Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Żołnierze Zbędni
#21
(04.03.2016, 11:03)Socjopapa napisał(a):
(03.03.2016, 12:04)El Commediante napisał(a): Pewnie nie jestem jedyną osobą, która ma serdecznie dosyć propagowania we wszystkich możliwych środkach przekazu tzw. "żołnierzy wyklętych". Mamy państwowe uroczystości w związku z ich Dniem przez duże "D". Mamy marsze, biegi i marszobiegi w wielu miastach Polski. Facebook jest usiany dziesiątkami stron poświęconych wszystkim, albo tylko konkretnym "żołnierzom wyklętym". Wielu użytkowników zmienia sobie profilowe na jakieś czarnobiałe zdjęcia wąsatych panów w mundurach. Ktoś w Warszawie zamówił sobie tort z "żołnierzem wyklętym"... A nie, to był mały powstaniec warszawski.

Z drugiej strony mamy sporo głosów przypominających o mrocznej stronie działania "wyklętych". Wśród zarzutów pojawiają się terroryzowanie cywilnej ludności, ludobójstwa, a nawet dzieciobójstwa.

Ja akurat w tej dyskusji nie mam zamiaru uczestniczyć. Niech profesjonaliści rozstrzygają które zarzuty wobec nowych ulubieńców prawicy były słuszne, a które nie.

Interesuje mnie jednak i zdumiewa inny fakt: nikt nie zadaje pytania "po co to wszystko było?". Jakie było rzeczywiste znaczenie walki "wyklętych"? Jaki przyświecał im cel, co chcieli osiągnąć dla swoich obywateli? Od prawilnusów słyszę często, że "walczyli o wolną Polskę". Serio? Stalin miał się wystraszyć partyzantów tuż po tym jak pobił armię III Rzeszy i umówił się w Jałcie na nowy porządek świata? Miałby zwołać drugą Jałtę po to, żeby zadeklarować że odpuszcza sobie Polskę (i NRD oraz Czechy, bo jego wojsko i tak nie miałoby tam jak dojechać)?

Niestety, terytorium Polski ma kluczowe znaczenie strategiczne dla bezpieczeństwa dwóch cywilizacji: wschodniej i zachodniej. Jest to jeden z niewielu terenów nizinnych na moście lądowym między Europą wschodnią, a zachodnią, a zarazem najkrótsza droga z Moskwy do większości stolic w zachodniej Europie. I teraez Stalin miałby to poddać, bo mu giną ubecy i ginie broń ze słabo bronionych posterunków policji?

No dobra, ale może są jakieś okoliczności łagodzące dla "wyklętych"? Każdy wie z dzisiejszej perspektywy, że Powstanie Warszawskie nie miało sensu. Można jednak zrozumieć jego uczestników, którzy w okupowanym mieście nie mieli takiej percepcji zdarzeń jak my po kilku dekadach. Nie wiedzieli, że w dowództwie powstania mogą być sowieccy szpiedzy, że Sowieci nie pomogą im w walce, że Stalin nie zamierza zwrócić Polsce wolności. Były jeszcze resztki nadziei co do honorowego zachowania sojuszników i tego, że spotkają się z Sowietami gdzieś blisko polskich granic.

Ale "wyklęci" żyli już w nowym, podrugowojennym świecie. Po Jałcie, po najbardziej wyniszczającej wojnie w dziejach świata. Oczywiste było, że walka zbrojna nic nie jest w stanie zmienić. Nikt nie wypowie Sowietom wojny, żeby zwrócić Polsce i Niemcom Wschodnim wolności. Stalin nie odpuści Europy Środkowo-Wschodniej wiedząc, że nikt nie odważy się na kolejną wojnę światową, tym razem z bronią atomową w roli głównej. "Żołnierze wyklęci" musieli coś wiedzieć na ten temat - w końcu zajmowali się konspiracją, czyli w dużej części pozyskiwaniem informacji. Mimo to walczyli, sprowadzając odwety na ludność cywilną i marnując potencjał obywateli na bezsensowną walkę.

Lubię ich przykład porównywać do płk. Kuklińskiego. Był to człowiek, który poważnie zachwiał równowagą sił między USA i ZSRR. Nie wiadomo dokładnie jaki był jego udział w upadku Związku Radzieckiego, ale na pewno był znaczny, skoro przekazał m. in. plany jego inwazji na Europę i wojny nuklearnej. No więc technicznie rzecz biorąc, był przeciwieństwem "wyklętości". Na początku pupilek władzy, a potem zdrajca. Prawdopodobnie nikt przez niego nie zginął, a wiele istnień zostało ocalonych, jeśli uznamy że oddalił perspektywę 3. Wojny Światowej. Dlaczego w ten sposób nie działają nasi "wyklęci"? Jako szpiedzy, nie kamikaze?

A teraz konkluzja. Smuci mnie to, że po przegranych powstaniach kościuszkowskim, listopadowym, styczniowym, warszawskim, znaleźliśmy sobie kolejnych powstańców do hołubienia. Czasy się zmieniają, a "Gloria Victis" jak ryczeli tak ryczą dalej. Dziś mamy "żołnierzy wyklętych", a jak wybuchnie jakaś wojna to będziemy mieć jakichś innych "bohaterów" ze spluwą i w kurteczce, którzy będą padać jak muchy od kul żołnierzy Specnazu czających się gdzieś w ciemnościach 4km dalej z noktowizorami, dronami i satelitarnym mapowaniem terenu. Tymczasem nasza zawodowa armia nie jest przystosowana do obrony kraju, choć zapewne świetnie sobie radzi w pustynnych warunkach Zatoki Perskiej...

Honor. Słyszałeś kiedyś o czymś takim? Ktoś kto postępuje honorowo, nie wymaga żadnych usprawiedliwień, okoliczności łagodzących, itd.
Kwestia tego, że i tak zostaliby zamordowani, to już kwestia czysto praktyczna.

Honor jest tak nieokreślonym czymś, że latwiej niz honorowosc zachowania mozna oceniac jego skutecznosc. W przypadku "wyklętych" - zerową. 

Niektorzy moga tez za honor uznac wycofanie sie w odpowiednim momencie w razie porażki.
Odpowiedz
#22
(04.03.2016, 13:48)pilaster napisał(a):

Acha, a skoro tamci mordowali, gwałcili palili i grabili, to i ci mogli, nie?

Jaki procent mordował a jaki nie? Niech Pilaster się powoła na swoje ulubione statystyki.
I czy mieli to mordowanie cywili wpisane w modus operandi, jak ACz & Co.?
I niech Pilaster odpowie czy ówczesne kierownictwo AK, WIN czy NZS nie podejmowało akcji dyscyplinujących i karnych (na ile to było technicznie możliwe) wobec tych nielicznych bandytów?

Cytat:Pilaster żadnych takich motywów im nie przypisuje. Przecież oni sami nie mieli nic przeciwko komunie jako takiej. Sami często wstępowali do KBW, czy UB. Ale taka przynależność ich ograniczała.

Znowu jechanie 'pa wsjech'?
Żadnych niuansów Pilaster nie zauważa?

Cytat:El
Honor jest tak nieokreślonym czymś, że latwiej niz honorowosc zachowania mozna oceniac jego skutecznosc. W przypadku "wyklętych" - zerową. 

Niektorzy moga tez za honor uznac wycofanie sie w odpowiednim momencie w razie porażki.
Dziwne rozumowanie.
Idąc tym tropem, Polacy po III Rozbiorze i np. Tybetańczycy po aneksji chińskiej albo Kurdowie powinni sobie powiedzieć "OK, finita la comedia"?
To tak nie działa.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#23
A to powstania listopadowe i styczniowe były tak wielkim sukcesem, że szkoda byloby ich nie mieć?

Tybetanczycy walcza o niepodległość, ale nie "na wykletego", tylko dyplomatycznie, godząc sie z faktem, że walka zbrojna z okupantem nie ma sensu.

Tymczasem Kurdowie podnosza broń w dobrym momencie. Irak i Syria sa w rozsypce, Turcja ma problemy dyplomatyczne, zachod uwaza ich za przeciwwage wobec ISIS, jest możliwość wywalczenia sobie niepodległości.

Znów zupelnie inaczej niz to bylo w przypadku "wyklętych".
Odpowiedz
#24
(04.03.2016, 14:07)El Commediante napisał(a): Honor jest tak nieokreślonym czymś, że latwiej niz honorowosc zachowania mozna oceniac jego skutecznosc. W przypadku "wyklętych" - zerową.

Fakt, że masz trudności ze zrozumieniem czym jest honor, nie implikuje, że ŻW mieli takie trudności. Jak ktoś broni swojej kobiety przed napastnikiem o którym wie, że i tak mu ulegnie, to też można oceniać jego skuteczność. Rzecz w tym, że skuteczność nie jest jedynym i najważniejszym parametrem, który można oceniać. Historycznie pojęcie honoru zawsze obejmowało jakąś formę szacunku dla wroga pokonanego w walce.

(04.03.2016, 14:07)El Commediante napisał(a): Niektorzy moga tez za honor uznac wycofanie sie w odpowiednim momencie w razie porażki.

Interesujące, że historycznie nikt na to nie wpadł. Owi "niektórzy" muszą być nieźle pokrzywieni, skoro takie pojęcie honoru przyszło im do głowy.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
#25
(04.03.2016, 15:57)El Commediante napisał(a): A to powstania listopadowe i styczniowe były tak wielkim sukcesem, że szkoda byloby ich nie mieć?

Wyobrażasz sobie, że Polska odrodziłaby się w 1918 gdyby nie zrywy 1830 i 1864?
Jak przetrwałaby świadomość wspólnoty narodowej j państwowej, gdyby nie te straceńcze akcje.
Na Kongresie Wiedeńskim nikt nawet by się nie zająknął o Polskę skoro nawet sami Polacy nie raczyli ruszyć dupę.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#26
Widać Komediant wyznaje taką dziwną wiarę, ze słowa znaczą to co sobie ktoś na ten temat sądzi.
To powszechny zabobon semantyczny.

Odpowiedz
#27
(04.03.2016, 16:32)Socjopapa napisał(a):
(04.03.2016, 14:07)El Commediante napisał(a): Honor jest tak nieokreślonym czymś, że latwiej niz honorowosc zachowania mozna oceniac jego skutecznosc. W przypadku "wyklętych" - zerową.

Fakt, że masz trudności ze zrozumieniem czym jest honor, nie implikuje, że ŻW mieli takie trudności. Jak ktoś broni swojej kobiety przed napastnikiem o którym wie, że i tak mu ulegnie, to też można oceniać jego skuteczność. Rzecz w tym, że skuteczność nie jest jedynym i najważniejszym parametrem, który można oceniać. Historycznie pojęcie honoru zawsze obejmowało jakąś formę szacunku dla wroga pokonanego w walce.

(04.03.2016, 14:07)El Commediante napisał(a): Niektorzy moga tez za honor uznac wycofanie sie w odpowiednim momencie w razie porażki.

Interesujące, że historycznie nikt na to nie wpadł. Owi "niektórzy" muszą być nieźle pokrzywieni, skoro takie pojęcie honoru przyszło im do głowy.

Jak nikt nie wpadł. Jest cała gama honorowych zachowań w różnych kulturach. Od ekstremalnych, typu samobójstwo, przez emigrację, po zmianę sposobu walki. "Wyklęci" nie zastosowali tego ostatniego, choć najlepiej gdyby tak było.

(04.03.2016, 20:48)Sofeicz napisał(a):
(04.03.2016, 15:57)El Commediante napisał(a): A to powstania listopadowe i styczniowe były tak wielkim sukcesem, że szkoda byloby ich nie mieć?

Wyobrażasz sobie, że Polska odrodziłaby się w 1918 gdyby nie zrywy 1830 i 1864?
Jak przetrwałaby świadomość wspólnoty narodowej j państwowej, gdyby nie te straceńcze akcje.
Na Kongresie Wiedeńskim nikt nawet by się nie zająknął o Polskę skoro nawet sami Polacy nie raczyli ruszyć dupę.

No to ruszyli, tylko nie n szańce Woli, tylko na Kongres!

Na okres zaborów przypadały czasy największej prosperity Polaków. Dobrobyt wówczas wytworzony mógł z powodzeniem utrzymywać polską kulturę, język, myśl i arsenał do czasu powstania próżni politycznej na tyle dużej, by opłacało się zawalczyć o niepodległość, jak pod koniec Wielkiej Wojny.

I wyobrażam sobie całkiem dobrze, że przegrane powstania były świetnym argumentem Rosjan i Niemców, że Polacy nie mają odpowiedniej siły, by tworzyć własne państwo, więc na nie nie zasługują, a stworzenie Rzeczpospolitej to prowokowanie do kolejnej wojny.
Odpowiedz
#28
Masz jakieś dziwne pojęcie o kształtowaniu się narodów i państw.
To nie są tańce przy ognisku - to jest walka kłami i pazurami, mieczami i działami.
Byt państwowy trzeba sobie wyszarpać, nikt ci tego nie da za piękne oczy.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#29
Według Ciebie okazywanie słabości sprzyja wyszarpywaniu bytu państwowego?
Odpowiedz
#30
"Jak nikt nie wpadł. Jest cała gama honorowych zachowań w różnych kulturach."

Na razie nie podałeś ani jednego przykładu.

Pierwsza próba jest w ogóle chybiona, bo dotyczy zupełnie innych kwestii, drugi przykład natomiast nie jest honorowy.

Odpowiedz
#31
(05.03.2016, 00:22)El Commediante napisał(a): Według Ciebie okazywanie słabości sprzyja wyszarpywaniu bytu państwowego?

Powstania nie były okazywaniem słabości, a raczej nieustannej gotowości do czynu, co dawało do myślenia władzom okupacyjnym.
Nie na darmo dzięki temu Polacy mieli przez cały XIX wiek opinię wiecznych terrorystów i burzycieli, jak nie przymierzając współczesny ISIS Uśmiech
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#32
Jest taki mechanizm psychologiczny który chyba nazywa się ,, przewidywanie wstecz". Pokazuje się badanemu  pytanie na które są cztery odpowiedzi. Następnie wskazuje mu się prawidłową. Na koniec zadaje mu się pytanie która z odpowiedzi wydaje mu się najbardziej prawdopodobna. W 99,99 % badany wybiera odpowiedź wcześniej wskazaną jako prawdziwą. Mam wrażenie że tak jest też w przypadku Żołnierzy Wyklętych i Powstania Warszawskiego. Po fakcie kiedy można zaobserwować skutki pewnych decyzji wszyscy się mądrzą i wydają oceny. Jednak w tamtych czasach ludzie działali w warunkach niepełnej informacji. Wydarzenia zależały od wielu czynników nie dających się przewidzieć. Nie było radia, tv, internetu, think tanków, ekspertów, niezależnych organizacji międzynarodowych itp itd. Przed momentem miały miejsce dwie wielkie wojny światowe. Dlaczego nie miało by być trzeciej? Czy ktoś np przewidział skutki działań Hitlera czy rewolucjonistów rosyjskich?
Przed momentem miał miejsce Katyń, wywóz Polaków na Syberię, agresja ZSRR wraz z Niemcami na Polskę itd Dlaczego nie podejrzewać że historia się nie powtórzy i wszyscy z AK nie dostaną kulki w potylice? Jak można było tym ludziom zaufać, nie walczyć  z nimi jeżeli wyznawało się takie wartości jak Bóg, Honor, Ojczyzna, niepodległość, wolność? Jak można było się zgodzić na taką rzeczywistość bez walki? To tak jakby patrzeć jak dziesięć osób bije twoje dziecko i mimo to że wiesz że z nimi przegrasz nie pomóc mu. Kim wtedy jesteś? Zwykłym tchórzem?  Ci ludzie musieli by się wyrzec własnej tożsamości i zrezygnować z wszelkich wartości które wyznawali, podkreślam wyznawali.
 Dzisiaj panuje filozofia pragmatyczna. Walcz tylko jeżeli masz pewność że wygrasz. Czy to tak trudno zrozumieć że dla kogoś jego własne życie nie jest najwyższą wartością?
Po 45 AK przekształciło się zresztą w WiN które miało stawiać opór bez walki zbrojnej a jego członkowie byli prześladowani i mordowani.
 
Jest taki film z Rayanem Goslingiem pt Fanatyk. Główny bohater który jest Żydem i antysemitą zarazem nie rozumie jak można było nie rzucić się na hitlerowca który katuje twoje dziecko. Żydzi właśnie w większości nie stawiali oporu podczas drugiej wojny. Lepiej zginąć w komorze czy z bronią w ręku?
 Pytanie jest raczej inne. Jak to możliwe że wszyscy Polacy po 45 roku nie stawiali oporu ZSRR?  Jakie to przyniosło by skutki? Czy nie powinniśmy działać w myśl filozoficznej zasady aby postępować tak jakbyśmy chcieli aby postępowali wszyscy? Czy nie nie jest tak że nasze życie ma sens dopiero wtedy kiedy walczymy o to aby świat był taki jaki chcemy aby był?
Lepiej tkwić w apatii czy działać?
 Mi się np może nie podobać to że wszędzie jest promowana Coca-Cola i McDonalds. I kogo to obchodzi? jak się komuś nie podobają żołnierze wyklęci jego prawo. Nie musi pamiętać , obchodzić świąt itd. Wole prawdziwych bohaterów. jak ktoś woli mieć za wzór czy też bohatera Zuckerberga, Lady Gagę czy Justina Bebera jego sprawa.
Odpowiedz
#33
(04.03.2016, 14:28)Sofeicz napisał(a): I czy mieli to mordowanie cywili wpisane w modus operandi, jak ACz & Co.?

Palą, grabią, gwałcą i mordują absolutnie wszystkie armie (a przynajmniej wszystkie ówczesne armie), ale armię od bandy odróżnia po pierwsze to, że armia robi coś jeszcze poza paleniem gwałceniem i mordowaniem, po drugie, że palenie, mordowanie, grabienie i gwałcenie się w armii ściga, przynajmniej w teorii.
Cytat:I niech Pilaster odpowie czy ówczesne kierownictwo AK, WIN czy NZS

Tylko AK nie było organizacją bandycką, bo podlegało jakiejś zwierzchności politycznej i realizowało (lepiej, czy gorzej) cel polityczny. Ale AK została rozwiązana w styczniu 1945 roku. Od tej daty, mamy do czynienia tylko z maruderami i dezerterami. Czyli z bandytami.

Zresztą wystarczy sięgnąć po materiały hagiograficzne, żeby się zorientować, że owi rzekomo "walczący z nowa okupacją" osobnicy, żadnych oddziałów czy obiektów należących do okupanta  ...nigdy nie zaatakowali. Ani razu! Zdarzały się potyczki z oddziałami radzieckimi, ale zawsze inicjatywa należała w nich do strony sowieckiej. Jaki to kontrast w porównaniu do okupacji niemieckiej...

Zresztą co tam mówić o okupancie, skoro ataków na oddziały krajowego reżimu, również unikano. Zabicie w zasadzce Świerczewskiego było przypadkowe (wyklęci nie mieli pojęcia kto tam jedzie) i pozostaje największym sukcesem owych wyklętych. Dziwne, że się nim nie chwalą... Cwaniak

A czym się w takim razie zajmowali bojownicy o niepodległość? To również można znaleźć w hagiografiach

Pacyfikacje i likwidacje "komunistów i konfidentów", czyli takich, którzy się czymś "komendantom" narazili, albo mieli coś (np zegarek), co "komendant" chciał mieć.

Szczytem tego, na co się mogli porwać, to były ataki na więzienia, w których siedzieli ich kumotrzy, w celu tychże kumotrów odbicia.

Nawet jeżeli niektórzy coś tam o "wywalczeniu wolnej Polski" roili, to przecież realnie tylko Polsce zaszkodzili, potęgując zniszczenia wojenne i zwiększając komunistyczny terror.


Cytat:Wyobrażasz sobie, że Polska odrodziłaby się w 1918 gdyby nie zrywy 1830 i 1864?


Bez trudu. znacznie większa i silniejsza, w granicach zbliżonych do tych z 1772 roku, bo zasięg języka polskiego i identyfikacji z polskością na wschodzie byłby znacznie większy. Kadry byłyby lepiej przygotowane, kultura, nauka, na wyższym poziomie, etc.

Finlandia powstała w "maksymalnych" granicach bez żadnych powstań
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Słownik pilastra
Odpowiedz
#34
Zadziwiasz mnie Pilastrze.
Z jednej strony gros twojego pisarstwa, to słuszne piętnowanie wszelkich szaleństw realnego socjalizmu w różnych postaciach.
Z drugiej strony uwziąłeś się na tych, którzy nie pogodzili się z tymże, przyniesionym na bagnetach, najwszawszym w historii ustrojem, i nie przyjęli do wiadomości jego 'wyższości' i wiecznej dominacji.

Ucapiłeś się marginalnych patologii, nie kładąc na szali megapatologii komuny.

I ta niepotrzebna ironia, cyt. "Szczytem tego, na co się mogli porwać, to były ataki na więzienia, w których siedzieli ich kumotrzy, w celu tychże kumotrów odbicia."
Przypominam ci akcję Antoniego Hedy "Szarego", który na czele swojego oddziału, liczącego blisko 250 ludzi, wsławił się rozbiciem w nocy z 4 na 5 sierpnia 1945 komunistycznego więzienia w Kielcach, w którym MBP i sowieccy funkcjonariusze „Smiersza” osadzili 374 więźniów. W wyniku tej akcji uwolniono kilkuset więźniów, przeważnie byłych AK-owców.

To wszystko byli jego kumotrzy?
Co ty raczysz pierdolić!

Gdzie tu logika?
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#35
A ja po części rozumiem podejście pilastra, sam do pewnego momentu nie potrafiłem tych kwestii rozwiązać, mianowicie problemu jaki stwarza samowola tych żołnierzy puszczonych w las bez dowództwa i zwierzchnictwa, a którzy to dzisiaj za rządów PiSu urośli do rangi rycerzy niezłomnych.  Nie niekorzyść tej romantycznej idei działa już sama liczebność podziemia zbrojnego, które po amnestii składało się jedynie z ok. 1900 osób. 
Pilaster jak sądzę uważa, że walka nie mająca sensu nie powinna w ogóle mieć miejsca a jedynym rozsądnym rozwiązaniem jest działanie patriotyczno-konspiracyjne w samym LWP. Cóż, zależy od spojrzenia. Pilastra cechuje pragmatyzm i oportunizm, który jak sądzę wynika z jego uwielbienia metod matematycznych, zero jedynkowych  Duży uśmiech Ja osobiście nie widzę niczego złego w karmieniu się ideą ŻW, każdy cywilizowany naród ma takowe. Weźmy Stany Zjednoczone i metafizykę wojny w Wietnamie  Wywracanie oczami to coś na co zwrócił uwagę Boguś Linda kiedy odmówił zagrania w Pokłosiu, mianowicie zanim Amerykanie nakręcili filmy o tym, że byli oprawcami na wojnie, nakręcili ponad 100 filmów jak to bohatersko walczyli na frontach wszystkich wojen.
Na pomoc! mordują więźniów Bastylii!!!
Odpowiedz
#36
To, że PiS i genpaci zrobili sobie bożków z ŻW nie powinno przesłaniać prawdy o realiach 'wyzwolenia'.
Wystarczy poczytać, jak traktowano AKowców np, w obozie w Kruślinie.

A powtarzanie sowieckiej retoryki o "bandytach z lasu, watażkach, pogrobowcach etc., to wpisywanie się w PRLowską narrację, którą nam wciskano przez 50 lat.
Widac skutecznie.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#37
(06.03.2016, 15:27)Sofeicz napisał(a): To, że PiS  i genpaci zrobili sobie bożków z ŻW  nie powinno przesłaniać prawdy o realiach 'wyzwolenia'.
Wystarczy poczytać, jak traktowano AKowców np, w obozie w Kruślinie.

A powtarzanie sowieckiej retoryki o "bandytach z lasu, watażkach, pogrobowcach etc., to wpisywanie się w PRLowską narrację, którą nam wciskano przez 50 lat.
Widac skutecznie.

Pytanie czy okres 45-53 jaki dzisiaj podaje sie jako tzw. powstanie antykomunistyczne lub okres drugiej konspiracji rzeczywiście mozna nazwać powstaniem. Nie było przeciez żadnego głównego ośrodka decyzyjnego. Ponadto nawet jesli uwzględnimy okoliczności łagodzące takie jak wichry wojenne to w dalszym ciagu nie rozwiązuje problemu mnogości grup zbrojnych. Da Sofeicz głowę ze takie np. NSZ byłoby w stanie podporządkować sie wracającemu do Polski rządowi londyńskiemu?
Na pomoc! mordują więźniów Bastylii!!!
Odpowiedz
#38
(06.03.2016, 12:14)Sofeicz napisał(a): Zadziwiasz mnie Pilastrze.

Ciesze się Uśmiech


Cytat: nie pogodzili się z tymże, przyniesionym na bagnetach, najwszawszym w historii ustrojem, i nie przyjęli do wiadomości jego 'wyższości' i wiecznej dominacji.

No i co? Zaszkodzili jakoś temu ustrojowi? Przyśpieszyli jego koniec? Złagodzili jego działanie i represje?

Nic podobnego. Osłabili tylko Polskę i wzmocnili socjalizm.


Cytat:Ucapiłeś się marginalnych patologii

Patologia była jedynym celem i sensem istnienia tego zjawiska



Cytat:Przypominam ci akcję Antoniego Hedy "Szarego",

Zaatakował radzieckie koszary? Radzieckie transporty wojskowe? Jakieś inne cele należące do okupanta?



Cytat:To wszystko byli jego kumotrzy?

Wszystko nie. Ale niektórzy tak. Dlaczego zaatakował właśnie to więzienie i właśnie w tym, a nie innym terminie?



Cytat:sowieckiej retoryki o "bandytach z lasu, watażkach, pogrobowcach

Nie wszystkie skojarzenia używane przez propagandę były fałszywe

I nie, alternatywą dla "walki' wcale nie musiały być represje.  Nie trzeba było się ujawniać, wystarczyło zwyczajnie zaprzestać. Można było uciec, etc, etc..

Pytałem co taki "ogień", "chryń", "bury", czy "bir" zrobiliby gdyby Polska została po zachodniej stronie żelaznej kurtyny? Oddaliby broń i zostali robotnikami na budowie? Albo osiedliby na roli?

a odpowiedzi oczywiście nie uzyskałem.


korsarz


Cytat:. Da Sofeicz głowę ze takie np. NSZ byłoby w stanie podporządkować sie wracającemu do Polski rządowi londyńskiemu?

Ba! NSZ

A takie UPA?
Demokracja jest sprzeczna z prawami fizyki - J. Dukaj

Jest inaczej Blog człowieka leniwego
Słownik pilastra
Odpowiedz
#39
Jako, że ŻW za sprawą nowej władzy przedarli się do mainstreamu to wyklętymi już nie są. Teraz Wyklętymi są ci którzy walczyli pod Lenino  Duży uśmiech
Na pomoc! mordują więźniów Bastylii!!!
Odpowiedz
#40
(05.03.2016, 01:09)Sofeicz napisał(a):
(05.03.2016, 00:22)El Commediante napisał(a): Według Ciebie okazywanie słabości sprzyja wyszarpywaniu bytu państwowego?

Powstania nie były okazywaniem słabości, a raczej nieustannej gotowości do czynu, co dawało do myślenia władzom okupacyjnym.
Nie na darmo dzięki temu Polacy mieli przez cały XIX wiek opinię wiecznych terrorystów i burzycieli, jak nie przymierzając współczesny ISIS Uśmiech

Naprawdę nie wiem co odpisać. Probuje juz 3 raz. Może po prostu napisze, ze nie wyobrażam sobie jak ktos moze uwazac reputację organizacji terrorystycznej za dyplomatyczny atut.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości