Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Rak toczący Polskę
#21
20 minut nie wiem gdzie ale na pewno nie w Bielsku-Białej.  To by był jakiś rekord.

Ja jak sprowadziłem z Niemiec samochód to tak z dwa dni mi zeszły jak nie więcej. A to tłumaczenia, to znowu nie podobała się akcyza zapłacona na poczcie, zażyczyli sobie świstek z systemu e-zefir.
I głów się tu człowieku o co im chodzi. Co mnie obchodzi jakiś system e-zefir jak mam dowód wpłaty.
Miałem wrażenie że to ja jestem dla urzędu, niż urząd dla mnie. I to ja muszę wszystko udowadniać.

Nie mówiąc o już o gigantycznych kolejkach, i walce o miejsce startowe z samego rana.
Odpowiedz
#22
pitbbpl napisał(a): 20 minut nie wiem gdzie ale na pewno nie w Bielsku-Białej.

Warszawa Praga południe. Nowy samochód, prosto z salonu.

Za PIS dwa dni, za PO 20 minut
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#23
Przy nowym samochodzie urzędnik nie musi wiele myśleć i się wysilać to raz.

A dwa Polacy stosunkowo mało nowych samochodów kupują.

Za to z używkami Panie kolejki rzeźnia :-).
Odpowiedz
#24
Potwierdzam - w mieście Łodzi numerek na konkretną godzinę pobieram z Internetu.
Przychodzę na wyznaczoną godzinę, zero problemów.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#25
Te numerki to lipa i niewiele usprawniły.
Na numerku nie ma konkretnej godziny, jest tylko numer.

Jak kogoś nie ma to numerek przepada. Jak dużo ludzi nie ma, a pobrali numerek to urzędnik siedzi i nic nie robi aż przemieli te numery aż do kogoś co już jest.
Tak więc nieraz siedzi z 30 minut i klika po tych numerach na każdy około 5 minut aż je przejedzie.

Swoją drogą to dość zabawne. Niektórych mniej cierpliwych szlag trafia :-), to sobie można posłuchać.

Sprawdza się stara metoda z PRL, zapłacić komuś za stanie. Bezproblemowo, skutecznie i bezstresowo.

"Liczba urzędników samorządowych oraz centralnych w Polsce od 1989 roku stale wzrasta.
W roku 1989 administracja publiczna zatrudniała 160 tys. osób. W grudniu ubiegłego roku liczba ta osiągnęła poziom 444 tys. "

Zbliżamy się do 3-krotności od 1989.

http://wiadomosci.wp.pl/kat,140714,title...omosc.html?
Odpowiedz
#26
pilaster napisał(a): Teraz nie. Aby zarejestrować samochód za czasów PIS trzeba było spędzić w urzędzie 2 dni. Za PO - 20 minut

Na pozwolenie na budowę czeka się obecnie 2-3 tygodnie. W PRL czekało się kilka - kilkanaście. Lat. Smutny

Mój był zarejestrowany za PIS w ciągu jednego dnia, tegoż samego dnia opłaciłem też podatek PCC.
Wydział komunikacji Wołomin.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#27
pilaster napisał(a):
Socjopapa napisał(a):
pilaster napisał(a): Na załatwienie najprostszej sprawy czekało się nieraz ...latami.

Teraz też.

Teraz nie. Aby zarejestrować samochód za czasów PIS trzeba było spędzić w urzędzie 2 dni. Za PO - 20 minut

Na pozwolenie na budowę czeka się obecnie 2-3 tygodnie. W PRL czekało się kilka - kilkanaście. Lat. Smutny

Przecież ja nie twierdzę, że niczego nie da się załatwić sprawnie - ja twierdzę, że zdarza się, że na załatwienie sprawy czeka się latami. Świeży przykład - wniosek o interpretację w marcu 2014 r., prawdopodobne wydanie interpretacji prawidłowej za 1,5 roku.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
#28
Sofeicz napisał(a): Po drugie - wyżywanie się na samych urzędnikach przy jednoczesnym produkowaniu tysięcy nowych regulacji i nakładaniu na nich nowych zadań jest czystą schizofrenią.
Jedynym antidotum jest przegląd i upraszczanie prawa, zdejmowanie z administracji bezsensownych zadań.
Dlatego mocno kibicowałem PO i komisji Palikota, co tak zresztą koncertowo spieprzyli.
Po trzecie - każda nowa miotła zderzy się z oporem samej biurokracji, i dlatego tu trzeba połączenia determinacji z wiedzą na temat tej, skomplikowanej materii.
Bo jak nie ma jednego z tych elementów, to ch.. z tego będzie, poza stwierdzeniem "Sorry, chcieliśmy...."

Pytanie brzmi.
Kto ma WOLĘ i WIEDZĘ?
PO, PiS, PSL i SLD ma wiedzę ale nie ma woli.
Kukiz ma wolę ale nie ma wiedzy.

I to jest właśnie sedno problemu.  Nic nie da samo cięcie etatów w urzędach jeżeli nie zmniejszy się ilości zadań. A to już zmiana filozofii i ustroju państwa. 

Deregulacja większości sfer życia codziennego i gospodarki to niewyobrażalnie trudne zadanie. Nie bez powodu także biurokrację porównuje się do nowotworu. Aparat urzędniczy sam już potrafi tworzyć sobie zadania i się rozrastać aby je realizować.  Zastanawiam się nawet czy nie było by lepszym rozwiązaniem opcja zerowa i napisanie prawa od nowa, jak postuluje Korwin, choć ciężko mi to sobie wyobrazić...

Komisja Palikota i w ogóle zmiany wprowadzane przez PO kojarzą mi się bardziej z osłabianiem państwa niż deregulacją systemu. A to zupełnie nie ten kierunek. 

Zadaniem ustawodawcy jest ustanowienie, prostego i przejrzystego prawa a urzędy powinny pilnować przestrzegania tego prawa. Niby proste ale nie w Polsce.

U nas wciąż funkcjonuje archaiczny system zezwoleń wywodzący się z czasów realnego socjalizmu. Czasy się trochę zmieniły i urzędnicy zamiast wydawać zezwolenia, powinni kontrolować czy obywatele nie łamią podstawowych zasad prawa i współżycia społecznego (które powinny się pokrywać)

Socjopapa napisał(a):
pilaster napisał(a):
Socjopapa napisał(a):
pilaster napisał(a): Na załatwienie najprostszej sprawy czekało się nieraz ...latami.

Teraz też.

Teraz nie. Aby zarejestrować samochód za czasów PIS trzeba było spędzić w urzędzie 2 dni. Za PO - 20 minut

Na pozwolenie na budowę czeka się obecnie 2-3 tygodnie. W PRL czekało się kilka - kilkanaście. Lat. Smutny

Przecież ja nie twierdzę, że niczego nie da się załatwić sprawnie - ja twierdzę, że zdarza się, że na załatwienie sprawy czeka się latami. Świeży przykład - wniosek o interpretację w marcu 2014 r., prawdopodobne wydanie interpretacji prawidłowej za 1,5 roku.

W zakresie procedur z którymi styka się większość obywateli (np. rejestracja pojazdów) jest postęp - w końcu takie zaniedbania bardzo negatywnie wpływają na wizerunek rządzących a dla PO, PR był zawsze tematem priorytetowym. 
Jednak to, jak funkcjonuje administracja, obrazuje historia mojego znajomego który kilka lat temu chciał wybudować małą elektrownie wodną na Mazurach. Kupił teren wraz z zezwoleniem wodno-prawnym (podstawowym dokumentem w tym zakresie) a następnie przez 4 lata musiał zbierać kwity po urzędach. Oprócz urzędów gminy i powiatu prowadził korespondencję lub osobiście jeździł do urzędów w Gdańsku, Olsztynie, Elblągu, Warszawie i Białymstoku. Koszt tego wszystkiego podliczył na ok. 200 000 zł. Ostatecznie w tym roku zakończył wszystkie procedury i może zaczynać budowę ...tylko, że w międzyczasie pojawiły się nowe regulacje ustawowe i biznes stał się znacznie mniej opłacalny.
Co ciekawe, elektrownia ma zostać wybudowana na rzece która jest całkiem przyjemnym szlakiem kajakowym. W ciągu tych czterech lat nikt nigdy się nawet nie zająknął na temat jakichkolwiek ułatwień dla pływających tamtędy kajakarzy.

Sofeicz napisał(a): Pytanie brzmi.
Kto ma WOLĘ i WIEDZĘ?
PO, PiS, PSL i SLD ma wiedzę ale nie ma woli.
Kukiz ma wolę ale nie ma wiedzy.

Kukiz ma trochę wiedzy i może wspomóc się takimi którzy mają jej więcej.

Warto pamiętać że PIS polikwidował trochę urzędów (RCSS, gospodarstwa pomocnicze i zamiejscowe URM i coś tam jeszcze) W ciągu dwóch lat władzy to i tak nieźle. Zapowiadali więcej ale np za agencje rolne nie mogli się zabrać bo by Lepperowcom paśniki skasowali...
Odpowiedz
#29
Bez większego problemu można pozbyć się powiatów, część ich kompetencji dając gminom, część województwom.
Odpowiedz
#30
Przy twierdzeniu o nadmiernej ilosci urzednikow od razu napisalem gdzie mozna takich znalezc. W PUPach. W ogole warto by podyskutowac nad samym sensem istnienia pupow gdyz moim zdaniem one totalnie nie realizuja swojej podstawowej funkcji. To 342 urzedy w calej Polsce i az strach sie bac pomyslec ilu to jest urzednikow.

Nigdzie nie stwierdzilem ze wszystkiemu sa winni urzednicy - rak to tylko jeden z wielu problemow. Polska oprocz raka ma tez grype, dzume, kile, hiva itd. ale kazdej z chorob nalezaloby poswiecic osobny temat.

Nie jest tak, ze chce redukowac liczbe urzednikow przy jednoczesnym pozostawieniu takiego samego zakresu zadan.

Kiedy ktos idzie do pupu i slyszy od urzednika "ale wie pan ze powinien pan sobie sam szukac pracy?" to czy to jest normalne? Znaczy sie ja wiem ze to jest normalne, ze trzeba samemu szukac ale czy to jest normalne ze trzeba utrzymywac armie urzednikow by to wlasne z ich ust sluchac banalow?

No kurwa, ludzie, nie udawajmy ze problemu nie ma.
Odpowiedz
#31
lumberjack napisał(a): Przy twierdzeniu o nadmiernej ilosci urzednikow od razu napisalem gdzie mozna takich znalezc. W PUPach. W ogole warto by podyskutowac nad samym sensem istnienia pupow gdyz moim zdaniem one totalnie nie realizuja swojej podstawowej funkcji. To 342 urzedy w calej Polsce i az strach sie bac pomyslec ilu to jest urzednikow.

Nigdzie nie stwierdzilem ze wszystkiemu sa winni urzednicy - rak to tylko jeden z wielu problemow. Polska oprocz raka ma tez grype, dzume, kile, hiva itd. ale kazdej z chorob nalezaloby poswiecic osobny temat.

Nie jest tak, ze chce redukowac liczbe urzednikow przy jednoczesnym pozostawieniu takiego samego zakresu zadan.

Kiedy ktos idzie do pupu i slyszy od urzednika "ale wie pan ze powinien pan sobie sam szukac pracy?" to czy to jest normalne? Znaczy sie ja wiem ze to jest normalne, ze trzeba samemu szukac ale czy to jest normalne ze trzeba utrzymywac armie urzednikow by to wlasne z ich ust sluchac banalow?

No kurwa, ludzie, nie udawajmy ze problemu nie ma.
Ale kto kurwa udaje, że problemu nie ma. Tylko jeśli masz na działce szopkę i uważasz, że jest ona niepotrzebna, to nie mówisz "zmniejszmy liczbę gwoździ w naszym obejściu". Choć owszem - rozebranie i wywiezienie szopki zmniejszy liczbę gwoździ, to chyba jednak takie stwierdzenie nie trafia w istotę sprawy.

Dlatego jeśli napiszesz "trzeba coś zmienić w PUPach" i zaproponujesz czy to zmianę procedur, by rzeczywiście szukały pracy, czy to rezygnację z fikcji i ograniczenie ich funkcji do rejestracji bezrobotnych - to będzie to pomysł godny zastanowienia. Natomiast na pisanie "urzędników jest za dużo" jesteś zbyt inteligentny niestety.
Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu
Odpowiedz
#32
Kłobuk napisał(a): RCSS, gospodarstwa pomocnicze i zamiejscowe URM

Nie wiem co to jest RCSS, ale gospodarstwa pomocnicze to nie są urzędy, tylko coś właśnie bardzo przydatnego. Tak samo zamiejscowe URM (może nie wszystkie, ale zasada nie jest zła).

A zamiast tego stworzyli policję polityczną (dla niepoznaki nazwaną CBA) i coś tam jeszcze (ale już nie pomnę nazwy).
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
#33
Najbardziej pojebany element systemu finansów publicznych to roczne budżetowanie. Przedsiębiorca działa na swoją korzyść, jeżeli jest oszczędny i gospodarny. Księgowy urzędu musi wydawać tak, żeby zrealizować roczny budżet, bo jeśli tego nie zrobi, dostanie mniej kasy w roku kolejnym. Co więcej, nie jest takie łatwe przesuwanie wydatków między działami, czyli nie można swobodnie przerzucać wydatków z płac na usługi albo na koszty administracyjne albo chuj wie, co jeszcze. Ma 100 000 na wypłaty, musi robić wszystko, żeby je w ciągu roku wydać na wypłaty. Nie wyda, znaczy że nie potrzebuje i na kolejny rok dostanie mniej. Dlatego na koniec roku budżetowego jest szał zamówień w budżetówce, bo urzędy schodzą z oszczędności. System jest tak skonstruowany, że w ich interesie jest przede wszystkim wydawanie całej dostępnej puli pieniędzy.
Odpowiedz
#34
Socjopapa napisał(a):
Kłobuk napisał(a): RCSS, gospodarstwa pomocnicze i zamiejscowe URM

Nie wiem co to jest RCSS, ale gospodarstwa pomocnicze to nie są urzędy, tylko coś właśnie bardzo przydatnego. Tak samo zamiejscowe URM (może nie wszystkie, ale zasada nie jest zła).

A zamiast tego stworzyli policję polityczną (dla niepoznaki nazwaną CBA) i coś tam jeszcze (ale już nie pomnę nazwy).

RCSS - Rządowe Centrum Studiów Strategicznych

Nie udało mi się teraz wygooglać listy polikwidowanych przez PIS instytucji ale było ich trochę więcej. W sumie mało ale zawsze coś.

Brakuje Ci tych gospodarstw pomocniczych itp?

Co do CBA to nie traktuję tego ani jako sukces ani jako klęskę. 

Stworzyli od podstaw służbę która:

- miała być od początku ich i mogli jej zaufać (trochę wynikało to z paranoi Kaczora a trochę z faktu że istniejące służby nie były zbyt przychylne tej opcji)
- chcieli mieć narzędzie do walki z Układem (choć nie potrafili go dokładnie zdefiniować)

z drugiej strony

- stworzyli kolejną służbę której kompetencje pokrywały się z dotychczas istniejącymi
- nie mieli pojęcia o funkcjonowaniu służb i wyszło to co wyszło...
Odpowiedz
#35
Kłobuk napisał(a): RCSS - Rządowe Centrum Studiów Strategicznych

Nie wiem co to to robiło, więc przyjmę, że słusznie to zlikwidowano.

A teraz: gdzie się podziali urzędnicy stamtąd i czy przypadkiem "zadania" RCSS nie przejęła komórka innego urzędu?

Nie udało mi się teraz wygooglać listy polikwidowanych przez PIS instytucji ale było ich trochę więcej. W sumie mało ale zawsze coś.

Kłobuk napisał(a): Brakuje Ci tych gospodarstw pomocniczych itp?

Ależ one nadal funkcjonują. Uśmiech Na przykład to:

http://www.rankingwarsztatow.pl/warsztat...chodow.php

Różnica jest w dużej mierze kosmetyczna, bo teraz gospodarstwa pomocnicze są zintegrowane z urzędami do których "przynależą". Prawdziwa różnica jest budżetowa.

Kłobuk napisał(a): Co do CBA to nie traktuję tego ani jako sukces ani jako klęskę. 

W CBA też ktoś pracuje...
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
#36
Christoff napisał(a): Najbardziej pojebany element systemu finansów publicznych to roczne budżetowanie. Przedsiębiorca działa na swoją korzyść, jeżeli jest oszczędny i gospodarny. Księgowy urzędu musi wydawać tak, żeby zrealizować roczny budżet, bo jeśli tego nie zrobi, dostanie mniej kasy w roku kolejnym. Co więcej, nie jest takie łatwe przesuwanie wydatków między działami, czyli nie można swobodnie przerzucać wydatków z płac na usługi albo na koszty administracyjne albo chuj wie, co jeszcze. Ma 100 000 na wypłaty, musi robić wszystko, żeby je w ciągu roku wydać na wypłaty. Nie wyda, znaczy że nie potrzebuje i na kolejny rok dostanie mniej. Dlatego na koniec roku budżetowego jest szał zamówień w budżetówce, bo urzędy schodzą z oszczędności. System jest tak skonstruowany, że w ich interesie jest przede wszystkim wydawanie całej dostępnej puli pieniędzy.

Ano tak to działa. Kilka razy spotkałem się z kontrahentami, którzy początkowo zadziwili mnie stwierdzeniami typu "może być jak najdroższy wariant".
Potem okazywało się, że to jednostki budżetowe i właśnie w tym tkwiła przyczyna. Jedyna sytuacja gdy ktoś chciał pozyskać coś drożej niż jest to zazwyczaj.

I znowu nie jest to wina urzędników, zarządców takich jednostek. Jest to wina legislatorów, którzy utworzyli im takie właśnie ramy działania, w których muszą się odnajdywać.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#37
zefciu napisał(a): Ale kto kurwa udaje, że problemu nie ma. Tylko jeśli masz na działce szopkę i uważasz, że jest ona niepotrzebna, to nie mówisz "zmniejszmy liczbę gwoździ w naszym obejściu". Choć owszem - rozebranie i wywiezienie szopki zmniejszy liczbę gwoździ, to chyba jednak takie stwierdzenie nie trafia w istotę sprawy.

Dlatego jeśli napiszesz "trzeba coś zmienić w PUPach" i zaproponujesz czy to zmianę procedur, by rzeczywiście szukały pracy, czy to rezygnację z fikcji i ograniczenie ich funkcji do rejestracji bezrobotnych - to będzie to pomysł godny zastanowienia. Natomiast na pisanie "urzędników jest za dużo" jesteś zbyt inteligentny niestety.

Ale przecież mi nie chodzi tylko o zmniejszenie liczby urzędników. Od początku, nawet w samym artykule jest zawarta informacja, że nadmiar urzędników jest spowodowany sporą ilością bezsensownych, bezużytecznych zadań jakie muszą wykonywać. Jasne, że w PUPach trzeba zlikwidować fikcję - ale gdy się to zrobi nie będzie potrzeba tylu urzędników. To oczywiste, że w tak chujowym systemie jak ten polski, samo zmniejszenie liczby urzędników nie jest żadnym rozwiązaniem.

Nasza polska szopka jest od podstaw źle zaprojektowana - ma zbyt wiele półek, przy jej konstrukcji wbijano gwoździe co 1 cm zamiast co 10 cm, a do tego dochodzi pełno bezkarnych korników. Szopka działa tak dlatego, ponieważ była zaprojektowana przez komunistów. Kiedyś działała jeszcze gorzej, ale 25 lat temu trochę ją zmodernizowano. Bardziej w sferze wolności słowa, mniej w sferze jasności prawa. Zmieniło się trochę podejście do gospodarki, ale w szopce nadal grasuje duch socjalizmu. W szopce gwoździe, pasikoniki i korniki należące do układu mają się dobrze, a mrówki zapierdalają i jedyne co mają to wiatr w oczy i chuj w dupę.
Odpowiedz
#38
Socjopapa napisał(a):
Kłobuk napisał(a): RCSS - Rządowe Centrum Studiów Strategicznych

Nie wiem co to to robiło, więc przyjmę, że słusznie to zlikwidowano.

A teraz: gdzie się podziali urzędnicy stamtąd i czy przypadkiem "zadania" RCSS nie przejęła komórka innego urzędu?

Różnica jest w dużej mierze kosmetyczna, bo teraz gospodarstwa pomocnicze są zintegrowane z urzędami do których "przynależą". Prawdziwa różnica jest budżetowa.
Na pewno zadania i większość ludzi przeniesiono do innych komórek ale likwidacja jednostki to zawsze krok do przodu.

Socjopapa napisał(a):
Kłobuk napisał(a): Co do CBA to nie traktuję tego ani jako sukces ani jako klęskę. 

W CBA też ktoś pracuje...

Dla tych akurat to jest kupa roboty...
Odpowiedz
#39
Kłobuk napisał(a): W zakresie procedur z którymi styka się większość obywateli (np. rejestracja pojazdów) jest postęp - w końcu takie zaniedbania bardzo negatywnie wpływają na wizerunek rządzących a dla PO, PR był zawsze tematem priorytetowym. 

No właśnie. Jest to jedna z największych zbrodni PO - pokazanie obywatelom, ze państwo w postaci swoich urzędów może być przyjazne, przynajmniej w niektórych kwestiach.

A przecież wiadomo, że powinno być tak jak chce PIS i jak było w PRL - każdy kontakt obywatela z urzędem państwowym powinien uświadamiać temu pierwszemu że jest dla urzędu niczym, prochem, mierzwą, odpadem, z którym państwo rękami swoich urzędników może zrobić wszystko co tylko zechce. Tylko to może zagwarantować odpowiedni poziom patriotyzmu w społeczeństwie. Zły
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#40
Kłobuk napisał(a): Na pewno zadania i większość ludzi przeniesiono do innych komórek ale likwidacja jednostki to zawsze krok do przodu.

Bo?

Kłobuk napisał(a): Dla tych akurat to jest kupa roboty...

No tak, prowokacje polityczne same się nie zrobią.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości