Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Płaska/Wklęsła Ziemia?
zefciu napisał(a):   Strasznie pokrętna, ale niech Ci będzie.

Nie wiem co to znaczy (w matematyce) "pokrętna" ? Krótkie pytanie: podana przeze mnie definicja nieskończoności jest prawdziwa, czy fałszywa ?


Cytat:No ale przecież Cantor nigdzie nie definiuje zbioru nieskończonego element po elemencie. Gdyby to próbował czynić, umarłby w trakcie i nigdy żadnego rozumowania nie przeprowadził.

Nie tylko, że nie "nigdzie", ale w zasadzie wszędzie powiela ten sam swój błąd. Np. w dowodzie "metodą klasyczną", czyli "z podziału odcinka na trzy przedziały itd. w nieskończoność" 
http://logika.uwb.edu.pl/KT/Elementy%20l...ogosci.pdf
Str 261-262 tak jak napisałem (nie chcę przeklejać). Czytałeś ?
Podobnie w "dowodzie" poprowadzonym "metodą przekątniową". Rozpoczyna się od zdefiniowania element po elemencie i tak dalej w nieskończoność "tabeli zawierającej wszystkie liczby R zapisane w wierszach" Nie znasz ? 


Cytat:Co to jest ta „nieskończoność potencjalna”?

Część może być dzielona w nieskończoność, ale to nie znaczy, że "na nieskończenie wiele części".  Gdyby to drugie było możliwe, to znaczyłoby to, że 
aktualnie, czyli rzeczywiście istnieje "nieskończenie wiele części" jako wynik "dzielenia w nieskończoność". Błąd Cantora polega na tym, że on czyni bytem istniejącym realnie (w matematyce) to co nie istnieje, bo jest sprzeczne z istotą nieskończoności.



Cytat:Czy nieskończoność, którą zdefiniowałeś wyżej to nieskończoność potencjalna, czy nieskończoność rzeczywista?

Nieskończoność jako własność zbiorów nieskończonych jest potencjalna. Dla każdego n-tego istnieje n+1. Istnieje możność (potencja) dzielenia w nieskończoność. Cantor traktuje nieskończoność jak liczbę, jak "liczbę nieskończoną", "liczbę rzeczywiście nieskończoną". Absurd i nonsens.

Klasyczny przykład "zbiór Cantora" 
http://www.zobaczycmatematyke.krk.pl/prz...index.html
"Zbiór który powstanie po nieskończenie wielu powtórzeniach nazywamy zbiorem Cantora".
Nie ma czegoś takiego jak "nieskończenie wiele powtórzeń", tym bardziej "po nieskończenie wielu powtórzeniach" nie ma czegoś takiego jak "liczba rzeczywiście nieskończona". To są wszystko urojenia oparte na błędzie logicznym. Nie można zbioru nieskończonego zdefiniować element po elemencie przez algorytm powtarzany "i tak dalej w nieskończoność" aż osiągnie się "nieskończenie wiele powtórzeń". Nigdy się "nieskończenie wielu powtórzeń nie osiągnie", bo nie ma takiej liczby "rzeczywiście nieskończonej" równej "nieskończenie wielu powtórzeniom". A nie można osiągnąć tego czego nie ma.
Cantor jak widać tego nie rozumie.

nie ma nic bardziej namacalnego niż absurdalność idei liczby właściwie nieskończonej.- Leibnitz


[Nawiasem mówiąc twierdzi się, że "zbiór Cantora ma moc continuum". No to jeżeli tak to znaczy, że jest równoliczny ze zbiorem N. Bo proszę na każdym etapie tworzenia tego zbioru numerować po kolei powstające odcinki, i tak dalej w nieskończoność. Patrz! Nigdy nie zabraknie liczb N, na żadnym z etapów, a "po nieskończenie wielu powtórzeniach" mamy "ponumerowane całe continuum". Obłęd.  ]


Cytat:Ile razy mam Ci kłaść do tego pustego łba, że nie oczekuję, abyś mi „wytłumaczył prostym językiem”, tylko żebyś mi wskazał u Cantora gdzie znajduje się rzekoma sprzeczność.

Dlaczego mnie obrażasz ?


Przecież Ci pokazałem. 
Masz zdanie: "zbiór nieskończony można zdefiniować element po elemencie i tak dalej w nieskończoność, definiując w ten sposób cały zbiór nieskończony".
To zdanie jest z całą pewnością albo prawdziwe albo fałszywe. Logika. Wg. Cantora ono jest prawdziwe. I to jest jego błąd, fałsz. Bo to zdanie jest fałszywe. Zbioru nieskończonego nie można zdefiniować element po elemencie i tak dalej w nieskończoność, definiując cały zbiór nieskończony.

Przecież przyjrzyjże się dowodom na "nierównoliczność R i N", choćby temu z "podziału odcinka na trzy części i tak dalej w nieskończoność" lub temu z "metody diagonalnej". W obu tych dowodach pewien zbiór nieskończony jest definiowany element po elemencie przez (jakiś )algorytm powtarzany w nieskończoność ("i tak dalej w nieskończoność") i wskutek tego uważa się w tych dowodach, że "zdefiniowało się(znalazło się) w ten sposób cały zbiór nieskończony". I to właśnie jest błąd logiczny. Sprzeczność z istotą nieskończoności.

Jeżeli tak można, czyli jeżeli zachodzi że "pewien określony jednoznacznie algorytm pozwalający zdefiniować dowolną liczbę  elementów zbioru, gdy zostanie powtórzony w nieskończoność (...i tak dalej w nieskończoność) pozwala zdefiniować cały zbiór nieskończony", to i ja z łatwością potrafię najpierw udowodnić "równoliczność R i N", a potem "nie-równoliczność R i N".
Czyli jeżeli jest tak, że:

  1. A- algorytm pozwalający zdefiniować dowolną ilość elementów zbioru X oraz
  2. "i tak dalej w nieskończoność"- powtarzanie tego algorytmu "i tak dalej w nieskończoność", 
    -pozwalają (1,2) zdefiniować cały zbiór nieskończony, to ja mogę udowodnić to co zapowiadam. Najpierw, że zbiór R da się zapisać element po elemencie (wiersz po  wierszu) w tabeli takiej jak w dowodzie z metody diagonalnej (udowodnić równoliczność R i N), a następnie udowodnić, że w tak zapisanej tabeli, gdzie zapisane są wszystkie liczby R brakuje jednej liczby ze zbioru R (czyli udowodnić nierównoliczność R i N)




Cytat:A Ty ciągle swoje. Sprzeczności [i]u Cantora[/i] możesz wyjaśnić tylko wtedy, gdy będziesz posługiwał się tą samą aksjomatyką co Cantor, a nie bełkotał „prostym językiem” o „wirtualnych tabelach”, „aktualizacjach potencjałów” i „itakdalejach”. Żadne bowiem z tych bytów nie występują u Cantora.


Wszystko to występuje u Cantora (oczywiście nie "aktualizacja potencjałów" tylko aktualizacja nieskończoności potencjalnej). Przyjrzyj się choćby dowodowi z metody diagonalnej.

Cytat:To jest w zasadzie ostateczne przyznanie się do tego, że nie masz racji. Skoro nie umiesz wyjaśnić merytorycznie, dlaczego Cantor nie miał racji,
Ale właśnie Ci wyjaśniam, że dla Cantora: algorytm oraz "i tak dalej w nieskończoność" pozwalają zdefiniować cały zbiór nieskończony. A to jest nieprawda.
Nie można zbioru nieskończonego zdefiniować element po elemencie przez powtarzanie w nieskończoność jakiegoś algorytmu umożliwiającego zdefiniowanie pewnej (dowolnej) skończonej ilości jego elementów.
To Ty nie potrafisz zrozumieć. To nie moja wina.
Cytat:Proszę zatem wskazać, gdzie Cantor bredził o jakieś „tabeli”, albo przestać powtrzać ten kretynizm.

Nie znasz "dowodu z metody przekątniowej" ?


Wiadomości w tym wątku
Płaska/Wklęsła Ziemia? - przez matsuka - 31.07.2017, 18:57
Ćwiartowanie paranoi. - przez Żarłak - 24.06.2018, 09:53
RE: Płaska Ziemia - dlaczego jest absurdem - przez Maciej1 - 16.07.2018, 19:43
RE: Płaska/Wklęsła Ziemia? - przez Ziemowit - 02.11.2018, 22:52
RE: Płaska/Wklęsła Ziemia? - przez Fizyk - 02.11.2018, 23:51
RE: Płaska/Wklęsła Ziemia? - przez Maciej1 - 03.11.2018, 11:13
RE: Płaska/Wklęsła Ziemia? - przez Fizyk - 03.11.2018, 12:54
RE: Płaska/Wklęsła Ziemia? - przez Maciej1 - 03.11.2018, 13:38
RE: Płaska/Wklęsła Ziemia? - przez Vanat - 03.11.2018, 19:50
RE: Płaska/Wklęsła Ziemia? - przez Fizyk - 03.11.2018, 13:58
RE: Płaska/Wklęsła Ziemia? - przez Maciej1 - 03.11.2018, 20:17
RE: Płaska/Wklęsła Ziemia? - przez Fizyk - 03.11.2018, 21:30
RE: Płaska/Wklęsła Ziemia? - przez Maciej1 - 03.11.2018, 21:47
RE: Płaska/Wklęsła Ziemia? - przez Fizyk - 03.11.2018, 22:51
RE: Płaska/Wklęsła Ziemia? - przez matsuka - 03.11.2018, 23:11
RE: Płaska/Wklęsła Ziemia? - przez Fizyk - 03.11.2018, 23:28
RE: Płaska/Wklęsła Ziemia? - przez matsuka - 03.11.2018, 23:58
RE: Płaska/Wklęsła Ziemia? - przez Joker - 04.11.2018, 00:22
RE: Płaska/Wklęsła Ziemia? - przez Fizyk - 04.11.2018, 00:24
RE: Płaska/Wklęsła Ziemia? - przez matsuka - 04.11.2018, 00:55
RE: Płaska/Wklęsła Ziemia? - przez Fizyk - 04.11.2018, 01:25

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości