Chciałbym z Wami podyskutować na temat nauczania Jezusa Chrystusa, głównie w kontekście "relacji społecznych". Mam tu na myśli takie zagadnienia jak: miłość nieprzyjaciół, zaniechanie odwetu, przebaczenie wrogom itp.
Jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Dokąd to nauczanie prowadzi? Czy ma ono sens we współczesnym świecie?
"Czy nie jest tak, że nawracają się ci, którzy o coś walczą, a nie nawracają się ci, którzy nigdzie nie idą, ludzie letni, którym na niczym nie zależy z wyjątkiem zabezpieczenia własnego komfortu?"
03.08.2017, 13:17 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.08.2017, 13:42 przez ZaKotem.)
Jako zatwardziały relatywista z całym przekonaniem mogę powiedzieć tylko tyle: to zależy. Czasem ma sens, a czasem nie. Uważam jednak, że konkretnie w Europie w początku XXI wieku częściej ma, niż nie ma.
Aby rozważyć sens zemsty musimy rozważyć jej cel. Oczywiście zemsta daje satysfakcję emocjonalną, ale to znaczy tylko tyle, ze zemsta jest czymś, do czego dążymy instynktownie. Instynkt jest kształtowany w procesie ewolucji a więc nie może być przypadkowy. Jeśli człowiek odczuwa pragnienie zemsty, to znaczy, że w warunkach typowych dla Homo sapiens przez większość czasu istnienia tego gatunku dokonanie zemsty daje jakąś realną korzyść dla rodu (a więc genów) mściciela. I tak jest w istocie.
Wyobraźmy sobie taką sytuację z dawnych, dobrych plemiennych czasów. Poszedłem sobie z kolegami na ryby, a tu tymczasem psubraty Matyski zza Psiej Górki na moją wioskę idą, jeden z pałą, drugi z dzidą, gwałcą i mordują moje żony, dzieci, co ładniejszych bratanków i kozy, chaty puszczają z dymem, a na środku pogorzeliska obalają posąg mojego ulubionego boga i stawiają nań kloca. Oczywiście, że pierwszą rzeczą, na jaką mam ochotę, to jest zebrać wszystkich krewnych-i-znajomych, wziąć pały, dzidy i wyprawić się na Matysków i im z kolei zgwałcić i zamordować żony, córki et caetera, a także dołożyć parę bardziej oryginalnych okrucieństw z użyciem kolczastych prętów. Wypada jednak zapytać: po co w zasadzie? Nie lepiej byłoby, zamiast tracić energię i zdrowie na wojnie, zrobić nowym żonom nowe dzieci i odbudować wioskę, tym razem nie zapominając zainwestować w solidną palisadę, żeby sytuacja się nie powtórzyła?
Otóż nie, nie lepiej i zemsta ma większy sens. W społeczeństwie plemiennym najważniejszym zasobem nie jest ziemia, kozy ani nawet żony dzieci, bo to wszystko można odzyskać w parę lat. Najważniejszym zasobem jest reputacja i jest to zasób w zasadzie nieodnawialny. Jeśli dokonam efektownej zemsty, wieści szybko się rozejdą i wkrótce wszyscy ludzie w promieniu stu kilometrów - a więc wszyscy, którzy mogliby mi zagrozić - będą wiedzieć, że ród ZaKotem dokonał straszliwej zemsty i głupotą jest go atakować. I przeciwnie, gdy zemsty zaniecham, to również si rozniesie i wszyscy będą wiedzieć, że moi krewni to ofiary i można z nimi robić, co się chce. Dokonanie zemsty jest więc wręcz moralnym obowiązkiem wobec rodu i gdybym tego odmówił, moi ziomkowie mieliby pełne prawo mnie wykląć i utopić.
Co jednak z tego zostało we współczesnej cywilizacji? Praktycznie nic. Czynów, za które fajnie byłoby się zemścić - kradzieży, rabunków, kradzieży, gwałtów i morderstw - dokonują nie Matyski zza Psiej Górki, ale złoczyńcy anonimowi. A przynajmniej mający nadzieję na anonimowość. Współczesny złoczyńca nie kalkuluje sobie: "będą mieli siłę by się zemścić, czy nie będą"
?", ale "ustalą moją tożsamość, czy nie ustalą? ". I jeśli wyjdzie mu, że nie, wtedy robi ofierze krzywdę. Na szczęście czasem kalkulacje złoczyńców są błędne i niektórych łapiemy. Ale wtedy nie ma żadnego znaczenia, czy złapanemu złoczyńcy utniemy jaja i rzucimy kozom, czy nie. To nie wpłynie na kalkulacje jego następców. Jeśli dokonamy efektywnej zemsty, tak niesamowitej, że napiszą o niej w internetach, na pudelkach i kundelkach, i tak nikt tego nie zapamięta, bo za pięć minut będzie tam kobieta z dwoma penisami (z jednym to już żadna atrakcja). Zużywając energię na zemstę, nic nie zyskujemy, jest to więc marnotrawstwo. Wykorzystując naturalny instynkt zemsty bylibyśmy jak kogut o kurzym móżdżku wykorzystywany do walk. W naturalnych warunkach wygrana walka (zresztą zakończona przegonieniem przeciwnika, a nie zabiciem) daje kogutowi dostęp do chętnych kurek. Ale w jego kurzym móżdżku nie mieści się myśl, że warunki nie są normalne i zamiast kurek będą tylko kolejne walki i w końcu śmierć.
Nieprzypadkowo filozofia Jezusa pojawiła się i zdobyła popularność w kulturze hellenistycznej. Hellenizm to taki, że tak powiem, globalizm w skali lokalnej. Urbanizacja i wymieszanie ludności sprawiły, że ludzie zaczęli się obracać głównie wśród nieznajomych. Moralność wykształcona w czasach plemiennych stawała się coraz bardziej anachroniczna. Filozofowie wprawdzie oferowali alternatywy, ale ich rozważania dla ludzi półpiśmiennych były zbyt głębokodupne. Ludzie potrzebowali czegoś przustajacego do nowych czasów i jednocześnie prostego, odwolujacego się do emocji. Jezus i jego uczniowie świetnie pasował.
Uważam że filozofia Jezusa dzisiaj ma sens nawet BARDZIEJ niż za czasów Jezusa i nie potrzebujemy do niej wiary. Rozum zupełnie wystarczy do zauważenia, że rozpamiętywanie krzywd i szukanie zemsty jest po prostu marnowaniem życia.
(03.08.2017, 13:17)ZaKotem napisał(a): Współczesny złoczyńca nie kalkuluje sobie: "będą mieli siłę by się zemścić, czy nie będą"?", ale "ustalą moją tożsamość, czy nie ustalą? ". I jeśli wyjdzie mu, że nie, wtedy robi ofierze krzywdę.
Nie zgodziłbym się tak do końca. Jeżeli przestępca widzi, że żadnej odpowiedzi nie będzie to po prostu z kalkulacji wyjdzie że Zakotom można na łeb wleźć, okraść, pogwałcić i podpalić. Natomiast jeżeli Zakoty budzą lęk, bo np. nie wiadomo czego się spodziewać czy może sponiewierają albo organa ścigania powiadomią lub są w stanie inszej poruty narobić, to to jest zabezpieczenie o wiele lepsze niż sam strach przed karą usankcjonowaną. Nie zrobią Matyski zgoła nic, nawet jeżeli wymiaru sprawiedliwości się nie boją. Bo tak czy inaczej będą stratni o wiele bardziej niż przy niskim poziomie reputacji. Mogą co prawda próbować ten poziom obniżyć poprzez rozpuszczanie plot i insynuacji ale koniec końców pierwsza lepsza konfrontacja ujawni fakt, iż Matyski to i łgarze i tchórze. A wtedy ich reputacja pójdzie tam gdzie powinna a Zakoty będą żyć długo i szczęśliwie.
(03.08.2017, 13:35)Rodica napisał(a): Petrus90:
Wszystko, co jest sprzeczne z rozumem i sprowadza cię do poziomu zwierzęcia jest złe.
Jeśli milość do nieprzyjaciól cię zubaża lub ma negatywne skutki - jest zła, jesli brak odwetu powoduje zwyciestwo niesprawiedliwości - jest złe, jeśli przebaczenie wrogom nie ma konstruktywnych skutków- jest złe.
A co jeżeli miłość do nieprzyjaciół Ciebie ubogaca, powoduje zwycięstwo sprawiedliwości i ma konstruktywne skutki?
Poza tym ciekawa teza "sprowadza do poziomu zwierzęta". Chyba pomyliła Ci się miłość nieprzyjaciół z podległością niektórych zwierząt domowych (będę strzelał, że psa). Bo ciężko mi znaleźć wśród dzikich zwierząt znaleźć przykład odpowiednika miłości nieprzyjaciela.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania,
czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsania,
czas rzucania kamieni i czas ich zbierania, czas pieszczot i czas wstrzymania,
czas szukania i czas tracenia, czas zachowania i czas wyrzucania,
czas rozdzierania i czas zszywania, czas milczenia i czas mówienia,
czas miłości i czas nienawiści, czas wojny i czas pokoju.
Cytat:Nie ma czegoś takiego jak miłość do nieprzyjaciół, to iluzja stworzona przez chrześcijaństwo.
To że Ty czegoś nie pochwalasz, nie znaczy, że to nie istnieje.
To że jakaś idea nie podoba Ci się, nie czyni z niej iluzji.
A poza tym wszystko zależy od definicji (nieprzyjaciela, miłości).
Wybaczanie, miłosierdzie, pacyfizm - to idee przynależne nie tylko chrześcijaństwu, na marginesie.
Cytat:Iluzja to irracjonalizm
Sprawdziłaś definicję irracjonalizmu?
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
03.08.2017, 14:13 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.08.2017, 14:25 przez ZaKotem.)
(03.08.2017, 13:56)bert04 napisał(a): Poza tym ciekawa teza "sprowadza do poziomu zwierzęta". Chyba pomyliła Ci się miłość nieprzyjaciół z podległością niektórych zwierząt domowych (będę strzelał, że psa). Bo ciężko mi znaleźć wśród dzikich zwierząt znaleźć przykład odpowiednika miłości nieprzyjaciela.
Mrówki przyjmują do siebie różnorodne pasożyty społeczne, np. chrząszcze których larwy żywią się larwami mrówek. Opiekują się nimi i nawet w przypadku niebezpieczeństwa jako pierwsze przenoszą w bezpieczne miejsce larwy pasożytów, a dopiero potem swoje własne.
Same mrówki też są "kochanymi nieprzyjaciółmi". Królowa pospolitych leśnych rudnic (Formica rufa i kilka bliźniacxych gatunków) nie umie sama stworzyć nowej kolonii. Zamiast tego znajduje gniazdo pokrewnego gatunku Formica fusca, maskuje swój zapach, wchodzi do środka i zabija ich królowe, co jest raczej wrogim zachowaniem. Następnie przejmuje tę funkcję i obce mrówki miłują ją tak jak swoją własną, podobnie jak swoje nowe przybrane siostry innego gatunku.
Cytat:Nie zgodziłbym się tak do końca. Jeżeli przestępca widzi, że żadnej odpowiedzi nie będzie to po prostu z kalkulacji wyjdzie że Zakotom można na łeb wleźć, okraść, pogwałcić i podpalić.
Ależ REAKCJA a ZEMSTA to dwie różne rzeczy. Oczywiście, ze reakcja musi być. Molestanta pedofila, jesli go znajdziemy, zamykamy w ciupie, żeby więcej nie pedofilił, ale nie kastrujemy go jak chcieliby plemieńcy.
Cytat:Natomiast jeżeli Zakoty budzą lęk, bo np. nie wiadomo czego się spodziewać czy może sponiewierają albo organa ścigania powiadomią lub są w stanie inszej poruty narobić, to to jest zabezpieczenie o wiele lepsze niż sam strach przed karą usankcjonowaną.
Tylko żeby budzić lęk prawdziwych przestępców, to trzeba samemu być znanym (w półświatku) gangsterem, tych oni naprawdę się boją. Ale to dość stresująca praca i nie dla każdego. Bandziory nie mają przecież wspólnej bazy danych potencjalnych ofiar, w której wymieniają się informacjami, czy któryś klient może być niebezpieczny.
Jeśli przyjmiemy założenie, że miłość nieprzyjaciół to pozytywny stosunek do ludzi, którzy nas nienawidzą (bądź są naszymi przeciwnikami na jakimś istotnym polu); przez pozytywny stosunek zaś rozumiemy umiejętność wybaczania stosowaną w praktyce, to jak najbardziej miłość nieprzyjaciół istnieje i nie jest iluzoryczna.
Btw, miłość nieprzyjaciół się opłaca, tak na marginesie. W sensie rozwoju duchowego, samopoczucia itd.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
(03.08.2017, 14:09)Rodica napisał(a): Nie ma czegoś takiego jak miłość do nieprzyjaciół, to iluzja stworzona przez chrześcijaństwo.
Ke? Coś co nie istnieje mnie zubaża? Jednorożce mnie zubażają? Eter mnie zubaża?
Cytat:Iluzja to objaw irracjonalizmu a więc godzi w rozum, który jest immanentną cechą istoty ludzkiej.
Człowiek jest istotą rozumowo - emocjonalną. Zarówno "miłość" jak i "nieprzyjaźń" nie są definicjami rozumowymi (choć mogą być przez rozum analizowane). Odrzucając uczucia jako immanentną cechę istoty ludzkiej odrzucasz człowieczeństwo, zastępując to jakimś, nie wiem, "robotyzmem".
Cytat:Nieprzyjaciela można co najwyżej szanować lub podziwiać, ale rzadko się to zdarza.
Niestety nienawiść nieprzyjaciół często łączy się z podświadomym podziwem, a co za tym idzie z naśladowaniem nieprzyjaciół. Na końcu dnia jednego i drugiego rozróżnić ciężko.
Cytat:Rozum nakazuje, żebyś trzymał dystans i nieustanną czujność w stosunku do wroga.
Rozum dużo rzeczy nakazuje względem wrogów, przykładowo wycięcie ich w pień, zagazowanie, a przynajmniej odebranie praw obywatelskich, coby nie mogli nam zaszkodzić. Wszystko zależy od tego, z jakiej pozycji podchodzimy do nieprzyjaciela, pozycji siły, zagrożenia, koegzystencji.
Cytat:Sprowadzenie do poziomu zwierzęcia to nic innego, jak pozbawienie człowieka wolnej woli i możliwości działania zgodnie z wlasnym interesem.
Ciągle to jakieś miałkie. Co ma przykładowo ośmiornica, orzeł bielik czy zając na łące wspólnego z powyższym opisem?
Chyba nadal "zwierzęta" to dla Ciebie psy. Lub krowy w oborze. Wtedy opis by pasował. Ale to są zwierzęta - uważaj - udomowione. Czyli w jakiś sposób "uspołecznione" przez człowieka.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania,
czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsania,
czas rzucania kamieni i czas ich zbierania, czas pieszczot i czas wstrzymania,
czas szukania i czas tracenia, czas zachowania i czas wyrzucania,
czas rozdzierania i czas zszywania, czas milczenia i czas mówienia,
czas miłości i czas nienawiści, czas wojny i czas pokoju.
Cytat:Ależ REAKCJA a ZEMSTA to dwie różne rzeczy. Oczywiście, ze reakcja musi być. Molestanta pedofila, jesli go znajdziemy, zamykamy w ciupie, żeby więcej nie pedofilił, ale nie kastrujemy go jak chcieliby plemieńcy.
Nie, reakcji nie musi być i w przypadku wielu przestępstw takowej reakcji nie ma. O zemście czy obawie zemsty nie mówiąc. Jeżeli istnieje realne zagrożenie, że w tej zagrodzie za macanie dzieci nie przyjedzie policja tylko koroner, to do przestępstwa nie dojdzie.
Cytat:Tylko żeby budzić lęk prawdziwych przestępców, to trzeba samemu być znanym (w półświatku) gangsterem,
Ciekawa myśl. Na moje oko to wystarczy, że żeby budzić lęk to wystarczy sprawić by się w żaden sposób nie opłacało zaatakować. Takim straszakiem może być broń i nie ukrywanie tego faktu, może być znana powszechnie porywczość, może być znajomość z prokuratorem... Albo z policją. I już gówno zrobią.
Cytat: tych oni naprawdę się boją.
Większość tzw. osadzonych to się boi tego samego co i wszyscy a nawet i więcej, bo sobie sami powodów dokładają. Tylko zgrywać muszą gierojów. Co to by było gdyby się koledzy dowiedzieli, że piszczą jak myszy kiedy się ich za bety weźmie albo spieprzają jak kangury przy pierwszej okazji?
Cytat: Ale to dość stresująca praca i nie dla każdego. Bandziory nie mają przecież wspólnej bazy danych potencjalnych ofiar, w której wymieniają się informacjami, czy któryś klient może być niebezpieczny.
Serio? A słyszałeś żeby haracze były wymuszane w McDonaldach, napady z bronią w ręku dokonywane na senatorów obstawionych Borowikami a włamywano się do domów w których nie ma nadziei na łupy? Skoro ewidencji nie mają to dlaczego się to nie zdarza?
Cytat:Ciekawa myśl. Na moje oko wystarczy, że żeby budzić lęk to wystarczy sprawić by się w żaden sposób nie ołacało zaatakować. Takim straszakiem może być broń i nie ukrywanie tego faktu, może być znana powszechnie porywczość, może być znajomość z prokuratorem... Albo z policją. I już gówno zrobią.
A owszem, ale to wszystko są działania obronne, jak budowanie palisady, i nie ma nic wspólnego z zemstą. Nie mylmy zemsty z takimi działaniami jak obrona, prewencja i prawne karanie przestępstw.
Cytat:Serio? A słyszałeś żeby haracze były wymuszane w McDonaldach, napady z bronią w ręku dokonywane na senatorów obstawionych Borowikami a włamywano się do domów w których nie ma nadziei na łupy? Skoro ewidencji nie mają to dlaczego się to nie zdarza?
Bo jakby gangster zdemolował McDonalda za niepłacenie haraczu, to kierownik Maka zebrałby paru czarnuchów z wiertarkami i obcęgami, żeby gangsterowi zrobili z dupy jesień średniowiecza? Coś mi się wydaje, że wcale tak to nie działa.
Cytat:Ke? Coś co nie istnieje mnie zubaża? Jednorożce mnie zubażają? Eter mnie zubaża?
A jak często przebywasz z tym eterem?
No nie mogę przebywać z czymś, co nie istnieje. Tak samo jak nie przebywam z jednorożcami. Ich nie-istnienie mnie nie zubaża...
OK, być może czepiam się, ale sformułowanie było z Twojej strony co najmniej niefortunne. MdN* nie istnieje więc MdN zubaża.
(*Miłość do Nieprzyjaciół)
Cytat:
Cytat:Odrzucając uczucia jako immanentną cechę istoty ludzkiej odrzucasz człowieczeństwo, zastępując to jakimś, nie wiem, "robotyzmem
Nie odrzucam uczuć, tylko je analizuję. To nie uczucia powinny kierować rozumem tylko rozum uczuciami.
Kiedy emocje są zbyt wielkie, zachowujesz się irracjonalnie czyż nie?
A gdy racjonalność jest zbyt wielka, to zachowujesz się socjopatycznie czyż nie?
Może będzie jeszcze okazja rozszerzyć ten wątek w wym temacie, tutaj napiszę tylko cytat z jednej książki, który mi utkwił w pamięci: Rozumem możesz wytłumaczyć każdą nikczemność, łajdactwo, zbrodnię.
Cytat:
Cytat:Rozum dużo rzeczy nakazuje względem wrogów, przykładowo wycięcie ich w pień, zagazowanie, a przynajmniej odebranie praw obywatelskich, coby nie mogli nam zaszkodzić. Wszystko zależy od tego, z jakiej pozycji podchodzimy do nieprzyjaciela, pozycji siły, zagrożenia, koegzystencji
Tego nie nakazuje rozum, tylko zwierzęcy instynkt nie przewidujący odwetu.
Jaki odwet? Nie wiesz co znaczy "wyciąć w pień"? Kto ma mścić, kamienie i zgliszcza?
Zresztą zwierzęta rzadko eksterminują swoich wrogów, zwłaszcza w tak planowany sposób, jak to robili Mongołowie czy naziści. Instynkt zwierzęcy to obrona, to atakowanie naturalnych wrogów, ale nic z powyżyszych przykładów.
Cytat:
Cytat:Ciągle to jakieś miałkie. Co ma przykładowo ośmiornica, orzeł bielik czy zając na łące wspólnego z powyższym opisem?
A czy ośmiornica czy orzeł ma świadomość woli, czy działa automatycznie?
Ani jedno ani drugie. I nie ma to nadal nic wspólnego z porównywaniem MdN do zwierząt.
Poza tym okazuje się, że MdN jest u Ciebie sprowadzaniem człowieka do zwierzęcia. Ale też i NdN* jest u Ciebie sprowadzaniem człowieka do zwierzęcia. Czy jest coś, co nie jest sprowadzaniem człowieka do zwierzęcia?
(*Nienawiść do Nieprzyjaciela)
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Jest czas rodzenia i czas umierania, czas sadzenia i czas wyrywania,
czas zabijania i czas leczenia, czas burzenia i czas budowania,
czas płaczu i czas śmiechu, czas zawodzenia i czas pląsania,
czas rzucania kamieni i czas ich zbierania, czas pieszczot i czas wstrzymania,
czas szukania i czas tracenia, czas zachowania i czas wyrzucania,
czas rozdzierania i czas zszywania, czas milczenia i czas mówienia,
czas miłości i czas nienawiści, czas wojny i czas pokoju.
03.08.2017, 17:50 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.08.2017, 17:54 przez Fanuel.)
(03.08.2017, 17:11)ZaKotem napisał(a): A owszem, ale to wszystko są działania obronne, jak budowanie palisady, i nie ma nic wspólnego z zemstą. Nie mylmy zemsty z takimi działaniami jak obrona, prewencja i prawne karanie przestępstw.
Jak prewencja jak to są możliwości do wykorzystania po lub w trakcie ataku. Odkąd to mozliwość zaistnienia akcji odwetowych albo spacyfikowania ataku to prewencja? Mało skuteczna to prewencja skoro odwet potrzebny. Jeżeli z premedytacją wykorzystujesz możliwość pognębienia wrogów to się mścisz.
Cytat:Bo jakby gangster zdemolował McDonalda za niepłacenie haraczu, to kierownik Maka zebrałby paru czarnuchów z wiertarkami i obcęgami, żeby gangsterowi zrobili z dupy jesień średniowiecza? Coś mi się wydaje, że wcale tak to nie działa.
Bo jakby się przestępcy porwali na atak na międzynarodową korporację to byłaby to zapewne ostatnia akcja jakiej się podjęli. Zwłaszcza jeżeli wpłynęłaby ona negatywnie na przychody firmy. Analogicznie Borowcy nie zostaliby z zamachowcy nawet plamy na chodniku, a włam do pustego lokalu nie jest wart ryzyka wpadki i straty możliwości włamu do wypasionego lokalu. I skądś wiedzą jednak co im się opłaca a co nie.
(03.08.2017, 17:50)Sir Galahad napisał(a): Jak prewencja jak to są możliwości do wykorzystania po lub w trakcie ataku. Odkąd to mozliwość zaistnienia akcji odwetowych albo spacyfikowania ataku to prewencja? Mało skuteczna to prewencja skoro odwet potrzebny. Jeżeli z premedytacją wykorzystujesz możliwość pognębienia wrogów to się mścisz.
To jest obrona aktywna. Jak ktoś do mnie strzela, a ja do niego, to to nie jest zemsta, tylko walka. Walka występuje wszędzie w przyrodzie, ale zemsta jest charakterystyczna dla ludzi. Jak kopniesz psa, to pewnie postara się ciebie ugryźć. Ale jak wtedy nie zdoła, to nie będzie cię potem tropić, żeby cię ugryźć wtedy, gdy nie będziesz się spodziewał. Pies nie jest zdolny psychicznie do zemsty, chociaż jest oczywiście zdolny do obrony i do agresji. Zemsta to nie jest krzywdzenie kogoś, kto mnie atakuje. To celowe krzywdzenie kogoś, kto zaatakował mnie WCZEŚNIEJ, ale już przestał. Wsadzenie przestępcy do więzienia też nie jest zemstą, tylko karą, bo nie robimy tego po to, żeby cierpiał. Wydaje mi się, że utożsamiasz mściwość z agresją w ogóle, a to przecież różne rzeczy.
Cytat:Wyobraźmy sobie taką sytuację z dawnych, dobrych plemiennych czasów. Poszedłem sobie z kolegami na ryby, a tu tymczasem psubraty Matyski zza Psiej Górki na moją wioskę idą, jeden z pałą, drugi z dzidą, gwałcą i mordują moje żony, dzieci, co ładniejszych bratanków i kozy, chaty puszczają z dymem, a na środku pogorzeliska obalają posąg mojego ulubionego boga i stawiają nań kloca. Oczywiście, że pierwszą rzeczą, na jaką mam ochotę, to jest zebrać wszystkich krewnych-i-znajomych, wziąć pały, dzidy i wyprawić się na Matysków i im z kolei zgwałcić i zamordować żony, córki et caetera, a także dołożyć parę bardziej oryginalnych okrucieństw z użyciem kolczastych prętów. Wypada jednak zapytać: po co w zasadzie? Nie lepiej byłoby, zamiast tracić energię i zdrowie na wojnie, zrobić nowym żonom nowe dzieci i odbudować wioskę, tym razem nie zapominając zainwestować w solidną palisadę, żeby sytuacja się nie powtórzyła?
Oko za oko, ząb za ząb. Przemoc rodzi przemoc, zemsta prowadzi do odwetu - nakręca się spirala nienawiści. Zaniechanie odwetu to zablokowanie złu drogi do dalszego rozprzestrzeniania się
Rodica
Cytat:Być może niezbyt umiejętnie odniosłam się to tego koziołka intelektualnego jakim jest " miłość do nieprzyjaciół".
W moim przekonaniu jest to określenie wprowadzające w bląd dlatego, że prowadzi do obłudy.
Kochać można kogoś, kto w jakiś sposób wzbogaca twoje życie, a nie kogoś kto depcze twoje wartości, niszczy twoje cele i dążenia. Bilans jest niekorzystny dla kochajacego. Masochizm nie jest racjonalny chyba, że jest to ostateczność prowadząca do zachowania życia za wszelką cenę.
Ewangeliczna miłość bliźniego to jest kwestia odczuwania do kogoś pozytywnych emocji. To jest pragnienie dobra drugiego człowieka.
Sytuacja wygląda tak samo w przypadku miłości nieprzyjaciół. Nie odczuwamy pozytywnych emocji względem ludzi, których nie lubimy. Jednak możemy takiemu człowiekowi życzyć dobrze, albo nawet czynić dobrze - bo to już jest kwestia naszej woli.
"Czy nie jest tak, że nawracają się ci, którzy o coś walczą, a nie nawracają się ci, którzy nigdzie nie idą, ludzie letni, którym na niczym nie zależy z wyjątkiem zabezpieczenia własnego komfortu?"
(04.08.2017, 08:37)Petrus90 napisał(a): Ewangeliczna miłość bliźniego to jest kwestia odczuwania do kogoś pozytywnych emocji. To jest pragnienie dobra drugiego człowieka.
Sytuacja wygląda tak samo w przypadku miłości nieprzyjaciół. Nie odczuwamy pozytywnych emocji względem ludzi, których nie lubimy. Jednak możemy takiemu człowiekowi życzyć dobrze, albo nawet czynić dobrze - bo to już jest kwestia naszej woli.
To brzmi bardzo ładnie, ale co to WŁAŚCIWIE znaczy "życzyć dobrze"? Jeśli jakiś nasz nieprzyjaciel walnie swym wrednym pyskiem w błoto albo przydarzy mu się przykrość, mówimy "a DOBRZE mu tak", chociaż on wtedy wcale nie czuje, żeby było mu dobrze.
Może więc życzmy innym tego, czego sami by sobie życzyli? Ale czy mamy życzyć złodziejom, żeby udawała im się robota i odnosili sukcesy w wybranej przez siebie ścieżce kariery? Chyba raczej należałoby im życzyć, żeby przestali być złodziejami, a to byłoby równie wbrew ich woli, jak walnięcie pyskiem w błoto.
To może zastosujmy imperatyw kategoryczny i uznajmy że dobrze komuś życzyć to znaczy życzyć mu tego, co sami byśmy sobie życzyli? Brzmi ładnie, ale powiedzmy, że pobożny muzułmanin życzy ci, żebyś ty i twoje dzieci zostali muzułmanami. Z jego punktu widzenia życzy ci jak najlepiej, ale jeśli zacznie działać gorliwie w tym kierunku - czyli rzekomo na twoją korzyść - to wcale nie będzie ci do śmiechu.
Tak naprawdę zasada "życzmy ludziom dobrze" działa tylko w wypadku, gdy wszyscy to samo uznajemy za dobro. A w nowoczesnym, pluralistycznym społeczeństwie, to się nie zdarza. Zasada ta w rzeczywistości nie tylko nie likwiduje konfliktów, ale wręcz stwarza nowe.
Cytat:To brzmi bardzo ładnie, ale co to WŁAŚCIWIE znaczy "życzyć dobrze"? Jeśli jakiś nasz nieprzyjaciel walnie swym wrednym pyskiem w błoto albo przydarzy mu się przykrość, mówimy "a DOBRZE mu tak", chociaż on wtedy wcale nie czuje, żeby było mu dobrze.
Np: "Życzę Ci, żebyś zrozumiał swój błąd i więcej nie krzywdził ludzi" albo "Życzę Ci, żeby nigdy nie spotkała Cię taka krzywda, jaką mi wyrządziłeś"
W perspektywie Ewangelicznej nie chodzi o naiwność czy bycie "ciotą". Tu chodzi o pozyskanie człowieka dla dobra. W myśl zasady "Nie daj się zwyciężyć złu, lecz zło dobrem zwyciężaj"
Kiedy okazujesz dobro, temu, który Cię skrzywdził - "kładziesz na jego głowie rozżarzone węgle" - Dzięki postawie Twojej życzliwości, jego zło ukazuje się w całej swojej obrzydliwości i jest mu strasznie WSTYD. Wiem z autopsji
"Czy nie jest tak, że nawracają się ci, którzy o coś walczą, a nie nawracają się ci, którzy nigdzie nie idą, ludzie letni, którym na niczym nie zależy z wyjątkiem zabezpieczenia własnego komfortu?"
Cytat:Zaniechanie odwetu to zablokowanie złu drogi do dalszego rozprzestrzeniania się
To bardzo dobre wyjaśnienie
Co do miłości bliźniego spójrzmy na to w ten sposób:
wydaje się, że ludzi możemy podzielić na tych którzy nam sprzyjają i tych nieprzychylnych. Wśród tych ostatnich znajdą się wrogowie. Ale relacje międzyludzkie są dwustronne. Osoba X może cię uznawać za wroga, ale w drugą stronę nie musi być tak samo.
rodica
Cytat:Kochać można kogoś, kto w jakiś sposób wzbogaca twoje życie, a nie kogoś kto depcze twoje wartości, niszczy twoje cele i dążenia. Bilans jest niekorzystny dla kochajacego.
Widać tu bardzo praktyczne podejście do miłości. Kochamy tych którzy nas kochają, po to aby coś zyskać. Jak się chwilę zastanowisz, przyznasz że to nie może być argument przeciw miłości do nieprzyjaciół. Miłość musi być bezinteresowna. A jeśli jest interesowna to nie jest miłością, ale jakimś handlem.
--------------
Ale popatrzmy do czego prowadzi taka bezinteresowna miłość:
masz wroga który życzy ci dobrze. Co z tym robisz? Możesz podeptać, zabić wroga - ale czy to rozsądne? Ktoś jest gotów ci pomagać, a ty to odrzucasz. To bez sensu. Oczywiście to się zdarza. Ludzie żyją w grupach kulturowych i podejmują decyzje zgodne ze swoim najbliższym otoczeniem. Aby nie zostać wykluczonym ze "swoich", mogą niszczyć innych. Tak konflikty trwają latami...
Czy postawa miłości wrogów opłaca się temu, kto ją reprezentuje? Ta postawa to poświęcenie dla dobra wspólnego. Ocenia się ją takimi kategoriami, a nie własnych korzyści.
Czy gdy ktoś jest dla ciebie wrogiem (ma inne poglądy, stoi na przeszkodzie w osiągnieciu twoich korzyści) i oferuje ci bezinteresownie miłość, to należy mu zaufać?
Popatrzmy tak - masz do wyboru dwie osoby:
1) osoba A jest uczciwa, ale gdy ma wybrać między twoją a swoją korzyścią - wybiera własną korzyść
2) osoba B jest uczciwa, ale gdy ma wybrać między twoją a swoją korzyścią - wybiera twoją korzyść