tym nie mów, więc nie można powiedzieć, że kiedy liberał jest przeciwnikiem kanibalizmu to jest nim dlatego, że jest liberałem.
Czyli w tym przypadku kwestia kanibalizmu mogłaby być "regulowana" np. przez kulturę?
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz
#28
W niektórych miejscach jest nawet dopuszczalny kanibalizm, ale sądzę, że nie jesteśmy gatunkiem który musi jeść swoich. Nue jesteśmy pająkami. Nie wiem, czy w ogóle można dopóścić to, w niektórych przypadkach kiedy jest zgoda dopuszczane są sprzedarz części ciała do zjedzenia, ale to u wększości powoduję odrazę.
Tutaj kierujemy się zasadami wypływającymi z naszych genów myślę, bo człowiek jest bardzo słabym i zawsze potrzebuję pomocy, jeżeli będziemy zjadać swoich, to nie przetrwamy, jeszcze do tego możemy zachorować. No i strach własnej śmierci powoduje takie myślenie "jeżeli ja nie będę zabijał, to i mnie nie zabiją", i to się sprawdza.
Odpowiedz
#29
Ja nie jem mięsa więc moja ogólna wizja na to jest chyba jeszcze bardziej łatwa do przewidzenia. Samo jedzenie mięsa dowolnego co żyje moim zdaniem jest zboczeniem o ile samo nie zdechło a i tak nie bardzo to widzę.
Serwis InfoMiasto to artykuły i firmy tematyczne
Odpowiedz
#30
Masianio, gdyby człowiek był aż taki słaby, nie zdominowałby całej planety. Oczko A z tymi genami, to chyba jednak mamy jakieś inklinacje, skoro takie rzeczy się u nas zdarzają. A taka ampularia nigdy nie zje żywej ampularii...

Tomehu, też nie jem mięsa. Uśmiech
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz
#31
lucyferczybóg napisał(a): Według mnie do póki mamy mięso i nie głodujemy kanibalizm nie jest konieczny ale jeśli nastąpi taki czas w którym nie będzie z czego czerpać pożywienia będziemy do niego zmuszeni

Było mnóstwo i jest jeszcze na świecie sporo miejsc, w których ludzie nie mają z czego czerpać pożywienia. I czasem umierają z głodu. A do kanibalizmu jakoś nie są zmuszeni. Jak to wyjaśnisz?
Odpowiedz
#32
tomeh napisał(a): Ja nie jem mięsa więc moja ogólna wizja na to jest chyba jeszcze bardziej łatwa do przewidzenia. Samo jedzenie mięsa dowolnego co żyje moim zdaniem jest zboczeniem o ile samo nie zdechło a i tak nie bardzo to widzę.


Mięso pomogło bardzo w ewolucji człowieka towarzyszy nam od jakiś 2,5 milionów lat. Dzięki temu mogliśmy odpowiednio "zasilić" mózgi które zużywają około 20% naszej "energii". Przyczyniły się do tego zmiany klimatyczne, żyzne tereny ustąpiły miejsca sawannom gdzie było mniej pokarmów roślinnych więc łatwiej było o padlinę którą nasi dalecy przodkowie podbierali drapieżnikom.

Odnośnie kanibalizmu to myślę że w tych ekstremalnych przypadkach powinien być usprawiedliwiony, bo to czy nasze truchło uratuje komuś życie poprzez przeszczep organów czy zjedzenie to jedno i to samo. Obiektywnie patrząc to jakiś tam kawałek materii organicznej zawierający pewną dawkę energii, a jak już ktoś tu wspomniał głód to najlepszy kucharz. Osobiście nie wyobrażam sobie jeść ludzkiego mięsa, ale nigdy nie byłem w tak ekstremalnej sytuacji, co najwyżej brakło mi pare dni do 1-szego Duży uśmiech
Odpowiedz
#33
Skrzacie, a mózgi nie bazują przypadkiem bardziej na glukozie niż na białku?
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz
#34
ARHIZ napisał(a): Skrzacie, a mózgi nie bazują przypadkiem bardziej na glukozie niż na białku?

Nie do końca. Mózg można zasilać glukozą lub ciałami ketonowymi. Przed wynalezieniem rolnictwa ludzie nie mieli dostępu do glukozy w takich ilościach by wykarmić mózg, mieli za to dostęp do tłuszczu. Cała ewolucja ludzkiego mózgu pędzona była więc na ciałach ketonowych, a rolnictwo przyjęło się tylko z powodu możliwości zastąpienia ciał ketonowych glukozą. Przy diecie ketogennej – pasterze, inuici - dzienne zapotrzebowanie na glukozę to 20 gramów.
Odpowiedz
#35
A czy tłuszczów nie da się w łatwy sposób rozbić na cukier? Bo z tego co pamiętam, podczas początków swojej "kariery". człowiek nie był wcale dumnym drapieżcą, lecz raczej wszystkożercą, który od czasu do czasu raczył się padliną.
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz
#36
ARHIZ napisał(a): A czy tłuszczów nie da się w łatwy sposób rozbić na cukier?
Czy w taki łatwy to nie wiem. Szlaki metaboliczne produkcji glukozy są. Jednak przy diecie niskowęglowodanowej metabolizm człowieka zaczyna zastępować glukozę ciałami ketonowymi.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#37
Znów, nie wydaje mi się, by dieta człowieka pierwotnego była "keto", to bardziej reakcja organizmu na niedobór składników, ostatnio zresztą bardzo modna.
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz
#38
Nie wiem, czy te ketony w większej ilości to nie jest patologiczny objaw. Jak robiłem w angielskim domu starców, to pamiętam, że typowym objawem niedożywienia był ostry zapach acetonu (kolejnym była rychła śmierć). U tych Eskimosów to nie wiem, czy organizm jednak nie przerabia tłuszczu na cukier.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#39
Nie wiem jak u Eskimosów [czy oni nie piją także krwi?], ale miałem kontakt z osobami, które chciały przejść na keto i robiły to świadomie, bo co miesiąc badały krew i inne parametry i jednak po 2, 3 miesiącach rezygnowały, bo zawsze było coś nie tak. Także w zestawianiach diet keto wypada bardzo dobrze, ale jako dieta krótkotrwała, czyli do stosowania np. przez miesiąc. O diecie keto jako krótkotrwałym sposobie na utratę wagi pisał m. in. dr Damian Parol.

Także na studiach [biologia i chemia] przedstawiali mi dietę keto jako niewystarczającą. Posypuję głowę popiołem, bo nie pamiętam już dokładnie jak wyglądały te szlaki biochemiczne, ale był tam problem z syntezą kilu istotnych dla naszego organizmu związków.
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz
#40
ARHIZ napisał(a): A czy tłuszczów nie da się w łatwy sposób rozbić na cukier? Bo z tego co pamiętam, podczas początków swojej "kariery". człowiek nie był wcale dumnym drapieżcą, lecz raczej wszystkożercą, który od czasu do czasu raczył się padliną.

Da się, ale tylko gdy organizm ma nieograniczony dostęp do węglowodanów oraz deficyt białka i tłuszczu w diecie. Powstaje wtedy błędne biochemiczne koło, bo z powodu braku białka w diecie odczuwasz większe łaknienie, jesz więcej by uzupełnić białko, zwiększasz automatycznie podaż węglowodanów. W takiej sytuacji organizm zaczyna wściekle produkować insulinę, a układ immunologiczny wytwarza przeciwciała niszcząc komórki berta trzustki i mamy cukrzycę. Przy braku insuliny organizm zaczyna produkcję tłuszczu z glukozy bo jest jej nadmiar i chce oszczędzić białko.  Metabolizuje tłuszcz jednocześnie  nie wykorzystując ciał ketonowych bo ma nadwyżkę glukozy, pojawia się skrajna ketoza (20 mmol/l), później śmierć.
Człowiek był „wszystkożercą” jednak miał znacznie większy dostęp do białka i tłuszczu niż do węglowodanów. Był padlinożercą, łowcą i zbieraczem. Zwierzyny tej drobnej i większej było sporo, natomiast owoców, warzyw w takiej formie jak obecnie nie było w ogóle (hodowla i rolnictwo pojawiło się niedawno), nie było też pszenicy, kukurydzy w takiej formie i ilości by zaspokoić potrzeby  żywieniowe. Były jakieś bulwy, łodygi, liście i owoce, na które dziś byś nawet nie spojrzał.

Cytat:Znów, nie wydaje mi się, by dieta człowieka pierwotnego była "keto", to bardziej reakcja organizmu na niedobór składników, ostatnio zresztą bardzo modna.

..... Także w zestawianiach diet keto wypada bardzo dobrze, ale jako dieta krótkotrwała, czyli do stosowania np. przez miesiąc.....
Ostra ketoza wynika z braku niektórych składników w diecie, natomiast przy zbilansowanej diecie  poziom ciał ketonowych jest na poziomie trochę większym niż ślad, to wystarczy (1-3 mmol/l). Inuici 100 lat temu mieli dostęp tylko do tłuszczu i białka. Węglowodany spożywali sporadycznie jak znaleźli rośliny w żołądku foki. We krwi ludzkiej i pewnie też w foczej jest 4,4 mmol/l czyli za mało Nie musieli przerabiać tłuszczu na cukier bo tłuszcz ma dwukrotnie większą wartość energetyczną od cukru i przerabiali go na ciała ketonowe, a cukier (glukozę) wytwarzali z białka podczas glukoneogenezy. Organizm wybiera te biochemiczne szlaki, które wymagają mniejszego wkładu energii.
Czy dieta „keto” jest dobra tylko na krótką metę? Inuici i nomadzi/pasterze są przykładem, że jednak nie. Problem jest w innym miejscu. Dieta „keto” jest odrzucana przez konwencjonalną medycynę z wielu powodów. Przede  wszystkim z tego, że nasza kultura, nauka, technologia wywodzi się w prostej linii z kultury rolniczej i gdyby nie rolnictwo nie byłoby tej kultury, nauki i technologii. Medycyna łagodnie straszy nas tłuszczami nasyconymi pochodzenia zwierzęcego. Lekarze i przeróżni (czasem z nadwagą) specjaliści/dietetycy promują przeróżne konfiguracje piramidy żywieniowej, która coraz bardziej zbliża się do opcji wegetariańskiej, a jak masz cholesterol ponad 200 to natychmiast zalecają i zapisują statyny lub suplementy . Dawniej, ludzi zniechęcano do spożywania tłuszczy również, tyle że radykalnie. W Biblii jest zakaz spożywania tłuszczu, karą była śmierć. Oczywiście zakaz nie obowiązywał kapłanów. W Indiach wołowinę spożywali wszyscy. W III w p.n.e. mogli spożywać już tylko przedstawiciele dwóch kast: wojownicy i co oczywiste Bramini. Teraz nikt już nie je wołowiny co wynika nie z dogmatów religijnych, a z konieczności powiększania powierzchni upraw kosztem pastwisk.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości