Ocena wątku:
  • 3 głosów - średnia: 3.67
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
PiS, co zrobił a nie co powiedział
#41
"Ale to należałoby zweryfikować oraz przepisać do tematu w postaci tekstowej, bo przez kilka lat może zniknąć z neta (nie wiem jak długo imgur gdzie obrazek wrzuciłem trzyma je w necie)"

To zapisz na forum. W końcu jest bodaj przy pisaniu postu taka możliwość.


Co do szkół to wogóle system jest porażką. I powrót do starego niczego na lepsze nie zmieni. Tu nie reforma jest potrzebna a rewolucja. Kompletne zaprojektowanie wszystkiego w myśl odkryć kognitywistyki. Inaczej wspinanie się w rankingach to niewiele znaczący efekt zwykłego kucia. To samo tylko bardziej praktykują Chiny a wśród elity sami kształceni na Zachodzie...



Ta reforma to pewno tylko próba szukania kasy w redukcji szkół. Podejrzewam też że pod nóż trafi też wojsko i energetyka czyli to czego oczy wyborcy nie widzą a za co później o wiele drożej zapłacą. Natomiast kasa trafi do rozdania. Efekt rządów socjalistów na Węgrzech skończył się kryzysem i władzą Orbana. Ciekawe co u nas wyskoczy...
Sebastian Flak
Odpowiedz
#42
DziadBorowy napisał(a):
Iselin napisał(a): To ciekawe z tymi testami.  Na co dzień jakoś średnio to widać.  Dużo rodziców też uważa, że gimnazjum to porażka. Ale pożyjemy, zobaczymy. Mnie się bardzo nie podoba to, co się stało z liceum w tym systemie.

Gimnazja słusznie zasłużyły sobie na złą opinię. Ale wszystko wskazuje na to, że gdzieś od 2009 roku ruszyło z kopyta do przodu bo takie dane:

"Gdy przyjrzeć się wynikom dokładniej to okazuje się, że Polscy uczniowie zajmują 14 miejsce na świecie w matematyce, 10. w czytaniu i interpretacji tekstu i 9. w naukach przyrodniczych. W każdej z tych dziedzin nastąpiła poprawa w porównaniu z poprzednią edycją badania sprzed 3 lat."  są warte głębszego zastanowienia.

 Dlatego wolałbym dać im szanse a jak już reformować to z głową a nie na "hura! jesteśmy u koryta reformujmy byle co, byle jak, byle szybko".

Z mojego punktu widzenia wprowadzenie gimnazjów, zmniejszenie czasu edukacji w liceach i technikach, likwidacja zawodówek, stworzenie CKE itd. to było najgorsze co mogło się wydarzyć w edukacji. Ja i mój rocznik robiliśmy za króliki doświadczalne ówczesnych władz i nie powiedziałbym żebym się czuł z tym dobrze, więc szczerze mówiąc mam w dupie to że po 10 latach od wprowadzenia reformy wyniki zaczęły być zadowalające, jeśli przez te 10 lat było dupiato.
"War, War never changes"

"Jako że jesteś obywatelem demokratycznego kraju powinieneś wiedzieć że twój głos nic nie znaczy".

Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.
Odpowiedz
#43
Dobra. Macie tu na początek miarodajne wynurzenia katotalibanu na temat. Przypadkiem dzisiejsze:

https://youtu.be/O0Ict9tbRTE?t=7m

A teraz ad rem punkty i rozwinięcie. Pecha macie bo temat mam obcykany z czasów jak wprowadzali:

1. Nie da się odpowiednio podzielić materiału na 3 części: podstawówka, gimnazjum, liceum.

No to spróbujcie. Problem był znany w momencie wprowadzenia, bo takie są doświadczenia krajów, gdzie gimnazja były i gdzie krytyka narastała. Np. naukę historii część uczniów kończyła na starożytności.
Wcześniej było tak, że historia szła raz w podstawówce a potem głębiej w liceum.Teraz jak to podzielić na 3? no wszystko po łebkach leci. A w liceum wchodzi profilowanie.

2. Skrócenie liceum czyli rozwoju uczniów najzdolniejszych.

KIedyś po 8 klasie było podział: cześć szła do liceów, część do techników, część do szkół zawodowych. Do liceów szli lepszych bądz gorszych itp. I w tych najlepszych był poziom o wiele wyższy i o wiele wyższe wymagania. Teraz skrócili to a wbrew pomysłom nie da sie ciągnąć poziomu gdy w klasie 5 analfabetów.

3. W praktyce podstawówki są razem z gimnazjami, ergo sytuacja najmłodszych się pogorszyła.


Chodziło o oddzielenie małych dzieci od dużych. Kiedyś 7 latkowie i 15 latkowie siedzieli w jednej szkole. Pomysł był, żeby ograniczyc w podstawówce rozpiętość wieku  od 7 do 13 lat. Ale często gimnazja są w tych samych budynkach co podstawówki i się rozpiętośc zwiększyła. 16 latkowie chodzą.

Problem z gimbusami: nie ma kasy na gimbusy i gimnazjaliści często jeżdżą z starszymi pijokami ze szkół ponadgimnazjalnych.

4. Pseudo egalitarna testowość.

Uwaga: tu będę używał trudnych wyrazów.

Celem reformy było egalitarność czyli wyrównanie szans. Z podstawówek , które są różne dzieci miały trafiać do gimnazjów, które miały wyrównywać. Ale:

a: Gimnazja są tęż różne i w większości rejonowe.
b: W dużych miastach łatwo jest posłać dzieci do lepszego gimnazjum, a w mniejszych miejscowościach są one skazane na rejonówki, czyli znowu dyskryminowane.

Testy wprowadzili żeby była obiektywna miara porównawcza. Ale okazuje się, że wyeliminowali te elementy wykształcenia, których się nie da łatwo wymierzyć. Stąd absurdy egzaminu gimnazjalnego i nowej matury.

5. Niepotrzebne rozbijanie grup rówieśniczych.

Wszystko się miesza w gimnazjach. Iselin słusznie wywodzi.
Naszym celem jest LINIA. Bojowa linia!
Odpowiedz
#44
Cytat:Grim

Z mojego punktu widzenia wprowadzenie gimnazjów, zmniejszenie czasu edukacji w liceach i technikach, likwidacja zawodówek, stworzenie CKE itd. to było najgorsze co mogło się wydarzyć w edukacji. Ja i mój rocznik robiliśmy za króliki doświadczalne ówczesnych władz i nie powiedziałbym żebym się czuł z tym dobrze, więc szczerze mówiąc mam w dupie to że po 10 latach od wprowadzenia reformy wyniki zaczęły być zadowalające, jeśli przez te 10 lat było dupiato.
I jaki z tego wniosek?
Że należy wyprodukować nowe króliki doświadczalne, bo przecież system w międzyczasie zdążył się ustabilizować.

Ileż to musi się zmienić, żeby wszystko zostało po staremu.

PS. Żeby nie było, że to wynalazek PiS. Poprzednie rządy też to ćwiczyły, vide Likwidacja Kas Chorych na rzecz NFZ.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#45
8-4 jest znane i oczywiste.
Naszym celem jest LINIA. Bojowa linia!
Odpowiedz
#46
Moim zdaniem cały system edukacji jest patologiczny.
Zupełnie mija się z tym co jest w życiu pozyteczne, istotne i niezbędne.
Większość ludzi i tak chce zwyczajnie szybko zdobyć zawód i iść do pracy a nie wkuwac na pamięć regulki do 25 roku życia. To jest prawie polowa zycia na jalowe wkuwanie tego czego w wiekszosci nie wykorzysta. Doświadczenie i wiedzę najszybciej zdobywa się w praktyce. Człowiek w wieku 25 lat to stary dziad, edukację wg. mnie na poziomie wyższym powinno się kończyć maksymalnie w wieku 22 lat. Szkoła powinna zadbać o elementarne podstawy i pomoc w ukierunkowaniu ucznia zawodowo.
"Tylu namnożyło się proroków wołających na puszczy, aż się puszcza nimi zaludniła."- K. Irzykowski.
Odpowiedz
#47
Sofeicz napisał(a):
Cytat:Grim

Z mojego punktu widzenia wprowadzenie gimnazjów, zmniejszenie czasu edukacji w liceach i technikach, likwidacja zawodówek, stworzenie CKE itd. to było najgorsze co mogło się wydarzyć w edukacji. Ja i mój rocznik robiliśmy za króliki doświadczalne ówczesnych władz i nie powiedziałbym żebym się czuł z tym dobrze, więc szczerze mówiąc mam w dupie to że po 10 latach od wprowadzenia reformy wyniki zaczęły być zadowalające, jeśli przez te 10 lat było dupiato.
I jaki z tego wniosek?
Że należy wyprodukować nowe króliki doświadczalne, bo przecież system w międzyczasie zdążył się ustabilizować.

Nie, wniosek taki że nie należało tego ruszać i zmieniać wprowadzając min. gimnazja.
"War, War never changes"

"Jako że jesteś obywatelem demokratycznego kraju powinieneś wiedzieć że twój głos nic nie znaczy".

Nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu.
Odpowiedz
#48
Grim napisał(a): Z mojego punktu widzenia wprowadzenie gimnazjów, zmniejszenie czasu edukacji w liceach i technikach, likwidacja zawodówek, stworzenie CKE itd. to było najgorsze co mogło się wydarzyć w edukacji. Ja i mój rocznik robiliśmy za króliki doświadczalne ówczesnych władz i nie powiedziałbym żebym się czuł z tym dobrze, więc szczerze mówiąc mam w dupie to że po 10 latach od wprowadzenia reformy wyniki zaczęły być zadowalające, jeśli przez te 10 lat było dupiato.

Zgadzam się, że wprowadzanie gimnazjów było błędem i głupotą. (stworzenie CKE już niekoniecznie - matury oceniane w szkole to była farsa - nie było tajemnicą, że nauczyciele podkręcają wyniki aby najsłabsi też zdawali) Ale teraz pod 10 latach gdy wyniki zaczynają być zadowalające taką samą głupotą jest ich likwidacja bo będzie trzeba czekać kolejne 10 lat na efekty reformy bo system najwidoczniej zaskoczył już na "nowe".
"Dosyć — mówił — naszukałem się po lesie i ledwie tego smolnego pniaka zdybałem, ale czem wy, moje dzieci, będzieta kiedyś świecić, skoro lasy się umykają, i coraz trudniej o smolny kawałek drzewa?”.








Odpowiedz
#49
Smok Eustachy napisał(a): tu na początek miarodajne
A gdzie te rzekome miary? Same opinie.
Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu
Odpowiedz
#50
Smok Eustachy napisał(a): 8-4 jest znane i oczywiste.

I z PRLu - miodzio. 
To może wróćmy do 7 klas podstawówki z II RP i szlus - do roboty.
Albo jeszcze dalej - 4 klasy i w pole. Zdrowo i narodowo.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#51
Z tego, co czytałam, planują system 3x4.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#52
No i mamy kolejną Bitwę o Handel.
Jedną już PRL i Hilary Minc wygrał w latach 40 z wiadomym skutkiem.
Ta też będzie wygrana ku chwale Narodu.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#53
Sofeicz napisał(a):
Smok Eustachy napisał(a): 8-4 jest znane i oczywiste.

I z PRLu - miodzio.

A za PRL Słońce wschodziło na wschodzie.
Naszym celem jest LINIA. Bojowa linia!
Odpowiedz
#54
W swojej niezmierzonej miłości do PiSu i jego odgrzewanych rewolucji nie dostrzegasz tego PRLowskiego backgroundu?
8x4, 65/60, zamknięte sklepy w niedziele, Bitwa o Handel, Walka o Banki. Narodowe Uszczelnianie Budżetu - brakuje tylko saturatorów i kartek Bony-M.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#55
Sofeicz napisał(a): W swojej niezmierzonej miłości do PiSu i jego odgrzewanych rewolucji nie dostrzegasz tego PRLowskiego backgroundu?
8x4, 65/60, zamknięte sklepy w niedziele, Bitwa o Handel, Walka o Banki. Narodowe Uszczelnianie Budżetu - brakuje tylko saturatorów i kartek Bony-M.

I Słońce wschodziło rano a zachodziło wieczorem. Jasne.
Naszym celem jest LINIA. Bojowa linia!
Odpowiedz
#56
I 2x2 było 4 albo i 5.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#57
Sofeicz napisał(a):
Smok Eustachy napisał(a): 8-4 jest znane i oczywiste.

I z PRLu - miodzio. 
To może wróćmy do 7 klas podstawówki z II RP i szlus - do roboty.
Albo jeszcze dalej - 4 klasy i w pole. Zdrowo i narodowo.

Ty to piszesz ironicznie, ale nie jest to głupi pomysł. Wielu ludzi niepotrzebnie kontynuuje naukę. Zamiast zarabiać na siebie, wolą po szkole średniej iść na jakieś zarządzanie zasobami ludzkimi albo poezję albo dżender albo cuś innego życiowo niepraktycznego. To jest strzelanie sobie w stopę. Ostatnio dwóch archeologów zasiliło ekipę, w której pracuję. Tak naprawdę zamiast iść na studia mogli zacząć pracę na budowach 5 lat wcześniej. Każdy z nich zarobiłby w tym czasie co najmniej kilkadziesiąt tysięcy złotych. A tak to przyszły takie smutne gamonie i nic nie umio i trzeba ich przyuczać jeszcze...

Ludzie powinni uczyć się praktycznych zawodów i sru! - szybko do roboty albo iść na praktyczne (techniczne) studia.

DziadBorowy napisał(a):
Grim napisał(a): Z mojego punktu widzenia wprowadzenie gimnazjów, zmniejszenie czasu edukacji w liceach i technikach, likwidacja zawodówek, stworzenie CKE itd. to było najgorsze co mogło się wydarzyć w edukacji. Ja i mój rocznik robiliśmy za króliki doświadczalne ówczesnych władz i nie powiedziałbym żebym się czuł z tym dobrze, więc szczerze mówiąc mam w dupie to że po 10 latach od wprowadzenia reformy wyniki zaczęły być zadowalające, jeśli przez te 10 lat było dupiato.

Zgadzam się, że wprowadzanie gimnazjów było błędem i głupotą. (stworzenie CKE już niekoniecznie - matury oceniane w szkole to była farsa - nie było tajemnicą, że nauczyciele podkręcają wyniki aby najsłabsi też zdawali) Ale teraz pod 10 latach gdy wyniki zaczynają być zadowalające taką samą głupotą jest ich likwidacja bo będzie trzeba czekać kolejne 10 lat na efekty reformy bo system najwidoczniej zaskoczył już na "nowe".

Demokracja jest systemem, w którym nie ma ciągłości rządzenia. Bardzo szybko zmieniają się ludzie u władzy za każdym razem zmieniając koncepcję budowy państwa. Może to i dobre jest czasami, ale jak widać na załączonym przykładzie w demokracji robi się jeden krok w przód, potem jeden w tył, potem jeden w przód itd. Dzięki temu państwo stoi w miejscu; progres niweluje regres...

Mając system niedemokratyczny moglibyśmy mieć stabilnie wiele kroków w przód.
Odpowiedz
#58
Sof, ale sklepy zamknięte w niedzielę to nie jest typowo PRL-owski wynalazek. Jeśli chodzi o wprowadzenie tego w Polsce, to wątpię, czy stać nas na to, ale w zamożniejszych krajach coś takiego funkcjonuje. Po prostu wychodzi się z założenia, że w pewne dni się odpoczywa. Czy naprawdę ludzie już nie wyobrażają sobie życia bez marketów otwartych 24 h na dobę przez siedem dni w tygodniu?
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#59
lumberjack napisał(a): Mając system niedemokratyczny moglibyśmy mieć stabilnie wiele kroków w przód.
Mielibyśmy stabilne wiele kroków w jakimś kierunku, niekoniecznie w przód.
Znów idealizujesz zamordyzm.
Odpowiedz
#60
Moglibyśmy stać na skraju przepaści i zrobić wielki krok w przód Oczko
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości