Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Emitując CO2, albo zagadka roku 2002
#21
pitbbpl napisał(a): Efekt cieplarniany zwiększył się o 36% między 1990, a 2014.

A ponieważ temperatura, zgodnie z prawem Stefana-Boltzmana, rośnie jak pierwiastek czwartego stopnia wraz ze wzrostem efektu cieplarnianego, to znaczy że miedzy 1990 a 2014 rokiem średnia globalna temperatura powinna wzrosnąć z obecnych +15 stopni  do 288*(1,36)^0,25 = 311 Kelwinów, czyli do +38 stopni Celsjusza Duży uśmiech

kreacjoniści klimatyczni bredzą. jak zwykle Wywracanie oczami

Cytat:
Wyraźnie napisali

Bardzo wyraźnie Cwaniak
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#22
pitbbpl napisał(a): KRAJOWYCH DZIAŁAŃ
Czego kurwa? Jeśli Twoja znajomość angielskiego tak wygląda, to potem nie ma się co dziwić, że referując dowolną wiadomość z zachodnich mediów pierdolisz od rzeczy.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#23
Exodim wkleił parę wykresów i się ulotnił. On jest przekonany, że to ludzkość jest odpowiedzialna za podwyższenie średniej temperatury na Ziemi przez ostatnie 100 lat o mniej więcej 1 stopień. Niestety nie potrafi tego udowodnić, ale przecież wiara nie wymaga dowodów Oczko

Załóżmy jednak, że wierzenia exodima są prawdziwe i faktycznie, tak smrodziliśmy tym CO2, że średnia globalna temperatura podskoczyła aż o 1 stopień(!!!) przez ostatnie 100 lat. Czy w takiej hipotetycznej sytuacji powinniśmy ograniczać polskich przedsiębiorców i wymuszać na nich redukcję emisji CO2? Czy takie działanie uratuje planetę? Duży uśmiech Jak dla mnie takie rozwiązanie przynosi jedynie straty dla polskiej gospodarki, a emisja CO2 przenosi się tam, gdzie jej nie prześladują, czyli np. do Chin.
hOr-oom-may o nay rhay
hOr-oom-may he eer-hee-mo

http://www.youtube.com/watch?v=wXRGfo1NksM
Odpowiedz
#24
200 krajów podpisało porozumienie klimatyczne.

Konsensusu naukowy w działaniu.

http://wiadomosci.onet.pl/swiatowe-poroz...ete/wkjd6h
Odpowiedz
#25
Akt polityczny nazwany konsensusem naukowym. Dobre...
Sebastian Flak
Odpowiedz
#26
Akt polityczny wynikający z konsensusu naukowego. Lepsze...
Odpowiedz
#27
Pamiętam jakieś fotki czy ilustracje na których widać ulice Londynu z czasów rewolucji przemysłowych.
Wszystko było tam takie brudne, śmierdzące, zadymione i dziwiłem się jak można było żyć w takich czasach.
Mamy rok 2015 i okazuje się, że w zimnej porze roku praktycznie nie mogę otworzyć okna żeby dymu nie wpuszczać.
Muszę spróbować jeszcze rano, o 6 może się uda.
Jak ostatnio przeszedłem się po ulicy z domami jedno lub maksymalnie dwupiętrowymi, to po 15 minutach kurtka prześmierdła mi dymem.
Kurwa, gdzie ja żyję?
Potem zobaczyłem tą mapkę:

[Obrazek: CVJuFpZUkAA6yn4.png]
Zamierzam stworzyć mężczyznę i kobietę z grzechem pierworodnym. Następnie zamierzam zapłodnić kobietę samym sobą, tak abym mógł się narodzić. Będąc człowiekiem, zabiję się w ramach ofiary dla samego siebie aby ocalić Cię od grzechu na który Cię początkowo skazałem... TA DA!!!
Odpowiedz
#28
Niech mnie ktoś oświeci, bo nie chce mi się przekopywać przez literaturę.
Na zakończonej właśnie konferencji klimatycznej w Paryżu postanowiono, że celem jest ograniczenie przyrostu temperatury powyżej średniej z epoki preindustrialnej.
I tego dotyczy moje głupie pytanie.

Co to jest temperatura epoki preindustrialnej, skoro ta epoka to właściwie okres od roku 0 agregacji planety?
Jak ją można oszacować, skoro wahała się ciągle, co wie każdy, kto przeżył kilka lat?
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#29
Sofeicz napisał(a): skoro ta epoka to właściwie okres od roku 0 agregacji planety?
Nie wiem o co Ci tu chodzi ale o średniej słyszałeś?
Odpowiedz
#30
Machefi napisał(a):
Sofeicz napisał(a): skoro ta epoka to właściwie okres od roku 0 agregacji planety?
Nie wiem o co Ci tu chodzi ale o średniej słyszałeś?

Ale o jakiej średniej - karbonu, mezzoziku, trzeciorzędu, średniowiecznej małej lodowcowej, XVII w, XVIII w.
Każda średnia była inna.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#31
Ok, lecisz w ciula, więc nie będę kontynuował.
Odpowiedz
#32
Skoro Machefi nie wi, to może ktoś inny dopomoże.
Jak się wylicza optymalną, średnią temperaturę z epoki preindustrialnej?
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#33
Uważam, że miałoby sens takie wyliczenie dla Holocenu. Jest to epoka, w której ludzkość stale się rozwijała, więc z perspektywy naszego gatunku najbardziej interesująca.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#34
Już nie szukajcie.
Sprawdziłem, i okazało się, że za punkt odniesienia wzięto okres 1850-1900.

[Obrazek: global_average_temp_anom_sept2015.png]
Inna sprawa, czy odniesienie się do takiego a nie innego okresu ma sens?
Bo sprawa się komplikuje, kiedy poszerzymy perspektywę
[Obrazek: HoloceneTemperatures.png]
Do Zefciowego holocenu to nam sporo jeszcze brakuje.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#35
Nawet jeśli GO jest bzdurą, czego tak naprawdę do końca nie wiemy, to czy ponoszenie kosztów związanych z ograniczeniem emisji gazów cieplarnianych jest na tyle wysokie że nie stać nas na nie? Ekonomista William Nordhaus oszacował na podstawie modelu, że to niewielki % pkb. Dlaczego nie zaryzykować ponoszenia tego kosztu?
Na pomoc! mordują więźniów Bastylii!!!
Odpowiedz
#36
Listopad był najcieplejszym miesiącem w historii pomiarów.

Temperatura na Ziemi była o 1,05C wyższa niż średnia z lat 1951-1980.

W stosunku do początku XX wieku już jest wyższa o 1,3 C. Nie osiągniemy +2C będzie znacznie więcej. Wielu naukowców obecnie obstawia +3,5 do +4C.

Katastrofy klimatyczne będą coraz mocniejsze i coraz częściej będą się pojawiać. To już jest nieuniknione.

http://ziemianarozdrozu.pl/artykul/3276/...siac-znowu
Odpowiedz
#37
pitbbpl napisał(a): Listopad był najcieplejszym miesiącem w historii pomiarów.

Temperatura na Ziemi była o 1,05C wyższa niż średnia z lat 1951-1980.

W stosunku do początku XX wieku już jest wyższa o 1,3 C. Nie osiągniemy +2C będzie znacznie więcej. Wielu naukowców obecnie obstawia +3,5 do +4C.

Katastrofy klimatyczne będą coraz mocniejsze i coraz częściej będą się pojawiać. To już jest nieuniknione.

http://ziemianarozdrozu.pl/artykul/3276/...siac-znowu


dlatego trzeba rozważyć pytanie, co jest z ekonomicznego punktu widzenia lepszym rozwiązaniem: przeciwdziałanie temu czy dostosowanie się do idących zmian?
Wg mnie to drugie, choć ekonomiści nie są jednogłośni. Nordhaus sugeruje ponoszenie kosztu, Deepak Lal uważa, że lepsze będzie dostosowanie się do ewentualnych zmian, zwłaszcza, że protokół z Kioto uderzy głównie w kraje Trzeciego Świata.
Na pomoc! mordują więźniów Bastylii!!!
Odpowiedz
#38
Można się tylko dostosować i próbować nie dopuścić do najgorszego.

Zastopować obecnie się już nie da, tak czy siak uderzenie nadchodzi. I lepiej byśmy byli na nie gotowi.

Oczywiście są tam jakieś pomysły odciągania CO2 czy w ogóle pojętej geo-inżynierii, ale póki co, to jest to w sferze SCI-FI.
Tym pewnie się zajmą przyszłe pokolenia dopiero.
Odpowiedz
#39
pitbbpl napisał(a): Można się tylko dostosować i próbować nie dopuścić do najgorszego.

Zastopować obecnie się już nie da, tak czy siak uderzenie nadchodzi. I lepiej byśmy byli na nie gotowi.

Oczywiście są tam jakieś pomysły odciągania CO2 czy w ogóle pojętej geo-inżynierii, ale póki co, to jest to w sferze SCI-FI.
Tym pewnie się zajmą przyszłe pokolenia dopiero.

nie dopuścić tzn. jak? regulacjami? Regulacje zahamują jedynie rozwój gospodarczy. Dodatkowo redukcja emisji CO2 oznaczać będzie pogłębianie się strukturalnego ubóstwa w krajach Trzeciego Świata. Nie zapominajmy co pomogło Zachodowi wyjść z tzw. pułapki maltuzjańskiej, rewolucja przemysłowa.
Na pomoc! mordują więźniów Bastylii!!!
Odpowiedz
#40
korsarz napisał(a): nie dopuścić tzn. jak? regulacjami? Regulacje zahamują jedynie rozwój gospodarczy. Dodatkowo redukcja emisji CO2 oznaczać będzie pogłębianie się strukturalnego ubóstwa w krajach Trzeciego Świata. Nie zapominajmy co pomogło Zachodowi wyjść z tzw. pułapki maltuzjańskiej, rewolucja przemysłowa.

No właśnie, trzeba sobie uświadomić, że żyjemy w fetyszu nieustannego rozwoju gospodarczego. Nawet kraje, które opływają we wszelkiego rodzaju dostatki drżą ze strachu, że mogłyby zaznać stagnacji. Muszą ciągle produkować więcej i więcej. Co nie rośnie, to gnije.

Jeżeli w pewnym momencie, świadomie, rynkowo czy administracyjnie się nie samoograniczymy jako cywilizacja, to zajedziemy tę planetę na amen.
Chyba że inaczej zdefiniujemy postęp i rozwój (np. jako jakościowy a nie ilościowy).
Albo rybka albo pipka.

Jeśli chodzi o rynkowe samoograniczenie, to jestem sceptyczny. Korporacje mają swoje cele i swoich akcjonariuszy, których g... obchodzi gdzie np. wylewane są ścieki. Grunt żeby akcje zyskiwały. Tak to działa.
Natomiast administracyjne samoograniczenie niesie za sobą konieczność utrzymywania gargantuicznego aparatu kontroli i nadzoru. Też niedobrze.
Zostaje świadomość ale to jest coś tak ulotnego, że konia z rzędem, kto na tym zbuduje.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości