Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 4
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
500 złotych na drugie i kolejne dziecko. Czy ma to sens?
post usunięty
W Niebie są Chóry Anielskie i nie płynie czas

W Niebie Maryja nic nie je, nie pije, nie oddycha i nie bije jej serce, nie spaceruje, nie rosną jej włosy i paznokcie, nie wydziela potu, nie mówi i nie myśli

Siedzi naga przywiązana pasami do krzesła i słucha modlitw oraz trzyma palec wskazujący w buzi
Codziennie o 22:00 anioł Gabriel odwiązuje Maryję z pasów i Maryja robi kupę do nocnika oraz sika

W piątek przychodzi do Maryi nagi Jezus z własnym pełnym 10litrowym nocnikiem, otwierają się przestworza i razem wyrzucają kupy z 2 nocników do Wisły na wlocie do Warszawy.
Maryja i Jezus nie odczuwają w Niebie już zapachów dlatego nie czują smrodów z nocników, które napełniają przez cały tydzień.

W Niebie rosną jagody manna i fruwają przepiórki, które zjada Jezus, a Maryja demonstruje "cud robienia kupy" czyli nic nie je a robi kupy.
Odpowiedz
Dawno nic nie działo się w tym wątku. No to trochę świeżych informacji. I zagadka. Na jaki czynnik pozytywnie wpływa 500+?


Cytat:Socjal na rodziny większy niż w Szwecji. Ale para idzie w gwizdek

Okazuje się, że jeśli chodzi o wydatki socjalne na rodziny i dzieci, to jesteśmy w ścisłym unijnym czubie. Państwo polskie przeznacza wsparcie 2,6 proc. PKB - podał kilka dni temu Eurostat. Jeszcze w 2015 roku było to zaledwie 1,5 proc. PKB.

Większy procent produktu krajowego brutto wydaje w Europie na ten cel tylko siedem państw z Danią i Niemcami na czele. Polska przeznacza aż o dwie trzecie większy procent niż Szwajcaria, a wyprzedzamy też Francję, Wielką Brytanię, Irlandię i Włochy.

Ktoś powie, że to przecież tylko procent PKB, a ten mamy nominalnie dużo niższy niż na Zachodzie, więc liczby nie są porównywalne. Okazuje się, że nawet jeśli chodzi o wartości nominalne też jesteśmy w czołówce. Z uwzględnieniem siły nabywczej pieniądza wydaje się u nas 602 euro na mieszkańca. Dało to nam w 2017 roku 14. miejsce w Europie na 35 badanych przez Eurostat krajów.

Spoiler!
money


Kiedy zrozumieją to dyskalkulicy i analfabeci z PiS oraz lewicy?


Cytat:Mniej niż 8 zł na dzień. Raport o biedzie

W 2018 roku ponad dwa miliony Polaków żyło w skrajnym ubóstwie, co oznacza, że na przeżycie miało do dyspozycji nie więcej niż 19 zł dziennie. W jeszcze trudniejszej sytuacji znajdują rodziny odwiedzane przez wolontariuszy w ramach Szlachetnej Paczki. Średni dochód w co czwartej rodzinie nie przekraczał... 8 zł na osobę. Wiele z nich to osoby starsze i samotne. Według danych z raportu w ciągu dwóch ostatnich lat liczba seniorów żyjących w ubóstwie wzrosła o ponad 60 tys.

Wzrasta także zasięg ubóstwa relatywnego. Do tej kategorii zalicza się osoby, których poziom wydatków nie przekracza połowy średniej liczonej dla ogółu społeczeństwa. Takich ludzi jest w Polsce 14 proc., co oznacza, że około w Polsce żyje około 5 mln osób relatywnie biednych.


"Wbrew obiegowym sądom liczba dzieci żyjących w skrajnym ubóstwie rośnie (z 325 tys. w roku 2017 do 417 tys. rok później" - czytamy w raporcie. "W 2018 roku w skrajnym ubóstwie żyło w Polsce prawie pół miliona dzieci.

rmffm

Rozumiecie? Dzięki 500+ wrosła bieda w Polsce. Skrajne ubóstwo dotyczy prawie 100 tys. dzieci więcej...


Rozdawajcie więcej pieniędzy. Biedni szybciej wymrą i... będzie ich coraz więcej.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
Żarłak napisał(a): Kiedy zrozumieją to dyskalkulicy i analfabeci z PiS oraz lewicy?


Ależ oni o tym wiedzą. Przynajmniej wierchuszka. To miało być coś co skłoni chytrych idiotów do głosowania na PiS a jednocześnie nie sprawi, że nie będą oni czuli się z tym kurewsko i dziadowsko, no i żeby to było i dostępne i nie wymagało wysiłku. Jakby wprost korumpowali swoją grupę docelową tak jak to robiono za komuny czyli dając przywileje to i tak nie mieli by przewagi ani gwarancji, że wygrają. Nawet reelekcja to mógłby być problem. Jakby dawali swoim popularyzatorom, to musieli by wymagać dodatkowej aktywności, a i blokada by się jakaś pojawiła. Socjal na bombelka to zaś sprawdzony chwyt z zachodu. Arkadyjski mit, którego pragnęli ci, którym się robić nie chciało. No to wyborcy dostali spełnienie marzeń. Teraz wystarczy straszyć ich, że ktoś im zabierze te cywilizacyjne zdobycze i pokrzywdzi ich bombelka. Zabierze ich należną należność!

Innej rady nie ma. Trza czekać, aż to pieprznie.

Cytat:Rozumiecie? Dzięki 500+ wrosła bieda w Polsce. Skrajne ubóstwo dotyczy prawie 100 tys. dzieci więcej...


Rozdawajcie więcej pieniędzy. Biedni szybciej wymrą i... będzie ich coraz więcej.


Ale to chyba dobrze? Socjaliści zawsze fundują darwinizm społeczny dzięki swoim próbom hodowli Homo Sovieticisów nowych generacji, skoro ich działania sprawiają, że idiotom na nich głosującym jest dobrze, to dobrze. Zastanawiające jest też na ile to ubóstwo to wynik możliwości nie podejmowania żadnej pracy i życia we względnym komforcie tj. możliwość żarcia, chlania i palenia czego się chce w darmowym lokum.

Ciekawe jak sytuacja we współczesnej Polsce by wyglądała gdyby nagle zrezygnowano ze wszystkich podatków poza vatem i akcyzą a wzamian za resztę fundnięto jeden, dość wysoki - jakiś "Polakowy" w wysokości 20% przychodów i zlikwidowano by system socjalny. Każdy kto umie liczyć by się z tego faktu niezmiernie ucieszył. A cała reszta?
Odpowiedz
Gawain napisał(a): Zastanawiające jest też na ile to ubóstwo to wynik możliwości nie podejmowania żadnej pracy i życia we względnym komforcie tj. możliwość żarcia, chlania i palenia czego się chce w darmowym lokum.
No to może zamiast się zastanawiać, poznałbyś kogoś biednego i zapytał. Powtarzasz pseudoliberalne pierdoły o leniwych i obżartych biedakach, będące dokładnie symetryczne wobec biedystycznych bzdur o kapitalistycznych bogaczach, którzy mają kasę z drapania się w dupe.
Cytat:Ciekawe jak sytuacja we współczesnej Polsce by wyglądała gdyby nagle zrezygnowano ze wszystkich podatków poza vatem i akcyzą a wzamian za resztę fundnięto jeden, dość wysoki - jakiś "Polakowy" w wysokości 20% przychodów i zlikwidowano by system socjalny. Każdy kto umie liczyć by się z tego faktu niezmiernie ucieszył. A cała reszta?
Czy poza ogólnie znanym faktem, że Ludzie To Debile, masz jakieś wytłumaczenie tego, że żadne państwo, ani demokratyczne, ani dyktatorskie, na tak genialny pomysł nie wpadło?
Odpowiedz
ZaKotem napisał(a): No to może zamiast się zastanawiać, poznałbyś kogoś biednego i zapytał. Powtarzasz pseudoliberalne pierdoły o leniwych i obżartych biedakach, będące dokładnie symetryczne wobec biedystycznych bzdur o kapitalistycznych bogaczach, którzy mają kasę z drapania się w dupe.


Od dwudziestu lat mieszkam w popegeerowskiej wsi. Tutaj raczej dość dużo biedy było od zarania mojej pamięci. Mój stosunek to wynik lat obserwacji i nijak nie pasują one do teorii, że bieda to jakiś tam miks środowiskowy z przewaga niezależnych od niczego okoliczności.


Cytat:
Czy poza ogólnie znanym faktem, że Ludzie To Debile, masz jakieś wytłumaczenie tego, że żadne państwo, ani demokratyczne, ani dyktatorskie, na tak genialny pomysł nie wpadło?

To jest de facto uproszczony system podatkowy znany z I RP, zmodyfikowany jedynie o wysokość stawek procentowych. Ciekawi mnie jak by to wyglądało we współczesnym państwie demokratycznym.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Cytat:Kiedy zrozumieją to dyskalkulicy i analfabeci z PiS oraz lewicy?

Zabawny ten artykuł. 7 miejsce na 35 to "ścisły czub" a 14 na 35 to "czołówka" xD


Cytat:Rozumiecie? Dzięki 500+ wrosła bieda w Polsce. Skrajne ubóstwo dotyczy prawie 100 tys. dzieci więcej...

Ale wiesz że przedstawienie dwóch suchych faktów "jest 500+" i "biednych jest więcej" nie oznacza od razu, że te 2 fakty mają ze sobą jakiś związek? To wciąż 2 suche fakty, a nie podałeś tu niczego, co by dowodziło, że z faktu nr 1 wynika fakt nr 2. Więc nie, "nie rozumiemy". Na dodatek jeszcze autorzy faktu nr 2 to ludzie należący do konkretnej organizacji, której może zależeć na tym, żeby ludzie myśleli, że biednych ludzi przybywa zamiast ubywać. Wtedy takie skompromitowane fundacje dalej będą miały racje bytu.


Cytat:Od dwudziestu lat mieszkam w popegeerowskiej wsi. Tutaj raczej dość dużo biedy było od zarania mojej pamięci. Mój stosunek to wynik lat obserwacji i nijak nie pasują one do teorii, że bieda to jakiś tam miks środowiskowy z przewaga niezależnych od niczego okoliczności.

No tak, w końcu wiadomo że dowód anegdotyczny najlepiej obala wszystkie teorie.
Dopóki rodzimy się i umieramy, póki światło jest w nas, warto się wkurwiać, trzeba się wkurwiać! Wciąż i wciąż od nowa.
Odpowiedz
Cytat:No tak, w końcu wiadomo że dowód anegdotyczny najlepiej obala wszystkie teorie.

Nie obala i nie zaprzecza. Po prostu w naturze jeszcze nie zaobserwowałem, aby w ogóle czynnik środowiskowy w wśród zdrowych ludzi jakoś długotrwałe determinował cokolwiek. Zwłaszcza we współczesnym świecie z powszechnym dostępem do informacji, edukacji, komunikacji transportowej i teleinformatycznej. Jak biednych i nieszczęśliwych zdrowych ludzi, stać na "firmowe" ubrania i buty, alkohol i papierosy tudzież ciekawsze rozrywki, a nie stać ich na to, żeby sobie sracz w domu zamontować, na podwórku nie mieć śmietnika, grządek sobie nie pośmiać w ogródku za oknem to jasny znak, że sytuacja w której są im wcale nie przeszkadza i co więcej dysponują oni środkami do życia de facto darmowymi, które im spadają jako manna z nieba. I nic z tego dawania nie wynika poza tym, że są w stanie co najwyżej zredukować potrzeby a zwiększyć wysiłków nie. Tak więc obserwacja in vivo przeczy teoriom, które stoją za, przynajmniej oficjalną, argumentacją.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Gawain napisał(a): Nie obala i nie zaprzecza. Po prostu w naturze jeszcze nie zaobserwowałem, aby w ogóle czynnik środowiskowy w wśród zdrowych ludzi jakoś długotrwałe determinował cokolwiek. Zwłaszcza we współczesnym świecie z powszechnym dostępem do informacji, edukacji, komunikacji transportowej i teleinformatycznej.
Na większość ludzi jednakże wciąż większy wpływ mają rodzice i osobiście spotykani znajomi, niż internet.
Cytat: Jak biednych i nieszczęśliwych zdrowych ludzi, stać na "firmowe" ubrania i buty, alkohol i papierosy tudzież ciekawsze rozrywki, a nie stać ich na to, żeby sobie sracz w domu zamontować, na podwórku nie mieć śmietnika,
No więc ci ludzie wcale nie są tacy biedni, nie są więc żadną reprezentacją biedy. Natomiast mogłoby cię zastanowić, co takiego sprawia, że dla kogoś w sytuacji ograniczonych finansów firmowe buty mają wyższy priorytet, niż WC.
Odpowiedz
ZaKotem napisał(a): Na większość ludzi jednakże wciąż większy wpływ mają rodzice i osobiście spotykani znajomi, niż internet.
Cytat:Znajomi ze szkoły np., z którymi kontakt utrzymuje się dziś głównie przez smartfona z dostępem do internetu.
[quote=ZK]
[quote=Gawain]
Jak biednych i nieszczęśliwych zdrowych ludzi, stać na "firmowe" ubrania i buty, alkohol i papierosy tudzież ciekawsze rozrywki, a nie stać ich na to, żeby sobie sracz w domu zamontować, na podwórku nie mieć śmietnika,

No więc ci ludzie wcale nie są tacy biedni, nie są więc żadną reprezentacją biedy.

Są biedni według kryteriów upoważniających do brania socjalu i są zatem reprezentacją biedy.

Cytat:
Natomiast mogłoby cię zastanowić, co takiego sprawia, że dla kogoś w sytuacji ograniczonych finansów firmowe buty mają wyższy priorytet, niż WC.

Mnie nie zastanawia hierarchia potrzeb, tylko dlaczego zamiast zwykłych butów i ubrań kupują markowe ciuchy i buty, które są pieruńsko drogie. Stać ich na zestawy ubrań za kilka tysięcy złotych a nie stać na zestaw najtańszych elementów do założenia toalety. Stać ich na używki a nie stać na czynsz. Stać ich na auta a nie stać na opał. Ja tam widzę kilka wytlumaczeń takiego fenomenu i żadno z nich nie jest wytłumaczeniem, tego że zawiniło środowisko.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Gawain napisał(a): Mnie nie zastanawia hierarchia potrzeb, tylko dlaczego zamiast zwykłych butów i ubrań kupują markowe ciuchy i buty, które są pieruńsko drogie.
No właśnie o to pytam. Dlaczegóż zamiast zwykłych butów i ubrań kupują markowe ciuchy i buty, które są pieruńsko drogie? Ja na przykład tak nie robię, buty mam takie sobie, a portki wręcz używane kupuję, za to mam łazienkę i ciepłą wodę w kranie. I fajnie mi by było myśleć, że to dlatego, że ja jestem bardzo mądry, a oni nie. Ale myśląc tak, dowiódłbym tego, że nie jestem bardzo mądry.

Łazienkę widzą nieliczni, a buty wszyscy, z którymi się spotykam. Buty mają więc o wiele wyższą wartość jako demonstrator zamożności. Pytanie podstawowe - na wuj demonstrować zamożność, jaką korzyść z tego? No cóż, korzyść z tego istnieje w środowisku, w którym zamożność postrzega się jako miarę... inteligencji, czy ogólnie "zaradności życiowej" (to inna nazwa inteligencji). A więc ktoś bogatszy wywołuje pozytywne emocje, jest atrakcyjny seksualnie oraz jako kumpel po prostu. W takim środowisku udawanie bogatszego, niż się jest, ma lepszy stosunek kosztów do zysku (w postaci wzrostu pozycji społecznej) niż realne wzbogacenie się. A oczywiście wydatki na udawanie uniemożliwiają realne wzbogacenie. Tak więc przekonanie, że zamożność jest oznaką inteligencji, gdy się upowszechni, prowadzi do biedy.
Odpowiedz
Żarłak napisał(a): Rozumiecie? Dzięki 500+ wrosła bieda w Polsce. Skrajne ubóstwo dotyczy prawie 100 tys. dzieci więcej...


Rozdawajcie więcej pieniędzy. Biedni szybciej wymrą i... będzie ich coraz więcej.


Nie do końca. Bo jak w ostatnim roku ubóstwo wzrosło to i tak jest niższe niż w 2015. 500+ zmniejszyło jednak skalę ubóstwa wśród dzieci. Tak samo ogólnie osób ubogich jest jednak mniej niż w 2015. Problem pojawia się tam, gdzie nikt z 500+ nie korzysta. Te osoby faktycznie wyłącznie tracą na inflacji wygenerowanej przez programy socjalne PIS. Oczywiście w przyszłości trend pewnie będzie się pogłębiał. Ale w tym momencie nie można powiedzieć, że dzięki 500+ wzrosła bieda.
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
ZaKotem napisał(a): No właśnie o to pytam. Dlaczegóż zamiast zwykłych butów i ubrań kupują markowe ciuchy i buty, które są pieruńsko drogie? Ja na przykład tak nie robię, buty mam takie sobie, a portki wręcz używane kupuję, za to mam łazienkę i ciepłą wodę w kranie. I fajnie mi by było myśleć, że to dlatego, że ja jestem bardzo mądry, a oni nie. Ale myśląc tak, dowiódłbym tego, że nie jestem bardzo mądry.


Ja natomiast nie bardzo łapię zależność między opinią o sobie samym, faktami a zdolnością do wydawania sum większych niż nakazuje rozsądek. Z reguły jest tak, że w pewnym momencie zachodzi swoiste wyparcie żeby zachować spójność osobowości. Postępując proekonomicznie ZaKot udowadnia, że jest mądrzejszy od tych co nie postępują. Opinia ZaKota o sobie nie ma przy stwierdzaniu faktu, żadnej wartości poznawczej. No bo o czym owa opinia świadczy i jak wpływa na jego postępowanie?


Cytat:Łazienkę widzą nieliczni, a buty wszyscy, z którymi się spotykam. Buty mają więc o wiele wyższą wartość jako demonstrator zamożności. Pytanie podstawowe - na wuj demonstrować zamożność, jaką korzyść z tego? No cóż, korzyść z tego istnieje w środowisku, w którym zamożność postrzega się jako miarę... inteligencji, czy ogólnie "zaradności życiowej" (to inna nazwa inteligencji).

No taką opinię demonstrują wszystkie społeczności kapitalistyczne. Problem z jego realizacją mają zaś ci, dla których kapitalizm to niezrozumiały kult dziwnych zachowań takich jak np. regularna praca czy planowanie działań. To co robią współcześni wychowankowie socjalu to nic innego jak regionalny kult cargo. Tyle, że mają dostęp do gotowych produktów, to darowali sobie wysiłek samodzielnego robienia fetyszy i się zadłużają, żeby je nabyć.

Cytat:A więc ktoś bogatszy wywołuje pozytywne emocje, jest atrakcyjny seksualnie oraz jako kumpel po prostu. W takim środowisku udawanie bogatszego, niż się jest, ma lepszy stosunek kosztów do zysku (w postaci wzrostu pozycji społecznej) niż realne wzbogacenie się. A oczywiście wydatki na udawanie uniemożliwiają realne wzbogacenie. Tak więc przekonanie, że zamożność jest oznaką inteligencji, gdy się upowszechni, prowadzi do biedy.


Dziwne rozumowanie. Po pierwsze istnienie oaz patologii i dobierania się partnerowi podług środowiska wykazuje, że to nie działa wcale. Gdyby udawanie działało, podobnie jak działa ogon pawia, to by kilkunastoletni przedstawiciele wychowanków pomocy społecznej narobili bombelków z przedstawicielami wyższych szczebli drabiny społecznej i w ten prosty sposób, po przybraniu barw godowych, pozakładali gniazda albo chociaż sprawy o alimenty. A to raczej ekstremalnie rzadkie zjawisko.

Po drugie, przekonanie to utrwalone zostało dzięki "Bold and Beautifull", gdzie Ridż rucha co popadnie, bo jest uosobieniem mokrych snów klas niższych. PraIncele stąd się wzięli. Inteligencja to warunek konieczny do zdobycia i/lub utrzymania zamożności czy też wygodnej stopy życiowej, ale, że ona się jakoś materialnie nie manifestuje sama w sobie (Einstein w gaciach D&G lub bez dalej pozostawał genialny. Co najwyżej marzł bez.), to i pobieżne skojarzenia brane są za jakieś dogmaty i dyrektywy bogactwa.

Po trzecie do biedy prowadzi nieekonomiczne prowadzenie się. Można być przekonanym o swej genialności i żyć nieekonomicznie, ale efekty wtedy są adekwatne do prawdziwości tego stwierdzenia. Więc no cóż, w drugą stronę też to pewnie działa i zdarza się jełop, który jakimś gumpowskim trafem sprawia, że mu się wszystko udaje. Ale to, że ta postać to fikcja stworzona na podstawie raczej prostego rewers raczej sporo mówi o prawdziwości takiego założenia.
Sebastian Flak
Odpowiedz
Cytat:DziadBorowy
Ale w tym momencie nie można powiedzieć, że dzięki 500+ wzrosła bieda.
Jak nie można, jak można?

Przecież to jest gra o sumie ujemnej.
Nawet gdyby pobór i wypłata 500+ nic nie kosztowały, to byłaby to najwyżej gra o sumie zerowej.
A tak nie jest, bo to nie perpetuum mobile.

Ergo bieda wzrosła, tylko jest tak rozproszona, że ginie w morzu ogólnej mizerii.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Nie sądzę aby na 500+ składały się głównie osoby żyjące w okolicy progu ubóstwa. Oczywistym jest, że 500+ jak każdy rodzaj redystrybucji jest procesem stratnym z punktu widzenia podatnika bo uśredniając zawsze więcej trzeba włożyć niż da się wyjąc. Ale to, że jakaś osoba, firma lub instytucja ma mniej pieniędzy niż miałaby gdyby 500+ nie było nie oznacza od razu, że wpada w biedę. No i nie zapominaj, że te koszty poboru, wypłaty itp ostatecznie też idą do czyjejś kieszeni powodując bogacenie tej osoby Oczko
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
Sofeicz napisał(a): Jak nie można, jak można?

Przecież to jest gra o sumie ujemnej.

No tak, bo są koszty obsługi, ale dalej jest to redystrybucja, bezdzietny traci, rodzic zyskuje

Więc w sumie wzrosła bieda u bezdzietnych Uśmiech
hOr-oom-may o nay rhay
hOr-oom-may he eer-hee-mo

http://www.youtube.com/watch?v=wXRGfo1NksM
Odpowiedz
W sumie, jeśli traktować emerytów z odchowanym potomstwem jako osoby bezdzietne, i resztę z nich faktycznie bezdzietnych, to można powiedzieć, że wzrosła bieda u bezdzietnych. PiSowskie odwrócone bykowe działa nawet, jeśli ktoś ma dzieci.

cobras napisał(a): Ale wiesz że przedstawienie dwóch suchych faktów "jest 500+" i "biednych jest więcej" nie oznacza od razu, że te 2 fakty mają ze sobą jakiś związek? To wciąż 2 suche fakty, a nie podałeś tu niczego, co by dowodziło, że z faktu nr 1 wynika fakt nr 2

Liczyłem na twoją przenikliwość.
Możesz się wykazać: o ile lewica zmniejszyłaby biedę w Polsce, gdyby te 20 kilka miliardów złotych trafiało do faktycznie potrzebujących. Jest na 500+, to nie ma na faktyczne wyspy biedy. Myślałem, że to rozumiesz jako lewicowiec.

cobras napisał(a): Więc nie, "nie rozumiemy". Na dodatek jeszcze autorzy faktu nr 2 to ludzie należący do konkretnej organizacji, której może zależeć na tym, żeby ludzie myśleli, że biednych ludzi przybywa zamiast ubywać. Wtedy takie skompromitowane fundacje dalej będą miały racje bytu.

Udowodnij, że cała fundacja jest skompromitowana. Skompromitowane zostało jej kierownictwo, które miało zostać zmienione.


DziadBorowy napisał(a): Nie do końca. Bo jak w ostatnim roku ubóstwo wzrosło to i tak jest niższe niż w 2015. 500+ zmniejszyło jednak skalę ubóstwa wśród dzieci. Tak samo ogólnie osób ubogich jest jednak mniej niż w 2015. Problem pojawia się tam, gdzie nikt z 500+ nie korzysta. Te osoby faktycznie wyłącznie tracą na inflacji wygenerowanej przez programy socjalne PIS. Oczywiście w przyszłości trend pewnie będzie się pogłębiał. Ale w tym momencie nie można powiedzieć, że dzięki 500+ wzrosła bieda.


Zmniejszyło, ale chwilowo.

Cytat:W roku 2016 stopa ubóstwa tzw. skrajnego wynosiła 4,9 procent, natomiast w zeszłym podskoczyła do 5,4 - podaje Główny Urząd Statystyczny. Co dziwne, zaobserwowany w ubiegłym roku wzrost zasięgu ubóstwa ekonomicznego nastąpił w sytuacji poprawy przeciętnej sytuacji dochodowej gospodarstw domowych.

Autorzy raportu GUS "Zasięg ubóstwa ekonomicznego w Polsce w 2018 roku" podkreślają: "Odnotowano wzrost odsetka osób ubogich wśród gospodarstw domowych z dziećmi do lat 18. Najbardziej (o około 2 punkty procentowe) wzrosła stopa ubóstwa w przypadku gospodarstw wielodzietnych (z co najmniej trójką dzieci) oraz z jednym dzieckiem. W konsekwencji zasięg ubóstwa dzieci i młodzieży poniżej 18. roku życia zwiększył się z niecałych 5 proc. w 2017 do 6 proc. w 2018 roku" – czytamy w "Gazecie Pomorskiej".

/wp
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
Żarłak napisał(a): Zmniejszyło, ale chwilowo.

Cytat:W roku 2016 stopa ubóstwa tzw. skrajnego wynosiła 4,9 procent, natomiast w zeszłym podskoczyła do 5,4 - podaje Główny Urząd Statystyczny. Co dziwne, zaobserwowany w ubiegłym roku wzrost zasięgu ubóstwa ekonomicznego nastąpił w sytuacji poprawy przeciętnej sytuacji dochodowej gospodarstw domowych.

Autorzy raportu GUS "Zasięg ubóstwa ekonomicznego w Polsce w 2018 roku" podkreślają: "Odnotowano wzrost odsetka osób ubogich wśród gospodarstw domowych z dziećmi do lat 18. Najbardziej (o około 2 punkty procentowe) wzrosła stopa ubóstwa w przypadku gospodarstw wielodzietnych (z co najmniej trójką dzieci) oraz z jednym dzieckiem. W konsekwencji zasięg ubóstwa dzieci i młodzieży poniżej 18. roku życia zwiększył się z niecałych 5 proc. w 2017 do 6 proc. w 2018 roku" – czytamy w "Gazecie Pomorskiej".

/wp


A w 2015 wynosiło 6,5%. Czyli w stosunku do 2018 mamy wciąż spadek o 1,1 punktu procentowego.
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz
Czy ktoś wie, jak konkretnie było liczone do ubóstwo? Istnieje mianowicie metoda liczenia ubóstwa według średniej krajowej pensji. System ma tę wadę, że liczy "względne ubóstwo". Prowadzi to do statystycznego skrzywienia, że "im lepiej tym gorzej". Każde podwyższenie średniej krajowej powoduje, że więcej osób zalicza się do osób ubogich, choćby w liczbach absolutnych zarabiali tyle samo co przedtem.

A to, że średnia krajowa w ostatnich latach się podwyższyła, to chyba wszyscy słyszeli. Pośrednio miał być to nawet efekt 500+ (ale nie tylko), trzeba było oferować więcej nawet przysłowiowej kasjerce z Biedronki.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
DziadBorowy napisał(a):
Żarłak napisał(a): Zmniejszyło, ale chwilowo.

Cytat:W roku 2016 stopa ubóstwa tzw. skrajnego wynosiła 4,9 procent, natomiast w zeszłym podskoczyła do 5,4 - podaje Główny Urząd Statystyczny. Co dziwne, zaobserwowany w ubiegłym roku wzrost zasięgu ubóstwa ekonomicznego nastąpił w sytuacji poprawy przeciętnej sytuacji dochodowej gospodarstw domowych.

Autorzy raportu GUS "Zasięg ubóstwa ekonomicznego w Polsce w 2018 roku" podkreślają: "Odnotowano wzrost odsetka osób ubogich wśród gospodarstw domowych z dziećmi do lat 18. Najbardziej (o około 2 punkty procentowe) wzrosła stopa ubóstwa w przypadku gospodarstw wielodzietnych (z co najmniej trójką dzieci) oraz z jednym dzieckiem. W konsekwencji zasięg ubóstwa dzieci i młodzieży poniżej 18. roku życia zwiększył się z niecałych 5 proc. w 2017 do 6 proc. w 2018 roku" – czytamy w "Gazecie Pomorskiej".

/wp


A w 2015 wynosiło 6,5%. Czyli w stosunku do 2018 mamy wciąż spadek o 1,1 punktu procentowego.
No tak, ale z tego wszystkiego wynika, że 700- powoduje "rozlanie" biedy, a zwiększone koszty już zaczęły pożerać chwilowy efekt 700- i najpewniej w perspektywie 2-3 lat zjedzą (fala podwyżek czeka już za drzwiami, bo PZPRbis po wyborach już nie ma motywacji, żeby je wstrzymywać). Ergo, żeby korzystny efekt 700- utrzymać będzie trzeba je zwiększyć do 1400- (co zresztą już sugerowano). I tak będziemy próbować ucieczki, aż to wszystko pierdolnie.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
bert04 napisał(a): Czy ktoś wie, jak konkretnie było liczone do ubóstwo? Istnieje mianowicie metoda liczenia ubóstwa według średniej krajowej pensji. System ma tę wadę, że liczy "względne ubóstwo". Prowadzi to do statystycznego skrzywienia, że "im lepiej tym gorzej". Każde podwyższenie średniej krajowej powoduje, że więcej osób zalicza się do osób ubogich, choćby w liczbach absolutnych zarabiali tyle samo co przedtem.

A to, że średnia krajowa w ostatnich latach się podwyższyła, to chyba wszyscy słyszeli. Pośrednio miał być to nawet efekt 500+ (ale nie tylko), trzeba było oferować więcej nawet przysłowiowej kasjerce z Biedronki.

W tym przypadku chodziło o odsetek osób, których wydatki były poniżej minimum egzystencji.



socjopapa napisał(a):No tak, ale z tego wszystkiego wynika, że 700- powoduje "rozlanie" biedy, a zwiększone koszty już zaczęły pożerać chwilowy efekt 700- i najpewniej w perspektywie 2-3 lat zjedzą (fala podwyżek czeka już za drzwiami, bo PZPRbis po wyborach już nie ma motywacji, żeby je wstrzymywać). Ergo, żeby korzystny efekt 700- utrzymać będzie trzeba je zwiększyć do 1400- (co zresztą już sugerowano). I tak będziemy próbować ucieczki, aż to wszystko pierdolnie.


Bardzo możliwe, że tak będzie. Niemniej jednak nie oznacza to, że spora część osób bezpośrednio pobierających 500+  i tak  nie będzie na plus.  Przykładowo przy trójce dzieci to jest 1500zł "za nic" i raczej nie sądzę aby koszty wzrosły aż tak bardzo aby oni byli na minusie. Co innego osoby, które 500plusa bezpośrednio nie pobierają.
Nie dajcie sobie wmówić mediom, że wsadzanie widelca do kontaktu jest niebezpieczne. Przecież z powodu grypy umiera znacznie więcej osób.  


Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości