Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 1
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Czy zapłodnienie Maryi w celu urodzenia Jezusa można porównać do in vitro?
#81
gąska9999 napisał(a): Powtarzam się.
No a czemu się powtarzasz?
Cytat:Dodatkowo spróbuj Zefciu zdefiniować podobnie czym się różni samolot od kina pod względem budowy.
A to istnieją jakieś warunki o naturze konstrukcyjnej, które implikuje określenie "kino"? Oprócz posiadania jakiegoś tam ekranu.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#82
Gąsko, tak szczerze - powinnaś Zefcia po stópkach z wdzięczności całować, że chce mu się w ogóle poświęcać swój czas na to, żeby wyjaśniać twoje kosmiczne problemy. Fajnie jest roztrząsać różne niuansy chrześcijaństwa, ale źle jest kiedy robi się to źle Oczko
Odpowiedz
#83
lumberjack napisał(a): Gąsko, tak szczerze - powinnaś Zefcia po stópkach z wdzięczności całować, że chce mu się w ogóle poświęcać swój czas na to, żeby wyjaśniać twoje kosmiczne problemy. Fajnie jest roztrząsać różne niuansy chrześcijaństwa, ale źle jest kiedy robi się to źle Oczko

Ja nie zwracam się do osób na tym forum o wyjaśnienie "moich problemów", ja poprzez Forum "Zwiedzam Świat Religii w którym żyjemy", sama też pokazuję szczegóły które zauważyłam i pytam czy inni mają inne czy podobne zdanie na temat tych szczegółów.
Nie jestem na etapie problemów, jestem na etapie zwiedzania.

Ja miałam problemy i zainteresowania dawno temu ponad 40 lat temu jak sama byłam w szkole. To Forum to, moim zdaniem, taka książka "Wyprawa do Krainy Religii. Co ateiści widzieli i słyszeli w Krainie Religii?" Ksiązka nadaje się zarówno jak ktoś ma problemy jak i wtedy jak chce tylko pozwiedzać.

 Jak byłam uczennicą w podstawówce to sama czytałam tylko takie popularne książki o Religiach Świata z biblioteki i trochę różnej Filozofii bo nic innego nie było.
To Forum myślę, że też dla innych jest taką dobrą współczesną lekturą uzupełniającą dotyczącą Strefy Religii.
To jest lektura którą można zarówno tworzyć / pisać jak i tylko czytać.

Zefciu niech się lepiej napuszy jak paw, że jest współautorem współczesnej "książki o religii".
W Niebie są Chóry Anielskie i nie płynie czas

W Niebie Maryja nic nie je, nie pije, nie oddycha i nie bije jej serce, nie spaceruje, nie rosną jej włosy i paznokcie, nie wydziela potu, nie mówi i nie myśli

Siedzi naga przywiązana pasami do krzesła i słucha modlitw oraz trzyma palec wskazujący w buzi
Codziennie o godzinie 22:00 anioł Gabriel odwiązuje Maryję z pasów i Maryja robi kupę do nocnika oraz sika

W piątek przychodzi do Maryi nagi Jezus z własnym pełnym 10litr nocnikiem, otwierają się przestworza i razem wyrzucają kupy z 2 nocników do Wisły na wlocie do Warszawy

Jezus pałaszuje codziennie  3 litry jagód "manna" i 1,5kg komuni i pije mleko,

Bóg Ojciec je codziennie 2 komunie i 3 surowe przepiórki i wypija 1 litr krwi Jezusa.
Odpowiedz
#84
To forum jest fajne, ale jeśli chcesz zrozumieć chrześcijaństwo (na tyle na ile da się je zrozumieć), to istnieje pierdyliard fachowych książek roztrząsających każdy element tego światopoglądu.

Nie wiem też na ile jest w Tobie dobrej woli i chęci zrozumienia. Po lekturze postów odnoszę wrażenie, że bierzesz na warsztat jakieś tam konkretne chrześcijańskie twierdzenie i interpretujesz je w sposób możliwie najmniej życzliwy po to, by móc je triumfalnie doprowadzić do absurdu.
Odpowiedz
#85
Trudno żądać od ateisty, żeby życzliwie wygładzał absurdy religijne.
Nie potrzeba gąski, one się przejawiają same z siebie.
Taka już jest natura religii.
Mniej lub bardziej udatne bajeczki dla mniej lub bardziej kumatych ludków (raczej dla mniej).
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#86
Sofeicz napisał(a): Trudno żądać od ateisty, żeby życzliwie wygładzał absurdy religijne.
Nie potrzeba gąski, one się przejawiają same z siebie.
Taka już  jest natura religii.
Mniej lub bardziej udatne bajeczki dla mniej lub bardziej kumatych ludków (raczej dla mniej).

Ale jednak przyznać trzeba, że ten temat to jedna wielka, abstrakcyjna walka z cieniem.
Która zresztą nigdy się nie skończy, bo atakujący nie jest zainteresowany jej wygraniem Oczko
I choose not to choose life. I choose something else - Ewan McGregor

Niedostępny na forum. KONTAKT PRZEZ GG LUB MAIL
Odpowiedz
#87
No a od czego jest forum jeśli nie od roztrząsania różnych spraw? Nawet absurdalnych?
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
#88
Dragula napisał(a): No a od czego jest forum jeśli nie od roztrząsania różnych spraw? Nawet absurdalnych?

Generalnie wiadomo, że pogadać można i o niewidzialnym krześle unoszącym się nad czyimś domem i jego wpływie na losy wszechświata.
Ale czy będzie na to popyt?
Jak ktoś chce tworzyć własne interpretacje i potem je zwalczać, może przecież założyć blog i zacząć promować się na onecie Uśmiech
I choose not to choose life. I choose something else - Ewan McGregor

Niedostępny na forum. KONTAKT PRZEZ GG LUB MAIL
Odpowiedz
#89
gąska9999 napisał(a): Zefciu niech się lepiej napuszy jak paw, że jest współautorem współczesnej "książki o religii".
Ale taka książka już jest napisana. Nazywa się "katechizm do szkoły podstawowej", albo "wprowadzenie do religioznawstwa", albo "artykuł <<chrześcijaństwo>> na wikipedii".

Sofeicz napisał(a): Trudno żądać od ateisty, żeby życzliwie wygładzał absurdy religijne.
Nie potrzeba gąski, one się przejawiają same z siebie.
Gdyby tak było, to by nie musiała gąska zmyślać własnego chochoła o nazwie "chrześcijaństwo", tylko by się odnosiła do chrześcijaństwa rzeczywiście istniejącego.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#90
Dragula napisał(a): No a od czego jest forum jeśli nie od roztrząsania różnych spraw? Nawet absurdalnych?

Od roztrząsania spraw nieabsurdalnych Uśmiech

Sofeicz napisał(a): Trudno żądać od ateisty, żeby życzliwie wygładzał absurdy religijne.
Nie potrzeba gąski, one się przejawiają same z siebie.
Taka już jest natura religii.
Mniej lub bardziej udatne bajeczki dla mniej lub bardziej kumatych ludków (raczej dla mniej).

A taki np. św. Tomasz z Akwinu albo o. Józef Maria Bocheński to mniej czy bardziej kumate ludki? Oczko
Odpowiedz
#91
Katechizm raczej dla tych mniej.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#92
zefciu napisał(a): Bóg nie może umrzeć.
Może. Każdy Bóg umiera wtedy, gdy umiera ostatni na Świecie człowiek, który w niego wierzy.
Odpowiedz
#93
Teista napisał(a): Może. Każdy Bóg umiera wtedy, gdy umiera ostatni na Świecie człowiek, który w niego wierzy.

Jeśli istnieje, to niezależnie od tego nawet czy istnieją jacykolwiek ludzie. Jeśli nie istnieje, to go nie ma choćby 10 miliardów ludzi w niego wierzyło.
Odpowiedz
#94
No, tak, ale jak będzie, jeśli założymy, że Bóg jako istota ponadczasowa nie istnieje? A jest tylko tworem ludzkiego umysłu? Wówczas jako rodzaj jakiegoś abstrakcyjnego, metafizycznego bytu będzie istnieć do momentu śmierci ostatniego wierzącego. I będzie funkcjonować później tylko jako element popkultury i dziedzictwa wcześniejszych wieków.
Odpowiedz
#95
Tak, przy takim podejściu do tematu masz rację. Ale dziwi mnie podejście Teisty. Gdyż to co on napisał i to co ty napisałeś to podejście naturalistyczne a nie teistyczne. Dziwne, że Teista napisał coś ateistycznego.
Odpowiedz
#96
lumberjack napisał(a): Tak, przy takim podejściu do tematu masz rację. Ale dziwi mnie podejście Teisty.  Gdyż to co on napisał i to co ty napisałeś to podejście naturalistyczne a nie teistyczne. Dziwne, że Teista napisał coś ateistycznego.
Mylisz się Lumberjack, mylisz się bardzo.
Jak Ateista może zastanawiać się nad śmiercią Boga jeśli uważa, że On nie istnieje? Nad śmiercią Boga może zastanawiać się tylko Teista. Tematu nie może też rozważać niewierzący - bo nie wierzy. Wierzący też nie może rozważać tego problemu, bo wierzący nigdy  nie uwierzy  w śmierć ostatniego człowieka wierzącego, a więc i w możliwą śmierć Boga.
W mojej i Dammego wypowiedzi nie ma nic ateistycznego. Tym problemem zajmuje się dział teologii ortodoksyjnej i teologii analitycznej. Ateizm jest wolny od obowiązku analizowania tego tematu.
Jeśli kiedyś był Bóg, a teraz Go nie ma, albo kiedyś umrze, powinno być możliwe wskazanie dlaczego ta zmiana nastąpiła/ nastąpi, kiedy się dokonała/ dokona i kto jest za nią odpowiedzialny.
Cytat:Później rzeczywiście miałem coraz większy ubaw i to też pokazuje jaki mam stosunek do Boga, który przez ludzi poddany jest terapii ewolucyjnej . Koniec tej ewolucji jest tragiczny. Bóg zostaje ubezwłasnowolniony przez człowieka, później ma absolutny zakaz ingerencji w Świat, a następnie zostaje zapomniany i umiera. Może Go uratować tylko armagedon.
Odpowiedz
#97
Teista napisał(a): Jak Ateista może zastanawiać się nad śmiercią Boga jeśli uważa, że On nie istnieje?

W tym samym sensie co Nietzsche.

Teista napisał(a): Nad śmiercią Boga może zastanawiać się tylko Teista.

Nie. Teista wierzący, że Bóg może naprawdę umrzeć to głupiec, a nie teista.

Teista napisał(a): Tematu nie może też rozważać niewierzący - bo nie wierzy.

A o karze śmierci może rozważać tylko ten kto zabił/ukarał kogoś śmiercią?

Zresztą - często jest tak, że niewierzący kiedyś był wierzącym i był, że tak powiem, bezpośrednio w temacie, który rozważa.

Teista napisał(a): Wierzący też nie może rozważać tego problemu, bo wierzący nigdy nie uwierzy w śmierć ostatniego człowieka wierzącego, a więc i w możliwą śmierć Boga.

W ogóle prawdziwie wierzący nie będzie uzależniał istnienia Boga od istnienia wierzących w niego bytów.

Teista napisał(a): Jeśli kiedyś był Bóg, a teraz Go nie ma, albo kiedyś umrze, powinno być możliwe wskazanie dlaczego ta zmiana nastąpiła/ nastąpi, kiedy się dokonała/ dokona i kto jest za nią odpowiedzialny.

Temat rozkminił już dawno temu Nietzsche, ale u niego śmierć Boga była określeniem służącym do opisu laicyzującego się społeczeństwa, już tylko pozornie i na pokaz teistycznego, a od podszewki ateistycznego.

Teista napisał(a): W mojej i Dammego wypowiedzi nie ma nic ateistycznego.

dammy napisał(a): No, tak, ale jak będzie, jeśli założymy, że Bóg jako istota ponadczasowa nie istnieje? A jest tylko tworem ludzkiego umysłu?

To jest przecież typowo ateistyczna myśl.
Odpowiedz
#98
Kościół chrześcijański promuje Boga w związku z atrakcją życia po śmierci.
Szczególnie po Sądzie Ostatecznym ludzie mają pałaszować w cielesnych powłokach gołąbki z kapusty z mięsem i ryżem i krupnioki oraz bigos w towarzystwie kobiety o imieniu Maryja ( nie wiem czy w takim razie Maryja teraz głoduje i tylko robi cudowne kupy z niczego czekając na ten Sąd Ostateczny i bigos) i mężczyzny i Boga o imieniu Jezus.
Nie wiem jaka ma być rola USA w Niebie i Prezydenta Busha oraz Prezydenta Clintona - tak oni jeszcze żyją ale nie są wieczni - czy oni też mają tylko pałaszować gołąbki, krupnioki i bigos no i robić kupy albo pałaszować i kup cudownie nie robić?
Tacy od pałaszowania i robienia kup to są zwierzęta leśne niedźwiedź i jeleń ale one jeszcze mają las i strumyk i słońce.
To chyba Borys Jelcyn powiedział takie zdanie "W co się będziemy bawić?"
Bo właśnie siedzenie przy stole całą wieczność i obżeranie się pieczonym kurczakiem oraz nocniki i papier toaletowy w osobnym pomieszczeniu jest raczej mało ciekawe.
No i czy w towarzystwie Boga Jahwe to pałaszowanie w Niebie?
Więc ludzie tęsknią nie do Boga ale do tego pałaszowania pieczonych kurczaków a Borys Jelcyn był bardziej rozgarnięty i On chyba tęsknił do tego "W co się będziemy bawić?"

Ja w Boga chrześcijańskiego nie wierzę. Rozważałam takie możliwości, że po mojej śmierci wszyscy ludzie znikną bo są tylko atrapami w grze komputerowej i ja po śmierci przeskoczę do innej bajki naprzykład o Czerwonym Kapturku albo do bajki o Smerfach.
Drugi wariant był taki, że po mojej śmierci wszyscy ludzie znikną i ja obudzę się na pustej bez ludzi planecie Ziemia w ciele 20 latki i że wtedy będzie działać Magia to znaczy, że zostanę takim niby-Bogiem, że jak pomyślę i zatwierdzę jakieś życzenie które będzie miało sens to to życzenie się spełni.
Aczkolwiek ta Magia miałaby działać ponad mną, to znaczy nie rozumiałabym jak to się dzieje, że te moje życzenia się spełniają. Bóg chrześcijański nie jest bardziej kumaty od tej mojej wersji tylko wyżej sra niż dupę ma.

Podeszłam twórczo do tematu i pomyślałam, że jeśli kiedyś po śmierci obudzę się na pustej Planecie w ciele dwudziestolatki i będzie działać Magia to wskrzeszę - cokolwiek by to znaczyło niedużą grupkę ludzi których kiedyś znałam też w ciele dwudziestolatków czyli odmłodzonych.
Pomimo złego humoru, który niewątpliwie będę mieć, pomyślałam, że przygotuję im wyczarowany namiot z ubraniami typu dresy, drugi namiot z garnkami i zapałkami, cudowny kran z wodą zimną na wysokość 50 cm nad ziemię z boku polany w lesie, trzeci namiot z namiotami w pokrowcach, śpiworami i ręcznikami, czwarty namiot z jedzeniem, trochę suchego prowiantu i konserwy, noże, siekierki i łuki do zabijania zwierząt typu jelenie.
Pomyślałam, że te wskrzeszone osoby obudzą się leżąc obok siebie, grupa kilkunastu osób na kocach na trawie na środku polany.
Miało by ich powitać moje przemówienie z niewidzialnego magnetofonu na środku polany w stylu:
"Cześć witajcie na mojej Planecie. Jestem takim Bogiem z niedużymi kwalifikacjami nie jestem Wszechmogąca ani Wszechwiedząca.
Macie tutaj nowy start do drugiego życia przygotowany w namiotach. Radźcie sobie jakoś. Nikogo więcej na planecie nie ma a zwierzęta nie są agresywne i nie zagrażają wam. Mieszkam 100 kilometrów stąd i w ciągu miesiąca przybędę do was helikopterem."
Wymyśliłam nawet jakie to osoby miałyby być, takie które znałam, wymyśliłam na razie nietoksyczną koleżankę z liceum która wybierała się na medycynę, profesora z wyższej uczelni gdzie studiowałam z którym raz sobie porozmawiałam o rzeczach prywatnych między innymi o mieście gdzie mieszkam i mojej rodzinie oraz o udziale profesora w wojnie 2wojnaświatowa i mój zagraniczny były szef z jednej firmy z jego polską żoną, pozatym miałyby to być inne osoby wszystkie mi znajome.
Wyobraziłam sobie, że po 29 dniach od pojawienia się tych osób wskrzeszonych na mojej pustej Planecie przybyłam do nich helikopterem i pozostawiłam ten helikopter lewitujący 10 metrów na ziemią, żeby mi niewykręcili wszystkich śrubek i zleciałam na ziemię przy pomocy fotelika nośnego.

Niestety moja wyobraźnia podsunęła mi zachowanie tych osób po 10 minutach od mojego wylądowania, grupka ta wydelegowała moją nietoksyczną koleżankę z liceum która odezwała się do mnie "Małgośka nie wygłupiaj się. My chcemy do domu. Nie chcemy tu koczować. Chcemy do ludzi."
Małgośka to nie jest moje prawdziwe imię.
Grupa ta była mi potrzebna w celach towarzyskich typu Smerfy, żeby się czymś zajęli i żebym na tym skorzystała.
Niestety wyszło na to że ten pomysł się nie nadaje.

Drugi pomysł to był taki, że ta sama grupka ludzi budzi się w ciałach 20 latków też na kocach na środku polany tylko nie ma namiotów ani kranu z wodą jest tylko przepływający strumyk i nie ma żadnego powitania. Budzą się i nie wiedzą gdzie są ani co się stało czyli coś typu dżungla.
No i ludzie sobie wędrują i w końcu przybywają do osady gdzie mieszkam w jednym z pustych domków jednorodzinnych a na dachu tego domku mam helikopter. Udaję, że nie jestem żadnym Bogiem tylko też obudziłam się na kocu i przybyłam do tego domku oraz znalazłam sprawny helikopter i stację benzynową.
Radzę im, żeby zajęli inne puste domki i poszukali sobie jakiegoś pojazdu po okolicy jak im jest potrzebny typu samochód lub helikopter. Oni odchodzą chociaż sarkają, że nie chcę im dać helikoptera. Niestety po kilku dniach wracają i ta nietoksyczna koleżanka z liceum rzuca się "Małgośka oddaj nam swój helikopter. Chcemy poszukać innych ludzi, może gdzieś dalej tu mieszkają."
I tak drugi mój pomysł się nie nadaje. Pomysł ze wskrzeszaniem ludzi i Magią.

Ja we Wszechwiedzę i Wszechmoc nie wierzę, że są w ogóle możliwe.

Ale jestem ciekawa czy tej Trójcy Bóg Jahwe, kobieta Maryja i mężczyzna oraz Bóg Jezus wyszło by ze wskrzeszaniem ludzi lepiej niż mi. Nie wiem czy ten pomysł wskrzeszania ma sens.

lumberjack napisał(a): Gąsko, tak szczerze - powinnaś Zefcia po stópkach z wdzięczności całować, że chce mu się w ogóle poświęcać swój czas na to, żeby wyjaśniać twoje kosmiczne problemy. Fajnie jest roztrząsać różne niuansy chrześcijaństwa, ale źle jest kiedy robi się to źle Oczko
Zefciu nie MUSI poświęcać mi czasu ani czytać moich postów. Ja Go do tego nie zmuszam ani nie proszę widząc jak unosi się pychą, że łaskawie przeczytał. Ja nie przyszłam ani do Lumberjacka ani do Zefcia jak do psychologa ani do psychiatry.
Chciałam napisać moje uwagi na przykład do religii bo chciałam wymienić się informacjami i uwagami od innych użytkowników Forum.
Jeżeli mam pisać pod natchnieniem Zefcia lub Lumberjacka lub panienki Isabel Isaury czy jakoś tak Wielkiej Administratorki lub to co mi podyktują te osoby to nie ma to dla mnie sensu.

Moje posty, wątki i konto można skasować jak się nie podobają administracji i moderacji.

A jak się nie podobają ludziom/użytkownikom to nie wiem bo "Kiedyś rządził Związek Radziecki" a teraz "w Polsce rządzą Luuuuudzie i pchają sobie w dupy 500+". Ci Luuuuudzie są jeszcze gorsi niż Związek Radziecki bo Związek Radziecki w porównaniu do tych Luuuudzi to jeszcze miał jakieś kwalifikacje i zasady moralne bo za Związku Radzieckiego to chociaż nie głodowałam i skończyłam Szkołę chociaż miałam gównianych znęcających się rodziców.
"I nigdy byś tego nie widział gdyby nie Armia Czerwona". Nigdy byś nie doświadczył głodu gdyby nie polskich Luuuudzi dupa zabździona.
W Niebie są Chóry Anielskie i nie płynie czas

W Niebie Maryja nic nie je, nie pije, nie oddycha i nie bije jej serce, nie spaceruje, nie rosną jej włosy i paznokcie, nie wydziela potu, nie mówi i nie myśli

Siedzi naga przywiązana pasami do krzesła i słucha modlitw oraz trzyma palec wskazujący w buzi
Codziennie o godzinie 22:00 anioł Gabriel odwiązuje Maryję z pasów i Maryja robi kupę do nocnika oraz sika

W piątek przychodzi do Maryi nagi Jezus z własnym pełnym 10litr nocnikiem, otwierają się przestworza i razem wyrzucają kupy z 2 nocników do Wisły na wlocie do Warszawy

Jezus pałaszuje codziennie  3 litry jagód "manna" i 1,5kg komuni i pije mleko,

Bóg Ojciec je codziennie 2 komunie i 3 surowe przepiórki i wypija 1 litr krwi Jezusa.
Odpowiedz
#99
lumberjack napisał(a): Gąsko, tak szczerze - powinnaś Zefcia po stópkach z wdzięczności całować, że chce mu się w ogóle poświęcać swój czas na to, żeby wyjaśniać twoje kosmiczne problemy. Fajnie jest roztrząsać różne niuansy chrześcijaństwa, ale źle jest kiedy robi się to źle Oczko
Nie pociągają mnie męskie stópki ani damskie. Najbardziej już psie łapy ale nie żeby całować tylko żeby pogłaskać.

A jakie Zefciu ma te stópki - rozmiar44, a skarpetki bez damskiego różowego paska czy z damskim różowym paskiem?

No a jeśli gołe stópki całować to czy polane olejkiem różanym i damskimi perfumami oraz czy paznokcie pomalowane lakierem do paznokci w męskie kolory i/lub wzory.

Co to tego, że "źle jest jeśli robi to się źle - czyli źle się rozstrząsa różne niuansy chrześcijaństwa" to jak jest źle a jak dobrze?

Bo na przykład w czasach PRLu jakiegoś męskiego piosenkarza bardziej chyba piosenkarza niż aktora zatrzymano lub zaaresztowno za złe roztrząsanie nielubienia pierogów ruskich albo z jagodami. Rozstrząsał to chyba na Rynku w Krakowie ale nie jestem pewna.
Otóż ten piosenkarz żle rozstrząsał temat czy wolno mu nie lubić pierogów ruskich albo z jagodami.

Miał on oto w miejscu publicznym na ubranej na brzuch i plecy koszulce bawełnianej z krótkim rękawem napisane:
- na brzuchu: "nie lubię ruskich"'
- a  na plecach : "pierogów".

Dobre rozstrząsanie byłoby takie:
- na brzuchu: "nie lubię pierogów"
- a na plecach: "ruskich".

Chyba lepsza wersja byłaby jeszcze taka:

- na brzuchu: "nie lubię pierogów"
- a na plecach: "ruskich i z jagodami"

Rosjanie byli zdenerwowani takimi napisami bo była II Wojna Światowa i wiele żołnierzy radzieckich oraz niemieckich zginęło oraz także ludności cywilnej radzieckiej i niemieckiej i ukraińskiej.
Rosjanie bali się, że od takich napisów będzie zaraz kolejna wojna albo, że Polacy podsycą nastroje, że Rosjanie nadają się na niewolników i żeby zrobić Rozbiory Rosji w taki sposób, żeby każdy Europejczyk pozyskał 3 rosyjskich niewolników i żeby ci niewolnicy spali w chlewie ze świniami i jedli resztki ze stołu Polaków i innych Europejczyków.
Rosjanie nie chcieli mieszkać w chlewie, jeść resztek ze stołu i spać w chlewie ze świniami dlatego tak się denerwowali.

No a Lumber czemu się denerwuje pisaniną gąski ewentualnie luuuuuuuudzie wierzący i klerycy przecież jak było Średniowiecze to nie palili na stosach księdzów i wierzących owieczek tylko nieszczęsne kobiety które w sprawach odnoszących się do tematów z religii mówiły co innego niż księdze albo z nerwów, albo, że im się tak wydawało jak mówiły i nie imponował im chłoptaś w kościelnej czarnej sukience z narzuconą białą firanką.
To luuuuuuudzie wierzący oraz klerycy i Lumber nie mają być czym zdenerwowani.

Nie wiem czy ktoś czuje się potomkiem spalonej na stosie Czarownicy w Średniowieczu, potomkiem swojej prababki?
Tak w sumie to nie wiem czy w Średniowieczu palono na stosie tylko Czarownice bezdzietne czy też takie Czarownice które miały dzieci?
W Niebie są Chóry Anielskie i nie płynie czas

W Niebie Maryja nic nie je, nie pije, nie oddycha i nie bije jej serce, nie spaceruje, nie rosną jej włosy i paznokcie, nie wydziela potu, nie mówi i nie myśli

Siedzi naga przywiązana pasami do krzesła i słucha modlitw oraz trzyma palec wskazujący w buzi
Codziennie o godzinie 22:00 anioł Gabriel odwiązuje Maryję z pasów i Maryja robi kupę do nocnika oraz sika

W piątek przychodzi do Maryi nagi Jezus z własnym pełnym 10litr nocnikiem, otwierają się przestworza i razem wyrzucają kupy z 2 nocników do Wisły na wlocie do Warszawy

Jezus pałaszuje codziennie  3 litry jagód "manna" i 1,5kg komuni i pije mleko,

Bóg Ojciec je codziennie 2 komunie i 3 surowe przepiórki i wypija 1 litr krwi Jezusa.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości