Ocena wątku:
  • 2 głosów - średnia: 3.5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Kogo finansuje Rosja
kmat napisał(a):Próbne testy na Tajwanie sugerują, że nie posłucha.
Na Tajwanie jest władza, mimo wszystko, cywilizowana. A za Amurem rządzą się barbarzyńcy. Język

kmat napisał(a):A Moskowię można?
Taka jest konieczność polityczna. Język Rzecz w tym, że w ordzie żyje się dobrze, o ile przypadkiem jesteś Czyngis Chanem, względnie jego generałem.

kmat napisał(a):Kij z cywilizacją, na dłuższą metę liczy się tylko poziom życia.
A to nie jest tak, że zaawansowane cywilizacje rozpoznajemy po poziomie życia właśnie? Bo owszem, elita może pływać w dziwkach i majonezie; ale jeśli tych dziwek nie redystrybuuje, to w końcu przychodzą redystrybuuować bolszewicy i cywilizację trafia nagły szlag (z wyjątkiem chińskiej, która zeżre wszystko i się nie udławi).

kmat napisał(a):Czyli przed Amurem nie było. I tu pytanie, czy to nie przesądza sprawy.
Nieee, przed Amurem była po prostu większa konkurencja. Za Amurem natomiast było z grubsza tylko zaludnione pustkowie i w nim mnóstwo dóbr naturalnych do pozyskania. Wliczając Rosjanki. Język

kmat napisał(a):Patrząc na dzisiejszy Tajwan to by pewnie płynęli. Tylko w drugą stronę.
Ale rzecz w tym, że teraz na Tajwan jakoś nie płyną. Ba, spod Kimów spierdala się do Chin częściej niż do Korei.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
kmat napisał(a): Niemniej nadal pytam - skąd wiadomo, że ci Chińczycy w ogóle chcą być objęci opieką Pekinu?

A czyją opieką mają być objęci? Przecież nawet lokalne władze dają się przekupywać Chińczykom, a dlaczego kolonistom miałoby zależeć na przynależności do, no w sumie czego, przecież nawet Rosjanie, którzy tam kiedyś osiedli też są napływowi. Tam Kreml, w Kraju Zabajkalskim, a tym bardziej nad Amurem, to abstrakcja. Ergo napisał, że ekonomia jest po stronie Pekinu. Moskwa nie ma nic do zaoferowania nie tylko kolonistom chińskim, ale komukolwiek z tamtych terenów.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
ErgoProxy napisał(a): Na Tajwanie jest władza, mimo wszystko, cywilizowana. A za Amurem rządzą się barbarzyńcy. Język
A przed Amurem nie? Uśmiech
ErgoProxy napisał(a): Taka jest konieczność polityczna. Język Rzecz w tym, że w ordzie żyje się dobrze, o ile przypadkiem jesteś Czyngis Chanem, względnie jego generałem.
Turańskość Rosji jest jednak pewną iluzją. Sama natura koczowników sprawia, że oni są dużo bardziej indywidualistyczni niż osiadli rolnicy. Bardziej anarchia niż przerośnięte, nieefektywne państwo wpieprzające się do wszystkiego. Rosja jest tu zadziwiająco podobna do Chin. Zresztą - o ile Chińczycy zalewają okolice za Amurem, to Mongolii nie.
ErgoProxy napisał(a): A to nie jest tak, że zaawansowane cywilizacje rozpoznajemy po poziomie życia właśnie?
Hm, w obu Koreach jest inna cywilizacja? Czy jedynie inna realizacja tej samej cywilizacji?
ErgoProxy napisał(a): Nieee, przed Amurem była po prostu większa konkurencja. Za Amurem natomiast było z grubsza tylko zaludnione pustkowie i w nim mnóstwo dóbr naturalnych do pozyskania. Wliczając Rosjanki. Język
Jest jakaś istotna różnica w zaludnieniu Mandżurii i pd-wsch. Syberii?
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
kmat napisał(a): Zresztą - o ile Chińczycy zalewają okolice za Amurem, to Mongolii nie.

A muszą zalewać fizycznie?
76% eksportu wysyłają do Chin, import 32%, a z Rosji 28%, a ponoć wolą trzymać z Rosjanami. Geografia robi swoje.

Cytat:Despite Mongolia’s economic reliance on China today, before the fall of the Soviet Union, trade with China represented a mere 1.5% of Mongolia’s total foreign trade, according to Reuters. During the 1960s, ’70s, and ’80s, the Soviet Union prohibited Mongolia from pursuing normal trade relations with the outside world.

Cytat:Over the past three decades, Chinese trade has slowly but persistently filled the void in the Mongolian economy that the Soviet Union’s fall left. Today, according to Reuters, trade with China represents 68.5% of Mongolia’s foreign trade.

Jack Weatherford, the former DeWitt Wallace Professor of Anthropology at Macalester College, explained in an email to The Politic that “China determines the prices of goods and how much can come out. For example, they buy Mongolian coal at a one-third discount of the world price for coal. China is overwhelmingly the largest investor in [Mongolia], the largest source of loans, and the only country allowed to operate its bank.”


Cytat:This racism—from the prohibition of Chinese characters on signs in Ulaanbaatar to racial slurs—stems from fears that China will attempt to take over Mongolia again, just as the Chinese have done in places such as Tibet.

http://thepolitic.org/separation-and-sin...-mongolia/
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
Ojeżu. Tłumaczę przecież, że szaleństwa Przewodniczącego Mao to taki sam epizod, jak tournee Hitlera po Europie. Owszem, formalnie Chiny kontynentalne są komunistyczne. De facto tam już w tej chwili rządzą mandaryni pod cesarzem, tylko ceremoniał sprawowania władzy jest inny. No i industrializacja jest pewną konieczną nowinką. Po prostu chińska cywilizacja zaliczyła kolejny w dziejach upadek, a teraz mrówczym wysiłkiem miliardów Chińczyków odbudowuje się do starego kształtu, tyle że z nową patyną. Czyli nihil novi sub sole. Bo szeregowi Chińczycy tak chcą.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
Żarłak napisał(a): A czyją opieką mają być objęci? Przecież nawet lokalne władze dają się przekupywać Chińczykom, a dlaczego kolonistom miałoby zależeć na przynależności do, no w sumie czego, przecież nawet Rosjanie, którzy tam kiedyś osiedli też są napływowi. Tam Kreml, w Kraju Zabajkalskim, a tym bardziej nad Amurem, to abstrakcja. Ergo napisał, że ekonomia jest po stronie Pekinu. Moskwa nie ma nic do zaoferowania nie tylko kolonistom chińskim, ale komukolwiek z tamtych terenów.
No o jak nie ma nic do zaoferowania, to czemu przepływają Amur na oponie? Przecież nie ma do czego.
Żarłak napisał(a): A muszą zalewać fizycznie?
A można inaczej?
Żarłak napisał(a): Geografia robi swoje.
Oczywiście że robi. Ale podobnie to my mamy z Niemcami. A nawet nadprezes nie twierdzi, że Niemcy nas "zalewają".

ErgoProxy napisał(a): De facto tam już w tej chwili rządzą mandaryni pod cesarzem, tylko ceremoniał sprawowania władzy jest inny.
Mandatyni z cesarzem to KRLD. ChRL to ciągle etap zamordystycznej kleptokracji, odróżniającej się wyłącznie stopniem wpieprzania państwa w życie obywateli.
ErgoProxy napisał(a): No i industrializacja jest pewną konieczną nowinką.
Ano. Takie tam nieistotne gówienko bez znaczenia.
ErgoProxy napisał(a): Po prostu chińska cywilizacja zaliczyła kolejny w dziejach upadek, a teraz mrówczym wysiłkiem miliardów Chińczyków odbudowuje się do starego kształtu, tyle że z nową patyną.
Próbuje. Ale to się nie uda.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
kmat napisał(a):Mandatyni z cesarzem to KRLD. ChRL to ciągle etap zamordystycznej kleptokracji, odróżniającej się wyłącznie stopniem wpieprzania państwa w życie obywateli.
KRLD to jest teokracja z faraonem i to dosyć radykalnym faraonem robiącym też za ponurego żniwiarza, bo kapłani żyją za długo.

kmat napisał(a):Ano. Takie tam nieistotne gówienko bez znaczenia.
Dokładnie. Bo fabryka to jest narzędzie, a nie jakiś kratistos zegarowy, co kreuje sposób myślenia człowieka o sobie i swoich relacjach z państwem. Kratistosem pozostaje w Chinach Konfucjusz. A ile fabryk wybudował w Palestynie Jezus?

kmat napisał(a):Próbuje. Ale to się nie uda.
Jest to dosyć odważne wyznanie wiary. Czy jesteśmy jeszcze na forum "ateista"?
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
ErgoProxy napisał(a): KRLD to jest teokracja z faraonem i to dosyć radykalnym faraonem robiącym też za ponurego żniwiarza, bo kapłani żyją za długo.
To poniekąd też symptom, że faraon na tronie siedzi jednak dosyć słabo.
ErgoProxy napisał(a): Dokładnie. Bo fabryka to jest narzędzie, a nie jakiś kratistos zegarowy, co kreuje sposób myślenia człowieka o sobie i swoich relacjach z państwem.
Jasne. Wystarczy spojrzeć na Europę. Rewolucja przemysłowa żadnych istotnych skutków dla modelu cywilizacyjnego i relacji człowiek-państwo nie miała.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
kmat napisał(a): Jasne. Wystarczy spojrzeć na Europę. Rewolucja przemysłowa żadnych istotnych skutków dla modelu cywilizacyjnego i relacji człowiek-państwo nie miała.

W sumie to obaj jesteście w błędzie. Relacje zależności na linii poddany - władza zawsze były jednakowe. Model w sumie jest statyczny i wynika z samego istnienia zależności. Parafrazując, słuchać ktoś musi, żeby rządzić mógł ktoś. Mutacje systemu to wynik efektywności. Przetrwają te najstabilniejsze. Bo czym istotnym różnią się rządy Cezara od Napoleona, Heroda od Mikołaja I itd.? Po rewolucji przemysłowej efektywność sprawowania rządów wzrosła i tyle.

Jezus czy Konfucjusz to w sumie wszystko jedno. Rządzi ekonomia. Optymalizacje wynikające z mutacji to w sumie detale, które na przestrzeni lat mogą przynosić wymierne i nawarstwiające się korzyści. Ale i tak ekonomia rulezz.
Sebastian Flak
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości