Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
złota moneta.
#1
Czy warto by było wprowadzić do obiegu polskiego złotą i srebrną monetę?
"Wszystko jest fałszem"
Odpowiedz
#2
Po prostu warto by było zastąpić pieniądz fiducjarny pieniądzem mającym pokrycie w złocie. Przynajmniej tak na mój prymitywny, chłopski rozum. Pieniądz fiducjarny pozwala na manipulacje wartością pieniądza. Cały czas dodrukowuje się dolary, euro i inne waluty, a to je psuje, obniża ich wartość, a więc każdy obywatel USA czy UE jest w każdej chwili powolutku okradany przez państwo. Gdyby każdy pieniądz musiał mieć odpowiednie pokrycie w złocie wszystko byłoby bardziej stabilne.

Ogólnie to się nie znam na temacie. Nie wiem czy dobrze wytłumaczyłem o co mi chodzi. Może ktoś ma podobne poglądy i zrobi to lepiej.
Odpowiedz
#3
no, ale jakby to było. mamy oto złotą monetę w obiegu o nominale np. 500 zł, teraz ta moneta, nie podlega inflacji,jak mniemam, jej wartość raczej wzrasta, tak się wydaję. Czy wprowadzenie takiej monety nie skutkowało by tym, że pieniądz papierowy funkcjonujący obok niej również nie podlegałby inflacji, niezależnie od jego ilości, dzięki właśnie tej monecie?
"Wszystko jest fałszem"
Odpowiedz
#4
No tak, ale złota moneta obiegowa o nominale 500 zł jest de facto kolekcjonerską ima inną wartość, którą każdorazowo musiałbyś negocjować, żeby zrobić z niej użytek.
Przestawienie całego systemu na monety kruszcowe jest praktycznie niewykonalny (skąd wziąć tyle złota i srebra ile jest waluty w obiegu).

A pieniądz fiducjarny jest pewny, o ile jest prawidłowo zarządzany.
W końcu przez kilka lat była deflacja wiec ten wyklinany pieniądz zyskiwał, a i teraz inflacja jest minimalna więc pieniądz spełnia swoją podstawową rolę.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#5
, ja myślę nie o kolekcjonerskiej, tylko normalnej obiegowej złotej monecie, której nominał to ustalmy 500 zł.
i teraz, czy jej wartość, tzn. to ile dóbr za to kupie, będzie utrzymywała wartość 5 banknotów 100 zł, niezależnie od ilości banknotów w obiegu?
"Wszystko jest fałszem"
Odpowiedz
#6
Ale to czysta fikcja.
Metale szlachetne są też normalnym towarem, którego ceny ulegają wahaniom (o wiele większym niż waluty).
Była już w połowie XIX w. próba takiej unii walutowej zwana Unią Łacińską.
Kraje miały emitować monety o tej samej gramaturze i składzie, co miało spowodować całkowitą wymienność.
Ale jak to bywa w życiu, zgodnie z prawem Kopernika, poszczególne kraje zaczęły kombinować (np. Watykan) przy 'odchudzaniu' swoich walut i cała unia wzięła w łeb.
Poza tym napisałem już, że pieniądza jest obecnie tak dużo na rynku, że kraj taki jak Polska nie dysponuje zasobami metali szlachetnych, żeby pokryć cały wolumen.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#7
Po pierwsze - NBP wydaje złote monety o niekolekcjonerskim charakterze: http://www.nbp.pl/home.aspx?c=/ascx/OrzelBielik.ascx

Po drugie - nikt tą monetą nie będzie płacił. Zgodnie z Prawem Kopernika.

Po trzecie - ekonomiści dzisiejsi są w zasadzie zgodni, że niska inflacja pieniądza jest najkorzystniejszą sytuacją dla rozwoju gospodarczego. Dlatego też wszędzie odeszło się od standardu złota, by móc kontrolować wartość pieniądza.

Po czwarte - nie wiem, w jaki sposób obecność złotej monety w obiegu miałaby magicznie zwiększać wartość pieniądza niezłotego. Wyjaśnisz?
Szymon Pyżalski



Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu
Odpowiedz
#8
a mnie interesuję to, jaki byłby wpływ złotego pieniądza w obiegu na papierowego.
"Wszystko jest fałszem"
Odpowiedz
#9
zefciu napisał(a): Po trzecie - ekonomiści dzisiejsi są w zasadzie zgodni, że niska inflacja pieniądza jest najkorzystniejszą sytuacją dla rozwoju gospodarczego. Dlatego też wszędzie odeszło się od standardu złota, by móc kontrolować wartość pieniądza.

A hiperinflacja jest efektem czego? Dodruku pieniędzy. Gdyby każdy drukowany pieniądz musiał mieć pokrycie w jakimś metalu szlachetnym, to rządy nie mogłyby sobie ot tak dodrukowywać pierdyliarda dolarów czy euro miesięcznie. A tak to w końcu wszystko jebnie. Jakby co to jestem tępa dzida jeśli chodzi o ekonomię i piszę tylko to, co mi się wydaje.
Odpowiedz
#10
A to nie jest tak że pieniądz fiducjarny ma pokrycie w produkowanych dobrach a nie w kruszcu? Deflacja którą mieliśmy to nie był skutek tego że za mało drukowali?
Sebastian Flak
Odpowiedz
#11
artnoc napisał(a): a mnie interesuję to, jaki byłby wpływ złotego pieniądza w obiegu na papierowego.
Po pierwsze - dlaczego nie po polsku. Po drugie - jest złoty pieniądz - możesz sobie kupić. Po trzecie - nie odpowiedziałeś na moje pytanie, jak to ma działać. Chcesz po prostu parytetu złota? To nie potrzebujesz złotej monety w obiegu.

lumberjack napisał(a): A hiperinflacja jest efektem czego? Dodruku pieniędzy. Gdyby każdy drukowany pieniądz musiał mieć pokrycie w jakimś metalu szlachetnym, to rządy nie mogłyby sobie ot tak dodrukowywać pierdyliarda dolarów czy euro miesięcznie.
Oczywiście. Ale, jak już pisał Sof - wartość metali szlachetnych też się zmienia. I złoty pieniądz czasami ulegałby deflacji, a czasami inflacji. I nic by się nie dało poradzić na negatywne skutki tych zjawisk.

Z drugiej strony - owszem. Nie można pozwolić, żeby wadza sobie mogła w każdej chwili dodrukować banknotów na kupno kiełbasy wyborczej. Dlatego standardem w cywilizowanych krajach jest istnienie banku centralnego, który nie jest bezpośrednio sterowany przez rząd. Tak mamy też i w Polsce. I możesz się spodziewać, że tylko skończy się kasa na pińsetplus, to zaczną się w Wiadomościach materiały o tym, jak to członkowie RPP i zarządu NBP kradną w sklepach i masturbują się do zoo-porno.
Szymon Pyżalski



Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu
Odpowiedz
#12
Sir Galahad napisał(a): A to nie jest tak że pieniądz fiducjarny ma pokrycie w produkowanych dobrach a nie w kruszcu?

A nie wiem Uśmiech Ja żem tylko dziury wiercę i fizjolofów czytam w wolnych chwilach, a łony nic o ekonomii nie piszo Oczko Znaczy się Marks pisał, ale wiadomo jak to się skończyło. Chciał dobrze, a wyszło jak zawsze Oczko

zefciu napisał(a): Oczywiście. Ale, jak już pisał Sof - wartość metali szlachetnych też się zmienia. I złoty pieniądz czasami ulegałby deflacji, a czasami inflacji. I nic by się nie dało poradzić na negatywne skutki tych zjawisk.

Ale może przynajmniej dałoby radę zminimalizować negatywne skutki...

zefciu napisał(a): Z drugiej strony - owszem. Nie można pozwolić, żeby wadza sobie mogła w każdej chwili dodrukować banknotów na kupno kiełbasy wyborczej. Dlatego standardem w cywilizowanych krajach jest istnienie banku centralnego, który nie jest bezpośrednio sterowany przez rząd. Tak mamy też i w Polsce. I możesz się spodziewać, że tylko skończy się kasa na pińsetplus, to zaczną się w Wiadomościach materiały o tym, jak to członkowie RPP i zarządu NBP kradną w sklepach i masturbują się do zoo-porno.

Jeśli tak tylko spróbują zrobić to już będzie poważny argument za tym, żeby zaangażować się w działalność opozycyjną.
Odpowiedz
#13
lumberjack napisał(a):
zefciu napisał(a): Oczywiście. Ale, jak już pisał Sof - wartość metali szlachetnych też się zmienia. I złoty pieniądz czasami ulegałby deflacji, a czasami inflacji. I nic by się nie dało poradzić na negatywne skutki tych zjawisk.

Ale może przynajmniej dałoby radę zminimalizować negatywne skutki...


Ale jakie skutki?
Przecież inflacja była przez kilka lat ujemna a teraz też jest symboliczna.
Ryzyko hiperinflacji jest żadne - no chyba, że w restauracji PRLu Dobra Zmiana sięgnie po stare PRLowskie dogmaty.
Sofeicz jeszcze pamięta, jak latał z kasą, żeby jak najszybciej wymienić ją na cokolwiek, bo za tydzień byłby połowę w plecy Uśmiech
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#14
działać ma normalnie, masz złotą monetę 500 zł, idziesz do sklepu i kupujesz za 300 zł wydają ci 200 zł w takich banknotach jakie mają. masz 5 sto złotówek idziesz do sklepu i pytasz ma paani może wymienić 500 zł w papierze na 500 zł w monecie. - mam, nie mam, - kwestia względna.
podobnie jak jest z 5 złotówkami, jest ich sporo ale nie wymienisz wszystkich papierowych na nie.
"Wszystko jest fałszem"
Odpowiedz
#15
Czyli mamy system hybrydowy, gdzie jednocześnie funkcjonują monety kruszcowe i banknoty papierowe.
Abu to miało ręce i nogi, banknoty powinny być zabezpieczone na złocie.
W przypadku Polski skutkowałoby to koniecznością stworzenia rezerwy złota o wartości ok. 200 miliardów złotych (bo tyle fizycznej kasy znajduje się w obrocie).
Tak już było, np. w Rosji Carskiej, gdzie były złote monety 5, 10 rublowe, a na każdym banknocie miałeś określony kurs wymiany w złocie.
Zasady takiego międzynarodowego, parytetowego systemu walutowego zostały ustanowione na konferencji w Breton Woods.

A tu masz wyjaśnione, jak doszło do jego załamania.
https://pl.wikipedia.org/wiki/System_z_Bretton_Woods
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#16
Sofeicz napisał(a): Ale jakie skutki?

No te wszystkie złe skutki Uśmiech Język

Sofeicz napisał(a): Przecież inflacja była przez kilka lat ujemna a teraz też jest symboliczna.
Ryzyko hiperinflacji jest żadne - no chyba, że w restauracji PRLu Dobra Zmiana sięgnie po stare PRLowskie dogmaty.

No a to, że teraz EBC drukuje bez opamiętania euro, a Fed dolary, nie doprowadzi w przyszłości do czegoś właśnie w stylu hiperinflacji?

Sofeicz napisał(a): A tu masz wyjaśnione, jak doszło do jego załamania.
https://pl.wikipedia.org/wiki/System_z_Bretton_Woods

Kurde, wszystko takie zagmatwane. Dlaczego ekonomia nie może się opierać na jakichś prostych, jasnych zasadach...
Odpowiedz
#17
lumberjack napisał(a): No a to, że teraz EBC drukuje bez opamiętania euro, a Fed dolary, nie doprowadzi w przyszłości do czegoś właśnie w stylu hiperinflacji?
No ale przecież (o czym było mówione) instytucje te nie drukują pieniędzy "bez opamiętania", tylko kierując się określoną strategią i dążąc do osiągnięcia określonych celów.

Ja tutaj nie mówię, że osoby, które są przeciwnikami fiduncjarności pieniądza i zwolennikami parytetu złota to debile. Chodzi mi o to, że nawet takie osoby powinny dostrzegać różnicę między autonomicznym bankiem centralnym, a władzą drukującą tyle pieniędzy ile jej się podoba. I w razie czego potrafiły stanąć w obronie autonomii banku centralnego, nawet jeśli to dla nich obrona mniejszego zła.
Szymon Pyżalski



Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu
Odpowiedz
#18
Sofeicz napisał(a): Ale to czysta fikcja.
Metale szlachetne są też normalnym towarem, którego ceny ulegają wahaniom (o wiele większym niż waluty).
Była już w połowie XIX w. próba takiej unii walutowej zwana Unią Łacińską.
Kraje miały emitować monety o tej samej gramaturze i składzie, co miało spowodować całkowitą wymienność.
Ale jak to bywa w życiu, zgodnie z prawem Kopernika, poszczególne kraje zaczęły kombinować (np. Watykan) przy 'odchudzaniu' swoich walut i cała unia wzięła w łeb.
Poza tym napisałem już, że pieniądza jest obecnie tak dużo na rynku, że kraj taki jak Polska nie dysponuje zasobami metali szlachetnych, żeby pokryć cały wolumen.

W XIX wieku nie było Watykanu. Uśmiech
To znaczy była taka dzielnica w Rzymie, ale państwa takowego nie.
Odpowiedz
#19
Oczywiście ze Państwo Kościelne było w XIX w. (istniało od tzw. Donacji Konstantyna). Poczatkowo z siedzibą w Lateranie a od XIV w w Watykanie. Utrzymało się do 1870, kiedy to armia króla Włoch Wiktora Emanuela II włączyła je do nowo powstającego Królestwa Włoch.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#20
Nie można jednak tamtego Państwa Kościelnego nazywać Watykanem, pod żadnym pozorem! Uśmiech
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości