Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Polski najtrudniejszym językiem?
#41
Język Polski do najłatwiejszych nie należy, ale czy jest najtrudniejszy to też chyba nie.  Owszem mamy swoje smaczki językowe, dużo gramatyki do ogarnięcia, różne zmiękczenia językowe, ale potrafiłabym wymienić trudniejsze języki takie, jak na przykład arabski czy chiński. Takie jest moje odczucie Uśmiech
With or without religion, good people can behave well and bad people can do evil; but for good people to do evil — that takes religion."
Odpowiedz
#42
lumberjack napisał(a): Nie wiem czy polski jest jednym z trudniejszych jezykow, ale nie widzialem jeszcze obcokrajowca, ktory mowilby dobrze po polsku;

https://youtu.be/Deu-ayVcT-k?t=6m11s
https://www.youtube.com/watch?v=4EGM8rcseKA
I mam tych skrzydeł dwoje. Wystarczą. Z zachodu na wschód je rozszerzę, lewym o przeszłość, prawym o przyszłość uderzę ...
Odpowiedz
#43
matsuka napisał(a):
lumberjack napisał(a): Nie wiem czy polski jest jednym z trudniejszych jezykow, ale nie widzialem jeszcze obcokrajowca, ktory mowilby dobrze po polsku;

https://youtu.be/Deu-ayVcT-k?t=6m11s
https://www.youtube.com/watch?v=4EGM8rcseKA

A tak mówi Klaus Bachmann:
https://youtu.be/y14JT7CSyhU?t=128
"Podwładny powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i durnowaty tak, by swoim pojmowaniem istoty sprawy nie peszyć przełożonego" - ukaz cara Rosji Piotra I z 9 grudnia 1708 roku
 "Cudów nie ma" - Józef Stalin
Odpowiedz
#44
Tak jeszcze w kwestii chińskiego. W mandaryńskim są wszystkie głoski, które są w polskim, ale jednocześnie chińczyk będzie mieć spory problem, by wymówić kilka naszych zbitek typu "trz", "chsz" itd. Nie zmienia to faktu, że dla Czecha polski będzie łatwiejszy niż chiński.
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz
#45
ARHIZ napisał(a): Tak jeszcze w kwestii chińskiego. W mandaryńskim są wszystkie głoski, które są w polskim, ale jednocześnie chińczyk będzie mieć spory problem, by wymówić kilka naszych zbitek typu "trz", "chsz" itd. Nie zmienia to faktu, że dla Czecha polski będzie łatwiejszy niż chiński.
E nie. Polski posiada sporo głosek nieznanych w mandaryńskim i na odwrót. Mandaryński nie ma dźwięcznych obstruentów, za to ma spółgłoski przydechowe.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#46
kmat napisał(a):
ARHIZ napisał(a): Tak jeszcze w kwestii chińskiego. W mandaryńskim są wszystkie głoski, które są w polskim, ale jednocześnie chińczyk będzie mieć spory problem, by wymówić kilka naszych zbitek typu "trz", "chsz" itd. Nie zmienia to faktu, że dla Czecha polski będzie łatwiejszy niż chiński.
E nie. Polski posiada sporo głosek nieznanych w mandaryńskim i na odwrót. Mandaryński nie ma dźwięcznych obstruentów, za to ma spółgłoski przydechowe.
Akurat przydechy nie są dla nas czymś trudnym, gorzej tony. Ale przyznaję, nie powinienem pisać "wszystkie", bo to nie prawda. Powinno być "wiele", "sporo". Kwalifikatory maksymalne to zuo. Oczko
Chodziło mi konkretnie o ś, ć, dz, dź itd.,
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz
#47
ARHIZ napisał(a): Akurat przydechy nie są dla nas czymś trudnym, gorzej tony.
Mi się wydaje, że raczej jest na odwrót. Intonację jednak słyszysz, bo w polskim ona też jest używana, choć w innym celu. A przydechy nie, możesz parę lat siedzieć w Anglii i nie zauważyć, że tubylcy tego używają.
ARHIZ napisał(a): Chodziło mi konkretnie o ś, ć, dz, dź itd.,
To jest podobne. Trzy szeregi sybilantów są rzadkie na świecie, a odrębność sz-ś to już w ogóle. W samej Europie częstszy jest schemat jak w angielskim: s-sh-th.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#48
Wygląda na to, że z tymi przydechami sprawa jest subiektywna. Dla mnie jednak wyłapanie i odróżniania tych wszystkich "aa" jest gorsze niż same przydechy , ale to może dlatego, że dość wcześnie zetknąłem się z sanskrytem, gdzie wiele sylab ma wariant zwykły i przydechowy [ale to chyba jednak nieco inna bajka niż angielski].
ॐ नमः शिवाय

"Wachlarzem o aloes", czyli mój blog literacki o fantasy i science-fiction: 
http://wachlarzemoaloes.blogspot.com 
Odpowiedz
#49
W angielskim nie ma to wpływu na znaczenie wyrazu. Jeśli nie użyjesz przydechu to i tak cię zrozumieją. Dla mnie najgorsze w angielskim jest akurat zanikające r.
Z sanskrytem bym uważał, jaki konkretnie masz ten kontakt? I czym konkretnie się te przydechy różnią?
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości