Ocena wątku:
  • 3 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Propaganda - demaskowanie
#41
Socjopapa napisał(a):
lumberjack napisał(a): Dziwi mnie i to bardzo, że takie sieci jak Biedronka nie angażują się w wyjaśnianie różnych przekłamań.

A słyszałeś kiedyś, że "tylko winni się tłumaczą"? No właśnie. Taka akcja byłaby wyrzucaniem kasy w błoto. Prezes Biedronki albo prezes JM w paru wywiadach wyjaśniali fałszywość bzdur na temat sieci handlowych kolportowanych w internecie. Kto chciał się dowiedzieć, dowiedział się. Kto chciał wierzyć, że "na Zachodzie nas okradajo", nadal wierzy. Nie da się z tym walczyć będąc zainteresowanym.

Ale kurde jak na budowie sobie dyskutuję z różnymi ludźmi, to tam praktycznie każdy uważa, że markety nie robią nic innego tylko nas okradajo. Mówią tylko o tym, że markety sobie co parę lat zmieniają nazwę, żeby uniknąć podatków. I koniec dyskusji. A potem i tak każdy robi zakupy w jakimś markecie Oczko
Odpowiedz
#42
Ostatnio opadła mi szczęka. Zalinkowane wyróżnienie otrzymała firma, która w pewnej branży uważana jest za najgorszą jakościowo, nawet wśród innych firm, które sygnują młodą marką produkty produkowane w Chinach na podstawie rozwiązań konstrukcyjnych produktów poważnych producentów sprzed 20 lat.
Chłam, który ciągle się psuje i ma fatalne opinie wśród ludu w realu i na necie sygnowany jest teraz konsumenckim liderem jakości. Duży uśmiech

Fatalnie to świadczy o tym wyróżnieniu, straciłem do niego resztki zaufania (choć już wcześniej były podobne sygnały).
Dla mnie to nic innego jak rynkowa propaganda, która pewnie trochę danego producenta musi kosztować:
To nie tylko takie ludu gadanie, tak mówią też statystyki reklamacyjne, których jednak tutaj nie przedstawię, nad czym ubolewam.
Firma, o której napisałem nazywa się Dambat.

http://konsumenckiliderjakosci.pl/
"Łatwo jest mówić o Polsce trudniej dla niej pracować jeszcze trudniej umierać a najtrudniej cierpieć"
NN
Odpowiedz
#43



Socjopapa napisał(a):
Katol napisał(a):  A może również kreatywna księgowość?

Ja pierdolę, naoglądał się amerykańskich filmów fabularnych i teraz wszędzie widzi kreatywną księgowość, chociaż nawet nie ma pojęcia co to określenie właściwie oznacza.
  
 To może nie pierdol a dowiedz się co oznacza partykuła ''może'' i znak zapytania.
 Nigdzie kategorycznie nie wyraziłem się w tej kwestii. 
 Akurat nie trafiłeś bo nie oglądam prawie w ogóle filmów fabularnych ale czasem czołowi nasi ekonomiści  coś o kreatywnej księgowości wspomną i coś tam przeczytam.  
 http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosc...96603.html
 http://www.gazetapodatnika.pl/artykuly/k..._17827.htm

Socjopapa napisał(a): Gomułka powinien skorzystać z okazji do milczenia, skoro jest w temacie ignorantem i nawet nie wie co to są tzw. ceny transferowe.
 No to widzisz jak ma być dobrze w Polsce skoro były wiceminister finansów poważany ekonomista chuja się zna.
Odpowiedz
#44
Baptiste napisał(a): Czy ktoś oglądał dzisiejsze przemówienia na mównicy sejmowej? Pytam bo doszły mnie słuchy, że poseł nowoczesnej, znany wrocławski lewak Krzysztof Mieszkowski na mównicy sejmowej trzymał jakieś pismo okultysty Alistaira Crowleya z wizerunkiem szatana na okładce. Ciekawe czy to prawda. Duży uśmiech

Ależ tu kłamcy tkwią, na tym forum! Chórem Cię zakrzyczeli, że nic takiego nie miało miejsca, a przecież: https://www.youtube.com/watch?v=0U5khqyx6qY
Odpowiedz
#45
Cytat:Po trzecie, cena przedsiębiorstwa jest co do zasady iloczynem współczynnika o ustalonej między stronami wartości i aktualnej wyceny przedsiębiorstwa, bo ten kto sprzedaje pozbywa się też przyszłych przychodów z jego prowadzenia, więc "musi" zgarnąć za to jakąś premię. Gdyby sprzedawał przedsiębiorstwa po jego aktualnej wycenie to w istocie zamieniałby majątek o wartości X j.p. na inną formę majątku o wartości X j.p., co z reguły jednak nie jest celem sprzedającego.

Akurat częsta w wycenie nieruchomości przeznaczonych na działalność gospodarczą (np. sprzedaż pubu) stosuje się podejście dochodowe, a konkretnie metodę zysków, która swoją wycenę użależnia właśnie od przyszłych dochodów z nieruchomości. Podejrzewam, że przy wycenie przedsiębiorstw robi się podobnie.
Dopóki rodzimy się i umieramy, póki światło jest w nas, warto się wkurwiać, trzeba się wkurwiać! Wciąż i wciąż od nowa.
Odpowiedz
#46
Elis napisał(a): Chórem Cię zakrzyczeli, że nic takiego nie miało miejsca, a przecież: https://www.youtube.com/watch?v=0U5khqyx6qY
Oczywiście łżesz. Nikt nie krzyczał, ani nie mówił, że "nic takiego nie miało miejsca". Napisałem, że w świetle tego, co powiedział według stenogramu, nie miał powodu używać takiego rekwizytu. Tutaj też nie do końca widzę, aby miał książkę Crowleya. Widzę jakąś podkładkę pod kartkę z diabełkiem.

Czy któryś z propagandystów pisowskich mógłby sformułować ten zarzut jakoś konkretnie? Co konkretnie miał na mównicy?
Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu
Odpowiedz
#47
lumberjack napisał(a):
Socjopapa napisał(a):
lumberjack napisał(a): Dziwi mnie i to bardzo, że takie sieci jak Biedronka nie angażują się w wyjaśnianie różnych przekłamań.

A słyszałeś kiedyś, że "tylko winni się tłumaczą"? No właśnie. Taka akcja byłaby wyrzucaniem kasy w błoto. Prezes Biedronki albo prezes JM w paru wywiadach wyjaśniali fałszywość bzdur na temat sieci handlowych kolportowanych w internecie. Kto chciał się dowiedzieć, dowiedział się. Kto chciał wierzyć, że "na Zachodzie nas okradajo", nadal wierzy. Nie da się z tym walczyć będąc zainteresowanym.

Ale kurde jak na budowie sobie dyskutuję z różnymi ludźmi, to tam praktycznie każdy uważa, że markety nie robią nic innego tylko nas okradajo. Mówią tylko o tym, że markety sobie co parę lat zmieniają nazwę, żeby uniknąć podatków. I koniec dyskusji. A potem i tak każdy robi zakupy w jakimś markecie Oczko
Nie rozumiem. Co z tego, że szerokie grono ludzi gówno wie, ale każdą bzdurę chętnie powtórzy?


Katol napisał(a):


Socjopapa napisał(a):
Katol napisał(a):  A może również kreatywna księgowość?

Ja pierdolę, naoglądał się amerykańskich filmów fabularnych i teraz wszędzie widzi kreatywną księgowość, chociaż nawet nie ma pojęcia co to określenie właściwie oznacza.
  
 To może nie pierdol a dowiedz się co oznacza partykuła ''może'' i znak zapytania.
 Nigdzie kategorycznie nie wyraziłem się w tej kwestii. 
 Akurat nie trafiłeś bo nie oglądam prawie w ogóle filmów fabularnych ale czasem czołowi nasi ekonomiści  coś o kreatywnej księgowości wspomną i coś tam przeczytam.  
 http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosc...96603.html
 http://www.gazetapodatnika.pl/artykuly/k..._17827.htm

Socjopapa napisał(a): Gomułka powinien skorzystać z okazji do milczenia, skoro jest w temacie ignorantem i nawet nie wie co to są tzw. ceny transferowe.
 No to widzisz jak ma być dobrze w Polsce skoro były wiceminister finansów poważany ekonomista chuja się zna.
Wiem co to partykuła "może". Na Twoje nieszczęście wiem też co to pytanie retoryczne.
I nie wiem co ma wynikać z faktu, że Gomułka ma gównopojęcie o systemie podatkowym, albo udaje, że ma gównopojęcie. Jest masa ludzi, którzy pojęcie mają.

cobras napisał(a):
Cytat:Po trzecie, cena przedsiębiorstwa jest co do zasady iloczynem współczynnika o ustalonej między stronami wartości i aktualnej wyceny przedsiębiorstwa, bo ten kto sprzedaje pozbywa się też przyszłych przychodów z jego prowadzenia, więc "musi" zgarnąć za to jakąś premię. Gdyby sprzedawał przedsiębiorstwa po jego aktualnej wycenie to w istocie zamieniałby majątek o wartości X j.p. na inną formę majątku o wartości X j.p., co z reguły jednak nie jest celem sprzedającego.

Akurat częsta w wycenie nieruchomości przeznaczonych na działalność gospodarczą (np. sprzedaż pubu)  stosuje się podejście dochodowe, a konkretnie metodę zysków, która swoją wycenę użależnia właśnie od przyszłych dochodów z nieruchomości. Podejrzewam, że przy wycenie przedsiębiorstw robi się podobnie.
Przy wycenie przedsiębiorstw najczęściej proponowane (według różnych książek - nie wiem jak to sprawdzali) jest metoda zdyskontowanych przepływów pieniężnych, do której zapewne chciałeś nawiązać. W niczym to nie zmienia tego co napisałem.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
#48
Socjopapa napisał(a):
lorak napisał(a):tak bylo ostatnio, gdy klub przez forbsa wyceniany na prawie 600 milionow zostal sprzedany za 2 miliardy ;]

Powiem młodzieżowo: o jak kisnę z takich ignorantów jak Ty. Po pierwsze, Forbes nie musi mieć pełnych danych (wg mojej wiedzy Forbes nie zbiera danych od samych zainteresowanych, ale stara się przeprowadzić wycenę na podstawie ogólnodostępnych danych). Po drugie, Forbes wycenia wartość przedsiębiorstwa na jakąś datę, a nie bawi się w ustalanie ceny. Po trzecie, cena przedsiębiorstwa jest co do zasady iloczynem współczynnika o ustalonej między stronami wartości i aktualnej wyceny przedsiębiorstwa, bo ten kto sprzedaje pozbywa się też przyszłych przychodów z jego prowadzenia, więc "musi" zgarnąć za to jakąś premię. Gdyby sprzedawał przedsiębiorstwa po jego aktualnej wycenie to w istocie zamieniałby majątek o wartości X j.p. na inną formę majątku o wartości X j.p., co z reguły jednak nie jest celem sprzedającego.

skoro chcesz prowadzić tego typu retorykę, to i ja bez problemu mogę powiedzieć, że od lat nic się u ciebie nie zmieniło i nadal w swojej naiwności lubisz się wypowiadać na tematy, o których nie masz pojęcia. weź sobie poczytaj choćby o lockoucie i jak to właściciele biadolili o stratach tylko dlatego, żeby więcej zabrać zawodnikom. oczywiście takich strat nie było, ale nie stanowiło to problemu w przedstawieniu odpowiednich dokumentów, które zafałszowywały rzeczywistość. to była kwintesencja kreatywnej księgowości i ty negując takie zjawisko sam wykazujesz się ignorancją. po raz kolejny niestety...
....jak łatwo wy­wołać echo w pus­tych głowach.


Odpowiedz
#49
lorak napisał(a):
Socjopapa napisał(a):
lorak napisał(a):tak bylo ostatnio, gdy klub przez forbsa wyceniany na prawie 600 milionow zostal sprzedany za 2 miliardy ;]

Powiem młodzieżowo: o jak kisnę z takich ignorantów jak Ty. Po pierwsze, Forbes nie musi mieć pełnych danych (wg mojej wiedzy Forbes nie zbiera danych od samych zainteresowanych, ale stara się przeprowadzić wycenę na podstawie ogólnodostępnych danych). Po drugie, Forbes wycenia wartość przedsiębiorstwa na jakąś datę, a nie bawi się w ustalanie ceny. Po trzecie, cena przedsiębiorstwa jest co do zasady iloczynem współczynnika o ustalonej między stronami wartości i aktualnej wyceny przedsiębiorstwa, bo ten kto sprzedaje pozbywa się też przyszłych przychodów z jego prowadzenia, więc "musi" zgarnąć za to jakąś premię. Gdyby sprzedawał przedsiębiorstwa po jego aktualnej wycenie to w istocie zamieniałby majątek o wartości X j.p. na inną formę majątku o wartości X j.p., co z reguły jednak nie jest celem sprzedającego.

skoro chcesz prowadzić tego typu retorykę, to i ja bez problemu mogę powiedzieć, że od lat nic się u ciebie nie zmieniło i nadal w swojej naiwności lubisz się wypowiadać na tematy, o których nie masz pojęcia. weź sobie poczytaj choćby o lockoucie i jak to właściciele biadolili o stratach tylko dlatego, żeby więcej zabrać zawodnikom. oczywiście takich strat nie było, ale nie stanowiło to problemu w przedstawieniu odpowiednich dokumentów, które zafałszowywały rzeczywistość. to była kwintesencja kreatywnej księgowości i ty negując takie zjawisko sam wykazujesz się ignorancją. po raz kolejny niestety...

I znowu postanowiłeś się pochwalić jak bardzo nie masz pojęcia o czym piszesz.

Lockout, który jest typowym narzędziem negocjacyjnym nie ma nic do rzeczy w kontekście wyceny przedsiębiorstwa czy ustalania ceny jego sprzedaży.
A co co wykazywania strat, których jak twierdzisz nie było - ktoś został skazany za spreparowanie dokumentów fałszujących obraz sytuacji klubów? Nie? To nie masz żadnej podstawy, żeby twierdzić, że nie było strat.
Tak? To potwierdza się tylko to co mówiłem - kreatywna księgowość jest związana z dużym ryzykiem wykrycia.
A ja nie neguję istnienia zjawiska kreatywnej księgowości - gdyby nie istniała, nie mogłaby być przestępstwem. Co nie zmienia faktu, że neguję jej skalę, właśnie ze względu na ogromne ryzyko z tym związane.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
#50
[Obrazek: yqSPlBE]

Aaaaaach, jak tu się wkleja obrazki. Niechże mnie ciemną ktoś oświeci?
Odpowiedz
#51
Socjopapa napisał(a):
lorak napisał(a):
Socjopapa napisał(a):
lorak napisał(a):tak bylo ostatnio, gdy klub przez forbsa wyceniany na prawie 600 milionow zostal sprzedany za 2 miliardy ;]

Powiem młodzieżowo: o jak kisnę z takich ignorantów jak Ty. Po pierwsze, Forbes nie musi mieć pełnych danych (wg mojej wiedzy Forbes nie zbiera danych od samych zainteresowanych, ale stara się przeprowadzić wycenę na podstawie ogólnodostępnych danych). Po drugie, Forbes wycenia wartość przedsiębiorstwa na jakąś datę, a nie bawi się w ustalanie ceny. Po trzecie, cena przedsiębiorstwa jest co do zasady iloczynem współczynnika o ustalonej między stronami wartości i aktualnej wyceny przedsiębiorstwa, bo ten kto sprzedaje pozbywa się też przyszłych przychodów z jego prowadzenia, więc "musi" zgarnąć za to jakąś premię. Gdyby sprzedawał przedsiębiorstwa po jego aktualnej wycenie to w istocie zamieniałby majątek o wartości X j.p. na inną formę majątku o wartości X j.p., co z reguły jednak nie jest celem sprzedającego.

skoro chcesz prowadzić tego typu retorykę, to i ja bez problemu mogę powiedzieć, że od lat nic się u ciebie nie zmieniło i nadal w swojej naiwności lubisz się wypowiadać na tematy, o których nie masz pojęcia. weź sobie poczytaj choćby o lockoucie i jak to właściciele biadolili o stratach tylko dlatego, żeby więcej zabrać zawodnikom. oczywiście takich strat nie było, ale nie stanowiło to problemu w przedstawieniu odpowiednich dokumentów, które zafałszowywały rzeczywistość. to była kwintesencja kreatywnej księgowości i ty negując takie zjawisko sam wykazujesz się ignorancją. po raz kolejny niestety...

I znowu postanowiłeś się pochwalić jak bardzo nie masz pojęcia o czym piszesz.

Lockout, który jest typowym narzędziem negocjacyjnym nie ma nic do rzeczy w kontekście wyceny przedsiębiorstwa czy ustalania ceny jego sprzedaży.

lockouty w NBA doskonale pokazują jak kreatywną księgowość wykorzystuje się do własnych celów. każda ze stron miała tam legalne papiery, ale pokazywały zgoła coś innego.

Cytat:A co co wykazywania strat, których jak twierdzisz nie było - ktoś został skazany za spreparowanie dokumentów fałszujących obraz sytuacji klubów?

och, w jakim ty świecie żyjesz. hint: nie trzeba fałszować dokumentów, aby przedstawić fałszywy obraz rzeczywistości. ale gdybyś był świadom tego, na czym polega kreatywna księgowość, to byś o tym wiedział. rzecz jasna zamiast zgłębić temat, to wolisz z pozycji dyletanta udawać eksperta.
....jak łatwo wy­wołać echo w pus­tych głowach.


Odpowiedz
#52
lorak napisał(a):
Socjopapa napisał(a):
lorak napisał(a):
Socjopapa napisał(a):
lorak napisał(a):tak bylo ostatnio, gdy klub przez forbsa wyceniany na prawie 600 milionow zostal sprzedany za 2 miliardy ;]

Powiem młodzieżowo: o jak kisnę z takich ignorantów jak Ty. Po pierwsze, Forbes nie musi mieć pełnych danych (wg mojej wiedzy Forbes nie zbiera danych od samych zainteresowanych, ale stara się przeprowadzić wycenę na podstawie ogólnodostępnych danych). Po drugie, Forbes wycenia wartość przedsiębiorstwa na jakąś datę, a nie bawi się w ustalanie ceny. Po trzecie, cena przedsiębiorstwa jest co do zasady iloczynem współczynnika o ustalonej między stronami wartości i aktualnej wyceny przedsiębiorstwa, bo ten kto sprzedaje pozbywa się też przyszłych przychodów z jego prowadzenia, więc "musi" zgarnąć za to jakąś premię. Gdyby sprzedawał przedsiębiorstwa po jego aktualnej wycenie to w istocie zamieniałby majątek o wartości X j.p. na inną formę majątku o wartości X j.p., co z reguły jednak nie jest celem sprzedającego.

skoro chcesz prowadzić tego typu retorykę, to i ja bez problemu mogę powiedzieć, że od lat nic się u ciebie nie zmieniło i nadal w swojej naiwności lubisz się wypowiadać na tematy, o których nie masz pojęcia. weź sobie poczytaj choćby o lockoucie i jak to właściciele biadolili o stratach tylko dlatego, żeby więcej zabrać zawodnikom. oczywiście takich strat nie było, ale nie stanowiło to problemu w przedstawieniu odpowiednich dokumentów, które zafałszowywały rzeczywistość. to była kwintesencja kreatywnej księgowości i ty negując takie zjawisko sam wykazujesz się ignorancją. po raz kolejny niestety...

I znowu postanowiłeś się pochwalić jak bardzo nie masz pojęcia o czym piszesz.

Lockout, który jest typowym narzędziem negocjacyjnym nie ma nic do rzeczy w kontekście wyceny przedsiębiorstwa czy ustalania ceny jego sprzedaży.

lockouty w NBA doskonale pokazują jak kreatywną księgowość wykorzystuje się do własnych celów. każda ze stron miała tam legalne papiery, ale pokazywały zgoła coś innego.

Gdyby komuś się nie chciało sprawdzać głupot, które Lorak wypisuje.

Lockout to jest to:

The 2011 NBA lockout was the fourth lockout in the history of the National Basketball Association (NBA). The owners began the work stoppage upon expiration of the 2005 collective bargaining agreement (CBA). The 161-day lockout began on July 1, 2011 and ended on December 8, 2011. It delayed the start of the 2011–12 regular season from November 1 to December 25, and it reduced the regular season from 82 to 66 games. The previous lockout in 1998–99 had shortened the season to 50 games. During the lockout, teams could not trade, sign or contact players, and players could not access NBA team facilities, trainers, or staffs.

Co to ma wspólnego z księgowością w ogóle, a co dopiero z kreatywną księgowością, to nawet Szumlewicz nie wie.

lorak napisał(a): och, w jakim ty świecie żyjesz. hint: nie trzeba fałszować dokumentów, aby przedstawić fałszywy obraz rzeczywistości. ale gdybyś był świadom tego, na czym polega kreatywna księgowość, to byś o tym wiedział. rzecz jasna zamiast zgłębić temat, to wolisz z pozycji dyletanta udawać eksperta.

W takim w którym pasowałoby mieć jakiekolwiek pojęcie o czym się gada... Księgi rachunkowe to są dokumenty i mają za zadanie obrazować rzeczywistość. Jeśli ktoś wykazuje za pomocą odpowiednich zapisów księgowych stratę albo zysk wyższy niż faktycznie osiągnął to jest to fałszowanie obrazu rzeczywistości.

Jeśli natomiast nikt za te zabiegi o których piszesz nie mając o nich pojęcia, nie został skazany, to widocznie mieściły się w granicach prawa (czyli nie fałszowały obrazu rzeczywistości) i nie ma o czym gadać.

A swoją szosą, to ja nie udaję eksperta - ja po prostu jestem zorientowany w temacie (daleko mi do eksperta), a Ty gadasz głupoty, chociaż nie masz najmniejszego pojęcia czym kreatywna księgowość jest (jak na dobrego ignoranta przystało; polecam https://pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_Krugera-Dunninga).
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
#53
DziadBorowy napisał(a):
Katol napisał(a): Ciekawe skąd taka dysproporcja jak wynika z tego artykułu to 29 % firm z kapitałem zagranicznym nie wypracowało zysku brutto .Natomiast  17% firm bez udziału obcego kapitału nie wypracowało tego zysku

Część tego może wynikać z inwestycji. Jak budują nowe markety to im się to wlicza do kosztów i zysk jest  pomniejszany, rodzime firmy mniej inwestują bo szef Janusz musi se auto kupić Oczko


Ciekawą rzecz odnośnie tego znalazłem.

Ten obrazek powielany, przez różne "obiektywne media".
http://wolnemedia.net/gospodarka/zagrani...datku-cit/
[Obrazek: podatki-hipermarkety-2013.jpg]

Jak poszukamy jego źródła okazuje się, że po prostu ktoś to wrzucił na tweeterze. Duży uśmiech

Nie sprawdzałem wszystkich ale nie za bardzo pasuje to do artykułu poprzedniego, nie mówiąc już o pozycji 2, gdzie jest info, że Lidl w 2013 roku nie zapłacił w ogóle podatku dochodowego.

Tymczasem:
http://biznes.pl/magazyny/handel/lidl-uj...sce/eex69n


"Jakie podatki zapłacił Lidl?

Dyskont za rok obrotowy 2014 odprowadził ponad 1 mld zł podatków - głównie są to podatki CIT, VAT, PIT. Przychody spółki w 2014 roku wyniosły 11,5 mld złotych.
W ostatnich 2 latach obrotowych, Lidl zapłacił w Polsce łącznie ponad 1,8 mld zł podatków, w tym ponad 105 mln zł podatku dochodowego CIT w 2013 roku, oraz ponad 125 mln zł podatku CIT w 2014 roku. Ponadto w latach 2010-2012 odprowadzono prawie 200 mln zł podatku CIT."

Myślisz, że te dane sa nieprawdziwe?
Oczywiście, pomińmy te firmy gdzie wpisano 0 zapłaconego podatku. Podejrzewam tu raczej brak danych. 
Natomiast, ciekawym przykładem manipulacji jest cytowana tu wypowiedź rzeczniczki Lidla. Z danych które przytoczyła wynika że płacony CIT to mniej więcej 1% przychodu ale nijak nie da się oszacować jaki maja dochód. Podała łączną kwotę zapłaconych podatków ale wmieszała tutaj "od czapy" PIT co znacznie zawyżyło łączna kwotę jednocześnie uniemożliwiając nawet bardzo ogólne szacowanie dochodu.
Odpowiedz
#54
Cytat:Myślisz, że te dane sa nieprawdziwe?
Oczywiście, pomińmy te firmy gdzie wpisano 0 zapłaconego podatku. Podejrzewam tu raczej brak danych.
Natomiast, ciekawym przykładem manipulacji jest cytowana tu wypowiedź rzeczniczki Lidla. Z danych które przytoczyła wynika że płacony CIT to mniej więcej 1% przychodu ale nijak nie da się oszacować jaki maja dochód. Podała łączną kwotę zapłaconych podatków ale wmieszała tutaj "od czapy" PIT co znacznie zawyżyło łączna kwotę jednocześnie uniemożliwiając nawet bardzo ogólne szacowanie dochodu.

Akurat największą manipulacją takich sieci handlowych jest wliczanie do tego VATu, który tak naprawdę płacą ich klienci, a oni tylko go łaskawie przekazują państwu.
Dopóki rodzimy się i umieramy, póki światło jest w nas, warto się wkurwiać, trzeba się wkurwiać! Wciąż i wciąż od nowa.
Odpowiedz
#55
Kłobuk napisał(a): Myślisz, że te dane sa nieprawdziwe?


Jeżeli jakiś gość na tweeterze wrzuca obrazek na którym jest napisane, że w 2013 roku Lidl zapłacił 0 złotych CIT a Lildl to prostuje powołując się na odprowadzoną do US kwotę CITu to ja wierzę Lidlowi a nie jakiemuś gostkowi na tweetrze, którego obrazek powielają zwolennicy PISu. Skoro kłamał w przypadku Lidla mógł kłamać w przypadku innych więc te dane są zupełnie bezwartościowe.

Cytat:Natomiast, ciekawym przykładem manipulacji jest cytowana tu wypowiedź rzeczniczki Lidla. Z danych które przytoczyła wynika że płacony CIT to mniej więcej 1% przychodu ale nijak nie da się oszacować jaki maja dochód. Podała łączną kwotę zapłaconych podatków ale wmieszała tutaj "od czapy" PIT co znacznie zawyżyło łączna kwotę jednocześnie uniemożliwiając nawet bardzo ogólne szacowanie dochodu.

Przecież ona wyraźnie mówi ile zapłacili CITu. 105 mln w 2013 i 125mln w roku 2014. Znając kwotę odprowadzonego CITu i jego stawkę chyba potrafisz obliczyć sobie ich dochód?


cobras napisał(a): Akurat największą manipulacją takich sieci handlowych jest wliczanie do tego VATu, który tak naprawdę płacą ich klienci, a oni tylko go łaskawie przekazują państwu.


Widzę, że korzystasz z tych samych źródeł co PIS lub PIS korzysta z tych samych źródeł co Ty, bo to jeden z ich ulubionych argumentów w kwestii podatku od marketów.

Jeżeli podają, że jest to VAT to nie jest to żadna manipulacja chyba, że odprowadzili faktycznie mniej niż podali.
Natomiast każdy podatek płaci ostatecznie głównie klient końcowy. Wiem, że niektórym to trudno pojąć, bo nie ma odpowiedniej rubryczki na paragonie, ale CIT  płacą również klienci, bo jest on wkalkulowany w ceny usług i produktów. Inne podatki również, o czym zresztą już niedługo każdy będzie mógł się przekonać osobiście na własnej kieszeni Smutny
"Dosyć — mówił — naszukałem się po lesie i ledwie tego smolnego pniaka zdybałem, ale czem wy, moje dzieci, będzieta kiedyś świecić, skoro lasy się umykają, i coraz trudniej o smolny kawałek drzewa?”.








Odpowiedz
#56
cobras napisał(a): Akurat największą manipulacją takich sieci handlowych jest wliczanie do tego VATu, który tak naprawdę płacą ich klienci, a oni tylko go łaskawie przekazują państwu.

Gówno prawda. Jeżeli Lidl kupuje towar za, dajmy na to 10 zł a sprzedaje za 11 zł (brutto), to z pierwszego zakupu płaci jakieś 1,87 zł VAT, z drugiego klient płaci 2,06 zł VAT. Po odliczeniu jednego od drugiego państwo otrzymuje 19 groszy VAT od każdej takiej transakcji i tę kwotę odprowadzają do US. To raz.

(EDIT: Konkretniej: na każdej złotówce zysku netto sieciówka płaci podatek 23 grosze; jeżeli mówimy o zysku brutto, to otrzymujemy 18,7 groszy od każdej złotówki. Jak by nie liczyć, od zysku handlowego odprowadza się VAT)

Dwa, to sieci handlowe robią też zakupy "dla siebie": nowe kasy, regały itd. Sieci handlowe budują się, korzystają z usług innych firm itd. Nie wiem, czy to jest wliczane do tego samego koszyka, jednak od tych transakcji też jest odprowadzany VAT.
Odpowiedz
#57
Socjopapa napisał(a):
lorak napisał(a):
Socjopapa napisał(a):
lorak napisał(a):
Socjopapa napisał(a): Powiem młodzieżowo: o jak kisnę z takich ignorantów jak Ty. Po pierwsze, Forbes nie musi mieć pełnych danych (wg mojej wiedzy Forbes nie zbiera danych od samych zainteresowanych, ale stara się przeprowadzić wycenę na podstawie ogólnodostępnych danych). Po drugie, Forbes wycenia wartość przedsiębiorstwa na jakąś datę, a nie bawi się w ustalanie ceny. Po trzecie, cena przedsiębiorstwa jest co do zasady iloczynem współczynnika o ustalonej między stronami wartości i aktualnej wyceny przedsiębiorstwa, bo ten kto sprzedaje pozbywa się też przyszłych przychodów z jego prowadzenia, więc "musi" zgarnąć za to jakąś premię. Gdyby sprzedawał przedsiębiorstwa po jego aktualnej wycenie to w istocie zamieniałby majątek o wartości X j.p. na inną formę majątku o wartości X j.p., co z reguły jednak nie jest celem sprzedającego.

skoro chcesz prowadzić tego typu retorykę, to i ja bez problemu mogę powiedzieć, że od lat nic się u ciebie nie zmieniło i nadal w swojej naiwności lubisz się wypowiadać na tematy, o których nie masz pojęcia. weź sobie poczytaj choćby o lockoucie i jak to właściciele biadolili o stratach tylko dlatego, żeby więcej zabrać zawodnikom. oczywiście takich strat nie było, ale nie stanowiło to problemu w przedstawieniu odpowiednich dokumentów, które zafałszowywały rzeczywistość. to była kwintesencja kreatywnej księgowości i ty negując takie zjawisko sam wykazujesz się ignorancją. po raz kolejny niestety...

I znowu postanowiłeś się pochwalić jak bardzo nie masz pojęcia o czym piszesz.

Lockout, który jest typowym narzędziem negocjacyjnym nie ma nic do rzeczy w kontekście wyceny przedsiębiorstwa czy ustalania ceny jego sprzedaży.

lockouty w NBA doskonale pokazują jak kreatywną księgowość wykorzystuje się do własnych celów. każda ze stron miała tam legalne papiery, ale pokazywały zgoła coś innego.

Gdyby komuś się nie chciało sprawdzać głupot, które Lorak wypisuje.

Lockout to jest to:

The 2011 NBA lockout was the fourth lockout in the history of the National Basketball Association (NBA). The owners began the work stoppage upon expiration of the 2005 collective bargaining agreement (CBA). The 161-day lockout began on July 1, 2011 and ended on December 8, 2011. It delayed the start of the 2011–12 regular season from November 1 to December 25, and it reduced the regular season from 82 to 66 games. The previous lockout in 1998–99 had shortened the season to 50 games. During the lockout, teams could not trade, sign or contact players, and players could not access NBA team facilities, trainers, or staffs.

Co to ma wspólnego z księgowością w ogóle, a co dopiero z kreatywną księgowością, to nawet Szumlewicz nie wie.


myślałem, że wyraziłem się jasno, ale widać trzeba jeszcze prościej. otóż ma tyle wspólnego, że podczas lockoutu obydwie strony używały kreatywnej księgowości, aby wynegocjować więcej dla siebie. no ale żeby o tym wiedzieć, to musiałbyś siedzieć w temacie głębiej niż kilka minut spędzonych w google.


Cytat:A swoją szosą, to ja nie udaję eksperta - ja po prostu jestem zorientowany w temacie (daleko mi do eksperta), a Ty gadasz głupoty, chociaż nie masz najmniejszego pojęcia czym kreatywna księgowość jest (jak na dobrego ignoranta przystało; polecam https://pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_Krugera-Dunninga).

super, że to przywołałeś, bo doskonale opisuje ciebie. tak było te kilka lat temu z lotem, tak jest i teraz z lockoutem. innymi słowy nie uczysz się na swoich błędach i wolisz od razu atakować drugą stronę, bo myślisz, że w ten sposób przysłonisz swoją ignorancję.
....jak łatwo wy­wołać echo w pus­tych głowach.


Odpowiedz
#58
DziadBorowy napisał(a):
Kłobuk napisał(a): Myślisz, że te dane sa nieprawdziwe?


Jeżeli jakiś gość na tweeterze wrzuca obrazek na którym jest napisane, że w 2013 roku Lidl zapłacił 0 złotych CIT a Lildl to prostuje powołując się na odprowadzoną do US kwotę CITu to ja wierzę Lidlowi a nie jakiemuś gostkowi na tweetrze, którego obrazek powielają zwolennicy PISu. Skoro kłamał w przypadku Lidla mógł kłamać w przypadku innych więc te dane są zupełnie bezwartościowe.

Cytat:Natomiast, ciekawym przykładem manipulacji jest cytowana tu wypowiedź rzeczniczki Lidla. Z danych które przytoczyła wynika że płacony CIT to mniej więcej 1% przychodu ale nijak nie da się oszacować jaki maja dochód. Podała łączną kwotę zapłaconych podatków ale wmieszała tutaj "od czapy" PIT co znacznie zawyżyło łączna kwotę jednocześnie uniemożliwiając nawet bardzo ogólne szacowanie dochodu.

Przecież ona wyraźnie mówi ile zapłacili CITu. 105 mln w 2013 i 125mln w roku 2014. Znając kwotę odprowadzonego CITu i jego stawkę chyba potrafisz obliczyć sobie ich dochód?

Tak jak wspominałem, jeżeli zastąpimy 0% adnotacją "brak danych" to ok. 1% CIT Lidla jakoś by się komponowało z danymi z tabelki ale nie wykluczam tez ze to jednak dane "od czapy"
Co do dochodu to faktycznie, poszedłem w trochę nielogicznym kierunku. Te dane wskazywałyby na ok 5% dochodu. Trochę maławo ale trudno tu oceniać nie mając dokładnych danych.  Wszystkie zarzuty wobec marketów sprowadzają się jednak do koszów uzyskania przychodu a o tym możemy sobie tylko poteoretyzować nie znając ich księgowości. Główne zarzuty to manipulacje cenami transferowymi i import usług niematerialnych. Nie wiem czy kwestionujesz sam fakt takich operacji czy ich skalę.

Może trochę dawać do myślenia odnośnik do Biedronki która według rożnych danych, zazwyczaj wykazuje większy procent dochodu niż inne markety a przecież inwestuje w tym samym tempie jeśli nie większym. Specyfika Biedronki polega na tym, że Jeronimo Martins ma swoje sieci jedynie w Portugalii i Polsce przez co obrót towarem między podmiotami powiązanymi, a co za tym idzie manipulacji cenami transferowymi jest znacznie utrudniony. Dodatkowo Biedronka to nazwa polska więc raczej nie płacą do spółki matki opłat za używanie nazwy.
Odpowiedz
#59
kłobuk napisał(a):Tak jak wspominałem, jeżeli zastąpimy 0% adnotacją "brak danych" to ok. 
Dziwnym trafem nie było tam "brak danych" ale 0% aby PISowskim propagandzistom zgadzało się że markety podatku nie płacą.

Cytat:1% CIT Lidla jakoś by się komponowało z danymi z tabelki ale nie wykluczam tez ze to jednak dane "od czapy"

Skąd Ci się wziął 1% CIT dla LIDLA? Chyba nie mylisz przychodu z dochodem ? :|


Cytat:Co do dochodu to faktycznie, poszedłem w trochę nielogicznym kierunku. Te dane wskazywałyby na ok 5% dochodu. Trochę maławo ale trudno tu oceniać nie mając dokładnych danych.

W jaki sposób te dane wskazywałyby na 5% dochodu? Tam jest podany przychód nie dochód. Jest też podane ile zapłacił LIDL CITu.  Stawka CIT wynosi 19% więc zapłacił 19% dochodu. Wskazuje to na dochód nieco ponad 500 mln złotych, co przy podanej kwocie przychodów, uwzględniwszy, że sklepy te jadą na niskich marżach a z przychodu trzeba jeszcze opłacić pensje i pozostałe koszty wydaje się sumą całkowicie realną.


Cytat:Wszystkie zarzuty wobec marketów sprowadzają się jednak do koszów uzyskania przychodu a o tym możemy sobie tylko poteoretyzować nie znając ich księgowości.

Organy skarbowe dostęp do ich księgowości mają. A takie teoretyczne uproszczone wyliczenia masz poniżej:

10 mld przychodu. Przy marży 10% (dość wysokiej) daje to 1 mld złotych na czysto ze sprzedaży. Z tego 1 mld trzeba opłacić pracowników, prąd, paliwo itp idt - jak zostanie jakieś 600 mln to będzie dobrze. Od tego płacimy 19% CIT i w sam raz zostaje 100-120 mln tego podatku.


Cytat: Główne zarzuty to manipulacje cenami transferowymi i import usług niematerialnych. Nie wiem czy kwestionujesz sam fakt takich operacji czy ich skalę.

Dopuszczam taką możliwość, ale moim zdaniem nic nie wskazuje na to aby był to jakiś istotny preceder a zwolennicy istnienia tego zjawiska nie potrafią podać niczego aby go uprawdopodobnić poza  podanym na wiarę "markety nie płacą podatków".
"Dosyć — mówił — naszukałem się po lesie i ledwie tego smolnego pniaka zdybałem, ale czem wy, moje dzieci, będzieta kiedyś świecić, skoro lasy się umykają, i coraz trudniej o smolny kawałek drzewa?”.








Odpowiedz
#60
[Obrazek: 1003201_809642902395325_545939344_n.jpg?...e=57312F9D]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości