Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Amway
#1
Rozmawiałem z pewną osobą, która zaproponowała mi dołączenie do Amwaya. W miarę jak słuchałem o tym jak funkcjonuje ta firma, ogarniała mnie irytacja i współczucie dla niej.

Zaczęło się od tego, że zdradziłem jej przypadkowo, że szukam możliwości dodatkowego zarobku. W aurze tajemnicy umówiłem się z nią na omówienie jakiejś sekretnej propozycji, możliwej do przedyskutowania tylko na żywo. Co ciekawe, nazwę tego przedsięwzięcia ujawniła mi dopiero pod koniec prezentacji (choć mogło to być niezamierzone, bo jej staż w Amwayu jest krótki; mogła zwyczajnie zapomnieć). Pewnie wiecie mniej więcej na czym polega działalność tej korporacji. Werbuje się osoby do kupna produktów o cenach wyższych niż rynkowe i rozprowadzania wśród przyjaciół i znajomych, ewentualnie do takiego samego werbunku kolejnych osób. Słaby z tego jest pieniądz, a zarabia się głównie na swoich relacjach z najbliższymi. Dużo gadania o pieniądzach, mało zarabiania.
Gdyby kończyło się na tym, to pół biedy. Osoba z którą rozmawiałem powiedziała mi, że pieniądze mają dla niej znaczenie drugorzędne. Że ona czerpie z Amwaya głównie to, co dostanie od grupy. Grupy wsparcia? Jest jakiś superwizor w tym układzie, który pełni rolę guru-ojca i członkowie społeczności, którzy stanowią dość zamkniętą, hermetyczną grupę, posługującą się nawet własnym językiem. Dowiedziałem się od niej, że trafiła tam po życiu wypełnionym problemami rodzinnymi, z różnymi krzywymi akcjami.
I to mnie denerwuje i wzbudza nawet gniew. Czemu ktoś wynajduje takie doświadczone, wrażliwe osoby i buduje im coś na kształt zastępczej rodziny, w zamian żądając pracy? Sama ta osoba powiedziała mi, że klientami Amwaya są głównie osoby potrzebujące, np. cierpiące na różne dolegliwości, którym proponuje się suplementy. Czy coś można zrobić? Pomóc jakoś? Czy ja się za bardzo nie przejmuję losem osoby, której prawie w ogóle nie znam?

Doprawdy, sądziłem że Amway przeżyl lata świetności w latach 90. kiedy Polacy nie mieli pojęcia jak działa gospodarka rynkowa i marketing. Ale dzisiaj?
Odpowiedz
#2
A jak pomaga się ludziom tkwiącym w sektach? Amway i inne MLM są rodzajem sekty.
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
#3
Z opisu widzę, że z Amwaya naprawdę zostały sekty. W bardziej ścisłym sensie niż myślałem.

Może poleć jej Cialdiniego, np. w ramach wsparcia w pracy. Gdy sobie poczyta, przynajmniej w jakimś stopniu uodporni się na manipulacje.

A jej samej to pewnie przydałaby się jakaś terapia, skoro ma potrzeby czyniące ją podatną na sekciarstwo. Albo chociaż mogłaby by poczytać jakieś inne książki od psychologii lub socjologii. Przy okazji lektury można przemyśleć parę spraw. Na początek dobra mogłaby być książka, którą napisał Dalajlama z jakimś psychiatrą - "Sztuka szczęścia" (mają też na sumieniu podobną pozycję dotyczącą pracy).

No i na pewno nie zaszkodziłby jej też dobry kolega, który nie będzie chciał się do niej dobrać Oczko
Non ridere, non lugere, neque detestari, sed intelligere.
Odpowiedz
#4
Wybaczam szufladkowanie, bo dałeś dobre porady książkowe Język Cialdiniego znałem wcześniej, ale nie skojarzyłem że mogę go podrzucić. Dalajlama ma świetne recenzje, więc sam pewnie też przeczytam, szczególnie że z buddyzmem mi ostatnio po drodze.
Odpowiedz
#5
Książka Dalajlamy jest bardzo lekka w odbiorze i dość prosto napisana, ponieważ jest skierowana do wszystkich. Pokazuje też zbieżności między technikami buddyjskimi a nowożytną psychologią (m.in. z metodami terapii poznawczo-behawioralnej, która nie jest już obciążona nienaukowymi podstawami psychoanalizy).

Jest też napisana w fajnym stylu, w którym autor przyjmuje czasem perspektywę narratora. Dzięki temu chwilami można odnieść wrażenie, jakby czytało się kolejną część "Siedem lat w Tybecie".
Non ridere, non lugere, neque detestari, sed intelligere.
Odpowiedz
#6
Ciekawi mnie to, czy jacyś prawnicy nie próbowali się MLM-om dobrać do dupska. Bo to że te organizacje są de facto piramidami finansowymi nie ulega chyba wątpliwości. Jeśli ponad 90% zainwestowanych w Amway pieniędzy jest traconych, a nowi rekruci są kuszeni przede wszystkim zyskami z piramidy (bo ile można płynów do naczyń sprzedać znajomym), to sytuacja powinna być oczywista. Pytanie brzmi, czy da się udowodnić przed sądem, że MLM to piramida, czy trzeba zakazać tej praktyki explicite ustawowo.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#7
Wiesz, sieci z kosmetykami typu Oriflame to też MLMy, a jednak nie budzą specjalnych kontrowersji, gdyż brak jest elementu związanego z praniem mózgów. Chyba więc nie tędy droga.
Odpowiedz
#8
Prawdą jest, że wszystko zależy od podejścia. Jeśli do MLM wstępuje się z założeniem "a może sobie dorobię, bo sprzedam kilku koleżankom i sobie też kupię hurtowo taniej", to wszystko jest OK. Natomiast Amway obiecuje ludziom fortunę. Fortunę pochodzącą przede wszystkim z rekrutacji, a nie osobistej sprzedaży.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#9
Haha, to jest coraz większa zaraza. 
I to jest zadziwiające, że społeczeństwo podobno coraz bardziej wyedukowane i racjonalne odchodzi od wiary, a coraz więcej bawi się w różnego rodzaju szarlataństwa.
Sam już kilka razy byłem namawiany. Nie sory, oni mnie namawiali, oni mi dawali sposób na biznes i pracę na swoje marzenia haha.
Typowy przedstawiciel FM Group
Kurna to jest niezły kabaret
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości