Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Narodowość mediów
#41
lumberjack napisał(a): To jak to jest z tym kapitałem? Pinionżki mają narodowość czy nie mają?

Nie mają narodowości. Pieniądz to pieniądz, a narodowość to narodowość.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#42
ErgoProxy napisał(a): Mam dość ponure przeczucie, że w Okcydencie pieniądz ma - ale rasę. Mimo wszystkich bajań, jakie opowiadają sobie plebeje. Stąd wynikałaby mentalność, że nie będą nam żółtki dyktowali, czem cywilizacja jest, a czem nie jest; takie rzeczy to my im możemy, ale nie oni nam. Co myślą o tym rzeczone żółtki, zgadywać mi trudno, ale podejrzewam, że uważają Okcydent za barbarię, którą można i należy rozgrywać, jak przodkowie w mądrych księgach pokazali. Czyli w zasadzie jest pełna symetria - wlazły szympans z pawianem na dwa stołki, żeby na tę drugą małpę spojrzeć z góry.

Mi tam nie przeszkadza chiński kapitał. Moje najlepsze narzędzia są made in PRC. Jedyna szlifierka jaka mi odmówiła posłuszeństwa to polska Celma, którą kiedyś kupiłem w patriotycznym porywie.

Oby szympans dogadał się z pawianem, ale czarno to widzę.

Gawain napisał(a): Mapa świata to sukno na stole potęg grających w pokera na pieniądze. Same pieniądze i ich właściciele to kasta proglobalizacyjna, ale politycy to kasta grająca wyłącznie pod własny interes i nie wszyscy są proglobalizacyjni. W blokadach chodzi nie o hajs jaki płynie z przejęcia KUKA np., ale o ten hajs jaki został włożony w powstanie samego KUKA. To są niespłacone miliardy z badań i rozwoju i Chiny kupując zakład z dobrodziejstwem inwentarz mogą dać i ze dwa razy więcej niż on wart. I zarobią krocie, bo przejmą wkład naukowy bez strat czasu i z łatwością dostosują g do swoich potrzeb.

Take jest brutalne życie. Kiedyś silny Zachód wpychał Chinom na siłę narkotyki do gęby (wojny opiumowe), teraz pracowici Chińczycy mogą wykupić leniwy Zachód wraz z firmami, w których broń Boże nie można pracować więcej niż 8h (lub nawet 7h jak we Francji) dziennie.

Gawain napisał(a): Sprzedaż tego się opłaci właścicielowi, ale nie państwu, które włożyło hajs w wykształcenie kadr i dostęp do środowiska naukowego. No i po sprzedaży nie zyska benefitów z rozwoju firmy jak podatki czy hajs z eksportu produktów czyli traci i hajs włożony i potencjalny.

Ale kogo to obchodzi? Nasze państwo włożyło hajs w wykształcenie lekarzy, którzy wyjeżdżają pracować na Zachód. To jest drenaż najbardziej wykwalifikowanych ludzi i jakoś to Zachodowi nie przeszkadza dopóki sam na tym korzysta - ze stratą dla Polski. Czemu Chiny nie mogą na czymś skorzystać ze stratą dla Niemców?

Gawain napisał(a): Skąd brać hajs na restrukturyzację i działanie do pierwszych zysków?

Nie dałoby rady z zagranicznych banków?

ZaKotem napisał(a): Natomiast w Chinach żyje się gorzej, dlatego źle by było dla Niemców - a i Polaków również - zostać podbitymi przez Chiny.

W Chinach poziom życia już jest całkiem ok. Zależy od regionu. Tam też jest "Polska A" i "Polska B".

zefciu napisał(a): Ta. Tylko że jak państwa Zachodu znacjonalizują firmy, to różnica między życiem na Zachodzie, a życiem w Chinach się zniweluje. Bo ona właśnie z tego wynika, że na Zachodzie własność środków produkcji jest prywatna.

Różnica już jest w jakimś stopniu zniwelowana. Niemcy to wiadomo, że są ścisłą czołówką, ale kraje takie jak Polska czy Hiszpania już są chyba przez Chiny dogonione.

BTW
Taki OPEL w Niemczech od 20 lat nie przynosił przychodu, a sobie istniał tyle czasu ratowany zawsze przez państwo. Dopiero teraz został wykupiony przez PSA, ale do tej pory był firmą wspieraną państwowo.

Jeśli niemieckie firmy mogą mieć państwowe wsparcie, to czemu nie mogą mieć go chińskie firmy?

Czy chodzi o kwestię tego czy państwowe wsparcie pochodzi od kraju demokratycznego czy komunistyczno-totalitarnego?

Adam M. napisał(a): Problem zaczyna sie gdy kapital jest silnie zwiazany z panstwem i polityka, tak jak dzieje sie w przypadku Rosji i przede wszystkim Chin. Tam zadna z prywatnych korporacji nie jest naprawde zupelnie prywatna, wiec nic dziwnego gdy rzady krajow europejskich nie zgadzaja sie na przejecie firm HiTech, ktorych technologie moga byc wykorzystane w przeskoczeniu jakiegos problemu w produkji uzbrojenia na wyzszym poziomie.

Mądre to.

Żarłak napisał(a): Nie mają narodowości. Pieniądz to pieniądz, a narodowość to narodowość.

OK, zatem czy popierasz obecne działania UE polegające na pracy nad tworzeniem procedur uniemożliwiających Chinom wykupywanie europejskich firm i czy popierasz zachęcanie do nacjonalizacji firm byleby nie znalazły się w małych żółtych rączkach pracowitych komunistycznych skurwysynków?
Odpowiedz
#43
lumberjack napisał(a): OK, zatem czy popierasz obecne działania UE polegające na pracy nad tworzeniem procedur uniemożliwiających Chinom wykupywanie europejskich firm i czy popierasz zachęcanie do nacjonalizacji firm byleby nie znalazły się w małych żółtych rączkach pracowitych komunistycznych skurwysynków?

Gdybym miał wybór tylko pomiędzy dwoma nacjonalizacjami to wolałbym europejską, bo póki co, posiadam pewien znikomy wpływ (a wszyscy razem mamy go większy) niż w przypadku wysłania fabryk do Chin. Różnica jest też taka, że ChRL to bardzo ekspansywne państwo, które nie liczy się nawet z własnymi obywatelami, a taka Francja przeciwnie, chce żeby obywatele mogli nie pracować dłużej niż 7 czy 8 godzin. W zasadzie nie ma co porównywać, bo chyba każdy czynnik będzie przemawiał za UE.

lumberjack napisał(a): Czemu Chiny nie mogą na czymś skorzystać ze stratą dla Niemców?

Bo Niemcy nie są tacy głupi żeby mogli dać się łatwo wykorzystać.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#44
Żarłak napisał(a):ChRL to bardzo ekspansywne państwo
Politycznie? ChRL ma literalnie jednego wasala i jest to KRLD. O Sybir się nie biją, w Wenezueli baz nie zakładają, do Wietnamu nie wchodzą, żeby tam szerzyć maoizm. Ekspansywne państwo to jest Godbless America i dlatego właśnie ChRL nie potrafi sobie poradzić z tzw. zbuntowaną prowincją. Też jedną.

Żarłak napisał(a):które nie liczy się nawet z własnymi obywatelami,
W zasadzie racja, chociaż to co się odpierdala za rzeką Jalu, to jest dopiero nieliczenie się z własnymi obywatelami. Znajmy miarę.

Żarłak napisał(a):a taka Francja przeciwnie, chce żeby obywatele mogli nie pracować dłużej niż 7 czy 8 godzin.
Francja tego nie chce, ale tego chcą Francuzi i dlatego Francję w końcu szlag nagły trafi, kiedy braknie hajsu na fanaberie związkowców. Przypadkiem nie tak upadał Rzym, że zabrakło chleba rozdawanego plebejom, którzy wtedy złośliwie zagłosowali nogami za królikami po germańsku?

Żarłak napisał(a):W zasadzie nie ma co porównywać, bo chyba każdy czynnik będzie przemawiał za UE.
Tak samo myśleli chłopi, co spierdalali spod cara do Rzplitej, póki się nie obudzili pod władzą carycy. Unia naprawdę sobie nie radzi z projekcją jakiejkolwiek siły poza swoimi granicami - bo właśnie do tego celu została skonstruowana: żeby Europejczycy przestali projektować siłę. Ale paradoks Królowej Kier obowiązuje również i w tej dziedzinie. Czyli albo Unia się gruntownie przeorze i zrekonstruuje, żeby móc reagować na zdarzenia szybko i sprężyście, albo nasze dzieci będą sławić imię Kaczorbaszy, że nas w porę z tego bagna wyciągnął.

Tymczasem wpadł mi w oko news anglojęzyczny - nie spisałem adresu, niestety - że rząd Japonii chce podsypywać hajsem swoich przedsiębiorców, żeby ci wracali z produkcją z Chin do macierzy. Dzieje się.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#45
ErgoProxy napisał(a):
Żarłak napisał(a):ChRL to bardzo ekspansywne państwo
Politycznie? ChRL ma literalnie jednego wasala i jest to KRLD. O Sybir się nie biją, w Wenezueli baz nie zakładają, do Wietnamu nie wchodzą, żeby tam szerzyć maoizm. Ekspansywne państwo to jest Godbless America i dlatego właśnie ChRL nie potrafi sobie poradzić z tzw. zbuntowaną prowincją. Też jedną.
Zaiste?
Chiny, inaczej niż Jankesi, nie kozaczą, tylko powoli, jak wąż pożerają całą swoją chemisferę.
Obserwuję vlog faceta, który robi interesy w Chinach i teraz przeniósł się do Kambodży - właściwie co metr, to chiński interes, fabryka, hotel, knajpa.

Tak działa chińska ekspansja - bez wystrzałów, powoli, z tajemniczym uśmieszkiem.

My też dostaliśmy od nich gratisowego wirusa i teraz w pakiecie maseczki do niego, jakbyśmy k... sami nie mogli tego wyprodukować.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#46
Ale efektywność takiej ekspansji mocno zależy od lojalności tych wszystkich chińskich geszefciarzy. Pewno będą szarpać smycz mandarynów dla samej przyjemności z szarpania smyczy, bo w ogóle o Chińczykach się mówi, że gen hazardu to oni mają (i dlatego np. rżną Partię na podatkach ile mogą, nawet jak nie muszą).

Sofeicz napisał(a):My też dostaliśmy od nich gratisowego wirusa i teraz w pakiecie maseczki do niego, jakbyśmy k... sami nie mogli tego wyprodukować.
Wyprodukować wirusa sami? Ciekawa koncepcja. Język To chyba u Dukaja było, że jak kryzys wisiał już w powietrzu, to się go odpalało własnoręcznie, żeby zachować nad nim kontrolę. Uśmiech
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#47
Wcale niegłupie - większość światowych ruchawek brała się z braku czujności elit.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#48
Metaforyczna i fizyczna przewaga kapitalizmu nad socjalizmem:

https://www.donald.pl/artykuly/2ci6BP5u/...jHvfn-JyMw

Cytat:CNN donosi, że wenezuelski okręt zatonął na Morzu Karaibskim po tym, jak próbował wymusić zmianę kursu niemieckiego statku wycieczkowego.
Do incydentu doszło 30 marca w pobliżu wyspy La Tortuga. Niemiecki statek Resolute przechodził prace konserwacyjne na międzynarodowych wodach, gdy podpłynął do niego wenezuelski okręt i zażądał zmiany kursu.
Według operatora Resolute, okręt ostrzelał statek, po czym próbował go staranować i skierować w stronę wód terytorialnych Wenezueli.

W rezultacie atakujący okręt doznał jednak poważnych uszkodzeń i zatonął. Jego 44-osobowa załoga została wyłowiona i uratowana przez inny statek.

Resolute jest wycieczkowcem o wzmocnionym kadłubie, dzięki czemu nie doznał uszkodzeń. Na jego pokładzie nie było pasażerów, tylko 32-osobowa załoga, której nic się nie stało.

lumberjack napisał(a): Ale kogo to obchodzi? Nasze państwo włożyło hajs w wykształcenie lekarzy, którzy wyjeżdżają pracować na Zachód. To jest drenaż najbardziej wykwalifikowanych ludzi i jakoś to Zachodowi nie przeszkadza dopóki sam na tym korzysta - ze stratą dla Polski. Czemu Chiny nie mogą na czymś skorzystać ze stratą dla Niemców?

Bo niemiecki rząd nie jest upośledzony gospodarczo i nie pozwoli.

Cytat:Nie dałoby rady z zagranicznych banków?

Po '89? Nie, państwo było bankrutem a bankrutom nikt poza providentami nie pożycza.

ErgoProxy napisał(a):Ale efektywność takiej ekspansji mocno zależy od lojalności tych wszystkich chińskich geszefciarzy. Pewno będą szarpać smycz mandarynów dla samej przyjemności z szarpania smyczy, bo w ogóle o Chińczykach się mówi, że gen hazardu to oni mają (i dlatego np. rżną Partię na podatkach ile mogą, nawet jak nie muszą).

Lojalni czy nie, to nie mali geszefciarze kolonizują Afrykę, nie mali geszefciarze sprawili, że malutcy mają moc do stawiania Chińskich Marketów na Podlasiu i w Paryżu. Chińczycy stworzyli sobie gospodarcze Gwiezdne Wrota, które ich produkty przerzucają w dowolne miejsce na świecie i pozwalają na zbyt. Nie mają potencjalnych zysków z podatków w krajach zamorskich, ale mają hajs ze zbytu produkcji kontynentalnej. Cwane. A jak się weźmie pod uwagę Wishe, AliBaby, AliExpressy i inne cuda to nikt inny tak jak Chiny nie przyczynia się do rozwoju biednych państw, które mają z nimi niskie cła. Widziałem maszyny rolnicze za śmieszne pieniądze o konstrukcjach prostych, lekkich i niezawodnych, bo sprawdzonych. Ba, sam mam maszyny typu podkaszarki, które są mechanicznie świetne, a tylko plastikowe wężyki i inne duperele się nie sprawdzają, ale są proste do wymiany. No i kosztuje to grosze. Chiny dają światu wygodę i dzięki temu się łatwo instalują tam gdzie do tej pory nie można było się wody napić, bo niemiecka pompa kosztowała tyle co półroczne PKB jednej afrykańskiej gminy.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#49
No to w końcu dobrze, że Chiny wygryzają Niemców, czy źle że Chiny wygryzają Niemców? Przy czym chodzi mi o "dobrze" z punktu widzenia kolonizowanych Murzynów, którzy o prawach człowieka tyle wiedzą, ile im strażnik parku narodowego powiedział przed zastrzeleniem. Bo że jest to źle z punktu widzenia romantycznego rasisty, co reaguje na ksywę: "Polak", to tyle to ja wiem. Język
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#50
Z punktu widzenia mieszkancow Afryki czy biednych panstw Azji, czy wreszcie takich wysp na Morzu Karaibskim to swietnie ( wszystkie autobusy na Kubie wprzegniete w przewoz zachodnich turystow to chinskie kopie Mercedesa, wiekszosc nowych samochodow to chinska produkcja ).
Z punktu widzenia mieszkanca Europy czy Ameryki Pln. to tak sobie, jako ze ta cicha ekspansja nie tylko zabiera rynki zbytu wytworcom europejskim / amerykanskim ale w dalszym horyzoncie czasowym moze im zabrac ich panstwa.
A zyc pod chinskim panowaniem dla ludzi Zachodu bedzie trudniej niz pod jakimkolwiek innym.
Warto pamietac historie Tybetu, ktoremu tak dlugo Chinczycy "pomagali" az go zajeli.
Odpowiedz
#51
Znaczy, czy ja dobrze rozumiem, że wg Ciebie Chińczycy mają ambicję i możliwości, żeby objąć władzą polityczną całą planetę Ziemia - żeby wszędzie były chińskie prowincje pod bezpośrednim nadzorem mandarynów i wszędzie pisało się w żuczkach? I że Ty się tego boisz na poważnie?

Adam M. napisał(a):Warto pamietac historie Tybetu, ktoremu tak dlugo Chinczycy "pomagali" az go zajeli.
Warto pamiętać, że Tybet to było feudalne, teokratyczne zadupie, gdzie się płaciło podatek dosłownie od oddychania, tzn. pogłówne. Możliwe, że było to rozsądne, bo w surowych warunkach na dachu świata należało rozmnażać się z umiarem, żeby w państwie nie zabrakło żarcia. Ale możliwe, że było rzeczą roztropniejszą powielić japońskie wzorce i zrobić ekspedycję badawczą do Europy, żeby jakoś zachachmęcić te cholerne nawozy sztuczne. Tylko że takiej idei jak modernizacja państwa lamowie jakoś nie umieli ogarnąć, chociaż wcielali się przecież nie pierwszy raz. Ktoś więc zrobił to za nich i tyle.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#52
Nie doceniasz skośnookich.
Oni byli długi czas batożeni przez Białego Człowieka czego kulminacją były Wojny Opiumowe, gdzie Angole ich wręcz upokorzyli.
Jednocześnie mają wbity od stuleci wstręt do indywidualizmu i ekstrawagancji.
I co ciekawe, są dość elastyczni i praktyczni.
Pewnie o niczym bardziej nie marzą, niż o Angolu kwiczącym z braku chińskich smartfonów, pralek i gumowych diabełków.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#53
No to Angol będzie musiał znowu zasuwać, żeby sobie te bogactwa zrobić własnoręcznie, skoro mu odetną dostawy. Ale trzy posty wyżej była mowa o panowaniu - znaczy, że ma być jakiś skośnoooki pan i władać populacją wprost, a nie zza parawanu kupieckich sztuczek.

Natomiast odkładając na bok kwestie niewygód, jakich może doświadczać będzie rozwydrzone, niedorosłe białactwo - moim zdaniem dobrze jest, że nie ma cywilizacji globalnej jednej, ale jest ośrodków wiele, powiedzmy dwa (choć to mało). Bo cywilizacjom zdarza się zaliczać upadki. I dla ludzkości jako takiej dobrze by było, że gdyby białactwo właśnie upadło w wieki ciemnej dekonstrukcji i innych modnych bzdur, to znalazłyby się jakieś żółtki z drugiego końca świata, gotowe do przejęcia pałeczki i ciągnięcia rozwoju gatunku dalej, bez jakiegoś globalnego przestoju.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#54
ErgoProxy napisał(a): No to w końcu dobrze, że Chiny wygryzają Niemców, czy źle że Chiny wygryzają Niemców? Przy czym chodzi mi o "dobrze" z punktu widzenia kolonizowanych Murzynów, którzy o prawach człowieka tyle wiedzą, ile im strażnik parku narodowego powiedział przed zastrzeleniem.

Dobrze jest w kraju, w którym gospodarka nie jest może autarkiczna, ale w dużej mierze samowystarczalna. Wasalizacja czy wrogie przejęcia raczej temu nie służą tam gdzie ten potencjał samoistnienia jest. Jak go nie ma i przychodzi ktoś kto narzuca gospodarczy rozwój i się byt poprawia i się ów potencjał pojawia w sposób efektywny to pępowinę wasal odgryza albo, jeżeli jest mądry, wykorzystuje ją odwracając role. Kiedyś tak zrobiło 13 Kolonii teraz tak zrobiły Chiny...

Cytat:Znaczy, czy ja dobrze rozumiem, że wg Ciebie Chińczycy mają ambicję i możliwości, żeby objąć władzą polityczną całą planetę Ziemia - żeby wszędzie były chińskie prowincje pod bezpośrednim nadzorem mandarynów i wszędzie pisało się w żuczkach? I że Ty się tego boisz na poważnie?

A to podczas germanizacji chodziło o to żeby każde dziecko pisało szwabachą a każdy obywatel miał strażnika z pickelhaubą? Czy może o proste zrobienie z danego kraju i jego ludności kogoś kto będzie zapieprzał za miskę kartofli a ichnie zasoby wykorzysta się ku czci i chwale państwa? Cały świat mówi po angielsku, mimo, że Brytania to kraj, który powierzchnią objąłby Polskę bez połowy ściany wschodniej. Dominacja USA jest ledwo zagrożona przez cywilizację co ma z 5k lat, a i to tylko dlatego, że sam Zachód sobie smoka upasł dla rozrywki i pożytku. Ale taki stan nie jest wieczny.

ErgoProxy napisał(a): Natomiast odkładając na bok kwestie niewygód, jakich może doświadczać będzie rozwydrzone, niedorosłe białactwo - moim zdaniem dobrze jest, że nie ma cywilizacji globalnej jednej, ale jest ośrodków wiele, powiedzmy dwa (choć to mało). Bo cywilizacjom zdarza się zaliczać upadki. I dla ludzkości jako takiej dobrze by było, że gdyby białactwo właśnie upadło w wieki ciemnej dekonstrukcji i innych modnych bzdur, to znalazłyby się jakieś żółtki z drugiego końca świata, gotowe do przejęcia pałeczki i ciągnięcia rozwoju gatunku dalej, bez jakiegoś globalnego przestoju.

Globalna cywilizacja nie jest podatna na jeden atak, chyba, że globalny. W skali planety przestój cywilizacyjny jest niemożliwy, bo ani się tym nie da zarządzać centralnie, ani rozjebać. Chyba, że Gwiazdą Śmierci.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#55
Gawain napisał(a):Dominacja USA jest ledwo zagrożona przez cywilizację co ma z 5k lat, a i to tylko dlatego, że sam Zachód sobie smoka upasł dla rozrywki i pożytku.
Piszesz o Hindusach? Język Bo akurat Chińczycy zrobili trzy rzeczy sami: po pierwsze, stoczyli z Amerykanami wojnę w Korei i osiągnęli w niej swoje cele, po drugie, zdali sobie sprawę, jak tragicznie są wobec Amerykanów zapóźnieni i po trzecie, podjęli decyzję, że będą konsekwentnie tych Amerykanów gonić. Że białactwo im wpakowało swój przemysł w granice, to już bonus od losu - choć nie zdziwiłbym się, gdyby skośnoocy swojemu szczęściu jakoś pomogli. A że oni potem ograli białactwo w toksyczne aktywa, aż do poziomu niewypłacalności Godbless America, to raczej obrazuje przewagę ich kultury biznesowej nad japiszońską cooltórom nachapywania się, jakby świat miał się skończyć za pięć minut.

Gawain napisał(a):Globalna cywilizacja nie jest podatna na jeden atak, chyba, że globalny.
Globalna cywilizacja nie jest możliwa bez globalnej kultury, a globalna kultura to jest infrastruktura dla rozprzestrzenienia się zjadliwych zaraz filozoficznych typu postmodernizm. I jeśli nasze dzieci faktycznie będą musiały wkuwać chińskie żuczki, to właśnie przez wrodzoną durnotę Amerykanów, kiedy oni zakałapućkają się wreszcie w tej swojej wojence progresywistów z protestantami, nieudolnie kopiowanej przez tumanów z państewek wasalnych typu Polska. Bo to przecież takie trędne jest - kosić umysły na hamerykańską modłę.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#56
Na razie kradną i gospodarka im siada, nie ma się czym podniecać.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#57
No kradną, a szczególnie maseczki Niemcom. Język
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#58
Chinole pożyją w dobrobycie i zaczną się demokratyzować i indywidualizować na wzór zachodni.
To jest naturalna konsekwencja życia w dobrobycie, zaczną domagać się swoich praw do swobodnego wyrażania się, wyboru religii i poglądów. Pracować za grosze też nie będa chętni.
Autorytaryzm był dobra strategią na chwilę, żeby wyciągnąć społeczeństwo z ubóstwa.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz
#59
Nie wiem, na co dobrą strategią był autorytaryzm. Prawdopodobnie w ludziach nieskomplikowanych, wdrożonych od pradziejów do prostych stosunków społecznych, tkwi potrzeba jasnego wskazania, kto jest w państwie Bałwanem Naczelnym. Bo demokracja na wzór zachodni, gdzie różne ośrodki władzy paraliżują się nawzajem, a smycze dzierżą miliarderzy podsypujący to wszystko kasą, to z prowincjonalnej oddali wygląda jak jeden kiepski cyrk, w którym tygrysy przeganiają po arenie tresera.

Co do dobrobytu, to Japońce pożyli chwilę w dobrobycie i tak im się spodobało, że wszczęli wojnę o surowce, żeby mieć tego dobrobytu więcej. Samorzutnej demokratyzacji nie stwierdzono; samuraje wbili się tylko w garnitury i mundury, a poza tym nadal musztrowali wszystko, co żyło, w wolnych chwilach estetyzując się fenomenami przyrody. I w zasadzie w megakorpach zaibatsu wygląda to tak po dziś dzień, a w polityce realną władzę zdobywa się po odejściu ze stanowisk publicznych na emeryturę, usunięciu się w cień. Jakie w tym cieniu panują stosunki, nikt nie opowie, ale też i nikt nie zapyta.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#60
Żaden system polityczny nie jest idealny, a każdy czerpie z lokalnej tradycji i odzwierciedla mentalność ludzi, którzy w nim żyją.  Wszystkie też stopniowo ewoluują.  Nie jest powiedziane, że zachód nie przyswoi sobie pewnych pozytywnych wartości ze wschodu i na odwrót. Japońcy być może potrzebują więcej czasu, i musi minąć kilka pokoleń zanim staną się bardziej europejscy.
Polsce na pewno jest bliżej kulturowo do USA niż Chin, z tym, że nie mamy spoiwa w postaci kultury czy to obywatelskiej czy buddyjskiej. Bo katolicyzm niestety dzieli ludzi.
Rozsadziło mi antenę.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości