Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Narodowość mediów
#21
lumberjack napisał(a): Jak słabsze, mniejsze, biedniejsze firmy mają się bronić przed zakusami wielkich koncernów? Jak polskie firemki mają na wolnym rynku konkurować z niemieckimi, skoro działają dopiero od 25 lat, a niemieckie koncerny nie zaznały 45 lat komunistycznego zastoju i w tym czasie budowały swoją potęgę?

Gdyby powstała polska firma motoryzacyjna robiąca dobre samochody, to przypuszczam, że mogłaby zostać raz dwa wykupiona i przerobiona do produkcji samochodów marki już istniejącej lub wykupiona i zarządzana w taki sposób aby funkcjonowała źle, przynosiła straty i nie robiła konkurencji już istniejącym markom.

A w jaki sposób ludzie konkurują ze sobą (wyłączając sytuacje przemocy)?
W jaki sposób Ty konkurujesz z dużymi firmami? Mała firma weźmie małe zlecenia, dużą interesują duże transakcje. Itd. Firmy konkurują jakością, a nie tylko ceną. Różne mogą być strategie. "Kupuj polski produkt" też jest strategią. Niech konsument decyduje od kogo kupić chleb i za ile.

Nie ma doskonałych monopoli. Nawet państwo jest kiepskim monopolistą, ale na styku państwa i dużych przedsiębiorstw/kapitału łatwiej powstają silne praktyki monopolowe, różne nadużycia.
Duże koncerny też upadają. Sytuacja rynkowa zmienia się nieustannie.

Chyba najlepszą formą ochrony jest wysoka świadomość konsumencka i jak największa ilość własności w rękach poszczególnych jednostek, a więc w miarę dobrze rozwinięta klasa średnia, stałość prawa i tworzenie prawa wysokiej jakości, a przede wszystkim, co w polskim wydaniu jest na niskimi poziomie, poszanowanie do prawa, czyli zasad gry społecznej.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#22
Żarłak napisał(a): Duże koncerny też upadają. Sytuacja rynkowa zmienia się nieustannie.

Yhym. Taki koncern jak np. Opel od 1992 roku nie wypracowal zysku, nie zarobil i nie zarabia na siebie samego a mimo to ciagle wklada sie w niego forse. Pokaz mi mala fabryke samochodow, o ktora by tak dbano.

Mali moga brac male zlecenia, ale duzi sa traktowani wyjatkowo ulgowo.

Jest tez tak, ze w Polsce wiele dobrze zapowiadajacych sie firm jest kupowanych przez zagraniczne koncerny. Wiele browarow nalezy do Kompanii Piwowarskiej, wiele firm z branzy spozywczej nalezy juz do Unilevera.

Zgadzam sie, ze jak najwiecej kapitalu powinno byc w rekach jednostek, ale wszystko idzie chyba w kierunku braku klasy sredniej i kumulacji kapitalu w rekach koncernow.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#23
lumberjack napisał(a):  wszystko idzie chyba w kierunku braku klasy sredniej i kumulacji kapitalu w rekach koncernow.


CHYBA...


RotfL!!!

Może by tak lumberjack podawał fakty, a nie swoje opinie jakie te fakty są?
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#24
Napisz tylko co dokładnie uważasz za klasę średnią (żeby nie było nieporozumień), to doprecyzuję o co mi chodzi.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#25
lumberjack napisał(a): Napisz tylko co dokładnie uważasz za klasę średnią

Definicja nie ma znaczenia. Ważne jest to, czy następuje proces kumulacji kapitału, czy wręcz przeciwnie. W Polsce żadnej takiej kumulacji nie widać.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
#26
lumberjack napisał(a): Jest tez tak, ze w Polsce wiele dobrze zapowiadajacych sie firm jest kupowanych przez zagraniczne koncerny. Wiele browarow nalezy do Kompanii Piwowarskiej, wiele firm z branzy spozywczej nalezy juz do Unilevera.


A co jest w tym złego? Ktoś rozwinął firmę, chciał sprzedać z zyskiem to zrobił to. Można tylko pochwalić umiejętności i pracę takich osób, bo pewnie zarobione pieniądze pomnożą.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#27
pilaster napisał(a): Definicja nie ma znaczenia. Ważne jest to, czy następuje proces kumulacji kapitału, czy wręcz przeciwnie. W Polsce żadnej takiej kumulacji nie widać.

Proces kumulacji kapitału przez kogo? Ja żem prosty chłop i napisałem "chyba" bo nie byłem pewny tego co piszę. U mnie na osiedlu znikły właśnie wszystkie małe spożywczaki, a została Biedronka. W miejscu, w którym żyję - takie przynajmniej odnoszę wrażenie - biedniejsi i mniejsi przedsiębiorcy upadają na rzecz biedronkowego molocha.

Żarłak napisał(a): A co jest w tym złego? Ktoś rozwinął firmę, chciał sprzedać z zyskiem to zrobił to. Można tylko pochwalić umiejętności i pracę takich osób, bo pewnie zarobione pieniądze pomnożą.

Nie no wszystko w porzo, tylko że w ten sposób nigdy nie dojdziemy do stworzenia własnych koncernów takich jak Unilever, które mogłyby wykupywać zagraniczne, dobrze zapowiadające się firmy. Tego mi szkoda.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#28
Cytat:U mnie na osiedlu znikły właśnie wszystkie małe spożywczaki, a została Biedronka.
Oczywiście, małym firmom ciężko konkurować z wielkimi i nie jest to gra całkiem fair dla tych małych.
Z drugiej strony, małe firmy często działają po prostu źle, powielają stare wzorce, nie szukają nowych rozwiązań, nie dbają o klienta w dostateczny sposób. Mam okazję obserwować kontakty handlowe z niewielkimi polskimi firmami (kilka firm, różne rejony Polski). Nie jest dobrze. Niesłowność (tak, zaraz wysyłam maila - po kolejnym upomnieniu się - zaraz wysyłam maila z fakturą - znowu nic, żadnego przepraszam; traktowanie klienta jako zło konieczne; brak uprzejmości w kontaktach; zawalanie terminów; brak chęci kooperacji; brak nastawienia na pozyskiwanie nowych klientów). Nie twierdzę, że u wszystkich tak jest - ale tak się złożyło, że ogromna większość tych, które widziałam, tak właśnie działa.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
#29
tjaaa, ja wciąż czekam na PIT od takiego jednego przedsiębiorcy
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
#30
Obecnie duże korporacje rzadko powstają na zasadzie ewolucji małego sklepu do wielkiej firmy. Tworzenie gigantów to ostatnio głównie domena grup kapitałowych, niekiedy przy udziale państwa.
Ułatwienia dla drobnego przedsiębiorcy najczęściej spowodują tylko ewentualną zmianę jego stopy życiowej a nie zmianę charakterystyki przedsiębiorstwa, w którego jest posiadaniu.
Duże firmy zawsze będą w posiadaniu atutu jakim jest efekt skali i ich możliwości finansowo-logistyczne.
Gdy jakiś producent planuje podwyżkę to duża firma handlowa ma możliwość załadowania swojego dużego magazynu towarem na cały rok, zakupionego po cenie tuż przed podwyżką. Mała firma nie ma takiej możliwości i przez ten rok nie zaoferuje lepszej ceny bo jej zakup będzie droższy. A jeśli mimo wszystko się połasi i np. weźmie konkretny kredyt na zakup i wynajdzie miejsce do magazynowania to ryzykuje zamrożeniem pieniędzy i niestabilnością finansową.

Jedyne rozwiązanie to konkurowanie jakością oferowanego asortymentu, jego nietypowością, szerokim spektrum. Do tego bardziej kompleksowa obsługa klienta, itp. To znaczy wszystko to co duże firmy olewają, ponieważ przy ich strategii opartej na planach, tabelkach i cyfrach nie jest to opłacalne.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#31
Temat to narodowość mediów, więc nie odchodźmy aż tak daleko.
Obecnie
TVP = Polska według PiS
Polsat = Świat wg Solorza i Nowoczesnej
TVN, TTV = Świat według Niemiec i PO
Odpowiedz
#32
Cytat:Zagraniczne banki dyskryminują polskie sklepy? "Toczy się wojna ekonomiczna"

"Dobrze, że został odzyskany bank Pekao, wówczas jest większa szansa na to, że ten bank nie będzie w jakiś sposób negatywny traktował kapitału polskiego" - pisze o kredytowaniu polskich sieci spożywczych prof. Eryk Łon, członek Rady Polityki Pieniężnej. W swojej najnowszej książce "Patriotyzm gospodarczy" zaznacza, że obecnie trwa wojna ekonomiczna i musimy prowadzić bój o polski handel. Czy rzeczywiście jest się czego obawiać?

Repolonizacja banku Pekao, czyli odzyskanie przez stronę polską w akcjonariacie pozycji większościowej (wcześniej bank należał do włoskiego UniCredit) służy profesorowi jako przykład bardzo dobrze wykonanej pracy w zakresie patriotyzmy gospodarczego. - Odzyskanie kontroli polskiej nad bankiem Pekao to wielkie osiągnięcie - pisze prof. Eryk Łon w książce "Patriotyzm gospodarczy". Dlaczego jest to jego zdaniem tak ważne?

Zagraniczne banki nie chcą kredytować polskich sklepów?
Według członka Rady Polityki Pieniężnej dzięki repolonizacji "polscy handlowcy mogą mieć łatwiejszy dostęp do kredytu bankowego".

W książce czytamy, że "jeżeli instytucje polskie mają kontrole nad udzielaniem kredytów, to zawsze jest większa szansa, że przedsiębiorstwa polskie o polskim kapitale nie będą traktowane gorzej".

Prof. Łon jako przykład przytacza pracę doktorską dr Krystyny Sobczak, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu:

W tej pracy stwierdziła, że determinanty rozwoju przedsiębiorstw o kapitale polskim i zagranicznym są podobne. Jednak są pewne różnice. Jedną z tych różnic jest dostęp od kapitału. Przedsiębiorstwa zagraniczne mają w tej mierze łatwiej, a polskie o wiele trudniej. Dlatego tak ważne jest odzyskanie kontroli nad bankiem Pekao, także z punktu widzenia polskiego handlu.
- To ważne, bo tę trwającą wojnę ekonomiczną musimy wygrać - dodaje. Jednak szczegółów nie ujawnia.

Zdaniem prof. Łona nawet kiosk "Ruchu" jest bastionem polskości. (padłem na cycki jak to przeczytałem. Retoryka poprzedniej epoki - przyp. Żarłak) - Każdy taki sklep to jest, można powiedzieć, współczesny "Chrobry" gospodarczy, czy współczesny "Wóz Drzymały" - wychwala rodzimą przedsiębiorczość Łon. Jego zdaniem polonizacja powinna postępować, choć opór (jak np. w przypadku mediów) może być bardzo znaczący, a polski rybek handlowy jest zdominowany przez zagraniczne sieci. - To powinno się zmienić - postuluje.


Zagraniczne banki złe, a polskie dobre? "Bzdura"
Co na to przedstawiciele zagranicznego sektora bankowego? Na nasze pytanie, czy rzeczywiście faworyzują niepolski kapitał, lekko się uśmiechają. - To kompletna bzdura. Po co mielibyśmy coś takiego robić? - pyta się wysoko postawiony pracownik departamentu odpowiadającego za kredyty korporacyjne w jednym z banków z niemieckim kapitałem. Po namyśle jednak padają ostrzejsze słowa.

- Jeśli ktoś myśli, że bank, gdzie 99 proc. załogi stanowią Polacy, gdzie członkowie zarządu są Polakami, jest wielkim koniem trojańskim i agentem innego państwa, który chce upadku polskich firm, to postrzeganie tej osoby jest zawirusowane jakąś chorą ideologią - denerwuje się.

Kolejna osoba, tym razem z francuskiego banku: Banki są w Polsce, aby zarabiać. Na czym zarabiamy? M.in. na kredytach i prowizjach. Musielibyśmy chcieć strzelić sobie w stopę, aby złośliwie odrzucać wnioski polskich przedsiębiorstw. Pochodzenie kapitału nie ma w świetle naszych procedur najmniejszego znaczenia.

Ale dodaje zaraz, że często się zdarzało, iż wnioski o kredytowanie szczególnie w średnich i małych firm są słabo przygotowane.

- Widać różnicę w know-how i obyciu biznesowym między rodzimymi w pełni z polskim kapitałem, a zagranicznymi firmami lub po części z obcym inwestorem. Choć teraz to się bardzo zmienia, to jeszcze kilkanaście miesięcy temu przychodzili do nas polscy mali i średni przedsiębiorcy z wnioskiem o kredyt inwestycyjny. Problem polegał na tym, że kapitał zakładowy był prawie żaden, firmy budowały swoje wizje na podstawie nierealnych założeń, a wiedza na temat wymagań takiego kredytowania była prawie żadna - argumentuje, wyjaśniając, że obecnie coraz większa liczba mniejszych firm korzysta już z doradców, bądź przepływ informacji jest znacznie lepszy, a same wnioski są "wyraźnie lepiej przygotowane".

- Może stąd utarło się przekonanie, że sporo wniosków odrzucaliśmy, ale to było winą wyśrubowanych procedur, a nie naszego widzimisię - tłumaczy.

całość
https://businessinsider.com.pl/firmy/zar...on/7nwcpll
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#33
Poszerzmy trochę tematykę tego tematu. Już nawet nie chodzi o narodowość samych mediów, ale o narodowość kapitału. Często czytałem argumentację, że we współczesnych czasach kapitał nie ma narodowości; że wielkie korporacje są międzynarodowe i liczy się dla nich tylko zysk. I kiedy ogromne niemieckie koncerny prasowe wykupywały polskie gazety też to słyszałem. Praktycznie wszystkie polskie firmy z branży spożywczej są wykupione przez koncerny typu Unilever etc. i też wszystko jest ok i zgodnie z mechanizmam rynkowymi. Kiedy jednak jakiś czas temu chińska firma chciała kupić niemiecką tworzącą roboty KUKA, nagle podniesiono raban, że jak to tak, że nie wolno, że zagrożenie itd. Nie wiem czy transakcja doszła do skutku, pamiętam tyle, że Niemcy godzili się sprzedać Chińczykom firmę pod warunkiem, że ci ostatni nie otrzymają wglądu do danych technicznych i teorii produkcji robotów tylko do samych robotów.



VW, Audi i Skoda też niby tworzą wielki międzynarodowy koncern, ale w USA musieli płacić odszkodawnia obywatelom za dieselgate, natomiast UE pod przewodnictwem Niemiec zminimalizowała reperkusje dla tego koncernu.



Teraz zaś mamy wypowiedź wiceszefowej KE:

Cytat:Należy chronić firmy przed przejęciem ich przez Chiny. Państwa członkowskie UE powinny nabywać udziały w firmach działających na ich terytorium, by chronić je przed przejęciem ich przez Chiny - powiedziała w rozmowie z "Financial Times" Margrethe Vestager odpowiedzialna za Europę ery cyfrowej.

Vestager, która w komisji Jean-Claude Junckera, odpowiadała za politykę konkurencji i zajmowała się m.in. ochroną firm przed złowrogimi przejęciami, fuzjami i niedozwoloną pomocą państwową, oceniła, że ryzyko przejmowania europejskich firm przez Chińczyków jest obecnie bardzo wysokie.

Wiceprzewodnicząca KE zaznaczyła, że sytuacja jest wyjątkowa i "wymaga od nas wszystkich intensywnej pracy". - To bardzo ważne, by być świadomym, że zagrożenie jest realne, bo kondycja spółek pogorszyła się bardzo w związku z epidemią koronawirusa i wymuszonymi sytuacją przestojami oraz zerwaniem łańcuchów dostaw - powiedziała.

Wywodząca się z Danii unijna urzędnik zasygnalizowała też, że konieczna będzie większa elastyczność w podejściu Komisji Europejskiej do zagadnień konkurencji. Polityka antymonopolowa w ramach jednolitego rynku jest wyłączą kompetencją Unii Europejskiej. - Nie mamy żadnego problemu z tym, by państwo działało jak uczestnik rynku, gdy to konieczne, by zablokować możliwość przejęcia firmy przez obcy kapitał - zadeklarowała.

W rozmowie z "Financial Times" Margrethe Vestager podkreśliła, że Komisja Europejska pracuje obecnie nad planem ochrony przedsiębiorstw w krajach Unii Europejskiej w związku z epidemią koronawirusa.

https://wiadomosci.onet.pl/swiat/wicesze...ny/hbbkkq0

Nie wiem jak wy, ale ja to widzę tak - polskie firmy, po czasach komuny, były w zalążku, nie miały czasu na to by rozwinąć się tak jak te z Zachodu. Były za słabe, żeby wykupywać zachodnie, za to zachodnie były na tyle potężne, żeby wykupić wszystkie nasze zakłady np. Heinz wykupił Pudliszki itd. itp.

I do tej pory wszystko było ok, bo to Polska była ekonomicznie podbijana przez Zachód. Teraz nagle kiedy wielkie firmy europejskie mogą być wykupione przez jeszcze większe chińskie, to nagle słychać jęki, stęki i inne gorzkie żale i tak naprawdę nawoływania do tego, że lepiej żeby państwa europejskie nacjonalizowały firmy niż żeby trafiły one w ręce Chińczyków. Nie wiem, kurde, ja w tym widzę przejaw hipokryzji i moralności Kalego.

To jak to jest z tym kapitałem? Pinionżki mają narodowość czy nie mają? A może zamiast o narodowości kapitału powinno się pisać o "cywilizacyjności" kapitału? Dopóki kapitał z naszej cywilizacji skupia się w kilku przeogromnych koncernach, które wkraczają i dominują inne kraje z innych kultur i cywilizacji, to wszystko ok i wszystko zgodne z wolnym rynkiem, a kiedy kapitał z innej cywilizacji zaczyna zagrażać naszemu, to nagle można stać się socjalistą nawołującym do wielkich interwencji państwowych?
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#34
Mam dość ponure przeczucie, że w Okcydencie pieniądz ma - ale rasę. Mimo wszystkich bajań, jakie opowiadają sobie plebeje. Stąd wynikałaby mentalność, że nie będą nam żółtki dyktowali, czem cywilizacja jest, a czem nie jest; takie rzeczy to my im możemy, ale nie oni nam. Co myślą o tym rzeczone żółtki, zgadywać mi trudno, ale podejrzewam, że uważają Okcydent za barbarię, którą można i należy rozgrywać, jak przodkowie w mądrych księgach pokazali. Czyli w zasadzie jest pełna symetria - wlazły szympans z pawianem na dwa stołki, żeby na tę drugą małpę spojrzeć z góry.

Natomiast u nas w Polsce mamy takie elity jandowsko-morawieckie, co się Polski wstydzą i brzydzą. I kiedy naszych przedsiębiorców obcokrajowcy wykupywali, to w elitach odchodziło sikanie po nogach, że wreszcie nastała w Polsce cywilizacja. Tak samo jak pół wieku wcześniej odchodziło sikanie po nogach, że wreszcie nastał w Polsce najlepszy z możliwych ustrojów. Taka mentalność gorzej niż zaściankowa - bo zaścianek to jednak wiedział, co to jest szlachectwo i co szlachcic powinien w głowie mieć. Nawet jeśli na przednówku żył samą brukwią.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#35
lumberjack napisał(a): To jak to jest z tym kapitałem? Pinionżki mają narodowość czy nie mają? A może zamiast o narodowości kapitału powinno się pisać o "cywilizacyjności" kapitału? Dopóki kapitał z naszej cywilizacji skupia się w kilku przeogromnych koncernach, które wkraczają i dominują inne kraje z innych kultur i cywilizacji, to wszystko ok i wszystko zgodne z wolnym rynkiem, a kiedy kapitał z innej cywilizacji zaczyna zagrażać naszemu, to nagle można stać się socjalistą nawołującym do wielkich interwencji państwowych?

Mapa świata to sukno na stole potęg grających w pokera na pieniądze. Same pieniądze i ich właściciele to kasta proglobalizacyjna, ale politycy to kasta grająca wyłącznie pod własny interes i nie wszyscy są proglobalizacyjni. W blokadach chodzi nie o hajs jaki płynie z przejęcia KUKA np., ale o ten hajs jaki został włożony w powstanie samego KUKA. To są niespłacone miliardy z badań i rozwoju i Chiny kupując zakład z dobrodziejstwem inwentarz mogą dać i ze dwa razy więcej niż on wart. I zarobią krocie, bo przejmą wkład naukowy bez strat czasu i z łatwością dostosują g do swoich potrzeb. Sprzedaż tego się opłaci właścicielowi, ale nie państwu, które włożyło hajs w wykształcenie kadr i dostęp do środowiska naukowego. No i po sprzedaży nie zyska benefitów z rozwoju firmy jak podatki czy hajs z eksportu produktów czyli traci i hajs włożony i potencjalny.

Komusza technologia poza rodzynkami, to był wsteczny kołchoz i upadek SPOŁEMów, SKRów i GSów najlepszym przykładem jak gówniano to było zarządzane, toteż państwo traciło pijawki a zyskiwało gotówkę i napływ technologii z Zachodu co skutkowało zwiększeniem podatków i odciążeniem kosztów utrzymania bezrobotnych. Nic innowacyjnego to się tam nie powijało, poza, jako się rzekło, rodzynkami. Prywatyzacja to była konieczność i przez to faktycznie pozbyto się części potencjalnych zysków z rozwoju własnego przemysłu. Tylko pytania są takie:

Kto miałby skutecznie zarządzać zostawionym przemysłem?
Skąd brać hajs na restrukturyzację i działanie do pierwszych zysków?
Ile lat zajęłoby unowocześnienie całej spuścizny po komunie?

Kapitał nie ma narodowości, ale za kapitałem stoi ktoś, kto ma mózg i jeżeli umie liczyć to łatwo policzył, że trzeba wyprzedać te folwarki znajomych królika, bo będą zawsze jak kotwica u szyi.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#36
lumberjack napisał(a): Nie wiem jak wy, ale ja to widzę tak - polskie firmy, po czasach komuny, były w zalążku, nie miały czasu na to by rozwinąć się tak jak te z Zachodu. Były za słabe, żeby wykupywać zachodnie, za to zachodnie były na tyle potężne, żeby wykupić wszystkie nasze zakłady np. Heinz wykupił Pudliszki itd. itp.

I do tej pory wszystko było ok, bo to Polska była ekonomicznie podbijana przez Zachód. Teraz nagle kiedy wielkie firmy europejskie mogą być wykupione przez jeszcze większe chińskie, to nagle słychać jęki, stęki i inne gorzkie żale i tak naprawdę nawoływania do tego, że lepiej żeby państwa europejskie nacjonalizowały firmy niż żeby trafiły one w ręce Chińczyków. Nie wiem, kurde, ja w tym widzę przejaw hipokryzji i moralności Kalego.

Żadna hipokryzja - po prostu lepiej jest żyć na Zachodzie, niż w Peerelu, dlatego dla Polaków było dobre, że Peerel został podbity przez Zachód. Natomiast w Chinach żyje się gorzej, dlatego źle by było dla Niemców - a i Polaków również - zostać podbitymi przez Chiny.
Odpowiedz
#37
ZaKotem napisał(a): Żadna hipokryzja - po prostu lepiej jest żyć na Zachodzie, niż w Peerelu, dlatego dla Polaków było dobre, że Peerel został podbity przez Zachód. Natomiast w Chinach żyje się gorzej, dlatego źle by było dla Niemców - a i Polaków również - zostać podbitymi przez Chiny.
Ta. Tylko że jak państwa Zachodu znacjonalizują firmy, to różnica między życiem na Zachodzie, a życiem w Chinach się zniweluje. Bo ona właśnie z tego wynika, że na Zachodzie własność środków produkcji jest prywatna.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#38
Chiński kapitał różni się jednym istornym szczegółem - ma legitymację partyjną. To nie chińska firma wykupuje tylko chińskie państwo. Podobnie zresztą jest z kapitałem rosyjskim, który też nie budzi większego entuzjazmu.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#39
kmat napisał(a): Chiński kapitał różni się jednym istornym szczegółem - ma legitymację partyjną. To nie chińska firma wykupuje tylko chińskie państwo. Podobnie zresztą jest z kapitałem rosyjskim, który też nie budzi większego entuzjazmu.
No tak. Ale zarzut tyczył się zachęcania państw Zachodu do pewnego kopiowania modeli chińskich i rosyjskich.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#40
Tego ostatniego nie rozumiem, wiec moze jakies wyjasnienie?
To wg mnie nie jest kopiowanie wzorcow chinskich i rosyjskich tylko czesc normalnej gospodarki czyli zawsze tak to dzialalo.
Koncentracja firm przez wykupywanie mniejszych przez wiekszych i nie ma tu nic dziwnego ani zdroznego tak dlugo gdy zrodlem kapitalu sa prywatni kapitalisci w formie personalnej lub instytucjonalnej.
Problem zaczyna sie gdy kapital jest silnie zwiazany z panstwem i polityka, tak jak dzieje sie w przypadku Rosji i przede wszystkim Chin. Tam zadna z prywatnych korporacji nie jest naprawde zupelnie prywatna, wiec nic dziwnego gdy rzady krajow europejskich nie zgadzaja sie na przejecie firm HiTech, ktorych technologie moga byc wykorzystane w przeskoczeniu jakiegos problemu w produkji uzbrojenia na wyzszym poziomie.

Wracajac na polskie poletko to zale ze brak polskich firm samochodowych, czy AGD, sa niecelowe bo te dzialki sa zajete przez firmy zachodnie produkujace na skale swiatowa. Polskie firmy rowniez produkujace na skale swiatowa powinny sie pojawiac w dziedzinach ktore sa zupelnie nowe, bo tam maja szanse - przykladem firma produkujaca gre Wiedzmin.
Czy w dziedzinach o ktorych nawet nie wiemy ze wlasnie powstaly.

Jeszcze jedno pytanie - jak kapitel moze miec narodowosc w przypadku spolki akcyjnej czy funduszu emerytalnego ktory ma 100 tys i wiecej czlonkow w wielu krajach swiata?
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości