Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Bestialskie trzy procent
#1
Natknąłem się na ciekawy artykuł.

Autor obala w nim mity dotyczące owych, tytułowych trzech procent.

Są pewne osobniki w społeczeństwie, które pozornie niczym się nie wyróżniają. Wtopieni w tło, na co dzień nie rzucają się w oczy. Można pomyśleć - normalni ludzie. Ale natura zabrała im pewien element, cząstkę bez jakiej nie można mówić o człowieczeństwie. Zabrała sumienie.

Ta odmienność uczyniła z takich jednostek wdzięczny temat pop-kultury. Przeważnie jest to jednostka genialna i okrutna.
A prawda jest jednak całkiem inna. Przytaczając za autorem:

Cytat: W związku z tym możemy mieć do czynienia z psychopatą zarówno bardzo mało, jak i średnio lub wybitnie inteligentnym. W rzeczywistości w praktyce klinicznej niezmiernie rzadko spotyka się psychopatów szczególnie lotnych intelektualnie. Zazwyczaj są to jednostki z tych czy innych względów prymitywne i niezwykle prostackie w myśleniu i zachowaniu.

Bardzo ciekawa kwestia. Telewizja uczy że to Hannibala (Lectera) należałoby się spodziewać u wrót. Jak widać telewizja kłamie.

Inne ciekawe kwestie, które zwracają uwagę to:

Cytat: Pomimo, iż psychopata, jako człowiek zdrowy psychicznie, często wykształcony i obyty, rozumie treść i sens norm społecznych i obyczajowych, nagminnie i z premedytacją normy takie ignoruje lub łamie. W związku z powyższym psychopaci mają szczególną skłonność do zachowań ekscentrycznych, dziwacznych, często szokujących i obrazoburczych, obrażających cudze uczucia etyczne i estetyczne. W podejmowanych działaniach nie liczą się z przyjętymi w danym środowisku czy nawet kręgu kulturowym kanonami postępowania. Bez skrępowania wprowadzają w czyn wszelkie oryginalne, a czasem głupkowate pomysły i zamiary, które przez innych nader często bywają odbierane jako niestosowne lub nawet karygodne

Cytat: W psychologii skłonność do takich zachowań nazywamy „rozhamowaniem” – osoby o tego typu skłonnościach nie bywają skrępowane i onieśmielone, często za to bulwersują środowisko zachowaniem wskazującym na brak ogłady towarzyskiej i kulturalnej. Psychopatyczny, nieustający kontenans jest ponadto wyjątkowo często zbliżony do impertynencji.

I znowu się okazuje że przeciętny psychopata to nie jest człowiek skryty, spokojny i opanowany, planujący po cichu wszelkie bestialstwa lecz osobnik chamski i bezczelny, bez żadnych hamulców.

Dalej robi się już tylko ciekawiej... Jak nadmienia autor:

Cytat: Już z punktów poprzednich wyłania się wstępnie obraz psychopaty jako człowieka skrajnie nieodpowiedzialnego i beztroskiego.

Cytat: Ważną cechą osobowości dyssocjalnej jest skłonność do czerpania przyjemności z zadawania cierpienia. Przeciętny psychopata lubi obserwować bójki, tortury, widok cierpiących ludzi, pasjonują go filmy sensacyjne zawierające sceny przemocy itd. Przemoc ze strony osoby o psychopatycznych cechach osobowości nie musi, rzecz jasna, oznaczać mordowania dzieci i podpalania domów, może być wyrażona w najróżniejszych, często nawet dość łagodnych formach. Cechą wspólną wszelkich takich zachowań jest jednak wyraźne upodobanie do dręczenia innych osób, czy to poprzez bicie, poniżanie, czy poprzez szantaż emocjonalny lub nawet wycofywanie uczuć, odmowę utrzymywania kontaktu itd.

I znowu się okazuje że psychopata to nie jest osobnik o dwóch trybach, "zamorduje" i "zamorduje, ale jeszcze nie teraz"... Jasne staje się że większość psychopatów przez całe życie pewnie nikogo życia nie pozbawi. Ale przed krzywdzeniem, szantażowaniem, szkalowaniem, okłamywaniem czy gnębieniem się już nie powstrzyma.

Polecam cały tekst:

http://www.wojciechimielski.pl/index.php...psychopata

Ciekawe ilu takich ludzi jest wśród nas i grasuje na wolności, bez łatki niebezpiecznego wariata?
Sebastian Flak
Odpowiedz
#2
Cytat:Pomimo, iż psychopata, jako człowiek zdrowy psychicznie, często wykształcony i obyty, rozumie treść i sens norm społecznych i obyczajowych, nagminnie i z premedytacją normy takie ignoruje lub łamie. W związku z powyższym psychopaci mają szczególną skłonność do zachowań ekscentrycznych, dziwacznych, często szokujących i obrazoburczych, obrażających cudze uczucia etyczne i estetyczne.

Jeśli w trakcie przerwy w pracy ukulałem kulkę z nosa i rzuciłem nią prosto w twarz współpracownika tak, że wszyscy to widzieli i się śmiali (oprócz trafionego  Uśmiech  ), to czy jest to już znamię psychopatii? Uśmiech

Cytat:W psychologii skłonność do takich zachowań nazywamy „rozhamowaniem” – osoby o tego typu skłonnościach nie bywają skrępowane i onieśmielone, często za to bulwersują środowisko zachowaniem wskazującym na brak ogłady towarzyskiej i kulturalnej.

A co jeśli komuś brak ogłady towarzyskiej i kulturalnej, a mimo to nie wywołuje się w środowisku zbulwersowania lecz salwy śmiechu?

Cytat:I znowu się okazuje że przeciętny psychopata to nie jest człowiek skryty, spokojny i opanowany, planujący po cichu wszelkie bestialstwa lecz osobnik chamski i bezczelny, bez żadnych hamulców.

Ale wiesz, że można być osobą spokojną i opanowaną, a jednocześnie chamską i bezczelną?

Cytat:Ważną cechą osobowości dyssocjalnej jest skłonność do czerpania przyjemności z zadawania cierpienia. Przeciętny psychopata lubi obserwować bójki, tortury, widok cierpiących ludzi, pasjonują go filmy sensacyjne zawierające sceny przemocy itd.

Oj tam kurde jakieś spychologiczne pierdololo.

W starożytnym Rzymie wszyscy byli psychopatami, bo chodzili oglądać walki gladiatorów?

W średniowieczu były popularne turnieje, czyli bójki. Tortury zaś były czymś normalnym, obecnie też - wielką torturą psychiczną jest np. trzymanie kogoś w więzieniu przez x lat. Czy średniowieczni chrześcijanie byli psychopatami?

W oświeconej Francji popularną była zabawa w zabijanie kotów. A ludzie chodzili se oglądać jak ktoś komuś łeb uciął gilotyną. Wszyscy psychopaci?

A może w ogóle wszyscy Europejczycy na przestrzeni wszystkich dziejów byli, są i będą psychopatami?

Cytat: Cechą wspólną wszelkich takich zachowań jest jednak wyraźne upodobanie do dręczenia innych osób, czy to poprzez bicie, poniżanie, czy poprzez szantaż emocjonalny lub nawet wycofywanie uczuć, odmowę utrzymywania kontaktu itd.

W pracy wszystkim dokuczam, z wszystkich żartuję (co ktoś mógłby odebrać jako poniżanie), a takiego Wojtka i Andrzeja to dręczę zawszę jak tylko mam przyjemność z nimi pracować. A inni mi dokuczają i mnie poniżają, a najbardziej szef. I co - wszyscy psychopaci? Ja tam widzę, że jest przynajmniej bardzo dobra, wesoła atmosfera w pracy.

A bicie też jest czasem uzasadnione i potrzebne.

W ogóle to ten cały artykuł jest tak napisany, że nie trzy procent, lecz wchuj ludzi to psychopaci. Począwszy od wszystkich, którzy oglądają cotygodniowe faile na youtubie.

Wiesz co, wal ten artykuł Oczko  Autor artykułu jest "trenerem biznesu" Duży uśmiech
 
[Obrazek: 10431480_955421034485473_271115414855481...e=577E3238]
Odpowiedz
#3
A tam jest taki fajny cytat:

" Po drugie – elementy wszelkich zaburzeń psychicznych i emocjonalnych mogą w nieszkodliwym stopniu pojawiać się u każdego z nas. Czytając poniższy opis osobowościowych charakterystyk psychopaty Czytelnik odnieść może wrażenie, że występują one u wielu (albo u wszystkich!) osób z jego otoczenia. Przestrzegam przed zbyt pochopnym diagnozowaniem się nawzajem – określenie „psychopata” od wielu lat jest bardzo modne, zwłaszcza w kręgach ofiar przemocy, i niemal każda niezadowolona żona z przekonaniem twierdzi, że jej mąż jest „totalnym psychopatą” (nader często mąż o żonie opowiada dokładnie to samo).
W sytuacjach wszelkich konfliktów ludzie ujawniają silną tendencję do obrzucania się wyzwiskami w wyrafinowanym, psychiatrycznym żargonie. Warto pamiętać, że występowanie pewnych cech określonego zaburzenia nie świadczy o obecności klinicznej, czy nawet subklinicznej jego postaci."

Więc spokojnie, raczej się nie łapiesz Oczko Podobnie jak większość ludzi, przez większość czasów Uśmiech
Sebastian Flak
Odpowiedz
#4
E, to lipa Smutny  A już myślałem, że jestem psycholem...

No ale w sumie tak prawdę powiedziawszy każdy kto lubi i chce żyć na tym ułomnym, pokracznym i okrutnym świecie musi być chociaż trochę psychiczny.

A artykułu nie klikłem nawet, bo był "tó long - didynt rid"  Cwaniak
Odpowiedz
#5
Młody lekarz co chwila widzi u siebie inną chorobę, psychiatrzy są 'inni', socjopatę poznasz dopiero po długim czasie. Musisz umieć szukać, ale nie szczegółów. Rozmawiasz z nim, denerwuje cię, ale za chiny nie przypiszesz mu osobowości dyssocjalnej. Nie chodzi o elementy tej osobowości, ale to, że jest to tylko opakowanie moralne, wewnątrz zupełnie puste. To 'opakowanie' przepięknie dyskutuje o zasadach etycznych. Ma je opanowane do perfekcji, bo to świetny aktor. On ich nie czuje, ale potrafi zastosować jak ma interes.
Taki przyklad z życia o. Pio, który dobrze to oddaje. Podszedł do konfesjonału świętego przystojny mężczyzna, elegancko ubrany, bardzo grzeczny. I zaczął wymieniać swe grzechy, najcięższego kalibru, ale podawal je tak, że święty poczuł się w pewnym momencie nieswojo, coś mu nie grało. On tak wspaniale się usprawiedliwiał, że człowiek miał wrażenie, że te grzechy to jego cnoty. Oto mistrz.
Jest na forum taka osoba. A mam wiedzę, bo mi sama o tym powiedziała w chwili słabości, pomroczności jasnej, nie wiem.... Na innym nicku. Reakcje adwersarzy są zawsze klasyczne dla tej osobowości, nie wiedzą jednak z kim mają do czynienia.
Odpowiedz
#6
Rodica napisał(a): Deficyt sumienia nie jest według mnie tożsamy z łamaniem norm społecznych.
Wynika z tego, że każdy wagarowicz to potencjalny psychopata.
Są psychopaci grzecznie chodzący do kościółka i najlepszych szkół, śpiewający religijne pieśni w pierwszym rzędzie w kościele.
Niektore, nieusankcjonowane prawem, ograniczające normy społeczne wręcz łamać należy, ponieważ są pożywką dla wszelkiej maści dulszczyzny.
Wychodzi na to, że każdy kto nie wychował się na perskich dywanach jest zagrożeniem dla społeczeństwa.

Serio nikt całości nie przeczytał?

No właśnie dlatego zadałem pytanie ilu może być takich, co faktycznie się w oczy nie rzucają. Bez wątpienia jest takich sporo. Źródła (wiki) podają że ze trzy do czterech procent. To jest w skali kraju półtora miliona ludzi, jak dobrze liczę. Całkiem pokaźna liczba. Część trafiła do psychiatryków, część za kraty, a reszta się włóczy gdzieś po ulicach polskich miast i wsi...
Sebastian Flak
Odpowiedz
#7
Niekoniecznie. Oni są też na wysokich stanowiskach: w korporacjach, w polityce. Nie mają zahamowań, pną się po szczeblach drabiny zawodowej. I tu jest ich więcej niż średnio w populacji, musiałabym szukać %, nie pamiętam.
Odpowiedz
#8
r_s napisał(a): Młody lekarz co chwila widzi u siebie inną chorobę, psychiatrzy są 'inni', socjopatę poznasz dopiero po długim czasie. Musisz umieć szukać, ale nie szczegółów. Rozmawiasz z nim, denerwuje cię, ale za chiny nie przypiszesz mu osobowości dyssocjalnej. Nie chodzi o elementy tej osobowości, ale to, że jest to tylko opakowanie moralne, wewnątrz zupełnie puste. To 'opakowanie' przepięknie dyskutuje o zasadach etycznych. Ma je opanowane do perfekcji, bo to świetny aktor. On ich nie czuje, ale potrafi zastosować jak ma interes.
Taki przyklad z życia o. Pio, który dobrze to oddaje. Podszedł do konfesjonału świętego przystojny mężczyzna, elegancko ubrany, bardzo grzeczny. I zaczął wymieniać swe grzechy, najcięższego kalibru, ale podawal je tak, że święty poczuł się w pewnym momencie nieswojo, coś mu nie grało. On tak wspaniale się usprawiedliwiał, że człowiek miał wrażenie, że te grzechy to jego cnoty. Oto mistrz.
Jest na forum taka osoba. A mam wiedzę, bo mi sama o tym powiedziała w chwili słabości, pomroczności jasnej, nie wiem.... Na innym nicku. Reakcje adwersarzy są zawsze klasyczne dla tej osobowości, nie wiedzą jednak z kim mają do czynienia.

Sęk w tym że przynajmniej z artykułu wynika że to jest mniejszość przypadków. Większość zachowuje się zgoła odmiennie. Po prostu nie ma hamulców i żadnych zasad i to manifestuje. Też byłem przekonany że wzorcowym psychopatą jest ktoś zimny i wyrachowany niczym Hannibal Lecter. A tu niespodzianka.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#9
Nerwomancjusz napisał(a):Ciekawe ilu takich ludzi jest wśród nas i grasuje na wolności, bez łatki niebezpiecznego wariata?
Ciężko powiedzieć. Tak samo, jak ciężko powiedzieć, jaki mają przeciętny iloraz inteligencji psychopaci, jako że to właśnie najbardziej inteligentne osobniki nie dają się złapać.
"O gustach się nie dyskutuje; a ja twierdzę, że całe życie to kłótnia o gusta." (Nietzsche F.)
Odpowiedz
#10
r_s napisał(a): Niekoniecznie. Oni są też na wysokich stanowiskach: w korporacjach, w polityce. Nie mają zahamowań, pną się po szczeblach drabiny zawodowej. I tu jest ich więcej niż średnio w populacji, musiałabym szukać %, nie pamiętam.

A to niewątpliwie. Myślę że wśród polityków jest ich od groma. Zwłaszcza ten brak umiejętności planowania na dłuższą metę i brak umiejętności odraczania gratyfikacji wybitnie na to wskazują.

Roan Shiran napisał(a):
Nerwomancjusz napisał(a):Ciekawe ilu takich ludzi jest wśród nas i grasuje na wolności, bez łatki niebezpiecznego wariata?
Ciężko powiedzieć. Tak samo, jak ciężko powiedzieć, jaki mają przeciętny iloraz inteligencji psychopaci, jako że to właśnie najbardziej inteligentne osobniki nie dają się złapać.

Słuszna uwaga. Może więc średnia jest wyższa? Przy takiej jak wyżej podałem da się chyba z tego półtora miliona ocenić ilu siedzi w więzieniu, podobno jedna czwarta skazanych to psychopaci, nie wiem czy jest podana liczba siedzących w psychiatrykach ale pewnie wielu ich tam nie ma, no to można by założyć że reszta jest na wolności.

Jak sprawdziłem więźniów jest u nas 90 tysięcy. 25% z tego to ledwo 22,5 tys. Nawet jak w szpitalach zamknęli kolejne kilka tysięcy to tak czy inaczej większość luzem lata. A być może jest ich nawet więcej. Ciekawa perspektywa. Jeżeli są rozmieszczeni względnie równo to w mieście mającym sto tysięcy mieszkańców, trzy czy cztery tysiące ludzi nie ma sumienia. A na wsi liczącej stu mieszkańców znaleźć powinno się przynajmniej trzech takich. Pocieszająca wizja.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#11
Gdzieś kiedyś czytałem, że psychopatów z reguły dzieli się na dwie kategorie, o wysokim i o niskim IQ.
To, co ich najbardziej
wyróżnia to temperament, ci pierwszy bardziej opanowani, a ci drudzy działają bardziej impulsywnie.
Poza tym to z tego, co mi wiadomo to nie chodzi o brak „sumienia” tylko o brak
wystarczającej ilości tak zwanych neuronów lustrzanych, które jakby autostradami naszej empatii. Jak ja widzę, że ktoś się skaleczy brzytwa, to wręcz odczuwam ból tej osoby właśnie dzięki tym neuronom.
Psychopata jest osoba po prostu wolna od tych
bodźców co wcale nie oznacza iz będzie on mordował albo krzywdził ludzi.
Psychopata
może być na przykład bardzo dobrym chirurgiem, bo jest naturalnie bardziej odporny na stress związany z tego typu zawodem.
"Człowiek cnotliwy dobre wypowiada słowa, ale nie zawsze ten, kto dobre powiedział słowo, jest cnotliwy."
-Konfucjusz
Odpowiedz
#12
Psychopatów dzieli się różnie. Wg stopnia : umiarkowany, ciężki, skrajny wzorzec zachowań antyspołecznych. Inny podział to rodzaje wzorców zachowań: psychopaci nieudacznicy i odnoszący sukcesy. Nieudacznicy dzielą się na typy: nieodpowiedzialny przestępca i gwałtowny sadysta. W kategorii odnoszący sukcesy mamy typy: kanciarz, kameleon (takiego właśnie znam, pisze na forach na wielu nickach i może być jednocześnie miły/grzeczny i obrzydliwy).

Chcecie quiz?
1. Jest mało prawdopodobne, żebym miał osobisty kontakt z socjopatą: Prawda-Fałsz
2. Wszyscy socjopaci są seryjnymi zabójcami albo potencjalnymi zabójcami: P-F
3. Socjopaci są niepoczytalni: P-F
4. Socjopatę łatwo rozpoznać po jego zachowaniu: P-F
5. Najlepsze określenie socjopaty brzmi 'gwałtowny': P-F

Mogę podać odpowiedzi, jeśli bedzie zainteresowanie.
Odpowiedz
#13
5xF.
Odpowiedz
#14
r_s napisał(a): Psychopatów dzieli się różnie. Wg stopnia : umiarkowany, ciężki, skrajny wzorzec zachowań antyspołecznych. Inny podział to rodzaje wzorców zachowań: psychopaci nieudacznicy i odnoszący sukcesy. Nieudacznicy dzielą się na typy: nieodpowiedzialny przestępca i gwałtowny sadysta. W kategorii odnoszący sukcesy mamy typy: kanciarz, kameleon (takiego właśnie znam, pisze na forach na wielu nickach i może być jednocześnie miły/grzeczny i obrzydliwy).

Chcecie quiz?
1. Jest mało prawdopodobne, żebym miał osobisty kontakt z socjopatą: Prawda-Fałsz
2. Wszyscy socjopaci są seryjnymi zabójcami albo potencjalnymi zabójcami: P-F
3. Socjopaci są niepoczytalni: P-F
4. Socjopatę łatwo rozpoznać po jego zachowaniu: P-F
5. Najlepsze określenie socjopaty brzmi 'gwałtowny': P-F

Mogę podać odpowiedzi, jeśli bedzie zainteresowanie.

1P, 2,3,4,5F.

Przy czym kiedyś czytałem, że psychopatia, a socjopatia to jednak nie to samo. Jak pamiętam, socjopaci ponoć "standardowo" naruszają normy społeczne, nawet świadomie ze szkodą dla samych siebie.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
#15
Z klasyfikacją są czasem problemy. Naukowa nazwa socjopaty brzmi: osoba z antyspołecznym zaburzeniem osobowości wg klasyfikacji DSM-IV (wg klasyfikacji ICD-10 to osobowość dyssocjalna, psychopatyczna). Określenie socjopata zastąpiło od pewnego czasu powszechniej znany termin 'psychopta'. Nowsza nazwa uwzględnia fakt, że takie zachowanie powoduje cierpienia innych (stąd przedrostek socjo- ) a nie psychiczną udrękę, wypaczenie, czy dezorientację samego sprawcy (psyche). Terminów antyspołeczne zaburzenie osobowości lub wyraźny wzorzec zachowań socjopatycznych używa się do określenia stosunkowo przewidywalnego zespołu zachowań.

Stanowią oni prawdopodobnie około 5% populacji. Szacuje się, że 3-4% mężczyzn i 1% kobiet to socjopaci (wg innych źródeł), ale wielu psychiatrów uważa, że te szacunki są zaniżone. W korporacjach szacuje się ich na 4x więcej. Części z nich udaje się wtopić w społeczeństwo, gdzie uchodzą za zupełnie normalnych i doskonale unikają zdemaskowania. Zdarza się, że całe życie nie zwracają na siebie uwagi policji. Trudno jest oszacować ich liczbę, skoro tak wielu socjopatyczne zachowania uchodzą na sucho, a oni sami nie szukają profesjonalnej pomocy, bo uważają się za 'zwycięzców', a nie osoby zaburzone.


W naszym społeczeństwie istnieje niemal całkowita ignoracja w kwestii zachowań spocjopatycznych. Wszyscy odczuwamy impulsy do działań antyspolecznych (zdrada lub chęć zdrady, kradzież, gdy nadarzała się okazja, jazda autobusem bez biletu). Na ogół jednak poskramiamy te impulsy i nie robimy złych rzeczy. Bywają zdrady, kłamstwa a potem zacieranie śladów, 'pożyczanie' sobie materiałów biurowych, oszustwa w zeznaniach podatkowych. Ale tego nie robimy zbyt często, bo dzięki poczuciu winy kłamanie, zdradzanie, oszukiwanie czy kradzież są zbyt nieprzyjemne, by je kontunuować. Poza tym wiemy, że społeczeństwo musi funkcjonować na podstawie zaufania, no i boimy się, że zostaniemy złapani. Przede wszystkim jednak wiemy, że takie postępowanie jest złe i rani innych. Nasze sumienie czy poczucie winy opiera się na tym, że troszczymy się o uczucia innych oraz o własne. Dlatego łatwiej jest nam oszukiwać przy zeznaniu podatkowym, niż okraść kolegę. W drugim przypadku sumienie i empatia sprawiają, że źle się z tym czujemy, bo nie chcielibyśmy, żeby nas to spotkało.

Osoby o socjopatycznych wzorcach zachowań nie mają takich dylematów. Są czasem niezwykle czarujący, przekonujący i pewni siebie, że nie dostrzegamy niebezpieczeństwa. Kiedy się orientujemy, że to wszystko jest oszustwem, jest zazwyczaj za późno, bo już zostaliśmy zranieni emocjonalnie (nasz bohater nazywa to praniem mózgu i jest w tym doskonały), zdradzeni, wykorzystani seksualnie lub zrujnowami finansowo.
Odpowiedz
#16
Osobowość dziedziczymy w około 40%, reszta to wpływ wychowania, zwłaszcza w pierwszych czterech latach życia, kiedy wdrukowujemy sobie zachowania otoczenia i potem traktujemy jak własne, oraz samowychowania. Człowiek jest doskonałą maszyną do naśladowania, tak się uczy, już w życiu prenatalnym. Niestety, nic z tego czego się nauczył wyrzucić się już nie da, bo to min szlaki neuronów o tym decydują. Można stosować jedynie objazdy, które są kosztowne energetycznie i uciążliwe, bo wymagają pernamentnej samokontroli. Tak więc, u wszystkich ludzi mamy wpływ wychowania na kształtowanie się osobowości, najbardziej biologiczny charakter ma temperament (składnik osobowości). U ludzkich drapieżców, czyli socjopatów, widoki na zmianę ich osobowości można określić terminem medycznym- rokowania złe. Socjopata bowiem nie jest zainteresowany zmianą siebie (jeśli nawet, to jedynie chwile).

__________________________
Quiz powinien zaczynać ten wątek, bo zanim go zamieściłam, podano odpowiedzi. Mimo wszystko je podam
1. Fałsz. Większość z nas spotyka się oko w oko z socjopatami. Jednak rzadko ich rozpoznajemy, bo brakuje nam wiedzy na temat tego, jak się zachowują.
2. Fałsz. Tylko niewielki odsetek socjopatów popełnia seryjne zabójstwa.
3. Fałsz. Socjopaci nie są niepoczytalni. Postrzegają świat realistycznie i doskonale potrafią odróżniać dobro od zła. Po prostu decydują się postępować antyspołecznie, co jest potępiane.
4. Fałsz. Zachowanie socjopatyczne jest zazwyczaj złożone i trudne do określenia na pierwszy rzut oka. W wielu wypadkach potrzeba dużo czasu, żeby zaobserwować ten wzorzec.
5. Fałsz. Nie wszyscy socjopaci są gwałtowni. Wielu z nich rzeczywiście ucieka się do przemocy, ale jest też wielu innych, którzy wykorzystują swój brak zasad i skrupułów do uzyskania od innych pieniędzy, względów seksualnych, miłości lub władzy. Sami kochać nie potrafią (myślę o postawie, nie zmiennych uczuciach).
Odpowiedz
#17
r_s napisał(a):Osoby o socjopatycznych wzorcach zachowań nie mają takich dylematów. Są czasem niezwykle czarujący, przekonujący i pewni siebie, że nie dostrzegamy niebezpieczeństwa. Kiedy się orientujemy, że to wszystko jest oszustwem, jest zazwyczaj za późno, bo już zostaliśmy zranieni emocjonalnie (nasz bohater nazywa to praniem mózgu i jest w tym doskonały), zdradzeni, wykorzystani seksualnie lub zrujnowami finansowo.

Mnie zastanawia czy wogóle takie osobniki posiadają uczucia wyższe. Czy potrafią kochać, czy mają jakieś zasady, czy są w stanie kierować się honorem? Ba, czy wogóle wiedzą co to honor?

Na dobrą sprawę przecież brak uczuć wyższych to forma upośledzenia, brak możliwości pojmowania pewnych pojęć odnoszących się do sfery emocjonalnej, czy nawet socjologicznej. Jak ktoś taki wogóle funkcjonuje w społeczeństwie, przecież cały jego byt to forma pasożytnictwa. Zabiera a nic nie daje.

Jeżeli jak wspomniałaś nawet 5% społeczeństwa działa w ten sposób to przecież można śmiało założyć że to są główni beneficjenci państwa opiekuńczego...
Sebastian Flak
Odpowiedz
#18
Nie tylko ich nie posiadają, ale potrafią je zagrać. Podałam klasyfikację, w każdym typie wyróżniamy określone wzorce zachowań.
Nie poddają się terapiom, tam też oszukują i potrafią to wobec swych terapeutów. Potrafią też tak wyprać mózg swym partnerom, że ci nie potrafią ich opuścić. Są bowiem czarujący i zwierzęco- brutalni...
Odpowiedz
#19
Co znaczy brutalni? Przecież gdyby taki "standardowy psychopata" maltretował kogoś bliskiego to odsetek takowych w więzieniach byłby o wiele większy. Ktoś by to zgłosił, jak nie ofiara to jej bliscy. Znaczy co konkretnie miałby robić? Okłamywać, zdradzać, wykorzystywać, niedoceniać czy coś jeszcze? Czym się ta brutalność miałaby przejawiać?
Sebastian Flak
Odpowiedz
#20
Podam  wzorzec zachowania jednego z typów, ograniczony do relacji damsko-męskich. Nie będziesz miał problemu z przyporządkowaniem.
Jako cel wybiera kobietę łatwą do kontrolowania (opiekuńcza, miękka, porzucona przez innego partnera i spragniona męskiego wsparcia, ma niskie poczucie własnej wartości, mało asertywna). Taka kobieta może stać się obiektem zainteresowania naszego bohatera, to podniecające go wyzwanie.  Odgaduje jej pragnienia, więc wkrótce zostaje idealnym partnerem. Czuje się adorowana i wyjątkowa, bo on wciąż do niej dzwoni i dziwi się jak może tak wyjątkowa kobieta zainteresować się kimś  takim jak on. Nie dochodzi między nimi do konfliktów, bo tu potrzeba starań obu stron i perspektywicznego myślenia w ramach stałego  związku.  Nasz kochaś jedynie poluje i nie zamierza zwykle się wiązać na długo, więc może sobie pozwolić na grę amanta z najwyższej półki.  Jak ma przygotowany teren i widzi jej rosnące zaangażowanie rozpoczyna pracę nad nią, na przemian traktując podle i podsycając jej miłość. Jednego dnia jest tak kochający, troskliwy i nią oczarowany, że jego wybranka ma wrażenie, że jest najszczęśliwszą kobietą na świecie. Jeśli to jego żona, tak będzie ją traktował w obecności innych ludzi...zazdroszczą jej męża, opinie ludzi podbudowują ją jednocześnie, że to dobry człowiek. Innym razem jest chłodny, obojętny, bezceremonialnie ją krytykuje, bije, tak, że przerażona zaczyna się zastanawiać, co zrobiła źle i czy on jej nie porzuci. W niedługim czasie udaje mu się ją złamać i odebrać jej wiarę w siebie, po czym może z nią zrobić niemal co zechce. Teraz  łatwo mu ją kontrolować, a ona znosi zaniedbywanie, sygnały świadczące o kłamstwach i niewierności oraz wszystko inne co jej zaserwuje. Wystarczy, że od czasu do czasu zamieni się w kochającego partnera, by kobieta przestała dociekać, co się dzieje.

Kobiety czasem podejmują dramatyczne decyzje o rozstaniu, dla dobra dzieci (nie są to bowiem dobrzy ojcowie, ale nie chce mi się opisywać dalej ). Ona rozumowo to wszystko wie, o czym wyżej napisałam. Chce uwolnić się od tej huśtawki skrajności. Przejście przez rozwód to czasem kolejny horror, bo tam dopiero dowie się kobieta o swej podłości. On może walczyć o dzieci jako kochający ojciec, tylko po to, by jej je odebrać i ukarać.

Kobieta opowiada o swej tragedii. Po pewnym czasie (po rozwodzie) potrafi jednak myśleć o tym, że jak zacznie dobijać się do Boga, on się zmieni. Umartwia się i modli żarliwie, bo małżeństwo jest nierozerwalne i tak naprawdę czeka na jego skruchę i powrót. To jednak nie sprawa wiary,  ale jej uzależnienia.

On nie jest zdolny do empatii i nie ma zasad moralnych, inny człowiek do obiekt do manipulowania, pionek, którym  można dowolnie sterować.  Ich związki są powierzchowne, brakuje im lojalności, nie są wierni (bo są niezdolni do emocjonalnego zaangażowania). Socjopata może  jednak odczuwać sentyment do niektórych ludzi, inni są jak chusteczki.
Intymność jest dla nich równoznaczna z utratą kontroli, a  o to chodzi- o kontrolę. Zdradzają, otoczenie często o tym wie, ale partnerka niekoniecznie. Żona i dzieci zapewniają im status w społeczeństwie, przykrywkę. W razie wydania się zdrady zapewniają, że tylko tę kobietę kochają (kochance to samo mówią). Jeśli decyduje się na odejście- gra toczy się nadal, sprytniejsi nie zrażają czasem do siebie partnerki, nawet zapewniają o dalszych przyjacielskich relacjach, by uniknąć zdemaskowania.
Ślepa wiara we własną inteligencję powoduje, że pozwalają sobie czasem na zdradzenie się lub chełpienie się antyspołecznymi i nieuczciwymi czynami przed osobami, które są przerażone tymi zwierzeniami.

Kiedy rozmawia się z taką kobietą, ona broni swego mężczyzny i pyta- co ona ma zrobić, by on się zmienił. On bije, zdradza, upokarza a ona sądzi, że to przez nią. Kiedy zasugeruje się rozstanie ucieka, bo ona chciała się dowiedzieć co ona źle robi...bo nie jest taki zły, jest też troskliwy, innym kobietom się podoba a ją wybrał na żonę i zapewnia o jej atrakcyjności.
Tak to mniej więcej wygląda. Bardzo trudna sytuacja, bo ona rzeczywiście powinna się zmienić, ale inaczej. Nie zgłosi na policję, a jak już zgłosi, odwoła, bo on wówczas zaczyna grę troskliwego partnera.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości