Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
To on. Narcyz się nazywa
#41
No pewnie, że wyjdzie. Tylko jak się jeden bastion wali to następuje przesunięcie ku nowym terenom i tak ad infinitum. Kiedy i tam natura wylezie, to postara się ponastawiać przeciw poprzedniemu człowiekowi czy grupie, kolejne osoby im więcej tym lepiej. Żywi się zamętem jaki wytwarza i uwagą jaką skupia, a poza tym obraz z fp jest malowniczy bo nie opisuje jednej osoby tylko całe spektrum zachowań, a to przecież nie oznacza, że do kwalifikacji potrzebne jest 100% zgodności. Repertuar zagrywek jest tak bogaty, że jednej osobie ciężko by było absolutnie każdą wykorzystać.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#42
Po prawdzie to mi ten obraz z fb wygląda na jakieś rozkminki frajera, który nie może sobie darować, że dał się omotać jakiemuś pustakowi. Bądźmy szczerzy, te najbardziej toksyczne osobowości (dyssocjalna, narcystyczna, histrioniczna, narcystyczna) to potworne prymitywy, niezdolne do co abstrakcyjniejszego myślenia, a nie jakieś wyrafinowane Hannibale Lectery, co to móżdżek w sosie czosnkowym wpieprzają. Zresztą był przykład w postaci tego Kajetana coś tam, co to chciał zeżreć swoją lektorkę włoskiego. W dłuższym przedziale czasowym oni są w stanie omotać tylko słabe osobowości, podatne na wpływy itp. Coś jak Korwin, co to przed kamerą będzie chromolił, że w Oświęcimiu Żydzi mieli lepiej, bo nie płacili podatków, i zbiera poparcie wyłącznie wśród gimbusów i jakichś zakompleksionych kretynów, co to małego mają, ale gdyby nie socjalizm to by mieli dużego i samego Rocco Siffredi zaszli by od zakrystii. Tu jest tak samo, a żadnego ad infinitum nie ma, bo grupy towarzyskie, pracownicze czy inne są z natury skończone. Jak się sprawa rypnie to pozostaje tylko uciec o co najmniej kilkadziesiąt kilometrów.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#43
W tym wątku pisałem wypisz wymaluj to co Ty:

https://ateista.pl/showthread.php?tid=13001&pid=645395

Cytat:Ta odmienność uczyniła z takich jednostek wdzięczny temat pop-kultury. Przeważnie jest to jednostka genialna i okrutna.
A prawda jest jednak całkiem inna. Przytaczając za autorem:

Cytat:
"W związku z tym możemy mieć do czynienia z psychopatą zarówno bardzo mało, jak i średnio lub wybitnie inteligentnym. W rzeczywistości w praktyce klinicznej niezmiernie rzadko spotyka się psychopatów szczególnie lotnych intelektualnie. Zazwyczaj są to jednostki z tych czy innych względów prymitywne i niezwykle prostackie w myśleniu i zachowaniu."

Bardzo ciekawa kwestia. Telewizja uczy że to Hannibala (Lectera) należałoby się spodziewać u wrót. Jak widać telewizja kłamie.

No i fakt prymitywne i na dłuższą metę przewidywalne to to jest aż do bólu. A mimo to przez jakiś czas iluś tam frajerów większych od siebie naznajduje i wykorzysta. Gdyby nikt się na to nie łapał to z populacji geny by zniknęły albo dlatego, że ostracyzm społeczny by takowych unieatrakcyjnił albo wyginęli z powodów identycznych jak te utrudniające rozmnażanie wszystkim upośledzonym.

No i chyba większym problemem jest ta pula wygenerowanych przezeń frajerów zdanych uroczo "latającymi małpami". Już to widzę jak pożyteczny idiota, który własną dupę narażał i gorliwie wykonywał wszystko co mu narcyz czy socjopata zlecił, przyzna się do tego, że został perfidnie wykorzystany czy nabrany przez osobnika o umysłowości niedorozwiniętego dziecka, które lubi muchom skrzydełka wyrywać i kotom ogony podpalać.

Poza tym gdzie jest napisane, że potrzeba jakiejkolwiek inteligencji żeby wyrządzać realne szkody?
Sebastian Flak
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości