Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Swiadomosc naukowa spoleczenstwa. Jestem przerazony.
#1
Zastanawialem sie, czy dac to do Spoleczenstwa, czy do nauki. Temat pasuje i tu i tu, ale dam go tutaj. Wszak o nauke mi chodzi.

Na naszym forum tocza sie ciekawe debaty - mniej lub bardziej naukowe. Zwykle staramy sie odpowiadac konkretnie, w oparciu o wiedze naukowa. Czy to nabyta w szkole, czy tez na pozniejszym etapie rozwoju - chocby na portalach internetowych poswieconych nauce.

Ale jest szereg for internetowych, gdzie nauka jest PROFANOWANA.

Oczywiscie ranking otwieraja takie fora, jak Strefa NDW (nie do wiary), czy tez Free Energy. I nie chodzi bynajmniej o to, ze jest tam potezna liczba romantykow - pomyslodawcow, ktorym marza sie rozne niesamowite rzeczy.

Otoz nie. Nie bede tutaj wysmiewal idei silnikow antygrawitacyjnych, ani innych cudownych wynalazkow. Takie idee oznaczaja, ze mlodzi ludzie staraja sie poznawac swiat. Odkrywac go. Poznawac.

Ta idea jest chwalebna i spokojnie moge sklonic sie wobec tworczych forumowiczow NDW, Free energy i wielu podobnych for.

Czym jednakze jest poznawanie swiata ? Czy mozna tego dokonac majac w pogardzie nauke ? Miec ja w pogardzie tak totalnej, ze dyskutuje sie o (anty)grawitacji i perpetuum mobile, a nie ma sie bladego pojecia o zasadach termodynamiki ? O mechanice klasycznej ? Ze nie zna sie zasad zachowania ? Ze calki ruchu brzmia obco ? Ze - do jasnej cholery - dyskutuje sie o ugieciu czasoprzestrzeni, a nie zna sie rachunku tensorowego ?!.

Bulwersujacy jest nie fakt samej dyskusji. Bulwersujace jest to, ze jeden z drugim wypowiada sie na ten temat jak specjalista, a nie ma pojecia o PODSTAWACH MATEMATYCZNO-FIZYCZNYCH danego zagadnienia !

A zeby ukryc swa totalna ignorancje bawi sie w naukowca, rzucajac pojeciami, ktorych w najmniejszym stopniu nie rozumie !.

Rzuca na lewo i prawo fluktuacjami kwantowymi, zasada nieoznaczonosci, drganiami wymiarow, nadsprawnoscia (sic !), a nie ma pojecia o prostej dynamice, kinematyce, caly material 1,2 klasy LO lezy w blocie !

Przeraza mnie to, bo niemal kazdy, kto ma choc troche kultury naukowej, natychmiast jest traktowany jak dysydent polityczny w randze Kuklinowskiego !. Ci, ktorzy znaja dane zagadnienie, traktowani sa jak nieuki. Ci, ktorzy nie maja pojecia o czym mowia, traktowani sa jak guru - i jest to jedynie kwestia uzycia odpowiedniej liczby pojec "kwantowy" i "fluktuacja".

A juz rekordy bija stwierdzenia, padajace nieraz pod adresem rasowych fizykow, ktorzy probuja towarzystwo nieco poskromic: poczytaj troche o zagadnieniu, a nie popisuj sie niewiedza. Jednocze sie wowczas w bezsilnym bolu z osoba, ktora zostala tak potraktowana...

No bo jak przekonac glupiego, ze mowi glupio ?

Dobry przyklad stanowi rzekome "pokonanie predkosci swiatla w parach cezu". Sa juz tysiace komentarzy w Internecie, wiekszosc totalnie idiotyczna. Az dziw bierze, ilu mamy "specjalistow" od fizyki falowej ! :roll: JEDNA (slownie JEDNA) perelka - komentarz, ktory niedawno wkleilem w jednym z watkow, opisuje dokladnie i wyjasnia to zjawisko.

W POTEZNEJ liczbie przypadkow tak latwo mozna sobie samemu wyjasnic pewne rzeczy i nie rujnowac polskiej nauki ! Sa TANIE i NIEZLICZONE pozycje ksiazek do fizyki - niektore na bardzo przystepnym poziomie, z ilustracjami, napisane nowoczesnie (jak chociazby podrecznik Jay'a Orear'a - "Fizyka 1,2").

Na tym koncze wylewanie swoich zali. Nie boli mnie to, ze ktos czegos nie wie. Ja tez nie pamietam (a powinienem - ze szkoly) cyklu Krebbsa, nie znam wielu wzorow matematyczno-fizycznych, procesu kodowania bialek, etc. Ale mniej wiecej mam pojecie o czym jest mowa. Jesli teraz chce zabrac glos, to wiem w jakiej dziedzinie powinienem sie nieco doksztalcic, gdzie szukac pomocy, wzorow, definicji i jakie jest ich miejsce w calym zagadnieniu. Ja, jako humanista, a nie scislowiec, jestem chyba dobrym przykladem, ze nie trzeba miec w glowie tablic matematyczno-fizycznych, a moc prowadzic mniej lub bardziej rzeczowa dyskusje. A to wlasnie dlatego, ze jesli mam plesc totalne glupoty, to wole siedziec cicho. Czasem oczywiscie zdarza mi sie palnac co idiotycznego, co obnaza moja niewiedze. Ale to na moje wlasne zyczenie.

I co z tym ?.....
Null pointer exception
Odpowiedz
#2
Rozumiem cie, ale nie każdy jest takim debeściakiem :]

Mi sie np nadmiar teorii w głowie nie mieści, tzn. mam wyobrażenie wielu ale za nic nie pogadamy matematycznie Uśmiech

A cóż... niewiedza nie boli. Do tego trzeba mieć też dobrych nauczycieli w LO czy technikum. troche smykałki, a co ludzie piszą, "pisać każdy może troche lepiej lub troche gorzej". W sumie fajnie że tu na forum jest taki Athei Overlord
[SIZE="1"]. MRU .
............
[/SIZE]
Odpowiedz
#3
Alez u nas jest wielu ludzi z "naukowymi jajami": Drewniak, wower, Avidal, DarkWater, Georafal, Uczy, pilaster i jeszcze inni, ktorzy nie sa z zawodu fizykami, a maja bardzo rzeczowe podejscie do problemow z tej dziedziny.

Ja fizyka w LO mialem fajnego, matematyk zas ugruntowal we mnie przekonanie, ze jestem ogolna dupa, ze taki ze mnie matematyk, jak z koziej dupy traba. No coz, Riemannem nie jestem, ale jakos matematyke, metody numeryczne, fizyke i statystyke na studiach przelknalem z nienajgorszymi wynikami Oczko Ale w ogromnej mierze wynikalo to z mojej wlasnej pracy. Dla mnie LO to byla strata czasu - nabawilem sie kompleksow, a g... umialem. Na studiach bylo o wiele lepiej - przyklad tego, jak bardzo wazne sa kompetencje tego, kto prowadzi wyklad........

A nawiazujac do mojego poprzedniego posta: o ile latwiej badac cos, jesli ma sie ku temu chociaz skromne podstawy naukowe ? Ilez czasu mozna zaoszczedzic, ile srodkow, sil, checi... mozna lepiej ukierunkowac swe badania, lepiej zaplanowac ich scenariusz... a pogarda dla nauki zawsze skonczy sie "nadsprawnoscia".

A co do "dyskusji matematycznej" - kiedys bodajze Feynmann powiedzial "kazdy wzor w ksiazce zmniejsza liczbe jej potencjalnych odbiorcow o polowe". Oczywiscie nie sposob opisac swiata bez matematyki, ale w wielu przypadkach wystarcza nam jakosciowy, a nie ilosciowy opis. A tenze opis jakosciowy czesto daje sie ubrac w jezyk potoczny, choc trzeba tu bardzo uwazac na precyzje wypowiedzi, jej jednoznacznosc i rozne znaczenie danego terminu w fizyce i jezyku codziennym.
Null pointer exception
Odpowiedz
#4
Athei Overlord napisał(a):A nawiazujac do mojego poprzedniego posta: o ile latwiej badac cos, jesli ma sie ku temu chociaz skromne podstawy naukowe ? Ilez czasu mozna zaoszczedzic, ile srodkow, sil, checi... mozna lepiej ukierunkowac swe badania, lepiej zaplanowac ich scenariusz... a pogarda dla nauki zawsze skonczy sie "nadsprawnoscia".
Przypomniał mi sie wywód gościa od "układy elektroniczne". Który to cytował ucznia który to z kolei twierdził że praktyka jest lepsza niż teoria. W sumie prawda że pratyka dużo uczy, lepiej niż wykładanie teorii, jednak jak to gość podsumował efekty konstrukcji ucznia, gdyby miał troche wiecej wiedzy wiedziałby że danie małego opornika sprawi ze tranzystory nie będą sie tak palić.

Mi sie wydaje że zawsze to musi iść w parze ze sobą. Teoria i praktyka.

A na discovery to mówią że osobliowść w czarnej dziurze jest zgnieciona do punkktu, a nie przypadkiem określa ja promień schwarzwielda czy kogoś takiego?
[SIZE="1"]. MRU .
............
[/SIZE]
Odpowiedz
#5
Nie, promien Schwarzschilda okresla horyzont zdarzen, a nie osobliwosc. Osobliwoscia bym sie nie radzil zajmowac, bo nie mamy na razie fizyki zdolnej okreslic, co sie tam dzieje. Mozemy to jedynie aproksymowac. To troche tak, jakby probowac opisac co jest w szafie, ktorej wnetrza nigdy sie nie widzialo, a w dodatku nie mamy z niczym porownania.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Promie%C5%8...arzschilda


Co do teorii i praktyki: zbudowalem generator lampowy. Teoria generatorow nie mowi nic o tzw. "grid stopperach". Praktyka - i owszem Oczko Pomin tenze element, lampe generacyjna moze szlag trafic. Inny przyklad. Masz kiepskiej jakosci kondensator elektrolityczny na 500V. Wkladasz go do zasilacza, gdzie na tym kondesatorze, pod obciazeniem, napiecie siada z 500V do 380V. Uklad pracuje sobie tak pol roku. Ktoregos dnia cos sie dzieje z obciazeniem (np. przepala sie w nim bezpiecznik). Napiecie skacze do 500V. Kondensator robi BUM. Przeformowal sie na nizsze napiecie :]
Null pointer exception
Odpowiedz
#6
Cytat: koziej dupy traba
Nie wiem gdzie chodzileś do szkoły ale mój matematyk też miał takie powiedzenie, ale nie używał go w kierunku konkretnych osobników (i chwała mu za to bo odsetek samobójstw mógłby wzrosnąć). Co do niskiej świadomości naukowej to moim zdaniem wynika ona po pierwsze z lenistwa a po drugie dlatego, że taki młody osobnik nie widzi korzyści jakie mogłoby mu przynieść zgłębienie tego czy innego zagadnienia. Bardziej opłaca się znać zawartość najnowszego katalogu Avonu czy mieć spodnie z krokiem między kolanami by być znanym i poważanym w "towarzystwie" niż umieć zrobić np. zasilacz, czy obliczyć całkę. A to wszystko przez to, że rodzice nie mają czasu dla dzieci, więc ojciec nie może z synem pogrzebać w samochodzie, czy przewinąć jakiś silnik.
Dopiero w latach późniejszych okazuje się, że wypadałoby wiedzieć cokolwiek o czymkolwiek gdy człowiek zafascynuje się np. jakimś UFO i chciałby poznać czym ono jest naprawdę.
Odpowiedz
#7
No cóż, fizyka jest w sumie ciekawa, ale nie u mnie w klasie, przez te 3 lata facet zrobił nam może z 2 doswiadczenia, a reszta to nudne ciągi liczb smarowane przez niego na tablicy (tak samo jest z chemią, zero doświadczeń). Jeżeli tak jest wszędzie to ja się nie dziwię, dlaczego ludzie nie lubią fizyki.
"NIE MA SPRAWIEDLIWOŚCI, JESTEM TYLKO JA"
Odpowiedz
#8
Zgadzam sie, wiem co to znaczy kiepski nauczyciel.

Ale ZAWSZE mozna probowac nadrobic braki, jesli chce sie dyskutowac o fizyce. Jak sie nie chce dyskutowac, to nie trzeba sie uczyc. Nie znam sie - nie wypowiadam sie. A juz na pewno nie atakuje tych, ktorzy sie znaja.
Null pointer exception
Odpowiedz
#9
moze dobrym pomyslem bylo by, aby w programie fizyki, chemii, biologii itd. znalazlo sie np. przeczytanie paru ksiazek popularnonaukowych z danego przedmiotu. Cos takiego potrafi zainteresowac przedmiotem, i pomaga zdac sobie sprawe ze z tych rownan na tablicy mozna wyciagnac ciekawe wnioski.

Tylko ze jak Giertych ma to robic, to niech lepiej zostanie jak jest...
"Straszną jest rzeczą, że gdziekolwiek człowiek się urodzi, pewne twierdzenia zostają mu wpojone w dzieciństwie wraz zapewnieniem, że nigdy nie będzie mógł wątpić na ich temat, pod karą utraty wiecznego zbawienia."

Arthur Schopenhauer
Odpowiedz
#10
Ech Athei, a kiedys 100, 200 lat temu to było inaczej? Wiedza zawse była domeną elity, a nie motłochu. Róznica jest taka, ze 100 lat temu motłoch nie miał możliwości wypowiadania swoich głupot w internecie Uśmiech żeby coś umieć z dziedziny fizyki, czy chemii trzeba włożyc w to pewien wysiłek. Malo komu się chce. Łatwiej jest brylowac w towarzystwie rzucając w co drugim zdaniu "kwantowy" Język
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#11
pilaster napisał(a):Wiedza zawse była domeną elity, a nie motłochu.
Mówisz o duchowieństwie ? :-)
Odpowiedz
#12
No tak sie sklada, ze uniwerki podlegaly kiedys pod Patrimonium Sancti Petri Oczko
Null pointer exception
Odpowiedz
#13
wg. mnie cały mentlik w głowach półinteligentó jest wywołany zderzeniem światopoglądu epoki z niezmiennikami kulturowymi.
nauka jest elitarna a epoka egalitarna więc są tarcia których wynikiem jest szeżenie się bzdur modnych. ludzie są przekonani że każdy może być naukowcem i osiagnie to poprzez używanie pewnych słów-zaklęć i nie zauważają nawet swej śmieszności w takim działaniu (na naszym podwórku przoduje w tym niejaki pan Kosiela). tacy aspirujący do Mądrości nie są w stanie się wycięgnąć z tego bagna za uszy bo ich poglądy na świat negują wogóle ważność czy nawet możliwość takiego problemu.

Odpowiedz
#14
Należy rozróżnić zainteresowanie nuką od wiedzy naukowej.
Nawet człowiek, który o fizyce wie mniej niż uczeń szkoły podstawowej (sam nie wiem wiele więcej :oopsUśmiech może lubić opowiadać o czarnych dziurach itp. Dowodem mogą być np. książki i filmy s-f (StarTrek itd.).
Wiele wynalazków nie zostało wymyślonych przez naukowców. Najpierw powstaje marzenie zwykłego człowieka, a potem jakiś fizyk, który to usłyszał, dochodzi do wniosku że takie coś można w rzeczywistości skonstruować. Na pewno pierwszy człowiek, który zapragnął latać, nie był żadnym fizykiem. Na początku wyśmiewano takich ludzi. Jednak setki lat póżniej prawdziwi ludzie nauki zrealizowali to marzenie.

Nawet najbardziej bzdurne wypowiedzi na temat fizyki i innych nauk są lepsze niż całkowity brak zainteresowania tymi zagdanieniami.
Odpowiedz
#15
No... no coz, fakt, trzeba umiec pozytywnie patrzec na swiat...
Null pointer exception
Odpowiedz
#16
No coz mnie rowniez to przeraza.

Jakis czas temu pokazywali w Teleekspresie polskiego inzyniera co skonstruowal perpeetum mobile. Z jednej strony moze jakos specjalnie go nie poparto, ale ja bym takiego zwyzywal od skonczonych idiotow... Uśmiech Przy okazji posililbym sie na zaproszenie jakiegos eksperta (zeby nabralo to rangi) i powiedzial tym wszystkim ogladajacym to ludziom, ze to jest niemozliwe, bo do teraz malo osob zdaje sobie z tego sprawe Smutny

Ale i tak bardziej mnie martwia/przerazaja sytuacje gdy czytam wypowiedzi na forum ludzi ktorzy mowia, ze po smierci kogos tam poruszyl sie obraz, a potem tlumacza to "naukowo" uchodzaca z ciala dusza - energia... Smutny A tez sie z czyms takim spotkalem.

Zreszt to jest jedna sprawa, a druga to ilu glupot uczy sie ludzi w szkolach Smutny Zaslania sie to tym, ze nie zrozumieja. Ale...to dla mnie zaden powod by uczyc zle. A przykladow przynajmniej w chemii jest mnostwo Smutny


btw Athei...tyle sie "nagadalismy" o mechanice kwantowejUśmiech a tak sie jakos zlozyloOczko ze juz szybciej niz sadzilem bede mial z nia do czynienia. Coprawda raczej od strony praktycznej i nie bede musial sie zaglebiac ale wyglada na to, ze przynajmniej jeden rozdzial w pracy bede mial odnosnie obliczen kwantowo-mechanicznych...jeszcze dokladnie nie wiem co bede liczyl, ale jak tylko dostane program to pewnie sie dowiem Uśmiech
Uczony jest człowiekiem, który wie o rzeczach nie znanych innym i nie ma pojęcia o tym, co znają wszyscy. -Einstein Albert-
Odpowiedz
#17
Oczko Wiec przyda Ci sie oprogramowanie do modelowania kwantowego (pod Linuksa). Popytam jutro w firmie, jak sie to nazywa. I obowiazkowo polecam Feynmana wyklady z fizyki, gdzie "bra" i "ket"'y sa opisane bardzo przystepnie. A potem juz tylko liczyc liczyc i liczyc Język
Null pointer exception
Odpowiedz
#18
Program / programy dostane na uczelni. Zdaje sie ze HyperChem pojdzie na pierwszy ogien (bo to jednak bedzie dotyczylo czasteczek chemicznych, ew. czegos zwiazanego z przewodnictwem, przerwami energetycznymi - tak ja to widze, ale prawie napewno widze to zle;p). Bo ja jednak dalej pozostaje chemikiem, chociaz kto to wie...mam tyle fizyki i elektrodyki na dyplomie, ze poki co sie w tym gubie i to dosc powaznie Uśmiech

A Feynmana mam na dysku Uśmiech
Uczony jest człowiekiem, który wie o rzeczach nie znanych innym i nie ma pojęcia o tym, co znają wszyscy. -Einstein Albert-
Odpowiedz
#19
Po sesji bedzie w glowie Język
Null pointer exception
Odpowiedz
#20
http://www.wykop.pl/ramka/45660/nauka-glupcze

Uśmiech
Jak wielki jest upadek ludzkości najlepiej pokazuje fakt, że nie ma już ani jednego ludu czy plemienia u którego fakt narodzin wywoływałby żałobę i lamenty. (Cioran)

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości