Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Polski najtrudniejszym językiem?
#61
Akurat nie tłumaczy to delateralizacji ł. Wymowa "sceniczna" długo uchodziła za jedynie poprawną, a napływ Kresowiaków powinien ją wzmocnić.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#62
Cytat:Szkocki akcent to mi się do dziś śni po nocach.

A daj spokój. W Dr Who, grał gość, który gadał w sposób dla autochtonów widocznie słabo szkocki, tylko z tym akcentem. Oglądałem z napisami. Nie szło zrozumieć prawie nic.

Od tamtego momentu pokochałem Amerykę. Amerykański akcent, nawet ten z południa jest zrozumiały. W UK co Brytol to inna wymowa. Jak to się stało, że angielski został językiem dominującym nie wiem. Taki hiszpański o niebo lżejszy jest i rozwarstwienia regionalnego nie wykazuje.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#63
Gawain napisał(a): W UK co Brytol to inna wymowa. Jak to się stało, że angielski został językiem dominującym nie wiem.
Proste. Odpowiedź to:
Gawain napisał(a): Amerykański akcent, nawet ten z południa jest zrozumiały.
Duży uśmiech
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#64
Zgadzam się co do akcentu Jankeskiego - po pół litrze mam podobno bardzo teksański Uśmiech
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#65
Aha,
Gawain napisał(a): A daj spokój. W Dr Who, grał gość, który gadał w sposób dla autochtonów widocznie słabo szkocki, tylko z tym akcentem. Oglądałem z napisami. Nie szło zrozumieć prawie nic.
Bo tak jest ze szkockim akcentem. Nawet słaby cholernie ogranicza zrozumiałość. Zresztą, taki np. czeski od słowackiego nie od razu odróżnię (jeśli w ogóle Uśmiech ). A szkocki akcent od razu słychać. To nawet nie brzmi jak angielski.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#66
Szkocki brzmi, jak jakiś język skandynawski.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#67
Żeby było śmieszniej to gelicki i walijski też brzmią jak skandynawskie.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#68
Gawain napisał(a): W UK co Brytol to inna wymowa. Jak to się stało, że angielski został językiem dominującym nie wiem.

pełna zgoda, pierwsze spotkanie z Brytolami wspominam jako traumatyczne przeżycie. Tak się składa że mam okazję pracować z Amerykanami, oni również nie wiedzą jak ludzie w UK się dogadują.

Brytyjskie filmy, seriale dla pewności oglądam z angielskimi napisami.
Odpowiedz
#69
Tak jakby w Ameryce nie było różnych akcentów.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
#70
Peter napisał(a): Tak się składa że mam okazję pracować z Amerykanami, oni również nie wiedzą jak ludzie w UK się dogadują.

Podczas Wojny w Zatoce Amerykanie mieli duże problemy, żeby się z Brytolami dogadać po angielsku.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#71
Peter napisał(a):
Gawain napisał(a): W UK co Brytol to inna wymowa. Jak to się stało, że angielski został językiem dominującym nie wiem.

pełna zgoda, pierwsze spotkanie z Brytolami wspominam jako traumatyczne przeżycie. Tak się składa że mam okazję pracować z Amerykanami, oni również nie wiedzą jak ludzie w UK się dogadują.

Brytyjskie filmy, seriale dla pewności oglądam z angielskimi napisami.

[Obrazek: 74718055_10162415945790483_6874609685740...e=5E5D641A]
Odpowiedz
#72
znaLezczyni napisał(a):Tak jakby w Ameryce nie było różnych akcentów.

Jest kilka.
W UK kilkadziesiąt.
Odpowiedz
#73
Nie tylko to. Między amerykańskimi akcentami są sporo mniejsze różnice. Znając tylko RP w takim Liverpoolu czy Manchesterze można się pochlastać. A to sama Anglia, w Walii czy Irlandii jest jeszcze gorzej, a Szkocja to już kompletny horror.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#74
A ja tak nie uważam. Do akcentu można się przyzwyczaić. Nie tylko do tego, który słyszy się na co dzień. Mieszkając w UK nauczyłam się, że nie ma czegoś takiego, jak jeden właściwy akcent czy jeden właściwy język angielski. Całe piękno języka polega na tym, że jest żywy, ciągle powstaje i ewoluuje. I pełni rolę służebną wobec człowieka - służy komunikacji.
Nie mam problemu ze zrozumieniem ludzi mówiących z akcentem różnym od tego, który jest miejscowy. No, może czasem jest sekunda w głowie, kiedy coś wskoczy na właściwy tor - po prostu trzeba słuchać, a nie nastawiać się na to, co się usłyszy.
Chyba polecałam już kiedyś serial "Derry Girls" - przy pierwszym i drugim odcinku napisy były naprawdę pomocne, ale jak się przyzwyczaiłam, to już mogłam i bez nich zrozumieć dziewczyny z ich pięknym północnoirlandzkim akcentem.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości