Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Bunt przeciwko elitom - podziemny krąg
Nie wierzę, żeby jakikolwiek amerykański Prezydent zdecydował się na prawdziwy izolacjonizm, a zwłaszcza, żeby ogłosił amerykańskie désintéressement wobec problemów Bliskiego Wschodu. Trump niezależnie od kampanijnych deklaracji będzie musiał dbać o amerykańskie interesy w świecie, tyle, że w odróżnieniu od Hillary jest w tej dziedzinie kompletnym amatorem.

Na marginesie, sądzę, że Barack Obama miał słuszność nie angażując Ameryki w konflikt syryjski, a ewentualne zwycięstwo tzw. rebeliantów przy wsparciu Amerykanów, wywołałoby krwawą łaźnię zwolenników obecnego reżimu i podobną do obecnej falę emigracji. To cholernie deprymujące, ale nie mamy sposobu pacyfikowania konfliktów wewnętrznych o takiej skali intensywności, jak syryjski.
Odpowiedz
W razie przejścia na izolacjonizm Trump dokonałby takiego spustoszenia w amerykańskim przemyśle, że opłacałoby się tym wszystkim przemysłowcom zainscenizować dla Trumpa wojnę nuklearną i schować go w jakimś bunkrze pod Waszyngtonem do końca jego dni.
Odpowiedz
(29.11.2016, 21:18)El Commediante napisał(a): W razie przejścia na izolacjonizm Trump dokonałby takiego spustoszenia w amerykańskim przemyśle, że opłacałoby się tym wszystkim przemysłowcom zainscenizować dla Trumpa wojnę nuklearną i schować go w jakimś bunkrze pod Waszyngtonem do końca jego dni.

Trump to nie Putin. Widzę, że wy tu piszecie tak jakby był on carem mogącym realizować wszystkie swoje zachcianki. USA to nie Rosja. Przecież za Trumpem stoi cały sztab ludzi, którzy będą ograniczać jego wybryki.
Między Wschodem a Zachodem odnajdziemy swoją drogę
---
Odpowiedz
Trump postraszył już jedną korporację, że jak wyprowadzi się do Meksyku i pozwalnia ludzi to straci rządowe kontrakty i już jest pierwszy deal.

http://www.cnbc.com/2016/11/29/trump-to-...urces.html
Odpowiedz
(28.11.2016, 16:57)znaLezczyni napisał(a): Gladiator,


Cytat:Skoro ma trzecią żonę, znaczy jest w nim coś je przyciąga i nie sprowadzał bym tego tylko do pieniędzy.

Skoro ma trzecią żonę, znaczy ma problemy ze stworzeniem stałego długoterminowego związku. Skoro nie umie osobistego życia poukładać w taki sposób, żeby było stabilne, trwałe i dojrzałe, jak może kierować krajem?
Pytanie jest retoryczne.

Tak przypuszczasz. Nie wiemy jednak czy przypadkiem nie była to tzw zołza z północy, albo któraś nie wyzwoliła się tak bardzo, że  nie widziała sensu dalszego  lokowania swoich emocji w domu. Tego nie wiemy. Dlatego zostawmy jednostronne stereotypy ocen, spójrzmy obiektywniej na  rzeczywistością. Niemniej masz racje, że przy wysokich stanowiskach dobrze widziana jest stabilność związków. Jeśli w dzisiejszych  paskudnych czasach ktoś potrafi mieć długo jedną żonę i gromadkę dzieci, to na pewno będzie  świetnym zarządzającym.


ad Dwa Litry Wody

Serio Dwulitrze, naprawdę? Najpierw jest naturalność, potem są  ramy wymagań zgodne z naturą, nie zaś narzucane sztuczne. Odwołujesz się do ram, bez uwzględnienia rzeczywistości, coś jak sztuka dla sztuki.


Iselin napisała

Cytat: Na przykład jest szansa, że nie będzie aż tak bardzo mieszał na Bliskim Wschodzie. Co do Hillary raczej nie ma takich nadziei.

Owszem. W wywiadzie dla WSJ, Trump stwierdził, że dalsza eskalacja USA w Syrii może wywołać konflikt z Rosją. Poprawne stosunków z Rosją obiecywał już Bush, potem Obama, wyszło jak zawsze. Niemniej sytuacja sie zmieniła, nastąpiło to przed czym ostrzegał Brzezinski w swojej "Globalnej szachownicy". Przynajmniej w przypadku Syrii mamy sojusz rosyjsko-chińsko-irański. USA dla zachowania wpływów w regionie muszą ustąpić. Kluczowe Aleppo przejmą wkrótce wojska rządowe, toczą sie tajne rokowania bez udziału USA. Do tego OPEC obniżyło wydobycie, co przypisuje sie wprost mediacji Putina, który został głównym rozgrywającym na Bliskim Wschodzie. Dlatego posunięcie Trumpa jest rozsądne, a taktyka konfrontacji dla utrzymania niemożliwej hegemonii reprezentowana przez Clinton upadła. Sztuka polega teraz na grze pierwszych skrzypiec w koncercie mocarstw. Oczywiście kręgi zbrojeniowe w USA zostają i działają. Wydaje sie jednak, że  mogą zostać na jakiś czas osłabione we wpływach.


ad temat


Proszę zwrócić  uwagę na większość wpisów- cham, prostak, rozbujane ego, libido  Uśmiech etcet. Polski klasyk odnoszenia sie rzeczy trzeciorzędnych, a pomijania tego co istotne. Wpis pitbulla - Trump postraszył już jedną korporację, że jak wyprowadzi się do Meksyku i pozwalnia ludzi to straci rządowe kontrakty i już jest pierwszy deal. Ludzie to widzą, to jest istotne, nie jego złoty lok i zachowania bufona.
Przede wszystkim Trump odwołuje się do państwa narodowego i broni miejsc pracy w USA. To idzie przeciw globalizmowi, stąd takie opory i sprowadzanie wszystkiego przez media do cech towarzyskich. Toczy sie gigantyczna globalna gra.
Odpowiedz
Co do libido, to Clinton też wyprawiał różne rzeczy, przy akceptacji swojej żony zresztą.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
Gladiator,

Cytat:Przynajmniej w przypadku Syrii mamy sojusz rosyjsko-chińsko-irański. USA dla zachowania wpływów w regionie muszą ustąpić. Kluczowe Aleppo przejmą wkrótce wojska rządowe, toczą sie tajne rokowania bez udziału USA. Do tego OPEC obniżyło wydobycie, co przypisuje sie wprost mediacji Putina, który został głównym rozgrywającym na Bliskim Wschodzie. Dlatego posunięcie Trumpa jest rozsądne, a taktyka konfrontacji dla utrzymania niemożliwej hegemonii reprezentowana przez Clinton upadła. Sztuka polega teraz na grze pierwszych skrzypiec w koncercie mocarstw. Oczywiście kręgi zbrojeniowe w USA zostają i działają. Wydaje sie jednak, że  mogą zostać na jakiś czas osłabione we wpływach.
I mamy odpowiedź na pytanie, czemu służyła pięcioletnia rzeźnia w Syrii i kto za nią odpowiada? I co najlepsze, tych ciężkich zarzutów nie stawia żaden zawzięty wróg Rosji i Putina, tylko ich rzecznik. Oczko
Cytat:Przede wszystkim Trump odwołuje się do państwa narodowego i broni miejsc pracy w USA. To idzie przeciw globalizmowi, stąd takie opory i sprowadzanie wszystkiego przez media do cech towarzyskich. Toczy sie gigantyczna globalna gra.
Tak się zastanawiam, jak idea państwa narodowego sprawdzi się w imperium rosyjskim i czy będzie równie ciepło przyjęta na Kremlu?
Odpowiedz
Iran grozi USA. Wygląda na to, że USA przybywa wrogów.

https://pl.sputniknews.com/polityka/2016...a-sankcje/
Odpowiedz
Podrzucam ciekawe opracowanie, część tekstu z przed 20 lat świetnie diagnozująca przyczyny tego co się obecnie  stało.


Ci Middle Americans zależni są od masowych struktur i organizacji menedżerskiej gospodarki i dominującej kultury. Ale reżim niewiele dla nich robi. Widzą oni, że ich miejsca pracy są niepewne, oszczędności coraz mniej warte, ulice, szkoły i domy mało bezpieczne, ich wybrani liderzy to miernoty lub kanciarze. Widzą, że ich moralne i religijne zasady oraz obyczaje są pod nieustannym atakiem ich własnego rządu, że ich dzieci uczone są pogardzać tym, w co oni wierzą. (...)

To są ci Amerykanie, którzy wyszydzani są jako Ciemnogród i atakowani jako rasiści, seksiści, antysemici, ksenofobowie, homofobowie i sprawcy „przestępstw z nienawiści” straszący w ciemnych zakamarkach kraju. To ich denuncjuje się w mass mediach jako mieszkańców „Ciemnej Strony Ameryki”, choć to właśnie ich energia, pracowitość i poświęcenie pozwalają istnieć reżimowi i elitom, które nimi pogardzają, wyzyskują ich i wywłaszczają. To oni są rzeczywistymi ofiarami reżimu i jądrem „Prawdziwej Ameryki”, „Narodu Amerykańskiego” i amerykańskiej cywilizacji. (...)

Afirmacja narodowej i kulturowej tożsamości będąca sercem nowej nacjonalistycznej etyki nabiera specjalnego znaczenia w okresie masowej imigracji, totalitarnego, skierowanego przeciw Białym, „wielokulturowego” fanatyzmu, wojny ekonomicznej i działania sił antynarodowego globalizmu.


Całość.

Póki były pieniądze na zapchanie każdej gęby, jakoś to funkcjonowało. Nieprzypadkowo upadek klasy średniej idzie w parze z osłabieniem USA, podcięto korzenie.Teraz ta intelektualna podłość polipprawności, systemu obliczonego na szczucie ludzi na siebie, zaczyna doskwierać.  Jest pytanie czy Ameryka obudzi się, czy wielokulturowy fanatyzm (czyt faszyzm), zostanie zachwiany?
Odpowiedz
Gladiator
Zabawna sprawa. U nas, gdy rok temu z okładem wybory prezydenckie wygrał Andrzej Duda, to zostało to odczytane jako wielkie narodowe przebudzenie i niechybny znak, że oto Polska wstaje z kolan, a nasze społeczeństwo odrzuca kosmopolityzm, liberalizm, brukselski dyktat i wszystko co tam jeszcze na Nowogrodzkiej wymyślą. Suweren zadecydował, mówiono. Teraz natomiast z grubsza to samo mówi się o USA – że oto tamtejszy Suweren, zrzuciwszy kajdany politpoprawności wstaje z kolan pokazując waszyngtońsko-nowojorskiemu establishmentowi fuckersa a światu dumne oblicze białego człowieka i czerwony od słońca kark. Tymczasem amerykański Suweren gremialnie poparł jednak Clinton oddając na nią 2 840 337 głosów więcej niż na Trumpa, który swoje zwycięstwo zawdzięcza nie masowemu poparciu społeczeństwa a systemowi wyborczemu ułożonemu przez establishment i dla establishmentu. W końcu, jeśli zsumować głosy oddane łącznie na Trumpa i Clinton, a następnie policzyć, ile każdemu z nich przypada z tej puli, to w zestawieniu Clinton uzyskuje 51,10% głosów a Trump 48,90%. Na Trumpa głosował więc niemal identyczny odsetek wyborców co podczas ostatnich wyborów w Polsce na Komorowskiego (48,45%), podczas gdy poparcie dla Clinton było w USA niemal tak duże jak w Polsce dla Dudy (51,55%). Jeżeli więc za punkt odniesienia przyjmiemy wyniki głosowania, to trzeba jasno powiedzieć, że amerykańskie społeczeństwo nie opowiedziało się bynajmniej za jakąś ichniejszą „dobrą zmianą”, która (rzekomo) znów uczyni Amerykę wielką, ale za tym by było jak było i to nawet, jeśli jest, jak jest.
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.
Odpowiedz
Martwię się ostatnio o integralność osobowości pitbru i Robura. No bo w styczniu Trump zostanie prezydentem USA, no ale jednak USA pozostanie cały czas USA. I jaka będzie ocena działalności hegemona? Z jednej strony człowiek ludu, z drugiej ten lud to imperialne kapitalistyczne świnie.
Odpowiedz
re Dwa Litry Wody


Jestem pod  wrażeniem trudu włożnego w wypisywanie tak dokładnych wyliczeń i do tego merytorycznej odpowiedzi.  Wcześniej pisałem tu:

Zaczęło sie podważanie wyników wyborów poprzez eksponowanie większej ilości głosów na Clinton (przynajmniej milion), a pomijaniu miażdżącego zwycięstwa Trumpa w kolegium elektorskim 306 do 232. Taki jest system i pod kątem tego systemu prowadzi się kampanię wyborczą. Większościowa ordynacja wymagałaby położenia akcentów na inne stany wraz ze zmianą sposobu dojścia do elektoratu. Dlatego pokładanie teraz akcentu na większościową przewagę gra tylko na stworzenie emocjonalnego poczucia krzywdy i jest bezzasadne.

I zdania nie zmieniłem. Gra się według istniejącego systemu i Trump wraz ze sztabem dobrze skalkulowali. Teraz to już tylko  jojczenie. Inna sprawa to, na ile liczenie głosów jest wiarygodne w sytuacji maszyn głosujących na jedynie słuszn(ą)ego kandydat(kę)a?
Co do elektronicznego liczenia, może warto powrócić do wyścigu Clinton - Sanders, dość oględnie pisano o tym u nas.

No i w końcu nadszedł listopad – i Pani Clinton zabrakło kilkunastu tysięcy głosów poparcia w dwóch wahających się stanach – w Michigan i Wisconsin (to w sumie aż 26 elektorów).
A kogo lokalni demokraci poparli tam wcześniej w prawyborach? No pewnie, że Sandersa...

 
Wszystko ma swoje przyczyny do których można dojść nie podniecając sie statystyką. Były  matactwa  w wewnętrznych wyborach,  mogły być już na poziomie prezydenckich, był obok podawany przykład głosowań w  Kalifornii. Zwłaszcza, że wierchuszka republikanów poparła Clinton. Niewykluczona jest więc sztucznie zwiększona przewaga  nie uważam jednak, aby całkowicie zmieniło to obraz. Tyle ku  rzetelności.

Marks twierdził, że byt kształtuje świadomość i co by o tym sataniście nie myśleć, miał wiele racji. Przebudzenie społeczeństwa USA może nastąpić wraz z pogarszaniem się standardów życia. Nic tak nie wpływa na trzeźwość poglądów jak troska o własne "cztery litery". Zapewne jedni będą chcieć socjalizmu za Sandersem, inni postawią na amerykańskie autentyczne wartości. Ci ostatni to zwolennicy Trumpa (choćby w mniejszości) mogą pociągnąć ten wózek, oczekujący na socjal raczej nie. Na socjal czekają głównie w USA czarni, imigranci z Ameryki łacińskiej, oni wózka nie pociągną. Mylę się? Wszystko spocznie na barkach ksenofobicznych, seksistowskich, patriarchalnych etcet białych samców. Być może wskażesz inne siły społeczne, które mogą stanowić przyszłość USA.
Mogę nie być fanem tego kraju, lecz jego dalsza degeneracja niczego dobrego nie przyniesie, jak żadna. Czy uda się ta rewolucja? Osobiście daje najwyżej 51% szans na choćby częściową poprawę stanu rzeczy. Podawałem tu link do jednego z ostatnich wykładów Huxleya z 1963 roku, wystarczy posłuchać .....

Machina propagandowa ruszyła właśnie, wszystkiemu winien jest "Putin i ruskie hakery", reszta w USA jest ok. Dokładnie taka sama poliporawna  propaganda  jak w Polsce.




Iselin napisała

Cytat:Co do libido, to Clinton też wyprawiał różne rzeczy, przy akceptacji swojej żony zresztą.

No właśnie. Raczej z ślepej miłości do męża nie została przy nim, a bezwzględne niszczenie jego kochanek było raczej spowodowane zimną kalkulacją niż zazdrością. Ta kalkulacja i trwanie (przynajmniej na pokaz) przyniosło efekty w postaci stanowiska, otarła się też o prezydenturę.
Jej kampania mocno zawierała się w seksizmie, czyli podkreślaniu, że jest kobietą i jej się z tego powodu coś należy. Tak silne powiązanie z własną płciowością, plus ogrom  nagromadzonego stresu w  małżeństwie (pokazowym) musiałby być w końcu odreagowany. Znaczy,  byłaby możliwość takiego upustu nagromadzonych przez lata emocji  w trakcie sprawowania władzy lub co gorsza w  decydujących momentach skali świata. Tego typu kobiety z taką przeszłością są potencjalnym materiałem na Lady Mackbet, niestety. Stąd uważam, że dobrze się stało jak się stało.



ad temat

Walka z podziemnym kręgiem zaczyna sie od cenzury "fałszywych wiadomości" podawanych na Youtube, facebooku, Twitterze, Google. To właśnie te paskudne "fałszywe wiadomości" uniemożliwiły zwycięstwo jedynie słusznej kandydatki. Należy oczekiwać powołania wspólnego dla tych portali Ministerstwa prawdy.
Odpowiedz
Oczywiście żadnych kontrargumentów dla tezy, że ruskie trolle i siana przez nich dezinformacja przyczyniły się do zwycięstwa Trumpa Gladiator nie poda. Gladiator bowiem świadom, że tak właśnie było i uważa to za właściwy obrót zdarzeń. Wszelką zaś krytykę kłamstw Putina ogłosi teraz jako "cenzurę".
Szymon Pyżalski
Odpowiedz
(14.12.2016, 13:18)Gladiator napisał(a): Machina propagandowa ruszyła właśnie, wszystkiemu winien jest "Putin i ruskie hakery", reszta w USA jest ok. Dokładnie taka sama poliporawna  propaganda  jak w Polsce.

Wiadomo Putin zawsze winny.  Duży uśmiech

Na kogoś trzeba zwalić swoją porażkę, a Putin nadaje się idealnie. To nie obłędna polityka doprowadziła do przegranych wyborów to Putin. HAHAHA

Widać jak nisko elity USA upadły. Nawet gdyby to było działanie Rosji to wstyd się tym chwalić, bo pokazuje jak łatwo można sterować mocarstwem USA. To co wtedy takie mocarstwo jest warte?

Jakoś USA nie mogą przekupić Rosjan by nie głosowali na Putina. Ciekawe? A taka bieda w Rosji, a oni nadal głosują na Putina. Jak to możliwe?

USA nie mogą wpłynąć na wybory w Rosji, a o proszę Putin może. HAHAHA
Brawa dla Putina. Jaki on potężny i trzęsie całym światem.
Odpowiedz
Wypływają na jaw kolejne fakty.

Wikileaks dostała materiały od źródła w Waszyngtonie. Czyli jednak to nie Rosja, a jakiś wkurzony Demokrata, który miał dostęp do danych. HAHAHAHA

https://market-ticker.org/akcs-www?post=231717
Odpowiedz
Myślę, że to się tutaj nadaje.




The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości