Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Bestialskie trzy procent
#21
Im dłużej to czytam tym bardziej rzygać mi się chce. Rysuje się sylwetka kompletnie odczłowieczonego... No właśnie czego? Powiedzieć bydle to obrazić zwierzę. Człowiek bez człowieczeństwa. Jak to nazwać?

Brak wszelkich wątpliwości i zahamowań. Zero wrażliwości i zero współczucia. Niszczenie i wykorzystywanie wszystkiego i wszystkich bo tak się takiemu osobnikowi podoba... I są takich delikwentów nawet setki tysięcy. Pocieszające.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#22
Napisałam na początku- opakowanie cukierka.
Odpowiedz
#23
Nerwomancjusz napisał(a): Im dłużej to czytam tym bardziej rzygać mi się chce. Rysuje się sylwetka kompletnie odczłowieczonego... No właśnie czego? Powiedzieć bydle to obrazić zwierzę. Człowiek bez człowieczeństwa. Jak to nazwać?

To właśnie nie jest sylwetka odczłowieczonego człowieka. Tacy są właśnie ludzie - niektórzy bardziej zdolni do dobrych, inni bardziej do patologicznych zachowań. Ecce homo.

Cytat:Brak wszelkich wątpliwości i zahamowań. Zero wrażliwości i zero współczucia. Niszczenie i wykorzystywanie wszystkiego i wszystkich bo tak się takiemu osobnikowi podoba... I są takich delikwentów nawet setki tysięcy. Pocieszające.

Brak wrażliwości i współczucia nie jest wadą. Niedawno spędzałem całkiem sporo czasu w jednym szpitalu, a teraz w drugim. Widzę jak niektórzy ludzie wpadają w rozpacz, a przywiązanie emocjonalne i współczucie zamula im możliwość podjęcia najbardziej odpowiedniej decyzji. Ja jakoś nie potrafię wykrzesać z siebie łez (rozpacz w niczym nie pomoże choremu ani osobie związanej z chorym), ale to nie znaczy, że nie jestem wkurwiony. Jestem wkurwiony na to, co się dzieje i w ogóle na ten cały niedojebany świat - na niektóre rzeczy w nim występujące, ale to wkurwienie ma raczej podłoże rozumowe, a nie emocjonalne. Chodzi mi o to, że można być wkurwionym, ale w sposób chłodny; zimny.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#24
Witam,

Jako uzupełnienie artykułu proponuję obejrzenie bardzo dobrego filmu, który dotyka zagadnienia psychopatii wśród liderów korporacji, I am fishead.


Odnośnie zaś empatii. Problem polega na tym, iż ma ona dwa oblicza: "zimne" oraz "ciepłe". "Zimną empatią" nazywamy sytuację, kiedy osoba doskonale wczuwa w stan drugiej osoby, ale brakuje temu współczucia. Dlatego też autor artykułu wspomniał o tym, iż psychopatów "kręci" oglądanie scen przemocy. Zagadnienie dualizmu empatii zostało doskonale opisane w książce autorstwa Kevina Duttona p.t. "Mądrość psychopatów". 

W wątku pojawiło się stwierdzenie, że na podstawie przedstawionych kryteriów można by stwierdzić, iż większość ludzi to psychopaci. Powiem inaczej -  cześć społeczeństwa ma dużo cech psychopatycznych, co nie oznacza, że od razu są psychopatami. Mogą oni mieć po prostu wyższy wynik na Skróconej Skali Obserwacyjnej Skłonności Psychopatycznych (ang. PCL-SV) składającej się z 12 pozycji. Maksymalna możliwość punktów do uzyskania wynosi 24 (0 pkt.-brak cechy, 1 pkt-słabe występowanie, 2 pkt.-silne występowanie). Kiedy norma wynosi 3 punkty, a znaczna część społeczeństwa oscyluje w granicy 7-8 punktów, to mówi samo za siebie. Przeciętny wynik dla kryminalistów to 13 punktów, natomiast wartość progowa dla psychopatii wynosi 18 punktów.

Pozdrawiam,
B.B.
Odpowiedz
#25
No i się obraził. I jeszcze minusa mi dał. A nie mówiłem, że duże dziecko...

Jedna uwaga techniczna. Kiedy będę chciał się dowiedzieć czegoś o osobowości dyssocjalnej, poczytam sobie kryteria diagnostyczne ICD-10 i DSM-IV (a może V? nieustanny postęp...), względnie sięgnę po jakiś podręcznik medyczny czy psychologiczny. A nie po beletrystykę.

Byłbym zarazem wdzięczny członkom lokalnej społeczności forum ateista.pl gdyby mi objaśnili, lub odesłali do objaśnienia, czym się różni zaburzenie osobowości od formalnej choroby psychicznej, bo zdaje mi się, że środowisko medyczne posługuje się po prostu terminem "zaburzenie psychiczne", różnicując go potem na poszczególne przypadki nazywane tak czy inaczej. Z reguły unika się w nazewnictwie określeń o wydźwieku pejoratywnym, właśnie w celu skuteczniejszego udzielenia pomocy ludziom chorym - zamiast ich stygmatyzowania.

Wyjaśnienie kolegi B.B., że róznica tkwi w świadomości swoich czynów, nie bardzo mnie przekonuje, bo mam za sobą i otępienie (nie, nie alkoholowe), i paranoję, i psychozę, i jeszcze jakieś autystyczne coś plącze mi się od dzieciństwa, tak że znając problem "z drugiej strony szyby" mogę powiedzieć, że świadomym swoich czynów to chory na umyśle może być doskonale - problem polega na ich zrozumieniu i właściwej ocenie, i co za tym idzie, na reagowaniu i postępowaniu adekwatnym do sytuacji, w jakiej chory się znalazł.

Zdaje mi się także, że chory na umyśle cierpi, przynajmniej jest wskutek swojego zaburzenia na cierpienie narażony. Czy się mylę? Jak bardzo się mylę?
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#26
ErgoProxy napisał(a): Chodzi mi głownie o to, z czym się włączyłem w dyskusję: że od kłamstwa robi się inteligentnym.

Nie żartuję. Człowiek, który chce powiedzieć prawdę, po prostu dowiaduje się, jaki jest stan rzeczy i wygłasza odpowiednio wyważone zdanie, a reszta go nie obchodzi. Człowiek, który chce skłąmać, musi wziąć pod uwagę ccałą furę okoliczności: wobec kogo kłamie, o czym kłamie, o czym okłamywany wie, o czym nie wie, że tego nie wie, komu on to kłamstwo dalej pośle, kiedy ono wyjdzie na jaw (bo kiedyś wyjdzie) i jak się przed skutkami zdemaskowania jako kłamcy zabezpieczyć.

No traifają się duże dzieci, którym to się nie podoba.
Pfff... A może jednak nie, bo zazwyczaj kłamstwo to najprostsza i najkrótsza droga, i zwalnia z prawdziwego kombinowania, jak długotrwale rozwiązać sytuację bez kłamstwa?
"O gustach się nie dyskutuje; a ja twierdzę, że całe życie to kłótnia o gusta." (Nietzsche F.)
Odpowiedz
#27
W pełni zgoda. Haczyk tylko w tym, że trzeba te kłamstwa dobrze pamiętać.

bartlomiej.blawacko napisał(a): I znowu się kolega popisał brakiem wiedzy. Psychopatia nie jest chorobą umysłową. Jest to zaburzenie osobowości, które cechuje m.in. : nieliczenie się z normami społecznymi, z uczuciami innych osób, lekceważenie zobowiązań społecznych, brak poczucia winy i niewrażliwość na kary. Psychopata działa w pełni świadom swoich czynów. Gdybyś przeczytał chociaż jedną książkę o psychopatii, to byś wiedział, że tym osobom nie można pomóc. Co innego jeżeli mamy do czynienia z socjopatią.
A więc socjopata i psychopata to nie to samo? A czym się różnią, jeśli można wiedzieć i gdzie takie rzeczy czytałeś oraz w którym roku zostały napisane?

Zresztą, obecnie, w nomenklaturze medycznej, jest tylko antyspołeczne (dyssocjalne) zaburzenie osobowości.

ErgoProxy napisał(a):Jedna uwaga techniczna. Kiedy będę chciał się dowiedzieć czegoś o osobowości dyssocjalnej, poczytam sobie kryteria diagnostyczne ICD-10 i DSM-IV (a może V? nieustanny postęp...), względnie sięgnę po jakiś podręcznik medyczny czy psychologiczny. A nie po beletrystykę.
Trafna uwaga. Kolega powyżej zachował się tutaj, jak osoba z ZA. Ma dużą wiedzę, ale przyjął bezkrytycznie to, co przeczytał.

Cytat:Byłbym zarazem wdzięczny członkom lokalnej społeczności forum ateista.pl gdyby mi objaśnili, lub odesłali do objaśnienia, czym się różni zaburzenie osobowości od formalnej choroby psychicznej, bo zdaje mi się, że środowisko medyczne posługuje się po prostu terminem "zaburzenie psychiczne"
Dobrze Ci się zdaje. Nie stosuje się już pojęcia choroby psychicznej.

Cytat:Zdaje mi się także, że chory na umyśle cierpi, przynajmniej jest wskutek swojego zaburzenia na cierpienie narażony. Czy się mylę? Jak bardzo się mylę?
Tak, psychopata cierpi - z nudów, jeśli da się wsadzić do paki.
Poza tym wiele osób może go bardzo nie lubić i utrudniać mu życie.

Niektórzy jednak radzą sobie na tyle dobrze, że nie mają żadnych takich problemów, a nawet mogą być postrzegani jako życzliwi i sympatyczni, bo widzą, że to im się opłaca.

Cytat: jakieś autystyczne coś plącze mi się od dzieciństwa
Wg mnie nic takiego Ci się nie plącze Uśmiech W rozpoznawaniu tego zaburzenia nie wykazano mi dotąd pomyłki.
Non ridere, non lugere, neque detestari, sed intelligere.
Odpowiedz
#28
W związku z tym, że robi się ewidentny offtop zwracam się z uprzejmą prośbą od moderatora lub administratora o podpięcie dyskusji, włącznie od posta #34, do wątku "Bestialskie trzy procent".

Z góry dziękuję.

Soul33 napisał(a): A więc socjopata i psychopata to nie to samo? A czym się różnią, jeśli można wiedzieć i gdzie takie rzeczy czytałeś oraz w którym roku zostały napisane?

Zresztą, obecnie, w nomenklaturze medycznej, jest tylko antyspołeczne (dyssocjalne) zaburzenie osobowości.
Tak, to nie to samo. To jest jak różnica pomiędzy amputacją ramienia(psychopatia) a zanikiem mięśni (socjopatia). Psychopata się nie nadaję do resocjalizacji. Natomiast w przypadku socjopaty jest taka szansa, aczkolwiek wymaga to dużo pracy. Jeśli zaś chodzi o literaturę, to polecam do przeczytania:

1. „Psychopaci są wśród nas”
Autor: Robert D. Hare
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2010

2. „Psychopaci w firmie”
Autor: Paul Babiak, Robert D. Hare
Wydawnictwo: Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
Rok wydania: 2013

3. „Mądrość psychopatów”
Autor: Kevin Dutton
Wydawnictwo: Muza SA
Rok wydania: 2015

Książki są napisane łatwym i przystępnym językiem. Nie jest to jakiś specjalistyczny bełkot.

Soul33 napisał(a):
ErgoProxy napisał(a):Jedna uwaga techniczna. Kiedy będę chciał się dowiedzieć czegoś o osobowości dyssocjalnej, poczytam sobie kryteria diagnostyczne ICD-10 i DSM-IV (a może V? nieustanny postęp...), względnie sięgnę po jakiś podręcznik medyczny czy psychologiczny. A nie po beletrystykę.
Trafna uwaga. Kolega powyżej zachował się tutaj, jak osoba z ZA. Ma dużą wiedzę, ale przyjął bezkrytycznie to, co przeczytał.
Na prawdę nie lubię tego, kiedy ktoś tworzy sobie na mój temat jakieś urojenia nie mające związku z rzeczywistością. Skąd wiesz, że przyjąłem bezkrytycznie? Siedzisz w mojej głowie? Swoje spostrzeżenie opieram na relacjach klinicystów, opisach ofiar oraz własnych doświadczeniach. Nie oznacza to wcale, iż nie wykorzystuje przy tym krytycznego myślenia.

Z tytuły tego, jak już zresztą wspomniałem na początku postu, że zbaczamy z tematu, a ja w kwestii lejtmotywu "Nie kradnij" nie mam nic nowego do dodanie, kończę na tym swój udział w dyskusji (na razie). 

Jeżeli kogoś interesuje temat psychopatii, to zapraszam do wątku "Bestialskie trzy procent".

Pozdrawiam,
B.B.
Odpowiedz
#29
Roan Shiran napisał(a):
ErgoProxy napisał(a): Chodzi mi głownie o to, z czym się włączyłem w dyskusję: że od kłamstwa robi się inteligentnym.

Nie żartuję. Człowiek, który chce powiedzieć prawdę, po prostu dowiaduje się, jaki jest stan rzeczy i wygłasza odpowiednio wyważone zdanie, a reszta go nie obchodzi. Człowiek, który chce skłąmać, musi wziąć pod uwagę ccałą furę okoliczności: wobec kogo kłamie, o czym kłamie, o czym okłamywany wie, o czym nie wie, że tego nie wie, komu on to kłamstwo dalej pośle, kiedy ono wyjdzie na jaw (bo kiedyś wyjdzie) i jak się przed skutkami zdemaskowania jako kłamcy zabezpieczyć.

No traifają się duże dzieci, którym to się nie podoba.
Pfff... A może jednak nie, bo zazwyczaj kłamstwo to najprostsza i najkrótsza droga, i zwalnia z prawdziwego kombinowania, jak długotrwale rozwiązać sytuację bez kłamstwa?

Sęk w tym że kłamstwo zawsze wychodzi w praniu. I im więcej nałgane tym większa skala pieprznięcia po ujawnieniu faktów. Manipulowanie i kłamanie to wyjście co najwyżej tymczasowe. A z pewnością głupie.

@ Lumber

Cytat:To właśnie nie jest sylwetka odczłowieczonego człowieka. Tacy są właśnie ludzie - niektórzy bardziej zdolni do dobrych, inni bardziej do patologicznych zachowań. Ecce homo.


Sęk w tym że są zachowania takie jak te:
http://www.zobacz.to/mobbing-i-motocyklisci/1/

Zwykłe gówniarskie zagrywki rozpieszczonych bachorów z deficytem poczucia własnej wartości. A są i takie, których nikt normalny, zwłaszcza dorosły się nie dopuści. Jakieś granice jednak są.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#30
Czy terroryści to psychopaci? Np. ci dwaj co w ostatnich czasach wjechali ciężarówkami w tłum, żeby tłum rozjechać, w tym dzieci, czy to psychopaci?
Ewidentnie atakowali społeczeństwo, było im obojętne kogo rozjadą byle jak najwięcej sztuk. Choć nie, nie było im obojętne atakowali ludzi posiadających określone normy moralne, społeczeństwa islamskiego nie zaatakowaliby w ten.sposób.
Atakując zapewne wierzyli, że niszczą zło w obronie dobra. Psychopaci czy nie?
Może psychopata i terrorysta to jedna kategoria tylko różne wariacje?

Mam hipotezę jak u osób dochodzi do upadku norm moralnych. Wrodzona odmienność moralna jednostki powodująca wykluczenie społeczne powiązana z silną frustracją powodowaną niezaspokojeniem potrzeby przynależności i silne poczucie niesprawiedliwości plus zapewne osobowość dominacyjna.
W efekcie rozwijają się u psychola takie emocje wobec innych ludzi jaki przeciętny człowiek ma wobec świń czy krów - stają się rzeczami, które można wykorzystać do zaspokojenia potrzeb tak jak narzędzia pracy.
Podejrzewam, że psychol w środowisku ludzi zbieżnych moralnie rozwinąłby się w normalnego członka społeczeństwa, oczywiście odmiennego społeczeństwa ale ponieważ od początku trafia na ludzi o sprzecznych potrzebach a zatem i sprzecznej moralności to wykształca się w psychola.
Odpowiedz
#31
krystkon napisał(a): Podejrzewam, że psychol w środowisku ludzi zbieżnych moralnie rozwinąłby się w normalnego członka społeczeństwa, oczywiście odmiennego społeczeństwa ale ponieważ od początku trafia na ludzi o sprzecznych potrzebach a zatem i sprzecznej moralności to wykształca się w psychola.

Psychol pośród innych psycholi nie będzie postrzegany jako psychol tylko jako człowiek normalny, bo to co w społeczeństwie A byłoby oznaką psycholizmu w społeczeństwie B może być normą.

Z mojej perspektywy w Zjednoczonych Emiratach Arabskich są sami psychole, bo zabraniają kobietom prowadzenia samochodów i wsadzają gejów do więzień za samo bycie gejami. Z ich perspektywy my jesteśmy psycholami, bo pozwalamy kobietom być kierowcami i nie wsadzamy gejów do więzień.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#32
i dochodzimy do klarownej od dawna konkluzji.
Różnice kulturowe to w rzeczywistości różnice moralne a mur na granicy to mur oddzielający różne poczucia dobra i zła.

W różnych kulturach co innego jest źródłem złych emocji i dobrych emocji.

Wojna memow naprzeciw wojnie genów .
Wzajemne infekowanie się emocjami w okresie wychowania i potem także w życiu dorosłym.
To co jest nazywane integracją jest procesem ujednolicania emocji, zbieganie sie potrzeb, zbliżanie moralności.
Przebywając ze sobą ludzie po pewnym czasie upodabniają się do siebie osobowościowo z wyjątkiem psycholi.
Odpowiedz
#33
Na facebooku znalazłem projekt pt. Psychopaci SĄ WŚRÓD NAS.

https://www.facebook.com/Psychopaci-S%C4...475592900/

I wyjątkowo mnie zaintrygował. W sumie to taka zbieranina schematów zachowań narcystycznych czy socjopatycznych ale bardzo pouczająca. Można się dowiedzieć że standardowym zestawem zachowań są np. próby rekrutowania "latających małp" tj. zwykłych leninowskich pożytecznych idiotów, za którymi można się schować i którymi można się wysługiwać oraz nastawiać przeciw ofierze. Ciekawe że powtarzającym się w repertuarze takich wybryków natury jest podejmowanie prób zniszczenia dobrej opinii, każdemu kto narcyzowi zawadza. Krótko mówiąc bawi się w odwracanie kota ogonem i nadawanie przetworzonych na swoją modłę treści na wzór Radia Erewań.

I tu trzeba przypomnieć że to nie jest wcale takie marginalne zjawisko jak mogłoby się wydawać, bo różne szacunki wskazują że takich osób jest w społeczeństwie nawet 10%.

Zamieszczam fragment artykułu przetłumaczonego przez autorów tej strony. Polecam jednak całość.

Orginał

https://www.psychopathfree.com/articles/...crazy.341/

I tłumaczenie:

https://www.facebook.com/permalink.php?s...8475592900

5 tekstów jakie narcyzi stosują do robienia ofiarom wody z mózgu:

Cytat: 1. „Wszystko za bardzo analizujesz”.
Oczywiście są ludzie, którzy w danych sytuacjach doszukują się zbyt wiele. Różnica z psychopatami polega na tym, że w retrospekcji, kiedy spojrzysz na wydarzenia, które już zaistniały, zawsze odkryjesz, że miałaś rację. Oni celowo będą robić takie rzeczy, żebyś czuła się na krawędzi, albo paranoidalnie, jak na przykład flirtowanie w mediach socjalnych z kimś, kogo już wcześniej otwarcie potępili, i flirtują tak , aby cały świat to widział. Kiedy zakwestionujesz to, co robią, oskarżą cię o nadinterpretowanie sytuacji. Ale miesiąc później jednak odkrywasz, że naprawdę zdradzali cię z tą osobą. Psychopaci chcą, abyś wątpiła w swoją intuicję sprawiając, że będziesz się czuć jak nienormalny detektyw, nieustannie podsuwając ci rozwiązania zagadki, które mają sprawić, że poczujesz się zaniepokojona i niepewna, aby potem obwinić cię o tę niepewność.
2. „Nienawidzę dramatyzowania”, „Nie rób tragedii”.
A jednak, szybko odkryjesz, że w ich życiu jest więcej dramatyzowania niż w życiu jakiejkolwiek osoby, którą kiedykolwiek poznałaś. Psychopaci będą cię najpierw idealizować ponad wszystkich innych ludzi, chwaląc cię za twoją wyrozumiałą naturę. Ale ponieważ są wiecznie znudzeni, to nigdy nie trwa długo. Są patologicznymi kłamcami, seryjnymi zdrajcami, i wiecznymi ofiarami. Nie minie wiele czasu, a te cechy nieuchronnie zaczną wychodzić na wierzch i wywołają u ciebie wszechobecne poczucie zamętu i dezorientacji. I za każdym razem, kiedy wspomnisz o swoich obawach, czy frustracji, zadeklarują swoją nienawiść do dramatyzowania i sprawią, że poczujesz się źle za to, że zareagowałaś na ich podłe zachowanie (zamiast oczywiście odnieść się do zachowania samego w sobie).
3. „Jesteś przewrażliwiona”.
Psychopaci sami wytwarzają uczucia w innych ludziach – to jest właśnie to, co robią. Po tym, jak niegdyś zalewali cię 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu pochwałami i umizgiwali się, ostatecznie zaczną cię ignorować przez całe dnie i będą czekać na twoją reakcję. Kiedy w końcu zareagujesz, oskarżą cię o bycie przewrażliwioną albo zdesperowaną. Zaczną cię obrażać, poniżać, i krytykować ( zwykle próbując cię sprowokować, albo obrócić wszystko w żart), przekraczając twoje granice, dopóki ostatecznie się nie postawisz. I wtedy użyją wytworzonych w tobie uczuć, abyś wyglądała na wariatkę. W ciągu paru tygodni, psychopaci potrafią przemienić wyjątkowo opanowaną osobę w nierozpoznawalny bałagan niepewności i wątpienia w siebie.
4. „Nie zrozumiałaś mnie”.
Oczywiście, zdrowe pary również nieustannie miewają nieporozumienia i błędy w komunikowaniu tego, co chce się przekazać. Ale z psychopatami jest inaczej, ponieważ celowo będą mówić rzeczy, co do których są pewni, że cię sprowokują. I kiedy reagujesz, obrócą to przeciwko tobie i obwinią cię za całe nieporozumienie. Bardzo często nawet zupełnie zaprzeczą, że cokolwiek takiego powiedzieli. To właśnie nazywa się ‘przygaszaniem” – bezczelne mówienie czy robienie czegoś, a potem obwinianie cię za niezrozumienie tego, co zrobili ( albo też kompletne zaprzeczanie, że coś takiego kiedykolwiek miało miejsce). Fakty są takie, że perfekcyjnie zrozumiałaś to, co powiedzieli. Oni po prosu starają się, abyś zwątpiła w swoje własne zmysły i poczytalność.
5. „Jesteś wariatką/ masz skrajne zaburzenia osobowości/ jesteś zazdrosna/ zgorzkniała/ ty po prostu się we mnie zakochałaś.”
Wyzwiska pojawiają się zwykle wtedy, kiedy wszystko zaczyna się szybko sypać. Według psychopaty, wszystkie jego byłe kochanki, czy dla psychopatki byli kochankowie, koledzy, przyjaciele, zwariowali, mają skrajne zaburzenia osobowości, są zazdrośni, zgorzkniali, albo po prostu się w nich zakochali. To wprawia nas w pewne zakłopotanie, kiedy zaczynają szukać kontaktu z tymi samymi ludźmi, których wcześniej przed tobą potępiali, używając ich do wytworzenia swoistego trójkąta i powodując chaos ( co ma dla ciebie wyglądać tak , że inni ludzie cały czas zabiegają o względy psychopaty). A potem wrzucają cię do tego samego worka „wariatek” czy „wariatów”, kontynuując swój nigdy nie kończący się cykl idealizowania i odbierania poczucia wartości wobec każdej osoby, która miała pecha spotkać ich na swojej drodze.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#34
Narcyzm jest przesympatyczną i zabawną cechą. Jak nie wierzycie, to obejrzyjcie sobie Króla Juliana. To moja ulubiona bajka, polecam Uśmiech
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#35
Życie to nie bajka Oczko A tak poważniej to narcyzm przejawia się tak:

Cytat:Osoba taka jest zadufana w sobie i uważa, że wszystko kręci się wokół niej.
Bardzo często przecenia swoje umiejętności i zalety.
Odczuwa wielką potrzebę przewodzenia, dominowania i zdobywania.
Uwielbia otaczać się ludźmi znanymi, nie uważa, że każdy zasługuje na jej towarzystwo.
Stale deprecjonuje i poniża innych ludzi.
Nigdy nie przeprasza i nie czuje wyrzutów sumienia za zło, które wyrządza innym ludziom.
Inni ludzie są dla niej tylko środkiem do celu, zauracza ich sobą, wykorzystuje i pozostawia.
Praktycznie nigdy nie jest bezinteresowna. Nawet związek traktuje jak „coś za coś”.
Uważa, że wszystko się jej należy i ma niezwykłe poczucie swojej wyjątkowości.
W obliczu krytyki łatwo popada we wściekłość i traci kontrolę nad sobą.
Uważa się za niezwykłego kochanka i uwodziciela. Chętnie chwali się swoimi podbojami.
Dla budowania swojego cudownego wizerunku potrafi kłamać, wymyślać niestworzone historie i przypisywać sobie cudze zasługi.
Kiedy tylko dostrzega słabości u innych ludzi, natychmiast je wykorzystuje.
Nie liczy się ze zdaniem innych osób, uważa, że stoi ponad prawem i obyczajami.
Ubiera się ekstrawagancko, żeby zwracać na siebie uwagę.
Otacza się drogimi i markowymi rzeczami, nawet jeśli jej na to nie stać.
Oszukiwanie innych sprawia jej przyjemność i dodaje wiatru w żagle.
Nie widzi problemu, żeby do swojego celu dojść po trupach.
Nie liczy się z cudzymi emocjami i nie wykazuje empatii. Wyjątkiem są sytuacje, w których ma do danej osoby jakiś interes i chce sobie w ten sposób zaskarbić aprobatę.
Potrafi oczarowywać innych ludzi, często bywa nawet duszą towarzystwa i potrafi przyciągać do siebie ludzi.
Gorszych od siebie (wedle jej oceny) traktuje z kompletnym brakiem szacunku.
Nie umie przyznać się do błędów, za to będzie szukać winnych dookoła siebie.
Do swoich celów potrafi wykorzystywać nawet najbliższą rodzinę. Nawet jeśli najbliżsi mieliby za jej przewinienia ponieść srogie konsekwencje (np. prawne).
Ciągle mówi o sobie i nawet sobie tego nie uświadamia.
Wykorzysta każdą informację przeciwko innej osobie, żeby pokazać swoją wyższość nad nią.
Nie widzi nigdy niczego złego w swoim zachowaniu.
Jeśli osiąga sukces dzięki innym, to i tak twierdzi, że to tylko i wyłącznie jej zasługa.
Jeśli znajomość, przyjaźń, związek przestaje przynosić jej korzyści, to bez zawahania zrywa wszelki kontakt.
Domaga się od innych lojalności i posłuszeństwa.
Chętnie poddaje się operacjom plastycznym, żeby utrzymać młody wygląd.
Jest sprawnym manipulatorem.

A wysoka samoocena tak:

Cytat:bycie spontanicznym i towarzyskim,
inicjowanie nowych kontaktów i występów na forum publicznym,
stawianie sobie ambitnych celów, na miarę własnych możliwości,
podejmowanie wyzwań, by sprawdzić swoje możliwości,
otwartość na nowe doświadczenia,
bycie samodzielnym, ale również chęć współpracy z innymi,
rzeczowe analizowanie słów krytyki,
ufanie ludziom i wiara w ich bezinteresowność,
obiektywna ocena sukcesów i porażek,
dawanie sobie prawa do pomyłek,
zdolność uczenia się na błędach,
koncentracja na własnych zaletach i mocnych stronach,
maksymalistyczna postawa wobec życia,
autorefleksja i wgląd w siebie,
bycie asertywnym, domaganie się respektowania własnych praw.

I mów co chcesz, ale moim zdaniem Król Julian akurat do drugiego schematu pasuje Duży uśmiech Nie jestem sobie w stanie wyobrazić jaką fabułę miałaby mieć kreskówka z narcyzem w roli głównej. W pierwszym odcinku przy pojawieniu się kłopotów zostawiłby "przyjaciół" i poszedł sobie w cholerę? Non stop wpadałby w narcissistic rage (to się chyba nazywa narcystyczny gniew), i latał wydzierając się że się nim gardzi jak prostytutką bo jakiś pingwin czy inny zwierz nie przyjął zaproszenia na wydaną ucztę? Taki Król Janusz zajmowałby się przez całe odcinki judzeniem i plotkowaniem a w chwili gdy miałby odpowiedzieć za swoje czyny to chowałby się za słabszymi np. za kobietami? To byłoby bardziej pomylone niż South Park, a na pewno nie byłoby zabawne. Opowieść o tchórzliwym, zadufanym, pasywno-agresywnym mitomanie, kompensujący sobie niskie poczucie własnej wartości. Kuźwa, to by się na horror nadało.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#36
Dokonałem poprawnej charakterystyki Duży uśmiech O proszę...

Tekst znalazłem na Facebooku, na stronie Psychopaci SĄ WŚRÓD NAS:

https://www.facebook.com/permalink.php?s...8475592900

Psychopaci SĄ WŚRÓD NAS napisał(a):NARCYSTYCZNY DUPEK
Służące tylko sobie, egoistyczne, chciwe, pełne hipokryzji, pełne urojeń, nieuczciwe indywiduum, które możesz zidentyfikować na podstawie jego niechęci do poniesienia odpowiedzialności za jego podłe, wykorzystujące innych i pełne przemocy działania; indywiduum zrzucające winę na tych, nad którymi się znęca i których prześladuje.
Victoria Francesca - za Narcissist Problems

Ogólnie szereg świetnych tekstów tam znalazłem i pozwolę sobie zalinkować stronę:

https://www.facebook.com/Psychopaci-SĄ-W...0/?fref=nf

Ale chyba się wątek niepotrzebnie rozdyma i charakterystyki narcyzmu dokonam osobno. Jest to zagadnienie powiązane, ale coś mi się wydaje że muszę mu poświęcić więcej miejsca...
Sebastian Flak
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości