Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 3.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Kogo finansuje Rosja
Lumberjack
Cytat:Nom, przecież oni nie spierdalają w podskokach do Europy ze strachu przed wojną i śmiercią tylko walczą, bo chcą stworzyć własne niepodległe państwo. Mam nadzieję, że oderwą część terytoriów Syrii, Iraku, Turcji i innych państw i staną się lokalną siłą, którą można by w przyszłości wesprzeć. Erdoganowa Turcja za bardzo się islamizuje i w pewnym momencie może odłączyć się od NATO, a Kurdowie mogliby wtedy być bardzo potrzebni jako takie, że tak powiem "zapasowe koło".
Nie przeszkadza ci, że Kurdowie, których tak podziwiasz i popierasz, nie tylko wyznają religię, której nienawidzisz i którą pogardzasz, ale na dodatek uprawiają terroryzm i znajdują się w czołówce grup etnicznych dopuszczających się tzw. „honorowych” zabójstw wobec kobiet? Dlaczego uważasz, że należy wspierać takich ludzi?

Ps.
Skoro poruszyłeś już kwestię ucieczki od biedy, wojny i śmierci, to pamiętaj, że w Niemczech siedzi gdzieś tak 650-800 tyś. Kurdów, w Wielkiej Brytanii ok. 200-250 tyś., we Francji ok 150 tyś, a w Holandii i w Szwecji po ok. 70 tyś.
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.
Odpowiedz
I 500 u nas.

http://poland.gov.krd/polski-w-polsce-ku...m/?lang=pl
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
lumberjack napisał(a): Chyba się coś jakoś nie zrozumieliśmy. Greckie wojsko niech się samo wyprowadzi na granice Grecji, hiszpańskie na granice Hiszpanii, węgierskie na granice Węgier itd.

To spytam się inaczej: kto im broni wyprowadzać? Mówię o państwach granicznych unii, a nie o tych paru państwach, które przez krótki okres czasu były na trasie tranzytowej.

Cytat:Ewentualnie nie mam nic przeciwko powstaniu Europejskiej Straży Granicznej, która to pełniłaby identyczną funkcję.

Ale zdajesz sobie sprawę, że to oznacza mocne wcięcie w "prerogatywy" suwerennych państw, i powstanie wspólnej organizacji policyjno-militarnej? Chwilowo to taka mniej-więcej dobrowolna forma wzajemnego doraźnego wspierania, należałoby temu nadać jakieś formy traktatowe i organizacyjne. Szkoda, że pisowski rząd Polski nie wyszedł z tego typu inicjatywą, no ale do tego nie mamy Marynarki Wojennej na przynajmniej podstawowym poziomie.

Cytat:Z chęcią bym to sprawdził. Bardzom ciekaw jak bardzo zmalałaby fala imigracji po zlikwidowaniu socjalu. Póki co mamy takie kwiatki:
(...)
http://wiadomosci.radiozet.pl/Swiat/27-l...al-zasilki

Polacy też byli znani w Wielkiej Brytanii z oszukiwania systemów socjalnych, specjalnie z powodu naszych rodaków zaostrzono tam przepisy i wprowadzono specjalne uprawnienia dla urzędników socjalnych. Zawsze znajdziesz jakieś czarne owce, zwłaszcza te które wykorzystują okres chaosu w początkowym okresie masowego przypływu.

http://biznes.onet.pl/praca/zasilki-w-wi...acy/0mfdnk

Więc nie musisz zatrudniać Sudańczyka. Cudze "chwalicie", chciałoby się powiedzieć.

Cytat:No to póki co niech se każdy chroni swoje.
No póki co mamy jeszcze Schengen, więc Grecja nie broni "swoje" tylko "nasze".

Cytat:Tak, należę do tych zwolenników mocno zintegrowanej Unii Europejskiej o profilu hmm... centrokonserwatywnym. No bo taki skrajny konserwatyzm to w sumie też pojebany trochę, więc takiego bym nie chciał.  

Chwilowo największą partią w Europarlamencie są chadecy z EPL, więc w sumie "centrokonserwatyzm" wcale nie jest tak niepopularny, jak "ultrakonserwatyści" to widzą.

Cytat:Nom, przecież oni nie spierdalają w podskokach do Europy ze strachu przed wojną i śmiercią tylko walczą, bo chcą stworzyć własne niepodległe państwo. Mam nadzieję, że oderwą część terytoriów Syrii, Iraku, Turcji i innych państw i staną się lokalną siłą, którą można by w przyszłości wesprzeć. Erdoganowa Turcja za bardzo się islamizuje i w pewnym momencie może odłączyć się od NATO, a Kurdowie mogliby wtedy być bardzo potrzebni jako takie, że tak powiem "zapasowe koło".  

Nie ma "jednych Kurdów", jest ich sporo frakcji. A ta, o której wspominałem to pozostałość terrorystycznych bojówek komunistycznych, niegdyś wspieranych przez ZSRR, we flagach ciągle mają czerwoną gwiazdę na czerwonym tle. Link już raz podawałem.

Ba... miałem kiedyś przyjemność poznać pewnego "niemieckiego" Kurda. Strasznie sympatyczny facet, super gość. Ale ja lubię zaglądać do bibliotek ludzi, patrzeć, co czytają. I u tego pana znalazłem dwa metry dzieł zebranych Lenina. W XXI wieku, ślicznie oprawione. Cóż, takie przypadki otwierają oczy.

Cytat:
bert04 napisał(a): Były rozproszone i po niemiecku. Dam ci jeden o tych ostatnich azylantach z Turcji.
http://amp.tagesspiegel.de/politik/asyl-...46010.html

A fuu... to jest po nieludzku :/ Ja ni panimaju... masz coś po polsku?
(Link poprawiony)

Po polsku to dostaniesz tylko tłumaczenia naziolskich portali lub prawicowych szmatławców.

I nie wiem, co tak trudnego jest w zrozumieniu "Immer mehr Menschen aus der Türkei suchen Asyl in Deutschland. 90 Prozent von ihnen sind Kurden. " No ale gugiel-translejter pomoże: "Coraz więcej osób z Turcji szuka azylu w Niemczech. 90 procent z nich to Kurdowie."

Resztę danych o Kurdach w krajach UE podał 2lH2O
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
bert04 napisał(a): Ba... miałem kiedyś przyjemność poznać pewnego "niemieckiego" Kurda. Strasznie sympatyczny facet, super gość. Ale ja lubię zaglądać do bibliotek ludzi, patrzeć, co czytają. I u tego pana znalazłem dwa metry dzieł zebranych Lenina. W XXI wieku, ślicznie oprawione. Cóż, takie przypadki otwierają oczy.

Radziłbym nie przesadzać z wnioskami. Bo na przykład w mojej bibliotece znalazłbyś i "Mein Kampf" pewnego znanego austriackiego pisarza, i "Wyjątki z dzieł przewodniczącego Mao", i Biblię na przykład, a jakże, ślicznie oprawioną. Dwóch metrów Lenina nie ma tam z powodów czysto geometrycznych. Mogłyby mieć jednak te metry pewną wartość antykwaryczną, w Polsce na przykład wcale nie tak łatwo o dobrze zachowany komplet dzieł zebranych Lenina, bo po 1989 usuwano je z bibliotek i mielono na tekturę do jajec z iście rewolucyjną gorliwością. Przypuszczam, że w byłym NRD było podobnie. Więc kto wie, co owego Kurda motywowało, lepiej zawsze po prostu zapytać. A może był amatorskim badaczem idei, albo i antykomunistą - ale nie takim naprutym grzybkami, szukającym obłędnym wzrokiem czegokolwiek bardziej lewicowego od skrajnej prawicy i wolającego "bij bolszewika!" - tylko takim poważnym, który uważa, że aby coś krytykować, trzeba to trochę poznać? No, nie da się też wykluczyć, że naprawdę był miłośnikiem Lenina. Ale sama obecność dzieł Wodza Rewolucji na półce przecież nijak nie emanuje magicznie na ich posiadacza i sama w sobie nic nie oznacza.
Odpowiedz
Ja też mam kilka takich 'kwiatków'.
M. in. kultową "Mit Hitler in Polen", słownik suahilsko-polski czy "Zieloną Książeczkę" Kadafiego.
???
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Co innego mieć książkę,  a co innego wystawiać ją w gablocie za szkłem na dobrze widocznym miejscu. U mnie też jakiś Koran w domu się znajdzie,  ale na pokaz to wystawiam raczej jakiś leksykon. Czy cykl J. R. R. Martina.

A na marginesie, tak, spytałem, choć nie chciałem wdawać się w dyskusje. Wrażenie zostało potwierdzone, standardowy frazes o słusznej idei, złym wykonaniu. Dalej nie chciało mi się drążyć.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
Aż takim specjalistą od spraw kurdyjskich nie jestem, ale oglądałem ostatnio dokument z linii frontu Kurdowie/ISIS.
I uderzyła mnie liczna obecność dumnych Kurdyjek-żołnierek koszących dżihadystów jak zboże.
Mało to miało wspólnego z obrazem typowych pokornych muzułmanek.
Trzeba by się było bardziej wgryźć w temat.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
Sofeicz napisał(a): Aż takim specjalistą od spraw kurdyjskich nie jestem, ale oglądałem ostatnio dokument z linii frontu Kurdowie/ISIS.
I uderzyła mnie liczna obecność dumnych Kurdyjek-żołnierek koszących dżihadystów jak zboże.
Mało to miało wspólnego z obrazem typowych pokornych muzułmanek.
Trzeba by się było bardziej wgryźć w temat.

Od tego wspomnianego Kurda pierwszy raz usłyszałem o alewityzmie. To taki alternatywny islam, niby tak samo starożytny, ale z kompletnie innym podejściem do tego wszystkiego, co u nas jest brane jako "typowo islamskie". Właśnie wśród Kurdów mocno rozpowszechniony.

A bycie zabitym przez kobietę to dla wahabity wielka plama, stąd wykorzystanie ich na froncie jest strategicznie genialne. Przestraszyć terrorystę, tylko kobieta potrafi
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
lumberjack napisał(a): Ale to przecież nie są nowe ręce do pracy tylko nowe gęby do wykarmienia. Niemcy mają duży socjal i fala imigrantów oszczywa całą Europę na rzecz Niemiec ze względu na socjal, a nie na możliwość pracy.

W ich kalkulacji chodzi o zwiększenie dzietności, co nastąpi w przeciągu najbliższych 10-15 lat. Uchodźcy mają w pierwszym rzędzie "naprodukować" nowych Niemców. Ci zaś zostaną przyuczeni głownie do zawodów rzemieślniczo-usługowych.


Rok 2011 (sic!)

lumberjack napisał(a): Po drugie nie ogarniam czemu przy sprowadzaniu ludzi do roboty Niemcy nie patrzą na kulturę i wartości jakimi się dana osoba kieruje w życiu. Jak się ma firmę i się szuka pracowników, to się patrzy na CV, patrzy się jak dana osoba pracuje itd. itp. A Niemcy szukają ludzi do pracy tylko że nie patrzą czy ten ktoś będzie Niemcami gardził, nie patrzą na to czy temu komuś chce się w ogóle pracować - czy może przypadkiem nie przyjechał żerować sobie na socjalu; nie patrzą na to czy przypadkiem gościu nie robi sobie pięciu przerw dziennie żeby jebać głową o podłogę; nie patrzą na to czy gościu przypadkiem nie przestrzega ramadanu... no na nic nie patrzą. Zachowują się jak pojebani samobójcy, a nie właściciele przedsiębiorstwa szukający wartościowych pracowników.

Zgodnie z nowomową HR, nie ma kogoś takiego jak uchodźca czy krajan. Są tylko zasoby ludzkie.

lumberjack napisał(a): Gdyby naprawdę chcieli tego co piszesz to wprowadziliby jakieś zajebiste zniżki/ ułatwienia dla Polaków czy Ukraińców i już mieliby problem z głowy.
Jeśli myślą, że sprowadzą sobie armię socjalnych islamskich czibambów, i że ta armia będzie pracowita, to się chyba z chujami na głowy pozamieniali.
Nie wiem. Wiem tyle, że jeśli Niemcy zamiast otworzyć swój rynek dla Ukraińców wolą przyjmować islamskich ciapajczyków, to są debilami i to takimi konkretnymi.

Przecież otworzyli rynek dla Ukraińców! A tam gdzie mieszkam znajomość rosyjskiego jest nawet wskazana...i przydatna. Poza tym Polacy czy Ukraińcy nie rozmnażają się w takim (potrzebnym) tempie jakim przewidują niemieckie modele demograficzne.

https://www.money.pl/gospodarka/wiadomos...96000.html
Polska to tylko przedłużenie Rosji do Odry.
Polexit: Priwislinski Kraj jako zbuntowana prowincja Wielkiego Imperium Rosyjskiego po prostu wróci na kolanach do swej prawdziwej matki - Matki Rosji.
Odpowiedz
Wron NIEmiecki napisał(a):
lumberjack napisał(a): Ale to przecież nie są nowe ręce do pracy tylko nowe gęby do wykarmienia. Niemcy mają duży socjal i fala imigrantów oszczywa całą Europę na rzecz Niemiec ze względu na socjal, a nie na możliwość pracy.

W ich kalkulacji chodzi o zwiększenie dzietności, co nastąpi w przeciągu najbliższych 10-15 lat. Uchodźcy mają w pierwszym rzędzie "naprodukować" nowych Niemców. Ci zaś zostaną przyuczeni głownie do zawodów rzemieślniczo-usługowych.

taki jest plan, ale czy faktycznie zostaną skoro większość z nich nie pracuje i podjąć pracy nie chce? dzieci wychowane w takim środowisku też będzie trudno nakłonić do zmiany stylu życia.
Odpowiedz
Wron NIEmiecki napisał(a): W ich kalkulacji chodzi o zwiększenie dzietności, co nastąpi w przeciągu najbliższych 10-15 lat. Uchodźcy mają w pierwszym rzędzie "naprodukować" nowych Niemców. Ci zaś zostaną przyuczeni głownie do zawodów rzemieślniczo-usługowych.

Niemcy prowadzą politykę multi-kulti. Oznacza to, że nie forsują swojej kultury tylko wręcz przeciwnie - przeznaczają dodatkowe fundusze na podtrzymywanie innych kultur. Inna kultura może oznaczać inne wartości.

W jaki sposób Niemcy zamierzają uczynić z uchodźców lub ich dzieci "nowych Niemców", skoro nie zaaplikują im swojej kultury z całym bagażem wartości potrzebnych do wypełnienia luki po "starych Niemcach"?

To moje pierwsze pytanie.

Wron NIEmiecki napisał(a): Rok 2011 (sic!)

Pamiętam ten filmik; już raz go wrzucałeś. Co w wypadku gdy coś pójdzie niezgodnie z planem? Co jeśli uchodźcy i ich dzieci, traktowani jak jakieś "zasoby ludzkie" nie poczują się Niemcami tylko na przykład syryjskimi muzułmanami gardzącymi zgniłym Zachodem?

Wron NIEmiecki napisał(a): Przecież otworzyli rynek dla Ukraińców!

No i jest to bardzo racjonalne zachowanie. Gdybym był politykiem, to bym otworzył rynek i dał ulgi wszystkim pracującym, wartościowym, kompatybilnym kulturowo nacjom.

Ale nie wpuszczałbym ludzi kulturowo niekompatybilnych. Musi być jakaś wspólnota wartości - nie mówię, że muszą być identyczne, ale spora ich część musi być zbieżna z wartościami lokalnej kultury. W przeciwnym wypadku może dojść do tarć na tle etnicznym czy też etniczno-religijnym lub kulturowym.

Wron NIEmiecki napisał(a): Zgodnie z nowomową HR, nie ma kogoś takiego jak uchodźca czy krajan. Są tylko zasoby ludzkie.

HR musi w takim razie cierpieć na ślepotę oraz debilizm. Żeby lekce sobie ważyć cały bagaż kulturowy człowieka to tak jakby szukać zawodników do NBA nie kierując się kryteriami wzrostu, wysportowania i koordynacji ruchowej.

Wron NIEmiecki napisał(a): Poza tym Polacy czy Ukraińcy nie rozmnażają się w takim (potrzebnym) tempie jakim przewidują niemieckie modele demograficzne.

Hah, ciekawe. Polecam cały temat o przeludnieniu. Jeśli Pilaster ma rację i jeśli ludzie odpowiedzialni za Kurzgesagt mają rację, to wszystkie bogate kraje o odpowiednio wysokim stopniu rozwoju, będą wyhamowywały swój wzrost demograficzny. Ty zaś piszesz w taki sposób jak gdyby Niemcy kierowali się maltuzjańskim modelem wzrostu populacji. Który w Niemczech już nie występuje Uśmiech

Po drugie - ja wiem, że Polacy i Ukraińcy nie rozmnażają się jak króliki, ale ułomność ilościową nadrabiają jakością. W przypadku Niemców sprowadzających nachodźców mamy sytuację odwrotną - ilość kosztem jakości. W dodatku we wszystko wpisane jest duże ryzyko niepowodzenia.

Bo o ile w przypadku Polaków i Ukraińców oraz ich dzieci, Niemcy mają gwarancję przynajmniej dobrych i pewnych "zasobów ludzkich", o tyle w przypadku nachodźców Niemcy będą musieli :

1) utrzymywać ośrodki dla uchodźców
2) zapewnić uchodźcom edukację, opiekę medyczną, media (gaz, wodę prąd etc.)

Przy czym nie mają żadnej gwarancji, że świeżuteńcy imigranci wezmą się za jakąkolwiek robotę.

Nie też mają żadnej gwarancji, że dzieci nachodźców będą pragnęły być "nowymi Niemcami".

Niemcy mając pod ręką "pewniaka", wolą podjąć bardzo, ale to bardzo ryzykowną inwestycję. Przy czym jest to bardzo nieodpowiedzialne zachowanie, gdyż tak naprawdę jest to igranie z życiem ludzkim.

Naprawdę nie rozumiem Niemców. Jeśli Polacy i Ukraińcy nie starczają, to przecież zawsze można otworzyć rynek na przykład dla Chińczyków czy jakichś innych ludzi, którzy sami z siebie by pracowali i ogarniali całe swoje życie. Nie trzeba by było na nich chuchać i dmuchać ani roztaczać żadnego ochronnego parasola. Tak jak my się nie troszczymy o Ukraińców - oni sami sobie ogarniają własne życia. Sami sobie załatwiają mieszkania, pracę itd.

Po co brać ludzi nad którymi trzeba skakać tak jak wokół dzieci specjalnej troski?
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
lumberjack napisał(a): Niemcy prowadzą politykę multi-kulti. Oznacza to, że nie forsują swojej kultury tylko wręcz przeciwnie - przeznaczają dodatkowe fundusze na podtrzymywanie innych kultur. Inna kultura może oznaczać inne wartości.
W jaki sposób Niemcy zamierzają uczynić z uchodźców lub ich dzieci "nowych Niemców", skoro nie zaaplikują im swojej kultury z całym bagażem wartości potrzebnych do wypełnienia luki po "starych Niemcach"?
To moje pierwsze pytanie.

Wymusi to rynek, życie i odpowiednia polityka rządu. Przecież nie będą garować w ośrodkach przez całe życie. Przypominam, że podobna fala miała miejsce prawie 25 lat temu, gdy wybuchła wojna na Bałkanach. I Niemcy sobie z tym poradzili. Poradzą sobie i tym razem.  

lumberjack napisał(a): Pamiętam ten filmik; już raz go wrzucałeś. Co w wypadku gdy coś pójdzie niezgodnie z planem? Co jeśli uchodźcy i ich dzieci, traktowani jak jakieś "zasoby ludzkie" nie poczują się Niemcami tylko na przykład syryjskimi muzułmanami gardzącymi zgniłym Zachodem?

Nie pójdzie nic, co nie byłoby do przewidzenia. I zapewniam, że lepsi macherzy od Pilastra (Volkswirtschaftsingenieure) układają plany tej operacji. Film podałem dla przypomnienia, że to większa część układanki. Głównym problemem Niemiec jest starzenie się społeczeństwa, nie zaś problem przeludnienia. Kiedy 27 lat temu uczyłem się niemieckiego w szkole, w książkach pisano o 82 mln Niemców. Ta liczba się praktycznie nie zmieniła. Zmienił się natomiast profil wiekowy. I z tym walczy Merkel.

lumberjack napisał(a): No i jest to bardzo racjonalne zachowanie. Gdybym był politykiem, to bym otworzył rynek i dał ulgi wszystkim pracującym, wartościowym, kompatybilnym kulturowo nacjom.
Ale nie wpuszczałbym ludzi kulturowo niekompatybilnych. Musi być jakaś wspólnota wartości - nie mówię, że muszą być identyczne, ale spora ich część musi być zbieżna z wartościami lokalnej kultury. W przeciwnym wypadku może dojść do tarć na tle etnicznym czy też etniczno-religijnym lub kulturowym.

Niemcy się amerykanizują w całym zakresie, łącznie z tymi samymi problemami jakie mają USA. Są nadal panstwem socjalnym, ale coraz więcej ludzi pracuje na własny rachunek. I powstają też getta, także etniczne i socjalne.

lumberjack napisał(a): HR musi w takim razie cierpieć na ślepotę oraz debilizm. Żeby lekce sobie ważyć cały bagaż kulturowy człowieka to tak jakby szukać zawodników do NBA nie kierując się kryteriami wzrostu, wysportowania i koordynacji ruchowej.

Tak uważają ludzie z HR, podobnie jak ekonomiści, którzy twierdza, iż kapitał nie ma ojczyzny.

lumberjack napisał(a): Hah, ciekawe. Polecam cały temat o przeludnieniu. Jeśli Pilaster ma rację i jeśli ludzie odpowiedzialni za Kurzgesagt mają rację, to wszystkie bogate kraje o odpowiednio wysokim stopniu rozwoju, będą wyhamowywały swój wzrost demograficzny. Ty zaś piszesz w taki sposób jak gdyby Niemcy kierowali się maltuzjańskim modelem wzrostu populacji. Który w Niemczech już nie występuje Uśmiech

Jak pisałem, problemem jest wiek populacji, nie jej wielkość. Oczywiście, w ograniczonym systemie jakim jest Ziemia, nie może być wiecznego wzrostu, więc potrzebna jest wojna lub inny kataklizm, który odmłodziłby populacje. Tak czy inaczej populacja musi być odmłodzona. Czy na drodze przemocy tudzież na drodze migracji.

lumberjack napisał(a): Po drugie - ja wiem, że Polacy i Ukraińcy nie rozmnażają się jak króliki, ale ułomność ilościową nadrabiają jakością. W przypadku Niemców sprowadzających nachodźców mamy sytuację odwrotną - ilość kosztem jakości. W dodatku we wszystko wpisane jest duże ryzyko niepowodzenia.
Bo o ile w przypadku Polaków i Ukraińców oraz ich dzieci, Niemcy mają gwarancję przynajmniej dobrych i pewnych "zasobów ludzkich", o tyle w przypadku nachodźców Niemcy będą musieli :
1) utrzymywać ośrodki dla uchodźców
2) zapewnić uchodźcom edukację, opiekę medyczną, media (gaz, wodę prąd etc.)
Przy czym nie mają żadnej gwarancji, że świeżuteńcy imigranci wezmą się za jakąkolwiek robotę.
Nie też mają żadnej gwarancji, że dzieci nachodźców będą pragnęły być "nowymi Niemcami".
Niemcy mając pod ręką "pewniaka", wolą podjąć bardzo, ale to bardzo ryzykowną inwestycję. Przy czym jest to bardzo nieodpowiedzialne zachowanie, gdyż tak naprawdę jest to igranie z życiem ludzkim.

Od tego są różni macherzy od Volkswirtschaft i przemysłu. Politycy będą natomiast wykonywać ich polecenia. Stabloidyzowane społeczeństwo będzie i tak podążać owczym pędem. W większości zgnuśnieje i zlaicyzuje się.

lumberjack napisał(a): Naprawdę nie rozumiem Niemców. Jeśli Polacy i Ukraińcy nie starczają, to przecież zawsze można otworzyć rynek na przykład dla Chińczyków czy jakichś innych ludzi, którzy sami z siebie by pracowali i ogarniali całe swoje życie. Nie trzeba by było na nich chuchać i dmuchać ani roztaczać żadnego ochronnego parasola. Tak jak my się nie troszczymy o Ukraińców - oni sami sobie ogarniają własne życia. Sami sobie załatwiają mieszkania, pracę itd.
Po co brać ludzi nad którymi trzeba skakać tak jak wokół dzieci specjalnej troski?

Po to była potrzebna wojna na Bliskim Wschodzie. Arabowie są najmłodszą populacją i najbliższą.  Niemcy potrzebują prekariuszy, którzy nie mając alternatyw nie wywędrują z kraju. I zostaną tu na stałe.
Polska to tylko przedłużenie Rosji do Odry.
Polexit: Priwislinski Kraj jako zbuntowana prowincja Wielkiego Imperium Rosyjskiego po prostu wróci na kolanach do swej prawdziwej matki - Matki Rosji.
Odpowiedz
matsuka napisał(a):
Cytat:1. Nie podał jakie zrabowane w Polsce w czasie II wojny światowej zabytki są prezentowane w niemieckich muzeach (no dobra, z wiarygodnego źródła nie podał)

Podałem.

3. Potem podałem kilka przykładowych konkretnych dzieł, które zostały zrabowane a nadal są w Niemczech

Podał matsuka wyssane z palca, a nie z żadnego miarodajnego źródła. W tym zabytek, który rzekomo został zrabowany w ...Gdańsku  Duży uśmiech 

Szkoda, że nie z Wrocławia  Duży uśmiech


Cytat:
Cytat:2. Nie podał żadnych miarodajnych, ilościowych przesłanek na to, że Turcja jest "potęgą", choćby tylko militarną. (poza liczbą ludności - Nigeria ma większą i przynależnością do G20 - Argentyna i RPA także tam przynależą)

Podałem.
Przede wszystkim omówiłem fakt  doskonałej pozycji geograficznej Turcji, strategicznej roli geopolitycznej, jej potężnych sojuszy, możliwości stworzenia islamskiego korytarza do Europy, potężnej armii, obecności w G20, olbrzymiego wzrostu liczby ludności w ciągu kilkudziesięciu lat.

Albo te czynniki nie mają dla "potęgi" żadnego znaczenia, (liczba ludności - w Nigerii przyrosła bardziej) albo są co najmniej przesadzone (rzekoma potęga tureckiej armii). Pozycja geograficzna Turcji też działa przeciwko niej.

Cytat:Dodatkowo wykazałem absurd i komizm Twoich obliczeń sił armii 

Aby to zrobić musiałby przytoczyć matsuka ranking alternatywny, co najmniej tak samo miarodajny, w którym turecka armia byłaby zdecydowaną potęgą (a przynajmniej bardziej niż Arabia Saudyjska).

Oczywiście matsuka tego nie zrobił.



Cytat:
Cytat:3. Nie podał żadnego przypadku "gnębienia", czy choćby jakiejś szczególnej wrogości Niemiec wobec Polski, spoza okresu 1866-1947
Podał.

Oczywiście nie. I nadal nie mamy.


Cytat:Wymienił chociażby wojny krzyżackie, 


A wojny perskie nie? A może najazdy tatarskie?

Chodziło o przykłady szczególnej wrogości Niemiec wobec Polski poza okresem 1866-1947. Niemiec. A nie Tatarów, Szwedów, Krzyżaków, Turków, etc...


Cytat:wojny pruskie, 


Co to były "wojny pruskie"?


Cytat:zabory


Zaborów dokonały Prusy i Rosja (przypadkowego udziału Austrii nie licząc). A inicjatywa wyszła od Prus - państwa, według definicji matsuki, - "Słowiańskiego"  Duży uśmiech


Cytat:
Cytat:4. Nie podał jakie tereny położone między Odrą i Łabą należały kiedyś do Polski (dłużej niż kilkanaście lat) i kiedy to było.
Podał. 

Nic podobnego. Które tereny należące dzisiaj do Niemiec należały kiedyś do Polski dłużej niż kilkanaście lat (Chrobry podbił, co prawda, Łużyce, ale już Mieszko II je utracił) i kiedy to było?


Cytat:
Cytat:6. Nie uzasadnił w żaden sposób, dlaczego zachowanie kapitału miałoby zależeć nie od realnych stóp zwrotu w poszczególnych segmentach światowej gospodarki, ale od "kraju pochodzenia", czyli że inwestorzy mieliby inwestować niezgodnie ze swoim interesem (zmniejszając swoje zyski i tym samym tracąc kapitał), za to kierując się jakimś wydumanym ideologicznym interesem kolektywnym.

Matsuka wykazał

Konkretnie jak matsuka namawia właścicieli kapitalu, żeby inwestowali sprzecznie z własnym interesem? Jeżeli nawet taki idiota się trafi, to straci i kapitał przepłynie do inwestorów inwestujących optymalnie. 

Co ciekawe to przekonanie, o "narodowości" kapitału funkcjonuje wśród osobników, którzy nigdy żadnych pieniędzy własną pracą w życiu nie zarobili. I zapewne nie jest to przypadek. Bo oni by właśnie tak "po narodowości" inwestowali.  Uśmiech


Cytat: sieci agenturalne tworzą na obcych terytoriach firmy w strategicznych miejscach, które nie kierują się zyskiem finansowym

Zapewne tak się zdarza. Podobnie i przestępcy potrafią stworzyć jakieś fikcyjne firmy będące przykrywką do czegoś innego. Ale takie fikcyjne firmy właśnie - nie zarabiają, tylko przepuszczają i trwonią kapitał. Z punktu widzenia krajów w których działają - tym lepiej.


Cytat:
Cytat:7. Nie podał żadnego przykładu państwa współczesnego, jako tako cywilizowanego (czyli nie Rosji), które by dążyło do powiększania swojego terytorium

Matsuka pokazał, że Niemcy ciągle walczą o ziemie polskie, 

ROTFL!!!  Duży uśmiech Duży uśmiech Duży uśmiech Duży uśmiech

A przykładów prawdziwych - brak.

Argentyna, tak samo jak Rosja, nie jest krajem cywilizowanym.



Cytat:
Cytat:8. Nie wyjaśnił w żaden sposób dlaczego Polska wolna od kolonizacji niemieckiej w latach 1950-1989 zubożyła się z 63% do 34% poziomu niemieckiego, a Polska przez Niemcy skolonizowana wzbogaciła się z powrotem do poziomu 56% Niemiec

Matsuka wytłumaczył to wiele razy. Wskazał na następujące okoliczności
1. Wskazał, ze wskaźniki pilastra są niemiarodajne,

Nie wskazał, tylko wymyślił. Żadnych alternatywnych bardziej miarodajnych wskaźników matsuka oczywiście nie zademonstrował.



Cytat: nie Polacy otrzymują te zyski, 


Oczywisśie. To nie Polacy (tzn nie pisowcy - genetyczni patrioci) otrzymują te zyski, tylko ci, którzy je wypracowali. - inwestorzy i pracownicy.



Cytat: w ostatnich 30 latach nastąpił też hiperwzrost technologiczny


W Polsce nastąpił. A w Niemczech, wg matsuki,  - nie nastąpił  Duży uśmiech


Cytat: około 8 milionów Polaków zdecydowało się na emigrację


ROTFL!!!   Duży uśmiech Duży uśmiech Duży uśmiech Duży uśmiech Duży uśmiech

A nie 80 milionów? Lepiej by wyglądało.  Cwaniak



Cytat: i padł cały polski przemysł, handel i rolnictwo.

No i popatrz. Wszystko padło i Polska od razu zaczęła się szybko rozwijać i doganiać Niemcy.  Cwaniak

Dwa Litry Wody napisał(a): Gargamel
Cytat:Proszę zatem zaproponować inny, bardziej miarodajny system oceniania siły armii
Global Firepower może być?

O tym już wszystko napisano. Ranking, w którym największą potęga morską na świecie jest ...Korea płn raczej trudno uznać za miarodajny  Duży uśmiech

Tak to jest, kiedy liczy się sztuka w sztukę, całkowicie ignorując nie tylko jakość (ludzi i sprzętu - świetnie wyszkolony pilot F16 z wieloma setkami wylatanych w misjach bojowych godzin liczy się tak samo jak świeżo wcielony siłą, nienawidzący kamaszy, poborowy, który właśnie pierwszy raz w życiu z bliska zobaczył kałacha), ale nawet ...wielkość (lotniskowiec i patrolowiec liczony tak samo - tymczasem jedna amerykańska grupa lotniskowcowa to siła większa niż wszystkie pozostałe światowe floty razem wzięte i większa niż armie większości krajów na świecie. )

Dlatego pilaster nie korzystał z tego śmiesznego wskaźnika ani w 2014, ani obecnie.

Oczywiście - ostatecznym sprawdzianem jakości armii jest wojna. Doświadczenie wojenne ma duże znaczenie, dlatego armia turecka, może na tym polu wyrównać przewagę saudyjskiej. Ale w zasadzie wszystko inne da się przeliczyć na pieniądze (z uwzględnieniem korupcji).

Co do samej Turcji, to nie tylko nie jest ona żadną "potęgą", ale właśnie z powodu swojego położenia geograficznego, być nią nie może. Nawet gdyby była trzy razy bogatsza i pięć razy bardziej cywilizowana niż jest. Od XVI wieku i powstania gospodarki globalnej, światowymi potęgami mogą być wyłącznie kraje z dobrym dostępem do oceanów (USA mają tu spory handicap), a te, które takiego dostępu nie mają, mimo posiadania czasami wielu innych atutów, rywalizację taką zawsze przegrywają (jak Rosja, czy Niemcy w XX wieku) Światowymi mocarstwami za to zostają czasami kraiki zupełnie śmieszne, ale mające dobre położenie oceaniczne i potrafiące to wykorzystać.

Portugalia, Hiszpania, Holandia, Francja, Anglia (Wlk Brytania), Japonia, USA. To kraje które albo w swoim czasie były światowymi mocarstwami, albo miały spore szanse nimi zostać. Dzisiaj Chiny, aby zostać światowym mocarstwem, muszą wyprzeć USA poza Morze wschodniochińskie, i podporządkować sobie w jakiś sposób Tajwan, Koreę (płd), Filipiny, a zwłaszcza Japonię. 

Raczej mają na to małe szanse.  Oczko Z geograficznego punktu widzenia już Indie mają większy potencjał, gdyby nie były tak źle rządzone.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
Pilastrze - niestety matsuka chwilowo się obraził (pewnie na jakiś tydzień) i zabrał swoje zabawki, bo był sekowany przez jednego wrednego moda.
Więc wyjaśnienie tych pasjonujących tez trzeba odłożyć ad acta.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
pilaster napisał(a): Od XVI wieku i powstania gospodarki globalnej, światowymi potęgami mogą być wyłącznie kraje z dobrym dostępem do oceanów (USA mają tu spory handicap), a te, które takiego dostępu nie mają, mimo posiadania czasami wielu innych atutów, rywalizację taką zawsze przegrywają (jak Rosja, czy Niemcy w XX wieku) Światowymi mocarstwami za to zostają czasami kraiki zupełnie śmieszne, ale mające dobre położenie oceaniczne i potrafiące to wykorzystać.

Primo, chyba bonus, nie handicap.

Secundo, akurat Niemcy nie muszą narzekać na brak dostępu do Atlantyku, więc raczej problemy wewnętrzne z wykorzystaniem tego potencjału się liczą. No chyba że uważasz, że Anglia przez swoją "blokującą" pozycję ma wystarczającą przewagę nad europejską konkurencją.

Tertio, należałoby wspomnieć w kontekście tematu o - zamarzających co prawda - portach oceanicznych Rosji. I może porównać, ile wysiłku ten kraj poświęcał na to, żeby przebijać się do tych portów, a ile z tego wymiernych korzyści ma. No bo ani Władywostok, ani Murmańsk ani Petersburg nie dają IMHO tyle, co jeden Hamburg. (Z drugiej strony Murmańsk w II WS się przydał).

-----------

Natomiast quatro można z tego wywnioskować, że ani koncepcja Międzymorza ani Trójmorza nie dają mocarstwowych szans ich uczestnikom, gdyż w najlepszym przypadku dają dostęp do trzech mórz wewnętrznych Europy.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
bert04 napisał(a):
pilaster napisał(a): Od XVI wieku i powstania gospodarki globalnej, światowymi potęgami mogą być wyłącznie kraje z dobrym dostępem do oceanów (USA mają tu spory handicap), a te, które takiego dostępu nie mają, mimo posiadania czasami wielu innych atutów, rywalizację taką zawsze przegrywają (jak Rosja, czy Niemcy w XX wieku) Światowymi mocarstwami za to zostają czasami kraiki zupełnie śmieszne, ale mające dobre położenie oceaniczne i potrafiące to wykorzystać.

Primo, chyba bonus, nie handicap.
Owszem.  Zawstydzony
Cytat:Secundo, akurat Niemcy nie muszą narzekać na brak dostępu do Atlantyku, 


Dostęp dość wąski, jeżeli porównać z całym krajem i łatwy do zablokowania przez Wlk Brytanię. Tak samo wcześniej w XVII i XVIII wieku "zdusiła" ona Holandię


Cytat: chyba że uważasz, że Anglia przez swoją "blokującą" pozycję ma wystarczającą przewagę nad europejską konkurencją.

Nad tą z Morza Północnego (Niemcy, Holandia) ma. Z Hiszpanią i Francją szło jej dużo gorzej i wynik tego starcia nie zależał od geografii, ale od ekonomii.


Cytat:Tertio, należałoby wspomnieć w kontekście tematu o - zamarzających co prawda - portach oceanicznych Rosji. 


No, jakieś porty to Rosja ma. Ale są to porty na zupełnym wygwizdowie, oddalone zarówno od głównych szlaków oceanicznych, jak i od głównych centrów gospodarczych państwa. Wojna rosyjsko - japońska została rozstrzygnięta własnie przez fakt długości linii zaopatrzenia - japońskich i rosyjskich. Po tej klęsce, Rozja już na serio na oceany się nie wyprawiała, licząc na to, że rakiety balistyczne zrównoważą brak potencjału morskiego. I jak wiemy, nie zrównoważyły.

Rosja i Niemcy próbowały zbudować potęgę oceaniczną, czyli światową, ale dla Rosji skończyła się ona pod Cuszimą, a dla Niemiec - w Scapa Flow. Tu nawet bez bitwy.  Smutny

 
Cytat:Petersburg 



Petersburg nie jest portem oceanicznym.



Cytat:Natomiast quatro można z tego wywnioskować, że ani koncepcja Międzymorza ani Trójmorza nie dają mocarstwowych szans ich uczestnikom, gdyż w najlepszym przypadku dają dostęp do trzech mórz wewnętrznych Europy.

Owszem. Niezależnie od wyników ekonomicznych (które i tak są w najlepszym razie przeciętne), nigdy mocarstwa światowego z tego nie będzie.
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Odpowiedz
pilaster napisał(a): No, jakieś porty to Rosja ma. Ale są to porty na zupełnym wygwizdowie, oddalone zarówno od głównych szlaków oceanicznych, jak i od głównych centrów gospodarczych państwa. Wojna rosyjsko - japońska została rozstrzygnięta własnie przez fakt długości linii zaopatrzenia - japońskich i rosyjskich. Po tej klęsce, Rozja już na serio na oceany się nie wyprawiała, licząc na to, że rakiety balistyczne zrównoważą brak potencjału morskiego. I jak wiemy, nie zrównoważyły.

Związek Radziecki potrafił jednak wyrównać handicap Oczko  związany z długimi liniami zaopatrzeniowymi na tyle, żeby nad Chałchin-Goł już wygrać. I tak już zostało, że ani Rosja ani Sojuz na morzach specjalnie wiele nie osiągnęli, ale za to cały kraj jest jak gigantyczny lotniskowiec, graniczący (lub przynajmniej bliski) z całym światem rozwiniętym i większością tego rozwijającego się. Nie trzeba okrętów do handlu z Chinami i Indiami*, jeżeli jest wspólna granica.

Ba, lepiej rozwinięty naród potrafiłby przekształcić drogi kolejowe w alternatywę do dróg morskich. Ponoć takie były plany carskiej Rosji, ale potem wojna, rewolucja, wszystko się zmieniło.



(*przed oddzieleniem Pakistanu)

Cytat:
Cytat:Petersburg 
Petersburg nie jest portem oceanicznym.

Fakt, miało być "morskich i oceanicznych", przy kolejnej edycji wypadło. Faktem jest, że Piotr I poświęcił wiele, żeby wybudować Petersburg. A obecnie Putin poświęca jeszcze więcej, żeby utrzymać Krym. Jedyny niezamarzający port Rosji. Choć jeszcze dalszy od oceanów.

Cytat:
Cytat:Natomiast quatro można z tego wywnioskować, że ani koncepcja Międzymorza ani Trójmorza nie dają mocarstwowych szans ich uczestnikom, gdyż w najlepszym przypadku dają dostęp do trzech mórz wewnętrznych Europy.

Owszem. Niezależnie od wyników ekonomicznych (które i tak są w najlepszym razie przeciętne), nigdy mocarstwa światowego z tego nie będzie.

Nawet regionalne nie będzie, jeżeli ceną za wzmocnienie współpracy na obszarze "trójmorskim" będzie odcięcie od kierunku atlantyckiego.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz

Wron NIEmiecki napisał(a): Wymusi to rynek, życie i odpowiednia polityka rządu. Przecież nie będą garować w ośrodkach przez całe życie. Przypominam, że podobna fala miała miejsce prawie 25 lat temu, gdy wybuchła wojna na Bałkanach. I Niemcy sobie z tym poradzili. Poradzą sobie i tym razem.  

Ok... życzę Niemcom, żeby było właśnie tak jak piszesz.

Wron NIEmiecki napisał(a): Nie pójdzie nic, co nie byłoby do przewidzenia. I zapewniam, że lepsi macherzy od Pilastra (Volkswirtschaftsingenieure) układają plany tej operacji.

Jedna rzecz mnie zastanawia - jeśli Niemcy tak fachowo sobie to wszystko rozplanowali, to po co wpychają tych nachodźców innym krajom? Mam rozumieć, że niemieccy macherzy troszczą się też o demografię reszty państw UE?

Wron NIEmiecki napisał(a): Głównym problemem Niemiec jest starzenie się społeczeństwa, nie zaś problem przeludnienia. Kiedy 27 lat temu uczyłem się niemieckiego w szkole, w książkach pisano o 82 mln Niemców. Ta liczba się praktycznie nie zmieniła. Zmienił się natomiast profil wiekowy. I z tym walczy Merkel.

A czy istnieje już jakiś kraj, w którym doszło już do kryzysu demograficznego?  Bo tak się straszy tym i straszy, a ja jeszcze nigdzie nie zauważyłem tej okropnej katastrofy...

A może ludzie panikują za bardzo? Może postęp technologiczny będzie rekompensował ubytek ludności? Może Niemcy niepotrzebnie sobie nasprowadzali tych wszystkich ludzi?

Wron NIEmiecki napisał(a): Niemcy się amerykanizują w całym zakresie, łącznie z tymi samymi problemami jakie mają USA. Są nadal panstwem socjalnym, ale coraz więcej ludzi pracuje na własny rachunek. I powstają też getta, także etniczne i socjalne.

A mi to się kurde wydaje, że ci uchodźcy i ataki terrorystyczne są super sprawą dla polityków, którzy będą mogli prowadzić totalną inwigilację wszystkich obywateli. Oczywiście w imię walki z terroryzmem. Wyższe dobro...


Wron NIEmiecki napisał(a): Jak pisałem, problemem jest wiek populacji, nie jej wielkość.

Jesli populacja jest stara, to problem wieku populacji może szybko przerodzić się w "problem" wielkości populacji.

Piszę "problem" w cudzysłowie, bo może jest to taki pseudoproblem... może jeśli populacja się skurczy, to nic strasznego się nie stanie.

Wron NIEmiecki napisał(a): Od tego są różni macherzy od Volkswirtschaft i przemysłu. Politycy będą natomiast wykonywać ich polecenia. Stabloidyzowane społeczeństwo będzie i tak podążać owczym pędem. W większości zgnuśnieje i zlaicyzuje się.

Czy w świecie islamu można zaobserwować zjawisko laicyzacji? Na przykładzie Afganistanu, Iranu czy Turcji widać, że istnieje raczej tendencja w druga stronę. Wszystko się coraz bardziej islamizuje.

Wron NIEmiecki napisał(a): Po to była potrzebna wojna na Bliskim Wschodzie. Arabowie są najmłodszą populacją i najbliższą.  Niemcy potrzebują prekariuszy, którzy nie mając alternatyw nie wywędrują z kraju. I zostaną tu na stałe.

Może i wiedzą co robią, ale nie wiem. Czas pokaże. Ja jestem zdania, że Niemcy sami na siebie kręcą bat, a to co ich spotka w przyszłości to bomba z opóźnionym zapłonem.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
Oto moja humorystyczna, pożegnalna kropka w tym temacie, w którym tak długo rozmawialiśmy https://ateista.pl/showthread.php?tid=13...#pid673076
Odpowiedz
Ciekawe, który oficer trzyma w szafie teczkę TW Antoniego Macierewicza.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed  nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu  rzeczy

“What warrior is it?”

“A lost soul who has finished his battles somewhere on this planet. A pitiful soul who could not find his way to the lofty realm where the Great Spirit awaits us all.”


.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości