Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Rosja i inne cegły
Bardzo dziwne pomysły. Łuka nie może rury zablokować, bo już je opylił Gazpromowi dekadę temu. I żeby ktoś z Polski miał sabotować gazociągi? Bez sensu. Niech sobie Rosja zarabia na gazie, bo mają mało czasu na transformację energetyczną. Warto sprawdzać czy inwestują w inne źródła dochodów. W końcu Chiny i Europa ograniczą import, więc dochody im spadną, ale to tak za 20-30 lat?
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
Żarłak napisał(a): Niech sobie Rosja zarabia na gazie ...
Powtarzam po raz n-ty:
- ropa i gaz po 40 dolców, Putin miły i układny,
- po 80 dolców - Putin zaczyna powarkiwać,
- po 140 dolców - Putin rozrabia jak diabeł tasmański.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Żarłak napisał(a): Łuka nie może rury zablokować, bo już je opylił Gazpromowi dekadę temu.

A myślisz, że Łuka mówi to co mówi bez konsultacji ze swoim kierownikiem, który ma w swych ryncach Gazprom?

Przecież Łuka zgnoił swój naród. Każda niezależnie myśląca osoba siedzi sobie już w pierdlu. Białoruś i Rosja to już praktycznie jedno i to samo. To co Łuki to i Putina. Łuka to się już teraz praktycznie wypowiada jako wojewoda regionu białoruskiego i nie powie ani nie zrobi nic na co by się nie zgodził wujo Władimir.

Żarłak napisał(a): I żeby ktoś z Polski miał sabotować gazociągi?

Nie no, to trzeba zrobić tak, że gazociągi sabotował ktoś nie z Polski i w taki sposób, żeby to w ogóle nie był sabotaż tylko zwykła awaria wynikająca z czynnika ludzkiego; błędów, niedopatrzeń, omyłek. Przecież czasami po prostu shit happens.

Sofeicz napisał(a):
Żarłak napisał(a): Niech sobie Rosja zarabia na gazie ...
Powtarzam po raz n-ty:
- ropa i gaz po 40 dolców, Putin miły i układny,
- po 80 dolców - Putin zaczyna powarkiwać,
- po 140 dolców - Putin rozrabia jak diabeł tasmański.

Dokładnie. On tej kasy nie wpompuje w transformację energetyczną tylko w siebie, swoich koleżków i w armię.

Żarłaku - skąd w ogole taka myśl, że politycy podejmują decyzje rozsądne i odpowiedzialne? Putin i Łuka podejmą tylko decyzje ratujące ich własne dupska. Łuka już nie ma poparcia na Białorusi. Ma tylko swoje wojsko i OMON - ZOMOwców.

A Putin też ma najniższe w historii poparcie i musi coś robić, żeby nie umarnięto go na jakąś chorobę:

https://www.osw.waw.pl/pl/publikacje/ana...bez-wyboru

Cały artykuł długi ale wart przeczytania.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
Sofeicz napisał(a): Dlatego właśnie należy zamknąć tę przeklętą granicę - z Obwodem Kaliningradzkim również.


Nie mówi się OK tylko Królewiec. Nie używajmy tej ruskiej nazwy. A granicę trzeba właśnie otworzyć żeby mieszkańcy eksklawy mogli z niej uciec do przyjaźniejszych krajów. Nie ma nic lepszego niż pozbawienie tego i tak wymierającego miejsca potencjału ludzkiego. Najlepiej tak żeby nie nadążali dowozić nowych mieszkańców. Język


Sofeicz napisał(a): Powtarzam po raz n-ty:
- ropa i gaz po 40 dolców, Putin miły i układny,
- po 80 dolców - Putin zaczyna powarkiwać,
- po 140 dolców - Putin rozrabia jak diabeł tasmański.

To przy 140 nic nigdy nie zrobił.


lumberjack napisał(a): Nie no, to trzeba zrobić tak, że gazociągi sabotował ktoś nie z Polski i w taki sposób, żeby to w ogóle nie był sabotaż tylko zwykła awaria wynikająca z czynnika ludzkiego; błędów, niedopatrzeń, omyłek. Przecież czasami po prostu shit happens.

To już lepiej poczekać aż wojsko US to zrobi, a samemu się nie wtrącać. W końcu to Amerykanom najbardziej zależy na odcięciu/ograniczeniu dostaw.

lumberjack napisał(a): Żarłaku - skąd w ogole taka myśl, że politycy podejmują decyzje rozsądne i odpowiedzialne? Putin i Łuka podejmą tylko decyzje ratujące ich własne dupska. Łuka już nie ma poparcia na Białorusi. Ma tylko swoje wojsko i OMON - ZOMOwców.

Jakość decyzji zależy od osoby, znaczenia danej decyzji, powagi danego państwa, profesjonalizmu służb państwowych, siły ekonomicznej itp. Fakt, że polscy politycy są głupimi oportunistami, sprzedawczykami, czy naiwniakami nie oznacza że wielu im podobnych zagranicznych też się tym aż tak bardzo charakteryzuje. Łukaszenka choć rzeczywiście się mści, to nie znaczy że podsuwanie i gromadzenie migrantów na Grodzieńszczyźnie czy dziwne agresywne wypowiedzi wynikają z irracjonalności.

Odcięcie gazociągu odcina fundusze i możliwe że opóźnia NS2. Komu zależy na tym bardziej: Waszyngtonowi czy Kremlowi?

No jest jeszcze opcja, że gaz przestanie płynąć w momencie agresji na Ukrainę (ostatnio znowu biją w bębny że Rosja przerzuca siły blisko granicy ukraińskiej), celem ograniczenia udziału państw UE w pomocy Ukrainie. Z kolei gromadzenie migrantów pod granicą z Polską to tworzenie żywej tarczy (oprócz odwracania uwagi) przed otwarciem drugiego frontu, żeby Kreml miał czas na reakcję gdyby NATO chciało otworzyć tę drogę.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
Cytat:Wzrost amerykańskiego zaniepokojenia, potwierdzony przez dwóch oficjeli z USA, wskazuje, że wysiłki prezydenta Joe Bidena, by dojść do jakiejś równowagi z Putinem, nie przynoszą już rezultatów. Dodatkowo Rosja wykonuje czasem zaczepne działania wobec Stanów Zjednoczonych i Europy, by następnie wycofać się i obniżyć napięcie. Agencja Bloomberga jako pierwsza informowała, że USA konsultują się z sojusznikami w sprawie możliwości wkroczenia Rosji na Ukrainę.

W kwietniu, na przykład, Moskwa wysłała tysiące żołnierzy w pobliże granicy z Ukrainą, wywołując niepokój Waszyngtonu i jego sojuszników w NATO. Część z tych żołnierzy powróciło później do swoich baz, ale pozostało ich wystarczająco wielu, wraz z setkami pojazdów opancerzonych, by Zachód zwrócił na to uwagę.

– Jest to coś zupełnie innego niż to, co widzieliśmy w kwietniu – powiedział w czwartek republikański deputowany Mike Turner, członek komisji ds. sił zbrojnych i wywiadu. – To, co widzimy teraz, z pewnością prowadzi do wniosku, że Rosja ma tym razem inne intencje.

Uwagę Waszyngtonu w szczególności zwróciły nowe dyslokacje na Krymie i przybycie Pierwszej Armii Pancernej do Woroneża w pobliżu granicy z Ukrainą.

Jeden z unijnych dyplomatów powiedział, że amerykańscy urzędnicy rozmawiali z ambasadą UE w Waszyngtonie. – Podzielamy ich obawy w związku z rosyjską ekspansją wzdłuż granicy z Ukrainą, która obejmuje artylerię, czołgi, nowe jednostki piechoty i inne jednostki pancerne, które normalnie stacjonują w innych częściach kraju – stwierdził.

"UE bardzo uważnie obserwuje sytuację", powiedział w oświadczeniu rzecznik UE Peter Stano. "Informacje, które zebraliśmy do tej pory, są raczej niepokojące, a wspólnota szuka sposobów na zwiększenie odporności Ukrainy na wypadek dalszej eskalacji", dodał.

Jeden z unijnych dyplomatów powiedział, że amerykańscy urzędnicy rozmawiali z ambasadą UE w Waszyngtonie. – Podzielamy ich obawy w związku z rosyjską ekspansją wzdłuż granicy z Ukrainą, która obejmuje artylerię, czołgi, nowe jednostki piechoty i inne jednostki pancerne, które normalnie stacjonują w innych częściach kraju – stwierdził.

"UE bardzo uważnie obserwuje sytuację", powiedział w oświadczeniu rzecznik UE Peter Stano. "Informacje, które zebraliśmy do tej pory, są raczej niepokojące, a wspólnota szuka sposobów na zwiększenie odporności Ukrainy na wypadek dalszej eskalacji", dodał.

[...]Tymczasem wysoki rangą urzędnik ds. bezpieczeństwa narodowego USA przedstawił sytuację w taki sposób: – Putin przygotowuje możliwości bardzo szybkiej interwencji wojskowej na Białorusi lub Ukrainie. Tymczasem w Donbasie połączone siły rosyjsko-separatystyczne codziennie ostrzeliwują siły ukraińskie, bez oznak jakiegokolwiek osłabienia.

Urzędnik ów dodał, że jest mało prawdopodobne, by Putin organizował interwencję wojskową na Białorusi, ale rosyjski przywódca prawdopodobnie chce mieć na miejscu sprzęt na wypadek, gdyby uznał, że jest taka potrzeba.

https://www.onet.pl/informacje/onetwiado...n,79cfc278

Cytat:rosyjski prezydent Władimir Putin objął w kilka tygodni rolę reżysera podwójnego kryzysu na wschodzie Europy, którego ewidentnym celem jest wywołanie niestabilności w Unii Europejskiej i wywołanie presji na NATO - podkreśla redaktor naczelny rzymskiej gazety Maurizio Molinari.

Zwrócił uwagę na sekwencję kroków Kremla: najpierw rosyjskie oddziały przybyły pod granicę z Ukrainą, co wywołało zaniepokojenie na Zachodzie, w tym w USA.

Następnie, stwierdza autor komentarza, w pełni tego kryzysu Putin stworzył drugi, "wspierając białoruskiego dyktatora Alaksandra Łukaszenkę w decyzji o sprowadzeniu tysięcy migrantów z Azji i Bliskiego Wschodu pod polską granicę, by wywołać nowy, wybuchowy front z Unią Europejską".

Odnosząc się do ostrych napięć z Białorusią na tym tle, włoski publicysta zaznacza, że Putin "afiszuje się ze wspieraniem Mińska". W jego ocenie "hybrydowej ofensywie" przywódcy Rosji przeciwko UE sprzyja sytuacja w kilku krajach, w tym delikatny proces przekazania władzy w Niemczech, niepewność we Francji przed wyborami prezydenckimi, możliwy powrót niestabilności we Włoszech na tle wyboru nowego szefa państwa.

Jedynym celem Putina, wskazuje Molinari, jest "wywołanie zamętu w poszczególnych państwach, by osłabić sojusze w NATO i UE, tworząc warunki do tego, by w bardziej skuteczny sposób potwierdzić rosyjskie interesy".

Interesujące jego zdaniem jest to, że wszystko to zbiega się w czasie ze zbliżającą się inauguracją gazociągu Nord Stream 2, który zwiększy uzależnienie Europy od importu rosyjskiego gazu. Jak dodaje, także w kwestiach klimatu Rosja chce "trzymać w ryzach cały Stary Kontynent".

https://businessinsider.com.pl/gospodark...le/p795fdz

Co siedzi w głowie takiego Putina, że gościu siedzi i myśli jak tu innym szkodzić? Co mu z tych potencjalnych zdobyczy terytorialno-politycznych skoro w jego ojczyznie poza Moskwą i Petersburgiem bród, smród i ubóstwo?

Dlaczego nie może skupić się na rozwoju dobrobytu w swoim kraju? Nie kumam tej imperialnej/imperialistycznej mentalności.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
lumberjack napisał(a): Co siedzi w głowie takiego Putina, że gościu siedzi i myśli jak tu innym szkodzić? Co mu z tych potencjalnych zdobyczy terytorialno-politycznych skoro w jego ojczyznie poza Moskwą i Petersburgiem bród, smród i ubóstwo?

Dlaczego nie może skupić się na rozwoju dobrobytu w swoim kraju? Nie kumam tej imperialnej/imperialistycznej mentalności.

Putin to płytki idiota. Taki mały Hitlerek - narcyz lubiący luksus. W dzieciństwie maltretował innych i podniecał się swoim drogim zegarkiem. Jego celem jest władza i posiadanie setek miliardów ojro. Nie obchodzi go los Rosjan. Jakby zaczął polepszać stan Rosjan (ich bogactwo, edukację, zdrowie), to naród stałby się tak silny, że Rosjanie chcieliby wywalić złodzieja Putina i podzielić jego ukradzione bogactwo dla siebie. No i mogłoby im się to udać. W Internecie mogliby się szybko zebrać, dzięki edukacji wiedzieliby z lekcji historii jak przeprowadzić udaną rewoltę, a dzięki zdrowiu byliby wystarczająco silni do tego. No a Putin nie chce do tego dopuścić, zatem karmi naród XIX i XX wieczną taktyką "rośnięcia w siłę dzięki podbojom i agresji". Część Rosjan to kupuje i myśli, że dzięki temu długofalowo będą mieli dobrze. Kłania się tu propaganda, brak edukacji, a także agrysywna i bezprawna kultura, która to kultura nabiera ich, że cały świat tak wygląda i jak nikogo nie podbiją i nie wykorzystają, to ktoś ich podbije i wykorzysta.

Jest jeszcze jedna sprawa - historia. Pierwszą wojnę światową de facto przegrali i uznali, że jakby tylko wygrali wojnę, to byłby cud miód. No i drugą wojnę światową wygrali - ZSRR miał wielkie tereny i masę krajów-satelit. Stąd uznali, że podbijanie się dalej opłaca. No a upadek ZSRR uznali za przegraną wojnę i winę za swoją biedę mogą teraz zrzucać na upadek ZSRR i na ową porażkę.

Rosjanie też może wierzą (i mają rację), że ich "bogactwo" (takie jakie mają) bierze się z wykorzystywania Syberii, gdzie są złoża ropy i gazu. Liberalne przyzwolenie na samostanowienie sprawiłoby może, że ludy syberyjskie uniezależniłyby się od Moskwy. No a ropa i gaz to chyba z 1/3 budżetu Rosji. A może i więcej... Poza tym mogą się bać, że w razie wolnego rynku przyjadą tu firmy niemieckie i hamerykańskie i wykupią złoża ropy i gazu, na czym niby Rosjanie stracą, bo kasa nie będzie już tak szeroko wlatywała do budżetu. Stąd może Rosjanie wolą odpalać działkę Putinowi niż ryzykować uwolnorynkowienie Gazpromu.

Ten konglomerat spierdolenia skłania, by dążyć do osłabiania i podziału Rosji, dla dobra świata.

No ale w sumie teraz inflacja, tysiące zgonów dziennie przez pandemię i ogólny kryzys sprawił, że partia Putina w OFICJALNYCH sondażach ma już tylko około 30% poparcia. Jeszcze zipie, dzięki przekupieniu milicji i wojska, ale ciężko tak długo jechać. Tyle że po części opozycja rosyjska, to też syf. Żyrinowski, komuniści itd... Stąd niech z Rosji zostanie jakaś Republika Moskiewska na kilkadziesiąt milionów ludzi, a Tatarstany, Czeczenie, Karelie, Jakucje, Królewiecczyzny itd. niech ogłoszą niepodległość. I będzie upadek ZSRR 2.0. I będzie fajnie. A Moskiewszczyzna będzie się rzucać do Karelii i Tatarstanu, a nie do Polski i Ukrainy.

Z Rosji można by zrobić: Republikę Moskiewską, Dagestan, Czeczenia, Osetię Północną, Tatarstan, Tanu Tuwę, Republikę Syberyjską (Jakucję), Republikę Dalekowschodnią (Władywostocką), Buriację, Karelię, Republikę Nadbałtycką (Królewiecką, Bursztynową) itd. Takie tereny mi od razu przychodzą do głowy. Dużo jest tam różnych ludów. A skoro niepodległość twardo trzyma Kazachstan, gdzie połowa ludzi chyba mówi po rosyjsku, to czemu nie Tatarstan, gdzie połowa mówi po tatarsku a połowa po rosyjsku?
Znany także jako KacOlek

Bóg daje najśmieszniejsze bitwy swoim najlepszym klaunom
Odpowiedz
[Obrazek: mK62XWd.png]
Jak sądzicie, dlaczego Index of Economic Freedom Rosji tak idzie do góry - począwszy od 2016 roku? Co prawda, w przypadku Białorusi i Ukrainy też widać wzrosty, ale istotny jest sam fakt "przebudzenia się". Czy może to za sprawą sankcji, które pogrążają rosyjską gospodarkę i wymuszają poszukiwania jakiś innych bodźców do rozwoju? A może to odpowiedź Rosji (i Białorusi) na wzrost swobód ekonomicznych na Ukrainie i chęć utrzymania przewagi jakościowej nad sąsiadem?
Odpowiedz
W badaniach z 2017 roku pierwszy raz wzięto pod uwagę nową część składową IEF - zdrowie fiskalne. To głównie stąd jest zwyżka tych krajów.
Poza tym poprawili trochę ochronę prawa własności. Może oligarchowie przestraszyli się, że Zachód sankcjami ich rozłoży, więc zabezpieczyli bardziej swoje majątki.
Znany także jako KacOlek

Bóg daje najśmieszniejsze bitwy swoim najlepszym klaunom
Odpowiedz
Żarłak napisał(a):
Sofeicz napisał(a): Powtarzam po raz n-ty:
- ropa i gaz po 40 dolców, Putin miły i układny,
- po 80 dolców - Putin zaczyna powarkiwać,
- po 140 dolców - Putin rozrabia jak diabeł tasmański.

To przy 140 nic nigdy nie zrobił.

Jak to nie zrobił - najechał Ukrainę, jakbyś zapomniał.
Potem zadziałał Obama i do spółki z Saudami zbili cenę do 70.
I się Wołodia chwilowo uspokoił.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Sofeicz napisał(a):
Żarłak napisał(a):
Sofeicz napisał(a): Powtarzam po raz n-ty:
- ropa i gaz po 40 dolców, Putin miły i układny,
- po 80 dolców - Putin zaczyna powarkiwać,
- po 140 dolców - Putin rozrabia jak diabeł tasmański.

To przy 140 nic nigdy nie zrobił.

Jak to nie zrobił - najechał Ukrainę, jakbyś zapomniał.
Potem zadziałał Obama i do spółki z Saudami zbili cenę do 70.
I się Wołodia chwilowo uspokoił.

ja widzę że było około $120, ale może to też się liczy jako 140. Gruzja była przy wyższych. Wniosek z tego taki, że 5 lat pozwoliło na zrobienie większej akcji na Ukrainie przy niższych cenach ropy. To jak to można odnieść do obecnej sytuacji? mamy około $80.


W każdym razie coś może być na rzeczy. Pojawiają się informacje, że cały czas przestawiają złom czy siły w pobliże granic Ukrainy. Zdążyłem się zorientować, że z celów strategicznych w obrębie Ukrainy mogą być zainteresowani przynajmniej dwoma. Jeden to kanały doprowadzające wodę na Krym, które Kijów zablokował, a drugi to rozbudowywany port w Berdiańsku nad M.Azowskim. Dwa ciernie, które uwierają Kreml. Jest jeszcze nawet trzeci. Kilka tygodni temu Ukraińcy po raz pierwszy użyli drona bojowego do zniszczenia rosyjskiej artylerii na pozycjach donieckich partyzantów. Czas gra na niekorzyść Moskwy, więc jakaś prewencyjna wojenka może im się przydać. Czego nie zrobią, to będzie źle albo gorzej.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
Z Putinem jest ten problem, że on jest trochę w takiej sytuacji jak Hitler w drugiej połowie lat 30-stych. Czas mu się kończy. Jeśli czegoś nie zrobi, wszystko co zbudował zawali mu się na głowę. Więc pozostała mu tylko ucieczka do przodu, tyle że to oznacza eskalację, która łatwo może się skończyć podpaleniem świata. No ale w porównaniu do austriackiego pejzażysty są spore różnice.
Po pierwsze Putin zaczął za późno. Za bardzo się rozdrobnił na Ukrainie, za długo czekał i pozwolił, by przeciwnicy podcięli mu gospodarkę tanią ropą i sankcjami. Jeśli chciał iść na całego, to powinien to zrobić w 2014.
Po drugie, wszyscy wiemy jaka jest demografia FR. Rosyjskie wojsko to armia jedynaków. Jeśli zaczną ginąć, to tam zrobi się taki ruch pacyfistyczny, że zadziwi weteranów protestów przeciwko wojnie w Wietnamie.
Po trzecie FR jest technologicznie w dupie. III Reich to jednak była techniczna i koncepcyjna czołówka. A tu.. Szojgu to jednak nie Guderian. Proxy war w Karabachu pokazało, że Rosja blisko własnych granic może zostać wydymana przez byle Turcję.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
kmat napisał(a): Więc pozostała mu tylko ucieczka do przodu, tyle że to oznacza eskalację, która łatwo może się skończyć podpaleniem świata.

Nie ucieczka, tylko prewencja. Ucieczka wiąże się ze zmianami systemowymi do których nie są zdolni. Dlatego pozostają im same złe wybory w puli, i dlatego są groźni. Więc cały czas będą obstawać przy taktyce efektu zastraszania i dystansowania np. Ukrainy od Zachodu i liczyć na to, że solidarność zostanie złamana.  Na razie nie bardzo to wychodzi, bo UK się nie przestraszyło, zagwarantowali rządowi w Kijowie środki na przyspieszenie budowy portu. USA dosłało jakiś skromny zapas amunicji itp. Szwedzi myślą o wysłaniu doradców wojskowych. Dzieje się dużo i kto wie czy na wiosnę ruscy nie ruszą jak 8 lat wcześniej. Testują Zachód w nowej rzeczywistości (po wycofaniu USA z Afganistanu), a Zachód chyba coraz częściej postrzega Kreml jako rozczarowującego partnera politycznego.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
Hm, jednocześnie ponoć Pekin eskaluje napięcie w Cieśninie Tajwańskiej. Coś się szykuje.

Żarłak napisał(a): Nie ucieczka, tylko prewencja. Ucieczka wiąże się ze zmianami systemowymi do których nie są zdolni. Dlatego pozostają im same złe wybory w puli, i dlatego są groźni.
Owszem. Tylko to łatwo może wyrwać się spod kontroli. Bo co jeśli zastraszanie nie zadziała?
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
Żesz... Że musimy się męczyć z tymi patologicznymi ośrodkami władzy...
Ale ja jestem dobrej myśli. Wystarczy w sumie, że USA nie zawiodą i nie popuszczą i wszystko pójdzie gładko. No i w sumie zawsze mafii putinowskiej i chińskim komuchom trzeba dać jakąś opcję na opłacalne wycofanie się, by nie musieli grać wabank.
Gdyby w Białym Domu był dalej Trump, to miałbym dużo większe obawy. On mógłby wpaść na "genialny" alt-rightowy sojusz z Putinem, byśmy wszyscy żyli w pato-maczo grajdołku. Elity waszyngtońskie raczej by go powstrzymały, ale po co ryzykować?
Putin nie ma żadnej idelogii ani boskiej misji, którą chce i "musi" szerzyć. On chce być bogatym i silnym patusem. Trochę inaczej jest z Chinami Ludowymi (właściwie z Zachodnim Tajwanem).

W zasadzie to Putin i tak już jest stary. No a rodzinie Putina (jemu zależy pewnie najwyżej na "swojej krwi") i oligarchom można zapewnić dość gładkie lądowanie. Zapewne jakaś Szwajcaria im majątki troskliwie uchowa. Putin nie jest Hitlerem, bo Hitler wierzył w swoją boską misję i chciał potęgi narodu niemieckiego. Putin nigdy nie chciał potęgi narodu rosyjskiego. Cały system Rosji polega na bezwstydnej kradzieży kasy z ropy i gazu przez grupę oligarchów, żeby taki Roman Abromowicz mógł potem się bawić w Chelsea Londyn.
Jakby Putin chciał być zapamiętany jako twórca Wielkiej Rosji, to nie rozkradałby z koleżkami kasy, tylko pakowałby masę kasy w gospodarkę i zwłaszcza w armię.
Same Chiny Ludowe i Rosja mogłyby mieć jakiekolwiek szanse z Zachodem, gdyby USA zachowały neutralność lub miałkość. Ale Waszyngton nie jest głupi. To że odpuszczono Afganistan mało znaczy, bo czym jest Afganistan? Dziurą, w której wybili trochę terrorystów i sobie poszli inwestować kasę w lepsze cele.

Problem jest bardziej z Chinami Ludowymi. Pekin dalej się rozwija prężnie spalając "tanie paliwo taniej pracy", ale to się potem skończy. Pekin nie pójdzie jednak na konfrontację przed momentem uzyskania swego "piku", czyli szczytowej siły w porównaniu z Zachodem, bo to zwyczajnie głupie tak zaatakować, gdy w przyszłości byłyby większe szanse. No chyba że Pekin chciałby zaatakować, dopóki mafia putinowska rządzi Rosją, bo bez pomocy autorytarnej Rosji ciężej byłoby im wygrać. W takim razie może trzeba by było niestety spowolnić plan zniszczenia Rosji. No chyba że Chińczycy odpuszczą Rosję, albo ją poświęcą dla wrażenia swych korzyści (np. przez przejęcie części złóż Rosji). Tutaj trzeba by się rozeznać, na ile prawdopodobne byłby szaleńczy atak Chin Ludowych, gdyby Zachód zachwiał władzą mafii putinowskiej. Chociaż z drugiej strony Rosja znaczy coraz mniej. Pekinowi równie dobrze może wyjść, że lepiej poczekać te 20 lat na swój wzrost mimo braku autorytarnej Rosji po swojej stronie, bo wtedy będą silniejsi względem Zachodu niż są dzisiaj z Rosją. Rosja gospodarczo i technologicznie to nicość - gospodarka mniejsza niż Hiszpania. Ma tylko złoża naturalne i trochę armii i broni nuklearnej. Ale broń jest stara. Stąd zostają złoża naturalne. Myślę, że z łatwością można przekupić komuchów z Chin częścią Syberii, a oni wtedy powiedzą bez żalu "sajonara" mafii putinowskiej.

Błędem było przyzwolenie na taki rozwój Chin Ludowych. Zachód nie powinien zezwalać na budowy tam tych wszystkich fabryk. Można było to robić w Afryce, Indiach itd.... No i oczywiście pompowanie Putina (np. Nord Streamem 2) też zawsze było błędem. Przewaga Zachodu nad Pekino-Moskwą jest druzgocąca, ale wystarczy jakieś otępienie Waszyngtonu i kilku innych stolic i już będziemy mieć wielki problem.

Na szczęście zapewne komuchy z Chin czekając na swoją "przyszłą potęgę" skapną się, że Zachód im zaczyna odjeżdżać cywilizacyjnie, więc minąć im może wrażenie wyższości swojego komunizmo-nacjonalizmu, więc odpuszczą "szerzenie rewolucji". Tak stawiam. No bo wtedy zostanie najwyżej sam nacjonalizm, a do ataku z pobudek czysto nacjonalistycznych musieliby już być kompletnymi debilami, bo pragmatycznie rzecz ujmując - szans z Zachodem nie mają.

Czyli grałbym na upadek Rosji, ale z zagwarantowaniem dość miękkiego lądowania tym oligarchom putinowskim. Część Syberii przejęliby Chińczycy Ludowi, a wtedy mielibyśmy "Zimną Wojnę 2" systemów polityczno-ekonomicznych. Pekin jednak by się skapował za te kilkanaście lat, że zamordyzm centralnie sterowany nawet wspomagany sztuczną inteligencją i big datą nie wygrywa cywilizacyjnie i traci dystans do Zachodu. Wtedy minie im wiara w komunizm i pewnie wygra u nich w partii frakcja, która przeistoczy partię w chińskie SLD (utrzymają część majątku i wpływów) i będą się wybielać, że to oni obalili komunę i złego Xi, a co złego to nie oni, a Zachód na to pójdzie, bo to lepsze niż sytuacja, gdy partia komusza musi grać wabank.

Chociaż wiadomo, że taktyka przekupstwa elit jest ryzykowna, bo jeżeli znormalizujemy tę taktykę, to w masie państw świata będą rozmyślnie kraść, a potem "kompromisowo zachowywać ukradzione majątki" i oddawać władzę, więc watażkowie śmiało zaprowadzaliby zamordyzm bez ryzyka kary, bo uznawaliby, że mogą być w tej części elit, której się upiecze (no bo nie ze wszystkimi członkami elity danego systemu trzeba iść na kompromisy, tylko z wystarczającą częścią z nich). Tyle że w tym akurat przypadku (Chin Ludowych i Rosji) sytuacja jest dla mnie na tyle poważna, że trzeba pójść na te kompromisy z elitami rządzącymi (ze wspomnianą częścią elit), bo potencjalne starcie jest zbyt groźne.
Tyle że nigdy już, jako Zachód, nie powinniśmy dopuścić do sytuacji, gdy pojawia się potencjalny tak silny sojusz państw autorytarno-zamordystycznych. No niestety Chiny Ludowe są reminescencją II WŚ. Są niczym gwiezdonowojenny First Order wobec Imperium - pozostałością totalitaryzmów trzymających kawał świata. Gdy już uporamy się z komuchami nie trzeba będzie iść na aż takie kompromisy, bo już tak wielkiego zagrożenia nie będzie. Wtedy będzie można twardo rozliczać, by odstraszać zamordystów od przejmowania władzy. W przyszłości każde przejęcie władzy przez zamordyzm powinien się spotykać z twardą reakcją świata, by te zamordyzmy tępić w zarodku.
W dużej mierze mści się na naszym świecie, że mamy kilka tak potężnych i wielkich krajów. Wystarczy fluktuacja totalitarna, dajmy na to, w dwóch ośrodkach władzy (np. w 2 z 4 jakichś przyszłych supermocarstw) i już jest światowy dramat. Z satysfakcją przyjąłbym podział terytorialny Chin i Indii. Wyobraźcie sobie, jaki mógłby być syf, gdyby wszystkie kraje muzułmańskie zjednoczyłyby się w jeden umma-kraj, albo zjednoczyłaby się cała Ameryka Łacińska. Co do USA mam mieszane odczucia, bo kraj ten jednak nie zawiódł w momentach próby. No ale jako "lidera świata" wolałbym już UE niż USA. USA też są zagrożeniem dla świata m.in. przez to, że dają zbyt dużą władzę jednemu człowiekowi (Prezydentowi).
Znany także jako KacOlek

Bóg daje najśmieszniejsze bitwy swoim najlepszym klaunom
Odpowiedz
kmat napisał(a): Hm, jednocześnie ponoć Pekin eskaluje napięcie w Cieśninie Tajwańskiej. Coś się szykuje.

Tak. Testują. W HK ponoć książki z bibliotek znikają, m.in. te o Tiananmen. Rosja, Iran, Chiny ostatnio równocześnie robią różne akcje. Plus wzrost propagandy. Ogólnie nieciekawie wszędzie.

kmat napisał(a):
Żarłak napisał(a): Nie ucieczka, tylko prewencja. Ucieczka wiąże się ze zmianami systemowymi do których nie są zdolni. Dlatego pozostają im same złe wybory w puli, i dlatego są groźni.
Owszem. Tylko to łatwo może wyrwać się spod kontroli. Bo co jeśli zastraszanie nie zadziała?

Wojna. Pytanie jak szybka i dotkliwa. I czy np. na Ukrainie wymknęłoby się spod kontroli. I czy byłaby ona preludium do światowej? Z różnych komentarzy na które trafiam, to starcie psychologiczne pomiędzy interwencją/odpuszczeniem na zachodzie jest dość zacięte, ale nie potrafię ocenić jakie są proporcje i co przeważa. Rosja i Zachód musiałyby odpuścić.
A np. nie pomagając Ukrainie w ogóle i oddając ją Rosji robi się "ciekawa" granica na Bugu i Niemnie.




Ciekawostka. Podczas ćwiczeń Zapad'21 ćwiczono obronę i wyzwalanie Białorusi przed siłami NATO.

[Obrazek: poG6ze8Zdt1u95mIClw8Nz1y3MGASP3hly6__YQP...nufAFW1=s0]

https://smartpress.by/news/12352/

Mustafa Mond napisał(a): Część Syberii przejęliby Chińczycy Ludowi, a wtedy mielibyśmy "Zimną Wojnę 2"

Zimna wojna już trwa od kilku lat.


Mustafa Mond napisał(a): Tyle że w tym akurat przypadku (Chin Ludowych i Rosji) sytuacja jest dla mnie na tyle poważna, że trzeba pójść na te kompromisy z elitami rządzącymi (ze wspomnianą częścią elit), bo potencjalne starcie jest zbyt groźne.


Jakie kompromisy? Dla Putina czy Xi "kompromisem" jest gdy dzieje się tak jak oni chcą, ale stopniowo, gotowanie żaby to ich kompromis gdy nie mogą wziąć całości od razu. Taki to kompromis. Każde ustępstwo to porażka. Nie przypominam sobie ustępstw z ich strony. Całe ich rządy to pokazują. Ostatnio widać że świat znowu szaleje, bo wkroczył na wyższe rejestry.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
Żarłak napisał(a):
Mustafa Mond napisał(a): Tyle że w tym akurat przypadku (Chin Ludowych i Rosji) sytuacja jest dla mnie na tyle poważna, że trzeba pójść na te kompromisy z elitami rządzącymi (ze wspomnianą częścią elit), bo potencjalne starcie jest zbyt groźne.


Jakie kompromisy? Dla Putina czy Xi "kompromisem" jest gdy dzieje się tak jak oni chcą, ale stopniowo, gotowanie żaby to ich kompromis gdy nie mogą wziąć całości od razu. Taki to kompromis. Każde ustępstwo to porażka. Nie przypominam sobie ustępstw z ich strony. Całe ich rządy to pokazują. Ostatnio widać że świat znowu szaleje, bo wkroczył na wyższe rejestry.

Chodzi o kompromis na zasadzie "kasa za władzę". Tylko tyle. Czyli Putiny oddają władzę nad Rosją w zamian za ochronę części majątków prywatnych. To dla nich lepsza opcja niż starcie, w którym prawie na pewno by przegrali. Na wojnę pójdą wtedy, gdy nie będą widzieli lepszych opcji. Nie wierzę bowiem, by odpuścili przez skrupuły moralne. Władze Rosji to moralne dno i wyżyny egoizmu (nie narodowego, tylko osobistego). Prędzej bunt narodu rosyjskiego pomoże niż skrupuły u Putinów. No ale sam bunt narodu nie wystarczy. Za mocna jest tam postkomuna i agresywny nacjonalizm.
W sumie podobny mechanizm mieliśmy na Ukrainie. Zachód poszedł na sojusz z częścią oligarchów (Poroszenko, Kołomojski itd.) i teraz Ukraina jest po naszej stronie, choć taki Kołomojski wierzga i nie wyklucza przejścia na stronę Rosji, więc wypadałoby go "odstrzelić". No a w Rosji nikt za putinizm umierać nie będzie. Zwłaszcza oligarchowie. Wśród Rosjan, według Forbes, jest ponad stu miliarderów (dolarowych). Dla porównania - Francja to dużo większa gospodarka niż Rosja, a ma tylko 41 miliarderów.

Problemem może być to, czy oligarchowie uwierzą w swoje bezpieczeństwo po oddaniu władzy. Z tym może być problem. No bo po oddaniu władzy nie będą już mieli za bardzo atutów. Będą jak ten lekarz z "Diuny", który dał się Herkonnenom. Może trzeba będzie im zostawić część Rosji, gdzie będą sobie żyć niczym arabscy szejkowie. A może właśnie kraje, które słyną z ochrony majątków i ludzi wszelakich (jak Szwajcaria czy Izrael), wystarczą. Ciekawa sprawa.

Ważne też, żeby uświadamiać oligarchów, jaka jest dysproporcja sił między Rosją a Zachodem. Żeby debilnie nie przeszacowali swych szans. Oczywiście oligarchowie wiedzą, że Zachód chce uniknąć wojny, więc będą chcieli dużo ugrać. No ale Zachód niech ich uświadamia, że porażką dla oligarchów będzie śmierć i skasowanie majątku rodziny (coś jak wtedy, gdy Sikorski groził za kulisami śmiercią Janukowyczowi podczas Majdanu).
Znany także jako KacOlek

Bóg daje najśmieszniejsze bitwy swoim najlepszym klaunom
Odpowiedz
Cytat:Według komunikatu rosyjskiej Federalnej Służby Fitosanitarnej, zapasy różnych rodzajów sera zostały odkryte w centrum hurtowym w stolicy Moskwy. Sery zostały zidentyfikowane, skonfiskowane oraz zniszczone "w mechaniczny sposób" (Służba nie podaje szczegółów).

Wszystkie sery pochodziły z Włoch, Francji, Holandii, Niemiec, Finlandii i Polski. Wszystkie znajdowały się na europejskich listach zakazujących eksportu tych towarów do Rosji. Zakaz został wprowadzony w ramach sankcji ekonomicznych UE po aneksji Krymu w 2014 r.

Kreml prowadzi akcje niszczenia takich towarów, bo po wprowadzeniu sankcji przez UE i USA rosyjski rząd wprowadził narodowy program zastępowania tych towarów produkcją krajową. Kreml nie chce, by Rosjanie jedli importowane nielegalnie towary, bo chce w ten sposób zmusić krajowych producentów do wdrożenia własnej produkcji towarów zastępczych.

W grudniu ub.r. dziennik "Kommiersant" ujawnił szczegóły rządowego raportu opisującego przebieg programu zastępczego. Wynika z niego, że w żadnej grupie artykułów żywnościowych program nie zakończył się sukcesem. Chociaż import mięsa z Europy spadł o 60 proc., to Kreml chciał, by spadł o co najmniej 70 proc. Import warzyw z Europy, który miał spaść o 76 proc., spadł jedynie o 2,9 proc.

Jak pisał wówczas "Kommiersant", nielegalny z punktu widzenia przepisów UE i Rosji import żywności do Rosji trwa w najlepsze. Europejskie towary trafiają do Rosji m.in. przez kraje trzecie, np. Ekwador i Chile, które nie wprowadziły sankcji przeciwko Rosji i często służą jako pośrednik w handlu pomiędzy krajami UE i Rosją.

https://www.onet.pl/informacje/onetwiado...z,79cfc278

Ale to kretyny. Jak ja nie lubię marnotrawstwa. I debilizmu i braku szacunku do jedzenia.

W ogóle z tego co widzę dalej nie potrafią sobie ziemnioków wyprodukować. Dziwne - jak na tak duży kraj o tak dużej powierzchni powinni mieć regiony z idealnymi warunkami do upraw.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
Cytat:Jak pisał wówczas "Kommiersant", nielegalny z punktu widzenia przepisów UE i Rosji import żywności do Rosji trwa w najlepsze. Europejskie towary trafiają do Rosji m.in. przez kraje trzecie, np. Ekwador i Chile, które nie wprowadziły sankcji przeciwko Rosji i często służą jako pośrednik w handlu pomiędzy krajami UE i Rosją.

Mnie to przypomina sytację Łodzi przemysłowej, która po odzyskaniu niepodległości została oddzielona barierą graniczną z terenami byłego Imperium Rosyjskiego i straciła rynki zbytu.
Też obchodzono to, handlując via Egipt etc.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Mustafa Mond napisał(a): Problemem może być to, czy oligarchowie uwierzą w swoje bezpieczeństwo po oddaniu władzy. Z tym może być problem.

Sam sobie odpowiedziałeś dlaczego nic się nie zmieni. To już było prawie 30 lat temu. Dlatego Kreml ma małe pole manewru i kiepskie perspektywy, i dlatego jest to niebezpieczne.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
Żarłak napisał(a):
Mustafa Mond napisał(a): Problemem może być to, czy oligarchowie uwierzą w swoje bezpieczeństwo po oddaniu władzy. Z tym może być problem.

Sam sobie odpowiedziałeś dlaczego nic się nie zmieni. To już było prawie 30 lat temu. Dlatego Kreml ma małe pole manewru i kiepskie perspektywy, i dlatego jest to niebezpieczne.

W sumie oligarchowie pewnie zaufają Zachodowi. Lepszego wyboru nie mają. Oligarchowie ukraińscy, którzy to zrobili, teraz nie bidują, ani nie pływają z rybkami w kaftaniku z betonu. W końcu Zachodowi opłaca się dotrzymywać umowy, bo każdy "dil" świadczy od wiarygodności Zachodu. Jeżeli Zachód oszukałby rosyjskich oligarchów, to potem jest mniejsze prawdopodobieństwo, że Chińska Partia Komuchów Zachodowi zaufa, gdy przyjdzie do robienia z nią układów.
Ci rosyjscy oligarchowie już teraz mają kontakty mocne z Zachodem. Banki i kraje świata zabiegają, by to u nich kupowali diamenty, płacili podatki itd.. Londyn, Malta, Cypr, Izrael, Szwajcaria, Monako i wiele innych miejsc będzie się targowało o to, by ich chronić za jakąś działkę.

Ogółem to jako Zachód nie możemy sikać po kątach ze strachu. Okcydent jest najpotężniejszy na świecie. Nie możemy się bać gospodarki mniejszej niż Kanada (Rosji). Trzeba podzielić Rosję i dodać do naszego sojuszu przeważającą większość rosyjskich ziem i zasobów. Wtedy będziemy silniejsi, bezpieczniejsi, a i Rosjanom będzie się żyć dużo lepiej.

A co do teraźniejszych napięć z Ukrainą w tle - napakowałbym Kijów know-how, bronią i technologią i niech sobie radzą. Jak wygrają starcie z Rosją, to Ukraińcom wielce morale wzrosną, a Rosjanie się jeszcze ostrzej wkurzą na władze Rosji, że przegrały z Kijowem.
Mocniejsze zaangażowanie się po stronie Ukrainy na razie jest dla mnie zbyt ryzykowne. Skoro Azerowie (Team Turcja) rozwalili Ormian (Team Rosja), to tym bardziej Ukraina powinna sobie dać radę mając wsparcie dziesiątki razy potężniejsze niż wsparcie od Turcji.

Trzeba dać do zrozumienia oligarchom rosyjskim, że im później odpuszczą, im więcej ofiar wywołają, tym mniej zachowają dla siebie w przyszłości. Nie możemy im pozwolić "spróbować wygrać wojenkę", a potem w razie niepowodzenia poddać się na luksusowych warunkach, bo to skłania do podpalenia świata. Trzeba im ustalić twardy licznik. Np. każdy kolejny rok niepoddania się oznaczałby mniejszy pułap majątku, jaki zachowa dany miliarder. Np. jeżeli teraz Abramowicz ma 15 miliardów dolarów, to jeżeli doprowadzi do oddania władzy nad Rosją w 2021 albo 2022 zostawi mu się 15 miliardów, a jeżeli w 2023 roku to 14 miliardów itd. Poza tym byłyby karne zmniejszenia kwoty za jakieś zbrodnie i podwyższenia za jakieś dobre zachowania. Ogółem jednak system miałby mobilizować do dążenia do oddania większości ziem rosyjskich Zachodowi (no bo mniejszą część (gdzieś 25% potencjału kraju) wypada odpuścić dla chińskiej strefy wpływów - tu też grałbym dość bezpiecznie).
Znany także jako KacOlek

Bóg daje najśmieszniejsze bitwy swoim najlepszym klaunom
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: ErgoProxy, 1 gości