Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 4
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pan prezydent Donald Trump
#41
KODpKOD napisał(a): Zaczęło się:
[Obrazek: C2rlXKzWQAATlRK.jpg]


Jak na razie, to męskość tego pana jest w ruinie Uśmiech
Może niech się wypowiedzą jakieś panie.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#42
Z stron Bialego Domu zniknely strony o globalnym ocipieniu i LGBTQWERTY.
Dobry poczatek
Komitet Obrony Demokracji przed Komitetem Obrony Demokracji

"Gdy kobieta osiąga orgazm z mężczyzną, kolaboruje z systemem patriarchalnym, erotyzując tylko opresję, której ulega."

 - Sheila Jeffreys, profesorka nauk politycznych na Uniwersytecie w Melbourne w Australii, feministka i lesbijka.

Odpowiedz
#43
http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/7...i.html#MT2

Ciekawe jakie będą rozmiary epidemii schizofrenii na prawicy, kiedy Trump wycofa amerykańskich żołnierzy z Polski, ale nadal sytuacja w USA będzie naśladować Polskę PiS.
Odpowiedz
#44
Ja z kolei widzę u opozycji powielanie błędów. Podstawowym błędem jest demonizowanie i popadanie w histerię. Jak można na poważnie traktować i popierać ludzi, którzy robią z Kaczyńskiego dyktatora-Hitlera? To już nie da się go krytykować za to, co naprawdę uczynił? Ja bym na miejscu opozycji zamiast histeryzować o dyktatorach, uczepił się i możliwie jak najbardziej nagłośnił wszystkie pisowskie nepotyzmy. Materiału jest na to od zarąbania.

Tak samo nie wiem jak ktoś normalny opowie się po stronie krytyków Trumpa jeśli dalej będą biegać po ulicach, rozwalać witryny sklepowe, podpalać samochody i obnosić się z szyldami pt. "jebać patriarchat". No kurde no, gdzie tu jakiekolwiek wyczucie? I po co znowuż robić z Trumpa Hitlera i dyktatora? Normalny, umiarkowany człowiek, neutralnie nastawiony do polityki, nie poprze kipiących z nienawiści wrogów czy to Kaczora czy to Trumpa. (nie poprze też oczywiście kipiących z wrogości Kaczyńskiego i Trumpa).

Zamiast histeryzowania i demonizowania - rzetelna krytyka. Zobacz na YT jak ogromna ilość jest filmików ze zrozpaczonymi demokratami. Ten ból dupy jest żałosny. To jest okazywanie zajebistej słabości. To nie jest godne przyjęcie porażki. Ale pośmiać się można:

Odpowiedz
#45
lumberjack napisał(a): Ja z kolei widzę u opozycji powielanie błędów. Podstawowym błędem jest demonizowanie i popadanie w histerię. Jak można na poważnie traktować i popierać ludzi, którzy robią z Kaczyńskiego dyktatora-Hitlera? To już nie da się go krytykować za to, co naprawdę uczynił? Ja bym na miejscu opozycji zamiast histeryzować o dyktatorach, uczepił się i możliwie jak najbardziej nagłośnił wszystkie pisowskie nepotyzmy. Materiału jest na to od zarąbania.

Czy w Polsce jest obecnie autorytaryzm? Nie. Czy istnieją obawy, że Kaczyński ma na niego ochotę? Owszem i to uzasadnione*. Tak więc, mimo, że niektórzy przesadzają  ostrożność pod tym względem jest rozsądniejsza niż postawa, którą proponujesz. Bo jeżeli Ci posądzający PIS o zapędy autorytarne mają rację to w momencie gdy to czego się obawiają stanie się rzeczywistością na protestowanie będzie za późno. A taki system rządów można wprowadzić małymi kroczkami, które same w sobie wydadzą się relatywnie niegroźne.

* ot przykład z piątku - Kaczyński zapowiedział, że głównym celem PIS na najbliższe lata oprócz obsadzenia pisiewiczami szkół i samorządów w których pisiewiczów jest na razie za mało musi być reforma prywatnych mediów tak aby pisały "prawdę" - niby nic  - ot standardowe kłapanie z serii "jak ktoś nas nie popiera to jest zmanipulowany przez Wyborczą"  - ale jak się nad tym zastanowić to ciężko aby nie zapaliła się ostrzegacza lampka. A takich wypowiedzi jak i działań jest sporo (były nawet niedawno tu na forum  dokładnie wymienione). No chyba, że masz do polityków aż tak duże zaufanie, iż uważasz, że nie ma czego się bać. Moim zdaniem byłby to jednak zbyt duży optymizm - bo jeżeli będą mieli okazję do umocnienia swojej władzy to się nie zawahają - na ten moment ograniczają ich dwie rzeczy:
to, że Polacy potrafią jeszcze wyjść na ulicę w proteście przeciw ich działaniom. Oraz to, że jeszcze nie "zreformowali" sądów tak jak zrobili to z prokuraturą i nie działają one na ich zawołanie.
"Dosyć — mówił — naszukałem się po lesie i ledwie tego smolnego pniaka zdybałem, ale czem wy, moje dzieci, będzieta kiedyś świecić, skoro lasy się umykają, i coraz trudniej o smolny kawałek drzewa?”.








Odpowiedz
#46
lumberjack,

odnośnie tego co napisał Dziad - nic dodać, nic ująć. Natomiast jedno zdanie komentarza do Twojej wypowiedzi:
Cytat:Ja z kolei widzę u opozycji powielanie błędów. Podstawowym błędem jest demonizowanie i popadanie w histerię. Jak można na poważnie traktować i popierać ludzi, którzy robią z Kaczyńskiego dyktatora-Hitlera? To już nie da się go krytykować za to, co naprawdę uczynił? Ja bym na miejscu opozycji zamiast histeryzować o dyktatorach, uczepił się i możliwie jak najbardziej nagłośnił wszystkie pisowskie nepotyzmy. Materiału jest na to od zarąbania. 
Pisowski nepotyzm, choć rozdęty do niebywałych rozmiarów, jest stosunkowo niewielkim zagrożeniem, w odróżnieniu od ewentualnej dyktatury. Spytaj się Niemców co na ten temat sądzą? Z tym, że nie obecne pokolenie, ale to, pamiętające Hitlera i II WŚ.
Proszę, żebyś nie wyskakiwał wobec mnie z tekstem o histerii, zmiany polityczne zachodzące w świecie, w tym zmiana w Polsce, mogą ściągnąć na nas jeszcze większe nieszczęście. Przy którym Twoje problemy z dopinaniem domowego budżetu byłby pryszczem nie wartym wzmianki.
Dlatego ja zajmuję się pierwszym zagrożeniem, ignorując to drugie.
Odpowiedz
#47
To znaczy lumberjack ma trochę racji w tym, że porównywanie ich do Hitlera czy nazistowskich Niemiec to gruba przesada, która może znieczulić na prawdziwe zagrożenia.
Bo jeżeli ktoś by mnie spytał czy PIS zamierza zbudować dyktaturę w klasycznym stylu z prześladowaniem opozycji, pałowaniem protestujących i więzieniami zapełnionymi więźniami politycznymi to odpowiem, że nie - takie zagrożenie nie istnieje.

PIS ma zupełnie inny plan.  Sejm i Senat ich, prezydent ich, TK ich prokuratura ich. Do tego jeszcze podporządkują sobie sądy, walną jakieś ustawy ograniczające media i zmienią ordynację wyborczą w taki sposób jak zrobiono to na Węgrzech.  I będą absolutnie bezkarni bo wszystkie organy państwa będą od nich zależne (a raczej od pewnego posła, który jednocześnie jest prezesem partii) a sytuacje takie jak ostatnio, gdzie sąd zmusił prokuraturę do zajęcia się sprawą Misiewicza już im nie będą psuć humoru. A jakaś forma straszaka na media oraz ordynacja wyborcza sprawi, że wygrywanie kolejnych wyborów będą mieli praktycznie pewne. I tu masz gotowy przepis na autorytaryzm w łagodnym stylu.
"Dosyć — mówił — naszukałem się po lesie i ledwie tego smolnego pniaka zdybałem, ale czem wy, moje dzieci, będzieta kiedyś świecić, skoro lasy się umykają, i coraz trudniej o smolny kawałek drzewa?”.








Odpowiedz
#48
Sęk w tym że Polska to nie Węgry. Oni mogą tego chcieć ale jakie mają możliwości realizacji. Nawet po realizacji planów przejęcia wszystkiego co się da ale przy pozostawieniu wyborów to wybory przerżną. Jak nie najbliższe to kolejne. Przy czym zakładam że ośmiu lat rządzić nie będą. Zgniotą ich wypełnione obietnice wyborcze, tak jak zgniotły socjalistów na Węgrzech. I nic im nie pomoże. Już teraz sprawili że praca za granicą stała się bardziej opłacalna, więc kto żyw wyjedzie. A ci co zostaną na stałe będą cierpieć. Przecież nie da się zjeść ciastko i mieć ciastko.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#49
Zjawisko o którym pisał lumberjack jest zrozumiałe. Kiedy człowiek poruszy nogą przy owczarku niemieckim, owczarek nawet nie zwróci uwagi. Ale kiedy zrobi to samo przy yorku, piesek zapewne odskoczy wystraszony. Im ktoś jest mniejszy tym bardziej dotykają go zmiany na górze i tym bardziej jest wyczulony na najdrobniejsze nawet oznaki, że coś złego się zbliża.
Odpowiedz
#50
Dziad Borowy,

Cytat:To znaczy lumberjack ma trochę racji w tym, że porównywanie ich do Hitlera czy nazistowskich Niemiec to gruba przesada, która może znieczulić na prawdziwe zagrożenia.
Bo jeżeli ktoś by mnie spytał czy PIS zamierza zbudować dyktaturę w klasycznym stylu z prześladowaniem opozycji, pałowaniem protestujących i więzieniami zapełnionymi więźniami politycznymi to odpowiem, że nie - takie zagrożenie nie istnieje. 

PIS ma zupełnie inny plan.  Sejm i Senat ich, prezydent ich, TK ich prokuratura ich. Do tego jeszcze podporządkują sobie sądy, walną jakieś ustawy ograniczające media i zmienią ordynację wyborczą w taki sposób jak zrobiono to na Węgrzech.  I będą absolutnie bezkarni bo wszystkie organy państwa będą od nich zależne (a raczej od pewnego posła, który jednocześnie jest prezesem partii) a sytuacje takie jak ostatnio, gdzie sąd zmusił prokuraturę do zajęcia się sprawą Misiewicza już im nie będą psuć humoru. A jakaś forma straszaka na media oraz ordynacja wyborcza sprawi, że wygrywanie kolejnych wyborów będą mieli praktycznie pewne. I tu masz gotowy przepis na autorytaryzm w łagodnym stylu.
Opisując stan dzisiejszy masz pełną rację, ale nie wiemy, co wydarzy się jutro. W poprzednim poście odnosiłem się do tego fragmentu wypowiedzi lumbera, w którym krytykował reakcję ludzi na wybór Trumpa. Nie uważam, żeby była nieuzasadniona, albo przesadzona. Wybór Trumpa na Prezydenta USA był kolejnym krokiem ku destrukcji porządku światowego, a to budzi obawy o przyszłość świata u wielu ludzi. Reakcją na takie zmiany mogą być z jednej strony postawy ksenofobiczne, lęk i chęć szukania oparcia w autorytaryzmie. Z drugiej, protesty przeciwko takiej polityce. Mamy swoją własną dekadę lat 30 XX wieku.
Wobec takich zagrożeń mówienie o histerii, czy o kłopotach z budżetem jest w mojej ocenie nieporozumieniem.

Pisząc o Hitlerze, nie sugeruję, że Kaczyński jest jego kopią i ma podobne plany, przypominam jedynie, że Adolf uzyskał władzę w drodze wyborów, po czym podsycał w Niemcach te same lęki, i budził te same emocje, które moim zdaniem całkiem świadomie wykorzystuje Kaczyński, a teraz i Trump. Należy bać się nie osoby, tylko metod, które w polityce stosuje.
Odpowiedz
#51
Moritz 2.0 napisał(a): Sęk w tym że Polska to nie Węgry. Oni mogą tego chcieć ale jakie mają możliwości realizacji.

Mają. Ordynacja mieszana gdy część posłów wybierana będzie tak jak teraz a część z JOW. Potem wystarczy tak podzielić okręgi aby premiowały PIS i przy 35% realnego poparcia mogą mieć w sejmie nawet większość konstytucyjną.
"Dosyć — mówił — naszukałem się po lesie i ledwie tego smolnego pniaka zdybałem, ale czem wy, moje dzieci, będzieta kiedyś świecić, skoro lasy się umykają, i coraz trudniej o smolny kawałek drzewa?”.








Odpowiedz
#52
Nawet w takim wypadku pozostaje kwestia poparcia przy pogarszającej się koniunkturze. Jakoś mnie nie przekonuje że partia doprowadzająca do niszczenia budżetu się utrzyma. Jak tylko kasy zabraknie to zniknie poparcie cokolwiek by oni nie wyczyniali.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#53
Ale wcale nie jest pewne, że pogorszająca się sytuacja gospodarcza doprowadzi do znaczącego spadku poparcia. Twardemu elektoratowi PIS wcale nie zależy na tym aby w kraju było dobrze ale na tym aby po prostu rządził PIS.
"Dosyć — mówił — naszukałem się po lesie i ledwie tego smolnego pniaka zdybałem, ale czem wy, moje dzieci, będzieta kiedyś świecić, skoro lasy się umykają, i coraz trudniej o smolny kawałek drzewa?”.








Odpowiedz
#54
To jest fakt, ale sytuacja gdy przeciętny pracownik dostaje po kieszeni, wszystko drożeje a młodzi uciekaja za granice pewnie zmobilizuje elektorat nieaktywny. I poparcie dla PiS w wynikach wyborów procentowo spadnie. A przecież dojdzie jeszcze elektorat rozczarowany, kiedy się okaże ze na 500+ nie ma kasy albo za to kupić można mniej niż na początku. I oni już raczej do urn nie pójdą. A beton jest w wieku 50+ więc daje im co najwyżej jedna kadencje jeszcze. A i to z duza dozą sceptycyzmu.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#55
lumberjack napisał(a): Ja z kolei widzę u opozycji powielanie błędów. Podstawowym błędem jest demonizowanie i popadanie w histerię. Jak można na poważnie traktować i popierać ludzi, którzy robią z Kaczyńskiego dyktatora-Hitlera? To już nie da się go krytykować za to, co naprawdę uczynił? 

Widocznie bez demonizowania i bez histerii Kaczor nie jest taki zły. Pisałem o tym wiele razy i widzę, że jako głos pewnego rozsądku w obozie kaczofobicznym zostaniesz zniszczony.
Była ostatnio jakaś audycja u Kraśki gdzie jeden gościu się wygłupił w ten sam sposób co Ty. Zadrzyj przed gniewem Żarłaka. .
Komitet Obrony Demokracji przed Komitetem Obrony Demokracji

"Gdy kobieta osiąga orgazm z mężczyzną, kolaboruje z systemem patriarchalnym, erotyzując tylko opresję, której ulega."

 - Sheila Jeffreys, profesorka nauk politycznych na Uniwersytecie w Melbourne w Australii, feministka i lesbijka.

Odpowiedz
#56
DziadBorowy napisał(a):
Moritz 2.0 napisał(a): Sęk w tym że Polska to nie Węgry. Oni mogą tego chcieć ale jakie mają możliwości realizacji.

Mają. Ordynacja mieszana gdy część posłów wybierana będzie tak jak teraz a część z JOW. Potem wystarczy tak podzielić okręgi aby premiowały PIS i przy 35% realnego poparcia mogą mieć w sejmie nawet większość konstytucyjną.

Jeden politolog podal taki scenariusz, ze pomimo zapisow o proporcjonalnosci wyborow to moga to ominac poprzez zmniejszenie okregow do dwoch mandatow. W ten sposob uzyskuja swoje upragnione rozwiazanie JOW w calym kraju zachowujac pozory zgodnosci z prawem. Celem jest niedopuszczenie do powstania alternatywy dla obecnego rezimu, a JOW nadaje sie idealnie do zabetonowania sceny na amen.

Naprawde odradzam tok myslenia, ktory sugeruje "zmeczenie" sie obecnym rezimem wraz z uplywem czasu. To sie nie stanie. Zamiast zmeczenia wystapi przyzwyczajenie i umocnienie przekonania o braku sensownej alternatywy, ktore jest umiejetnie podsycane przez prowokowanie opozycji zeby sie kompromitowala. Dlatego Kaczynski wyszedl z propozycja skonsilidowania opozycji. Efekt bylby taki jak wyzej opisalem. Na szczescie Schetyna tego nie lyknal.

Jedyna mozliowosc w zahamowaniu PiS w roznych zapedach jest masowa krytyka roznych dzialan. Manifestacje w sprawach kluczowych i naciski np. w sprawie podatkow moga ich wystraszyc. Jeszcze, moga, bo sa slabi. Za kilka lat moga byc na tyle silni ze nie beda sie przejmowac manifestacjami.
Odpowiedz
#57
Dla mnie najśmieszniejszym jest ten o dzieleniu Polaków. Wyraźny podział istniał już po katastrofie smoleńskiej i choć kaczyński teraz to podsyca, to raczej uczynił to w 2010 a nie teraz,co mu się zarzuca .

Chyba, że nie chodzi o podział ideologiczny a o słowne (póki co) dzielenie na lepszych gorszych, co się niestety dzieje
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
#58
Ta druga opcja. Czysty pragmatyzm polityczny. Moze sie wydawac ze chodzi o ideologie, ale w grunice rzeczy nie gra ona pierwszych skrzypiec.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#59
Ten podział pojawił się w roku 2005 gdy PIS stwierdził, że bardziej niż koalicja z PO opłaci mu się na dłuższą metę konflikt. Wówczas praktycznie z dnia na dzień PO, która wcześniej była traktowana jako sojusznik w walce z postkomunistami z SLD awansowała do roli głównej siły zrzeszającej element "antypolski". Młodsi użytkownicy mogą nie pamiętać a teraz im się to może nie mieścić w głowie ale był okres w którym PO i PIS miały tworzyć koalicję Duży uśmiech Co więcej taka koalicja wydawała się wszystkim absolutnie naturalną rzeczą.
"Dosyć — mówił — naszukałem się po lesie i ledwie tego smolnego pniaka zdybałem, ale czem wy, moje dzieci, będzieta kiedyś świecić, skoro lasy się umykają, i coraz trudniej o smolny kawałek drzewa?”.








Odpowiedz
#60
DziadBorowy napisał(a): To znaczy lumberjack ma trochę racji w tym, że porównywanie ich do Hitlera czy nazistowskich Niemiec to gruba przesada, która może znieczulić na prawdziwe zagrożenia.

Dokładnie o to mi chodzi. O nic więcej.
exeter napisał(a): Pisowski nepotyzm, choć rozdęty do niebywałych rozmiarów, jest stosunkowo niewielkim zagrożeniem, w odróżnieniu od ewentualnej dyktatury.

Tak - masz rację co do zagrożenia, ale z propagandowego punktu widzenia nie jest to istotne.

Pomyśl sobie, wyobraź sobie przeciętnego Mietka tudzież Janusza, którzy zapierdzielają w pracy, a po pracy czas mają zajęty przez rodzinę i inne obowiązki domowe. Czy oni interesują się jakimś Trybunałem Konstytucyjnym? Czy interesuje ich jakaś abstrakcyjna prawna kontrowersja? Normalny człowiek nie zagłębi się w niuanse tego w miarę ambitnego tematu.

Co innego temat nepotyzmu. Nepotyzm może i nie jest tak groźny jak próby zmieniania prawa, ale jak Mietek i Janusz usłyszą, że PiSowcy rozdają stanowiska i kasę za nic nie robienie, a Mietek i Janusz muszą całymi miesiącami harować na swoje dwa tysie z hakiem, to właśnie to prędzej ich zniechęci do PiSu.

Nie wiem kto się w obecnej opozycji zajmuje propagandą, chyba ktoś oderwany od rzeczywistości. Problem z TK jest problemem, który ludzie widzą jako spór poprzednich świń z nowymi świniami. Spór o koryto. Spór w którym opozycję stanowią ludzie, którzy kiedyś w ten czy inny sposób skompromitowali się. Gdybym chciał obniżać PiSowi poparcie, to uderzałbym w takie punkty jak nepotyzm. Rozdrapywałbym publicznie na czynniki pierwsze jedną nepotyczną akcję za drugą. I najlepiej by było, żeby zrobić tak, żeby ta krytyka nie szła bezpośrednio ze strony środowisk KODowo platformianych tylko od ludzi i mediów niepowiązanych z KODem. Nie wiem kurde, no, zapłaciłbym FAKTowi i SUper Expresowi, żeby stałą rubrykę zrobili z regularnymi opisami podejrzanego, szemranego przejmowania tudzież rozdawania synekur.

KODpKOD napisał(a): Widocznie bez demonizowania i bez histerii Kaczor nie jest taki zły.

Nie jest jakimś strasznie okropnym politykiem (i ja się go nie obawiam), ale też nie jest kimś kto rządzi dobrze. Cały czas widzę, że w Polsce nic się nie zmienia na moją (czyli zwykłego robola jakich w Polsce jest pierdyliard) korzyść. Nie robią nic, żeby ułatwić mi życie.

DziadBorowy napisał(a): Ten podział pojawił się w roku 2005 gdy PIS stwierdził, że bardziej niż koalicja z PO opłaci mu się na dłuższą metę konflikt. Wówczas praktycznie z dnia na dzień PO, która wcześniej była traktowana jako sojusznik w walce z postkomunistami z SLD awansowała do roli głównej siły zrzeszającej element "antypolski". Młodsi użytkownicy mogą nie pamiętać a teraz im się to może nie mieścić w głowie ale był okres w którym PO i PIS miały tworzyć koalicję Duży uśmiech Co więcej taka koalicja wydawała się wszystkim absolutnie naturalną rzeczą.

Pamiętam POPiS. Pamiętam jak szybko zerwali ze sobą negocjacje. Pamiętam też, że w tamtych czasach był podział na wykształciuchów i na moherowe berety. I jakoś o wiele więcej, znacznie więcej mówiło się o Rydzyku. Teraz bardzo cicho jest o nim. Ogólnie Polacy chyba lubią sobie tworzyć podziały.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości