Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wędrówki Ludów AD 2015
#1
Mam niejaki mętlik w głowie. Pocieszam się, że nie tylko ja, a na pewno politycy europejscy i unijni.

Rzeka uchodźców/imigrantów/nielegalnych emigrantów (niepotrzebne skreślić) głosuje nogami i ciągnie na mityczną Alemanię, Brytanię.
Niestraszne im zasieki z drutu kolczastego, morza, rzeki, góry, hermetyczne ciężarówki - jak zombie prą naprzód.
Można się spodziewać ich milionowej liczby.

Czy ktoś ma jakiś pomysł na ten dowód wyższości Europy nad całą resztą (poza oczywiście starymi, sprawdzonymi metodami eksterminacji)?
Z jednej strony mamy konkretnych ludzi, z konkretnymi dziećmi, historiami ucieczki, prześladowań, rzezi.
Z drugiej przestraszonych Europejczyków, którzy miotają się od ściany permisywizmu niemieckiego do punitywizmu węgierskiego.

Jakiś dołujący fatalizm zawisł nad kontynentem.
Zachciało się obalać niedobrych dyktatorów, mleko się rozlało.

Soilidarność czy odrzucenie?
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#2
Jeżeli są prześladowani to niech zabiją swoich prześladowców. Kałachy w dłoń i w tył zwrot. Ponad 70% uchodźców to mężczyźni w wieku 18-40 lat, którzy najprawdopodobniej zostawili swoje rodziny na pastwę losu.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#3
Moje zdanie jest takie, że każdy wolny człowiek ma prawo przebywać w jakimkolwiek miejscu na planecie mu się podoba, o ile tylko zdoła w to dane miejsce dotrzeć. Dlatego według mnie powinno się przyjmować każdego, ale równocześnie nie dawać żadnemu imigrantowi jakichś zasiłków, czy mieszkań socjalnych. Gdyby nie rozdawano żadnych zasiłków, to pewnie nie przyjechałaby ani jedna osoba.

http://www.tvp.info/21434588/niemcy-nie-...ruchomosci

W powyższym artykule jest napisane do czego to dawanie świadczeń socjalnych dla imigrantów doprowadziło w Niemczech. Chcą zabierać rdzennym mieszkańcom mieszkania i inne nieruchomości, żeby rozdać je przyjezdnym. Jak widać więc dowcip o zabraniu mieszkania rodzinie z trójką dzieci i oddaniu go cyganowi, przestał być żartem a stał się prawdą. Jak się zachciało przyjeżdżać, to trzeba czasowo się zakwaterować na ulicy a nie domagać się od razu luksusów. To tak samo jak bym ja wyleciał do Wielkiej Brytanii i od razu po wyjściu z samolotu zaczął domagać się od tamtejszego rządu aby dało mi mieszkanie.

Wszędzie jest tylu rdzennych bezdomnych, w czym niby mają oni być gorsi od jakichś imigrantów? Ludzie mieszkają nieraz całe dziesięciolecia na ulicy i jakoś im nikt nie chce dać mieszkania. Sam jestem zdania, że wszelakie budynki należy wykorzystywać w 100 procentach i skoro szkoły, kościoły czy inne budynki już mają być państwowe to można by tam spędzić tych wszystkich imigrantów w czasie w którym nic się w tych instytucjach nie odbywa, lepsze to niż rozdawanie mieszkań.
Odpowiedz
#4
Sprawa jest prosta. Zlikwidować zasiłki a przy chęci osiedlenia wymóc konieczność podjęcia pracy lub podniesienia swojego stopnia edukacji. A najlepiej i to i to zaimplementowac jednocześnie. Na początku w obozach przejściowych żeby się nie rozpełzli a potem kto zda odpowiednie testy tego z otwartymi rękoma witamy.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#5
Nerwomancjusz napisał(a): Sprawa jest prosta. Zlikwidować zasiłki a przy chęci osiedlenia wymóc konieczność podjęcia pracy lub podniesienia swojego stopnia edukacji.

Dobre na krótką metę, ponieważ może się sprawdzić jedynie przy okazji pierwszego pokolenia.
Skutki imigracji są jednak dalsze i to ich następne pokolenia mogą przyczyniać się do wzrostu przestępczości, radykalizacji w ramach islamu, itd.
Pokolenia, które już żadnymi imigrantami nie będą.
To już też było przerabiane na zachodzie (tzn. dobry, pracujący imigrant z lat 60-70tych ). A ten imigrant ma swoje dzieci, które mają tendencje do szukania własnej tożsamości kulturowej, własnej grupy, własnego getta a także tendencje do buntu.

Inna sprawa jest taka, że nie wszyscy imigranci dążą do legalizacji swojego statusu bowiem wiedzą, że jest to np. niemożliwe. Szczególnie gdy mają wsparcie swoich licznych w członków społeczności (to samo jest w USA z meksykanami).

Cytat: Moje zdanie jest takie, że każdy wolny człowiek ma prawo przebywać w jakimkolwiek miejscu na planecie mu się podoba, o ile tylko zdoła w to dane miejsce dotrzeć. Dlatego według mnie powinno się przyjmować każdego

A skąd te bardzo oryginalne "prawo"?
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#6
Baptiste napisał(a): A skąd te bardzo oryginalne "prawo"?

Stąd, że takie właśnie obowiązywało przez całe tysiąclecia historii ludzkości i cywilizacji. Ludzie mogli się swobodnie przemieszczać, a nawet jeśli jakieś państwa nie chciały obcokrajowców na swoim terenie to i tak nie posiadały środków, żeby powstrzymać kogoś kto chciał przyjechać. Wszelakie zakazy wjazdu to wynalazek stosunkowo nowy,bo dopiero od niedawna istnieją środki, dzięki którym państwa mogą kogoś od tego skutecznie powstrzymać.

Dlatego też w dzisiejszych czasach żeby się gdziekolwiek dostać potrzeba masy dokumentów, jakichś wiz, pozwoleń. Warto przy tym zwrócić uwagę, że staranie się o pozwolenie na wyjazd do niektórych państw, dziwnie przypomina proces ubiegania się o zasiłek socjalny. W związku z tym emigrować będą przede wszystkim nie odkrywcy, czy wynalazcy, ale po prostu pospolici zasiłkowicze, którzy akurat poruszczają się we wszelakich podanianiach i zezwoleniach niczym ryby w wodzie.
Odpowiedz
#7
Baptiste napisał(a): Jeżeli są prześladowani to niech zabiją swoich prześladowców. Kałachy w dłoń i w tył zwrot. Ponad 70% uchodźców to mężczyźni w wieku 18-40 lat, którzy najprawdopodobniej zostawili swoje rodziny na pastwę losu.

O tak... bo każdy ma na składzie uzbrojenie wojenne. Oni po prostu myślą, że bedąc żywymi, dotrą do Europy i odmienią los swój i swojej rodziny. 
Między alfą i omegą
Znajduje się gama przeżyć
Kończy się na delcie Styksu
Z którą nikt nie chce się mierzyć

"Nie ma takiego czegoś jak kradzież, za wszystko się płaci" - Napoleon

Baptiste ma rację, jestem larwą, co ja teraz zrobię!1!! Huh

Odpowiedz
#8
Cytat:O tak... bo każdy ma na składzie uzbrojenie wojenne. Oni po prostu myślą, że bedąc żywymi, dotrą do Europy i odmienią los swój i swojej rodziny.  

To weź ich do siebie do domu.
"Tylu namnożyło się proroków wołających na puszczy, aż się puszcza nimi zaludniła."- K. Irzykowski.
Odpowiedz
#9
Korzeń Marianny napisał(a):
Cytat:O tak... bo każdy ma na składzie uzbrojenie wojenne. Oni po prostu myślą, że bedąc żywymi, dotrą do Europy i odmienią los swój i swojej rodziny.  

To weź ich do siebie do domu.

Jestem na razie niepełnoletni, nie decyduję z kim mieszkam.
Teoretycznie gdybym szukam współlokatora i zgłosiłby się jakiś pracujący i czysty Syryjczyk, nie miałbym obiekcji.
Z cyklu chore analogie: chcesz żołnierzy amerykańskich na polskim terytorium? To weż ich do siebie do domu.
Między alfą i omegą
Znajduje się gama przeżyć
Kończy się na delcie Styksu
Z którą nikt nie chce się mierzyć

"Nie ma takiego czegoś jak kradzież, za wszystko się płaci" - Napoleon

Baptiste ma rację, jestem larwą, co ja teraz zrobię!1!! Huh

Odpowiedz
#10
Nerwomancjusz napisał(a): Sprawa jest prosta. Zlikwidować zasiłki a przy chęci osiedlenia wymóc konieczność podjęcia pracy lub podniesienia swojego stopnia edukacji. A najlepiej i to i to zaimplementowac jednocześnie. Na początku w obozach przejściowych żeby się nie rozpełzli a potem kto zda odpowiednie testy tego z otwartymi rękoma witamy.
To akurat nie jest takie proste. Uchodźcy to często ludzie, którzy nie potrafią nawet się podpisać, o znajomości języka nie wspominając. Nie ma też pojęcia o realiach życia w Polsce. Nie ma mowy o to, żeby bez pomocy dała sobie radę w polskiej szkole czy na studiach albo znalazła pracę. Potrzebne są przede wszystkim dobre programy integracyjne oraz rozliczanie tego, jak uchodźcy z nich korzystają.  Jakiś zasiłek na początek jest niezbędny, bo zanim znajdą pracę, musza jakoś sobie radzić w tej chwili nie są to zresztą kokosy (zresztą nie powinny być), tylko 700 zł przez dwa lata. Nie można też pozamykać tych ludzi w odizolowanych obozach, bo nie nauczą się, jak się żyje w Polsce. Należy też bez hurraoptymizmu ocenić, ilu ludziom jesteśmy w stanie pomóc w ten sposób i skoncentrować się na tych, którzy wykazują duży potencjał integracyjny.

To co piszesz o zasiłkach, ma zastosowanie raczej do imigrantów zarobkowych, którzy przyjeżdżają nie dlatego, że grozi im śmierć w kraju pochodzenia, tylko z przyczyn ekonomicznych. Moim zdaniem to dość absurdalne, udzielać im jakiejś szczególnej pomocy - jeśli jest zapotrzebowanie na ich pracę, to niech jej szukają i tyle. Tutaj pojawia się jednak pewna pułapka. Jeżeli pojawi się dużo ludzi, których miejscowa ludność będzie traktowała jako tanią siłę roboczą, to za jakiś czas będziemy mieli z jednej strony miejscowych, którzy nadal będą uważali imigrantów zarobkowych i ich potomstwo za tanią siłę roboczą, a z drugiej ludzi, którzy będą aspirowali do stania się kimś więcej. Jeśli wciąż będą traktowani tylko jak tania siła robocza, jest duże prawdopodobieństwo, że nie staną się lojalnymi obywatelami. Ogólnie podstawą udanej integracji jest stworzenie sytuacji równowagi, gdy imigranci z jednej strony mogą zachować swoją pierwotną tożsamość i jednocześnie czuć się pełnoprawnymi obywatelami kraju przyjmującego, a z drugiej nie włażą gospodarzom na głowę. W praktyce bywa to trudne, bo niektórzy czują, że ich tożsamość jest zagrożona, gdy na przykład nie pozwala im się na obrzezanie córek. Zbyt duże grupy też nie będą się integrowały. Dlatego do przyjmowania przybyszów w odległych nam kulturowo obszarów należy podchodzić bardzo ostrożnie.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#11
http://www4.rp.pl/Uchodzcy/308319735-Isl...zykow.html

Jak widać nie tylko ludzie z tego forum są gotowi przyjąć pod swój dach uchodźców, w Islandii na ten szlachetny czyn zdecydowało się aż 10 tysięcy mieszkańców. Oczywiście skoro przyjmują ich do swoich własnych mieszkań to nic mi do tego, ale ciekawi mnie czy równą chęć wyrażają do goszczenia pod swoich dachem swoich rodaków którym nie powiodło się w życiu, czyli bezdomnych.

Niedawno wpadł mi do głowy ciekawy i kontrowersyjny pomysł na to gdzie można by znaleźć schronienie dla uchodźców. Jeżeli są wyznawcami islamu, a tak bardzo potrzebują dachu nad głową to przyjąłbym ich do jakiegoś kościoła, albo na plebanię. Ciekawe czy by skorzystali z takiej gościny. Oczko
Odpowiedz
#12
Przeciętny Polak ma problem ze znalezieniem zatrudnienia nawet po studiach. Miliony opuściło kraj bo nie mieli szans zapewnić sobie podstawowych warunków egzystencji.
W Polsce nie leczy się ciężko chorych, bo nie ma pieniędzy na nowoczesne terapie.
Inny problem jest taki, że nie da się zweryfikować kim jest uchodźca.
To może być zwyczajny terrorysta ISIS. Albo ortodoksyjny muzułmanin.
Integracja z muzułmanami nie wchodzi w grę. Gdyby nie militaryzacja krajów rozwiniętych nie byłoby najmniejszych szans na tak zwana "tolerancję". Islam nie jest tolerancyjny.
Przemoc i gwałt jest wpisany w postawy ich wiary. W krajach cywilizowanych w których tępi się satanistow pozwala się na swobodne wyznawanie sto razy bardziej niebezpiecznej religii.
Naturalną koleją rzeczy będzie powstawanie muslim town w każdym mieście, gett odrodzonych i niedostępnych nawet dla policji. Siedliska patologii, przestepstw. Ileż razy można to powtarzać?
Ktoś obliczył, przy założeniu że populacja ludzi będzie się rozwijać w tym tempie, obecnej średniej długości życia i opiece medycznej, do roku 2150 będzie liczyć 600 miliardów ludzi.
W większości będzie to rasa czarna i żolta. W Europie chce mieszkać pół Afryki.
Mamy ich wpuścić? Rasizm nie jest czymś nienaturalnym. To mechanizm obronny wpisany w genotyp każdego człowieka.
"Tylu namnożyło się proroków wołających na puszczy, aż się puszcza nimi zaludniła."- K. Irzykowski.
Odpowiedz
#13
Nie słyszałam o problemie bezdomności na Islandii.

Różnica między Islandczykami a nami jest taka, że oni sami zadeklarowali przyjęcie uchodźców do swoich domów. Jeżeli coś będzie nie tak, nie zrobią tego więcej. A u nas napisali teraz petycję, żeby przyjąć więcej imigrantów, ale deklaracji zajęcia się nimi nie widać. Niech się państwo/podatnik martwi. A jeśli eksperyment się nie powiedzie, to okaże się, że to nasza wina, bo za mało robimy i trzeba przyjąć ich jeszcze trochę.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#14
Mnie się wydaje że nie ma na Islandii bezdomnych albowiem by wymarzli albo z głodu padli. Jakby nie wysoki socjal to emigracja do Skandynawii byłaby mocno ograniczona...

Iselin napisał(a):
Nerwomancjusz napisał(a): Sprawa jest prosta. Zlikwidować zasiłki a przy chęci osiedlenia wymóc konieczność podjęcia pracy lub podniesienia swojego stopnia edukacji. A najlepiej i to i to zaimplementowac jednocześnie. Na początku w obozach przejściowych żeby się nie rozpełzli a potem kto zda odpowiednie testy tego z otwartymi rękoma witamy.
To akurat nie jest takie proste. Uchodźcy to często ludzie, którzy nie potrafią nawet się podpisać, o znajomości języka nie wspominając. Nie ma też pojęcia o realiach życia w Polsce. Nie ma mowy o to, żeby bez pomocy dała sobie radę w polskiej szkole czy na studiach albo znalazła pracę. Potrzebne są przede wszystkim dobre programy integracyjne oraz rozliczanie tego, jak uchodźcy z nich korzystają.  Jakiś zasiłek na początek jest niezbędny, bo zanim znajdą pracę, musza jakoś sobie radzić w tej chwili nie są to zresztą kokosy (zresztą nie powinny być), tylko 700 zł przez dwa lata. Nie można też pozamykać tych ludzi w odizolowanych obozach, bo nie nauczą się, jak się żyje w Polsce. Należy też bez hurraoptymizmu ocenić, ilu ludziom jesteśmy w stanie pomóc w ten sposób i skoncentrować się na tych, którzy wykazują duży potencjał integracyjny.

To co piszesz o zasiłkach, ma zastosowanie raczej do imigrantów zarobkowych, którzy przyjeżdżają nie dlatego, że grozi im śmierć w kraju pochodzenia, tylko z przyczyn ekonomicznych. Moim zdaniem to dość absurdalne, udzielać im jakiejś szczególnej pomocy - jeśli jest zapotrzebowanie na ich pracę, to niech jej szukają i tyle. Tutaj pojawia się jednak pewna pułapka. Jeżeli pojawi się dużo ludzi, których miejscowa ludność będzie traktowała jako tanią siłę roboczą, to za jakiś czas będziemy mieli z jednej strony miejscowych, którzy nadal będą uważali imigrantów zarobkowych i ich potomstwo za tanią siłę roboczą, a z drugiej ludzi, którzy będą aspirowali do stania się kimś więcej. Jeśli wciąż będą traktowani tylko jak tania siła robocza, jest duże prawdopodobieństwo, że nie staną się lojalnymi obywatelami. Ogólnie podstawą udanej integracji jest stworzenie sytuacji równowagi, gdy imigranci z jednej strony mogą zachować swoją pierwotną tożsamość i jednocześnie czuć się pełnoprawnymi obywatelami kraju przyjmującego, a z drugiej nie włażą gospodarzom na głowę. W praktyce bywa to trudne, bo niektórzy czują, że ich tożsamość jest zagrożona, gdy na przykład nie pozwala im się na obrzezanie córek. Zbyt duże grupy też nie będą się integrowały. Dlatego do przyjmowania przybyszów w odległych nam kulturowo obszarów należy podchodzić bardzo ostrożnie.

Iselin napisał(a): To akurat nie jest takie proste. Uchodźcy to często ludzie, którzy nie potrafią nawet się podpisać, o znajomości języka nie wspominając. Nie ma też pojęcia o realiach życia w Polsce. Nie ma mowy o to, żeby bez pomocy dała sobie radę w polskiej szkole czy na studiach albo znalazła pracę. Potrzebne są przede wszystkim dobre programy integracyjne oraz rozliczanie tego, jak uchodźcy z nich korzystają.  Jakiś zasiłek na początek jest niezbędny, bo zanim znajdą pracę, musza jakoś sobie radzić w tej chwili nie są to zresztą kokosy (zresztą nie powinny być), tylko 700 zł przez dwa lata. Nie można też pozamykać tych ludzi w odizolowanych obozach, bo nie nauczą się, jak się żyje w Polsce. Należy też bez hurraoptymizmu ocenić, ilu ludziom jesteśmy w stanie pomóc w ten sposób i skoncentrować się na tych, którzy wykazują duży potencjał integracyjny.


Ależ jest prosta. Ja chce możliwie jak najbardziej ograniczyć napływ ludności z Afryki i Bliskiego Wschodu. Dlatego warunki mają być jak najmniej dla nich atrakcyjne. Potencjalnych uchodźców z Bałkanów albo Wschodu Europy takie warunki raczej niezbyt zniechęcą. Na pewno nie zachęcą a przy okazji szansa asymilacji bardzo duża. Analfabetyzm to też nie jest tak wielkim problemem jak się wydaje przy funkcjonowaniu. Kiedy pisałem propozycje rozwiązania problemu to na myśli miałem polskich przedstawicieli gatunku który niezależnie od szerokości geograficznej zachowuje się tak jak ci nieslawni imigranci. A wtórny analfabetyzm w Polsce jest dość powszechny u starszych ludzi i szeregu beneficjentów opieki socjalnej. Fizycznie zdrowe byki a podpisanie się to z reguły jedyna czynność jakiej wogóle używają. Reszta zanikła.


Cytat:To co piszesz o zasiłkach, ma zastosowanie raczej do imigrantów zarobkowych, którzy przyjeżdżają nie dlatego, że grozi im śmierć w kraju pochodzenia, tylko z przyczyn ekonomicznych. Moim zdaniem to dość absurdalne, udzielać im jakiejś szczególnej pomocy - jeśli jest zapotrzebowanie na ich pracę, to niech jej szukają i tyle. Tutaj pojawia się jednak pewna pułapka. Jeżeli pojawi się dużo ludzi, których miejscowa ludność będzie traktowała jako tanią siłę roboczą, to za jakiś czas będziemy mieli z jednej strony miejscowych, którzy nadal będą uważali imigrantów zarobkowych i ich potomstwo za tanią siłę roboczą, a z drugiej ludzi, którzy będą aspirowali do stania się kimś więcej. Jeśli wciąż będą traktowani tylko jak tania siła robocza, jest duże prawdopodobieństwo, że nie staną się lojalnymi obywatelami. Ogólnie podstawą udanej integracji jest stworzenie sytuacji równowagi, gdy imigranci z jednej strony mogą zachować swoją pierwotną tożsamość i jednocześnie czuć się pełnoprawnymi obywatelami kraju przyjmującego, a z drugiej nie włażą gospodarzom na głowę. W praktyce bywa to trudne, bo niektórzy czują, że ich tożsamość jest zagrożona, gdy na przykład nie pozwala im się na obrzezanie córek. Zbyt duże grupy też nie będą się integrowały. Dlatego do przyjmowania przybyszów w odległych nam kulturowo obszarów należy podchodzić bardzo ostrożnie.

Asymilacja przez całe stulecia nie wymagała żadnych dalekosiężnych programów. Podjęcie pracy zarobkowej było konieczne do przeżycia takoż nauczenie się języka. Tatarów nikt nie asymilował programami a nie dość że przybyli z rejonów kompletnie odmiennych kulturowo to i z religią ekspansywną i językiem też z początku nie wladali. A mimo to asymilacja przebiegła nadzwyczaj udanie.

Iselin napisał(a): To akurat nie jest takie proste. Uchodźcy to często ludzie, którzy nie potrafią nawet się podpisać, o znajomości języka nie wspominając. Nie ma też pojęcia o realiach życia w Polsce. Nie ma mowy o to, żeby bez pomocy dała sobie radę w polskiej szkole czy na studiach albo znalazła pracę. Potrzebne są przede wszystkim dobre programy integracyjne oraz rozliczanie tego, jak uchodźcy z nich korzystają.  Jakiś zasiłek na początek jest niezbędny, bo zanim znajdą pracę, musza jakoś sobie radzić w tej chwili nie są to zresztą kokosy (zresztą nie powinny być), tylko 700 zł przez dwa lata. Nie można też pozamykać tych ludzi w odizolowanych obozach, bo nie nauczą się, jak się żyje w Polsce. Należy też bez hurraoptymizmu ocenić, ilu ludziom jesteśmy w stanie pomóc w ten sposób i skoncentrować się na tych, którzy wykazują duży potencjał integracyjny.


Ależ jest prosta. Ja chce możliwie jak najbardziej ograniczyć napływ ludności z Afryki i Bliskiego Wschodu. Dlatego warunki mają być jak najmniej dla nich atrakcyjne. Potencjalnych uchodźców z Bałkanów albo Wschodu Europy takie warunki raczej niezbyt zniechęcą. Na pewno nie zachęcą a przy okazji szansa asymilacji bardzo duża. Analfabetyzm to też nie jest tak wielkim problemem jak się wydaje przy funkcjonowaniu. Kiedy pisałem propozycje rozwiązania problemu to na myśli miałem polskich przedstawicieli gatunku który niezależnie od szerokości geograficznej zachowuje się tak jak ci nieslawni imigranci. A wtórny analfabetyzm w Polsce jest dość powszechny u starszych ludzi i szeregu beneficjentów opieki socjalnej. Fizycznie zdrowe byki a podpisanie się to z reguły jedyna czynność jakiej wogóle używają. Reszta zanikła.


Cytat:To co piszesz o zasiłkach, ma zastosowanie raczej do imigrantów zarobkowych, którzy przyjeżdżają nie dlatego, że grozi im śmierć w kraju pochodzenia, tylko z przyczyn ekonomicznych. Moim zdaniem to dość absurdalne, udzielać im jakiejś szczególnej pomocy - jeśli jest zapotrzebowanie na ich pracę, to niech jej szukają i tyle. Tutaj pojawia się jednak pewna pułapka. Jeżeli pojawi się dużo ludzi, których miejscowa ludność będzie traktowała jako tanią siłę roboczą, to za jakiś czas będziemy mieli z jednej strony miejscowych, którzy nadal będą uważali imigrantów zarobkowych i ich potomstwo za tanią siłę roboczą, a z drugiej ludzi, którzy będą aspirowali do stania się kimś więcej. Jeśli wciąż będą traktowani tylko jak tania siła robocza, jest duże prawdopodobieństwo, że nie staną się lojalnymi obywatelami. Ogólnie podstawą udanej integracji jest stworzenie sytuacji równowagi, gdy imigranci z jednej strony mogą zachować swoją pierwotną tożsamość i jednocześnie czuć się pełnoprawnymi obywatelami kraju przyjmującego, a z drugiej nie włażą gospodarzom na głowę. W praktyce bywa to trudne, bo niektórzy czują, że ich tożsamość jest zagrożona, gdy na przykład nie pozwala im się na obrzezanie córek. Zbyt duże grupy też nie będą się integrowały. Dlatego do przyjmowania przybyszów w odległych nam kulturowo obszarów należy podchodzić bardzo ostrożnie.

Asymilacja przez całe stulecia nie wymagała żadnych dalekosiężnych programów. Podjęcie pracy zarobkowej było konieczne do przeżycia takoż nauczenie się języka. Tatarów nikt nie asymilował programami a nie dość że przybyli z rejonów kompletnie odmiennych kulturowo to i z religią ekspansywną i językiem też z początku nie wladali. A mimo to asymilacja przebiegła nadzwyczaj udanie.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#15
łowca napisał(a): Stąd, że takie właśnie obowiązywało przez całe tysiąclecia historii ludzkości i cywilizacji. Ludzie mogli się swobodnie przemieszczać, a nawet jeśli jakieś państwa nie chciały obcokrajowców na swoim terenie to i tak nie posiadały środków, żeby powstrzymać kogoś kto chciał przyjechać. Wszelakie zakazy wjazdu to wynalazek stosunkowo nowy,bo dopiero od niedawna istnieją środki, dzięki którym państwa mogą kogoś od tego skutecznie powstrzymać.

Dlatego też w dzisiejszych czasach żeby się gdziekolwiek dostać potrzeba masy dokumentów, jakichś wiz, pozwoleń. Warto przy tym zwrócić uwagę, że staranie się o pozwolenie na wyjazd do niektórych państw, dziwnie przypomina proces ubiegania się o zasiłek socjalny. W związku z tym emigrować będą przede wszystkim nie odkrywcy, czy wynalazcy, ale po prostu pospolici zasiłkowicze, którzy akurat poruszczają się we wszelakich podanianiach i zezwoleniach niczym ryby w wodzie.
1. W dawniejszych czasach nie było czegoś takiego jak ogólna kartoteka "ludzie." W zależności od czasu i miejsca były ich różne kategorie. I tak możliwość swobodnego poruszania się była zarezerwowana dla nielicznych. Takowa w przypadku chłopów, niewolników czy np. Żydów była ograniczona.
2. Cudzoziemiec np. w dawnej Polsce miał mocno ograniczoną zdolność prawną. Liczne zakazy posiadania, zbywania, kupowania, prowadzenia określonej działalności.
Albo jeszcze inaczej-ius gentium w Rzymie. Podobna sytuacja.
Owszem, technicznie nie była możliwa kontrola granic, pobytu, itd. Nie było jednak tak, że traktowano obcych jak wolnych ludzi, którzy mogą żyć tak jak oni nie na swoim terenie z samego tylko faktu, że na ten teren przybyli.
I to właśnie w tym podejściu powinieneś szukać przyczyn dzisiejszego stanu rzeczy w tej materii.

A odkrywca/wynalazca czy po prostu inteligentny, pracowity człowiek tym bardziej dobrze poradzi sobie z formalnościami. Jeżeli to dla kogoś przeszkoda to znaczy, że nie ma głowy na karku, jest leniem i tak naprawdę wcale mu nie zależy.



Cytat:O tak... bo każdy ma na składzie uzbrojenie wojenne. Oni po prostu myślą, że bedąc żywymi, dotrą do Europy i odmienią los swój i swojej rodziny.
A skąd wiesz co oni myślą? Jaki oni mają wpływ na to co się dzieje z ich rodziną w kraju ogarniętym wojną? Taki facet w czwartek może z nimi rozmawiać przez telefon a w sobotę może próbować dodzwonić się do trupów.
Oni uciekli, a w takiej burzliwej ucieczce starsi, dzieci i kobiety to dla wielu z nich kule u nogi.
Problemy ich krajów nie znikną, przez takie postępowanie mogą jedynie zostać rozniesione jeszcze dalej.

Dlatego:
Zamiast paczek czerwonego krzyża należy im wręczać kałasznikowy, zawrócić i polecić dołączyć do grup zbrojnych, które walczą z ich prześladowcami. Tzn. dołączyć do tych, którzy mieli więcej odwagi od nich.
Tak powinno się uczynić z tymi ponad 70% imigrantów, czyli z mężczyznami w sile wieku.

W przeciwnym razie ci prześladowcy nigdy nie znikną, tylko dalej będą czynić swoje i rozlewać się dalej w inne miejsca.

Inną sprawą jest pytanie ilu z tych imigrantów to tak naprawdę zwyczajna piąta kolumna terrorystyczna. Zarówno czynna czynem jak i słowem/poparciem.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#16
Tatarzy nie są zasymilowani, tylko zintegrowani. To są dwa różne pojęcia. Zresztą otrzymywali oni herby, nadania ziemskie i inne przywileje. Wielu z nich nie musiało podejmować żadnej pracy zarobkowej. Mieli też wcześniej kontakt chociażby z Litwinami, więc nie przybywali z całkiem innego świata. Neuro, to są całkiem inne realia, porównujesz jabłka z gruszkami Oczko Wyobraź sobie, że stawiają Cię na środku pustyni albo tajgi syberyjskiej w Twoich domowych sztruksach i bamboszach i mówią, że masz sobie poradzić teraz sam Oczko

I nie ma co porównywać wtórnego analfabetyzmu w Polsce z analfabetyzmem ludzi, którzy nigdy nie widzieli kartki i ołówka. Chyba sobie nie zdajesz sprawy, w jakich warunkach żyje się w wielu regionach świata. W programach integracyjnych nie chodzi o rozpieszczanie ludzi i ściąganie tu nie wiadomo jakich ich ilości, tylko o zapewnienie realnej możliwości startu w nowym życiu tym, którzy z różnych powodów i tak się pojawiają. Lekcje polskiego powinny być wręcz obowiązkowe dla uchodźców. A uchodźcy to nie jest zjawisko nowe i związane wyłącznie z konfliktami zbrojnymi. Od dawna pojawiają się ludzie, którym grozi śmierć, na przykład z powodu ich wiary czy działalności politycznej i starają się oni o azyl na podstawie konwencji genewskich. Takie zjawiska istnieją nie od dziś, a to z czym mamy ostatnio problem, to ich skala. Żeby zahamować te ostatnie fale, należy na przykład przestać prowokować konflikty na Bliskim Wschodzie - ale to nie Polska je prowokuje.

Polscy imigranci to inna sprawa, bo w tej chwili nie mamy chyba żadnej wojny, więc są imigrantami typowo zarobkowymi i rzeczywiście nie wiem, dlaczego mieliby dostawać jakieś zasiłki, podobnie, jak nie wiem, dlaczego mieliby otrzymywać jakieś zasiłki imigranci zarobkowi, którzy przybywają do Polski z innych krajów.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#17
Wkurzaja mnie na fejsie wspolczujace posty niektorych znajomych. Kazdy kto jest taki litosciwy niech sobie sam do mieszkania wezmie imigranta. Kazdy czlowiek o miekkim sercu powinien miec twarda dupe, bo to co robia litosciwi nie skonczy sie dobrze. Zwlaszcza w krajach typu Polska, ktore sa na tyle biedne ze wlasnym obywatelom nie potrafia skutecznie i wystarczajaco pomoc. Spoleczenstwo sie zradykalizuje, do rzadow wejda nacjonalisci, faszysci i narodowi socjaliscie. W takich Niemczech tylko kwestia czasu bedzie pojawienie sie kolejnego wujka Adiego ze swoimi super pomyslami utworzenia obozow rozwiazujacych ostatecznie problem fali imigrantow. Juz teraz, do polowy tego roku Niemcy podpalili tyle samo osrodkow dla uchodzcow co w calym zeszlym roku. Do konca tego roku podpala drugie tyle...
Odpowiedz
#18
Mnie drażni pewien histeryzujący ton. Jeżeli nie jesteś zwolennikiem przyjmowania wszystkich jak leci, to znaczy, że życzysz im śmierci. Zupełnie jakby Europa była jedynym pokojowym regionem na świecie. I jeszcze ta moralna wyższość - jesteśmy tacy dobrzy, bo chcemy pomóc ludziom, którym grozi utrata życia.

I jeszcze ten ładny kawał hipokryzji. Kiedy u nas Estera starała się o ściągnięcie chrześcijan z Damaszku i zgłaszały się rodziny przyjmujące, główny nacisk położono na to, że to chrześcijanie, a Polacy to wstrętni rasiści. Chociaż nie przypominam sobie, żeby ci protestanci zabrali miejsce jakiemuś innemu uchodźcy. Teraz, kiedy Islandczycy chcą, żeby ich rząd ściągnął więcej uchodźców niż się zadeklarował, zaczęły się zachwyty, że Islandczycy tacy fajni i gościnni. A Islandczykom też chyba nie jest wszystko jedno, kogo przyjmą. Już czytałam, że jakaś pani chciałaby sprowadzić sobie dziecko. Czyli jednak nie dorosłą kobietę czy dorosłego mężczyznę. Jak dla mnie nie ma w tym nic złego, że ludzie sami decydują, komu są w stanie udzielić schronienia, ale spróbuj powiedzieć, że bałbyś się mieć w domu szyitę... Podwójne standardy.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#19
Iselin napisał(a): Kiedy u nas Estera starała się o ściągnięcie chrześcijan  z Damaszku i zgłaszały się rodziny przyjmujące, główny nacisk położono na to, że to chrześcijanie, a Polacy to wstrętni rasiści.
Właśnie słyszałem żale jednego z przyjętych przez tę fundację.
Narzekał, że dostali małe 30m mieszkanie i tysiąc złotych.
Gdyby wiedział o takich fruktach, to by się nie ruszał z Damaszku.

Praktika teorju jebjot!
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#20
Pan zrobił koło siebie trochę szumu. Zawsze w takiej grupie może znaleźć się ktoś nieciekawy. Z drugiej strony, koleżanka, która ma kontakt z osobami, które przyjechały do Poznania, pisała jakiś czas temu, że dzieci na widok zwyczajnego poznańskiego sztucznego jeziorka ogarnęło takie szaleństwo, że natychmiast wskoczyły do wody. Okazało się, że w Syrii przez jakiś strasznie długi czas nie mogli w ogóle wyjść na świeże powietrze.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości