Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
kopista w malarstwie i muzyce
#1
Czy wytłumaczy ktoś mnie głupiemu, dlaczego "odtwórca muzyki z nutek" uważany jest za wielkiego artystę, interpretatora, i traktowany jest nierzadko na równi z kompozytorami, których dzieła odtwarza, a "przemalowywacz obrazów" to jedynie rzemieślnik - kopista, niegodny chwały i zaszczytów?

Przecież gdyby istniały nagrania Chopina grającego własne utwory, to byłby to odpowiednik oryginału tej czy innej "Upadłej madonny z wielkim cycem" Van Klompa...
Odpowiedz
#2
Może to nie odpowiedź na pytanie, ale w muzyce i tak najczęściej oryginał jest lepszy od coverów. Może to kwestia osłuchania się.

Choć są wyjątki!

Podobni jest z filmami. Ale robi się to głownie dla ''jakości''. Kolorowy ekran, efekt 3D i tak dalej.
Odpowiedz
#3
No właśnie. Dobry przykład. Każde odegranie utworu z nutek to tak naprawdę jest cover. Oczko
Odpowiedz
#4
Przecież w muzyce chodzi właśnie o interpretację, wykonanie. Każdy muzyk, wykonuje utwór inaczej. Ktoś kto natomiast dokonuje reprodukcji obrazu, musi go jedynie jak najdokładniej odtworzyć. Nie wyobrażam sobie, żeby ktoś na przykład malując coś, co ktoś inny już wcześniej namalował, chciał stworzyć coś całkiem innego od pierwotnego dzieła.

Chociaż z tą muzyką, to też nie jest dla mnie tak do końca jasne. Ja zauważyłem, że największe znaczenie ma dla mnie tekst, zanim czegoś wysłucham muszę najpierw zrozumieć tekst. Jeśli utwór opowiada o takich rzeczach jak honor, prawda, zemsta, miłość, to odkryłem że choćby śpiewał go pierwszy lepszy "żul" z łapanki to i tak utwór mi się podoba i go słucham. Wystarczy żeby wykonawca czuł co chce przekazać, i rozumiał wymowę utworu. Podobne poglądy zresztą mam na resztę sztuki.
Odpowiedz
#5
Covery się robi na dwa sposoby: albo naśladujesz niemalże idealnie pierwotnego wykonawcę, a później inni oceniają Cię czy w danym miejscu odpowiednio wyciągnąłeś daną nutę, nie zafałszowałeś przypadkiem itp. albo tworzysz nową jakoś i interpretacji nie da się już tak matematycznie, wręcz łopatologicznie porównać z pierwowzorem. Trzeba by się było wgryźć w ustawę o ochronie praw autorskich.

Żul z łapanki też wielkim artystą być może Oczko To racja
Odpowiedz
#6
łowca napisał(a):Przecież w muzyce chodzi właśnie o interpretację, wykonanie. Każdy muzyk, wykonuje utwór inaczej. Ktoś kto natomiast dokonuje reprodukcji obrazu, musi go jedynie jak najdokładniej odtworzyć.
A kto powiedział, że malarstwa nie można interpretować przemalowywując?
Odpowiedz
#7
czuowiek napisał(a):A kto powiedział, że malarstwa nie można interpretować przemalowywując?

Chyba w takim razie musiałyby się pojawić jakieś widoczne różnice między oryginałem i reprodukcją, przynajmniej moim zdaniem.
Odpowiedz
#8
Wszystko zależy od tego, co jest celem "kopisty".
Wierne odtworzenie, czy interpretacja.
Jakie ma właściwie znaczenie, czy mówimy o muzyce czy o malarstwie?
Odpowiedz
#9
czuowiek napisał(a):Wszystko zależy od tego, co jest celem "kopisty".
Wierne odtworzenie, czy interpretacja.
Jakie ma właściwie znaczenie, czy mówimy o muzyce czy o malarstwie?

Jest możliwa jakaś interpretacja, w malarstwie? Teraz przypomniała mi się historia tej kobiety, która próbowała odtworzyć obraz przedstawiający Jezusa który uszkodziła. No cóż, w tym przypadku faktycznie nie wiem, czy można mówić o interpretacji, czy o stworzeniu całkiem nowego dzieła. Mimo że ten artyzm, to raczej skutek uboczny nieudolności.Oczko
Odpowiedz
#10
łowca napisał(a):Jest możliwa jakaś interpretacja, w malarstwie?
A dlaczego nie?
Skoro można na swój sposób coś odśpiewać albo odegrać, i ten "swój sposób" to będzie powód do cmoktania z zachwytu, to czemu nie można też i odmalować "po swojemu" w celu wywołania w kimś głębokiego przeżycia artystycznego? Uśmiech
Odpowiedz
#11
czuowiek napisał(a):Czy wytłumaczy ktoś mnie głupiemu, dlaczego "odtwórca muzyki z nutek" uważany jest za wielkiego artystę, interpretatora, i traktowany jest nierzadko na równi z kompozytorami, których dzieła odtwarza, a "przemalowywacz obrazów" to jedynie rzemieślnik - kopista, niegodny chwały i zaszczytów?

Przecież gdyby istniały nagrania Chopina grającego własne utwory, to byłby to odpowiednik oryginału tej czy innej "Upadłej madonny z wielkim cycem" Van Klompa...
Wg podziału McLuhana mamy media zimne i gorące.
Obraz jest przykładem medium gorącego, a zapis nutowy zimnego.

To chyba wyjaśnia wszelkie twoje problemy.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#12
No niestety chyba nie wyjaśnia. Smutny
Facet sobie wymyślił jakiś tam podział.
To jest jedynie jakaś próba klasyfikacji obserwowanych zjawisk.
Jedna z nieskończenie wielu.
Dlaczego akurat ta miałaby być właściwa?
Odpowiedz
#13
To z innej beczki.
Utwór muzyczny skomponowany przez kompozytora, to właściwie cyfrowy (nutowy) przepis na wykonywanie. Sam w sobie jest tylko partyturą.
Czyli z założenia jest przeznaczony do odtwarzania przez wykonawcę.
Natomiast gdyby inny kompozytor wykorzystał motywy utworu i podpisał swoim nazwiskiem, to byłby to plagiat. I takie procesy o plagiat się jak najbardziej odbywały i odbywają.

Natomiast obraz malarski nie jest przepisem na jego namalowanie tylko oryginalnym konkretnym, podpisanym artefaktem.
Stad jego kopiowanie (raczej kopiowanie i podpisywanie nazwiskiem twórcy) jest kradzieżą.

Nie wiem co tu jest niejasnego?
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#14
Sofeicz napisał(a):Natomiast gdyby inny kompozytor wykorzystał motywy utworu i podpisał swoim nazwiskiem,
To by się nazywało "wariacje na temat".
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#15
zefciu napisał(a):To by się nazywało "wariacje na temat".

Masz rację, ale to musi być zaznaczone.
Jest jeszcze wytrych - prawo cytatu, które pozwala wykorzystać krótki motyw innego utworu.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#16
Sofeicz napisał(a):Masz rację, ale to musi być zaznaczone.
Oczywiście. Chciałem tylko zwrócić uwagę, że takie prawo istnieje. Sytuacja więc nie jest taka absolutnie prosta. Ogólna zasada jest taka, że artystą jest ten, kto wnosi coś od siebie. Prosta kopia obrazu nie jest więc ceniona. Ale już np. reinterpretacja czyjegoś motywu to inna para kaloszy.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości