Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Płaska/Wklęsła Ziemia?
Dwa Litry Wody napisał(a): Maciej1
Teraz to już kompletnie nic nie rozumiem. To jak to w końcu jest? Za czasów Kolumba, Magellana, czy Drake’a nie było żadnego okrągłozioemskiego spisku, ludzie kompetentni by podjąć świadomą refleksję nad kształtem Ziemi po prostu żyli w szczerym przeświadczeniu, że jest okrągła i w dobrej wierze głosili ten pogląd,

Tak przypuszczam, najpewniej tak. Nawet dzisiaj ludzie w dobrej wierze w to wierzą, nawet naukowcy, nawet większość naukowców, nawet prawie wszyscy naukowcy.


Cytat:podczas gdy gdzieś tak w drugiej połowie XX wieku tacy właśnie ludzie (posiadający wiedzę i narzędzia niezbędne do zweryfikowania rzeczywistego kształtu Ziemi) wiedzieli już, że Ziemia okrągła nie jest, tyle, że z bliżej nieokreślonych przyczyn postanowili zawiązać światowy spisek by prawdę tę przed pozostałą częścią ziemskiej populacji skrzętnie ukryć?  

Tyle tłumaczyłem a nie zrozumiałeś ? [To zupełnie zdumiewające jak wielka jest zdolność ludzka do niezrozumienia.]

To na innym przykładzie:  
  1. jest pewna teoria naukowa np. o nazwie "X", która dzisiaj uchodzi za "pewnik wiedzy".
  2. I jest oszust, który próbuje kogoś naciągnąć (żeby zarobić), np. rząd, który występuje w imieniu "podatnika", czyli de facto oszust naciaga podatnika, bo to on finansuje rząd. Rząd może także być oszustem, to jest pośrednikiem między podatnikiem, a naciągaczem. I tak dzisiaj z rządem jest najczęściej- patrz zaciąganie pożyczek u cynicznych lichwiarskich kreatur przez rządy. Rząd zaciąga, ale...rząd nie spłaca, spłacasz Ty.  Rząd zaciąga, dla Twojego dobra ma się rozumieć, kasuje swoje (minister bierze nawet oficjalną pensję, nie, nie chodzi mi o ukryte przekręty, nie trzeba przecież dawać nic pod stołem, ot oficjalna pensja, za "pracę" ministra. Praca polega na nagonieniu lichwiarzowi jelenia pod nazwą "podatnik".), a płacisz Ty ! Płacić będa Twoje dzieci i wnuki, nawet te które się jeszcze nie urodziły. Już będą niewolnikami lichwiarzy, będą obciążone długiem, nawet już w łonie matki. Majstersztyk ! Oficjalne dojenie jelenia za pośrednictwem rządu, który jeleń sam wybrał i którego jeszcze będzie bronił z pianą na ustach (patrz spory polityczne zwolenników różnych obozów). Arcydzieło ! Diabeł by się na pewo nie powstydził. Zresztą diabeł w tym uczestniczy.[Dawniej było to naciąganie królów. Było to trudniejsze, ale także możliwe. Nawet królowie dawali się naciągać hochsztaplerom. Patrz alchemicy, czarnoksiężnicy, magowie...itp. na dworach królewskich]
  3. Mamy więc uznaną teorię i mamy oszusta, naciągacza. Oszust zaczyna opowiadać "wielkie rzeczy i dziwy". Oszust by uprawdopodobnić swoją opowieść zrobi.. no co ? Ano wplecie w tę opowieść to co "godne szacunku, co uznane i pewne", czyli np. teorię naukową o nazwie X. Bo tak się właśnie uprawdopodabnia oszustwa. A jak inaczej? [Dawniej działały elementy religijne. Np. "mam do sprzedania szczebel z drabiny do nieba, która się śniła Jakubowi, czy pióro ze skrzydła Archanioła Gabryjela, które zostawił podczas Zwiastowania." Ale dziś to nie działa. Dziś podstawowym wyznaniem jest wyznanie "wiedzy i nauki"]
  4. Oszust opowiada "cuda i dziwy" oczywiście "naukowo potwierdzone", bo zgodne z obecnym stanem "wiedzy". Słuchacze są zachwyceni. Chcą jeszcze więcej, jeszcze większych sukcesów, jeszcze większego postępu. Sprawdzić tych "sukcesów" nie mogą (bo oszust zawsze wybiera coś takiego by zwykłemu zjadaczowi chleba ciężko było sprawdzić, np. opowieści o "składzie Neptuna", na który "poleciała sonda"), ale są zadowoleni i płacą. I pragną więcej i więcej.
  5. Interes się kręci, czas płynie. Az tu nagle oszust, który uzyskał pozycję społeczną (np. jest w rządzie, jest agendą rządową) orientuje się, że....teoria X, którą gwarantowali ci "wszystkowiedzący uczeni teoretycy" jest fałszywa ! Np. oszust wykorzystywał w swoich opowieściach "prawdę" o "kuli ziemskiej". Az tu nagle, pech! Zorientował się (a ma fundusze i możliwości- jest agendą rządową), że żadnej kuli nie ma. 
  6. I co teraz ? Jaka jest Twoja rada dla takiego oszusta ? Wyjść i bić się w piersi przed "społeczeństwem" i mówić: "wybaczcie to była od początku ściema, ale nauka też mnie oszukała, jestem tak samo oszukany jak wy, bo przecież szczerze wierzyłem w teorię X" ? Kupią jego słowa ? Potraktują go jak "ofiarę nauki" ?  Czy może jeszcze trochę pociągnąć biznes ? Jeszcze coś wyrwać? Jaka Twoja rada dla kogoś w takiej sytuacji ?

Teraz już załapałeś o co chodzi? Czy jeszcze nie ?

Jest oczywistym, że każdy może się pomylić, nawet naukowiec, a nawet wszyscy naukowcy. Patrz historia nauki.
Jest rzeczą prawie pewną, że "kula ziemska" najpewniej zaczęła się jako błąd ludzki, błąd naukowców, a nie "spisek".
Jest oczywistością, że oszuści- naciągacze istnieją, bo zawsze istnieli.
Jest oczywistym, że oszust ma w d... jaka jest prawda i że "pewnik nauki" jest mu potrzebny do oszukańczego bajeru, aby bajer uprawdopodobnić.
I jest oczywistym iż teoria naukowa może być błędna i że od czasu do czasu jakaś teoria okazuje się fałszem.
I jest oczywiste, że może się tak zdarzyć, że oszust sam zostanie "oszukany przez naukę" (bajerował z wykorzystaniem "pewnika naukowego",  sam w ten "pewnik" wierzył, a potem się zorientował, że "pewnik" to kupa g..).
I jest oczywistym, że gdy zabrnie się w kłamstwo, to często ciężko jest się z tego wycofać.
Zwłaszcza, że ten kto polubił zyski, niechętnie z nich rezygnuje.

Czy negujesz którąś z tych oczywistości ?

Dlaczego więc bez sensu powtarzasz "to musi być spisek od Eratostenesa" ? 



Cytat:A o jakich „wielkich rzeczach” ty lubisz słuchać i jacy oszuści na tym zarabiają?

A jak byłem dzieckiem, to lubiłem słuchać o "podboju kosmosu". I nawet jeszcze jako dorosły (zanim się zorientowałem, że to kosmiczny przekręt). A na takich upodobaniach jak moje (jakie miałem) da się zarobić. Negujesz ?  Jeśli podatnik (wyborca) domaga się "jakichś nakładów na rozwój nauki i technologii kosmicznej", to nie da się zarobić ? A jeśli domaga się "nawet większych nakładów" ?

Na opowiadaniu niestworzonych rzeczy do ucha tych, którzy mają kasę, a chcą słuchać zawsze się nieźle zarabiało. Patrz historia tego świata.

Cytat:Nawet jeśli rządy płacą z moich pieniędzy, to i tak w wypadku zdemaskowania spisku ryzykują swoją władzą i autorytetem. 

No i co ? I co z tego ? Znasz jakiś zysk "absolutnie bez żadnego ryzyka" ?

[Jak znasz, to się podziel tą wiedzą! Nie, nie musi być za darmo]



Cytat:Dlaczego zatem owe rządy miałyby finansować spisek,

A to minister płaci z własnej kieszeni ? Czy raczej z Twojej ?  A czy jeśli koszty są większe (więcej w budżecie) to jest szansa na większą swoją (ministerialną) działkę, czy na mniejszą ? Naprawdę nie uczysz się na Misiu ? Przecież tam masz wszystko dobrze wyłożone. Masz opisane jak się robi prawdziwe pieniądze. Przecież Ci nawet link podałem. Nie oglądałeś ?


Cytat:którego koszty są wyższe od korzyści, zwłaszcza w sytuacji gdy od podatnika pieniądze (daleko większe niż te jakie przeznaczane są na rozmaite programy kosmiczne) można przecież wyciągać w bardziej konwencjonalny sposób i bez potrzeby odwoływania się do karkołomnych konstrukcji?
 Ale dlaczego "karkołomne" ? Co Ty chcesz od kosmicznego przekrętu ? Przecież jeśli wszyscy wierzą, ze "w kosmosie to tak naprawdę", to gdzie tu jakaś "karkołomność" ?

Ale ja Ci powiem co jest matką wszystkich przekrętów w naszym czasie. Otóż to jest główny i najważniejszy przekręt: przekonanie ogłupiałych ludzi, że im rząd ma więcej pieniędzy w budżecie i im większą liczba spraw się zajmuje tym lepiej dla ludzi. Rozumiesz już ?
Jak to mówi Pismo "gdzie jest padlina tam się i sępy zgromadzą".

Załapałeś już ?
Przecież wszystko  (cała padlina) z oczywistych powodów nie może iść "tylko na jeden program", tylko do jednego sępa. Lecz trzeba powymyślać programy szczegółowe. A to np. "walka o prawa dzieci, o prawa kobiet, o prawa zwierząt, walka o ekologię, z globalnym ociepleniem, walka o zachowanie ginących gatunków.... podbój kosmosu" .
I sępy wymyślają. Każdy ma swój pomysł szczegółowy.

A czemuż to "podbój kosmosu" miałby być gorszym pretekstem do wydojenia naiwnych, niż inne ? No czemu ?
Pecunia non olet.
A czemuż to podbój kosmosu miałby być niemożliwy na płaskiej ziemi?
Maciej1 napisał(a): Jest oczywistym, że każdy może się pomylić, nawet naukowiec, a nawet wszyscy naukowcy. Patrz historia nauki.
Bzdura - wszyscy naukowcy nie mogą się pomylić, i nie znajdziesz na to przykładów w historii nauki.
Albo nie rozumiesz czym jest nauka, albo czym jest pomyłka, albo nie rozumiesz znaczenia słowa wszyscy.

Klasyczny przykład naukowej pomyłki to ustalanie ilości żelaza w szpinaku. Facet który to badał pomylił się i w wynikach pomiaru przesuną przecinek o jedno zero, dlatego wyszło mu że szpinak ma 10x więcej żelaza niż inne warzywa.
Co było dalej - wszystko zupełni inaczej niż to sobie wyobraziłeś.
Gdy tylko zrobiono powtórne badania i wyszło, że szpinak ma tyle żelaza co reszta warzyw, nikt badaczy nie zabił, CIA nie ukrywała wyników, podręczniki poprawiono, dietetycy zmienili plany żywieniowe, a szpinak od czasu jak się nim dzieci nie katuje, stał się tylko bardziej modny.

Czyli pomyłki się zdarzają, ale są demaskowane, bo WSZYSCY NAUKOWCY NIE MOGĄ SIĘ POMYLIĆ, a twoje spiskowe wyobrażenia na temat świata maja tyle wspólnego z rzeczywistością co filmy porno z prozą typowego współżycia.
bert04 napisał(a): Twoje tzw. "obserwacje" są tyle warte, co obserwacje ruchów wahadełka. Jak Ty chcesz osiągnąć poziom dokładności w granicach 3%, jeżeli nawet nie potrafiłeś zmierzyć wysokości aparatu nad wodą? Jeżeli dla Ciebie 1,75m i 2,0m to nieistotna różnica?

1. A przecież zmierzyłem. Czym ludzka sylwetka (na zdjęciu) różni się od metra (na zdjęciu) ?  No może tym, że metr ma konkretna podziałkę, a ludzka sylwetka ma zakres.  Ale gdybym sfotografował metr na tle wody, to łatwiej byłoby utrzymywać, że "oszukałem" (można wziąć lewy metr, z własną podziałką). Natomiast ludzie mają zakres wielkości taki jaki maja. Każdy wie jaki. I trudno wziąć "lewego człowieka". Trudniej także jest zrobić fotomontaż z ludźmi, niż z metrem.
Dlatego ja z zasady tak właśnie lubię robić. Ludzka sylwetka (lub inny obiekt o ewidentnych, typowych wymiarach) na tle miejsca.

2. A mnie nie jest potrzebna dokładność 3% w ocenie wysokości aparatu npm. To gorzej dla mnie czy lepiej ? No jak, gorzej czy lepiej ?

Model wasz jest tak oddalony od rzeczywistości, że nawet jak ja przyjmę zakres od 1.75 do 2.5 m npm wysokości aparatu nad wodą, to niczego to nie zmienia. 

3. Przecież sam wyliczyłeś, że to nieistotna różnica (czy 1.75, czy 2 metry) Sam ! Więc o co Ci chodzi ?
Maciej1 napisał(a): Jest oczywistością, że oszuści- naciągacze istnieją, bo zawsze istnieli.
Ale w nauce, wyjątkowo łatwo ich namierzyć.
W przeciwieństwie do forów internetowych Duży uśmiech

Maciej1 napisał(a): I jest oczywistym iż teoria naukowa może być błędna i że od czasu do czasu jakaś teoria okazuje się fałszem.
Błędna teoria - to osobna sprawa niż pomyłka w nauce.
Badania to jedno
Budowanie teorii to co innego
To, że w miarę jak zbieramy informacje o świecie musimy budować coraz bardziej wyrafinowane teorie by wyjaśnić wszystkie fakty - to jasne i nikogo to nie dziwi.
Mam jednak wrażenie, że nie rozumiesz czym jest teoria naukowa i jak się ją buduje. Kierując się "naiwnym falsyfikacjonizm" dojdziesz donikąd. A przyznawanie, że zasadniczo to wy płaskoziemcy nie macie żadnej spójnej teorii i interesuje was tylko obalenie kłamstwa o kulistej Ziemi, jest tylko dowodem na to.
A jak do tego dodamy Matsukę, który z naiwną szczerością debila przyznaje, że nie ma żadnej spójnej teorii, ale pomimo że taka teoria nie istnieje, to spełnia ona wymagania brzytwy Ockhamowskiej, to już w ogóle mamy kupę śmiechu.
Przeczytałem trochę komentarzy tutejszych płaskoziemców i moim zdaniem ogromna większość tekstów to filozoficzno humanistyczno historyczne rozważania o tym, że wielkie spiski są możliwie i że cały świat może kłamać. Znaczna większość tej całej dyskusji na tym forum to przypuszczenia i przepychanki. Wydaje mi się, że taki sposób rozmowy nie ma sensu bo nigdy do niczego się nie dojdzie, po prostu nigdy.

Dla mnie jako ścisłowca istotne jest, żeby przedstawiać świat w liczbach, czyli rozmawiać o świecie w kontekście długości, kątów, promieniowania, oddziaływań, równań, obserwacji i wyników.
Vanat napisał(a): Bzdura - wszyscy naukowcy nie mogą się pomylić, i nie znajdziesz na to przykładów w historii nauki.

Naukowcy są bogami lub półbogami ?  Wszyscy mogą się mylić, nawet cały świat.
[Poczytaj sobie np. uznane naukowe teorie przyrodnicze, np. ze Średniowiecza. Tak, jakby zupełnie sprzeczne z dzisiejszymi. Zatem: albo tamci się mylili, albo współcześni.]



Cytat:Czyli pomyłki się zdarzają, ale są demaskowane

Ja właśnie demaskuję pomyłkę o "ziemi kuli o promieniu ok. 6371-6378 km" . I co ? Wiem, wiem ja nie jestem "naukowcem".
Maciej1 napisał(a): ...

Byłem właśnie w trakcie pisania odpowiedzi, kiedy przy kontroli zobaczyłem błąd w jednym miejscu tabeli. Promień Ziemi dla wysokości h= 2,00 nie wynosi, jak podawałem, 22.000 km. Muszę jeszcze raz skontrolować tabelkę, coby nie poprawiać bez końca, ale na razie wygląda, że będzie on dużo mniejszy. Reszta jak na razie się zgadza (zwłaszcza pierwsze wyliczenia wysokości kamery skontrolowane przez innego usera), ale wolę sprawdzić.

Cytat:3. Przecież sam wyliczyłeś, że to nieistotna różnica (czy 1.75, czy 2 metry) Sam ! Więc o co Ci chodzi ?

Chyba źle odczytałeś końcówkę mojego posta. "Nieistotna" było ironicznie. Moja teza jest taka, że właśnie im niższa wysokość obserwacji npm (czyli w okolicach 2,00 m) tym większy efekt "nieistotnych" błędów na wyniki pomiarów. Przeczytaj jeszcze raz TEN POST, porównaj różnice wysokości między 2,00 m i 2,20 m, a potem między 3,00 m a 3,20 m. W obu wypadkach +20 cm a w efekcie otrzymujesz raz różnicę +27% a w drugim przypadku już tylko +15% dla pozornych wysokości obiektów na wyspie.

Na razie tyle. Następnym razem postaram się zaznaczyć ironię "cudzysłowiem", kursywą lub Oczko uśmieszkami Oczko

Maciej1 napisał(a): Ja właśnie demaskuję pomyłkę o "ziemi kuli o promieniu ok. 6371-6378 km" . I co ? Wiem, wiem ja nie jestem "naukowcem".

Naukowcem nie zostaje się przez to, że coś się twierdzi, ale przez stosowanie metody naukowej. Przykładowo: Giordano Bruno słusznie twierdził, że Kopernik miał rację, jednakże był on mistykiem bez ambicji czy umiejętności naukowych i w sumie bardziej zaszkodził heliocentryzmowi, naukowcom (Galileusz i Kepler), którzy po nim zajmowali się sprawą. I znajdziesz bez liku naukowców, którzy popełniali błędy, mimo że metodę naukową stosowali. Sama metoda naukowa nie ustrzega przed błędami, ale jest najlepszym wymyślonym sposobem, żeby te błędy odnajdywać i stopniowo eliminować.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Ziemowit napisał(a): Przeczytałem trochę komentarzy tutejszych płaskoziemców i moim zdaniem ogromna większość tekstów to filozoficzno humanistyczno historyczne rozważania o tym, że wielkie spiski są możliwie i że cały świat może kłamać.

Jakbyś przeczytał dokładniej to byś zauważył, że to nie jest z winy płaskoziemców tylko z winy globalistów.  Ja przedstawiłem obserwacje (trzy własne) na które składają się zdjęcia, pomiary, obliczenia i wnioski. Oni (globaliści) tego nie obalili, nie potrafili wskazać błędu. Ale za to zaczęli ględzić "ale jak to możliwe, by cały świat się mylił, jak to możliwe by cały świat był w spisku, ale po co, ale dlaczego, ale czemu mieliby to robic, ale w głowie mi się nie mieści...."

No i oprócz prostych obserwacji, geometrii i matematyki trzeba im tłumaczyć także i to co jest dla nich najważniejsze czyli "psychologię ludzkiego zachowania".

Bo po prostu oni (globaliści) na niczym się nie znają. Ani na matematyce ina fizyce, ani nawet na psychologii i zachowaniach ludzkich, które to rzeczy (dwie ostatnie) są dla nich najważniejsze.

Ale oczywiście masz rację, To jest bez sensu. Pomimo tego zawsze jednak udaje się im (kuloziemcom) wciągnąć mnie w te tematy.
Bo tak naprawdę tylko te tematy są dla nich ważne, bo nauk ścisłych kompletnie nie rozumieją. Natomiast to (zachowania ludzkie) to jeszcze jakoś "czują". Ponieważ więc nie rozumieją zagadnienia (kształtu ziemi) to próbują "wyczuć  prawdę" w inny sposób.



Cytat:Dla mnie jako ścisłowca istotne jest, żeby przedstawiać świat w liczbach, czyli rozmawiać o świecie w kontekście długości, kątów, promieniowania, oddziaływań, równań, obserwacji i wyników.

Ja właśnie takie rzeczy pokazałem.

zefciu napisał(a):
Maciej1 napisał(a): Nieskończenie wiele możliwości w zależności od szczegółów.
Tak tak. Istnieje nieskończenie wiele możliwości. Ale Ty nie potrafisz przedstawić nawet jednej.

I będziesz się tchórzliwie wykręcał od odpowiadania na czyjekolwiek pytania i od stawiania jakichkolwiek pozytywnych sądów. Dobrze bowiem wiesz, że jeśli powiesz cokolwiek ponad „gówno wiemy” to pogląd ten zostanie zmiażdżony.


Ale czemu Ty nie czytasz z uwagą tego co się do Ciebie pisze ? Przecież ja już dawno temu, w tym wątku jasno i wprost powiedziałem (i chyba nawet do Ciebie, choć tego nie jestem pewien, ale przecież widzę, że śledzisz wszystkie moje wypowiedzi), że ja nie wiem jak jest zbudowane niebo nad (najpewniej) płaską ziemią. Wcale tego nie ukrywałem.

Natomiast to wiem: niebo nie jest takie jak wy je sobie wyobrażacie, a ziemia nie jest "kulą o promieniu ok. 6371-6378 km". To wiem na pewno.
Nie wiem jaki jest prawdziwy model. Ale wiem, że wasz oficjalny model jest totalnie fałszywy. Nie chodzi o "kosmetyczną niedoskonałość" waszych wyobrażeń, chodzi o zupełną fałszywość. O taką różnicę jak między krzywym (sferą) a prostym (płaskim).
Maciej1 napisał(a): Ale czemu Ty nie czytasz z uwagą tego co się do Ciebie pisze ? Przecież ja już dawno temu, w tym wątku jasno i wprost powiedziałem (i chyba nawet do Ciebie, choć tego nie jestem pewien, ale przecież widzę, że śledzisz wszystkie moje wypowiedzi), że ja nie wiem jak jest zbudowane niebo nad (najpewniej) płaską ziemią.
Ale ja przecież nie piszę, że rzekomo wiesz. Nie proszę Cię przecież, żebyś podał, jak jest na pewno. Proszę Cię, żebyś wskazał jedną płaskoziemską teorię, która jest spójna i zgodna z obserwacjami. I tyle. Może się okazać fałszywa. Ważne, żeby dla tego co wiemy się zgadzała. I tyle.

Widzisz Macieju – ja doceniam Twój talent trolerski. Świadomie głosisz brednie i wiesz, że nie jesteś w stanie tych bredni obronić. Dlatego w większości przypadków skutecznie unikasz stawiania sądów pozytywnych i ograniczasz się do „przecież nie wiemy”. Nie jesteś jednak doskonały i czasem postawisz jakiś sąd pozytywny. Pogląd, że istnieje nieskończenie wiele teorii tłumaczących to, jak wygląda niebo do nich należy. Skoro jest nieskończenie wiele, podaj jedną. Powinno to być proste, jeśli jest ich rzeczywiście nieskończenie wiele.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Musiałby ją napierw upuścić na tablicę. Wiesz jak to jest z nieskończonościami, specjalnie to napisał
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Ziemowit napisał(a): Przeczytałem trochę komentarzy tutejszych płaskoziemców i moim zdaniem ogromna większość tekstów to filozoficzno humanistyczno historyczne rozważania o tym, że wielkie spiski są możliwie i że cały świat może kłamać.

Na szczęście nie jest to prawda. Sekwencja rozmowy wygląda następująco :
1. Tworzę temat o tym, że nie istnieje dowód na kulistość Ziemi, że wszystkie te tzw. dowody to kpina.
2. Obalam tzw. dowody na kulistość Ziemi, systematycznie, jeden po drugim - te które się pojawiają.
3. Następuje jakiś niewyobrażalny, demoniczny atak agresji, złośliwości, pomówień, kłamstw na mój temat, wyzwisk itd.
4. Jest parę przepychanek słownych
5. Pojawiają co chwila nowe osoby, które mają jakieś argumenty
6. Systematycznie wszystkie obalam, jeden po drugim (jeśli ktoś twierdzi inaczej proszę wskazać dowód, którego nie obaliłem)
7. Jest trochę żartów, ironii, złośliwości z obu stron, ale dowód na kulistość Ziemi się nie pojawił, więc temat jest kontynuoowany
8. W pewnym momencie stwierdzam, że robię przerwę, koniec
9. Po jakimś czasie pojawia się Maciej1, który dostarcza kolejne dowody zdjęciowe na to, że Ziemia nie jest kulą.
10. Tworzy posty merytoryczne, kulturalne, odnosi się z szacunkiem, cierpliwością, powtarza argumenty gdy ktoś nie zrozumiał - i otrzymuje za to poziom hejtu i nienawiści dorównujący temu czego ja doświadczyłem.


Ten poziom nienawiści, podłości, kłamstw, oszczerstw, niesprawiedliwości i pomówień wymierzonych we mnie i Macieja1 jest naprawdę potężny, ale mnie szczerze mówiąc dodaje on siły, bo pokazuje do jak niskich zwierzęcych zachowań muszą się odwoływać osoby, które wierzą, że Ziemia jest kulą i nie mogą tego w żaden sposób dowieść.

To jest oznaka ich bezsilności.


Ziemowit napisał(a): Dla mnie jako ścisłowca istotne jest, żeby przedstawiać świat w liczbach, czyli rozmawiać o świecie w kontekście długości, kątów, promieniowania, oddziaływań, równań, obserwacji i wyników.

Rozumiem i cenię to - Maciej1 np. pokazuje swoje własne zdjęcia i eksperymenty, potwierdza je liczbami o które Ci chodzi.

Zdobycie jednak konkretnej wiedzy w liczbach jest bardzo trudne, gdyż nie wzięcie pod uwagę nawet jjednego czy dwóch czynników może zburzyć całkowicie wynik i wprowadzić mylne wrażenie, że płaska czy wklęsła Ziemia jest niemożliwa.

Ja mogę pokazać Tobie konkretne filmy i eksperymenty, które potwierdzają moje koncepcję, ale podanie ich w konkretnych liczbach wymagałoby ode mnie poświęcenia się w 100% jednemu tematowi. To jest praca dla tysięcy ludzi na lata by dogonić pracę setek tysięcy ludzi z ostatnich 500 lat, które wypracowały heliocentryzm.

Przykład :

Podobno Ziemia jest kulą bo statki chowają się za horyzontem.

Moja argumentacja :
Udowadniam, że dobrze znana refrakcja powoduje ten sam efekt więc po co go tłumaczyć za pomocą niemożliwej do dowiedzenia (w praktyce) krzywizny Ziemi.

Proszę : https://www.youtube.com/watch?time_conti...lmmzvzz_Xs

a ponieważ nikt nigdy nie dowiódł, że to nie dobrze znane zjawisko czyni te rzeczy, a mityczna krzywizna to racja jest z logicznego punktu widzenia po mojej stronie.

Nie muszę dowodzić tego liczbami, gdyż dowodzi tego logika.


Takie rzeczy o które prosisz powinni robić naukowcy, którzy tym się zajmują, są ich tysiące i dostają za to pieniądze.
Ja mogę podać koncept i udowodnić, że jest możliwy stosownym eksperymentem domowym sposobem.


Podkreślmy jednak najważniejszą rzecz

Kulistość Ziemi jest obalona całą masą eksperymentów :

1. Przykładowo ten film https://www.youtube.com/watch?v=nj9vhLT23gA  to dokument z kilkoma (7?) naukowymi eksperymentami i wszystkie obalają kulistość Ziemi.

2. Są znane 2 badania geodezyjne, które obalały kulistość Ziemi, wklejałem już je w dyskusji, nie chce mi teraz szukać na nowo.

3. Są zdjęcia i obserwacje Macieja1 potwierdzone obliczeniami przeczącymi kulistości Ziemi

4. Są relacje świadków, którzy przejechali trasę Perth - Sydney, która zajęła im w praktyce 5 tyś. km. gdy według globusa powinna zajmować 4 tyś. km.

5. Są dowody i przesłanki na istnienie firmamentu (szereg ich)

6. Są dowody na fałszerstwo ISS, zdjęć z kosmosu i misji Apollo

7. Są zdjęcia z balonów z niemal 40 km. nad Ziemią pokazujące Ziemię płaską

8. Są zdjęcia z 70-80 km. pokazujące Ziemię płaską

9.  Jest traktakt reglamentujący dostęp do Antarktydy i badanie tzw. krawędzi

10. Jest szereg kłamliwych "dowodów" na kulistość Ziemi, którymi raczą nas autorytety pomimo, że bardzo łatwo wskazać błędy w rozumowaniu - czyżby naukowcy z NASA byli aż tak głupi, czy po prostu nas okłamują?

11. GPS nie potrafi precyzyjnie wskazywać lokalizacji lecz naznaczony jest błędem nawet do 300 metrów w okolicach Antarktydy (co udowodniłem stosownymi relacjami)

12. Wreszcie nie istnieje żaden naukowy dowód potwierdzający, że Ziemia jest kulą a my żyjemy na jej zewnętrznej stronie.


Można oczywiście te wszystkie fakty zlekceważyć i po prostu mnie czy Macieja1 obrażać i szydzić. To najwyraźniej wszystko, co mogą zrobić przeciwnicy Prawdy na forum.

Mnie to w żaden sposób bezpośrednio nie boli, tylko smutno mi,  że brat bratu wilkiem bo ja, Maciej1 ośmieliliśmy się mieć inne poglądy  - wynikające z logicznych przesłanek, które zresztą tu po części wymieniłem w 12 punktach i postanowiliśmy poświęcać swój czas i energię by dać ludziom szansę zobaczenia Prawdy.


Ponieważ nie ma ludzi, którzy wiedzą wszystko to nie chciałbym, żeby moja ewentualna pomyłka np. na temat tego czym jest Słońce i gdzie się znajduje - wpłynęła i zaburzyła fakt, że Ziemia nie jest kulą po której zewnętrznej stronie chodzimy.

Dlatego jestem niechętny pokazywaniu niedoskonałego modelu płaskiej czy półpłaskiej Ziemi.

Najpierw niech głośno wydźwięczy fakt, że Ziemia nie jest kulą taką jak uczą nas w szkołach - na kulistość nie ma i nigdy nie było żadnych dowódów, że jest szereg dowodów, które przeczą kulistości - a dopiero potem ustalajmy jak naprawdę wygląda Ziemia.
matsuka napisał(a): Dlatego jestem niechętny pokazywaniu niedoskonałego modelu płaskiej czy półpłaskiej Ziemi.
Jesteś niechętny, bo takiego modelu, nawet w przybliżeniu odpowiadającemu obserwacjom nie da się stworzyć. Dlatego ograniczacie się do atakowania normalnej kosmologii (przy pomocy jakichś fotek zrobionych idiotenkamerą podobno z określonego miejsca). Natomiast żadnej, nawet niedoskonałej alternatywy nie przedstawicie. Bo dobrze wiecie, że żadnej takiej alternatywy nie ma i że każda zostałaby rozjechana tutaj natychmiast. Tzn. Maciej1 to wie od początku. Ty kiedyś nie wiedziałeś i wkleiłeś mapkę, na której Australia była wielkości Eurazji. Potem jednak z tej mapki się wycofałeś.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
zefciu napisał(a): Widzisz Macieju – ja doceniam Twój talent trolerski. Świadomie głosisz brednie i wiesz, że nie jesteś w stanie tych bredni obronić.


Żadnych bredni nie głoszę. To Ty wierzysz w brednie o "kuli ziemskiej", bo tak akurat dzisiaj większość wierzy. Pokazałem prawdę, przykładowe własne obserwacje falsyfikujące "ziemię kulę o promieniu ok. 6371-6378 km". To wy (Ty i ci, którzy Ci przyklaskują) nic nie możecie z tym zrobić. Nic nie możecie zrobić moim obserwacjom, ani co ważniejsze nic nie możecie "zrobić rzeczywistości". Bo rzeczywistość (czyli kształt ziemi) jest inna niż w waszych urojeniach. Jesteście na przegranej pozycji i dziwne, że jeszcze tego nie rozumiecie. 
Coraz więcej ludzi budzi się z hipnozy i oszołomienia po ciosach "globusa" w głowę. Ludzie obserwują i będą obserwować, będą sami badać, bo sposób jest dostępny dla każdego kto ma dobrą wole. Będą badać, a wyniki będą takie jak moje przykładowe. Bo taka jest ziemia: nie jest "kula o promieniu ok. 6371-6378 km".
Zbadajcie sami zamiast tutaj pieprzyć bez sensu ! Bo ani nie pokazaliście żadnych sensownych zastrzeżeń pod adresem tego, co wam pokazałem, ani nie pokazaliście własnych obserwacji ani nawet nie pokazaliście cudzych "naukowych" obserwacji, "naukowych dowodów" choć na naukę się powołujecie.

[To wy jesteście "trollami", wy którzy o to oskarżacie normalnych ludzi.Ja żadnym "trollem" nie jestem. Piszę to co naprawdę myślę, czego jestem pewien.]



Cytat:Proszę Cię, żebyś wskazał jedną płaskoziemską teorię, która jest spójna i zgodna z obserwacjami.

Przecież Ci pokazałem. "Jedna teoria/teza płaskoziemska": ziemia nie jest kulą o promieniu ok. 6371-6378 km, ani nie jest kulą do takiej kuli zbliżoną (powiedzmy promień +/- 200%), zatem współczesna kosmologia jest fałszywa.. Ta teza (ta jedna teoria) jest absolutnie zgodna z obserwacjami.


Cytat:Pogląd, że istnieje nieskończenie wiele teorii tłumaczących to, jak wygląda niebo do nich należy. Skoro jest nieskończenie wiele, podaj jedną.

Nie przekręcaj w bezczelny i cyniczny sposób. Dosyć mam Twoich bezczelności. Czytaj ze zrozumieniem, czytaj uważnie !

Nie napisałem" "istnieje nieskończenie wiele teorii tłumaczących to jak wygląda niebo". Jeśli tak napisałem to mi to zacytuj, przywołaj moją wypowiedź, pokaż post. Jeśli nie napisałem, to przepraszaj ! Jeśli nie umiesz czytać ze zrozumieniem, to się ucz, ucz się czytać ze zrozumieniem!

Tak napisałem: istnieje nieskończenie wiele możliwości (a z kontekstu w oczywisty sposób wynikało "do rozważenia przy budowaniu modelu").

Jeśli twierdzisz, że "istnieje nieskończenie wiele możliwości" jest tym samym co "istnieje nieskończenie wiele teorii tłumaczących jak wygląda niebo", to ucz się znaczenia słów, ucz się języka polskiego. Do nauki marsz, do szkoły wróć!

PS. Jeśli ludzie nie potrafią czytać ze zrozumieniem, to jak mogą poprawnie rozszyfrować kształt ziemi ? Jeśli tego co jest wprost napisane, prostym słowem  nie rozumieją, to zrozumieją ukryte znaki natury, która nigdy wprost słowami nie mówi ?
Maciej1 napisał(a): nauk ścisłych kompletnie nie rozumieją

Macieju sam nie rozumiesz istoty swoich pseudopomiarów lub zwyczajnie udajesz, że nie wiesz jak istotne są dane wejściowe w tych "ścisłych" pomiarach.
Rudymentalne znaczenie ma przyjęta wysokość aparatu/wzroku nad poziomem morza/oceanu, zgadzasz się tam na 1,75 do 2 m nie biorąc w ogóle pod uwagę pływów, które wynoszą w tym miejscu około 2m.
Przecież to powoduje, że całe te obliczenia bez ścisłego ustalenia tych danych są bezwartościowe.

Tutaj prezentuję losowy widok ulicy Google Flat Earth gdzie widać, jaka może być wysokość między powierzchnią molo a taflą wody. Gołym okiem widać,  że jest to ponad 2m. Dodając do tego wysokość barierki, która oceniam po stojącej obok dziewczynie na około 1,2-1,3 m daje dokładnie tyle ile wylicza w tabeli Bert. 

LINK North Cove Yacht Harbor

Widać doskonale na poziomach osadów na murku poziomy pływów. 

Wiesz oczywiście, że wysokość zdjęcia ma największe znaczenie dla tych "ścisłych pomiarów" i zbywasz milczeniem lub bezczelnie kłamiesz.
Piszesz coś o dokładnych wyliczeniach a bazgrzesz linie na zdjęciach pod proporcje, które na wejściu zawierają w sobie podstawowe błędy.
I całe te płaskoziemskie pierdolando opiera się na takich nieścisłościach i błędnych założeniach bez własnych propozycji kompletnego modelu. 


Ja doskonale wiem, że ścisłe obliczenia z Tobą ścisłe nie będą bo na końcu jak wszystko zostanie wyjaśnione znajdziesz sobie kolejna pozorna dziurę w całym, taką masz technikę dyskusji..lub unikanie.

Odniesiesz się do pływów i wysokości aparatu czy kolejne pytanie niewygodne będziesz zbywał milczeniem?
joker ta dyskusja była już w tym miejscu conajmniej raz. Chwilę będzie cisza, do wątku włączy się ktoś nowy (lub nie), w każdym razie z jakiegoś powodu maciej wklei tu kolejną serię zdjęć lub już użytą i zacznie się to samo od nowa. Te same zarzuty, te same pytania bez odpowiedzi, te same bzdury
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Maciej1 napisał(a): Żadnych bredni nie głoszę.
Głosisz i doskonale jesteś tego świadomy. Gdybyś nie był świadomy, że głosisz brednie, to byś próbował odpowiedzieć na zadanie pytania. Ty jednak tego nie robisz, bo dobrze wiesz, że nie masz racji, a jakakolwiek próba Twojej odpowiedzi będzie merytorycznie rozjechana.
Cytat:Pokazałem prawdę
Pokazałeś jakieś fotki zrobione idiotenkamerą przez osobę, która nie kontroluje własnych zachowań i nie potrafi własnych zachowań wyjaśnić. Jaką wartość dowodową mają takie fotki?
Cytat:Bo ani nie pokazaliście żadnych sensownych zastrzeżeń pod adresem tego, co wam pokazałem
Oczywiście łżesz. Zastrzeżenia konkretne były:
  • Nie uwzględniłeś refrakcji.
  • Nie uwzględniłeś pływów.
  • Nagryzdałeś linię byle jak nie biorąc pod uwagę, że powierzchnia wody jest falista.
  • Pomiary są niedokładne.
  • „Urządzenie geodezyjne” to idiotenkamera
To są zastrzeżenia, które zakładają, zupełnie od czapy, że masz dobrą wolę i jesteś w miarę kompetentny. Bardziej prawdopodobne, moim zdaniem wyjaśnienia są zaś takie:
  • Łżesz.
  • Klepiesz byle co nie kontrolując swoich zachowań (skoro nie potrafisz wyjaśnić, czemu od czasu do czasu wstawiasz spację w swoje posty, to równie dobrze możesz wstawiać do postów jakieś liczby bez sensu i tego nie kontrolować)
Cytat:Przecież Ci pokazałem.
Nie, nie pokazałeś. Jeśli pokazałeś – wskaż gdzie.
Cytat:Ta teza (ta jedna teoria) jest absolutnie zgodna z obserwacjami.
To nie jest teoria. To jest odrzucenie teorii. I nie jest ona zgodna z żadnymi obserwacjami. Wynika ona wyłącznie z jakichś fotek zrobionych idiotenkamerą przez człowieka, który nie kontroluje swoich zachowań, a nie z żadnych „obserwacji”. Wszystkie sensownie przeprowadzone obserwacje są z normalną kosmologią zgodne.

Cytat:Tak napisałem: istnieje nieskończenie wiele możliwości (a z kontekstu w oczywisty sposób wynikało "do rozważenia przy budowaniu modelu").
No więc weź jedną taką możliwość i ją rozważ. A jak w rozważaniach wyjdzie Ci sprzeczność to weź następną. I tak powtarzaj, aż dostaniesz sensowną teorię. Potem tę teorię przedstaw.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Joker napisał(a): Odniesiesz się do pływów i wysokości aparatu czy kolejne pytanie niewygodne będziesz zbywał milczeniem?


Pokazałem zdjęcia z których można obliczyć wysokość. I to dwa. Ponadto: obliczyłem. Pływy/nie pływy ? A co to ma do rzeczy ? Ja robiłem zdjęcia przy takim poziomie wody jaki wynika ze zdjęć na których wysokość jest wyliczona. [Nie będę ich tu wklejał po raz kolejny. Są to te dwa zdjęcia z tymi dwoma spacerującymi facetami ( i zdaje się jedną kobietą przy nich).]

PS. Nie jestem idiotą, podstawowe kwestie rozumiem i wiem, że pierwszą rzeczą jaką muszę ustalić jest poziom aparatu npm (nad wodą). Wiele razy już takie zdjęcia robiłem i wiem dobrze co trzeba ustalać i liczyć oraz jak to ustalać i liczyć. (I wydaje mi się, że to pokazałem). Obserwacje, które pokazałem są moje i samodzielne, podobnie wyliczenia, w tym wyprowadzanie wzorów oraz interpretacje. Nie korzystam z żadnego "kalkulatora krzywizny" wziętego z internetu, lecz z własnych wyprowadzonych wzorów i formuł zapisanych w Excelu.
Maciej1 napisał(a): PS. Nie jestem idiotą
Nie jesteś. Ale takowego udajesz. Niektórzy się nabierają, inni nie.
Cytat:poziom aparatu npm (nad wodą)
Ale wysokość npm to przecież nie to samo, co wysokość nad wodą. Pojęcie „poziomu morza” jest umownym konceptem używanym w geodezji. To pojęcie nie uwzględnia pływów! Natomiast rzeczywisty poziom wody zależy od pływów.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Maciej1 napisał(a): Pokazałem zdjęcia z których można obliczyć wysokość.

Dużo wymagasz od odbiorców jeśli twoja hipoteza ma być poważnie rozważana (wiary). Konkretne zdjęcia mostu nie są bez wątpienia z tego samego czasu co zdjęcia molo (skąd mamy wiedzieć, jaki był wówczas poziom?).
Jeśli już jakiś wedle swego zdania ostateczny dowód przedstawiasz to powinien to być na prawdę dobry DOWÓD.
Widać jak kolejne centymetry wpływają na ostateczny wynik pomiarów a jak dostrzegasz pewne nieścisłości wynikające z własnych błędów na danych wejściowych obwieszczasz z dumą, że obaliłeś model kulistej Ziemi.
Nic poza tym, że prowadzisz nierzetelne pomiary nie udowodniłeś.

P.S. Co można zarzucić kalkulatorom z internetu, przecież to jeden prosty wzór. Serio dumny jesteś z tego , że go przekształciłeś i wstukałeś formułę w Excelu?Uśmiech Funkcjonują już aplikacje, które na podstawie zdjęć w czasie rzeczywistym określają odległości, wysokości obiektów, możesz tam zapewne i własne dane schematy płaskiego modelu wprowadzić, banał. Pierwsze co mi się przypomniało to technika wojskowa, noktowizory określające odległości obiektów w nocy itp. Ale to inna bajka.

Gdybyś chciał być tak rzetelny jak sobie przypisujesz to podałbyś dokładną (co do cm) wysokość barierki/aparatu od tafli wody i konkretna wysokość obiektów (prześwit pod mostem, wysokość drzewa, cokolwiek) do czego się odnosisz. Poza tym w modelu kulistej Ziemi przy 3,2 m wysokość aparatu na 12,5 km horyzont chowa się prawie 3 m, co powoduje że widoczny prześwit byłby też 3 m węższy. Nawet nie analizujesz wysokości prześwitu w danym miejscu pomiaru, który wynosi od 55 do 70 m. Na samych zaznaczeniach na zdjęciu długości odcinków tracisz zapewne kilka % dokładności a tego rzędu nieścisłość w wynikach dalej uważasz za dyskredytujące Ziemię kulistą. Refrakcji nawet nie dotykamUśmiech

Wreszcie sama podstawa mostu ewidentnie chowa się kilka metrów za horyzontem, tak jakbyśmy się mogli spodziewać. Nie widać tej płaskiej podstawy.


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości