Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Polski najtrudniejszym językiem?
#1
Prosiłbym o pomoc w poradzeniu sobie z pewnym mitem (?) który jest dość popularny. Zwłaszcza wśród Polaków. Mianowicie jakoby polski był najtrudniejszym językiem świata.

Zdaję sobie sprawę, że pojęcie "najtrudniejszy język" nigdy nie będzie precyzyjnym i obiektywnym. Chciałbym się dowiedzieć, czy są jakieś racjonalne subiektywne, czy obiektywne przesłanki, które pozwalają postawić taką tezę.

W necie można się natknąć na setki różnych top-tenów, które czasem wskazują rzeczywiście na polski, czasami zaś w ogóle go pomijają. Oczywiście jak przystało na internetowe top-teny nie zawierają one żadnych cytatów, ani rzetelnej analizy. Z jako tako opracowanych rankingów mam coś takiego: http://www.effectivelanguagelearning.com...difficulty Tutaj polski uznany jest za język, którego opanowanie wymaga od anglofona poświęcenia 44 tygodni nauki 4 godziny dziennie. Trafia więc do kupy do najliczniejszego grona.

Ktoś ma jakieś myśli na ten temat?
Szymon Pyżalski



Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu
Odpowiedz
#2
zefciu napisał(a): Ktoś ma jakieś myśli na ten temat?

Oczekiwałem, że na takiej liście ważnym czynnikiem, oprócz samej mowy, będze alfabet używany przez daną nację. A tu siurpryza, Indonezyjski, Malezyjski i Suaheli* wylądowały przed językami słowiańskimi. A w grupe "44 weeks" jest też sporo języków z nie-łacińskimi a nawet nie-pokrewnymi alfabetami.

Tak, wiem, Suaheli jest też zapisywany po łacinie, równolegle do pisma arabskiego.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem

Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania,
czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsania,
czas rzucania kamieni i czas ich zbierania, czas pieszczot i czas wstrzymania,
czas szukania i czas tracenia, czas zachowania i czas wyrzucania,
czas rozdzierania i czas zszywania, czas milczenia i czas mówienia,
czas miłości i czas nienawiści, czas wojny i czas pokoju.

Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#3
pić, wypić, spić, dopić, upić, przepić, zapić, napić, wpić, opić, popić ...

I każdy z tych czasowników pomnożony przez trzy osoby, dwie liczby, trzy tryby, a niekiedy nawet przez rodzaje, o zgrozo: "on napiłby się", a "ona napiłaby się", no i ono "napiłoby się", poza tym: "oni napiliby się", a "one napiłyby się".
A imiesłowy...?
"Pijący", albo "pijający", ale z kolei formy "wypijący" nie ma, jest za to "wypijający", a tego wypijającego można odmienić przez przypadki i liczby, typu: "Widziałaś te osły wypijające po wiadrze wody na raz?", a przecież jeśli nie o zwierzętach mowa, tylko o mężczyznach, których pieszczotliwie nazwiemy osłami, to trzeba powiedzieć: "Widziałaś tych osłów wypijających po wiadrze wody na raz?"

Albo "kupić" i "kupować"... "dokupić", "zakupić", "skupić" - ajć, to znaczy coś innego, nie ma nic wspólnego z kupnem, ale już "skupować" ma całkiem sporo, "nakupić", "wykupić", "obkupić", uff... Uśmiech

Z tego co słyszałam, język polski posiada najwięcej słów, jeśli wliczymy każdą formę odmiany fleksyjnej.
Odpowiedz
#4
bert04 napisał(a): Oczekiwałem, że na takiej liście ważnym czynnikiem, oprócz samej mowy, będze alfabet używany przez daną nację. A tu siurpryza, Indonezyjski, Malezyjski i Suaheli* wylądowały przed językami słowiańskimi. A w grupe "44 weeks" jest też sporo języków z nie-łacińskimi a nawet nie-pokrewnymi alfabetami.
No ale tutaj są dwa problemy:
  1. Prawdopodobieństwo posiadania odległego od łacińskiego alfabetu koreluje z odległością od zachodnioeuropejskich języków.
  2. Akurat w przypadku ortografii najłatwiej możemy się pokusić o jakąś w miarę obiektywną miarę. Ale pod warunkiem, że odrzucimy podejście "bo oni mają ślimaczki". Obiektywnie rzecz biorąc język gruziński jest na poziomie skomplikowania ortograficznego hiszpańskiego czy portugalskiego (w sumie nie wiem, czy bardziej dzięki zachowawczości języka, czy reformom ortografii). Polski jest od nich trudniejszy, ale już np. angielski i francuski to pewnie trzeba porównywać z tajskim (nie znam tajskiego, ale słyszałem, że mają bardzo zachowawczą, liczącą setki lat ortografię).

Elis napisał(a): pić, wypić, spić, dopić, upić, przepić, zapić, napić, wpić, opić, popić
No dobrze. Ale Gruzini też mają w cholerę tych swoich przedrostków. Dodatkowo w wielu przypadkach arbitralnie dodawanych. Więc czyńmy porownania z innymi językami, a nie tylko rzucajmy anegdoty.
Cytat:I każdy z tych czasowników pomnożony przez trzy osoby, dwie liczby, trzy tryby, a niekiedy nawet przez rodzaje
Tylko nie każdy tryb ma wszystkie czasy. Ktoś dysponuje wyliczeniem, ile w języku polskim jest wszystkich kombinacji czasownikowych razem wziętych? Angielski ma 16, ale tworzone są banalnie prosto. Gruziński - 11 i jest to popieprzone na maksa - z formą czasownika zmieniają się przypadki podmiotu i dopełnień (u nas tylko przeczenie przenosi podmiot do dopełniacza), dodatkowo mamy tam polipersonalność (czasownik może się odmieniać przez trzy osoby jednocześnie).
Cytat:A imiesłowy...?
W porównaniu z cerkiewnosłowiańskim, starogreckim, łaciną - pikuś. Dodatkowo uprzedni nam umiera Smutny
Cytat:Z tego co słyszałam
No ja właśnie też wiele rzeczy słyszałem. I dlatego ten wątek.
Szymon Pyżalski



Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu
Odpowiedz
#5
zefciu napisał(a): Akurat w przypadku ortografii najłatwiej możemy się pokusić o jakąś w miarę obiektywną miarę. Ale pod warunkiem, że odrzucimy podejście "bo oni mają ślimaczki".

Na liście, którą podawałeś, odniesiono się tak do umiejętności mówienia (S3) jak i do umiejętności czytania (R3). Jeżeli uwzględnić to, wtedy języki na liście "44 weeks" z alfabetem zbliżonym do łacińskiego (rosyjski) lub/a-zwłaszcza nie-łacińskim (hebrajski) okażą się gramatycznie prostsze od polskiego, w którym mamy jedynie 9 liter diaktrycznych i 7 dwuznaków do wyuczenia.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem

Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania,
czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsania,
czas rzucania kamieni i czas ich zbierania, czas pieszczot i czas wstrzymania,
czas szukania i czas tracenia, czas zachowania i czas wyrzucania,
czas rozdzierania i czas zszywania, czas milczenia i czas mówienia,
czas miłości i czas nienawiści, czas wojny i czas pokoju.

Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#6
bert04 napisał(a): Na liście, którą podawałeś, odniesiono się tak do umiejętności mówienia (S3) jak i do umiejętności czytania (R3). Jeżeli uwzględnić to, wtedy języki na liście "44 weeks" z alfabetem zbliżonym do łacińskiego (rosyjski) lub/a-zwłaszcza nie-łacińskim (hebrajski) okażą się gramatycznie prostsze od polskiego, w którym mamy jedynie 9 liter diaktrycznych i 7 dwuznaków do wyuczenia.
Zaraz zaraz. Rosyjski ma akanie, ikanie, ё zapisywane jako е i kilka innych zmian. Nie ma prostego przełożenia ani z mowy na pismo, ani z pisma na mowę. Widząc pismo polskie możemy je łatwo przeczytać (jedyne wyjątki do zapamiętania to "marznąć" i "budżet"). Tylko pisanie ze słuchu stanowi problem. Tak więc rosyjski pod względem trudności ortografii plasuje się powyżej polskiego, ale poniżej angielskiego.

No to może zacznijmy katalog trudności w języku polskim:

Ortografia: J.w. pokazałem - polski jest średnio trudny. Łatwo wymienić języki o prostszej ortografii, jak i o znacznie trudniejszej.
Wymowa: w języku polskim mamy kilka "trudnych głosek". Jeśli chodzi o spółgłoski, to przede wszystkim jest to retrofleks i konieczność kontrastowania retrofleksowych "sz", "ż", "cz", "dż" z "miękkimi" "ś", "ź". "ć", "dź". Można też się czepić zbitek spółgłoskowych, ale tutaj wypadamy nie tak źle na tle języków słowiańskich, a w porównaniu z gruzińskim czy armeńskim, polskie zbitki to pikuś. Nie mamy też mlasków, czy kontrastu między aspiracją a ejektywnością.
Jeśli chodzi o samogłoski, to nasze "y" może nie kontrastować z "i" komuś, kto nie posiada podobnej głoski w swoim języku. Problem z wymową mogą nastręczać ą i ę. Reszta to standardowa piątka występująca w większości języków. W porównaniu z pulą samogłosek występujących w angielskim, polska wydaje się banalna.
Gramatyka: siedem przypadków to naprawdę nie jest wiele, jak porównamy się z językami uralskimi (do których należą ugrofińskie). Do pięciu rodzajów można się czepić, póki się nie spojrzy na języki Bantu, które mają ich kilkanaście. Problemem dla obcokrajowca może być aspekt gramatyczny, który utrudnia też policzenie, ile tak naprawdę jest form czasownika. Liczmy jednak "na niekorzyść". Mamy pięć czasów, z których cztery mają tryb przypuszczający no i jeden tryb rozkazujący. Z tych 11 form czasownika 3 (przypuszczające formy przeszłe i przyszły niedokonany) tworzy się trywialnie przy pomocy słowa posiłkowego. Więc znowu nie jest to tak dużo.

Tak więc w każdej kategorii, jaką można wymyśleć j. polski wypada jakoś tak pośrodku. Jedyny sąd, który można jeszcze jakoś bronić, to owa nieregularność języka polskiego. I tutaj chętnie usłyszę propozycję, jak tą nieregularność zmierzyć.
Szymon Pyżalski



Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu
Odpowiedz
#7
Nie wiem czy polski jest jednym z trudniejszych jezykow, ale nie widzialem jeszcze obcokrajowca, ktory mowilby dobrze po polsku; znam za to Polakow, ktorzy potrafia ladnie mowic w obcych jezykach.
Odpowiedz
#8
lumberjack napisał(a): Nie wiem czy polski jest jednym z trudniejszych jezykow, ale nie widzialem jeszcze obcokrajowca, ktory mowilby dobrze po polsku; znam za to Polakow, ktorzy potrafia ladnie mowic w obcych jezykach.

Kiedy słuchasz obcokrajowca mówiącego po polsku, natychmiast wychwytujesz to, że (prawie zawsze) mówi on jak osoba nieurodzona w Polsce czy niewychowana w rodzinie mówiącej po polsku. I choćby nie wiadomo jak dobrze posługiwałby się on językiem polskim, obcy akcent nadaje wrażenie mówienia niedobrze.
Wydaje Ci się, że ktoś świetnie mówi np. po angielsku, a choćby  nie wiadomo jak dobrze mówił, native speaker (prawie zawsze) wychwyci obcy akcent.
A tak naprawdę akcent nie ma wielkiego znaczenia.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
#9
znaLezczyni napisał(a): A tak naprawdę akcent nie ma wielkiego znaczenia.
Konkretnie chodzi o to, czy "akcent" sprawia, że fonemy się zlewają, czy po prostu oznacza inne wypowiadanie fonemów. W tym pierwszym przypadku może on utrudniać komunikację. Czyli np. anglofon może nie odróżniać "sz" [ʂ] od "ś" [ɕ] i obie wypowiadać tak samo [ʃ] - i to może być problem. Ale jeśli ten sam anglofon wypowiada głoskę [r] bez wibracji języka [ɹ], to zwyczajnie można się do tego przyzwyczaić.
Szymon Pyżalski



Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu
Odpowiedz
#10
zefciu napisał(a): Zaraz zaraz. Rosyjski ma akanie, ikanie, ё zapisywane jako е i kilka innych zmian. Nie ma prostego przełożenia ani z mowy na pismo, ani z pisma na mowę. Widząc pismo polskie możemy je łatwo przeczytać (jedyne wyjątki do zapamiętania to "marznąć" i "budżet"). Tylko pisanie ze słuchu stanowi problem. Tak więc rosyjski pod względem trudności ortografii plasuje się powyżej polskiego, ale poniżej angielskiego.
Być może wyraziłem się niejasno, ale powyższym potwierdzasz tylko moją opinię. Język rosyjski pod względem czytania jest trudniejszy od polskiego. Nie tylko przez cyrylicę (którą nazwałem "zbliżoną do łaciny") ale i też przez parę wspomnianych wyjątków.

Natomiast pod względem gramatyki i słowotwórstwa rosyjski jest IMHO dużo bardziej regularny od polskiego. Wystarczy wspomnieć, że przy wyjaśnianiu reguł "rz" czy "ó" przywołuje się rosyjskie odpowiedniki na "r" i "o" (Nie słyszałem, żeby rosjanie przy wyjaśnianiu ortografii nawiązywali do polszczyzny). Albo o utracie tzw. "jerów", co odpowiada rosyjskim znakom miękkim i twardym (stąd dziwne odmiany rzeczowników, jak "pies", "sen").



Inny przykład. Od lat próbuję nauczyć się japońskiego. Pod względem gramatyki to IMHO jeden z najprostszych języków świata, reguły są proste, nie ma rodzajów ani liczb. "Gakusei desu" to, w zależności od kontekstu, wszystkie przypadki i rodzaje od "Jestem uczniem" do "One są uczennicami". Trudności są głównie
- w licznych i rozbudowanych formach uprzejmościowych
- w pisowni (trzy alfabety stosowane równolegle, plus romaji; IMHO rekord wśród współczesnych języków).Dlatego japoński na "Twojej" liście jest językiem najtrudniejszym (88 weeks z gwiazdką).
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem

Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania,
czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsania,
czas rzucania kamieni i czas ich zbierania, czas pieszczot i czas wstrzymania,
czas szukania i czas tracenia, czas zachowania i czas wyrzucania,
czas rozdzierania i czas zszywania, czas milczenia i czas mówienia,
czas miłości i czas nienawiści, czas wojny i czas pokoju.

Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#11
Elis napisał(a): pić, wypić, spić, dopić, upić, przepić, zapić, napić, wpić, opić, popić ...

I każdy z tych czasowników pomnożony przez trzy osoby, dwie liczby, trzy tryby, a niekiedy nawet przez rodzaje, o zgrozo: "on napiłby się", a "ona napiłaby się", no i ono "napiłoby się", poza tym: "oni napiliby się", a "one napiłyby się".
A imiesłowy...?
"Pijący", albo "pijający", ale z kolei formy "wypijący" nie ma, jest za to "wypijający", a tego wypijającego można odmienić przez przypadki i liczby, typu: "Widziałaś te osły wypijające po wiadrze wody na raz?", a przecież jeśli nie o zwierzętach mowa, tylko o mężczyznach, których pieszczotliwie nazwiemy osłami, to trzeba powiedzieć: "Widziałaś tych osłów wypijających po wiadrze wody na raz?"

Albo "kupić" i "kupować"... "dokupić", "zakupić", "skupić" - ajć, to znaczy coś innego, nie ma nic wspólnego z kupnem, ale już "skupować" ma całkiem sporo, "nakupić", "wykupić", "obkupić", uff... Uśmiech

Z tego co słyszałam, język polski posiada najwięcej słów, jeśli wliczymy każdą formę odmiany fleksyjnej.

W angielskim też jest tyle form, tylko że tam nazywają się "czasami", "conditionalami" itd.. Może nie ma podziału na rodzaje, ale jest za to np. rodzajnik. Trudno powiedzieć.
Odpowiedz
#12
W angielskim jest podział na rodzaje, tylko po prostu wszystko poza ludźmi, statkami i ew. zwierzętami jest rodzaju nijakiego. Rodzajów nie ma np. w gruzińskim (stąd "Tamari mepe" brzmi lepiej niż "król Jadwiga"), chińskim i perskim (to ostatnie ciekawe, bo perski jest językiem indoeuropejskim i jego przodek rodzaje miał).
Szymon Pyżalski



Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu
Odpowiedz
#13
znaLezczyni napisał(a):
lumberjack napisał(a): Nie wiem czy polski jest jednym z trudniejszych jezykow, ale nie widzialem jeszcze obcokrajowca, ktory mowilby dobrze po polsku; znam za to Polakow, ktorzy potrafia ladnie mowic w obcych jezykach.

Kiedy słuchasz obcokrajowca mówiącego po polsku, natychmiast wychwytujesz to, że (prawie zawsze) mówi on jak osoba nieurodzona w Polsce czy niewychowana w rodzinie mówiącej po polsku. I choćby nie wiadomo jak dobrze posługiwałby się on językiem polskim, obcy akcent nadaje wrażenie mówienia niedobrze.
Wydaje Ci się, że ktoś świetnie mówi np. po angielsku, a choćby  nie wiadomo jak dobrze mówił, native speaker (prawie zawsze) wychwyci obcy akcent.

Ok, racja.

Cytat:A tak naprawdę akcent nie ma wielkiego znaczenia.

Ale o wiele łatwiej spotkać Polaka, który ma ładny akcent gdy posługuje się językiem angielskim, niemieckim czy jakimkolwiek innym, a o wiele trudniej usłyszeć Niemca czy Anglika, który potrafiłby w miarę ładnie mówić po polsku.

Może i nie ma to wielkiego znaczenia, ale ja wolę słuchać mowy kogoś kto potrafi ładnie mówić niż kogoś kto kaleczy język (jak np. Pascal Brodnicki).
Odpowiedz
#14
Ja w sumie też jestem ciekaw jakiś bardziej obiektywnych badań, bo słyszę takie opinie jak wspomniane nie tylko wśród Polaków.

Ostatnio na czacie esperantystów gdy wspomniałem, że znam polski, bo jestem Polakiem, to paru ludzi niemalże biło mi pokłony, a ktoś powiedział, że "polski liczy się za dwa". Na tym czacie ostatnimi czasy pojawiło się mnóstwo ludzi używających Duolingo i język polski jest tam relatywnie popularnym kursem, choć wielu próbuje żeby zatrzymać się na dosyć niskim poziomie.
Matematyka jest niezmysłową rzeczywistością, która istnieje niezależnie zarówno od aktów, jak i dyspozycji ludzkiego umysłu i jest tylko odkrywana, prawdopodobnie bardzo niekompletnie, przez ludzki umysł

Kurt Gödel

Mój blog - http://flaufly.wordpress.com/
Odpowiedz
#15
lumberjack napisał(a): Ale o wiele łatwiej spotkać Polaka, który ma ładny akcent gdy posługuje się językiem angielskim, niemieckim czy jakimkolwiek innym, a o wiele trudniej usłyszeć Niemca czy Anglika, który potrafiłby w miarę ładnie mówić po polsku.
Ale kto to ocenia? Bo jeśli Ty - Polak to oceniasz, to niestety, ale Twoja ocena nie będzie rzetelna. Chyba że z ręką na sercu powiesz mi, że na przykład potrafisz czysto wypowiedzieć i ze słuchu odróżnić wszystkie 12 samogłosek występujących w podstawowych dwóch dialektach języka angielskiego.
Szymon Pyżalski



Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu
Odpowiedz
#16
Problem konkretnie z angielskim jest taki, że ten ma (zwłaszcza po brytyjskiej stronie oceanu) od cholery i jeszcze więcej "akcentów" (co znaczy nie tylko akcentowanie na sylabę jak w polskim, ale ogólny sposób mówienia, a czasami też specyficzne zwroty i słowa) i żaden z nich oficjalnie nie jest bardziej "właściwy" czy bardziej "prawdziwy" i czasami mam wrażenie, że każda wioseczka ma swój własny akcent i to jeszcze po każdej stronie rzeki inny. Ponoć w praktyce jednak niektóre akcenty są nieco dyskryminowane, zwłaszcza w porównaniu do Received Pronounciation. Więc to prawda, że większość Polaków zawsze będzie mówiła inaczej niż Królowa, ale także każdy chłopak z Manchesteru... Co innego jednak język polski gdzie mamy zestandaryzowany sposób mówienia obejmujący znaczną część krajów i skąd kto pochodzi możemy wysłyszeć jedynie w szczególnych przypadkach.
Matematyka jest niezmysłową rzeczywistością, która istnieje niezależnie zarówno od aktów, jak i dyspozycji ludzkiego umysłu i jest tylko odkrywana, prawdopodobnie bardzo niekompletnie, przez ludzki umysł

Kurt Gödel

Mój blog - http://flaufly.wordpress.com/
Odpowiedz
#17
zefciu napisał(a):
lumberjack napisał(a): Ale o wiele łatwiej spotkać Polaka, który ma ładny akcent gdy posługuje się językiem angielskim, niemieckim czy jakimkolwiek innym, a o wiele trudniej usłyszeć Niemca czy Anglika, który potrafiłby w miarę ładnie mówić po polsku.
Ale kto to ocenia? Bo jeśli Ty - Polak to oceniasz, to niestety, ale Twoja ocena nie będzie rzetelna. Chyba że z ręką na sercu powiesz mi, że na przykład potrafisz czysto wypowiedzieć i ze słuchu odróżnić wszystkie 12 samogłosek występujących w podstawowych dwóch dialektach języka angielskiego.

To jest tylko moja subiektywna, mało znacząca ocena i opinia. Nie jestem specem od języków obcych, a nawet od języka polskiego.
Odpowiedz
#18
lumberjack napisał(a): To jest tylko moja subiektywna, mało znacząca ocena i opinia. Nie jestem specem od języków obcych, a nawet od języka polskiego.

Czasami miałem okazję porozmawiać po angielsku z Niemcem, Polakiem, Holendrem i Rosjaninem (w paru kombinacjach, gdzie angielski był "lingua franca"). Niby można było każdego zrozumieć. Ale każdy "angielski" brzmiał inaczej. Pewnie anglik by od razu wyłapał, z jakiego kraju dany człowiek pochodził, ale i ja czułem to do pewnego stopnia.

EDIT:

Uzupełnię powyższe. Rozmawiałem w kombinacjach Ja-PL-DE, Ja-DE-RU, Ja-DE-NL. Najłatwiej mi było zrozumieć Polaka i Niemca. Najtrudniej - innych. Ba, znamienna była pierwsza rozmowa, kiedy ja rozumiałem "angielski" obu rozmówców, ale czasem musiałem tłumaczyć idiomy błędnie zanglicyzowane czy to przez Polaka, czy Niemca.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem

Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania,
czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsania,
czas rzucania kamieni i czas ich zbierania, czas pieszczot i czas wstrzymania,
czas szukania i czas tracenia, czas zachowania i czas wyrzucania,
czas rozdzierania i czas zszywania, czas milczenia i czas mówienia,
czas miłości i czas nienawiści, czas wojny i czas pokoju.

Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
#19
Ja Ukraińca uczyłam mówić "dzień dobry" po polsku i mimo najlepszych jego chęci zawsze mu wychodziło "dzjeń dobry". A przecież jakże bliski polszczyźnie jest jego język ojczysty.
Odpowiedz
#20
Elis napisał(a): Ja Ukraińca uczyłam mówić "dzień dobry" po polsku i mimo najlepszych jego chęci zawsze mu wychodziło "dzjeń dobry". A przecież jakże bliski polszczyźnie jest jego język ojczysty.
A teraz powymawiaj sobie głoskę "dź", przesuwając sobie językiem w górę i w dół po dziąsłach. I zobacz, jak precyzyjnie trzeba ustawić język, żeby wyszło "dź", a nie "dz", ani "dż".
Szymon Pyżalski



Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości