To forum używa ciasteczek.
To forum używa ciasteczek do przechowywania informacji o Twoim zalogowaniu jeśli jesteś zarejestrowanym użytkownikiem, albo o ostatniej wizycie jeśli nie jesteś. Ciasteczka są małymi plikami tekstowymi przechowywanymi na Twoim komputerze; ciasteczka ustawiane przez to forum mogą być wykorzystywane wyłącznie przez nie i nie stanowią zagrożenia bezpieczeństwa. Ciasteczka na tym forum śledzą również przeczytane przez Ciebie tematy i kiedy ostatnio je odwiedzałeś/odwiedzałaś. Proszę, potwierdź czy chcesz pozwolić na przechowywanie ciasteczek.

Niezależnie od Twojego wyboru, na Twoim komputerze zostanie ustawione ciasteczko aby nie wyświetlać Ci ponownie tego pytania. Będziesz mógł/mogła zmienić swój wybór w dowolnym momencie używając linka w stopce strony.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Płaska/Wklęsła Ziemia?
Myślę zefciu, że nie doczekasz się rozstrzygnięcia na które liczysz, a to dlatego, że maciej1 zachowuje się jak mało inteligentny wariat.
Po pierwsze - ma duże problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Na przykład nie jest w stanie pojąć żadnych argumentów związanych z astronomią, które początkowo zbywał leniwyym "niewiadomo jak działa niebo", a gdy pojawiły się kolejne podważające jego "niewiadomo"... Zbywał je tym samym "kontrargumentem", czasami też przekręcając to co napisał rozmówca.
Nie jest to dziwne, bo mamy silną poszlakę wskazującą na to, że maciej1 niewiele czyta w ogóle - nie wie nawet, że w druku znaków interpunkcyjnych nie poprzedza się spacją. Jest to błąd często powtarzany przez analfabetów w internecie, ale ze świecą szukać go w książkach i czasopismach - stawiam, że nawet Biblii nie czytał Język

2. Problemy z logicznym myśleniem i nieumiejętność wnioskowania na podstawie powiązanych ze sobą zjawisk - dlatego zbywa lekką ręką wszystkie argumenty, które nie są rysowaniem kresek na zdjęciach. Nie obchodzi go, że wszystkie otaczające nas zjawiska stają się niewytłumaczalne na płaskiej Ziemi.

3. Paranoja, urojenia ksobne - cały świat okłamuje macieja.

4. Nieustanna konfabulacja - np teraz, po wrzuceniu pięciu filmików z rzekomymi pilotami samolotów przyznających się do wiary w płaską Ziemię odwraca kota ogonem twierdząc, że to my wrzucamy argumenty z intetnetu i wtedy jest OK. Jedyną osobą, która wrzuciła tu filmy z yt jest chyba vanat i dotyczyły zjawisk, nie wypowiedzi. Nie trzeba też przypominać kto jest liderem wklejek.

Może jeszcze piate tak dla rozrywki - wydaje mu się, że jest geodetą Duży uśmiech
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Dragula napisał(a): Po pierwsze - ma duże problemy z czytaniem ze zrozumieniem. Na przykład nie jest w stanie pojąć żadnych argumentów związanych z astronomią, które początkowo zbywał leniwyym "niewiadomo jak działa niebo", a gdy pojawiły się kolejne podważające jego "niewiadomo"... Zbywał je tym samym "kontrargumentem", czasami też przekręcając to co napisał rozmówca.
Dlatego uznałem, że skoro takie sobie kryterium wymyślił, że jak świnie musimy mieć wbite oczy w Ziemię i nie wolno nam patrzeć na żadne „światła”, to będę grał w jego grę i rzeczywiście pomijał argumenty astronomiczne. Kryterium to jest debilne, ale nawet z zachowaniem tego kryterium kulistość Ziemi jest jasno widoczna
Cytat:nie wie nawet, że w druku znaków interpunkcyjnych nie poprzedza się spacją.
Ale to przecież nie jest niewiedza. Gdyby to była niewiedza, to by po pierwszy zwróceniu uwagi się poprawił. On jednak celowo napierdala w tę spację, bo chce swoim zachowaniem zirytować rozmówców.
Cytat:Nie obchodzi go, że wszystkie otaczające nas zjawiska stają się niewytłumaczalne na płaskiej Ziemi.
Obchodzi. Dlatego wymyśla takie kryteria, które, jego zdaniem pozwolą obronić tezę o płaskości Ziemi.
Cytat:3. Paranoja, urojenia ksobne - cały świat okłamuje macieja.
Gdyby tak było, to by Maciej1 próbował jakoś chaotycznie bronić swoich poglądów. I tworzyć jakieś sensowne ich wyjaśnienia. On jednak się od dawania takich wyjaśnień uchyla. Z drugiej strony – psychiatrą nie jestem. Może to autentyczna choroba.
Cytat:4. Nieustanna konfabulacja
No ba. Ja już sam nie wiem, ile skonfabulował, a ile jest w tym wszystkim prawdy. Ile z tych zdjęć zrobił sam, a ile skopiował. Czy w ogóle któreś wyliczenia były rzeczywiście jego? Czy w ogóle był kiedyś w samolocie? To wszystko dla mnie tajemnice.
Tress byłaby doskonałą filozofką. W istocie, Tress odkryła już, że filozofia nie jest tak wartościowa, jak jej się wcześniej wydawało. Coś, co większości wielkich filozofów zajmuje przynajmniej trzy dekady.

— Brandon Sanderson
matsuka napisał(a): Nagle okazuje się, że wiele samolotów lata zupełnie niezgodnie z modelem kuli. Wtedy szukacie sobie usprawiedliwienia. Np. gdy pokazałem trasę Johanesburg - Sao Paulo, w której niektóre samoloty nadładają setki km. co jest bez sensu w modelu kuli, a ma sens na płaskiej - to piszecie, że widocznie samolot chciał zwiedzić grób Napoleona.
Gdy pokazuję trasę Japonii do Indii, która trwa wiele godzin dłużej niż powinna - to widocznie samoloty chcą unikać Himalajów.

Mijasz się z prawdą. Przejrzałem wszystkie wpisy na temat Johanesburga, Twoje uwagi odnosiły się do czasu przelotu. Wyciągałeś z tego, owszem, jakieś wnioski na temat odległości. Konkretnie wymieniłeś dwie trasy i jakieś wyssane z palca czasy. Szybkim guglem znalazłem czasy przelotów z New Delhi do Tokio (DEL->NRT) o czasie 7h i 20 min. Co ciekawe, i co "przeoczyłeś", loty w jedną stronę mają diametralnie różne czasy niż w drugą. W przypadku lotu NRT->DEL istotnie mamy 10 h. Jednakże na półkuli południowej musiałeś się pomylić, z Sao Paolo leci się do Johanesburga 8h 55min, w drugą stronę to jest 10h 5 min. Ty w TYM POSCIE podałeś czas dla odwrotnego lotu.

Źródła czasów (mam nadzieję, że bariera językowa nie przeszkodzi):

https://www.meine-flugzeit.de/flugzeit/n...nach-tokio
https://www.meine-flugzeit.de/flugzeit/t...-neu-delhi
https://www.meine-flugzeit.de/flugzeit/s...hannesburg
https://www.meine-flugzeit.de/flugzeit/j...-sao-paulo

Jednak w żadnym z postów nie pokazałeś trasy lotu bezpośredniego. Pokazywałeś jakieś trasy lotów "z przesiadką", ale z przesiadką to ja przez Frankfurt lecę do Krakowa. A czasem przez Dortmund nawet.



A co do czasów przelotu, to tak, jakby w dyskusji o wysokości szczytów w Himalajach argumentować, że wspinaczki na K2 trwają dłużej niż na Mt. Everest. Albo że winda na szczyt PeKiN-u wjeżdża wolniej, niż na szczyt Burj Khalifa. Są to wprawdzie pewne pośrednie poszlaki, ale bez porównania techniki trasy i zagęszczenia lotów nie wnoszą wiele do tematu. Zwłaszcza do spornej kwestii, czy ortodroma jest odchylona na północ czy na południe.

Zresztą, w każdym modelu płaskoziemskim, który przytaczałem, trasa GRU - JNB powinna być znaaaacznie dłuższa, niż TYO - DEL. A Ty podałeś przykład, że jest krótsza. Co tym chciałeś właściwie udowonić?


Cytat:Gdy pokazuję trasę z Nowej Zelandii do Chile z nadkładaną drogą przez Antartydę, to wtedy widocznie latają tak dla bezpieczeństwa, bo przez Antarktydę jest bezpieczniej.
Nie wiem jeszcze, gdzie to "pokazałeś", ale taka trasa zgadza się z geosferycznym modelem elipsoidy, trasa przez bieguny będzie krótsza, niż trasa "po równoleżniku", więc znowu rodzi się pytanie, co tym chciałeś udowodnić?

https://www.radarbox24.com/data/flights/LA800
(Mam nadzieję, że zadziała)

Inny link
https://www.flightradar24.com/data/fligh...0#1dd02693

Cytat:A gdy pokazuję, że nie ma tras z Australii do Ameryki Południowej przez Antarktydę, gdzie byłoby najszybciej - to wtedy widocznie nie ma popytu.

https://www.flightradar24.com/data/fligh...8#1dc2c9dc

Jest lot, tylko trzeba poszukać. I odchył na południe, jak trzeba. Jak szukam jeden z historycznych lotów i klikam na "play" (w momencie pisania tego postu nic nie leciało)

Dalsze wpisy o lotach "z przesiadkami" pominę, patrz wyżej. Widocznie miasto, w którym mieszkam, nie jest na tyle znaczące, że gdzie bym nie leciał, lecę przez Frankfurt, Dortmund lub Hamburg. A raz jeden lot do Pragi był z objazdem przez... Monachium. To oczywiście dowód na to, że Ziemia nie jest kulista a jest bryłą z Minecrafta i co rusz się zmienia... żart, zapomnij,


Cytat:Poza tym nikt do tej pory nie odpowiedział mi rozsądnie na następujące pytanie, ktore zadawałem wielokrotnie.

Dlaczego ludzie, którzy przejechali trasę Perth-Sydney twierdzą, że zajmuje ona 5000 km., gdy według modelu globusa powinna zajmować ona 4000 km.?

Drugie pytanie na które nie otrzymałem żadnej rozsądnej odpowiedzi brzmi :

Dlaczego na Antarktydzie błąd GPS wynosi 300 metrów? Potwierdzone przez kapitanów statków, wklejałem dowód.

Ludzie musieli brać jakieś niezwykłe objazdy jeżeli google maps pokazuje 3934 km. Jakieś anegdotyczne relacje miłośników kangurów lub ludzi, którzy chcieli zaoszczędzić opłaty... nie wiem nawet, co miałyby dowodzić.

A z tego co czytałem, GPS może pokazywać błędne odczyty, jeżeli nie jest w zasięgu pewnej minimalnej liczby satelitów (chyba 3). Z podowu geometrii lotów satelitów ten problem może częściej występować nad biegunami, czyli tak nad Antarktydą jak i na Oceanie Arktycznym.

I nadal nie wiem, co tym ostatnim chciałeś udowodnić. Gdyby tezy płaskoziemców się zgadzały, GPS nie powinien funkcjonować na otwartych oceanach, bo tam ciężko ustawiać te "naziemne anteny". W pobliżu "wału arktycznego" ten problem odpada; a różnice wielkości 300m nie "nadymają" tego obwodu do koniecznych minimum 80.000 km.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
I tak argument o antenach jest z dupy, kiedy satelity można wziąć i zaobserwować teleskopem. Skoro istnieją umieszczone przez człowieka obiekty w kosmosie, to i istnienie satelitów gps jest jak najbardziej możliwe. A po sposobie działania GPS można uznać to za pewnik (no chyba, że jest się debilem jak dwie osoby w tym wątku). Można też wycelować antenę telewizji satelitarnej w horyzont i spróbować oglądać TV
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Dragula napisał(a): I tak argument o antenach jest z dupy, kiedy satelity można wziąć i zaobserwować teleskopem.
Nie można. Bo to jakieś światła i nie wiemy, co te światła znaczą. Amen. Trzeba dać jakieś fory Maciejowi1, bo inaczej nie będzie zabawy.
Tress byłaby doskonałą filozofką. W istocie, Tress odkryła już, że filozofia nie jest tak wartościowa, jak jej się wcześniej wydawało. Coś, co większości wielkich filozofów zajmuje przynajmniej trzy dekady.

— Brandon Sanderson
Telewizja pewnie też jest nadawana przez Niebian w takim razie... może dlatego wszyscy w TV są piękni. Tylko Rydzyk jakimś pechowym zrządzeniem losu po kablu ciągnie
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Dragula napisał(a): Telewizja pewnie też jest nadawana przez Niebian w takim razie
Ale to już jest problem Macieja1. To on musi znaleźć alternatywne wyjaśnienie działania telewizji satelitarnej. Podobnie jest z wyjaśnieniem, jaki sens na płaskiej Ziemi ma szerokość i długość geograficzna. Skoro Maciej1 sam taki zakaz patrzenia w niebo wymyślił, to oczywiście też sam się musi do niego stosować.
Tress byłaby doskonałą filozofką. W istocie, Tress odkryła już, że filozofia nie jest tak wartościowa, jak jej się wcześniej wydawało. Coś, co większości wielkich filozofów zajmuje przynajmniej trzy dekady.

— Brandon Sanderson
Fizyk napisał(a):  


Gdyby ta obserwacja dowodziła, że promień musi być większy niż te 10 tys. km, to tak. Ale nie dowodzi.

1. Po pierwsze: właśnie dowodzi. 10 tysięcy- to wychodzi na podstawie Twojego naciągania pomiarów, zwłaszcza wysokości z której robiłem zdjęcie. Przypominam: wysokość jest precyzyjnie oszacowana ze zdjęcia i wynosi "1.03 x sylwetka ludzka". Natomiast twoje 10 tysięcy km (promień ziemi) to wartość skrajna dla wysokości 2.5 metra. Ale to oznacza, że facet jest jednym z najwyższy ludzi świat. Ja natomiast swój powmiar robiłem z wysokości ok. 1.75-1.8 metra. Na waszą korzyść przyjąłem 2 metry nad wodą. Podstaw sobie do swego kalkulatora taką wartość i wylicz promień ziemi. Masz też dwa pomiary, nie tylko jeden. Drugi jest z wyższej wysokości, ale ta wysokość też jest oszacowana.
2. To jest jedna z moich obserwacji. Pozostałe dwie ignorujesz. Ignorujesz także obserwacje innych które ja tutaj dla przykładu wkleiłem.


Cytat:
Maciej1 napisał(a): napisał(a):Ale na przykład ta obserwacja (nie moja):
https://www.youtube.com/watch?v=vP7lyAKNpj4
według moich wyliczeń jest do utrzymania jedynie na "kuli o promieniu większym niż 369855 km" (369 tysięcy kilimetrów)
Nie mam za bardzo czasu bawić się w pomiary piksel po pikselu, ale ciągle nic to nie dowodzi.


Tak? A niby dlaczego "nie dowodzi" ? Nie, bo nie, bo "mi się nie podoba, nie zgadza mi się z kulistością ziemi" ? 
[Jesteś dogmatykiem religii kulistości, a nie naukowcem jeśli w ten sposób piszesz.]
Nie musisz się bawić w mierzenie pikseli. Niczego nie trzeba mierzyć. W tej akurat obserwacji znaczenie ma fakt jakościowy: platformy są przed horyzontem wodnym. Reszta wynika z mapy (odległości do platform) oraz wysokości patrzenia. Wszystko Ci wyliczyłem. Patrz mój wykres na którym masz też opisane w jaki sposób jest to wyliczone

Cytat:
Maciej1 napisał(a): napisał(a):Dlatego jeszcze raz Ci się zapytam: czy znasz jakieś naukowe obserwacje powierzchni ziemi analogiczne do moich ? Jeżeli nie znasz i nie potrafisz wskazać, to dlaczego uważasz, że Twój "naukowy" model jest naprawdę naukowy ?
Warto w końcu zrozumieć: współczesna kosmologia to prosty dowód na słabość ludzkiego rozumu, na niedorzeczność myślenia.
Nie, nie znam. I jest prosta przyczyna, na którą próbuję zwrócić uwagę od jakiegoś czasu, i którą ignorujesz.

A ta przyczyna to: takie pomiary można traktować co najwyżej jako zabawę, nic więcej! Żaden wynik z takich pomiarów nie jest miarodajny.


1. Nie znasz, bo takich pomiarów nie ma. Bo naukowcy gapią się w niebo, udowadniając że mają Wielki Kosmiczny Odlot (od rzeczywistości), że myślą od rzeczy. Bo z nieba kształtu ziemi nie da się wyczytać.
2. A niby dlaczego "nie jest miarodajny" ? Bo nie zgadza się z "kulistością ziemi" ?

Cytat:
Maciej1 napisał(a): napisał(a):Na zdjęciach na które ja się powołuję (na moich) żadnych miraży nie widać.
No cóż widzę, że masz wielką trudność ze zrozumieniem tego dlaczego tłumaczenie globalistyczne "z refrakcji" jest nieprawdopodobne. Obejrzyj więc dokładnie ten filmik video z platformami wiertniczymi i zastanów się dlaczego.
Pod mikroskopem czy w teleskopie też ugięcia światła nie widać, a będziesz twierdził, że tam nie zachodzi?

O to właśnie chodzi ! To jest to !

Dlaczego zatem nie rozumiesz na czym polega trudność tłumaczenia niezgodności globusowych za pomocą "refrakcji" ? Sam widzisz! Sam przyznajesz (zadając takie pytanie, czyli pytanie o "ugięcie światła pod mikroskopem") ze Ty wierzysz iż przypadkowość w powietrzu nadwodnym zbudowała precyzyjne urządzenie optyczne a la mikroskop, czy teleskop. Czyli urządzenie tranformujące obraz i nie pozostawiające śladów tej transformacji, lecz dające dobrze skomponowany, harmonijny obraz.

Otóż ja Ci teraz pokażę jak to jest niedorzeczne, jak niedorzeczna jest taka wiara, jak bardzo opiera się na tym co jest skrajnie nieprawdopodobne.

Otóż  tego typu "urządzenie w powietrzu", które przekształca krzywe w rzeczywistości (sfera kulistej ziemi) w płaskie na obrazie  (widac jakby ziemia była płaska) nie pozostawiając przy tym na obrazie śladów takiego przekształcenia musi być bardziej skomplikowane i precyzyjnie zaplanowane, niż mikroskop, czy teleskop. Ponieważ mikroskop/teleskop tylko powiększa. Ale po powiększeniu krzywe wciąż jest widoczne na obrazie jako krzywe, a proste jako proste (podobnie przez teleskop).
Tutaj mamy zaś coś więcej: mamy przekształcenie krzywego w płaskie na obrazie. 

Pokazałem Ci filmik z platformami. Zastanowiłeś się nad nim ?

To ja Ci się pomogę zastanowić. Otóż na tym filmie facet robi dwie obserwacje w praktycznie tym samym czasie. Pierwsza jest jak twierdzi z wysokości 1 stopy nad wodą (mnie się wydaje, że z nieco wyższej, ale to szczegół, w każdym razie pierwsza jest "z bardzo niska" mówiąc ogólnie). Druga natomiast jest z wysokości 35 stóp nad wodą. Obie są niemal w jednym czasie (widać jak facet przechodzi z pierwszego miejsca do drugiego- krótki czas). Efekt jest następujący: zarówno na obserwacji z niższa jak i na tej z wyższa widać tak jakby ziemia była płaska.  Otóżrefrakcja nie może byćwytłumaczeniem tego bo to jest skrajna niedorzeczność , skrajne nieprawdopodobieństwo. Na obu obserwacjach (z niższa i z wyższa) widać obrazy idealnie skomponowane, nie widać istotnych efektów optycznych. Nie widać "nachodzenia/wiszenia w powietrzu", nie widać odbić. Poszczególne plany są dobrze wkomponowane w obraz, punkt po punkcie.
Gdyby zatem "refrakcja miała być tego przyczyną" to oznaczałoby to, że refrakcja, czyli przypadkowość w powietrzu, przypadkowe "zamieszanie" w powietrzu (w znaczeniu: przypadkowy układ czynników fizycznych) zbudowała precyzyjne urządzenie optyczne przekształcające to co w rzeczywistości jest krzywe w płaskie na obrazie.
Ale skomplikowanie tego "urządzenia zbudowanego w powietrzu przez przypadkowość w powietrzu" jest większe! Przecież weźże wreszcie pomyśl! Pierwsza obserwacja jest z innego miejsca i innej wysokości, ale widać jak na płaskim. Druga jest z innego miejsca i z innej wysokości i znów widać jak na płaskim. To urządzenie ma zatem jakby "dwa okulary" ! Bo promienie światła wchodzące do oka (aparatu) przy patrzeniu z niższej wysokości biegną inna drogą , niż promienie wchodzące do oka (aparatu) przy patrzeniu z wyższej wysokości. Nie rozumiesz tego ? A weźże wreszcie to zrozum, weźże rusz głową !
Oba "okulary" idealnie symulują płaską ziemię i oba współgrają ze sobą. To jest superprecyzyjne i dokładne urządzenie optyczne. Bardziej skomplikowane i precyzyjne niż zwykły mikroskop, czy teleskop. I według Ciebie to urządzenie "wisi w powietrzu i powstało z przypadkowości w powietrzu".
A umiałbyś zrobić podobne ? A może byś tak chociaż zaprojektował takowe ? Umiałbyś ? 

Jest oczywistością dla myślącego człowieka: przypadkowość w powietrzu nie buduje precyzyjnych urządzeń optycznych.

Mamy dwa wytłumaczenia:

1. Widać jak na płaskim, bo po prostu jesteśmy na płaskim.
2. Widać jak na płaskim, bo jesteśmy na krzywym (nad kulą ziemską), lecz w powietrzu nadwodnym wisi precyzyjne urządzenie optyczne, (mające nawet dwa okulary- patrz obserwacje z dwóch różnych miejsc w tym samym czasie) i przekształcające precyzyjnie to co w rzeczywistości jest krzywe (krzywa powierzchnia sfery kuli ziemskiej i obiekty na niej) w płaskie na obrazie. To urządzenie wiszące w powietrzu powstało z przypadkowości w powietrzu, to znaczy z przypadkowego i precyzyjnego zgrania się czynników fizycznych w powietrzu nadwodnym.

Człowiek rozumny wybiera pierwsze.
Dogmatyk kulistości ziemi, czciciel religii globusowej- wybiera drugie.

A jak wybiera naukowiec? Jakie są zasady wyboru naukowego, zasady nauki ?

Otóż takie: budując teorię naukową wybieramy spośród wytłumaczeń możliwych to bardziej prawdopodobne.


Cytat:To, co nazywasz mirażem, powstaje, gdy powietrze jest skotłowane przez ruchy konwekcyjne. Wyraźnie wtedy widać, że coś jest nie halo. Ale wystarczy, żeby pojawił się w miarę stabilny gradient temperatury i będziesz miał promienie systematycznie ugięte o pewien niewielki kąt - obiektywnie niewielki, ale w porównaniu z kątami, na podstawie których próbujemy coś wnioskować, potencjalnie bardzo duży!

Ale nie wystarczy, żeby się "tylko pojawił" jakiś "stabilny gradient". Bo tu nie mamy do czynienia "tylko z przesunięciem do góry", lecz tu mamy do czynienia (według Ciebie oczywiście, bo nie według mnie, bo ja mam rozum) z przekształceniem krzywego w rzeczywistości w płaskie na obrazie i powstaniem obrazu idealnie się komponującego, bez znaków przekształcenia optycznego.  Jeżeli "tylko przesuniesz w górę" to wciąż jednak krzywe widoczne jest jak krzywe.

To zdumiewające, że Fizyk nie rozumie takich rzeczy. A weźże choćby tylko zaprojektuj samemu takie urządzenie optyczne , a kto wie może zrozumiesz !

Jest oczywistością dla myślącego człowieka: przypadkowośc w powietrzu psuje obrazy,  nie zaś buduje precyzyjne urządzenia optyczne dokonujące precyzyjnych transformacji obiektu krzywego w rzeczywistości w płaski (prosty na obrazie). Mówiąc prostym językiem: przypadkowe mieszanie w powietrzu (czynnikami fizycznymi) pogarsza obraz, a nie poprawia i prostuje.



Cytat:I dopóki nie wiesz jaki jest możliwy zakres tego ugięcia, nie jesteś w stanie poprawnie oszacować potencjalnie popełnianego błędu systematycznego, przez co wyniki pomiarów są bezwartościowe (naukowo, bo rozrywkowo jakąś tam wartość mają).


Ale ja nie muszę wiedzieć jaki jest zakres tego ugięcia, bo ja mam rozum i wiem, ze przypadkowość w powietrzu psuje, pogarsza obraz. 
Ja wiem, że światło biegnie z zasady po prostej (niemal idealnie po prostej). Jeżeli przypadkowo zamieszamy w powietrzu (czynnikami fizycznymi)=> obraz ulegnie zniekształceniu, zepsuciu, co widać (patrz efekty optyczne, miraże).

Jeżeli zaś mamy obraz bez istotnych efektów optycznych na którym widać jakby na płaskiej ziemi, to wtedy ja wiem (bo mam rozum i nie jestem dogmatykiem kulistości ziemi), że wtedy są tylko dwie możliwości:

1. Widać bez istotnych efektów optycznych bo promienie biegły tak jak biegną w naturze z zasady, czyli po prostej.
Lub
2. Widać bez istotnych efektów optycznych, bo promienie wprawdzie biegły po krzywych (lub po załamanych) liniach, ale przypadkowe zamieszanie czynnikami fizycznymi w powietrzu zbudowało precyzyjne urządzenie optyczne, które dokonało precyzyjnego przekształcenia obrazu i to bardziej nawet skomplikowanego, niż mikroskop czy teleskop (bo te tylko przesuwają/powiększają obraz, tutaj zaś przesunięto i wyprostowano).

Jest oczywiste, że wybieram pierwsze. Ponieważ drugie (precyzyjne urządzenie z przypadkowości w powietrzu) jest nieprawdopodobne.

Krótko i zwięźle: z zasady po cechach samego obrazu powstającego w naturze, przez bieg promienia w powietrzu wiemy czy promień biegł po prostej czy nie. Procesy przypadkowe nie powodują precyzyjnych przekształceń obrazu.



Cytat:I systematycznego ugięcia nie zobaczysz gołym okiem. Takie ugięcie lekko podniesie lub obniży obraz, ale go nie zniekształci, więc nie będziesz w stanie stwierdzić na podstawie samego zdjęcia, że zaszło.

Jeśli "nie zniekształci" to wciąż krzywe widoczne będzi jak krzywe, a proste jak proste. A tu właśnie ma zniekształcać ! Ty masz głębię, Ty masz plany na-według Ciebie- "kulistej powierzchni", abyś widział jakby na płaskim to Ty właśnie musisz zniekształcać, bo musisz transformować krzywe w płaskie. Punkt oddalony o x kilometrów dalej Ty musisz podnieść na obrazie o y metrów, a punkt oddalony o 2x musisz na obrazie podnieść o 4y metrów aby zasymulować płaskie. I tak punkt po punkcie. I precyzyjnie aby wszystko (poszczególne plany) było idealnie wpasowane.

Jeśli Ty jako Fizyk tego nie rozumiesz, jeśli nawet Ty nie rozumiesz na czym polega niedorzeczność tłumaczeń globalistycznych z "podnoszącej refrakcji" to kto do cholery ma to zrozumieć ?

Trudność nie polega na tym, że "ma wam tylko podnieść (czyli przesunąć) obraz", ale na tym że ma wam  zasymulować płaskie ze sferycznego i to tak by nie było widać efektów optycznych.

Przecież weźże sobie za pomocą lustra, czy peryskopu zajrzyj za krzywy korytarz, to jest za zakręt wijącego się krzywego korytarza !


[Obrazek: CqpEDiz.jpg]

Co z tego, że zobaczysz co tam jest ? Jeżeli za zakrętem korytarz nadal się wije (jest krzywy) to pomimo przesunięcia obrazu zobaczysz, że jest krzywy, a nie prosty.

Jeśli Ty jako fizyk nie rozumiesz tego => nie trzeba większego dowodu, że "edukacja" otumania i pierze rozum.


Cytat:
Maciej1 napisał(a): napisał(a):[Ja pokazałem trzy własne, konkretne obserwacje geodezyjne].
To nie są obserwacje geodezyjne. To są co najwyżej zabawy, które mogą dać jakiś fajny wynik, ale bardziej prawdopodobne jest, że nie dadzą nic sensownego. Próbujesz wyciągać wnioski na podstawie promieni przelatujących niemal stycznie do powierzchni Ziemi. To się nie może udać.

 Tak? A niby dlaczego nie ? Co to znaczy "promien niemal styczny" do powierzchni ziemi ? Na konkretach:

[Obrazek: 5Hf9V9u.jpg]

To jest obserwacja, której dokonałem z miasta Jersey City, NJ [nawiasem mówiąc to kilkadziesiąt, może sto parę metrów od pomnika Katyńskiego o który jest awantura]. Dla przykładu strzałki zielone. Cypel lądu za mostem Verrazano Bridge. Oczywiście na "kulistej ziemi" nie powinien być widoczny, ale tutaj nie o tym. Cypel ten ma ok. 2 metry wysokości, taki "cypelek", patrz mapa. Promień światła wychodzi z jakiegoś punktu tego cypla, na przykład położonego 1 metr nad wodą po czym biegnie do mojego oka, które jest na wysokości ok. 3 metry [z pamięci podaję, dokładnie opisałem w odpowiednim poście]. A więc promień biegnie sobie nad wodą z wysokości 1 metra do wysokości 3 metrów na dystansie ok. 12.5 km. Co ma za znaczenie to, że poniżej tego promienia znajduje się powierzchnia ziemi ? To jakoś "deprymuje" ten promień ? Co promieniowi przeszkadza towarzystwo ziemi (wody) będące 1-3 metrów poniżej w zależności od miejsca ? O czym Ty więc piszesz ? Fizyka wykryła jakąś nową "siłę", która "przeszkadza promieniom biegnącym na wysokości 1-3 metry nad ziemią" ? Cóż to więc ma za znaczenie, że promień biegnie "stycznie" do ziemi ?
Owszem, nad wodą znajduje się mgiełka nadwodna, a wraz z nią mogą się pojawić trudności na drodze biegu promienia. To prawda. Im bliżej wody, tym szans na takie trudności jest więcej. No ale co z tego ? Przecież mamy OBRAZ, CZYLI WYNIK BIEGU PROMIENIA OD OBIEKTU DO OKA.
I to obraz nam powie czy promień biegł po prostej czy po krzywej. Obraz i logika, rozum! Jak nam to powie ?

A to już tłumaczyłem. Ale powtórzę: Wiemy, że promień w powietrzu co do zasady biegnie po prostej. Jeżeli natomiast nie biegnie po prostej lecz coś przypadkowego go wybiło z drogi => obraz jest zniekształcony. Jezeli widzimy obraz zniekształcony => wnioskujemy że "najpewniej coś wybija promienie z ich drogi po prostej". A jeżeli widzimy obraz niezniekształcony oraz jednocześnie taki jakby ziemia była płaska (jak powyższe zdjęcie) to mamy dwie i tylko dwie możliwości: 1. Promienie biegły po prostej, a ziemia jest płaska lub 2. Ziemia jest krzywa=> wtedy promienie nie biegna po prostej (no bo widać jakby była płaska) oraz w powietrzu wisi przypadkowo zbudowane urządzenie optyczne precyzyjnie przekształcające to co krzywe w rzeczywistości w płaskie na obrazie (precyzyjnie przekształcające, bo widać idealne wpasowanie poszczególnych elementów i planów- patrz np. powyższe zdjęcie). Jeżeli więc mamy rozum to wybieramy opcję nr1. A jeśli jesteśmy dogmatykami kulistości no to pozostaje nam tylko opcja druga. Wtedy jednak czy możemy twierdzić, że nasze podejście jest "naukowe" ? Czy nauka wybiera opcje skrajnie nieprawdopodobne ?

Krótko: towarzystwo ziemi jeden czy dwa metry poniżej nie ma żadnego magicznego wpływu na bieg promienia => nie ma znaczenia to, że obserwacja jest "niemal styczna do powierzchni". Liczy się bowiem efekt końcowy, obraz. Po otrzymanym obrazie wiemy jak biegły promienie- czy po prostej, czy nie po prostej. Wiemy to niemal z pewnością, używając rozumu i logiki.


Na powyższym zdjęciu żaden z elementów oznaczonych strzałkami nie może być widoczny na kulistej ziemi oraz każdy z zaznaczonych elementów znajduje się w istotnie różnej odległości od obiektywu oraz obraz jest bardzo ładny (idealne wpasowanie poszczególnych planów i elementów, brak istotnych zniekształceń) => tłumaczenie "refrakcja przekształciła to co krzywe w rzeczywistości w płaskie na obrazie" jest znakiem niezdolności do logicznego myślenia. Znakiem "dogmatyzmu globusowego".


Cytat:1. Okrągły cień podczas zaćmień Księżyca, gdy Słońce jest po przeciwnej stronie Ziemi.

Udowodnij, że to jest "cień ziemi". Udowodnij, że "słońce jest po przeciwnej stronie ziemi-kulki". Jak zamierzasz to zrobić ? Pokazać mi podręcznik, w którym tak napisano ? A owszem, jakiś niedorzecznie myślący człowiek już w starożytności tak napisał (niektórzy mówia Arystoteles?), a "mądrzy profesorowie " to przepisują jako "wiedzę" i jako "dowód na kształt ziemi". Tak z zasady powstają podręczniki: to co dawno temu wymyślono, w tym głupota wymyślona dawno temu jest przepisywana.


Cytat:2. Mapy całego świata. Ludzie w każdym kraju mają sporo danych o odległościach między miastami, różnymi ważnymi punktami itp. Australia musiałaby być siedzibą jakiegoś ogromnego spisku, żeby jako kraj nie zauważyła, że żadna odległość im się nie zgadza z mapami.

Jakiego "spisku" ? O czym Ty piszesz? Konkrety poproszę ! Powołujecie się "na mapy" w ogóle nie rozumiejąc na co się powołujecie, podobnie jak z tą "refrakcją podnoszącą".
Ja używam konkretów i konkretów żądam. Już to pisałem. Na przykład: Przy odległości 600 km liczonej po łuku sfery "kuli o promieniu 6378 km"odległośc po cięciwie łuku takiej sfery wynosi 599.779 km. W jaki to niby sposób ktokolwiek ma się zorientować w takiej różnicy ? Masz jakiś pomysł na to aby z odpowiednią dokładnością zmierzyć odległość po prostej (po cięciwie) ? Jeśli będziesz mierzył "po prostej ale po powierzchni ziemi" co kawałek, np. co 1 km, to tak jakbyś mierzył po łuku. Bo dla jednego kilometra różnica między cięciwą a łukiem (w długości) wynosi 0.000000001024 km = jedna tysięczna milimetra. Podobnie jest z kątami na mapie i w rzeczywistości.

Wy powtarzacie "mapy dowodzą kulistości", bo podobnie jak z "refrakcją" niczego nie rozumiecie, bo najpewniej nie przemyśleliście tego dokładnie. Mapy globalne są lokalnie wystarczająco dokładne. Nie ma żadnego znaczenia czy w podróżowaniu posługujesz się taką czy sraka mapą. Bo w podróżowaniu mapa sama w sobie jest nieistotna, lecz liczy się kierunek (gdzie trzeba jechać, w którą stronę) oraz odległość. Istotne różnice wychodzą dopiero "w skali globalnej" ale tego nikt nie sprawdzi, bo jak ?
Mapy można też rysować dowolnie, dowolnie naginać (to się nazywa "projekcja mapy").

Proszę mi więc konkretnie pokazać w jaki to niby sposób mapy "dowodzą kulistości" ! Przestać bredzić o "powszechnym spisku" i przejść do konkretów.
Bo przede wszystkim to jest powszechne otumanienie i wypranie rozumu. Bo spisek dotyczy tylko tych, którzy wiedzą, że ziemia nie jest "kula o promieniu ok. 6371-6378 km" ale to ukrywają. Natomiast was, i większości ludzi dotyczy otumanienie, wypranie mózgu, a nie żaden "spisek".
Kto powtarza tezy spiskowców, a nie zdaje sobie sprawy z tego że są to tezy fałszywe ten jest "spiskowcem" tylko w takim znaczeniu w jakim jest nim każdy inny pożyteczny idiota.

Ludzie są pożytecznymi idiotami, mają rozum wyprany przez kulę ziemską i nie myślą dokładnie, a nie są żadnymi "spiskowcami"



Cytat:3. Ruchy gwiazd na niebie. Z każdego miejsca na Ziemi gwiazdy zataczają okręgi, tylko wspólny środek tych okręgów - północny biegun nieba - jest na różnej wysokości nad horyzontem w różnych miejscach świata, w tym na wysokościach poniżej 0 (wtedy nad horyzontem jest południowy biegun nieba). Nie ma kompletnie sensu na Ziemi innej niż kulista. Zakładając nawet, że gwiazdy są stosunkowo nisko nad Ziemią, moglibyśmy dostać zmianę wysokości bieguna nieba nad horyzontem (choć nigdy poniżej zera), ale poza biegunem tory gwiazd wyglądałyby na elipsy, a nie okręgi, przez skrócenie perspektywiczne.

A co ma piernik do wiatraka ? Niebo to niebo. Ziemia to ziemia. Kształt dowolnej powierzchni poznajemy badając geometrię powierzchni, a nie fenomeny (np. światła i ich ruchy) dziejące się w otoczeniu tejże powierzchni. Jeżeli Ty tego nie rozumiesz, to czego właściwie was uczą na tej "fizyce" ? Piora wam rozum "kulka ziemską" i wbijają wam brednie o "wielkim wybuchu". No to czego się można spodziewać jeśli nie tego, że ludzie najprostszych rzeczy nie rozumieją ?

Kształt powierzchni poznajemy po geometrii tej powierzchni, nie po tym co świeci w otoczeniu powierzchni. To jest logika.

Dałem Ci "eksperyment myślowy" z płaskim biurkiem i żyjątkami na nim. Przemyślałeś go sobie ? Skąd wiesz czym są gwiazdy i jak powstają ich światła nad naszymi głowami ?


Cytat:4. Czasy przelotów samolotów na półkuli południowej.

Ano są jakies czasy. No i co ? Co dalej ? Konkrety poproszę.


Cytat:5. Istnienie ISS, satelitów i możliwość dokładnego przewidywania ich przelotów nad dowolnym miejscem na świecie na podstawie map kulistej Ziemi i orbit otaczających tę kulę.

Jak zamierzasz udowodnić istnienie ISS i "satelitów" w takiej postaci jak nam wmawiają ? Bo kształt ziemi to sam możesz poznać: przez takie obserwacje jakich przykłady ja Ci podaję i przez używanie rozumu. Jak natomiast zamierzasz udowodnić ze te fakty medialne (ISS, "satelity") są rzeczywistością ?

6
Cytat:. Wciąż podniosę sam fakt istnienia horyzontu. Nie, refrakcja nie wyjaśnia istnienia horyzontu na płaskiej Ziemi, nieważne jak głośno będziesz krzyczeć.

Co Ty mówisz? Horyzont jest zjawiskiem geometrycznym i fizycznym. Geometrycznym: perspektywa czyli "linia zbiegu". Fizycznym: kształt powierzchni (ziemia nie jest idealizacją geometryczną, lecz ma nierówności, a nierówności jak to nierówności: wystają i to chaotycznie- wielka różnorodność kształtu ziemi) oraz optycznym (refrakcja- to zwłaszcza działa nad wodą, np. nad morzem. Refrakcja "odcina" granice na morzu).

Patrz jak działa refrakcja nad płaską ziemią (nad płaskim morzem):
[Obrazek: ctarfP1.jpg]

Jest granica wody nie dlatego, że "jest krzywizna", ale tutaj jest granica wody dlatego, że niebo odbija się w powietrzu nadwodnym. To zaś co jest poniżej (promień wychodzący z powierzchni morza) też się odbija całkowitym wewnętrznym odbiciem (bo warstwa nadwodna jest gęstsza) i nie dochodzi do oka: widać więc odbite (od góry niebo) i nie widać (bo odbiło się od dołu, całkowite wewnętrzne odbicie) powierzchni wody (tam za granicą wody- to znaczy na planie dalszym). 
Otóż takie zjawisko zawsze musi wystąpić nad wodą ! Jest tylko kwestia przy jakim kącie. (dziwne, że jako "Fizyk" tego nie rozumiesz). Rzeczywistośc nie jest idealizacją geometryczną. Jeżeli przy bardzo minimalnym kącie, to wtedy ten rejon jest widoczny tak:

[Obrazek: HjlPixA.jpg]

I widać że ziemia jest płaska.

Ponadto woda także nie jest idealizacją geometryczną, lecz ma nierówności zwane falami, które wystają jak to nierówności, a z wuagi na wielka ruchliwość wody wystają chaotycznie (wielka zmienność).

Horyzont nad płaską ziemią jest więc OCZYWISTOŚCIĄ LOGICZNA.  A jeżeli Ty jako Fizyk tego nie rozumiesz, to bez urazy, ale "edukacja" niewątpliwie otumania, a Ty jesteś tego przykładem.

Ludzie, zacznijcież wy używać argumentów ! Przecież weźcież się tak przynajmniej z kilka dni zastanówcie nad tym co piszecie zanim napiszecie !


Cytat:7. Cyklony i fakt że kręcą się w przeciwne strony na przeciwnych półkulach.

No i ? I co ? Ale przecież na "półkuli"(nie ma żadnych półkul) północnej to słonce świeci tak jakby od południa bardziej, a na południu to tak jakby od północy bardziej ! A przecież słonce to olbrzymie ciepło, a przecież ciepło to...ruchy i przemieszczenia się powietrza.
Dlaczego więc skoro sytuacja (żródło ciepła i strona po której ono jest) jest lustrzanym odbiciem miałoby być "w tę sama stronę" ?
A weźże sobie pokręć przed lusterkiem palcem jednej dłoni na drugiej dłoni i sprawdź jak się kręci w rzeczywistości a jak się kręci w lusterku! Zróbże sobie taki eksperyment.
Jeżeli położenie źródła wielkiego ciepła (słońca) na południu jest lustrzanym odbiciem tego co jest na północy to jak ma być z kręceniem się wirów cieplnych ? I jak mogłoby być w tę sama stronę ?

Czy naprawdę wszystko musicie tłumaczyć "globusem" ? To jest to co ja już napisałem zefciowi: ktoś pierdnął ? ani chybi pierdnął nad globusem i tym pierdnięciem udowodnił kulistość ziemi. Dla was to już wszystko jest "wynikiem kulistości i grawitacji".


Cytat:8. Wahadło Foucaulta.

A robiłeś kiedyś doświadczenia z "wahadłem Foucaulta" ? Nie ? To zrób !
Efekty są statystyczne: 50/50%.
Ale sprawdź. Wszak jesteś fizykiem, więc sprawdź. Przestań być "fizykiem-teoretykiem", bo to najbardziej obrzydliwy rodzaj fizyków (w ogólności uczonych), ale stań się Fizykiem-eksperymentatorem !


Cytat:0. To, że absolutnie wszystko, co oglądamy na niebie, jest kuliste.

Przepraszam bardzo ale ja widzę, że jest okrągłe. Ponadto:

https://www.youtube.com/watch?v=k4n47IkexXE&t=2s

Tu dzieci też widzą i to z bliska i to trójwymiarowo jak waleń wyskakuje z podłogi. Tylko, ze tego walenia w ogóle nie ma jako obiektu materialnego, w każdym razie nie ma go takim jak go widać.

To, że widzimy to znaczy, że widzimy !

Warto rozumieć takie proste rzeczy.


Cytat:Więc co jest bardziej prawdopodobne: błędne są wszystkie te fakty, czy jeden wynik pomiaru? Jeśli już potrafisz przyjąć, że nie wszystko musi być takie, na jakie wygląda (a musisz potrafić, żeby odrzucić wszystkie powyższe fakty), to prostszym wyjaśnieniem jest, że złudny jest jeden fakt, czy setki?

Nie podałeś ani jednego faktu, który wykluczałby tezę o płaskiej ziemi. Podajesz, owszem fakty które w Twoim (nie)zrozumieniu tę tezę wykluczają (jak np. mapy, czy wiry atmosfery).
Ja natomiast podaję fakty (obserwacje geodezyjne powierzchni ziemi) które wykluczają tezę o "ziemi kuli o promieniu ok. 6371-6378 km" zatem i całą współczesna kosmologię.
Jeden kontrprzykład obala cały model. To jest logika.
Czyli znowu. Maciej1 wysrał znowu długaśny post. Wkleił te same fotki, rzucił te same „argumenty” w trochę innej kolejności, ale do żadnego pytania się nie odniósł. O tym, że chciał stawiać 100 tys. złotych to już w ogóle zapomniał.
Tress byłaby doskonałą filozofką. W istocie, Tress odkryła już, że filozofia nie jest tak wartościowa, jak jej się wcześniej wydawało. Coś, co większości wielkich filozofów zajmuje przynajmniej trzy dekady.

— Brandon Sanderson
Maciej1
Cytat:Co Ty mówisz? Horyzont jest zjawiskiem geometrycznym i fizycznym. Geometrycznym: perspektywa czyli "linia zbiegu".
xD

zefciu, temu też zamierzasz dać fory? Duży uśmiech to nic więcej jak owoce poważnej choroby umysłowej i zaburzenia intelektualnego. Nie da się takiej osobie udowodnić niczego za pomocą jakichkolwiek argumentów, bo zawsze będą leżały poza zdolnościami umysłowymi delikwenta. Trzylatkowi pewnie też nie dałoby się tego wytłumaczyć (o ile nie byłoby azjatą). No chyba, że nie chodzi ci o postawienie macieja pod ścianą tylko o obserwowanie jak przekracza kolejne granice debilizmu
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Dragula napisał(a): zefciu, temu też zamierzasz dać fory?
Nie zamierzam. Przecież na liście pytań jest jedno na temat tego, jak powstaje to zjawisko. Dotychczas Maciej1 na to pytanie nie odpowiedział.
Tress byłaby doskonałą filozofką. W istocie, Tress odkryła już, że filozofia nie jest tak wartościowa, jak jej się wcześniej wydawało. Coś, co większości wielkich filozofów zajmuje przynajmniej trzy dekady.

— Brandon Sanderson
No właśnie jego odpowiedzią jest perspektywa jak widać xD
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


zefciu napisał(a): Ale po chuj? Mnie na Twoich pieniądzach nie zależy. Nie zależy mi też na udowodnieniu oczywistych faktów. Zależy mi na tym, abyś wreszcie przestał pierdolić publicznie od rzeczy. Czyli na tym, żebyś publicznie przyznał, że w żadną płaską Ziemię nie wierzysz.


Nie wierzę w "ziemię kulę o promieniu ok. 6371-6378 km" ponieważ nawet gdybym bardzo chciał wierzyć to wierzyć już w to nie mogę (dawniej wierzyłem, byłem z tak samo wypranym rozumem jak Twój). Obserwacje powierzchni ziemi przeczą takiej ziemi.

Co do "płaskiej ziemi", to już pisałem, że udowodnienie "idealnie płaskiej ziemi" jest praktycznie bardzo trudne. Nie można więc powiedzieć, że "jestem pewien tego że ziemia jest idealnie płaska". I to już pisałem. Pewien jestem tego "nie jest kulą o promieniu ok. 6371-6378 km" ani kulą do takiej kuli zbliżoną

Natomiast założenie o płaskości ziemi mogę rozważać na poważnie, ponieważ żadna obserwacja mi znana nie przeczy takiemu założeniu.


Cytat:Taki mały dodatek, bo mam wrażenie, że płaskoziemcy albo nie rozumieją o co chodzi z tymi ortodromami i innymi kwestiami geodezyjnymi, albo udają, że nie rozumieją (mimo że to zagadnienie z licealnego kursu geografii)

Niestety to Ty nie rozumiesz rzeczy o wiele prostszej czyli tej:

Globus jest fałszywym, kulistym wyobrażeniem ziemi.



Natomiast to Ty nie rozumiesz o co chodzi.
Tego nie rozumiesz: globus jest fałszywym modelem (jak to sprawdzić to Ci pokazuje, patrz moje przykładowe obserwacje- krzywizna i "opad globalny" wynikają z tego modelu, z tego globusa). 
Natomiast globus może się utrzymywać tylko dlatego, że nie ma szansy dokładnie zweryfikować odległości i kątów na rzeczywistej ziemi z tym co wynika z globusa.
Narysujże sobie trójkąt sferyczny na globusie, np. pomiędzy  Warszawą, NYC i Johanesburgiem.

Jak zamierzasz udowodnić na realnej ziemi, że kąty i odległości wynikające z globusa są takimi samymi kątami na realnej ziemi ?!

Nikt tego nigdy nie udowadniał i nie sprawdzał i nie wiadomo czy ktoś kiedyś to sprawdzi. Bo rzecz jest niezwykle trudna.

Dawałem Ci na przykładzie Polski. 600 km, różnica między cięciwą a łukiem- dwieście parę metrów. Jak zamierzasz to sprawdzić w realnym świecie ?

Mapa globalnie fałszywa może być lokalnie wystarczająco poprawna.

Ty w ogóle nie rozumiesz kwestii map. Podstawowy Twój błąd to założenie, że "globus jest prawdziwą mapą" i do tego się odnosisz., z tego fałszywego założenia wychodzisz.  To oczywiste, że kuli nie da się bez zniekształceń przerzucić na płaszczyznę. Ale skąd Ci się uroiło we łbie, że "ziemia jest kulą? 

Ale ja Ci już powiedziałem skąd, a jeszcze powtórzę: z niedorzeczności Twojego rozumowania. Bo z obserwacji świateł na niebie, świateł których nie znasz. Z tego Ci się i tylko z tego ubrdało, że "ziemia jest kula". I potem dalej ciągniesz swoje wywody, że "...a kuli jak wiadomo nie da się przerzucić na płaszaczyznę bez zniekształceń".

Wychodzisz więc z błędu logicznego (z niedorzeczności polegającej na wnioskowaniu o kształcie powierzchni nie z zsamej powierzchni tylko z nieznanych fenomenów w otoczeniu tej powierzchni) => dochodzisz do błędnego wyobrażenia o ziemi (do globusa) => to urojenie traktujesz jako wzorzec do dalszych rozważań.

Jeżeli globus jest prawdziwą mapą => istnieje opad globalny, krzywizna wynikając a z globusa => moje obserwacje i obserwacje innych musiałyby wyglądac inaczej, ale wyglądają tak jak wyglądają => globus jest fałszywą mapą. 

To jest logika. Ucz się logicznego myślenia !


Cytat:Myślę zatem, że uzasadniłem iż podanie właściwego modelu płaskiej Ziemi jest dla uzasadnienia płaskoziemstwa kluczowe. Można to uczynić na kilka sposobów:
  • Wskazując istniejące odzworowanie kartograficzne jako „to prawdziwe”.

Nie ma aktualnie na świecie prawdziwego odwzorowania kartograficznego. [Być może Cię to "rozśmieszy", miłego "smiechu"  ale taka jest prawda: kartografia jest pod kontrolą masonerii. Aby zrobić większą karierę- trzeba się koniecznie zapisac do loży. Ale to taka dygresja.]


Cytat:Tworząc nowe odwzorowanie kartograficzne (które w istocie nie jest odwzorowaniem, tylko prawdziwą geometrią Ziemi)


Do tego trzeba prawdziwych danych. A tych nie znają nawet ci, którzy teraz tworzą mapy ! Gdybyś rozumiał kwestię cokolwiek, to wiedziałbyś, że na przykład lecąc z NYC do Moskwy wcale nie masz pewności, że lecisz po linii prostej (w rzeczywistości, w realnym świecie). Ale Ty nawet tego nie jesteś zdolny zrozumieć.


Cytat:Wyjaśniając, jaki jest sens szerokości i długości geograficznej na płaskiej Ziemi
[*]


A co to ma do kształtu ziemi ? Kształt powierzchni definiuje i określa geometria powierzchni a nie zjawiska w otoczeniu tejże powierzchni czyli np. zjawiska na niebie. 

Długość i szerokość są to pojęcia związane nie tylko z ziemią, ale także i z tym co dzieje się ze światłami na niebie. Wyświetlanie się zaś świateł na niebie (ich świecenie) zależy także i od tego czym jest niebo i jak działa, a nie tylko od kształtu ziemi. Tego jednak jak widać nie jesteś zdolny w żaden sposób pojąć. 

Do badania kształtu powierzchni ziemi służą takie obserwacje jak ja pokazałem i jakie proponuję (doświadczenie Rowbothama). Bo: patrz ostatnie z powyższych wytłuszczonych zdań.

Kompletnie niczego zefciu nie rozumiesz, a zwłaszcza najprostszych rzeczy (np. nie jesteś zdolny zauważyć, że coś jest liczeniem liczb naturalnych) I jest to o tyle przykre, ze w swym mniemaniu jesteś zapewne "bardzo rozumny".
Dragula napisał(a): No właśnie jego odpowiedzią jest perspektywa jak widać xD
Co to znaczy „odpowiedzią jest perspektywa” jednakże nie wiadomo. I Maciej1 nie wyjaśni o co chodzi, tylko będzie powtarzał w kółko to samo.
Tress byłaby doskonałą filozofką. W istocie, Tress odkryła już, że filozofia nie jest tak wartościowa, jak jej się wcześniej wydawało. Coś, co większości wielkich filozofów zajmuje przynajmniej trzy dekady.

— Brandon Sanderson
Mam pytanie do dyskutantów, naprawdę chce wam się tracić czas na takie dysputy?
Quinque napisał(a): Mam pytanie do dyskutantów, naprawdę chce wam się tracić czas na takie dysputy?
Gdyby się nam nie chciało, to byśmy nie tracili. Przecież nikt nas nie zmusza.

Maciej1 napisał(a): Nie wierzę w "ziemię kulę o promieniu ok. 6371-6378 km" ponieważ nawet gdybym bardzo chciał wierzyć to wierzyć już w to nie mogę
Jednak Twoje zachowanie (tchórzliwe unikanie każdego pytania, które jest dla płaskoziemców niewygodne) wskazuje, że wierzysz i tylko udajesz płaskoziemcę.
Cytat:Obserwacje powierzchni ziemi przeczą takiej ziemi.
Nie żadne „obserwacje powierzchni ziemi”, tylko zzipcknppzud. A to nie to samo.
Cytat:Co do "płaskiej ziemi", to już pisałem, że udowodnienie "idealnie płaskiej ziemi" jest praktycznie bardzo trudne. Nie można więc powiedzieć, że "jestem pewien tego że ziemia jest idealnie płaska".
To w ogóle dopuszczasz myśl, że „Ziemia jest idealnie płaska”? To wejdź se na Rysy. Przynajmniej ten debilizm zweryfikujemy.

Powtarzam po raz któryś: nie wymagam od Ciebie, abyś podał model idealny. Nie wymagam, abyś podał model „stuprocentowo zweryfikowany”. Wymagam modelu jakiekogolwiek! Sensownego, spójnego i zgodnego z obserwacjami. Ale Ty go nie podasz, bo jesteś tchórzem. I będziesz mi dalej wmawiał, że stawiam jakieś wygórowane wymagania.
Cytat:Natomiast założenie o płaskości ziemi mogę rozważać na poważnie, ponieważ żadna obserwacja mi znana nie przeczy takiemu założeniu.
Proszę zatem przedstawić dowolny, sensowny model płaskiej Ziemi zgodny ze wszystkimi obserwacjami. Skoro żadna nie przeczy, to powinno być to możliwe. Ale Ty wiesz, że przeczą, dlatego nawet nie próbujesz podać.
Cytat:Globus jest fałszywym, kulistym wyobrażeniem ziemi.
Jeśli tak jest, to powinno dać się stworzyć wyobrażenie płaskie, które lepiej niż globus oddaje kąty, powierzchnie i odległości. Jak na razie z dziesiątego takich wyobrażeń (czyli odwzorowań kartograficznych) żadne nie spełnia tego warunku.
Cytat:Mapa globalnie fałszywa może być lokalnie wystarczająco poprawna.
Może. Ale nie może być w każdym lokalnym punkcie poprawna. Jeśli nawet coś tam idealnie oddaje w jednym miejscu, to musi zniekształcić w innym.
Cytat:Podstawowy Twój błąd to założenie, że "globus jest prawdziwą mapą"
Łżesz! Nigdzie nie czyniłem takiego założenia. To od czego wyszedłem to nierozwijalność kuli. Czyli albo globus jest mapą idealną, albo jakieś odwzorowanie płaskie. Niemożliwe, żeby jedno i drugie było jednocześnie.
Cytat:Bo z obserwacji świateł na niebie, świateł których nie znasz.
Napisałem wyżej, że przyjmuję (dla zabawy) Twoje kretyńskie kryterium, według którego należy odrzucić argumenty astronomiczne. Dlatego nie powołuję się na nie.
Cytat:Nie ma aktualnie na świecie prawdziwego odwzorowania kartograficznego. [Być może Cię to "rozśmieszy", miłego "smiechu" ale taka jest prawda: kartografia jest pod kontrolą masonerii. Aby zrobić większą karierę- trzeba się koniecznie zapisac do loży. Ale to taka dygresja.]
Trzeba być w loży, żeby wziąć piórko, ołówek, czy program graficzny i narysować mapę? A jak narysujesz mapę bez przynależności do loży to co? Drukarka Ci odmówi posłuszeństwa? Przyjdzie loża i Cię zastrzeli?

Żałosne jest to Twoje tchórzliwe tłumaczenie się.
Cytat:Gdybyś rozumiał kwestię cokolwiek, to wiedziałbyś, że na przykład lecąc z NYC do Moskwy wcale nie masz pewności, że lecisz po linii prostej (w rzeczywistości, w realnym świecie)[/b]. Ale Ty nawet tego nie jesteś zdolny zrozumieć.
Żeby twierdzić inaczej, musiałbym wierzyć, że wszystkie linie lotnicze są w spisku. Oczywiście mogę iść tym torem, ale w końcu wyjdzie, że wszyscy oprócz Macieja1 i macki są w spisku.
Cytat:A co to ma do kształtu ziemi ?
Jak co to ma? Różne miejsca na ziemi określamy różnymi współrzędnymi. No więc pytanie, jak te współrzędne się rzutują na tę powierzchnię.
Cytat:Długość i szerokość są to pojęcia związane nie tylko z ziemią, ale także i z tym co dzieje się ze światłami na niebie.
Ale przecież nie wiemy, co się dzieje na niebie. Więc jakim cudem możemy na tej podstawie określić jakieś parametry na Ziemi? Innym zabraniasz powoływać się na astronomię, a sam to robisz. Nieuczciwy jesteś.

Zresztą co tam. To nieistotne. Nawet jeśli określamy te współrzędne na podstawie „świateł”, to i tak odpowiadają one realnym punktom na Ziemi. Więc muszą układać się w jakiś sensowny na tej Ziemi kształt. Jaki?

A od odpowiedzi na pytania tak jak się Maciej1 tchórzliwie uchylał, tak się będzie tchórzyliwie uchylać dalej.
Tress byłaby doskonałą filozofką. W istocie, Tress odkryła już, że filozofia nie jest tak wartościowa, jak jej się wcześniej wydawało. Coś, co większości wielkich filozofów zajmuje przynajmniej trzy dekady.

— Brandon Sanderson
Dragula napisał(a): Maciej1
Cytat:Co Ty mówisz? Horyzont jest zjawiskiem geometrycznym i fizycznym. Geometrycznym: perspektywa czyli "linia zbiegu".
xD

zefciu, temu też zamierzasz dać fory? Duży uśmiech to nic więcej jak owoce poważnej choroby umysłowej i zaburzenia intelektualnego. Nie da się takiej osobie udowodnić niczego za pomocą jakichkolwiek argumentów, bo zawsze będą leżały poza zdolnościami umysłowymi delikwenta. Trzylatkowi pewnie też nie dałoby się tego wytłumaczyć (o ile nie byłoby azjatą). No chyba, że nie chodzi ci o postawienie macieja pod ścianą tylko o obserwowanie jak przekracza kolejne granice debilizmu


Jak można wyprodukować tak niedorzeczną tezę, że "na płaskiej ziemi to w ogóle nie byłoby horyzontu" ? Jak ? Jak to w ogóle możliwe by z rozumu ludzkiego mogło wychodzić cos tak głupiego, takie kuriozum? 

Zanim cos napiszecie to najpierw pomyślcie nad tym co macie napisać tak przynajmniej z kilka dni.
Maciej1 napisał(a): Przestać bredzić o "powszechnym spisku" i przejść do konkretów.

Wow, Macieju zapomniałeś kto wprowadził do tego wątku taki spisek, zresztą mnie nawet posądzałeś o udział w takowymUśmiech
Voodoo People
Maciej1 napisał(a): Jak można wyprodukować tak niedorzeczną tezę, że "na płaskiej ziemi to w ogóle nie byłoby horyzontu" ?
Nie wiem. Ty ją właśnie wyprodukowałeś. Podobnie jak wyprodukowałeś tezy rzekomo wyznawane przez Cantora.
Tress byłaby doskonałą filozofką. W istocie, Tress odkryła już, że filozofia nie jest tak wartościowa, jak jej się wcześniej wydawało. Coś, co większości wielkich filozofów zajmuje przynajmniej trzy dekady.

— Brandon Sanderson
Cytat:ak można wyprodukować tak niedorzeczną tezę, że "na płaskiej ziemi to w ogóle nie byłoby horyzontu" ? Jak ? Jak to w ogóle możliwe by z rozumu ludzkiego mogło wychodzić cos tak głupiego, takie kuriozum? 
Myślę, że użytkowników forum bardziej nurtuje pytanie jak z ludzkiej macicy może wyjść coś tak głupiego Duży uśmiech powiedz mi  jak mam ci odpowiedzieć na twoje pytania, skoro nie rozumiesz perspektywy i jesteś kompletnie pozbawiony wyobraźni przestrzennej? Duży uśmiech
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down




Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 21 gości