Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Czym jest wolna wola?
(17.11.2017, 12:56)ZaKotem napisał(a): Ja bym powiedział, że dostrzeganie problemów tam, gdzie inni ich nie widzą, jest typowe dla filozofów. Natomiast postawa "byle nie myśleć, a sobie poradzimy" charakteryzuje bohaterów w typie Erga Samowzbudnika.

Wy ich nie dostrzegacie przez jedną na milion bystrość oka. Wy je tworzycie.

(17.11.2017, 16:32)Roan Shiran napisał(a): Kolejny raz Stoik rzuca jakimiś nazwiskami, by pokazać, że przecież sroce spod ogona nie wypadł i Znane mu są pewne rzeczy

W zamyśle to było "R i W [dzieło] znam", a nie że ich sylwetki czy coś. Ale po co ja to piszę, przecież już się doszczętnie skompromitowałem przytaczając aż trzy evergreeny filozofii moralnej w jednym poście.

(17.11.2017, 16:32)Roan Shiran napisał(a): wykazując przy tym swą całkowitą ignorancję, jeśli chodzi o podstawy dziedziny, o której się wypowiada. Trzeba zaznaczyć przy tym, że podstawy matematyki, m.in. aksjomaty i dowody w matematyce, to temat z poziomu rozszerzonej matematyki w liceum, a więc nie żadna fizyka kwantowa.

Nie szukam niczego na poziomie dowodu niewymierności sqrt z 2, zaś ignorancji nigdzie nie kryłem, prawda? W swoim dyletanctwie tak zawsze mniemałem: 1+1=2, bo goła dwójka i dwie jedynki denotują dokładnie to samo, tak jak 2+0, 4-2, 2^1 i nieskończenie wiele innych. Prawo tożsamości. Jeśli nie miałem racji to n a p r a w d ę chcę się dowiedzieć, którzy matematycy i w jaki sposób dowodzą tautologii "budując teorię arytmetyki" (jak to element programu szkoły średniej to musiałem zaspać albo paść ofiarą jednego z tych nowszych, wykastrowanych).

Niestety to już całkowite pozatemacie - wolna wola i moralność są powiązane - więc zrobicie przysługę i mnie i sobie przedstawiając ten słynny jak mniemam dowód, zamiast drwić z dziecka we mgle.  Niezdecydowany
Odpowiedz
(17.11.2017, 12:34)Stoik napisał(a): A i weź mi podeślij ten dowód jak możesz, jeśli nie tu to w PW. Russella i Whiteheada kojarzę, przy czym ciągle myślę, że "proof" z tego na wyrost, tak jak ględzenie, że dojście do niego zajęło im >300 stron.
Wysil się w tym wątku chociaż raz i sam go sobie zrób, zwłaszcza, że jest trywialny, i prawdopodobnie nikomu nigdy nie chciało się go publikować (i jakoś nie chcę tej tradycji przerywać Duży uśmiech).

Zauważmy natomiast w tym kontekście, że oczywistość Stoikowej listy nie jest natury 1+1=2, bo to drugie można udowodnić na żądanie, a zdań z listy najwyraźniej nie.

(17.11.2017, 12:34)Stoik napisał(a): Komuś twierdzącemu, że któreś jest nieprawdziwe albo nie wiadomo czy jest prawdziwe.

Pozostanie pewnie wielką tajemnicą wiary żeńca, dlaczego w wypadku "czuję, co czuję, i nazywam to db/zł" już niepodobna nadać ten status. A truizmy, z tego co ostatnio sprawdzałem, są oczywiste.
To zrób sobie zatem eksperyment myślowy. Załóżmy, że żeniec widzi czerwony jako zielony, a zielony jako czerwony, natomiast Stoik widzi "normalnie". Czy jest jakiś sposób na to, żeby w ogóle się o tym dowiedzieć?
Truizmem jest dla mnie, że widzę jakiś kolor i nazywam go tak, jak wszyscy, czerwony, ale czy rzeczywiście wygląda on w moim umyśle tak, jak u innych, jest nie do sprawdzenia.

(17.11.2017, 12:34)Stoik napisał(a): No i formalnie się składa, tylko idiosynkrazją tego forum jest wyszukiwanie problemów, których absolutnie nikt inny w internecie (i zapewne poza) nie dostrzega. Użytkownicy się zmieniają, ale to jedno nie.
To już nawet nie jest śmieszne. Diabeł zawsze jest w szczegółach, jeśli Stoik nie potrafi obronić swojej listy przed nadużyciami wygenerowanymi na kolanie, to tylko świadczy o Stoiku i jego liście, a nie czepialstwie krytykujących.
Odpowiedz
(18.11.2017, 17:28)żeniec napisał(a): Wysil się w tym wątku chociaż raz i sam go sobie zrób, zwłaszcza, że jest trywialny, i prawdopodobnie nikomu nigdy nie chciało się go publikować (i jakoś nie chcę tej tradycji przerywać Duży uśmiech).

Zauważmy natomiast w tym kontekście, że oczywistość Stoikowej listy nie jest natury 1+1=2, bo to drugie można udowodnić na żądanie, a zdań z listy najwyraźniej nie.

Wysilać się? A po co? Przecież boli.

Zauważmy w tym kontekście, że Stolik niedowodliwości sławetnej listy wcale nie krył przed milionami słuchaczy. Natomiast żeniec z resztą ferajny co do tej równości mają stosunek co najmniej osobliwy: Nie tylko da się to zrobić, ale jest to wręcz wymagane w fundamentach rachunków. Po prostu odbywa się w konspirze; wszyscy to wiedzą, a więc to prawda; a jak ty nie wiesz, no to chyba tylko świadectwem z gimnazjum możesz się szczycić. Cwaniak

(18.11.2017, 17:28)żeniec napisał(a): To zrób sobie zatem eksperyment myślowy. Załóżmy, że żeniec widzi czerwony jako zielony, a zielony jako czerwony, natomiast Stoik widzi "normalnie". Czy jest jakiś sposób na to, żeby w ogóle się o tym dowiedzieć?
Truizmem jest dla mnie, że widzę jakiś kolor i nazywam go tak, jak wszyscy, czerwony, ale czy rzeczywiście wygląda on w moim umyśle tak, jak u innych, jest nie do sprawdzenia.

Mam wynik eksperymentu: bariery między rzeczywistością, naszymi percepcjami rzeczywistości a ich językowym opisem są nieprzekraczalne, ergo moralność jest względna, ergo żeniec ma rację, ergo Słoik to pajac.
Czy to chciałeś usłyszeć?

(18.11.2017, 17:28)żeniec napisał(a): To już nawet nie jest śmieszne.

Zgadzam się. I ponieważ druga taka okazja szybko się nie trafi, to idę z tego tematu w pokoju Chrystusa. Jest tyle rzeczy do zrobienia, np. studia nad historią filozofii (pozdro Roan)
Odpowiedz
(18.11.2017, 21:04)Stoik napisał(a):
(18.11.2017, 17:28)żeniec napisał(a): To zrób sobie zatem eksperyment myślowy. Załóżmy, że żeniec widzi czerwony jako zielony, a zielony jako czerwony, natomiast Stoik widzi "normalnie". Czy jest jakiś sposób na to, żeby w ogóle się o tym dowiedzieć?
Truizmem jest dla mnie, że widzę jakiś kolor i nazywam go tak, jak wszyscy, czerwony, ale czy rzeczywiście wygląda on w moim umyśle tak, jak u innych, jest nie do sprawdzenia.

Mam wynik eksperymentu: bariery między rzeczywistością, naszymi percepcjami rzeczywistości a ich językowym opisem są nieprzekraczalne, ergo moralność jest względna, ergo żeniec ma rację, ergo Słoik to pajac.

Jak dla mnie to ten eksperyment nie istnieje. Percepcja koloru nie jest reprezentowana w mózgu nazwą taką czy inną, więc nie może ulec zamianie. Obie percepcje są podobne o ile receptory są podobne. A wzrok większości osób działa tak samo. Nazwy zaś "czerwony" i "zielony" są cechą językową i społeczną. Ich uzgodnienie następuje na podstawie wzorców, elementów rzeczywistości (zielone liście roślin, czerwień kwiatów itp.)

A poza tym przyznaję, że zgubiłem wątek, o co się spieracie...
Odpowiedz
(18.11.2017, 21:04)Stoik napisał(a): Zauważmy w tym kontekście, że Stolik niedowodliwości sławetnej listy wcale nie krył przed milionami słuchaczy. Natomiast żeniec z resztą ferajny co do tej równości mają stosunek co najmniej osobliwy: Nie tylko da się to zrobić, ale jest to wręcz wymagane w fundamentach rachunków. Po prostu odbywa się w konspirze; wszyscy to wiedzą, a więc to prawda; a jak ty nie wiesz, no to chyba tylko świadectwem z gimnazjum możesz się szczycić. Cwaniak
Przypomnijmy zatem, że Stoik podał niesławną listę w kontekście argumentowania oczywistości istnienia dobra i zła deklarując, że żadne ze stwierdzeń na liście nie wymaga już uzasadnienia. Dość zaciekle nie krył tej niedowodliwości, skoro jednak jakoś argumentować próbował, apogeum uczciwości osiągając chyba tutaj:
(15.11.2017, 18:19)Stoik napisał(a): racjonalne jednostki to po prostu przyjmują [listę - ż.] at face value. Toć nawet tutaj największe obiekcje wynikły z przedstawienia jednego punktu jako jakiegoś prymitywnego hedonizmu (Sofeicz), pomylenia wartości pewnych światów możliwych z tym jak się znosi nędze wraz z towarzyszami niedoli (ZaKotem) i niezdolności lub niechęci do uznania twierdzeń deskryptywnych i preskryptywnych za rozłączne (żeniec).

(15.11.2017, 18:19)Stoik napisał(a): Mam wynik eksperymentu: bariery między rzeczywistością, naszymi percepcjami rzeczywistości a ich językowym opisem są nieprzekraczalne, ergo moralność jest względna, ergo żeniec ma rację, ergo Słoik to pajac.
Czy to chciałeś usłyszeć?
Czasem udajesz, że coś wiesz, a potem udajesz idiotę. Zaczynam sobie wyrabiać zdanie, które udawanie jest na niby.
Moje wypowiedzi nie mają jakiegoś potrójnego dna. Jeśli się pytam, dlaczego zdania z Twojej listy nie wymagają uzasadnienia, to chcę usłyszeć, dlaczego zdania z Twojej listy nie wymagają uzasadnienia, a nie, że jestem debilem (a przepraszam - osobą irracjonalną), jak nie przyjmuję ich na twarz.

(15.11.2017, 18:19)Stoik napisał(a): Zgadzam się. I ponieważ druga taka okazja szybko się nie trafi, to idę z tego tematu w pokoju Chrystusa. Jest tyle rzeczy do zrobienia, np. studia nad historią filozofii (pozdro Roan)
Boo-hoo, obrzucił wszystkich kupą i się obraził Podejrzany
Odpowiedz
Poczucie dobra i zła istnieje. Wystarczy zjeść coś smacznego i obrzydliwego, żeby się o tym przekonać. Wystarczy pójść ścieżką prowadzącą do celu i na manowce, żeby to wiedzieć.
W ogólnym sensie dobrem jest to, co jest zgodne z naszą egzystencja a złem co w sprzeczności z nią i nie tyczy się to jedynie materii ale także czynności, bowiem osobę czyni nie tylko ciało lecz także czynność co przyjelo nazywać się umysłem lub duszą.
Odpowiedz
(19.11.2017, 14:17)krystkon napisał(a): Poczucie dobra i zła istnieje. Wystarczy zjeść coś smacznego i obrzydliwego, żeby się o tym przekonać. Wystarczy pójść ścieżką prowadzącą do celu i na manowce, żeby to wiedzieć.
W ogólnym sensie dobrem jest to, co jest zgodne z naszą egzystencja a złem co w sprzeczności z nią i nie tyczy się to jedynie materii ale także czynności, bowiem osobę czyni nie tylko ciało lecz także czynność co przyjelo nazywać się umysłem lub duszą.
Nijak nie wyciąga nas to z relatywizmu, ponieważ każdego poczucie może być i bywa inne. Jeśli coś "zgodnego z egzystencją" jednego jest w konflikcie z czymś "zgodnym z egzystencją" drugiego, to co wtedy?
Odpowiedz
(19.11.2017, 15:35)żeniec napisał(a):
(19.11.2017, 14:17)krystkon napisał(a): Poczucie dobra i zła istnieje. Wystarczy zjeść coś smacznego i obrzydliwego, żeby się o tym przekonać. Wystarczy pójść ścieżką prowadzącą do celu i na manowce, żeby to wiedzieć.
W ogólnym sensie dobrem jest to, co jest zgodne z naszą egzystencja a złem co w sprzeczności z nią i nie tyczy się to jedynie materii ale także czynności, bowiem osobę czyni nie tylko ciało lecz także czynność co przyjelo nazywać się umysłem lub duszą.
Nijak nie wyciąga nas to z relatywizmu, ponieważ każdego poczucie może być i bywa inne. Jeśli coś "zgodnego z egzystencją" jednego jest w konflikcie z czymś "zgodnym z egzystencją" drugiego, to co wtedy?

Na ale to już chyba wszyscy dobrze wiemy, że o żadnym uniwersalnym dobrze mowy być nie może.
Jest moje dobro i jest dobro twoje, oba mogą być ze sobą w sprzeczności i najczęściej tak bywa.
Jeśli jesteśmy że sobą zbieżni genetycznie i memetycznie, cielesnie i umysłowo, to jest szansa, że na pewnym poziomie ogólności adekwatnie do naszego podobieństwa nasze dobro będzie wspólne.
Odpowiedz
Dochodzę do wniosku, że w pytaniu o wolną wolę chodzi o decyzje oderwane od czynników kształtujących je, czyli chodzi o takie zdarzenie oderwane jest od swoich przyczyn, czyli chodzi o zerwanie związku przyczynowo-skutkowego, czyli chodzi o klasyczny cud?

Kto tu wierzy w cuda?

Dyskusja o wolnej woli zabawna jest w kontekście istnienia kultur.
Ja prosiłbym, żeby ktoś okazał choć namiastkę wolnej woli, ściągnął gacie i przeszedł na golasa przez centrum Warszawy. To naprawdę nic takiego, zwłaszcza w ciepły dzień, może być nawet orzeźwiające jeśli dzień gorący.
Nie proszę przecież, żeby ktoś decydował o zmianie kierunku krwi w swoim krwiobiegu wystarczy przejść się z gołym dupskiem zatloczonymi ulicami najlepiej w rodzinnej miejscowości, żeby wykazać, że podejmowane są oderwane od rzeczywistości.
Jeśli nikt tego nie zrobi należy uznać, że jesteśmy tak samo instynktowni jak małpy, szczury, mrówki czy nawet oprogramowane komputery.
Odpowiedz
(19.11.2017, 14:17)krystkon napisał(a): Poczucie dobra i zła istnieje. Wystarczy zjeść coś smacznego i obrzydliwego, żeby się o tym przekonać. Wystarczy pójść ścieżką prowadzącą do celu i na manowce, żeby to wiedzieć.
W ogólnym sensie dobrem jest to, co jest zgodne z naszą egzystencja a złem co w sprzeczności z nią i nie tyczy się to jedynie materii ale także czynności, bowiem osobę czyni nie tylko ciało lecz także czynność co przyjelo nazywać się umysłem lub duszą.

To co proponujesz jest przeciwieństwem tego, co opisałem w poście 156. W pewnym sensie piszesz definicję subiektywną, podczas gdy moja stara się być obiektywna.
Odpowiedz
Dla mnie obiektywny = powszechny. Ocena dobry/zły wynika z poczucia przyjemności/prawidłowości/prawdy. To jest instynkt w działaniu, program ciała, tzw. umysł lub dusza.

Ocena dobry/zły jest przejawem zaprogramowanych imperatywow.
Jesteśmy robotami co z łatwością można zaobserwować dzięki powtarzalności naszych zachowań. W określonym podobnym zdarzeniu zachowujemy się podobnie - wykonujemy program.
Odpowiedz
Jednak zostanę na ogłoszenia duszpasterskie:

(19.11.2017, 10:50)żeniec napisał(a): Jeśli się pytam, dlaczego zdania z Twojej listy nie wymagają uzasadnienia, to chcę usłyszeć, dlaczego zdania z Twojej listy nie wymagają uzasadnienia, a nie, że jestem debilem (a przepraszam - osobą irracjonalną), jak nie przyjmuję ich na twarz.

Philip Stratton-Lake napisał(a):What then is it for a proposition to be self-evident? Locke says that a self-evident proposition is one that “carries its own light and evidence with it, and needs no other proof: he that understands the terms, assents to it for its own sake” (1969, 139). Price tells us that a self-evident proposition is immediate, and needs no further proof, and goes on to say that self-evident propositions need only be understood to gain assent 1758/1969, 187). Ross writes, a self-evident proposition is “evident without any need of proof, or of evidence beyond itself” (1930/2002, 29), and Broad describes self-evident propositions as being “such that a rational being of sufficient insight and intelligence could see it to be true by merely inspecting it and reflecting on its terms and their mode of combination” (1936, 102–3). These passages may have led to the standard understanding of a self-evident proposition that one finds in Shafer-Landau (2003, 247) and Audi (2001, 603; see also Audi 2008, 478). Audi, for instance, writes that self evident propositions are “truths such that (a) adequately understanding them is sufficient justification for believing them …, and (b) believing them on the basis of adequately understanding them entails knowing them” (2008, 478).
https://plato.stanford.edu/entries/intui...cs/#SelEvi
Odpowiedz
(19.11.2017, 21:50)Stoik napisał(a): Jednak zostanę na ogłoszenia duszpasterskie:
(...)
W najlepszym razie jest to argument ad verecundiam*. Czy myślisz, że np. Locke po demonstracji sprzeczności jego dwóch "oczywistych stwierdzeń" stosowałby takie same tanie chwyty i uniki jak Ty? Przestań się chować za plecami autorytetów i może po prostu odpowiedz na krytykę, którą przedstawiono. Mamy na forum zaprosić autorów zalinkowanych tekstów, by bronili Twoich tez za Ciebie?

*jeśli pozwolisz zefciu, przyswoję sobie to powiedzenie, bo zbyt często pasuje do sytuacji Duży uśmiech

(19.11.2017, 16:02)krystkon napisał(a): Na ale to już chyba wszyscy dobrze wiemy, że o żadnym uniwersalnym dobrze mowy być nie może.
Jest moje dobro i jest dobro twoje, oba mogą być ze sobą w sprzeczności i najczęściej tak bywa.
Jeśli jesteśmy że sobą zbieżni genetycznie i memetycznie, cielesnie i umysłowo, to jest szansa, że na pewnym poziomie ogólności adekwatnie do naszego podobieństwa nasze dobro będzie wspólne.
No właśnie, a Stoik uważał, że oczywistym jest, że jest odwrotnie. Nie rozumiem ostatniego zdania, ale co do poprzednich, to byłbym skłonny się zgodzić. Paradoksalnie jednak wolę zakładać jakiś uniwersalizm, choć wierzę w subiektywizm Oczko
Odpowiedz
(20.11.2017, 10:46)żeniec napisał(a): W najlepszym razie jest to argument...

To nie jest żaden argument. Po prostu nie chciałem zostawiać otwartej rundy, gdy robiono ze mnie chama za parafrazowanie literatury przedmiotu (stąd wytłuszczony fragment).
Co do tej sprzeczności domniemanej - ostatnio jak się odniosłem to ogłosiłeś tę próbę ponowoczesnym bełkotem i ekwiwokacją. Uśmiech Wolałbym patrzeć jak schnie farba niż ciągnąć ten temat następne 2 tygodnie.
Odpowiedz
(20.11.2017, 10:46)żeniec napisał(a): No właśnie, a Stoik uważał, że oczywistym jest, że jest odwrotnie. Nie rozumiem ostatniego zdania, ale co do poprzednich, to byłbym skłonny się zgodzić. Paradoksalnie jednak wolę zakładać jakiś uniwersalizm, choć wierzę w subiektywizm
Krystkonowi chyba chodzi o to, że pomiędzy dwoma osobnikami może występować wiele podobieństw (gatunek, kultura itp.), które zbliżają ich pojęcia dobra do siebie. Dla tak wyodrębnionej grupy podobnych osobników można wyróżnić częściowe pojęcie dobra wspólne im wszystkim. Pi razy drzwi to mniej więcej dobro obiektywne z tym, że nie wynika ono z jakiejś abstrakcyjnej rzeczywistości, a z obserwacji społecznej danej grupy jednostek.
"O gustach się nie dyskutuje; a ja twierdzę, że całe życie to kłótnia o gusta." (Nietzsche F.)
Odpowiedz
(20.11.2017, 17:21)Roan Shiran napisał(a):
(20.11.2017, 10:46)żeniec napisał(a): No właśnie, a Stoik uważał, że oczywistym jest, że jest odwrotnie. Nie rozumiem ostatniego zdania, ale co do poprzednich, to byłbym skłonny się zgodzić. Paradoksalnie jednak wolę zakładać jakiś uniwersalizm, choć wierzę w subiektywizm
Krystkonowi chyba chodzi o to, że pomiędzy dwoma osobnikami może występować wiele podobieństw (gatunek, kultura itp.), które zbliżają ich pojęcia dobra do siebie. Dla tak wyodrębnionej grupy podobnych osobników można wyróżnić częściowe pojęcie dobra wspólne im wszystkim. Pi razy drzwi to mniej więcej dobro obiektywne z tym, że nie wynika ono z jakiejś abstrakcyjnej rzeczywistości, a z obserwacji społecznej danej grupy jednostek.

Podobne organizmy, będące w stanie podobnej czynności będą wskazywały zbliżone potrzeby, a zatem podobnie będą postrzegaly korzyści i straty.
Jeśli dodamy do tego jeszcze instynkt społeczny, tj. wzajemne zależności emocjonalne osobników, to z prostego glodu i z odczuwania korzyści że zbliżenia się do pożywienia robi się głód złożony i konieczności redystrybucji pokarmu.

To instynkt społeczny z prostych funkcji przetrwania jednego osobnika czyni złożony instynkt przetrwania calego społeczeństwa.

Jawiace się w naszych myślach imperatywy - to powinno się, to trzeba, tego nie powinno się, tego nie wolno - to zwierzęcy instynkt - program, który musimy wykonać, żeby się dobrze poczuć.
Odpowiedz
(20.11.2017, 15:07)Stoik napisał(a): To nie jest żaden argument. Po prostu nie chciałem zostawiać otwartej rundy, gdy robiono ze mnie chama za parafrazowanie literatury przedmiotu (stąd wytłuszczony fragment).
Co do tej sprzeczności domniemanej - ostatnio jak się odniosłem to ogłosiłeś tę próbę ponowoczesnym bełkotem i ekwiwokacją. Uśmiech Wolałbym patrzeć jak schnie farba niż ciągnąć ten temat następne 2 tygodnie.
Z tym się zgadzamy, to nie był żaden argument Oczko
Do ekwiwokacji przeca sam się przyznałeś. Próbujemy (no, ja próbuję) rozmawiać precyzyjnie, a Ty sypiesz metaforami i przeskakujesz pomiędzy znaczeniami tego samego wyrazu bez sygnalizowania tego.
I z odczuciami na temat perspektywy ciągnięcia tego tematu też się zgadzam. Niech ktoś zakończy ten festiwal zgody!

(20.11.2017, 17:21)Roan Shiran napisał(a): Krystkonowi chyba chodzi o to, że pomiędzy dwoma osobnikami może występować wiele podobieństw (gatunek, kultura itp.), które zbliżają ich pojęcia dobra do siebie. Dla tak wyodrębnionej grupy podobnych osobników można wyróżnić częściowe pojęcie dobra wspólne im wszystkim. Pi razy drzwi to mniej więcej dobro obiektywne z tym, że nie wynika ono z jakiejś abstrakcyjnej rzeczywistości, a z obserwacji społecznej danej grupy jednostek.
(21.11.2017, 01:46)krystkon napisał(a): Podobne organizmy, będące w stanie podobnej czynności będą wskazywały zbliżone potrzeby, a zatem podobnie będą postrzegaly korzyści i straty.
Jeśli dodamy do tego jeszcze instynkt społeczny, tj. wzajemne zależności emocjonalne osobników, to z prostego glodu i z odczuwania korzyści że zbliżenia się do pożywienia robi się głód złożony i konieczności redystrybucji pokarmu.

To instynkt społeczny z prostych funkcji przetrwania jednego osobnika czyni złożony instynkt przetrwania calego społeczeństwa.

Jawiace się w naszych myślach imperatywy - to powinno się, to trzeba, tego nie powinno się, tego nie wolno - to zwierzęcy instynkt - program, który musimy wykonać, żeby się dobrze poczuć.
Czyli pojęcie dobra i zła przez przekrój wspólnych interesów. Taki wewnątrz grupowy "subiektywizm uwspólniony" co do opinii na temat tego, co złe, a co dobre, może robić za obiektywny tak długo, aż nie dojdzie do starcia z inną grupą, której "obiektywizm" będzie inny. Też bym wychodził z podobnego punktu wyjściowego, ale daję głowę, że Killgore'owi chodziło o coś innego. Ale o tym się już chyba nie dowiemy Huh
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości