Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Narodowość mediów
#61
Są obecnie dwie łapy do wyboru, przynajmniej dla części państw, amerykańska albo chińska. Najbliżsi silni w sumie sąsiedzi Chin, czyli Japonia, Korea południowa i Taiwan wolą mimo wszystko amerykańską. Nikt nie zaprzeczy, że znają Chiny bardzo dobrze....  O czymś to świadczy. Osłabiona UE i USA po Covid 19, to na 100% atak gospodarczy Chin celem wykupu czego się da. Trzeba się przed wykupem przez Chiny firm i technologii bronić, do tego UE prawnie się przygotowuje. De facto nie jest to nic nadzwyczajnego w świecie, inni robią to od lat.

Media rodzime to nie tylko dyżurny obiekt krytyki, to także ich wykorzystanie dla polityki państwa.
Tu i tam z pewnym niesmakiem mówiono szopce na lotnisku  z udziałem premiera, oklaskami, radosnymi minami oficjeli podczas powitania transportu z Chin. TVP nagłośniła to i nadała temu wydarzeniu dużą rangę, choć sytuacja pod kątem środków  ochrony jest już opanowana. Obrazek żywcem jak z przylotu jakiegoś I sekretarza onegdaj. Rzeczywiście była szopka do kwadratu, warto jednak spojrzeć na to racjonalnie.  Transporty z Chin przyszły w najbardziej dramatycznym momencie, kiedy zaczynały się u nas braki podstawowych środków ochronnych. To nie jest tak, że złoży się zamówienie biznesowe w Chinach, zapłaci i zaraz mamy. Dostawy poprzedziła długa  na 45 minut rozmowa prezydentów Polski i Chin. Najprawdopodobniej zawarto w niej jakiś deal, jaki nie wiemy. Nie ma nic za darmo w takim kryzysowym momencie, do pieniędzy dochodzi zawsze coś jeszcze. Chinom zależy na dobrej opinii, płatne transporty o średnio niskiej jakości, przedstawiane są jako "pomoc humanitarna" i na takim obrazie zwłaszcza w Europie Chinom zależy. Dlatego najprawdopodobniej szopka rządowa na lotnisku wraz z bombastycznym, tudzież fotogenicznym  przylotem Mirji, była przedstawieniem we współczesnym chińskim stylu odegranym dla tamtejszego kierownictwa. Ot, polityka Panie Dziejku...
Odpowiedz
#62
O proszę, zdarzy się że i Gladiator coś palnie, nad czym warto się zastanowić.
Odpowiedz
#63
Żarłak napisał(a): Gdybym miał wybór tylko pomiędzy dwoma nacjonalizacjami to wolałbym europejską, bo póki co, posiadam pewien znikomy wpływ (a wszyscy razem mamy go większy) niż w przypadku wysłania fabryk do Chin. Różnica jest też taka, że ChRL to bardzo ekspansywne państwo, które nie liczy się nawet z własnymi obywatelami, a taka Francja przeciwnie, chce żeby obywatele mogli nie pracować dłużej niż 7 czy 8 godzin. W zasadzie nie ma co porównywać, bo chyba każdy czynnik będzie przemawiał za UE.

Ale gospodarczo nawet sama UE wybrała Chiny. To tam są wielkie fabryki przeróżnych europejskich firm i koncernów, a jeśli chodzi o wolności obywatelskie, to przecież Chiny wykupując jakieś niemieckie firmy nie maja chyba wpływu na nic innego - nie będą kierowały niemiecką policją, zakresem wolności słowa etc., więc nie ma co się bać, że wprowadzą w Europie totalitarny komunizm. Chyba Oczko

To już prędzej sobie sami jakieś autorytarne socjalizmy wprowadzimy, nasze własne, narodowe. Połącz zapędy takiego Kaczyńskiego albo Orbana z unijną zachętą do nacjonalizacji firm i wułala - chujnia gotowa.

Żarłak napisał(a): Bo Niemcy nie są tacy głupi żeby mogli dać się łatwo wykorzystać.

Szkoda, że myśmy się dali wykorzystać i zamiast dbać o swoje, to teraz każdy jeden bardziej ogarnięty i wykwalifikowany Polak pracuje dla jakiejś zachodniej korpo zamiast dla polskiej korpo, której po prostu nie ma. A ja bym chciał, żeby to polskie prywatne firmy wykupywały, a nie żeby były wykupywane. Albo żeby Pudliszki wykupiły Heinza, a nie na odwrót i żeby świat należał do Pudliszek. Albo Kotlina Język

ErgoProxy napisał(a): Francja tego nie chce, ale tego chcą Francuzi i dlatego Francję w końcu szlag nagły trafi, kiedy braknie hajsu na fanaberie związkowców. Przypadkiem nie tak upadał Rzym, że zabrakło chleba rozdawanego plebejom, którzy wtedy złośliwie zagłosowali nogami za królikami po germańsku?

Dokładnie. Dla mnie to państwo jest zgnuśniałe. Ludzie coraz bardziej przyzwyczajeni do nieróbstwa coraz bardziej chcieliby większego komfortu mimo, że Francja nawet bez koronawirusa miała już duże problemy gospodarcze.

Sofeicz napisał(a): Chiny, inaczej niż Jankesi, nie kozaczą, tylko powoli, jak wąż pożerają całą swoją chemisferę.
Obserwuję vlog faceta, który robi interesy w Chinach i teraz przeniósł się do Kambodży - właściwie co metr, to chiński interes, fabryka, hotel, knajpa.

Tak działa chińska ekspansja - bez wystrzałów, powoli, z tajemniczym uśmieszkiem.

To przecież kurna dobrze i jest to świadectwem rozwoju cywilizacyjnego. Lepszy już bezkrwawy podbój ekonomiczny niż krwawa wojna, w której ginęłyby bezbronne dzieci.

Gawain napisał(a): Bo niemiecki rząd nie jest upośledzony gospodarczo i nie pozwoli.

To w takim razie nasz był i pozwolił.

Gawain napisał(a): Po '89? Nie, państwo było bankrutem a bankrutom nikt poza providentami nie pożycza.

Przed 89 też było paździerzą, a jednak banki francuskie kasę pożyczały.

Gawain napisał(a): Lojalni czy nie, to nie mali geszefciarze kolonizują Afrykę, nie mali geszefciarze sprawili, że malutcy mają moc do stawiania Chińskich Marketów na Podlasiu i w Paryżu. Chińczycy stworzyli sobie gospodarcze Gwiezdne Wrota, które ich produkty przerzucają w dowolne miejsce na świecie i pozwalają na zbyt. Nie mają potencjalnych zysków z podatków w krajach zamorskich, ale mają hajs ze zbytu produkcji kontynentalnej. Cwane. A jak się weźmie pod uwagę Wishe, AliBaby, AliExpressy i inne cuda to nikt inny tak jak Chiny nie przyczynia się do rozwoju biednych państw, które mają z nimi niskie cła. Widziałem maszyny rolnicze za śmieszne pieniądze o konstrukcjach prostych, lekkich i niezawodnych, bo sprawdzonych. Ba, sam mam maszyny typu podkaszarki, które są mechanicznie świetne, a tylko plastikowe wężyki i inne duperele się nie sprawdzają, ale są proste do wymiany. No i kosztuje to grosze. Chiny dają światu wygodę i dzięki temu się łatwo instalują tam gdzie do tej pory nie można było się wody napić, bo niemiecka pompa kosztowała tyle co półroczne PKB jednej afrykańskiej gminy.

No, to jest dobry argument za Chinami. Jeśli tylko nie będą próbowały modyfikować naszych demokracji, to nie widzę problemu. Jeśli już to właśnie tylko tego bym się obawiał, bo skoro demokratyczne USA nigdy nie miały problemów z tym, żeby w jakimś państwie wesprzeć albo zainstalować marionetkowe dyktatury, to tym bardziej komunistyczne Chiny mogą okazać się pod tym względem groźne. To moja jedyna obawa.

Sofeicz napisał(a): Nie doceniasz skośnookich.
Oni byli długi czas batożeni przez Białego Człowieka czego kulminacją były Wojny Opiumowe, gdzie Angole ich wręcz upokorzyli.
Jednocześnie mają wbity od stuleci wstręt do indywidualizmu i ekstrawagancji.
I co ciekawe, są dość elastyczni i praktyczni.
Pewnie o niczym bardziej nie marzą, niż o Angolu kwiczącym z braku chińskich smartfonów, pralek i gumowych diabełków.

Ja to nie wiem, trochę bym się z tym nie zgodził. Bo to tak jakby posądzać nowe, młode pokolenia Polaków o jakąś nienawiść czy niechęć do Niemców z powodu 2WŚ.

No chyba że Chińczycy wbijają swoim młodym jakąś niechęć i pogardę do Zachodu, ale na tyle na ile rozmawiałem z żoną kumpla, Chinką, która jest w Polsce dopiero od kilku lat, u normalnych Chińczyków jest po prostu chęć do osiągnięcia zachodniego poziomu dobrobytu. Oczywiście jest to tylko jedna osoba i cholera wie co myśli sobie pozostałe półtora miliarda Chińczyków. Może komuniści wbijają im do głowy jakąś durną propagandę.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#64
lumberjack napisał(a): Szkoda, że myśmy się dali wykorzystać i zamiast dbać o swoje, to teraz każdy jeden bardziej ogarnięty i wykwalifikowany Polak pracuje dla jakiejś zachodniej korpo zamiast dla polskiej korpo, której po prostu nie ma. A ja bym chciał, żeby to polskie prywatne firmy wykupywały, a nie żeby były wykupywane. Albo żeby Pudliszki wykupiły Heinza, a nie na odwrót i żeby świat należał do Pudliszek. Albo Kotlina Język
Polskie firmy nie mogą stać się korpo, bo jak tylko firma osiągnie taką wielkość, że zaczyna być konieczne tworzenie hierarchii służbowej, okazuje się, że szef ma nagle mnóstwo krewnych-i-znajomych, którzy potrzebują posady menedżera. Firma zarządzana przez krewnych-i-znajomych zaczyna być żałosna i każdy bardziej ogarnięty i wykwalifikowany Polak ucieka z niej do zachodniej korpo, a pełna nieogarniętych i niewykwalifikowanych pracowników firma upada lub zostaje wykupiona przez zachodnie korpo. Polscy przedsiębiorcy są spoko, kiedy chodzi o firmę zatrudniającą kilkudziesięciu ludzi, których może ogarnąć sam właściciel. Ale nie umieją tworzyć nienaturalnych, bo opartych na kompetencjach, a nie związkach osobistych, struktur, podobnie jak Arabowie, Afrykanie czy Romowie. No dobra, nie jest aż tak źle. Ale jednak wciąż gorzej niż w antyrodzinnych, atomistycznych społeczeństwach Zgniłego Zachodu.

Cytat:No, to jest dobry argument za Chinami. Jeśli tylko nie będą próbowały modyfikować naszych demokracji, to nie widzę problemu. Jeśli już to właśnie tylko tego bym się obawiał, bo skoro demokratyczne USA nigdy nie miały problemów z tym, żeby w jakimś państwie wesprzeć albo zainstalować marionetkowe dyktatury, to tym bardziej komunistyczne Chiny mogą okazać się pod tym względem groźne. To moja jedyna obawa.
Ale niestety bardzo realna. I to wcale nie chodzi o jakieś podstołowe wspieranie dyktatorstwa przez chińskich polityków. Chińscy biznesmeni, którzy przyjdą wykupić europejską firmę, są przyzwyczajeni do pewnej formy stosunków biznesu z władzą i w niej czują się doskonale, bo się od dziecka dostosowali. Dlatego, kierując się zwykłą apolityczną żądzą zysku, będą wspierać pisowców, bo w stosunkach z tak rządzącą władzą mają doświadczenie - i tym samym przewagę nad np. Austriakami, z ich głupawym zachodnim "ale panie, przecież takie prawo jest".
Odpowiedz
#65
ZaKotem napisał(a): Polskie firmy nie mogą stać się korpo, bo jak tylko firma osiągnie taką wielkość, że zaczyna być konieczne tworzenie hierarchii służbowej, okazuje się, że szef ma nagle mnóstwo krewnych-i-znajomych, którzy potrzebują posady menedżera. Firma zarządzana przez krewnych-i-znajomych zaczyna być żałosna i każdy bardziej ogarnięty i wykwalifikowany Polak ucieka z niej do zachodniej korpo, a pełna nieogarniętych i niewykwalifikowanych pracowników firma upada lub zostaje wykupiona przez zachodnie korpo.

https://www.google.com/url?sa=t&rct=j&q=...k31yHqK-z7 - bardzo fajny tekst (PDF) na temat tego czemu nie ma ogromnych polskich firm.

ZaKotem napisał(a): Polscy przedsiębiorcy są spoko, kiedy chodzi o firmę zatrudniającą kilkudziesięciu ludzi, których może ogarnąć sam właściciel. Ale nie umieją tworzyć nienaturalnych, bo opartych na kompetencjach, a nie związkach osobistych, struktur, podobnie jak Arabowie, Afrykanie czy Romowie. No dobra, nie jest aż tak źle. Ale jednak wciąż gorzej niż w antyrodzinnych, atomistycznych społeczeństwach Zgniłego Zachodu.

CD Projekt zatrudnia chyba ok 1000 pracowników i sobie dobrze radzi.

ZaKotem napisał(a): Ale niestety bardzo realna. I to wcale nie chodzi o jakieś podstołowe wspieranie dyktatorstwa przez chińskich polityków. Chińscy biznesmeni, którzy przyjdą wykupić europejską firmę, są przyzwyczajeni do pewnej formy stosunków biznesu z władzą i w niej czują się doskonale, bo się od dziecka dostosowali. Dlatego, kierując się zwykłą apolityczną żądzą zysku, będą wspierać pisowców, bo w stosunkach z tak rządzącą władzą mają doświadczenie - i tym samym przewagę nad np. Austriakami, z ich głupawym zachodnim "ale panie, przecież takie prawo jest".

Chińscy biznesmeni są przyzwyczajeni do relacji z pierdyliardem firm z całego świata - w tym z różnymi korpo z krajów demokratycznych. Jeśli potrafią się z nimi dogadywać, to chyba może znaczyć, że mają już jakieś wypracowane standardy rozmów.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#66
Cytat:Chińscy biznesmeni są przyzwyczajeni do relacji z pierdyliardem firm z całego świata - w tym z różnymi korpo z krajów demokratycznych. Jeśli potrafią się z nimi dogadywać, to chyba może znaczyć, że mają już jakieś wypracowane standardy rozmów.
Ale tak mają wszyscy.

Jak robisz interesy w Szwajcarii, to zaglądasz do kodeksów, a jak jedziesz do Kenii, to na dzień dobry pytasz, komu trzeba posmarować. Normalka.
Nie wiem, jak teraz ale swego czasu amerykańskie firmy robiące interesy w krajach upadłych mogły sobie legalnie księgować 'fundusz korupcyjny'.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#67
Tera znowu trochę zboczę z tematu, a raczej wrócę do tematu przewodniego:

[Obrazek: 93783928_3034615309935718_32777617199501...e=5EC2DDB4]

Właśnie ostatnio zauważyłem taką małą, ale ostrą wojenkę między TVP a TVN prowadzoną przez nie na łamach swoich programów informacyjnych.

Ambasador USA broni firmy, której kapitał jest amerykański, co jest kolejnym potwierdzeniem mojej tezy, że kapitał ma narodowość. Przy czym nie widzę w tym nic złego, dzięki temu mamy w kraju lepsze informacje. Gdyby wszystkie firmy dziennikarskie były polskie, to mogłyby być w jakiś sposób stłamszone, zastraszone lub przekupione przez władze jak np. Polsat, który jest dosyć neutralny w takiej sytuacji jaką mamy obecnie w kraju...

Ciekawe jak teraz będą wyglądały wiadomości.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#68
lumberjack napisał(a): CD Projekt zatrudnia chyba ok 1000 pracowników i sobie dobrze radzi.
To właśnie wyjątek sprawdzający regułę - komputerowcy, jak wiadomo, nie mają bliskich relacji z rodziną ani kumpli poza innymi komputerowcami.
Odpowiedz
#69
ZaKotem napisał(a):
lumberjack napisał(a): CD Projekt zatrudnia chyba ok 1000 pracowników i sobie dobrze radzi.
To właśnie wyjątek sprawdzający regułę - komputerowcy, jak wiadomo, nie mają bliskich relacji z rodziną ani kumpli poza innymi komputerowcami.

O przepraszam. Mój najlepszy kumpel to komputerowiec a ja se jestem humanem-tumanem. Szach-mat ateisto!

Lumber napisał(a):To w takim razie nasz był i pozwolił.

No z tego co wiem to realni socjaliści to wybór tylko nieco lepszy od rewolucyjnych komunistów. Tych pierwszych przynajmniej da się skorumpować. Ci drudzy robią Wielkie Rzeczy. Na przykład Wielki Głód.

Cytat:Przed 89 też było paździerzą, a jednak banki francuskie kasę pożyczały.

Pożyczały wszystkim. Pożyczały opierając się na danych dostarczanych z PRLu. Pożyczały w hossie. Pożyczali w czasach gdy mnóstwo zachodniaków sympatyzowało z komunizmem.

Cytat:No, to jest dobry argument za Chinami. Jeśli tylko nie będą próbowały modyfikować naszych demokracji, to nie widzę problemu. Jeśli już to właśnie tylko tego bym się obawiał, bo skoro demokratyczne USA nigdy nie miały problemów z tym, żeby w jakimś państwie wesprzeć albo zainstalować marionetkowe dyktatury, to tym bardziej komunistyczne Chiny mogą okazać się pod tym względem groźne. To moja jedyna obawa.

Raczej mają inny styl. Wchodzi cyfrowy juan, chcą sterować gospodarką światową na zasadzie bycia Najgrubszą Rybą, która steruje oceanami. Na kij im kolonie, skoro mogą dowolny rząd przydusić embargiem dostaw surowców czy produktów. A chcą zrobić z juana stabilną walutą rezerwową w miejsce dolara i tym dusić każdego opornego. Wojny są drogie i psują biznes oparty o stały zbyt. Prędzej zmuszą dowolny rząd do uległości, albo go przekupią niż wdadzą się w gorącą wojnę.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#70
lumberjack napisał(a): Należy chronić firmy przed przejęciem ich przez Chiny. Państwa członkowskie UE powinny nabywać udziały w firmach działających na ich terytorium, by chronić je przed przejęciem ich przez Chiny - powiedziała w rozmowie z "Financial Times" Margrethe Vestager odpowiedzialna za Europę ery cyfrowej.

Vestager, która w komisji Jean-Claude Junckera, odpowiadała za politykę konkurencji i zajmowała się m.in. ochroną firm przed złowrogimi przejęciami, fuzjami i niedozwoloną pomocą państwową, oceniła, że ryzyko przejmowania europejskich firm przez Chińczyków jest obecnie bardzo wysokie.

Wiceprzewodnicząca KE zaznaczyła, że sytuacja jest wyjątkowa i "wymaga od nas wszystkich intensywnej pracy". - To bardzo ważne, by być świadomym, że zagrożenie jest realne, bo kondycja spółek pogorszyła się bardzo w związku z epidemią koronawirusa i wymuszonymi sytuacją przestojami oraz zerwaniem łańcuchów dostaw - powiedziała.

Wywodząca się z Danii unijna urzędnik zasygnalizowała też, że konieczna będzie większa elastyczność w podejściu Komisji Europejskiej do zagadnień konkurencji. Polityka antymonopolowa w ramach jednolitego rynku jest wyłączą kompetencją Unii Europejskiej. - Nie mamy żadnego problemu z tym, by państwo działało jak uczestnik rynku, gdy to konieczne, by zablokować możliwość przejęcia firmy przez obcy kapitał - zadeklarowała.

Żarłak napisał(a): Gdybym miał wybór tylko pomiędzy dwoma nacjonalizacjami to wolałbym europejską, bo póki co, posiadam pewien znikomy wpływ (a wszyscy razem mamy go większy) niż w przypadku wysłania fabryk do Chin. Różnica jest też taka, że ChRL to bardzo ekspansywne państwo, które nie liczy się nawet z własnymi obywatelami, a taka Francja przeciwnie, chce żeby obywatele mogli nie pracować dłużej niż 7 czy 8 godzin. W zasadzie nie ma co porównywać, bo chyba każdy czynnik będzie przemawiał za UE.

No to mamy już pierwsze, jakże zaskakujące, pomysły naszych geniuszy:

Cytat:- Nie możemy pozwolić, by amerykańskie czy chińskie firmy podbiły Europę. Musimy bronić firm europejskich – mówił podczas wirtualnego spotkania z użytkownikami Facebooka szef rządu. Jak powiedział, rozmawiał o tym zarówno z szefową Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen oraz szefem Rady Europejskiej Charlesem Michelem. Wyjaśnił, że chciałby stworzenia unijnego „planu Marshalla na miarę XXI wieku”.

Środki na sfinansowanie tego projektu miałyby pochodzić właśnie z kont koncernów z innych kontynentów. - Postulujemy opłaty od wielkich międzynarodowych korporacji. Firmy z USA i Chin czerpią ogromne korzyści z funkcjonowania na jednolitym rynku europejskim i to one powinny łożyć na budżet unijny – przekonywał premier.

Słowa premiera wzmacniają przekaz, który w rozmowie z „Financial Times” prezentował minister finansów Tadeusz Kościński. On poza opodatkowaniem „cyfrowych gigantów” zaproponował także podatek od transakcji finansowych czy emisji dwutlenku węgla.

Podczas sesji Q&A premier przypomniał także, że w celu wzmocnienia pozycji polskich przedsiębiorstw na globalnym rynku, rząd w najbliższych dniach zaprezentuje projekt ustawy zakładającej obronę krajowych firm przed wrogimi przejęciami przez spółki. Zapewnił, że beneficjentami zmian nie będą jedynie spółki Skarbu Państwa.

https://businessinsider.com.pl/firmy/str...ku/7lq4b44

Nie jestem pewien, ale przypuszczam, że USA może zechcą odpowiedzieć na te pomysły swoimi własnymi, np. opodatkowaniem europejskich koncernów działających w Stanach, np. VW.

Wszyscy sobie nawzajem dojebią podatków i ostatecznie nikt na niczym nie zyska. Chiny też mogą wprowadzić jakieś obostrzenia dla koncernów z Europy, a przecież prawie wszystkie mają tam swoje fabryki.

Gawain napisał(a): Raczej mają inny styl. Wchodzi cyfrowy juan, chcą sterować gospodarką światową na zasadzie bycia Najgrubszą Rybą, która steruje oceanami. Na kij im kolonie, skoro mogą dowolny rząd przydusić embargiem dostaw surowców czy produktów. A chcą zrobić z juana stabilną walutą rezerwową w miejsce dolara i tym dusić każdego opornego. Wojny są drogie i psują biznes oparty o stały zbyt. Prędzej zmuszą dowolny rząd do uległości, albo go przekupią niż wdadzą się w gorącą wojnę.

To dobrze. Lepiej tak niż jak ruscy w Czeczenii czy na Ukrainie.

Gawain napisał(a): No z tego co wiem to realni socjaliści to wybór tylko nieco lepszy od rewolucyjnych komunistów. Tych pierwszych przynajmniej da się skorumpować. Ci drudzy robią Wielkie Rzeczy. Na przykład Wielki Głód.

No ale jak to jest np. z południowo koreańskimi czebolami - najpierw były wielkimi państwowymi zakładami pracy, które przemieniono w pewnym momencie w wielgachne korporacje. Czemu z naszymi zakładami nie można było zrobić czegoś podobnego?

Gawain napisał(a): Pożyczały wszystkim. Pożyczały opierając się na danych dostarczanych z PRLu. Pożyczały w hossie. Pożyczali w czasach gdy mnóstwo zachodniaków sympatyzowało z komunizmem.

Ok, rozumiem. Ale może dałoby radę od Banku Światowego pożyczyć czy jakichś innych Rotszyldów przekonać do małego geszefciku pozwalającego na rozhuśtanie gospodarki. Aj waj. Zachód Europy też był kiedyś w dupie, a pomogły USA z ichniejszym planem Marshalla.

Nam zamiast pomóc w odbudowie lub rozbudowie tego co było dobre i miało jakąś wartość, wykupiono to co dobre.

Myśmy się po prostu daliśmy wykupić i teraz to już jest po ptokach. Będziemy jebać na obce wielkie firmy zamiast na nasze. Optimus też mógłby być czymś wielkim, ale go już nasze ukochane obecne państwo załatwiło. Teraz jedną z niewielu firm rokujących dobrze jest Atlas. Może kiedyś będzie z tego międzynarodowa firma z chemią budowlaną.

Ja to chyba jestem nacjonalistą gospodarczym - w sensie, że chciałbym, żebyśmy to my mieli nasze polskie międzynarodowe koncerny z kapitałem, który nie ma narodowości. Szkoda, że tylko Amerykanie, Chińczycy, Niemcy, Włosi, Francuzi, Koreańczycy i Anglicy mają swoje międzynarodowe koncerny, które nie mają narodowości. Jestem głęboko przekonany, że Polacy potrafią być na tyle zorganizowani i pracowici, że umieliby stworzyć swoje własne, polskie korporacje beznarodowościowe. Żeby tylko państwo polskie nie przeszkadzało (fajnie by było jakby pomogło jakimiś udogodnieniami, ale na to na pewno nie wpadnie) i żeby tylko skądś skombinować pierwszą dużą kasę potrzebną na rozhuśtanie.

Mamy przecież ten jebany grafen i co z tym robimy? Gówno:

https://spidersweb.pl/bizblog/polski-grafen-porazka/

Po latach zachwycania się możliwościami grafenu i dyskusji nad jego praktycznym wykorzystaniem wreszcie wchodzimy w erę finalizacji obietnic. Prognozy wskazują, że wartość rynku grafenu wystrzeli w najbliższym czasie na niewyobrażalne dotąd poziomy. Ale Polska na tym boomie już raczej nie skorzysta.

Cytat:[...]Prognozy przygotowane przez ośrodek Grand View Research do 2025 r. skumulowany roczny wskaźnik wzrostu będzie na poziomie 38 proc. Startujemy jednak z dość niskiego pułapu, dlatego za pięć lat cały rynek wciąż ma być wart „ledwie” pół miliarda dolarów. Tempo grafenowej rewolucji mają nadawać producenci z Azji.

[...]Dlaczego spośród bezliku zastosowań wymieniam akurat te? Ano dlatego, że zgodnie z rozkładem jazdy przygotowanym przez twórców unijnego programu EU Graphene Flagship, to właśnie one zostaną skomercjalizowane najwcześniej. A konkretnie – najpóźniej do 2022 r. Od ich rynkowej premiery dzieli nas więc mniej niż od kolejnej kompromitacji polskich piłkarzy na mistrzostwach świata.

[...]Nasz kraj do tego wyścigu przystąpił z pole position. W 2011 roku zespół naukowców z ITME pracujących pod nadzorem prof. Włodzimierza Strupińskiego znalazł sposób na produkcję grafenu w ilościach przemysłowych. Do tej pory to właśnie wysokie koszty jego uzyskania stanowiły główną barierę w badaniach nad zastosowaniem tego materiału.

Od kilku lat atmosfera wokół polskiego grafenu staje się jednak coraz gęstsza. Na początku ubiegłego roku „Rzeczpospolita” podała, że firma Nano Carbon, która miała zajmować się komercjalizacją grafenu, wyprzedaje urządzenia. A nazywany „ojcem polskiego grafenu” prof. Strupiński opowiadał „Rz”:

„Ostatnio nawiązałem też kontakt z Chińczykami. Jak już wspomniałem, opanowali oni już produkcję grafenu metodą, którą wcześniej sam opatentowałem. Nie mają jeszcze  produkcji komercyjnej, więc patent nie został naruszony, ale udało im się wdrożyć metodę, której wcześniej nikt nie był w stanie powtórzyć. Dlatego zaprosili mnie do współpracy i będę pracował z Chińczykami, a nie z polskim ITME, co jest swoistym absurdem”.

Prof. Strupiński twierdzi, że czasy, w których można było dobrze zarobić na samej produkcji grafenu, już minęły. Świat nas pod tym względem nie tyle dogonił, co zostawił daleko w tyle. Marzenia o zostaniu grafenową kopalnią można więc włożyć między bajki z mchu i paproci. Uczony wciąż jest jednak zdania, że jesteśmy w stanie włączyć się do rywalizacji o wypromowanie na rynku finalnych produktów z grafenu.

Bardziej sceptyczny w rozmowie z „Parkietem” był prof. dr hab. Ryszard Fryczkowski z Akademii Techniczno – Humanistycznej w Bielsku-Białej. Prof. Fryczkowski stwierdził, że „dotychczas zrobiono w Polsce tylko złe rzeczy dla grafenu”, a pieniądze na jego rozwój były przeznaczane pod wpływem emocji, często do firm, które nie miały pomysłu na ich wykorzystanie.

Czy dla polskiego grafenu jest jeszcze ratunek? Nieco upraszczając, światowe potęgi stoją dzisiaj w blokach startowych gotowe rzucić się do morderczego sprintu, podczas gdy my dopiero ściągamy dresy i zaczynamy rozgrzewkę. Ale nadzieja zwykle umiera przecież ostatnia.

A te kurwy jebane i pierdolone z rządu i opozycji tylko czas marnują na kłótnie o władzę. Zamiast budować polską absolutnie nie narodową megafirmę grafenową, to tylko się o stołki kłócą. Wszystkich bym debili defenestrował.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#71
lumberjack napisał(a): To dobrze. Lepiej tak niż jak ruscy w Czeczenii czy na Ukrainie.
Ale gorzej niż np. Niemcy w Polsce.
lumberjack napisał(a): No ale jak to jest np. z południowo koreańskimi czebolami - najpierw były wielkimi państwowymi zakładami pracy, które przemieniono w pewnym momencie w wielgachne korporacje. Czemu z naszymi zakładami nie można było zrobić czegoś podobnego?
A ile z nich było realnie coś warte? I kto miał to zrobić, ani państwo, ani podmioty prywatne nie dysponowały kapitałem, który pozwalałby na takie zabawy.
lumberjack napisał(a): Mamy przecież ten jebany grafen i co z tym robimy? Gówno:
Ale kto miałby coś z tym grafenem zrobić? Tu trzeba kogoś z grubą kasą, kto jeszcze umie w zaawansowane technologie. Nawet Kulczyki i Solorze odpadają.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#72
Cytat:Lumber
Ja to chyba jestem nacjonalistą gospodarczym - w sensie, że chciałbym, żebyśmy to my mieli nasze polskie międzynarodowe koncerny z kapitałem, który nie ma narodowości. Szkoda, że tylko Amerykanie, Chińczycy, Niemcy, Włosi, Francuzi, Koreańczycy i Anglicy mają swoje międzynarodowe koncerny, które nie mają narodowości. Jestem głęboko przekonany, że Polacy potrafią być na tyle zorganizowani i pracowici, że umieliby stworzyć swoje własne, polskie korporacje beznarodowościowe. Żeby tylko państwo polskie nie przeszkadzało (fajnie by było jakby pomogło jakimiś udogodnieniami, ale na to na pewno nie wpadnie) i żeby tylko skądś skombinować pierwszą dużą kasę potrzebną na rozhuśtanie.
Ale zauważ, że po cichu, bez bicia w tarabany, polskie firmy opanowują powoli wiele sektorów unijnej gospodarki (meble, okna, owoce, transport, etc).

Zbudowanie stabilnych marek wymaga kapitału, czasu i kultury korporacyjnej.

Można to zrobić na wiele sposobów:
- po koreańsku czyli bazując na państwowym impulsie założycielskim. Ale do tego trzeba byłó być w amerykańskiej, a nie w sowieckiej strefie okupacyjnej.
Nasze państwowe zjednoczenia (odpowiedniki koreańskich czeboli) nigdy nie miały szans w konkurencji międzynarodowej.
- po januszowemu, czyli 'od pucybuta..."
Tu jak najbardziej się da, o czym świadczy np. historia Atlasa, gdzie na początku mój kolega mieszał starą betoniarką pierwsze mieszanki w garażu.
- po gangstersku, czyli trzeba ukraść milion i wejść do legalu.

Ale zawsze pozostaje ta nieszczęsna kultura korporacyjna, z tą jest największy problem.
I tu właśnie wyłażą wszelkie kulturowe zaszłości, które w naszym, sarmackim przypadku wyraźnie nie sprzyjają.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#73
Lumberjack napisal:
"Ok, rozumiem. Ale może dałoby radę od Banku Światowego pożyczyć czy jakichś innych Rotszyldów przekonać do małego geszefciku pozwalającego na rozhuśtanie gospodarki. Aj waj. Zachód Europy też był kiedyś w dupie, a pomogły USA z ichniejszym planem Marshalla.

Nam zamiast pomóc w odbudowie lub rozbudowie tego co było dobre i miało jakąś wartość, wykupiono to co dobre."

Otoz chodzi oto ze nic nie bylo dobre, nawet to co wydawalo sie dobre nie mialo szans na swiatowym rynku. Jasno pokazala to nieudana proba Niemiec utrzymanaia "dobrych" zakladow bylego NRD mimo zaangazowania naprawde duzych srodkow.
Wszystko padlo w krotkim czy troche dluzszym czasie.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości