Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Czy jest alternatywa dla więzienia?
#1
Często w obliczu tragedii (wypadki samochodowe, katastrofy kolejowe, budowlane, błędy lekarskie, rozboje), w których giną ludzie, chcielibyśmy stosowania wobec sprawców najwyższej kary - kary śmierci albo kary długoletniego więzienia. Zastanowienia wymaga, czy jako społeczeństwo zdajemy sobie sprawę jaką funkcję pełni kara, bądź na jaką funkcję kary godzimy się jako społeczeństwo państwa w jakim żyjemy? W najbardziej spektakularnych sprawach, "naświetlanych" przez media, wysoki wymiar kary wydaje się uzasadniony, acz z uwagi na to co napiszę niżej wcale nie taki oczywisty, to w przypadkach innego rodzaju przestępstw, gdzie media przykładnie milczą, wymiary kary są zatrważająco wysokie.

Postanowiłem przyjrzeć się problemowi bliżej:
Kodeks karny wykonawczy mówi:
Cele wykonywania kary
Art. 67 § 1. Wykonywanie kary pozbawienia wolności ma na celu wzbudzanie w skazanym woli współdziałania w kształtowaniu jego społecznie pożądanych postaw, w szczególności poczucia odpowiedzialności oraz potrzeby przestrzegania porządku prawnego i tym samym powstrzymania się od powrotu do przestępstwa.


Zatem celem pozbawienia wolności jest nie tylko izolacja, ale w głównej mierze przywrócenie skazanego do społeczeństwa; aby jednak zastosować art. 67 należy sprawcę osadzić w więzieniu.

Pytanie - czy konieczne jest osadzanie sprawcy przestępstwa w więzieniu? Czy nie ma alternatywnych sposobów wymierzenia kary?

Stanowisko naukowe mówi jednoznacznie, że zaostrzanie kary nie powoduje zmniejszenia przestępczości. Potocznie uważa się jednak, że jedyną skuteczną karą jest surowa kara pozbawienia wolności stanowiąca podstawowy środek karny. Tymczasem przykłady europejskie "mówią" zupełnie coś innego. Cele kary można osiągnąć poprzez tzw. kary alternatywne tj. dozór elektroniczny, zastępcza kara pozbawienia wolności, kara pozbawienia wolności z warunkowym jej zawieszeniem.
W Polsce w więzieniach osadzonych jest 85 tysięcy osób, a oczekujących na jej odbycie "z braku miejsca" jest 50 tysięcy osób. Struktura przestępstw jest taka, że skazanych na, do 2 lat pozbawienia wolności jest ok 50% ogólnej liczby osób przebywających w więzieniach. Osadzanie w więzieniach osób na tak krótkie wyroki uniemożliwia przeprowadzenie skutecznej resocjalizacji w warunkach więziennych, co często prowadzi do recydywy. Ku zaskoczeniu - polskie prawo, na tle prawa europejskiego, jest bardzo surowe w kontekście osadzania w zakładach karnych. Z uwagi na brak skutecznej instytucji nadzorującej wykonywanie alternatywnych kar, w więzieniach przebywa zdecydowanie zbyt dużo "drobnych" przestępców (niepłacący alimentów, sprawców drobnych kradzieży, nietrzeźwych rowerzystów), których można objąć innym systemem karania. Trzeba zauważyć, że osadzenie w więzieniu wiąże się z ryzykiem negatywnego wpływu izolacji: osadzony traci pracę na wolności, rodzina nie ma środków do życia, często osadzony doświadcza uwięziennienia tzn. trudno mu po odbyciu kary stanowić samemu o sobie. Nadto środowisko poza więzieniem stygmatyzuje byłego więźnia - trudno o nową pracę, o właściwe relacje z otoczeniem wolnościowym.

Powyższe stanowi "wierzchołek góry lodowej" problemu. Zastanawia, dlaczego w społeczeństwie nie występuje akceptacja do innych form odbycia kary poza więzieniem? Czy jesteśmy przygotowani na bardziej europejskie karanie sprawców przestępstw?

Co do surowości kary w Polsce (kilka przykładów)
projekt zaostrzający karę za aborcję - "Kto powoduje śmierć dziecka poczętego niezdolnego do samodzielnego życia poza organizmem matki, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5" - dotyczy także kobiety
uchylanie się od płacenia alimentów - kara do 2 lat pozbawienia wolności.
Prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości - kara do 2 lat pozbawienia wolności.

Istnieje już projekt nowelizacji kodeksu karnego, który zmienia zasadniczo stosowanie środków karnych. W moim przekonaniu jeżeli za powyższym nie pojawią się pieniądze to nie zmaterializują się żadne zmiany. System kar alternatywnych, nie trzeba być specjalistą aby to dojrzeć, to pieniądze i jeszcze raz pieniądze. Obawiam się, że zamierzenia skończą się jak stare powiedzenie "staraliśmy się jak nigdy, a wyszło jak zawsze"

Powyższa analiza powstała głównie jako kompendium wypowiedzi przedstawicieli nauki z zakresu penitencjarystyki - kryminologii, psychologii, prawa Forum penitencjarne
"Przyszłość już nie jest taka jak kiedyś" - Yogi Berra

Odpowiedz
#2
Gdzieś w październiku miałam okazję być na konferencji, w której jeden profesor karnista ocenił nasz aktualny KK na tróję z plusem. Ja nie jestem specjalistą dlatego nie będę wnikała i mówiła czy się zgadzam z nią czy nie.

Tak, podobno teraz mają miejsce ostre prace nad wielkimi rewolucjami w kodeksie karnym. Z resztą regulacje w tej dziedzinie są często dosyć ''przejściowymi'' nazwijmy to.

Z tym czekaniem na odsiadkę to prawda, choć dokładnych liczb i stanu na dzień dzisiejszy nie sprawdzałam. Jeżeli to sprawdziłeś, to pewnie tak jest. Jednak czy winne są tu przewidziane kary czy nieprzygotowane więzienia? Właśnie.

Co do wysokości kar. Sędzia z reguły dysponuje widełkami, często dosyć rozległymi, może też wybierać (oczywiście nie zawsze) pomiędzy grzywną, kara ograniczenia wolności czy choćby tym faktycznym osadzeniem za kratkami. Więc to nie jest tak, że tylko ustawodawca sprawuje nad tym pieczę. Mamy sądownictwo, które dysponuję pewnymi środkami, które może zastosować zamiennie - fakt nie zawsze. I nie uważam też, że każda kara jest dostatecznie surowa.

A może tak znieść moratorium i powrócić do kary śmierci i może rozluźnić trochę ten więzienny tłok? Jest tylu zwolenników co przeciwników.Ja uważam, ze istnieją skrajne przypadki w których resocjalizacja (zwłaszcza ta którą dysponuje się teraz, dysponuje faktycznie) i tak niewiele da, żeby nie rzec - nic. Zapytawszy kiedyś prokuratora z długim stażem o to czy jest za czy przeciw usłyszałam odpowiedź, że on w swojej karierze widział zbyt wiele przypadków w których dzisiejsza technika pozwoliła ustalić niewinność sprawcy. dlatego ja postulują, ze mają to być sprawcy przyłapani in flagranti, takich co do których dowody jednoznacznie wskazują ich winę i tacy którzy nie rokują poprawy. Oczywiście recydywa jest czynnikiem zaostrzającym ocenę (była resocjalizacja, a nie zadziałała...).

A co do celów kary - wymieniłeś jeden. Resocjalizację. Dodatkowo kara ma jeszcze zapobiegać popełnieniu przez sprawcę czyny po raz kolejny jak i działać na społeczeństwo na zasadzie ''nie zrobię tego co on, albo przestanę tak robić bo jemu się dostało X lat czegoś tam''. Prewencja (ogólna i szczególna). Poza tym, kara ma dla pokrzywdzonego być rekompensatą, niekoniecznie finansową i ma wywołać poczucie sprawiedliwości i bezpieczeństwa.
Odpowiedz
#3
:lol2:
Rafał Kozłowski - widzę, że pomimo wszelkich przeciwności - nieustannie dążysz do tego, by rozbawić forum.

W każdym razie - "postanów się przyjrzeć problemowi bliżej" (i bynajmniej nie chodzi tu o otworzenie jakiegoś kodeksu na chybił trafił i wybranie losowego artykułu) i dowiedzieć się cokolwiek o systemie karnym w Polsce (bo to, że istnieją tzw. "zawiasy", to chyba nawet dzieci w przedszkolu wiedzą).
W ramach darmowej lekcji czytania ze zrozumieniem (poziom podstawówka): kodeks karny wykonawczy mówi o wykonywaniu kar. Kodeks karny - o ich przydzielaniu (czyli co się przydziela, dlaczego i co jest preferowane). Po przyswojeniu tej wiadomości - jesteś już gotowy, by mierzyć się z największymi problemami tego świata!

Cytat:Osadzanie w więzieniach osób na tak krótkie wyroki uniemożliwia przeprowadzenie skutecznej resocjalizacji w warunkach więziennych, co często prowadzi do recydywy.
A to już w ogóle jest myśl sezonu. Uśmiech
"O gustach się nie dyskutuje; a ja twierdzę, że całe życie to kłótnia o gusta." (Nietzsche F.)
Odpowiedz
#4
@ Roan Shiran

Szukasz zaczepki chłopczyku? Już Ci kiedyś napisałem, najpierw szkoła – musisz ją skończyć, potem dużo poczytać, a następnie wypowiadać się na forum.

Przecież Ty nawet nie przeczytałeś linkowanego przeze mnie artykułu, bo głupot byś nie wypisywał. Dlatego nie odniosę się do Twojego zaczepnego, i swoją drogą, zabawnego postu.

I jeszcze raz apeluję.... do szkoły chłopcze, do szkoły.
"Przyszłość już nie jest taka jak kiedyś" - Yogi Berra

Odpowiedz
#5
Poszukiwaczka napisał(a):[...]
Co do wysokości kar. Sędzia z reguły dysponuje widełkami, często dosyć rozległymi, może też wybierać (oczywiście nie zawsze) pomiędzy grzywną, kara ograniczenia wolności czy choćby tym faktycznym osadzeniem za kratkami. Więc to nie jest tak, że tylko ustawodawca sprawuje nad tym pieczę. Mamy sądownictwo, które dysponuję pewnymi środkami, które może zastosować zamiennie - fakt nie zawsze. I nie uważam też, że każda kara jest dostatecznie surowa.

A może tak znieść moratorium i powrócić do kary śmierci i może rozluźnić trochę ten więzienny tłok? Jest tylu zwolenników co przeciwników. Ja uważam, ze istnieją skrajne przypadki w których resocjalizacja (zwłaszcza ta którą dysponuje się teraz, dysponuje faktycznie) i tak niewiele da, żeby nie rzec - nic. Zapytawszy kiedyś prokuratora z długim stażem o to czy jest za czy przeciw usłyszałam odpowiedź, że on w swojej karierze widział zbyt wiele przypadków w których dzisiejsza technika pozwoliła ustalić niewinność sprawcy. dlatego ja postulują, ze mają to być sprawcy przyłapani in flagranti, takich co do których dowody jednoznacznie wskazują ich winę i tacy którzy nie rokują poprawy. Oczywiście recydywa jest czynnikiem zaostrzającym ocenę (była resocjalizacja, a nie zadziałała...).

A co do celów kary - wymieniłeś jeden. Resocjalizację. Dodatkowo kara ma jeszcze zapobiegać popełnieniu przez sprawcę czyny po raz kolejny jak i działać na społeczeństwo na zasadzie ''nie zrobię tego co on, albo przestanę tak robić bo jemu się dostało X lat czegoś tam''. Prewencja (ogólna i szczególna). Poza tym, kara ma dla pokrzywdzonego być rekompensatą, niekoniecznie finansową i ma wywołać poczucie sprawiedliwości i bezpieczeństwa.

Nie na darmo linkowałem Forum penitencjarne . Jest to obszerny tekst znawców penitencjarystyki dotyczący problemów polskiej polityki penalizacyjnej. Być może jest to problem, mało medialnie „nośny” stąd zainteresowanie społeczne problemem jest znikome, jednakże ma on zasadniczy wpływ nie tylko na zmniejszenie przestępczości, ale przede wszystkim określenie roli więzienia jako miejsca do jedynie koniecznego odosobnienia sprawcy przestępstwa. Więzienie bowiem ma na celu izolację od społeczeństwa. Nie jest to równoznaczne z koniecznością pozbawienia wolności za dokonanie czynów, które takiej kary nie wymagają. Zauważyć należy, że kara pozbawienia wolności z tzw. „zawiasami” tj. warunkowym jej zawieszeniem, na czas poddania sprawcy próbie, jest de facto karą pozbawienia wolności. Alternatywą jest zastosowanie działań probacyjnych przez wyspecjalizowane instytucje państwa.

Spróbuję zainteresować tematem. Gorąco namawiam do zainteresowania się problemem, jeżeli nie na forum, to w szeroko rozumianym życiu społecznym – to, za co będziemy karani i w jaki sposób zależy teraz od nas samych.

Gwarantuję także rzetelną debatę na temat Więziennictwa.

prof. Zbigniew Ćwiąkalski
cyt. „(...)Panuje bowiem powszechne i błędne przekonanie, że każda wymierzana kara powinna być surowa, gdyż tylko takie kary odstraszają. Gdyby tak było, to w systemach państw totalitarnych nie powinno być przestępczości. To przekonanie jest podsycane w społeczeństwie w dużej mierze przez polityków, którzy starają się je po wielokroć straszyć rosnącą przestępczością. (…Oczko niezależnie od propozycji bardziej nowoczesnych regulacji prawnych, zmierzających do szerszego stosowania środków wolnościowych, konieczne jest też uświadamianie społeczeństwu, że zwiększone poczucie bezpieczeństwa nie wymaga zawsze surowego karania. Warto przypomnieć, że choćby w Belgii ponad 90 proc. orzekanych kar to grzywny. W Polsce ok. 55 proc. kar to kary pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem ich wykonania, później często odwieszane, zaś ok. 10 proc. to kary bezwzględnego pozbawienia wolności.”

prof. Marian Filar
zaznacza, że w świadomości polaków cyt. „(...)leży zakorzenione w nas przekonanie, że to właśnie kara pozbawienia wolności jest „królową kar” - karą zasadniczą”

prof. Zbigniew Lasocik
cyt. „(...) Moim zdaniem za wysoką liczbę więźniów odpowiada rodzime sądownictwo, a bardziej precyzyjnie – zestaw przekonań egzystencjalnych i lęków instytucjonalnych towarzyszących pracy sędziów. Jeśli chodzi o przekonania, to jedno z nich jest głęboko zakorzenione w naszym specyficznym stosunku do wolności, co wyraża się w stwierdzeniu, że „rok to nie wyrok...”. Drugie przekonanie streszcza się w stwierdzeniu, że jak skazany wyjdzie z karą „w zawiasach”, to nie odczuje tego jako surowej kary, zatem można taką orzec nawet za drobne przestępstwo Listę lęków otwiera ten najważniejszy: lęk przed stosowaniem innych kar niż kara pozbawienia wolności. (…Oczko Czy jest na to lekarstwo? Moim zdaniem tak. Tym lekarstwem jest stworzenie w Polsce silnej, niezależnej administracji wykonywania kar i środków karnych, których filarami powinny być więziennictwo i kuratela. Istnienie takiej administracji, a głównie jej efektywność, zasadniczo przeorientuje przekonania i zniweluje lęki sędziów. Ci ostatni, „spokojni o los” orzekania kar, głównie grzywny i ograniczenia wolności, będą po nie sięgali. Co więcej, ustawodawca, jak tylko zobaczy, że ten system działa, uruchomi wyobraźnię i wprowadzi inne kary alternatywne dla więzienia.

prof. Stefan Lelental
cyt. „(...) jedyną drogą rozwiązania problemu (zmniejszenie ilości skazań na karę pozbawienia wolności -dop. aut.) jest zmiana polityki kryminalnej wobec sprawców drobnych przestępstw. Otóż każdego roku osadza się kilkadziesiąt tysięcy skazanych na karę do 2 lat. Stanowią oni 50 proc. ogółu skazanych, odbywających karę w danym roku.”
"Przyszłość już nie jest taka jak kiedyś" - Yogi Berra

Odpowiedz
#6
Czy każda grzywna, dla każdego jest karą łagodną - na prawdę? Na pewno wygodną dla wymiaru sprawiedliwości i państwa. w końcu więźnia, trzeba ubrać, nakarmić i dać mu dach nad głową... oraz pilnować. A tu nie dość, ze tych obciążeń nie ma to są jeszcze dochody - konkretne. Tak, w wielu przypadkach można by skłonić się ku grzywnie. Tylko, że dana kwota też nie dla każdego ma taką samą wartość. Dla żulka menela 10 000 to coś poza jego zasięgiem. Dla piłkarza grającego w jednej z najlepszych lig światowych będzie to nic (tak, nawiązuję do głośnego ostatnio, medialnego przypadku).

W sytuacjach, kiedy sprawca nie jest niebezpieczny dla otoczenia - takich należy izolować. A co do ''zawiasów'', ja miejscu takiego skazańca wolałabym je niż surową grzywnę. Trochę bym była grzeczna, poudawała i heja do przodu - odwieszą mi i róbta co chceta.

Co do skazanych za występek (wg definicji z KK - kara za przestępstwo, którego ''widełki'' obejmują karę mniejszą niż 3 lat pozbawienia wol.) - tu jest to o czym już wspomniano. Chłopak, często młody zostaje skazany na krótki pobyt w więzieniu gdzie tylko się szkoli od starszych kolegów i nawiązuje znajomości pomocne przy prowadzeniu przestępczego stylu życia już po wyjściu zza krat. "A może się zgadamy X ma gdzieś szopę na obrzeżasz miasta, Y ma znajomego na Ukrainie, a Z to klawy gościu i ma kontakty na mieście. Można by to jakoś wykorzystać.". Życie Uśmiech albo kosztowna stuprocentowa izolacja (czy to nie grozi obłędem?), albo szukanie innych rozwiązań.

Niemniej nie chciałabym, żeby seryjny morderca i gwałciciel od tak spacerował sobie po ulicy tylko dlatego, że było go stać na wpłacenie określonej kary pieniężnej.
Odpowiedz
#7
Poszukiwaczka napisał(a):Czy każda grzywna, dla każdego jest karą łagodną - na prawdę? Na pewno wygodną dla wymiaru sprawiedliwości i państwa. w końcu więźnia, trzeba ubrać, nakarmić i dać mu dach nad głową... oraz pilnować. A tu nie dość, ze tych obciążeń nie ma to są jeszcze dochody - konkretne. Tak, w wielu przypadkach można by skłonić się ku grzywnie. Tylko, że dana kwota też nie dla każdego ma taką samą wartość. Dla żulka menela 10 000 to coś poza jego zasięgiem. Dla piłkarza grającego w jednej z najlepszych lig światowych będzie to nic (tak, nawiązuję do głośnego ostatnio, medialnego przypadku).

Wysokość grzywny może być uzależniona od osiąganych dochodów, wówczas staje się dla wszystkich tak samo dokuczliwa. Oczywiście wymaga to wzmocnienia walki z „szarą strefą”, czyli ujawnieniem wszystkich dochodów społeczeństwa.

Kara musi być dokuczliwa i skuteczna. Nie powinna także bez wyraźnych przyczyn obciążać społeczeństwa (więzienia utrzymywane są z podatków). Kara finansowa, dochodzona w sposób skuteczny, jest wyjątkowo bolesna.

Cytat:W sytuacjach, kiedy sprawca nie jest niebezpieczny dla otoczenia - takich należy izolować. A co do ''zawiasów'', ja miejscu takiego skazańca wolałabym je niż surową grzywnę. Trochę bym była grzeczna, poudawała i heja do przodu - odwieszą mi i róbta co chceta.

W przypadku odwieszenia wyroku idziesz do więzienia. Jeżeli ponowny czyn przestępczy był tego samego charakteru stajesz się recydywistą. To nieprzyjemna alternatywa.
Nadto – wyrok pozbawienia wolności „rujnuje” Twoją przyszłość. Wyklucza Cię z części życia społecznego, gdyż będąc karaną nie możesz pełnić wielu funkcji w państwie. Także Twoja pozycja na rynku pracy, jako osoby karanej, bardzo się pogarsza.

Cytat:Co do skazanych za występek (wg definicji z KK - kara za przestępstwo, którego ''widełki'' obejmują karę mniejszą niż 3 lat pozbawienia wol.) - tu jest to o czym już wspomniano. Chłopak, często młody zostaje skazany na krótki pobyt w więzieniu gdzie tylko się szkoli od starszych kolegów i nawiązuje znajomości pomocne przy prowadzeniu przestępczego stylu życia już po wyjściu zza krat. "A może się zgadamy X ma gdzieś szopę na obrzeżasz miasta, Y ma znajomego na Ukrainie, a Z to klawy gościu i ma kontakty na mieście. Można by to jakoś wykorzystać.". Życie Uśmiech albo kosztowna stuprocentowa izolacja (czy to nie grozi obłędem?), albo szukanie innych rozwiązań.

To właśnie całe zło współczesnej polityki penalizacyjnej.

Cytat:Niemniej nie chciałabym, żeby seryjny morderca i gwałciciel od tak spacerował sobie po ulicy tylko dlatego, że było go stać na wpłacenie określonej kary pieniężnej.

I wcale tak nie będzie. To poważne przestępstwa wymagające odosobnienia od społeczeństwa, ale także określenia podłoża takich zachowań. Jak wiesz, do niektórych przestępstw nie stosuje się mechanizmu poręczenia.
"Przyszłość już nie jest taka jak kiedyś" - Yogi Berra

Odpowiedz
#8
Rafał Kozłowski napisał(a):@ Roan Shiran

Szukasz zaczepki chłopczyku? Już Ci kiedyś napisałem, najpierw szkoła – musisz ją skończyć, potem dużo poczytać, a następnie wypowiadać się na forum.

Przecież Ty nawet nie przeczytałeś linkowanego przeze mnie artykułu, bo głupot byś nie wypisywał. Dlatego nie odniosę się do Twojego zaczepnego, i swoją drogą, zabawnego postu.

I jeszcze raz apeluję.... do szkoły chłopcze, do szkoły.
Nie myl mnie ze swoimi kumplami, geniuszu forumowy. Ja Ci jedynie udzieliłem porady prawnej i to z łaski swojej - za darmo. Ale cóż, praw swe mądrości dalej - nie wiedząc nawet jakie mamy kary, jak one funkcjonują, jakie mamy środki karne, co oznacza skazanie itd. itp.
"O gustach się nie dyskutuje; a ja twierdzę, że całe życie to kłótnia o gusta." (Nietzsche F.)
Odpowiedz
#9
Wybacz, machnęłam się z odwieszaniem. a co do bycia recydywistą - wiem co to jest. Jednak powiem tak... przestępca zwłaszcza ten recydywista czy osoba, która funkcjonuje w tym światku od dłuższego czasu nigdy nie zakładają, ze zostaną złapani. Zakładają, ze czyn przestępny, którego dokonują ujdzie im płazem. Może jakaś minimalna obawa i kalkulacje występują przy pierwszym złamaniu prawa. Zauważ są nawet kierowcy, którzy na co dzień jeżdżą zgodnie z przepisami a czasem w sytuacji ''wyższego przymusu'' muszą nacisnąć nieco mocniej na pedał gazu. Zaręczam ci, ze oni są bardziej wystraszeni, ze to właśnie tego dnia trafią na patrol policji czy fotoradar. A piraci drogowi jadą jak chcą i się nad tym szczególnie nie zastanawiają, a przecież prawdopodobieństwo, że zostaniemy złapani in flagranti rośnie wraz z ilością dokonanych deliktów. Ciekawa sprawa.

Jeżeli jestem szefem mafii czy ważną figurą w jakieś innej zorganizowanej grupie przestępczej to raczej nie mam aspiracji do zostania prezydentem (aktualny temat na forum) czy nawet tym sędzią, który wsadza za kratki. Moje miejsce jej po drugiej stronie barykady i nie nie widzę powodu dla którego mam płynąć na siłę pod prąd.
Problem jest dopiero z osobami, które faktycznie udało się zresocjalizować i planują podjąć się uczciwej pracy po wyjściu zza krat. Ale czy jesteś to w stanie obiektywnie ocenić? ''Wypełnij ankietę i zaznacz 1 - tak, zresocjalizowałem się. Zasługuję na wymazanie mojej historii z akt. 2 - nie, nie zresocjalizowałem się''.
Może chcesz wprowadzić ulgi (choćby podatkowe) dla pracodawców zatrudniających skazańców? Coś a'la niepełnosprawni. ''ej Ziutek to wiesz, ukradnij coś, spuść komuś manto. Odsiedzisz trochę za kratkami, ale później to ja Cię zatrudnię.'' Zdecydowanie bardziej niebezpieczne niż machlojki z zaświadczeniami o niepełnosprawności.
Na tą chwilę najbardziej racjonalnym wyjściem wydaje mi się zatrudnianie za marny grosz takich osób np. do zamiatania chodników czy zimą - odśnieżania ich.
Odpowiedz
#10
Praca!
Odpowiedz
#11
Mnie nie interesuje resocjalizacja, ja chcę żyć w kraju w którym sprawiedliwość i prawda, będą wartościami, jeśli nie najważniejszymi to chociaż odrobinę się liczącymi. Ja za przestępstwo uznaję praktycznie tylko sytuację w której dochodzi do krzywdy jakiegoś człowieka. Jeżeli państwo, nawet nie wsadzi przestępcy do więzienia, tylko będzie się z nim cackać, to jaki to pokaże jego stosunek do skrzywdzonego człowieka? Ktoś dorobił się na kradzieży i oszustwach, myśli że mu wszystko wolno i postanawia wykorzystać jakąś kobietę. Oczywiście takiego osobnika powinno się nie karać a resocjalizować bo przecież pożytek dla społeczeństwa, do czegoś doszedł, wzrośnie nam PKB! Duży uśmiech
Według mnie istnieje alternatywa do więzień ale tylko jeśli ofiara bądź jej rodzina zdecyduje że odosobnienie, nie jest w stanie naprawić wyrządzonych krzywd.
Odpowiedz
#12
Poszukiwaczka napisał(a):Wybacz, machnęłam się z odwieszaniem. a co do bycia recydywistą - wiem co to jest. Jednak powiem tak... przestępca zwłaszcza ten recydywista czy osoba, która funkcjonuje w tym światku od dłuższego czasu nigdy nie zakładają, ze zostaną złapani. Zakładają, ze czyn przestępny, którego dokonują ujdzie im płazem. Może jakaś minimalna obawa i kalkulacje występują przy pierwszym złamaniu prawa. Zauważ są nawet kierowcy, którzy na co dzień jeżdżą zgodnie z przepisami a czasem w sytuacji ''wyższego przymusu'' muszą nacisnąć nieco mocniej na pedał gazu. Zaręczam ci, ze oni są bardziej wystraszeni, ze to właśnie tego dnia trafią na patrol policji czy fotoradar. A piraci drogowi jadą jak chcą i się nad tym szczególnie nie zastanawiają, a przecież prawdopodobieństwo, że zostaniemy złapani in flagranti rośnie wraz z ilością dokonanych deliktów. Ciekawa sprawa.

Wykroczenia drogowe powinny być karane na tej samej zasadzie, co kara grzywny (postulowana przeze mnie wysokość jej obliczenia). Koniec końców, będziesz musiała sprzedać auto, aby zapłacić za mandaty.

Cytat:Jeżeli jestem szefem mafii czy ważną figurą w jakieś innej zorganizowanej grupie przestępczej to raczej nie mam aspiracji do zostania prezydentem (aktualny temat na forum) czy nawet tym sędzią, który wsadza za kratki. Moje miejsce jej po drugiej stronie barykady i nie nie widzę powodu dla którego mam płynąć na siłę pod prąd.
Problem jest dopiero z osobami, które faktycznie udało się zresocjalizować i planują podjąć się uczciwej pracy po wyjściu zza krat. Ale czy jesteś to w stanie obiektywnie ocenić? ''Wypełnij ankietę i zaznacz 1 - tak, zresocjalizowałem się. Zasługuję na wymazanie mojej historii z akt. 2 - nie, nie zresocjalizowałem się''.

Będąc szefem mafii nie zakładasz pełnić żadnych funkcji w państwie. Z punktu widzenia państwa jesteś osoba aspołeczną. Wybór, jak zauważyłaś, świata przestępczego jednoznacznie definiuje Twój stosunek do prawa.
Rzecz dotyczy tego jak karać? I jaka ma być wysokość kary za popełniane czyny?
Nadto:
Zauważ, zasądzenie kary grzywny nie powinno eliminować Cię z ról społecznych. To wtórna i ważna rzecz. Nie dość, że należy zmodyfikować KK i opracować nową politykę penalizacyjną państwa, to na dodatek zastanowić się, jakie niezgodne z prawem czyny eliminują z pełnienia funkcji państwowych.
Można to osiągnąć nie tylko zmieniając Kodeks karny i kodeks wykroczeń, ale może i zasady wpisu do krajowego rejestru karnego

No ale to nieco inny, choć powiązany temat.

To jak działa system penitencjarny określa współczynnik recydywy.

Cytat:Może chcesz wprowadzić ulgi (choćby podatkowe) dla pracodawców zatrudniających skazańców? Coś a'la niepełnosprawni. ''ej Ziutek to wiesz, ukradnij coś, spuść komuś manto. Odsiedzisz trochę za kratkami, ale później to ja Cię zatrudnię.'' Zdecydowanie bardziej niebezpieczne niż machlojki z zaświadczeniami o niepełnosprawności.
Na tą chwilę najbardziej racjonalnym wyjściem wydaje mi się zatrudnianie za marny grosz takich osób np. do zamiatania chodników czy zimą - odśnieżania ich.
semele napisał(a):Praca!

Poszła byś na taki układ? Chciała byś iść do więzienia, aby ono poszukało Tobie pracy? W obecnym stanie prawnym wynagrodzenie zatrudnienionego osadzonego nie może być niższe niż najniższe wynagrodzenia krajowe Całe wynagrodzenie płaci pracodawca zatrudniający osadzonych. Jakość świadczonej przez osadzonych pracy jest różna, nie jest to wysoce wykwalifikowana siła robocza.
Osadzony może również korzystać z pracy na tzw.90 tj. praca nieodpłatna w wymiarze do 90 godzin miesięcznie, ale do pracy zmusić go nie można. Zatem stan faktyczny jest taki, że osadzony jak chce to pracuje (w jakiejkolwiek formie), a jak nie chce to nie pracuje.

Rozważając ten aspekt zakładamy, że ktoś już w więzieniu przebywa. My natomiast rozważamy, co zrobić by się tam nie znalazł.
"Przyszłość już nie jest taka jak kiedyś" - Yogi Berra

Odpowiedz
#13
łowca napisał(a):Mnie nie interesuje resocjalizacja, ja chcę żyć w kraju w którym sprawiedliwość i prawda, będą wartościami, jeśli nie najważniejszymi to chociaż odrobinę się liczącymi. Ja za przestępstwo uznaję praktycznie tylko sytuację w której dochodzi do krzywdy jakiegoś człowieka [...]

To dość karkołomny podział. Wykluczyłbyś z katalogu przestępstw czyny przeciwko Rzeczpospolitej Polskiej, przestępstwa przeciw Obronności etc. - do niczego to nas nie zaprowadzi.

Cytat:Jeżeli państwo, nawet nie wsadzi przestępcy do więzienia, tylko będzie się z nim cackać, to jaki to pokaże jego stosunek do skrzywdzonego człowieka? Ktoś dorobił się na kradzieży i oszustwach, myśli że mu wszystko wolno i postanawia wykorzystać jakąś kobietę. Oczywiście takiego osobnika powinno się nie karać a resocjalizować bo przecież pożytek dla społeczeństwa, do czegoś doszedł, wzrośnie nam PKB! Duży uśmiech
Według mnie istnieje alternatywa do więzień ale tylko jeśli ofiara bądź jej rodzina zdecyduje że odosobnienie, nie jest w stanie naprawić wyrządzonych krzywd.

Celem wykonania kary ma być zapobieżenie powrotowi do przestępstwa. To jakimi narzędziami to zrobimy determinuje, skuteczność probacji. I o to w tym chodzi. Jeżeli ktoś popełnia przestępstwo i nie musi być izolowany, to po co umieszczać go w ośrodkach zamkniętych?
"Przyszłość już nie jest taka jak kiedyś" - Yogi Berra

Odpowiedz
#14
Auto nie jest moja własnością. Albo jego wartość jest tak niska, ze nawet w połowie nie pokryje wysokości moich mandatów. Co teraz? Załóżmy, że egzekucji nie można też dokonać na innym mieniu bo go nie posiadam. Takie życie od pierwszego do pierwszego i co łaska. Jak mnie ukażesz?

Tak samo twierdzę i to właśnie napisałam Uśmiech Choć jakby zdefiniować inaczej słowo aspołeczny... Dobra, przyjmijmy, że jednak aspołeczny. Będzie mniej płakania nad definicjami.
Jeżeli ganimy rozwiązania aktualne i realia to oczywiste jest, że bez zmiany ustawy się nie obejdzie. Sąd jest zobligowany wydawać wyroki na podstawie przepisów a nie ''z głowy'' czy wyłączając te, które powinny być zastosowane,a le w jego mniemaniu są złe. Nie możemy tu mówić o żadnym subiektywizmie osoby sędziego. Jeżeli takowe podejrzenia - nie powinien on orzekać w danej sprawie.

Co do współczynnika recydywy. Dlaczego nie jest taki bez wad? co zrobić, żeby na papierze się zmniejszył?
Proste! Mniejsza wykrywalność przestępstw. Jeżeli ktoś już nam o nim doniesie to nie oznacza to przecież, że podejrzany zostanie odszukany, a jeżeli nawet to nie oznacza, ze zostaną mu postawione zarzuty czy że zostanie skazany prawomocnym wyrokiem sądu za przestępstwo tego samego typu...
I oto przepis na idealny, perfekcyjny system penitencjarny!... jeśli oczywiście jego ocena będzie się miała opierać tylko na współczynniku recydywy, którym można łatwo manipulować jak wskazałam powyżej.
Odpowiedz
#15
Poszukiwaczka napisał(a):Auto nie jest moja własnością. Albo jego wartość jest tak niska, ze nawet w połowie nie pokryje wysokości moich mandatów. Co teraz? Załóżmy, że egzekucji nie można też dokonać na innym mieniu bo go nie posiadam. Takie życie od pierwszego do pierwszego i co łaska. Jak mnie ukażesz?

Mam się pobawić w sędziego. Ok. Spróbujmy:

Kara grzywny. Jeżeli tego nie spełnisz zamienię ją na prace publiczne. Czas pracy i jego długość zależy oczywiście od wysokości grzywny. Nikt się tego nie dowie, a Ty swoje odpracujesz. Brak konieczności stygmatyzacji to podstawa stosowania kary.

Cytat:Tak samo twierdzę i to właśnie napisałam Uśmiech Choć jakby zdefiniować inaczej słowo aspołeczny... Dobra, przyjmijmy, że jednak aspołeczny. Będzie mniej płakania nad definicjami.
Jeżeli ganimy rozwiązania aktualne i realia to oczywiste jest, że bez zmiany ustawy się nie obejdzie. Sąd jest zobligowany wydawać wyroki na podstawie przepisów a nie ''z głowy'' czy wyłączając te, które powinny być zastosowane,a le w jego mniemaniu są złe. Nie możemy tu mówić o żadnym subiektywizmie osoby sędziego. Jeżeli takowe podejrzenia - nie powinien on orzekać w danej sprawie.

Niestety musimy mówić o subiektywizmie sędziego, bo to przecież subiektywna ocena. Środki karne tzw. wolnościowe „nie działają” dlatego sądy ich nie stosują.
Kara ograniczenia wolności, system dozoru elektronicznego SDE, prace społeczne (odpracowanie grzywny) – wymagają stosowania aparatu (instytucji) zajmującej się nadzorem wykonania kar wolnościowych, to kosztuje oczywiście, dlatego politycy nie są zainteresowani zmianą systemu.

Cytat:Co do współczynnika recydywy. Dlaczego nie jest taki bez wad? co zrobić, żeby na papierze się zmniejszył?
Proste! Mniejsza wykrywalność przestępstw. Jeżeli ktoś już nam o nim doniesie to nie oznacza to przecież, że podejrzany zostanie odszukany, a jeżeli nawet to nie oznacza, ze zostaną mu postawione zarzuty czy że zostanie skazany prawomocnym wyrokiem sądu za przestępstwo tego samego typu...
I oto przepis na idealny, perfekcyjny system penitencjarny!... jeśli oczywiście jego ocena będzie się miała opierać tylko na współczynniku recydywy, którym można łatwo manipulować jak wskazałam powyżej.

Czasy manipulacji liczbami już się skończyły. Przynajmniej w wymiarze sprawiedliwości.
"Przyszłość już nie jest taka jak kiedyś" - Yogi Berra

Odpowiedz
#16
Grzywny nie zapłacę, nie mam z czego - nerkę mam sprzedać? A prace mogę wykonywać lub nie - z batem nade mną staniesz? Jakiś czas temu w modzie były paralizatory. Musisz mnie wysłać za kratki. Tak szkodliwa żeby mnie zabijać chyba nie byłam?

Odniosłam wrażenie, że pisząc to pytanie byłeś właśnie za takimi środkami, byle nie kara pozbawienia wolności. a co do subiektywizmu... właśnie rozwaliłeś system. Wg polskiego prawa sędzia nie spełnił podstawowego wymogu niezawisłości (http://pl.wikipedia.org/wiki/Niezawis%C5...99dziowska). I co wszystkie wyroki do kasacji?

Czy jesteś tego pewien? Uśmiech Każdy (w tym policja) jako tako stara się podkręcić sobie statystyki. A tutaj mówimy głównie o tym etapie postępowania - samym ściganiu.
Odpowiedz
#17
Poszukiwaczka napisał(a):Grzywny nie zapłacę, nie mam z czego - nerkę mam sprzedać? A prace mogę wykonywać lub nie - z batem nade mną staniesz? Jakiś czas temu w modzie były paralizatory. Musisz mnie wysłać za kratki. Tak szkodliwa żeby mnie zabijać chyba nie byłam?

To przecież Tobie zależy, aby nie iść do więzienia. Skoro chcesz się tam znaleźć, to się znajdziesz.

Cytat:Odniosłam wrażenie, że pisząc to pytanie byłeś właśnie za takimi środkami, byle nie kara pozbawienia wolności.

Ależ oczywiście. Kary wolnościowe to skuteczny sposób karania. Więzienie powinno być ostatecznością, stosowane tylko wtedy, gdy inne sposoby wymierzenia kary zawodzą.

Cytat: a co do subiektywizmu... właśnie rozwaliłeś system. Wg polskiego prawa sędzia nie spełnił podstawowego wymogu niezawisłości (http://pl.wikipedia.org/wiki/Niezawis%C5...99dziowska). I co wszystkie wyroki do kasacji?

Pisałem o subiektywnych odczuciach, a nie o niezawisłości. To sędzia przecież decyduje (na podstawie prawa) jaki wymiar kary orzeknie.

Cytat:Czy jesteś tego pewien? Uśmiech Każdy (w tym policja) jako tako stara się podkręcić sobie statystyki. A tutaj mówimy głównie o tym etapie postępowania - samym ściganiu.

Nie wykluczam patologii dla statystyk. Dużo tu rzeczywiście absurdów, jestem jednak dobrej myśli.
"Przyszłość już nie jest taka jak kiedyś" - Yogi Berra

Odpowiedz
#18
Czy mi zależy... no właśnie niekoniecznie. A uwierz, są takie osoby. Jest im to bez większej różnicy, w końcu mają na miejscu wikt i opierunek, tragedii nie ma. A jak odpowiednio pokombinuje i będzie miał szczęście to może mu nie cofną zasiłku z opieki i po wyjściu będzie miał konto bankowe pełne. (oczywiście zgodnie z prawem taki zasiłek, nawet wypłacony, przelany winien być do zwrotu) chodzi o to, ze ludzie mają różne priorytety. A na zaświadczeniach o niekaralności też nie każdemu zależy.

Skuteczne. Choć często zamiast resocjalizacji jednostka zostaje tam jeszcze bardziej zdemoralizowana Oczko Ciekawy paradoks. Żeby temu zapobiec (negatywnemu wplywowi współwięźniów) trzeba byłoby dokonać całkowitej izolacji, ryzykując zdziczeniem człowieka. A to pociąga za sobą konsekwencje finansowe.

Niby tak, ale Tobie wydaje się, ze tu chodzi tylko o orzekanie w ''widełkach''. A to nie chodzi tylko o to. W uzasadnieniu wyroku sędzia określa chociażby tzw. formę stadialną przestępstwa, czyli to wszystko co mamy (albo w określonym przypadku nie mamy, bo wystąpić wszystko nie musi) począwszy od zamiaru do dokonania.
Wymiar kary jest bardzo uzależniony od interpretacji sędziego, możemy mieć nawet do czynienia z sytuacją, że obiektywnie kara powinna być wymierzona a subiektywnie oskarżony zostanie uniewinniony. Ha! Mam wymyślić jakiś przykład? Za przygotowanie z reguły się nie odpowiada (jest kilka wyjątków w ustawie, ale podkreślam - kilka) jednak za usiłowanie już jak najbardziej (z kolei tu ustawa tu wyjątkiem w druga stronę jest odstąpienie od usiłowania - jednak tu chodzi o dyskusję a nie wykład z prawa karnego). Sęk w tym, że granica jest cienka, powiedziałabym wręcz, że płynna. Planuję zabójstwo danej osoby, w tym celu gromadzę odpowiedni środki, które ewidentnie wskazują na ten zamiar, na domiar złego wchodzę w porozumienia z osobą/osobami i omawiamy szczegółowy plan jak chcemy tego dokonać. Ustalamy, że do czynu dojdzie kiedy niedoszły denat znajdzie się w naszym mieszkaniu i zamkniemy drzwi. Dnia którego nie planowaliśmy tego zrobić (wpadł wcześniej) znajduje się on w naszym mieszkaniu, w którym zgromadziliśmy narzędzia mające go uśmiercić (jakieś leki, inne środki), jednak w ostatniej chwili podejmujemy decyzję - mam cykora, nie robię. Jednak nasza ofiara domyśliła się naszych zamiarów, policja pozyskała dowody w postaci rozmów, na domiar złego w mieszkaniu znajdują się przedmioty niedoszłego przestępstwa. Policja zdecydowała się zrobić ustawkę i potraktować ''wpuszczenie do mieszkania'' jako podjęcie już pierwszych kroków, czyli usiłowania, wykraczających poza przygotowanie. Sytuacja jest w dalszym ciągu wątpliwa. Jak udowodnić odstąpienie od usiłowania? Czy to było tylko powoływanie się na nie? Stawka jest duża, chodziło przecież o morderstwo. Jeszcze większe kwiatki mamy przy problemie obrony koniecznej i przekroczenia jej granic. doczytaj, jak znajdziesz chwilę to zwróć uwagę na nurt prof. Zolla zakładający względną subsydiarność obrony koniecznej i nurt przeciwników tej koncepcji.
Do czego zmierzam - w rękach sędziego waży się nie tylko to która spośród kar zostanie wybrana, ale i to czy w ogóle zostanie wybrana, czy sądzimy z tego czy tamtego artykułu Uśmiech ... na szczęście zawsze mamy instytucję apelacji.

A czy znam remedium na chorobę naszego systemu - nie, nie znam. Na w tej chwili nie mam gotowego, idealnego rozwiązania. Ewentualnie jakieś doraźne.
Odpowiedz
#19
Poszukiwaczka napisał(a):Czy mi zależy... no właśnie niekoniecznie. A uwierz, są takie osoby. Jest im to bez większej różnicy, w końcu mają na miejscu wikt i opierunek, tragedii nie ma. A jak odpowiednio pokombinuje i będzie miał szczęście to może mu nie cofną zasiłku z opieki i po wyjściu będzie miał konto bankowe pełne. (oczywiście zgodnie z prawem taki zasiłek, nawet wypłacony, przelany winien być do zwrotu) chodzi o to, ze ludzie mają różne priorytety. A na zaświadczeniach o niekaralności też nie każdemu zależy.

Takie osoby są, bo system wymiaru sprawiedliwości nie korzysta z kar wolnościowych, nie ma skutecznie działającej instytucji kurateli, fundacji etc., większość osób w więzieniach mogłaby odbywać kary poza jej murami. Potrzebne było by jednak rozbudowanie instytucji sprawujących nadzór nad wykonywaniem tych kar poza więzieniem. Na to potrzebne są środki finansowe, a tego każdy rząd boi się jak ognia. Lepiej więc nakręcać spiralę domniemanej przestępczości w społeczeństwie, co nie ma uzasadnienia w badaniach (artykuł linkowałem), celem odłożenia kłopotliwego problemu na później.

Osoby o jakich pisałaś (recydywa), w szczególności, gdy „idzie” zima, do więzień na powrót często trafiają, bo O ZGROZO, Więzienie zapewnia im lepsze warunki pobytu niż finansowane ze środków publicznych instytucje, fundacje etc., które takim osobą powinny pomagać. Nadto, warunki prawno - socjalne w zakładach karnych/aresztach śledczych nie zniechęcają do powrotu do nich.


Cytat:Skuteczne. Choć często zamiast resocjalizacji jednostka zostaje tam jeszcze bardziej zdemoralizowana Oczko Ciekawy paradoks. Żeby temu zapobiec (negatywnemu wplywowi współwięźniów) trzeba byłoby dokonać całkowitej izolacji, ryzykując zdziczeniem człowieka. A to pociąga za sobą konsekwencje finansowe.

Dlatego, z przyczyn o jakich wspomniałaś, więzienie ma być karą ostateczną.

Cytat:Niby tak [...] Za przygotowanie z reguły się nie odpowiada (jest kilka wyjątków w ustawie, ale podkreślam - kilka) jednak za usiłowanie już jak najbardziej (z kolei tu ustawa tu wyjątkiem w druga stronę jest odstąpienie od usiłowania - jednak tu chodzi o dyskusję a nie wykład z prawa karnego). Sęk w tym, że granica jest cienka, powiedziałabym wręcz, że płynna. Planuję zabójstwo danej osoby, w tym celu gromadzę odpowiedni środki, które ewidentnie wskazują na ten zamiar, na domiar złego wchodzę w porozumienia z osobą/osobami i omawiamy szczegółowy plan jak chcemy tego dokonać. Ustalamy, że do czynu dojdzie kiedy niedoszły denat znajdzie się w naszym mieszkaniu i zamkniemy drzwi. Dnia którego nie planowaliśmy tego zrobić (wpadł wcześniej) znajduje się on w naszym mieszkaniu, w którym zgromadziliśmy narzędzia mające go uśmiercić (jakieś leki, inne środki), jednak w ostatniej chwili podejmujemy decyzję - mam cykora, nie robię. Jednak nasza ofiara domyśliła się naszych zamiarów, policja pozyskała dowody w postaci rozmów, na domiar złego w mieszkaniu znajdują się przedmioty niedoszłego przestępstwa. Policja zdecydowała się zrobić ustawkę i potraktować ''wpuszczenie do mieszkania'' jako podjęcie już pierwszych kroków, czyli usiłowania, wykraczających poza przygotowanie. Sytuacja jest w dalszym ciągu wątpliwa. Jak udowodnić odstąpienie od usiłowania? Czy to było tylko powoływanie się na nie? Stawka jest duża, chodziło przecież o morderstwo.[…]

Trudno rozstrzygać za sąd jak ma postąpić. Idea zmian w Kk, a także możliwość skutecznego wykonania orzekanych kar wolnościowych, ma na celu usprawnienie „narzędzi” jakimi posługują się sądy. Wolnościowe środki karne mogą dotyczyć jedynie tych przypadków, gdy nie zachodzi konieczność izolacji (ale to chyba jest jasne).

W przytoczonym przez Ciebie przykładzie, z uwagi na domniemane przygotowywanie do zabójstwa, zastosowałbym tymczasowe aresztowanie. (to Ty chciałaś kogoś „ukatrupić”, to się teraz wytłumacz, że Ci się odechciało. Zapewnię Tobie darmowy wikt i opierunek Uśmiech )

pozdrawiam
"Przyszłość już nie jest taka jak kiedyś" - Yogi Berra

Odpowiedz
#20
Tak sie zastanawiam..
Czym właściwie jest więzienie?
Czym dokładnie wg. prawa jest "ograniczenie wolności"?

Chodzi mi o ustalenie prawne tego stanu dla skazanego.
Rozumiem ze chodzi o to by odebrać skazanemu część z doznań które przeżył by na wolności ale co dokładnie ma on tym stracić? Chodzi o ustalenie jakiego formatu to kara. Co człowiekowi zabiera oprócz czasu w który mógłby poświęcić na coś innego.

- ograniczenie możliwości podejmowania decyzji
- ograniczenie poruszania się, ograniczenie przestrzeni osobistej
- ograniczenie kontaktów ze znajomymi
- ograniczenie spożywania posiłków które lubi
- brak wolności osobistej, prywatności

Wypada najpierw dowiedzieć sie czego dotyczy "kara pozbawienia wolności" by np. porównać ją np. z karą "ograniczonego poruszania się" - opaska na nogę i siedzenie w domu.

Jaka jest jej uciążliwość?
Bo jeśli skazany ma możliwośc oglądania TV, czytania gazet czy posiadania komputera to razem z karmieniem niektórym nic innego do szczęścia nie potrzeba. Tym bardziej jeśli w niektórych krajach więzień ma komfortowe warunki siedząc w celi tylko z jedna osobą.
C
Za ewidentne offtopy wlepiam minusy. Minus zwrotny świadczy o tobie :-) Nie dokarmiam też trolli. Szczególnie Zefcia.
W pierwszych kilku minutach często edytuje swoje wypowiedzi uzupełniając je lub w celu poprawienia błędów.
__________________
Agnostyk, Ignostyk, Ateista
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości