Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Mass Effect w kinie
#1
Mass Effect. Seria gier składająca się na chwilę obecną z trzech części. W produkcji jest czwarta.
Charakteryzuje się bardzo dobrą warstwą fabularną i stworzeniem złożonego uniwersum osadzonego w kosmicznych realiach s-f.

Aktualnie powstaje film na kanwie tejże serii. Czy jest w stanie zagrozić GW?
Potencjał fabularny jest. Pytanie tylko jak zostanie to zrealizowane. Jeżeli w dobrym stylu to jest szansa na detronizacje GW a może nawet pokuszenie się na trochę bardziej ambitny nurt s-f.
A co sądzą o tym ci, którzy mieli już styczność z serią?
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#2
Generalnie można się spytać, ile sfilmowanych gier komputerowych potrafiło się wybić poza niszę "tylko dla zatwardziałych fanów". Znam teraz góra dwa przykłady. I dlatego myślę, że Disney może spać spokojnie.

Oczywiście fani serii może mają inne zdanie, ale - patrz wyżej.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#3
Baptiste napisał(a): Mass Effect. Seria gier składająca się na chwilę obecną z trzech części. W produkcji jest czwarta.
Charakteryzuje się bardzo dobrą warstwą fabularną i stworzenie złożonego uniwersum osadzonego w kosmicznych realiach s-f.

Aktualnie powstaje film na kanwie tejże serii. Czy jest w stanie zagrozić GW?

Nie znam ME ale mając świeżo w pamięci ostatnie epizody GW obejrzane w telewizorni, śmiem twierdzić, że każdy jest w stanie.
Nawet nie przypuszczałem, że to jest aż taki szajs dla małych dzieci (ewentualnie Amerykanów). Żenada do kwadratu.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#4
Sofeicz napisał(a): Nie znam ME ale mając świeżo w pamięci ostatnie epizody GW obejrzane w telewizorni, śmiem twierdzić, że każdy jest w stanie.

No tak, bo siła popularności GW opiera się li tylko na "ostatnich epizodach"... litości.

Cytat:Nawet nie przypuszczałem, że to jest aż taki szajs dla małych dzieci (ewentualnie Amerykanów). Żenada do kwadratu.

No fakt, jeżeli film ma za odbiorców dzieci, to już umarł w trampkach. Jak powszechnie wiadomo, widzowie kin czekają tylko na ekranizacje jakichś niszowych gierek, zostawiając na boku kontynuacje starych hiciorów kinowych, pełnometrażowe wersje znanych seriali czy też, całkowity wyjątek, ekranizacje bestsellerów. Dotychczasowe doświadczenia z kinowymi wersjami gier pokazują też jasno, że takie tytuły są "skazane na sukces", normalnie maszynka do robienia pieniędzy i platforma do wybijania się nowych talentów aktorskich.

[Obrazek: was-that-sarcasm.jpg]

PS: Dla przypomnienia, autor wątku nie pytał się, czy ten film może być - ewentualnie - lepszy od GW, ale czy, cytuję, "jest w stanie zagrozić GW". Koniec cytatu. A między jednym a drugim jest drobna, aczkolwiek istotna różnica.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#5
bert04 napisał(a): No fakt, jeżeli film ma za odbiorców dzieci, to już umarł w trampkach.

No to może załóżmy watek o głębi przekazu Akademii Pana Kleksa - co Pan Kleks powiedział, a co mu Adaś Niezgódka odpowiedział.
Na rany Ate - w pewnym wieku się z pieluch wyrasta, chyba?
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#6
Sofeicz napisał(a): No to może załóżmy watek o głębi przekazu Akademii Pana Kleksa - co Pan Kleks powiedział, a co mu Adaś Niezgódka odpowiedział.

Widziałej już porównywania Akademii Pana Kleksa do Harry Pottera. Ale do Gwiezdnych Wojen? To nowum.

Zresztą, ta stara produkcja miała w tamtych zapyziałych czasach w Poslce 14 mln widzów. Nawet biorąc poprawką na spędy szkolne, to jednak jest jeden z najlepszych wyników. Dziś filmy liczy się raczej według zarobionych pieniędzy, niemniej porównując to z Ogniem i Mieczem (7 mln) czy Avatarem (3 mln), to w naszym kraju świetny wynik. Jeżeli nowa ekranizacja ME dotrze do tego poziomu, to pogadamy raz jeszcze.


Cytat:Na rany Ate - w pewnym wieku się z pieluch wyrasta, chyba?

Z gierek komputerowych też się wyrasta.

I, co gorsza - już nie wraca.

Wiesz, jest taka tajemnicza kategoria widzów o nazwie "rodzice". Pomyśl dalej tym tropem a zrozumiesz błąd myślowy w kwestii "zagrożenia" itd.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#7
bert04 napisał(a): Wiesz, jest taka tajemnicza kategoria widzów o nazwie "rodzice".
 
No, właśnie. 
Pomyśl, ilu z tych 14 mln widzów Akademii Pana Kleksa, to rodzice, którzy potraktowali wyprawę do kina ze swymi pociechami, jako dobrą okazję na drzemkę.
Ja tego filmu nie znosiłem, chociaż książkę - jak chyba każdy - i owszem.
Odpowiedz
#8
No, a rzeczywistość jest szara i skrzeczy. Jeden rodzic przechrapie Akademię. Inny ubawi się na GW. A kto pójdzie na ekranizację ME?

Poza chłopakami grającymi na konsolach?
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#9
bert04 napisał(a): Generalnie można się spytać, ile sfilmowanych gier komputerowych potrafiło się wybić poza niszę "tylko dla zatwardziałych fanów". Znam teraz góra dwa przykłady. I dlatego myślę, że Disney może spać spokojnie.

Oczywiście fani serii może mają inne zdanie, ale - patrz wyżej.


Fani serii w 90 procentach stwierdzą, że to jej bezczeszczenie. Zazwyczaj tak jest w przypadku kogoś kto jest mocno przywiązany do pierwowzoru-gry, filmu lub książki.
O sukcesie filmu nie będą jednak stanowić zawiedzeni fani gry lecz ewentualna sympatia ludzi, którzy serii gier nie znają (czyli zdecydowana większość homo sapiens) , a podejdą do niego tak jak do każdego innego filmu s-f, którego reklamy puszczają w tv, przed seansami kinowymi czy na youtube. Ludzie o "czystym" umyśle zupełnie inaczej będą odbierać taki obraz, na pewno mniej krytycznie niż fan serii gier.
Od jakiegoś czasu kino jest mocno nastawione na fantasy i s-f. Rzadko jakieś ambitne, ale to jest to co kręci masy widzów, co pozwala wykorzystywać technologię 3D, itd.
Film Mass Effect wcale nie musi być promowany jako obraz oparty na grze. Twórcy filmu mogą to zupełnie olać, popyt na gatunek i tak jest duży.

Pytanie tylko jak to zrealizują. Większość filmów na podstawie gier to gnioty ale były też znośne. Ja np. dobrze przyjąłem Silent Hill. Nigdy nie mów nigdy, dlatego z góry uprzedzony nie jestem. Wszystko zweryfikuje seans.
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości