Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Kanibalizm
#41
Teista napisał(a): W Biblii jest zakaz spożywania tłuszczu, karą była śmierć.
Gdzie to niby jest?
Teista napisał(a): Czy dieta „keto” jest dobra tylko na krótką metę? Inuici i nomadzi/pasterze są przykładem, że jednak nie. Problem jest w innym miejscu. Dieta „keto” jest odrzucana przez konwencjonalną medycynę z wielu powodów. Przede wszystkim z tego, że nasza kultura, nauka, technologia wywodzi się w prostej linii z kultury rolniczej i gdyby nie rolnictwo nie byłoby tej kultury, nauki i technologii. Medycyna łagodnie straszy nas tłuszczami nasyconymi pochodzenia zwierzęcego.
Dieta Inuitów to zasadniczo tłuszcze nienasycone.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#42
Inuków, Inuit o liczba mnoga.


Czyli rozumiem, że Teista zgadza się że mną w kwestii skutków keto na organizm.

Zbieraczem łowcą to bardziej później, kiedy miał odpowiednie narzędzia. Ale tak, z pewnością nie jadł chlebków i warzywek. Oczko

Z tego co kojarzę, jedyną Warną (kasty to coś innego i w starożytnych Indiach ich nie było) jedząca wołowinę było kapłani. Wiązało się to że spożywaniem ofiar sakralnych. Warna kszatridziów mogła jeść najwyżej bawoła wodnego, w niektórych rejonach nie uważanego za wołowinę, ale stawiałbym na wieprza.
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz
#43
kmat napisał(a):
Teista napisał(a): W Biblii jest zakaz spożywania tłuszczu, karą była śmierć.
Gdzie to niby jest?
Zakaz spożywania tłuszczów masz w Kpł 3,16, Kpł 7, 22-25 – „zostanie wykluczony spośród swego ludu”  (1000 lecia). W Przekładzie Nowego Świata - „dusza, która je, zostanie zgładzona spośród swego ludu” – dusza dla żydów to życie (w sensie biologicznym). W oryginale mamy słowo תַרָּכ  - znaczy ciąć, wyciąć, czyli nie wykluczyć, a wyciąć. Tysiąclatka łagodnie przetłumaczyła karę, choć samo wykluczenie w tamtych czasach i okolicznościach, na pustyni to śmierć murowana. Podsumowanie masz w Kpł 22, 10-16.
kmat napisał(a):
Teista napisał(a): Czy dieta „keto” jest dobra tylko na krótką metę? Inuici i nomadzi/pasterze są przykładem, że jednak nie. Problem jest w innym miejscu. Dieta „keto” jest odrzucana przez konwencjonalną medycynę z wielu powodów. Przede  wszystkim z tego, że nasza kultura, nauka, technologia wywodzi się w prostej linii z kultury rolniczej i gdyby nie rolnictwo nie byłoby tej kultury, nauki i technologii. Medycyna łagodnie straszy nas tłuszczami nasyconymi pochodzenia zwierzęcego.
Dieta Inuitów to zasadniczo tłuszcze nienasycone.
Pewnie masz na myśli tran. Ciało fok zbudowane jest zasadniczo z tłuszczów nasyconych. U fok i wielorybów tran , czyli nienasycony tłuszcz zwierzęcy to tylko drobna frakcja. Generalnie wszystkie zwierzęta budują swoje ciało z tłuszczów nasyconych.  Tran to wyjątek jak u roślin tłuszcz kokosowy, który jest nasycony.

ARHIZ napisał(a): Czyli rozumiem, że Teista zgadza się że mną w kwestii skutków keto na organizm.
Niestety nie. Ketoza pokarmowa jest u wymienionych wyżej opcji błogosławieństwem,  pozwala na przeżycie w określonych warunkach, naturalnych i w pełnym biochemicznym komforcie, natomiast kwasica ketonowa to przekleństwo, stan patologiczny wywołany dostępem do żywności przetworzonej i brakiem wiedzy co powinien jeść człowiek . Taki człowiek jest jedynym zwierzęciem na Świecie, który ma dylemat – co jeść by zachować zdrowie.
Cytat:Z tego co kojarzę, jedyną Warną (kasty to coś innego i w starożytnych Indiach ich nie było) jedząca wołowinę było kapłani. Wiązało się to że spożywaniem ofiar sakralnych.
Dobrze, że podjąłeś ten temat. Spożywanie ofiar sakralnych zabezpiecza potrzeby żywieniowe kapłanów w każdym systemie religijnym. Inna rzecz mnie zainteresowała. W wątku „O co chodzi” wyszedł temat buddyzmu. Jestem mocno zainteresowany zjawiskiem oświecenia i technologii zbawienia w ogóle. Planuje włączyć się w ten temat i będzie do Ciebie pytanie, a odpowiedź jest dla mnie ważna, jutro, mam nadzieję.
Odpowiedz
#44
Teista napisał(a): Zakaz spożywania tłuszczów masz w Kpł 3,16, Kpł 7, 22-25 – „zostanie wykluczony spośród swego ludu” (1000 lecia). W Przekładzie Nowego Świata - „dusza, która je, zostanie zgładzona spośród swego ludu” – dusza dla żydów to życie (w sensie biologicznym). W oryginale mamy słowo תַרָּכ - znaczy ciąć, wyciąć, czyli nie wykluczyć, a wyciąć. Tysiąclatka łagodnie przetłumaczyła karę, choć samo wykluczenie w tamtych czasach i okolicznościach, na pustyni to śmierć murowana. Podsumowanie masz w Kpł 22, 10-16.
Tak patrzę i to dość niejasne jest - czy w ogóle zakaz jedzenia tłuszczu, czy zakaz jedzenia tłuszczu zwierząt ofiarnych. Widać zresztą po tekście, że to zupełnie inna sprawa niż krew.
Teista napisał(a): Pewnie masz na myśli tran. Ciało fok zbudowane jest zasadniczo z tłuszczów nasyconych. U fok i wielorybów tran , czyli nienasycony tłuszcz zwierzęcy to tylko drobna frakcja. Generalnie wszystkie zwierzęta budują swoje ciało z tłuszczów nasyconych. Tran to wyjątek jak u roślin tłuszcz kokosowy, który jest nasycony.
Rybi tłuszcz też jest mocno nienasycony. Organizmy zmiennocieplne muszą na takim jechać, bo tylko taki zachowuje płynność w niskich temperaturach.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#45
kmat napisał(a):
Teista napisał(a): Zakaz spożywania tłuszczów masz w Kpł 3,16, Kpł 7, 22-25 – „zostanie wykluczony spośród swego ludu”  (1000 lecia). W Przekładzie Nowego Świata - „dusza, która je, zostanie zgładzona spośród swego ludu” – dusza dla żydów to życie (w sensie biologicznym). W oryginale mamy słowo תַרָּכ  - znaczy ciąć, wyciąć, czyli nie wykluczyć, a wyciąć. Tysiąclatka łagodnie przetłumaczyła karę, choć samo wykluczenie w tamtych czasach i okolicznościach, na pustyni to śmierć murowana. Podsumowanie masz w Kpł 22, 10-16.
Tak patrzę i to dość niejasne jest - czy w ogóle zakaz jedzenia tłuszczu, czy zakaz jedzenia tłuszczu zwierząt ofiarnych. Widać zresztą po tekście, że to zupełnie inna sprawa niż krew.
Historia z pięcioksięgu opisuje tworzenie narodu ze zgrai niewolników. Jest to największy eksperyment socjotechniczny w dziejach człowieka i dokładnie opisany. Oczywiście to mitologia, ale przepis jest prawidłowy. Z Egiptu wyszło 600 000. Po 40 latach był to już sprawny naród, a brakowało im tylko ziemi do zamieszkania. Wytworzyli kastę kapłanów, władców/sędziów, żołnierzy i klasę robotniczą. Wprowadzili ostre przepisy żywieniowe dla wszystkich grup. Pojawiła się reglamentacja mięsa i tłuszczu. Dla kapłanów było mięso i tłuszcz, dla wojowników mięso, a dla reszty manna. W czasach tułaczki każdy ubój zwierząt odbywał się pod czujnym okiem kapłana:

Kpł 17,1-4
Dalej Pan powiedział do Mojżesza:  «Mów do Aarona, do jego synów i do wszystkich Izraelitów i powiedz im: Oto nakaz, który dał Pan:  Jeżeli kto z domu Izraela zabija cielca albo owcę, albo kozę w obrębie obozu lub poza obozem,  i nie przyprowadzi ich przed wejście do Namiotu Spotkania, aby je złożyć w darze dla Pana przed mieszkaniem Pana, będzie winien krwi. Rozlał krew. Ten człowiek będzie wyłączony spośród swego ludu”.

Kapłan dokonywał rozbioru sztuki i rozdzielał. Można powiedzieć - taki prehistoryczny komunizm stalinowski, gdzie wszyscy są niby równi i wszystko należy do wszystkich jednak te najlepsze rzeczy (tłuszcz) brali dla siebie ci równiejsi, więc kapłan dla siebie i swoich brał najlepsze:

Kpł 22,10-11:
Żaden niepowołany nie będzie jadł rzeczy świętych, ani mieszkający u kapłana, ani najemnik nie będą jedli rzeczy świętych. Jeżeli jednak kapłan kupił niewolnika za pieniądze, ten może jeść rzeczy święte, również i ci, którzy urodzili się w jego domu, będą jedli jego pokarm”.

Krew to odrębny temat. W niektórych kulturach zwierzętom upuszczano krwi w takiej ilości by nie zdechło. Krew spożywano. Możliwe, że Izraelici nie chcieli osłabiać kondycji zwierząt, zależało im by wszystkie sztuki były sprawne i zdrowe. U nomadów słabe zwierzę ginie, u rolników może się jakoś jeszcze uchować.

Cytat:Rybi tłuszcz też jest mocno nienasycony. Organizmy zmiennocieplne muszą na takim jechać, bo tylko taki zachowuje płynność w niskich temperaturach.
Ok, jednak ryby stanowią dodatek/urozmaicenie lub chwilową alternatywę w diecie. Ryby zawierają mało tłuszczu. Gdyby inuita bazował na rybach to mamy wysoką podaż białka i deficyt tłuszczu. Wątroba rozpoczyna wtedy pozyskiwanie energii z białka, a to spore obciążenie, a efekt energetyczny mizerny, wzrasta stężenie mocznika i kreatyniny we krwi. Pojawia się dodatni bilans azotowy, otępienie intelektualne, a później niewydolność nerek i śmierć. Ponad to tłuszcz jest potrzebny do prac gospodarskich – konserwacja sprzętu, opał. Potrzebny jest tłuszcz łatwo dostępny. Wytapianie tłuszczu z ryb jest nieopłacalne, bo z zabitej foki wystarczy odkroić tkankę tłuszczową, która ma z 10 cm grubości.
Odpowiedz
#46
Teista napisał(a): Niestety nie. Ketoza pokarmowa jest u wymienionych wyżej opcji błogosławieństwem,  pozwala na przeżycie w określonych warunkach, naturalnych i w pełnym biochemicznym komforcie, natomiast kwasica ketonowa to przekleństwo, stan patologiczny wywołany dostępem do żywności przetworzonej i brakiem wiedzy co powinien jeść człowiek . Taki człowiek jest jedynym zwierzęciem na Świecie, który ma dylemat – co jeść by zachować zdrowie.
Czyli z tego wynika, że dieta ketogeniczna jest jedyną słuszną dla człowieka dietą? Co sądzisz o stosujących zbilansowaną dietę weganach czy wegetarianach, którzy mają bardzo dobre wyniki krwi i odznaczają się ogólnym zdrowiem?

Cytat:Dobrze, że podjąłeś ten temat. Spożywanie ofiar sakralnych zabezpiecza potrzeby żywieniowe kapłanów w każdym systemie religijnym. Inna rzecz mnie zainteresowała. W wątku „O co chodzi” wyszedł temat buddyzmu. Jestem mocno zainteresowany zjawiskiem oświecenia i technologii zbawienia w ogóle. Planuje włączyć się w ten temat i będzie do Ciebie pytanie, a odpowiedź jest dla mnie ważna, jutro, mam nadzieję.
Już starożytne traktaty potępiają lub nie zachęcają do składania żywych ofiar. Tak jest np. w Jogasutrach Patańdżalego, gdzie sugeruje się porównać sytuację zabicia i niezabicia ofiary a następnie wybrać drogę niezadawania cierpienia. Dla mnie takie świątynne ofiary z mięsa świadczą po prostu o tym, że także niektórzy kapłani [ w końcu to tylko ludzie] ulegają przyjemnościom, podporządkowując się zmysłom, Ofiara jest tylko pretekstem do złamania najważniejszego przykazania - ahimsy.

P.S Coś się w cytowaniu popsuło...

Chyba klawiatura. Jednego / ci brakło - ZaKotem
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz
#47
ARHIZ napisał(a):
Teista napisał(a): Niestety nie. Ketoza pokarmowa jest u wymienionych wyżej opcji błogosławieństwem,  pozwala na przeżycie w określonych warunkach, naturalnych i w pełnym biochemicznym komforcie, natomiast kwasica ketonowa to przekleństwo, stan patologiczny wywołany dostępem do żywności przetworzonej i brakiem wiedzy co powinien jeść człowiek . Taki człowiek jest jedynym zwierzęciem na Świecie, który ma dylemat – co jeść by zachować zdrowie.
Czyli z tego wynika, że dieta ketogeniczna jest jedyną słuszną dla człowieka dietą? Co sądzisz o stosujących zbilansowaną dietę weganach czy wegetarianach, którzy mają bardzo dobre wyniki krwi i odznaczają się ogólnym zdrowiem?
Wybacz zwłokę, miałem inne sprawy.

Nie, nie uważam, że dieta ketogenna jest jedynie słuszna. Japonia wypracowała dietę nie ketogenną, ale węglowodanową z dużym udziałem białka pochodzenia zwierzęcego – ryby, która do niedawna sprawdzała się doskonale. Z dietą keto jest jeden problem: skąd  inuici pozyskiwali niezbędną witaminę C? Niektórzy, ci na  południu z pędów sosny, przedżołądka łosia, ci bardziej na północy ze skóry narwala. Ale jak często udawało się upolować narwala, tego nie wiem. Usuwanie rodników, regenerację, odporność – te funkcje przejąć mogły witaminy A,B lub D jednak do syntezy kolagenu konieczna jest C. Musieli cierpieć na niedobory związane z nocą polarną, jednak jakoś sobie radzili. Mongołowie pili ajraq. Zawiera znacznie więcej wit C niż pozostałe produkty mleczne, a konie sytnezują C. Mój pogląd jest następujący – jeśli społeczność utrzymała się w danych warunkach więcej niż 5000 lat to mieli z natury daną odpowiednią dietę do przeżycia i utrzymania stylu życia. Uważam, że inaczej być nie może. Co do wegetarian i wegan – są to rodzaje diet, które umożliwia rolnictwo, więc możliwe są od niedawna (10 000 lat). Wegetarianie, z opcją zjadania sera, jajek – ok, natomiast o weganach mam zdanie, które na pewno zostanie ocenione negatywnie. Białko pochodzenia roślinnego zawiera wszystkie aminokwasy, ale to nie wystarczy. Ważna jest wartość biologiczna białka dla organizmu, który z niego korzysta. Wartość biologiczną określa się ilościowym stosunkiem aminokwasów w cząsteczce białka. Dla człowieka białko aleuronowe zbóż jest niewystarczające, natomiast białko świni i krowy jest najlepsze, a wynika to właśnie ze stosunku ilościowego aminokwasów w białku. W diecie wegańskiej właśnie to mi nie pasuje. Potwierdził to apologeta wege – Gary Yourovsky. W trakcie swojego wykładu, zapytany – jak karmić kota lub psa odpowiedział: jeśli już mamy psa lub kota to możemy je karmić kotlecikami sojowymi, humusem lub awokado odpowiednio przygotowanymi. Jeśli tak to znęcanie się nad zwierzętami nabrało nowej formy. Nie musimy ich bić, katować, znęcać się, wystarczy by w imię nowej filozofii karmić kota soją, pszenicą i burakami, a psa makaronem pene z sosem pomidorowym. Nasz, wewnętrznie  obecny sadyzm objawi się właśnie w takiej formie. Takie skutki wywołuje pomieszanie filozofii/religii z biologią.

ARHIZ napisał(a):
Cytat:Dobrze, że podjąłeś ten temat. Spożywanie ofiar sakralnych zabezpiecza potrzeby żywieniowe kapłanów w każdym systemie religijnym. Inna rzecz mnie zainteresowała. W wątku „O co chodzi” wyszedł temat buddyzmu. Jestem mocno zainteresowany zjawiskiem oświecenia i technologii zbawienia w ogóle. Planuje włączyć się w ten temat i będzie do Ciebie pytanie, a odpowiedź jest dla mnie ważna, jutro, mam nadzieję.
Już starożytne traktaty potępiają lub nie zachęcają do składania żywych ofiar. Tak jest np. w Jogasutrach Patańdżalego, gdzie sugeruje się porównać sytuację zabicia i niezabicia ofiary a następnie wybrać drogę niezadawania cierpienia. Dla mnie takie świątynne ofiary z mięsa świadczą po prostu o tym, że także niektórzy kapłani [ w końcu to tylko ludzie] ulegają przyjemnościom, podporządkowując się zmysłom, Ofiara jest tylko pretekstem do złamania najważniejszego przykazania - ahimsy.
Ofiary w świątyni w dawnych czasach miały na celu zabezpieczenie potrzeb żywieniowych dla kapłanów i innych obsługujących świątynię grup. To nie kwestia przyjemności, a sprawa dostępu do najbardziej wydajnego energetycznie pożywienia – mięso i tłuszcz. Teraz możesz odwiedzić Tesco i zaopatrzyć się w co chcesz, jedyne co potrzebujesz to pieniądze. Zabijanie zwierząt by zdobyć żywność nie jest niczym złym. Lew, gepard, hiena – robią co muszą. Człowiek też. Problem w tym jak to się odbywa. Paskudne warunki chowu i uboju zwierząt wynikają z chciwości, jednak człowiek musi jeść mięso i najbardziej wrażliwy na los zwierząt konsument musi kupić wołowinę, jaka, ser, mleko albo zaprzęgając filozofię/religię z tego zrezygnować. Mamy więc wybór, ale to nic nie ma wspólnego z dietą, którą narzuciła nam natura, a jeśli tak to kwestią czasu jest potwierdzenie czy taka dieta (wegańska) jest dla nas korzystna. Ja w każdym razie nie daję weganom żadnych szans.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości