Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Dżihadyści jak pierwsi chrześcijanie?
#1
Ostatnio, trochę z lektur, trochę z najnowszych niusów wyłoniła mi się lekko niepokojąca paralela.
Można mianowicie wywieść sporo analogii pomiędzy postępowaniem dzisiejszych dżihadystów we współczesnym 'Zachodzie" i pierwszych chrześcijan w antycznym Rzymie.

Zacznijmy od porównania specyfiki obu 'lokalizacji'
Zarówno w Rzymie jak i we współczesnej cywilizacji Zachodu można mówić o daleko posuniętej otwartości na różne religie, różnych bogów.
W Rzymie samo pojecie 'religio' miało swoiste znaczenie.
Obejmowało raczej sformalizowane rytuały oddawane bóstwom (głównie składanie ofiar, obchodzenie świąt), będące niejako przejawem uczestniczenia w życiu społecznym państwa.
Z kultury greckiej przejęto cały arsenał panteizmu, gdzie było też i miejsce dla świątyni dla 'nieznanego boga'.
Wypisz-wymaluj antyczna wersja współczesnego multi-kulti.

I tu do tej sformalizowanej i lekko letniej religijności rzymskiej wkraczają wyznawcy Mistrza.
Przez pierwsze 150 lat raczej nie ma mowy o jakiś prześladowaniach, raczej i narastającym wk... dla apokaliptycznego i holistycznego charakteru ich wierzeń.
To nie było tylko klepanie rytuałów ale żywa wiara w nadejście innego świata i bezceremonialnie okazywany brak zainteresowania tymi rzymskimi serwitutami obywatelskimi.
Chrześcijanie gardzili też życiem doczesnym, gotowi byli na męczeństwo czym bardzo przerażali ówczesnych Rzymian, używających życia.
Dodatkowo chrześcijanie sami kisili się we własnym sosie, mówili do siebie "bracie' lub 'siostro' - to też było bardzo podejrzane.
Jakby tego było mało, chrześcijanie mieli niemiły obyczaj prozelityzmu, krzewienia wiary w imię swojej, wg ich mniemania wyższej moralności.

Rzymianie nazywali ich postawę 'superstitio' co oznaczało nie tylko zabobon ale nieznośną nadgorliwość religijną.
Właściwie same prześladowania miały początek w zarazach i oskarżeniach tych wyobcowanych nadgorliwców o ich wywołanie (np. w Lyonie).
Doszło do tego, że wprowadzono obowiązek urzędowego rejestrowania ofiar składanych bogom.
Umożliwiło to wyłapanie tych niegodziwców, jawnie olewających istotę bycia Rzymianinem.
Tego było za wiele. Ruszyła maszyna, a jeden z dowódców rzymskich, wyraźnie poirytowany pisał "jest tyle przepaści, do których mogą się rzucić, a oni sami napraszają się na męczeństwo i zawracają nam głowę".

Czy czegoś to nie przypomina?
Czy dzisiejszy Zachód, to nie panteistyczny Rzym?
Czy dzisiejsi dżihadyści, ludzie wiary, jawnie gardzący wartościami Zachodu, kiszący się w swoim sosie, mówiący do siebie 'bracie, siostro', skuteczni w zdobywaniu nowych dusz, gotowi na męczeństwo to nie....?

Oby tylko ciąg dalszy nie był podobny jak ten rzymski.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#2
(09.12.2016, 01:38)Sofeicz napisał(a): Zacznijmy od porównania specyfiki obu 'lokalizacji'
Zarówno w Rzymie jak i we współczesnej cywilizacji Zachodu można mówić o daleko posuniętej otwartości na różne religie, różnych bogów.
W Rzymie samo pojecie 'religio' miało swoiste znaczenie.
Obejmowało raczej sformalizowane rytuały oddawane bóstwom (głównie składanie ofiar, obchodzenie świąt), będące niejako przejawem uczestniczenia w życiu społecznym państwa.
Z kultury greckiej przejęto cały arsenał panteizmu, gdzie było też i miejsce dla świątyni dla 'nieznanego boga'.
Wypisz-wymaluj antyczna wersja współczesnego multi-kulti.
No właśnie to podobieństwo nie jest wcale takie mocne. Rzym bowiem nie znał pojęcia "rozdziału Kościoła od państwa". W ogóle wątpię, czy taką koncepcję dałoby się rzymskiemu poganinowi wyjaśnić. Owszem - był Rzym otwarty na innych bogów, ale jednocześnie obszar tradycyjnej rzymskiej religijności był nierozłącznie związany z państwowością. Urzędnicy rzymscy spełniali jednocześnie funkcje kapłańskie.

Cytat:I tu do tej sformalizowanej i lekko letniej religijności rzymskiej wkraczają wyznawcy Mistrza.
Przez pierwsze 150 lat raczej nie ma mowy o jakiś prześladowaniach, raczej i narastającym wk... dla apokaliptycznego i holistycznego charakteru ich wierzeń.
To nie było tylko klepanie rytuałów ale żywa wiara w nadejście innego świata i bezceremonialnie okazywany brak zainteresowania tymi rzymskimi serwitutami obywatelskimi.
I tutaj pojawia się istota konfliktu. Chrześcijanie wywodzą się z judaizmu. Judaizm zaś tradycyjnie rozróżnia rolę kapłana, króla i proroka. I Mojżesz jest w ich tradycyjnej historiografii ostatnią postacią, która te role miesza. Potem mamy okres, w którym osobno funkcjonuje władza królewska, osobno kasta kapłańska i czasem również osobno - prorok. Chrześcijanie więc potrafią zrozumieć światopogląd wyrażony przez Chrystusa "Bogu co boskie, cezarowi co cesarskie".

Zauważ, że w sytuacji, którą Ty uważasz za analogiczną porządek jest odwrócony. To Zachód wyznaje zasadę rozdziału Kościoła od Państwa. Dżihadyści zaś pragną kalifatu i szariatu kontestując cały porządek Zachodu, tak polityczny, jak i duchowy.
Cytat:Chrześcijanie gardzili też życiem doczesnym, gotowi byli na męczeństwo czym bardzo przerażali ówczesnych Rzymian, używających życia.
Dodatkowo chrześcijanie sami kisili się we własnym sosie, mówili do siebie "bracie' lub 'siostro' - to też było bardzo podejrzane.
Jakby tego było mało, chrześcijanie mieli niemiły obyczaj prozelityzmu, krzewienia wiary w imię swojej, wg ich mniemania wyższej moralności.
Ale i nie byli w owym czasie jedyną grupą, która się "kisiła" i która prozelityzowała. Istniał już wtedy gnostycyzm. Istniały również misteria mitraickie. O ile te ostatnie były taką ówczesną scientologią - zabawą dla elit, o tyle gnostycyzm stał się głównym rywalem chrześcijaństwa. W porównaniu do gnostycyzmu zaś ciężko jest mówić, że "chrześcijanie gardzą życiem doczesnym". To gnostycy całkowicie kontestowali świat materialny.
Cytat:Oby tylko ciąg dalszy nie był podobny jak ten rzymski.
To znaczy jaki? Że nasza cywilizacja upadnie pod własnym ciężarem, a dżihadyści na jej gruzach zbudują stokroć wspanialszą cywilizację naukowo-techniczną? Niestety nie ma mowy.
Szymon Pyżalski
Odpowiedz
#3
(09.12.2016, 01:38)Sofeicz napisał(a): Rzymianie nazywali ich postawę 'superstitio' co oznaczało nie tylko zabobon ale nieznośną nadgorliwość religijną.

Rzymianie nazywali tak każdy nieortodoksyjny kult, wymykający się ich kontroli, nie tylko obce (galijskie, chaldejskie, żydowskie) także niektóre rzymskie praktyki religijne (np. bachanalia).
Wychwytujesz bardzo powierzchowne podobieństwa, nie zwracając uwagi na zasadnicze różnice. Męczeństwo pierwszych chrześcijan i "męczeństwo" dzisiejszych dżihadystów. Pierwsi chrześcijanie byli gotowi umierać za Chrystusa, dżihadyści za swoją wiarę także, niestety ci ostatni tylko pod warunkiem, że ich śmierć pociągnie za sobą inne ludzkie (oczywiście niewierne) istnienia.
Odpowiedz
#4
Oboje macie dużo racji - z pokorą przyjmuję krytykę na klatę.
Cóż, analogia jest mocno .... autorska.
Naszło mnie głównie po obejrzeniu dokumentu "Mój brat islamista" (polecam - nie wiem czy gdzieś jest dostępny w sieci).
Zwróciłem uwagę na tę chorobliwą zaraźliwość i ekstremalność tego dżihadystycznego wektora i bezradność demokratycznego otoczenia, które stara się udawać, że to deszcz pada.

Cytat:To znaczy jaki? Że nasza cywilizacja upadnie pod własnym ciężarem, a dżihadyści na jej gruzach zbudują stokroć wspanialszą cywilizację naukowo-techniczną? Niestety nie ma mowy.
Po upadku Rzymu też nastąpiło ileś tam wieków ciemnych.

Cytat:pierwsi chrześcijanie byli gotowi umierać za Chrystusa, dżihadyści za swoją wiarę także, niestety ci ostatni tylko pod warunkiem, że ich śmierć pociągnie za sobą inne ludzkie (oczywiście niewierne) istnienia.
Ale gotowość do samounicestwienia w imię religii jest najwyższej rangi.
Kto jest gotowy umierać za UE albo premiera UK?
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#5
(09.12.2016, 09:59)zefciu napisał(a): Istniały również misteria mitraickie. O ile te ostatnie były taką ówczesną scientologią

Masz jakieś źródła o mitraizmie?
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz
#6
@ Sofeicz
Pozwolić na to by ktoś Cię zabił, bo Ty nie chcesz nikogo zabijać, to twoim zdaniem samounicestwienie?Zwłaszcza, jeśli wierzysz w życie wieczne?

 Poznanie Jezusa uwalnia z więzienia własnych wierzeń.

 Wiara w Jezusa uzdalnia do właściwego korzystania z wolności.
 
Odpowiedz
#7
(09.12.2016, 13:24)Socjopapa napisał(a): Masz jakieś źródła o mitraizmie?
Przepraszam za to porównanie - nie wnikałem tutaj w istotę tej religii. Bardziej chodziło mi o jej aspekt społeczny - mitraizm wpływami ograniczał się do wyższych klas społecznych. Chrześcijaństwo było bardziej plebejskie (choć nie w sposób, który by odstraszał wszystkich intelektualistów).
Szymon Pyżalski
Odpowiedz
#8
(09.12.2016, 01:38)Sofeicz napisał(a): Chrześcijanie gardzili też życiem doczesnym, gotowi byli na męczeństwo czym bardzo przerażali ówczesnych Rzymian, używających życia.

Chrześcijanie byli gotowi na śmierć zadaną im przez Rzymian.
Muzułmanie gotowi są na zadanie śmierci Europejczykom.

(09.12.2016, 01:38)Sofeicz napisał(a): Oby tylko ciąg dalszy nie był podobny jak ten rzymski.

Nie będzie - ze względu na styl życia muzułmanów oraz ich system aksjologiczny.

(09.12.2016, 12:29)Sofeicz napisał(a): Ale gotowość do samounicestwienia w imię religii jest najwyższej rangi.
Kto jest gotowy umierać za UE albo premiera UK?

Pewnie nikt. Politycy to kurwy, którymi można tylko gardzić.

Poza tym my powinniśmy mieć inne podejście. Nie gotowość do umierania tylko gotowość do zabijania - by zapewnić bezpieczeństwo i spokój naszym bliskim.
Wielki jest człowiek, który w bogactwie żyje tak, jakby był ubogi.
Odpowiedz
#9
Sofeicz,

tym wątkiem dotknąłeś czegoś niezwykle istotnego i nie chodzi tylko o podobieństwa pomiędzy sytuacją współczesnego Zachodu, atakowanego przez Islamistów, a Rzymem i jego relacjami z Chrześcijaństwem. Twój post jest pytaniem o naturę naszych potrzeb psychicznych i motywy naszych zachowań. Jest próbą odpowiedzi, co daje ludziom satysfakcję i co ich w życiu napędza? Bez wątpienia sama "ciepła woda w kranie" i perspektywa zwiększania PKB na głowę, nie są końcem naszych życiowych aspiracji i ograniczanie się tylko do nich wywołuje poczucie pustki i niespełnienia. W porównaniu z nimi życie "na krawędzi" i walka o realizację wielkiego celu, lub upowszechnienie wielkiej idei, mogą być dla wielu ludzi znacznie atrakcyjniejsze, pomimo ceny jaką przychodzi za to zapłacić.

To jest także pytanie o stan cywilizacji Zachodu, czy przypadkiem nie wyczerpał on już potencjału rozwojowego i czy trwającą setki lat dominacją w świecie nie uruchomił w swoim otoczeniu przekonania o zasadności prawa do zemsty i odwetu za doznane upokorzenia?  Na takiej pożywce mogą pojawić się ruchy polityczne i religijne o charakterze rewanżystowskim i mesjanistycznym. Nie sądzę, żeby to byli obecni dżihadyści, ruch nastawiony na zyski z wojennego biznesu, ale po ich raczej pewnym rozgromieniu pojawią się następcy i ci mogą zjednoczyć rozproszony potencjał nienawiści do Zachodu i do Chrześcijaństwa. 

Wybacz, że w twoim wątku przywołam starą dyskusję jeszcze z Katolika, ale uważam, że wpisuje się ona omawianą tematykę pytaniem, czy potrzebujemy jeszcze wielkich idei?
Potrzeba wielkich idei w życiu społecznym
Odpowiedz
#10
Cytat:Chrześcijanie byli gotowi na śmierć zadaną im przez Rzymian.
Wszyscy, bez wyjątku? Większość? Choćby jeden na stu?

Cytat:Muzułmanie gotowi są na zadanie śmierci Europejczykom
Wszyscy, bez wyjątku? Jak wyżej.
"Obrońcy" życia = mordercy kobiet
it`s okay to eat fish .
Cause they don`t have any feelings
Odpowiedz
#11
Wiadomo, że nie wszyscy. Dokładnych liczb niestety ci nie podam Oczko
Wielki jest człowiek, który w bogactwie żyje tak, jakby był ubogi.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości