Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Bóg nie umarł
#41
Brainless napisał(a):Ja, chociaż filmu nie widziałem i takich popelin oglądać nie zamierzam, to jednak uważam...
Ja też tak często mam.
Nie widziałem, nie czytałem, nie wiem ale uważam.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#42
Sofeicz napisał(a):Nie widziałem, nie czytałem, nie wiem ale uważam.
No sorry, ale czy informacja, że w filmie występuje wykładowca filozofii domagający się od studentów przyjęcia dogmatu o nieistnieniu Boga nie wystarcza, by stwierdzić, że film jest popeliną? Osobiście przeczytałeś wszystkie Harlequiny, żeby samemu się przekonać, że mają niską wartość artystyczną?
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#43
Sofeicz stara się zostać mistrzem podejrzeń...
Może niedługo osiągnie poziom Łosia!

Odpowiedz
#44
zefciu napisał(a):No sorry, ale czy informacja, że w filmie występuje wykładowca filozofii domagający się od studentów przyjęcia dogmatu o nieistnieniu Boga nie wystarcza, by stwierdzić, że film jest popeliną? Osobiście przeczytałeś wszystkie Harlequiny, żeby samemu się przekonać, że mają niską wartość artystyczną?

Akurat niska wartość artystyczna Harlequinów nie wynika z treści (o miłości) a ze sposobu zaprezentowania tego tematu.
Historia wykładowcy może być bardzo dobrze przedstawiona jak i bardzo źle (np. przejaskrawiona).
Dopiero gdy komar usiądzie na jajach zrozumiesz, że nie wszystko można rozwiązać siłowo Oczko
Odpowiedz
#45
zefciu napisał(a):No sorry, ale czy informacja, że w filmie występuje wykładowca filozofii domagający się od studentów przyjęcia dogmatu o nieistnieniu Boga nie wystarcza, by stwierdzić, że film jest popeliną?
Gdybyś streścił w ten sposób jakieś dzieło z kanonu, to też można by było uznać a priori, że to popelina.
Np. "W tej powieści, bohater podróżuje w hełmie zrobionym ze starej, wygiętej miski cyrulika i walczy z wiatrakami".
Toż to popelina kwadratowa.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#46
Cytat:w filmie występuje wykładowca filozofii domagający się od studentów przyjęcia dogmatu o nieistnieniu Boga
Jak wyobrażasz sobie przejaskrawienie tudzież stonowanie takiej sceny?

Odpowiedz
#47
idiota napisał(a):Jak wyobrażasz sobie przejaskrawienie tudzież stonowanie takiej sceny?
Przejaskrawienie - np. bohater który jest w 100% dobry, przepuszcza ludzi na przejściu, pomaga staruszkom, nikomu nie ubliża, nie unosi się itd.
Oczywiście innego bohatera można przedstawić zbyt negatywnie.
Można spaprać samą fabułę. Zrobić ją taką bez niczego do przemyślenia czy zastanowienia się nad tematem.
Dopiero gdy komar usiądzie na jajach zrozumiesz, że nie wszystko można rozwiązać siłowo Oczko
Odpowiedz
#48
Cytat:Przejaskrawienie - np. bohater który jest w 100% dobry, przepuszcza ludzi na przejściu, pomaga staruszkom, nikomu nie ubliża, nie unosi się itd.
Nie wiem co tu jest przejaskrawionego, ale w takim razie cham, choleryk i gbur by ją stonował?
Duży uśmiech

Odpowiedz
#49
idiota napisał(a):Nie wiem co tu jest przejaskrawionego, ale w takim razie cham, choleryk i gbur by ją stonował?
Duży uśmiech
Nie rozumiesz słowa "przejaskrawienie"?
Dopiero gdy komar usiądzie na jajach zrozumiesz, że nie wszystko można rozwiązać siłowo Oczko
Odpowiedz
#50
Rozumiem.
Masz jakieś podstawy sądzić inaczej?
Zdradzisz je nam?

Odpowiedz
#51
Sofeicz napisał(a):Ja też tak często mam.
Nie widziałem, nie czytałem, nie wiem ale uważam.

Gratulacje. To najbardziej nieudolna próba manipulacji, jaką na tym forum widziałem.
I choose not to choose life. I choose something else - Ewan McGregor

Niedostępny na forum. KONTAKT PRZEZ GG LUB MAIL
Odpowiedz
#52
Brainless napisał(a):Gratulacje. To najbardziej nieudolna próba manipulacji, jaką na tym forum widziałem.

Naprawdę?
A gdzie exeter, Patafil, rafał3006, Łoś, Komediant o Cobrasie nie wspomnę nawet?
Taki peleton takim głupstwem przebić?
Nie sondzę.

Odpowiedz
#53
idiota napisał(a):Naprawdę?
A gdzie exeter, Patafil, rafał3006, Łoś, Komediant o Cobrasie nie wspomnę nawet?
Taki peleton takim głupstwem przebić?
Nie sondzę.

Taka ocena to chyba sprawa czysto subiektywna, nieprawdaż? Poza tym moja wypowiedź jest mocno nacechowana emocjami pod wpływem ogromnego zdziwienia wywołanego przeczytaniem postu Sofeicza.
To nieprofesjonalne i za to przepraszam.
I choose not to choose life. I choose something else - Ewan McGregor

Niedostępny na forum. KONTAKT PRZEZ GG LUB MAIL
Odpowiedz
#54
Wracając do filmu, to jednak uważam, że scena w której wykładowca filozofii domagający się od studentów przyjęcia dogmatu o nieistnieniu Boga (o ile faktycznie taka ma w filmie miejsce) jest najbardziej przejaskrawionym obrazem wojującego ateizmu ukrytego pod płaszczem przewagi intelektualnej jak się da.Ewentualny kontekst tu nic nie jest w stanie zmienić wbrew temu co Krtek sugerował.

Odpowiedz
#55
idiota napisał(a):przyjęcia dogmatu o nieistnieniu Boga
Ile Ty przyjąłeś dogmatów o nieistnieniu przedstawianych przez różne wierzenia bogów? Np: Boga Słońce, Zeusa itd. Domyślam się, że nie przyjąłeś wg Ciebie dogmatu o nieistnieniu katolickiego Adonai'a?
Wydaje się, że wiara w cuda znika w jednej dziedzinie tylko po to, by zagnieździć się w innej. Karol Marks
Jedyne, co - jak sobie pochlebiam - zrozumiałem bardzo wcześnie, jeszcze przed dwudziestką, to to, że nie powinno się płodzić. Emil Cioran
Kapitalizm bez bankructwa jest jak chrześcijaństwo bez piekła. Frank Borman

EL Duży uśmiech
Odpowiedz
#56
Oglądałem ten film i tak naprawdę nie ma tam profesora-ateisty. Pod koniec filmu wyznaje ,że Boga nienawidzi ,bo mu matkę zabił rakiem. To tak trochę słabo z tą jego niewiarą było;p Ogólnie profesorek wdaje się w pyskówki z uczniakiem po czym cała sala cudownie się nawraca mówiąc ,, Bóg nie umarł''. Takie typowe amerykańskie kino.
Odpowiedz
#57
Czyli nie ma tam ateisty a jest wojujący ateista.
No na to wyglądało od początku.

Odpowiedz
#58
Nie wiem co rozumiesz po pojęciem ,,wojujący ateista''. Dla mnie to ktoś kto walczy z religią i nie wierzy w Boga. Osoba ,która uważa ,że Bóg zabija mu matkę i za to go nie lubi raczej ateistą nazywać się nie może.
Odpowiedz
#59
To źle rozumiesz.
Wojujący to do ateista przydawka modyfikująca.
Oznacza to pojęcie człowieka osobiście nielubiącego Boga i z nim zaciekle ze swych powodów wojującym.

Odpowiedz
#60
idiota napisał(a):Oznacza to pojęcie człowieka osobiście nielubiącego Boga i z nim zaciekle ze swych powodów wojującym.
Kogo masz na myśli, mówiąc Boga? Co najwyżej można nie lubić idei Boga.

gekonex napisał(a):Nie wiem co rozumiesz po pojęciem ,,wojujący ateista''. Dla mnie to ktoś kto walczy z religią i nie wierzy w Boga. Osoba ,która uważa ,że Bóg zabija mu matkę i za to go nie lubi raczej ateistą nazywać się nie może.
Koniowi Pan to tłumacz.
Wydaje się, że wiara w cuda znika w jednej dziedzinie tylko po to, by zagnieździć się w innej. Karol Marks
Jedyne, co - jak sobie pochlebiam - zrozumiałem bardzo wcześnie, jeszcze przed dwudziestką, to to, że nie powinno się płodzić. Emil Cioran
Kapitalizm bez bankructwa jest jak chrześcijaństwo bez piekła. Frank Borman

EL Duży uśmiech
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości