Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Pusty grób
#41
Po pierwsze. Siedem grzechów głównych to należy do innego rodzaju grzechów(pycha, zazdrość itd.). Grzech wyparcia się wiary/Jezusa jest grzechem przeciwko wierze. I jest to jeden z najgorszych występków. Kościół przez wieki wolał przelewać krew niż zaprzeć się swojego Pana

znaLezczyni napisał(a):Nie należy tego moim zdaniem interpretować dosłownie

Mnie nie obowiązuje heretycka zasada Sola Scriptura, dlatego też ja nie interptreuję Pisma na własną zgubę. Mnie obowiązuje oficjalna intepretacja kościoła i oficjalne nauczanie Świetgo Kościoła Katolickiego

' napisał(a):Potworna musiałaby/ musiałby być Bóg, która/y nie zrozumiałaby/łby cierpienia i strachu

przykro mi że Kościół nie spełnia waszych wyobrażeń o tym jak powinna wyglądać religia. Woli się trzymać tego co zostało mu objawione przez Boga

Z drugiej jednak strony czytamy
MT 10,28-33 napisał(a):Nie bójcie się tych, którzy zabijają ciało, lecz duszy zabić nie mogą...

' napisał(a):Skoro grzech zaparcia się (i to trzykrotnego! miał szansę się zrehabilitować) nie przeszkodził komuś w zostaniu pierwszym papieżem, jak chcą katolicy, to znaczy że wyrozumiałość Boga wobec tego grzechu jest wielka. Wystarczy żałować. A potworny ciężar tego grzechu przypisałeś mu sam.

Pragnę tylko zauważyć że NOWE PRAWO obowiązuje dopiero po śmierci Jezusa(stare przymierze Mojżeszowe zostało zniesione na krzyżu). Widocznie zaparcie się Jezusa przez Piotra nie było traktowane jako grzech przed śmiercią krzyżową. Przecież Łotr dostał obietnicę "jeszcze dziś będziesz ze mną w niebie" a nie był ani ochrzczony, ani nie przeczytał skrawka Pisma ani najprawdopodbniej nie znał nauk Jezusa więc i wierzyć w niego za bardzo nie mógł

Edit: Bóg nie wymaga od ludzi niemożliwego. Zaparcie się wiary(w skrajnych przypadkach) czy apostazja będą wybaczone. Natmiast grzechy Przeciw Duchowi Świętemu nie
Odpowiedz
#42
Cytat:jest to jeden z najgorszych występków.

To podaj, proszę, współczesne źródła nauczania Kościoła Katolickiego, które określają zaparcie się w ten sposób (słowem: najgorszy, jeden z najgorszych, najcięższy)


Cytat:Mnie obowiązuje oficjalna intepretacja kościoła i oficjalne nauczanie Świetgo Kościoła Katolickiego

Dlatego proszę o źródło.

Cytat:przykro mi że Kościół nie spełnia waszych wyobrażeń o tym jak powinna wyglądać religia. Woli się trzymać tego co zostało mu objawione przez Boga

1. Czy mam do ciebie pisać per: towarzyszu, skoro do mnie piszesz w liczbie mnogiej?
2. Jeśli chcesz zostać rzecznikiem KK, człowiekiem od PR, poćwicz, proszę, formę i doucz się. Wygodnie jest postawić się w pozycji autorytetu, ale idę o zakład, że moja wiedza na temat KK i znajomość Biblii przewyższa twoją ;)
a autorytetu z siebie nie robię, w imieniu Kościoła nie wypowiadam i pamiętam zazwyczaj, żeby dodać: moim zdaniem albo: uważam. Tobie też polecam tę metodę, łatwiej wtedy zaakceptować braki w wiedzy/ argumentacji. Zarówno swoje jak i cudze.

Cytat:Pragnę tylko zauważyć że NOWE PRAWO obowiązuje dopiero po śmierci Jezusa(stare przymierze Mojżeszowe zostało zniesione na krzyżu). Widocznie zaparcie się Jezusa przez Piotra nie było traktowane jako grzech przed śmiercią krzyżową

A ja pragnę zauważyć, że kombinujesz :)
Podczas Ostatniej Wieczerzy Jezus miał powiedzieć Piotrowi, że ten go zdradzi. Zdrada nie jest moralnie obojętna. Jest zła. Było to już łamaniu chleba, jednym z kluczowych momentów dla powstania Kościoła.
Nie wiem, dlaczego idziesz w zaparte. Przecież nie napisałam nigdzie, że jest dobrze zapierać się wiary - tylko że przesadzasz z oceną grzechu i nie bierzesz pod uwagę precedensu, ważkiego, który pokazuje, iż zaparcie się jest mniej ważne od skruchy za nie. Można się zaprzeć i zostać papieżem. Lepiej w tej kolejności ;)
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
#43
znaLezczyni napisał(a):To podaj, proszę, współczesne źródła nauczania Kościoła Katolickiego, które określają zaparcie się w ten sposób (słowem: najgorszy, jeden z najgorszych, najcięższy

KKK 2125 Ateizm, odrzucając lub negując istnienie Boga, jest grzechem przeciw cnocie religijności

A pragnę przypomnieć że w starożytności tak traktowano kazde odstępstwo od wiary

' napisał(a):idę o zakład, że moja wiedza na temat KK i znajomość Biblii przewyższa twoją

Ciekawe na jakiej podstawie wysuwasz taki wniosek?

' napisał(a):w imieniu Kościoła nie wypowiadam

No, ciężko w przypadku ateistów żeby wypowiadali się w imieniu Kościoła

' napisał(a):Podczas Ostatniej Wieczerzy Jezus miał powiedzieć Piotrowi, że ten go zdradzi. Zdrada nie jest moralnie obojętna. Jest zła. Było to już łamaniu chleba, jednym z kluczowych momentów dla powstania Kościoła


Jak to się odnosi do tego co napisałem? Ja mówię o wypełnionym prawie. Całe życie Jezusa było "kluczowym momentem dla powstania Kościoła" a przecież Jezus żył raczej przed swoim ukrzyżowaniem... Więc czy to coś zmienia? Nie. Jeżeli miałabyś rację, nie bylo by sensu chrzcić dzieci itd.

' napisał(a):. Przecież nie napisałam nigdzie, że jest dobrze zapierać się wiary - tylko że przesadzasz z oceną grzechu i nie bierzesz pod uwagę precedensu, ważkiego, który pokazuje, iż zaparcie się jest mniej ważne od skruchy za nie. Można się zaprzeć i zostać papieżem. Lepiej w tej kolejności

skoro Kościół przez lata wolał przelewać swoją krew. Zamiast wyprzeć się swojego Boga. Skoro Jezus się takiej osoby wyprze na sądzie ostatecznym. Skoro Hermas(wspomniałem o nim wyżej) płakał nad faktem iż jego dzieci wiary się wyparły. Dopiero później otrzymał objawienie/sen że mogą na łono Kościoła wrócic. To znaczy że wyparcie się wiary jest grzechem ciężkim. A przynajmniej wskazują na to wydarzenia historyczne i PŚ
Odpowiedz
#44
Cytat:
znaLezczyni napisał(a): napisał(a):To podaj, proszę, współczesne źródła nauczania Kościoła Katolickiego, które określają zaparcie się w ten sposób (słowem: najgorszy, jeden z najgorszych, najcięższy

KKK 2125 Ateizm, odrzucając lub negując istnienie Boga, jest grzechem przeciw cnocie religijności

Ponowię swoją prośbę:

To podaj, proszę, współczesne źródła nauczania Kościoła Katolickiego, które określają zaparcie się w ten sposób (słowem: najgorszy, jeden z najgorszych, najcięższy

Ty użyłeś przymiotników, w dodatku stopniując je. Podaj źródła albo przyznaj się do samowolnego przymiotnikowania stopniowania, proszę.


Cytat:
\ napisał(a): napisał(a):idę o zakład, że moja wiedza na temat KK i znajomość Biblii przewyższa twoją

Ciekawe na jakiej podstawie wysuwasz taki wniosek?

Na podstawie wiedzy, którą prezentujesz i sposobu jej prezentowania.




Cytat:
\ napisał(a): napisał(a):w imieniu Kościoła nie wypowiadam

No, ciężko w przypadku ateistów żeby wypowiadali się w imieniu Kościoła

A gdzie ja określiłam się jako ateistka?
Wiem, że wygodnie byłoby ci włożyć mnie do pudełka z napisem "ateizm", ale  nie ma tak łatwo. Nie ma dwóch obozów - my (wierzący), oni (ateiści). Świat jest znacznie bardziej skomplikowany. Bądź uprzejmy sprawdzać deklaracje wiary (bądź niewiary, bądź brak jakichkolwiek), zanim wrzucisz kogoś do jakiegoś worka.

Cytat:napisał(a)Językodczas Ostatniej Wieczerzy Jezus miał powiedzieć Piotrowi, że ten go zdradzi. Zdrada nie jest moralnie obojętna. Jest zła. Było to już łamaniu chleba, jednym z kluczowych momentów dla powstania Kościoła

Cytat:Jak to się odnosi do tego co napisałem? Ja mówię o wypełnionym prawie. Całe życie Jezusa było "kluczowym momentem dla powstania Kościoła" a przecież Jezus żył raczej przed swoim ukrzyżowaniem... Więc czy to coś zmienia? Nie. Jeżeli miałabyś rację, nie bylo by sensu chrzcić dzieci itd.

Tak to się odnosi:
napisałeś, że nowe prawo tyczy się czasu po śmierci Chrystusa - a dlaczego nie już czasu powstania/ powstawania Kościoła? Gdyby tyczyłoby się wyłącznie "po", czy Jezus mógłby jadać z grzesznikami albo nauczać w Szabat?
Na marginesie zaś: czy ja napisałam, że jest sens chrzcić dzieci? Po co przeskakiwać z tematu w temat?

Cytat:skoro Kościół przez lata wolał przelewać swoją krew.

Kościół przelewał krew, Kościół przepraszał. Mam nadzieję, że nie uważasz, że to przelewanie krwi może być powodem do chlubienia się? Błądzić rzeczą ludzką est.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
#45
znaLezczyni napisał(a):Ponowię swoją prośbę:

To podaj, proszę, współczesne źródła nauczania Kościoła Katolickiego, które określają zaparcie się w ten sposób (słowem: najgorszy, jeden z najgorszych, najcięższy

Wyjaśniłem to w fragmentach mojej wypowiedzi które ochoczo ominełaś

' napisał(a):Na podstawie wiedzy, którą prezentujesz i sposobu jej prezentowania

Pusto poznawczo teza. W żaden sposób nieuargumentowana

' napisał(a):gdzie ja określiłam się jako ateistka?

To miło by było gdyby znaLezczyni się określiła. Chciałbym wiedzieć z kim mam przyjemność prowadzić dyskurs. Bylo by łatwiej i dla mnie i dla ciebie

' napisał(a):Wiem, że wygodnie byłoby ci włożyć mnie do pudełka z napisem "ateizm", ale nie ma tak łatwo. Nie ma dwóch obozów - my (wierzący), oni (ateiści). Świat jest znacznie bardziej skomplikowany. Bądź uprzejmy sprawdzać deklaracje wiary (bądź niewiary, bądź brak jakichkolwiek), zanim wrzucisz kogoś do jakiegoś worka

W wątku o feministkach negowałaś(chociaż mogę się mylić i coś źle zrozumiałem. Więc w tym wypadku te wypowiedz proszę traktować z rezerwą) wieczne dziewictwo Maryi(a konkretnie poród) co z automatu czyni Cię heretyczką(sprzeciwnaie się oficjalnym dogmatom). Więc w imieniu Kościoła(a przynajmniej katolickiego) wypowiadać się nie możesz

' napisał(a):a dlaczego nie już czasu powstania/ powstawania Kościoła? Gdyby tyczyłoby się wyłącznie "po"

Może dlatego że Kościół powstał po śmierci Jezusa?

' napisał(a):Kościół przepraszał

Litości

Podsumowałbym to inaczej. Ale znowu dostanę Minusa jak za przekleństwo...

Chodziło o krew męczenników(chyba pisze SWOJĄ). Którzy np. Całowali stosy(jak to się działo w Japonii)

Kościół nie miał za co przepraszać(no chyba że za Filioque Uśmiech Nie no żart). A przepraszanie za nie popełnione czyny świadczy tylko o jego moralnej wyższości

' napisał(a):Mam nadzieję, że nie uważasz, że to przelewanie krwi może być powodem do chlubienia się

A niby dlaczego nie? "Jak mnie prześladowano tak i was będą..."

' napisał(a):Błądzić rzeczą ludzką jest

????

Ps"

' napisał(a):Nie ma dwóch obozów - my (wierzący), oni (ateiści).

Tak. Też jestem wrogiem ekuemizmu Uśmiech
Odpowiedz
#46
Cytat:
znaLezczyni napisał(a): napisał(a):Ponowię swoją prośbę:

To podaj, proszę, współczesne źródła nauczania Kościoła Katolickiego, które określają zaparcie się w ten sposób (słowem: najgorszy, jeden z najgorszych, najcięższy

Wyjaśniłem to w fragmentach mojej wypowiedzi które ochoczo ominełaś

Ok. Spróbuję jeszcze raz. Które fragmenty pominęłam? Masz ten na myśli?

KKK 2125 Ateizm, odrzucając lub negując istnienie Boga, jest grzechem przeciw cnocie religijności

Żadnego innego nie widzę, nie rozumiem więc, dlaczego użyłeś liczby mnogiej. Cytowany przez ciebie tyczy się ateizmu, nie zaś zaparcia się wiary w stanie wyższej czy niższej czy nawet niziutkiej konieczności. Jeśli przeoczyłam jakiś przytoczone przez ciebie źródło, to wskaż je, proszę. Nie pisz zaś o "fragmentach wypowiedzi".
Nie bądź bardziej papieski od papieża i nie wymyślaj własnego nauczania Kościoła. Napisałeś, że Kościół uważa zaparcie się wiary za najgorszy, najcięższy (a przynajmniej za jeden z naj...) grzechów. Poproszę źródło z nauczania Kościoła, które tak mówi. Albo napisz: zagalopowałem się ze stopniowaniem, przepraszam, na drugi raz będę uważniejszy, jeśli chodzi o używanie przymiotników.




Cytat:
\ napisał(a): napisał(a):gdzie ja określiłam się jako ateistka?

To miło by było gdyby znaLezczyni się określiła. Chciałbym wiedzieć z kim mam przyjemność prowadzić dyskurs. Bylo by łatwiej i dla mnie i dla ciebie

Chłopie (w sensie mężczyzno, nie rolniku), zdecyduj się. Najpierw pisałeś do mnie per wy, teraz wyskakujesz z "ona". Trochę konsekwencji, towarzyszu. Ile jeszcze zaimków osobowych będziecie przerabiali, pisząc do mnie?
Nie będę się publicznie określała. Korzystam z prawa do wolności sumienia i proszę, uszanuj to. Nie chcę, żeby ci było łatwiej. Nie lubię szufladkowania ludzi i uproszczonego spojrzenia na nich, a co za tym idzie, na świat i jego problemy. Odnoś się do tego, co piszę, proszę, nie zaś do mojej osoby. Dla rozmowy moja przynależność religijna bądź jej brak nie ma żadnego znaczenia. Liczy się wiedza, nie szufladka.
A, i miło, że masz przyjemność prowadzić ze mną dyskurs. Mam nadzieję, że zrewanżujesz mi się ;)


Cytat:W wątku o feministkach negowałaś(chociaż mogę się mylić i coś źle zrozumiałem. Więc w tym wypadku te wypowiedz proszę traktować z rezerwą) wieczne dziewictwo Maryi(a konkretnie poród) co z automatu czyni Cię heretyczką(sprzeciwnaie się oficjalnym dogmatom).


Owszem, pomyliłeś się i źle zrozumiałeś.


Cytat:co z automatu czyni Cię heretyczką(sprzeciwnaie się oficjalnym dogmatom). Więc w imieniu Kościoła(a przynajmniej katolickiego) wypowiadać się nie możesz

Nie ma znaczenia, czy jestem heretyczką, czy nie, bo ja w imieniu Kościoła nie wypowiadam się. Czego i tobie życzę.


Cytat:
\ napisał(a): napisał(a):a dlaczego nie już czasu powstania/ powstawania Kościoła? Gdyby tyczyłoby się wyłącznie "po"

Może dlatego że Kościół powstał po śmierci Jezusa?

A skąd taki pomysł? Wystarczy użyć googli, żeby znaleźć artykuły mówiące o początku Kościoła


http://biblia.wiara.pl/doc/4406248.Pocza...ie-uczniow


Cytat:Początek Kościoła, którego istnienie zostało zapowiedziane w różny sposób na kartach Starego Testamentu, jak ostatnio mówiliśmy podczas naszego Bożonarodzeniowego spotkania, łączy się z wydarzeniem narodzenia Jezusa Chrystusa – Tego, który jest założycielem i głową swojego ludu. Po narodzeniu, po czasie dorastania w ciszy nazaretańskiego domu, nadszedł czas inauguracji, czas publicznej działalności Jezusa. Można powiedzieć chyba – czas publicznego początku Kościoła

Pogrubienie ode mnie. Artykuł jest co prawda z wiara.pl, nie oficjalnych pism Kościoła. Zapoznaj się z nim, proszę, żeby - być może - zrewidować swoje spojrzenie.

Masz też wikipedię:

Cytat:According to English teaching, the history of the Catholic Church begins with Jesus Christ and His teachings (c. 4 BC – c. AD 30)

Szczerze mówiąc, to tak naprawdę mało ważne jest w tej kwestii, kiedy Kościół powstał. Nie uzasadniłeś przecież, dlaczego zdrada przed a po miałaby mieć inną wagę - przecież chodziło o zdradę tej samej osoby, założyciela Kościoła.


Cytat:Kościół nie miał za co przepraszać

Chyba nie sądzisz, że Krucjaty na przykład to było przelewanie tylko swojej krwi i że nie ma za co przepraszać?
Poza tym jakoś głowy Kościoła mają inne zdanie na ten temat, bo za różne rzeczy przepraszały.

https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_ap...hn_Paul_II


Cytat:
\ napisał(a): napisał(a):Mam nadzieję, że nie uważasz, że to przelewanie krwi może być powodem do chlubienia się

Cytat:A niby dlaczego nie? "Jak mnie prześladowano tak i was będą



I co jest takiego wzniosłego w umieraniu za ideę? Albo zabijaniu kogoś w imię tej idei?
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
#47
Tyle, że Flawiusz narodził się po rzekomej śmierci Jezusa. Więc jego info na ten temat pochodziło najprowdopodniej z nauk apostołów
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
#48
ZaKotem napisał(a):
Jaques napisał(a): To byłaby sprzeczność. Po co komu ideały, w które się samemu nie wierzy? Wyrachowanie obliczone na zyski? To jest sprzeczne z relacjami o początkach chrześcijaństwa. Chyba że wszystko od samego początku to wielka mistyfikacja. Mnie to wyjaśnienie nie przekonuje.

W ideały się wierzy, jak najbardziej. Problem w tym, że jeśli naprawdę gorąco wierzę w ideał Prawdy, i widzę,  jaki jestem w tym gorący  - to nie ma wyjścia,  choćbym powiedział,  że dwa razy dwa jest siedem, to będzie dla mnie prawda, bo przecież ktoś tak zajebiście poświęcony Prawdzie jak Ja nie mógłby nic zmyślać.

Ludzie bezgranicznie poświęceni Prawdzie kłamią jak najęci. Każdy czasem kłamie,  ale normalnemu człowiekowi czasem włącza się hamulec bezpieczeństwa: "czy nie za bardzo kłamię? czy ktoś w to uwierzy?" Natomiast Poświęcony takiego hamulca nie ma, bo zakłada własną uczciwość,  wobec tego kłamstwa przychodzą mu coraz łatwiej.

A więc nie tyle mistyfikacja co zwykłe kłamstwo o zmartwychwstaniu, aby nie wyjść na głupca. Gdyby chodziło o jednego człowieka, to jest to możliwe. Jeżeli chodzi o kilku ludzi - też, chociaż trudniej wtedy o jednomyślność i powodzenie planu się zmniejsza. Ale w otoczeniu Jezusa było więcej osób. A co z kazaniami i samą postacią Jezusa - został twoim zdaniem zmyślony i nikt w tamtych czasach się nie zorientował, że to wymysł?
Odpowiedz
#49
Jaques napisał(a): A więc nie tyle mistyfikacja co zwykłe kłamstwo o zmartwychwstaniu, aby nie wyjść na głupca. Gdyby chodziło o jednego człowieka, to jest to możliwe. Jeżeli chodzi o kilku ludzi - też, chociaż trudniej wtedy o jednomyślność i powodzenie planu się zmniejsza.
Przeciwnie, im większy tłum, tym łatwiej o jednomyślność. Trzech sekciarzy może mieć kompletnie rozbieżne koncepcje, trzydziestu może się niechętnie zgodzić w fundamentalnych kwestiach, a trzystu zgodzi się w każdym szczególe. Dziwne, ale tak działa psychologia tłumu.

Cytat:Ale w otoczeniu Jezusa było więcej osób. A co z kazaniami i samą postacią Jezusa - został twoim zdaniem zmyślony i nikt w tamtych czasach się nie zorientował, że to wymysł?
Raczej większość ludzi się zorientowało, że to wymysł, dlatego większość nie zostało chrześcijanami, a też i nie każdy słuchacz Jezusa za życia nim został. Natomiast trzeba wziąć pod uwagę że cuda, zmartwychwstania, wcielenia bóstw były czymś zupełnie dopuszczalnym w świadomości ludzi z kultury hellenistycznej, nie były więc wcale "nadzwyczajnymi twierdzeniami wymagającym nadzwyczajnych dowodów", ale jedynie zjawiskami mało prawdopodobnymi, a w takich sprawach za wystarczający dowód przyjmujemy świadectwo zaufanych ludzi.
Odpowiedz
#50
znaLezczyni napisał(a):A skąd taki pomysł? Wystarczy użyć googli, żeby znaleźć artykuły mówiące o początku Kościoła

Mnie interesuje "formalne" powstanie Kościoła

' napisał(a):Szczerze mówiąc, to tak naprawdę mało ważne jest w tej kwestii, kiedy Kościół powstał. Nie uzasadniłeś przecież, dlaczego zdrada przed a po miałaby mieć inną wagę - przecież chodziło o zdradę tej samej osoby, założyciela Kościoła

Uzasadniłem podając choćby przykład Łotra, który nie spełniał żadnych z warunków do tego aby być zbawionym. A jednak został. Co jasno wskazuje na to że "prawo" przed zmartwychstaniem było inne. Ale to że znaLezczyni tego nie akceptuje to już problem znaLezczyni

' napisał(a):Żadnego innego nie widzę, nie rozumiem więc, dlaczego użyłeś liczby mnogiej. Cytowany przez ciebie tyczy się ateizmu

No i czemu znowu omijasz to co napisałem? Słabe to jest. Wyraźnie zaznaczyłem że podczas formowania się Kościoła(czyt. W Starożytności). Tak traktowano KAŻDE odstępstwo od wiary. Nie ma znaczenia czy ktoś się jej wyparł z przymusu

' napisał(a):Chyba nie sądzisz, że Krucjaty na przykład to było przelewanie tylko swojej krwi i że nie ma za co przepraszać?

Ja rozumiem gdybyś zyła w epoce tzw. "Oświecenia". Ale w 2018 roku? No prośba...

Krucjaty przyjaciółko, byłby odpowiedzią na prośbę zwierzchnika Bizancjum, konkretnie Aleksa IV. Który nie mógł patrzeć jak światli muzułmanie mordują ludzi, gwałcą kobiety, niszczą Cerkwie i Kościoły, i kradną co się da. To katolicy odpowiedzieli na prośbę braci i sióstr prawosławnych. I wysłali swoje wojska żeby broniły ludności cywilnej. Poza tym krzyżowcy budowali światłym muzłumanom szpitale i handlowali ż nimi. Poza tym nie brali kobiet jak niewolnic seksualnych tak jak to czynili światli muzułmanie. Co prawda zdarzały się nadużycia ale papież był im przeciwny. Ponadto Kościół musiał dopłacać do krucjat

Źle krucjaty to taki sam mit, jak to że templariusze oddawali cześć boźkom. I w ogóle nie mieli żadnej moralności

' napisał(a):Poza tym jakoś głowy Kościoła mają inne zdanie na ten temat, bo za różne rzeczy przepraszały

Zagrywka polityczna w stylu całowania Koranu?

' napisał(a):Liczy się wiedza, nie szufladka

Sama mnie szufladkujesz ze względu na mój wiek(chociaż nigdy go na tym forum nie sprecywzowałem). Nie no a ten Quinque to dzieciak ale z niego debil. Ja akurat wiem co oznacza szufladkowanie, nie raz byłem nazywany katolicką ku@$$!ą czy pedałem. Ale nie przejmuje się tym. Przecież kto by się dziećmi przejmował?
Odpowiedz
#51
Quinque

Cytat:
znaLezczyni napisał(a): napisał(a):A skąd taki pomysł? Wystarczy użyć googli, żeby znaleźć artykuły mówiące o początku Kościoła

Mnie interesuje "formalne" powstanie Kościoła


A ja odnoszę się do tego, co napisałeś, nie zaś do twoich zainteresowań. Przy okazji, co oznacza formalne ujęte w cudzysłów?Oznacza formalne formalne czy coś, co ty uznajesz w pewnym sensie za formalne? Jeśli to pierwsze, napisz proszę, co konkretnie jest tym formalnym początkiem. Jeśli to drugie, podaj swoją definicję tego w pewnym sensie formalnego, żebym wiedziała, o czym piszesz.


Cytat:
\ napisał(a): napisał(a):Szczerze mówiąc, to tak naprawdę mało ważne jest w tej kwestii, kiedy Kościół powstał. Nie uzasadniłeś przecież, dlaczego zdrada przed a po miałaby mieć inną wagę - przecież chodziło o zdradę tej samej osoby, założyciela Kościoła

Uzasadniłem podając choćby przykład Łotra, który nie spełniał żadnych z warunków do tego aby być zbawionym. A jednak został. Co jasno wskazuje na to że "prawo" przed zmartwychstaniem było inne. Ale to że znaLezczyni tego nie akceptuje to już problem znaLezczyni

1. Znowu cudzysłów. Po co? Co to jest prawo w cudzysłowie?
2. Został zbawiony przez łaskę, w czym pomógł fakt, że uwierzył. Przed narodzeniem Jezusa nikt nie był zbawiony, bo zbawienie miał przynieść Mesjasz. Wszyscy umarli trafiali do szeolu, który był sympatyczniejszym rodzajem  piekła - była nadzieja, że po przyjściu Mesjasza część z nich będzie zbawiona. Tak więc nie zmiana prawa jest tu wyjaśnieniem, a łaska, którą można było otrzymać dzięki nadejściu Mesjasza. I jego śmierci. Mesjasz nie przyszedł znieść prawa, tylko je wypełnić.
3. Prosiłam już, nie pisz do mnie w trzeciej formie. Jest to niegrzeczne, jako że prosiłam już cię o zaprzestanie tego. Bez urazy, ale pilastrem nie jesteś. Co chcesz dzięki tej zmanierowanej retoryce osiągnąć?


Cytat:
\ napisał(a): napisał(a):Żadnego innego nie widzę, nie rozumiem więc, dlaczego użyłeś liczby mnogiej. Cytowany przez ciebie tyczy się ateizmu

No i czemu znowu omijasz to co napisałem? Słabe to jest. Wyraźnie zaznaczyłem że podczas formowania się Kościoła(czyt. W Starożytności). Tak traktowano KAŻDE odstępstwo od wiary. Nie ma znaczenia czy ktoś się jej wyparł z przymusu


Czy mógłbyś, proszę, zacytować te ważkie fragmenty, które napisałeś, a ja ominęłam?




Cytat:
\ napisał(a): napisał(a):Chyba nie sądzisz, że Krucjaty na przykład to było przelewanie tylko swojej krwi i że nie ma za co przepraszać?

Ja rozumiem gdybyś zyła w epoce tzw. "Oświecenia". Ale w 2018 roku? No prośba...

Co znaczy: No prośba?


Cytat:Krucjaty przyjaciółko, byłby odpowiedzią na prośbę zwierzchnika Bizancjum, konkretnie Aleksa IV. Który nie mógł patrzeć jak światli muzułmanie mordują ludzi, gwałcą kobiety, niszczą Cerkwie i Kościoły, i kradną co się da.


Bardzo proszę, nie ignoruj mojej prośby o standardowe zwracanie się do mnie. Nie jestem twoją przyjaciółką.
Tak, źli muzułmanie mordowali i gwałcili (jak to muzułmanie mieli i mają w zwyczaju), a dobrzy chrześcijanie pospieszyli na ratunek, praktycznie bezkrwawy, bo kierując się nauczaniem Jezusa szli głosić ewangelię, a nie poszerzać strefy wpływów chrześcijaństwa.

Za część działań krucjat przepraszał papież JPII, ale pewnie nie wiedział, co mówi. Wszak nie było mordów, gwałtów, kradzieży, przemocy, chęci wyżycia się, pazernej chęci poszerzenia wpływów chrześcijaństwa, nie - było

budowanie światłym muzułmanom szpitali i handel z nimi.

Cytat:
Cytat:' napisał(a)Językoza tym jakoś głowy Kościoła mają inne zdanie na ten temat, bo za różne rzeczy przepraszały

Zagrywka polityczna w stylu całowania Koranu?




Nie wiem, wydaje mi się, że jeśli ktoś za coś przeprasza, to przeprasza. A jak całuje, to całuje. Przykre, że uważasz papieskie gesty za cyniczne sztuczki pod publikę.

Cytat:Sama mnie szufladkujesz ze względu na mój wiek(chociaż nigdy go na tym forum nie sprecywzowałem).


Mylisz się, na szczęście. O młodym wieku pisałeś sam. Zapamiętałam to i użyłam zapamiętaną informację raz - kiedy wykazałeś się całkowitą ignorancją w sprawach problemów kobiet. Wyraziłam przypuszczenie, że twoja niewiedza może wynikać z młodego wieku (a co z tym najczęściej się wiąże, niewielkiego realnego kontaktu z kobietami). O ile dobrze pamiętam, wyraziłam też przypuszczenie, że może to nie wiek, a brak empatii.
Nie przypisuję ci w związku z twoim wiekiem żadnych cech, typu: inteligencja/ jej brak, posiadanie wiedzy/ jej brak, umiejętność rozmawiania/ jej brak itp. itd. Literówki i błędy, które masowo w postach robisz, to nie skutek twojego wieku, tylko lenistwa. Piszesz byle jak i nie chce ci się najwyraźniej edytować postu po napisaniu.
Przykro mi, że czujesz się przeze mnie szufladkowany - ale twoje odczucie bazuje wyłącznie na tym, co jest w twojej głowie, nie zaś na tym, co ja piszę lub moich intencjach.


Cytat:Nie no a ten Quinque to dzieciak ale z niego debil.


I po co się nad sobą użalasz? Nigdzie nie napisałam niczego takiego, ani nawet nie sugerowałam. Zwracam się do ciebie tak, jak do innych rozmówców. I co to w ogóle ma wspólnego z tematem?


Cytat:Ja akurat wiem co oznacza szufladkowanie, nie raz byłem nazywany katolicką ku@$$!ą czy pedałem. Ale nie przejmuje się tym. Przecież kto by się dziećmi przejmował?

Przykro mi z powodu twoich trudnych doświadczeń, jeśli chcesz się nimi podzielić, zrób to, proszę, w stosownym temacie. Bo tutaj nijak to się nie odnosi do rozmowy. Płaczemy w innych tematach.
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
#52
nerwica napisał(a): Mam nadzieję, że to właściwy dział...

Jakie jest waszym zdaniem najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie pustego grobu Jezusa?

Jest tylko jedno wyjaśnienie:
" zostało to uczynione celem zwiększenia wiary i dla potrzeb wiary. "
W dziejach Kościoła takich mistyfikacji nie brakowało również w czasach późniejszej scholastyki, czy reformacji.

Człowiek dwulicowy, jak przystało na chrześcijanina ...
Odpowiedz
#53
Antyteista napisał(a): zostało to uczynione celem zwiększenia wiary i dla potrzeb wiary.

W sensie zwiększenia wiary innych dla potrzeb własnej wiary?
Przekonania są bardziej niebezpiecznymi wrogami prawdy, niż kłamstwa - F. Nietzsche

Odpowiedz
#54
Takie pytanie znajduje się poza granicami pytań filozoficznie sensownych.
Oczywiście, że dla potrzeb wiary laikatu. Czyli potrzeb wiary innych- a jak innych , to w ogóle, bo kiedy laikat jest wierzący, mocniej wierzący , to wiara wzrasta.Wtedy mówimy o kraju, społeczeństwie wyznaniowym, wierzącym.
W przeciwnym razie, ktoś , kto podejmuje tego typu działania, ( a wiadomo , że robił to i robi to ) establishment eklezjalny - oszukuje sam siebie, wierząc w nie. Sam znając prawdę, że oszukuje kogoś faktem, który po kryjomu uczynił/ względnie wymyślił.

Mit "pustego grobu" ( w czasach ślepej wiary) mógł być dowodem na zmartwychwstanie.

Człowiek dwulicowy, jak przystało na chrześcijanina ...
Odpowiedz
#55
Quinque napisał(a): Skoro Jezus się takiej osoby wyprze na sądzie ostatecznym.
Co to znaczy, że się "wyprze"? Uśmiech
Odpowiedz
#56
Gąska ma pytanie czy Planeta Ziemia jest Planetą kłamstwa?
Chodzi o lekarzy zwłaszcza tych wyznania chrześcijańskiego, jak sobie taki lekarz robiący sekcje zwłok i uczący się na ciałach zmarłych wyobraża zmartwychwstanie, na zasadzie że był trzydniowy trup, który ożył i nie była to śmierć kliniczna?
Gąska nie studiowała medycyny i nie uczyła się na ciałach zmarłych, żeby dobrze leczyć żywych więc nie przyszło jej do głowy to pytanie jednak mając kontakt z sekcjami zwłok i krojeniem zmarłych ma się dobry obraz jakie zmiany zachodzą w ciele już bez duszy jak trup jest trzydniowy.
Ktoś na forum zapytał jak zakrzepła krew w żyłach trzydniowego trupa ma odkrzepnąć?
Gąska nie przeczy, że mając Wszechmoc100% albo Moc=40%Wszechmocy można opracować technologię odkrzepnięcia krwi i powrót tej krwi do parametrów jakie były 1 godzinę przed zgonem.
Gąsce się wydaje, że substancja pod względem chemicznym i biologicznym jakæ jest zakrzepła krew najbardziej nadaje się do odkrzepnięcia w "medycznej maszynie cofającej śmierć i rozkład ciała na poziomie atomów", czyli, że cudownie usuwamy z żył zakrzepłą krew i wrzucamy ją do " medycznej maszyny cofającej śmierć i rozkład ciała na poziomie atomów".W maszynie następuje rozkład zakrzepłej krwi na atomy, wykonywane są wyliczenia ile krwi potrzeba w zmarłym ciele, następnie maszyna zasysa brakujące atomy z zbiorników z potrzebnymi atomami.
Następnie na poziomie atomów dokonuje się synteza krwi.
Gotowa krew nadająca się do transfuzji jest przeniesiona do zbiorniczka w części sektora maszyny przechowującej organy gotowe zdatne do montażu/składotransplantacji całego żywego ciała oczekującego na wskoczenie do niego duszy.

Taką metodą, organ po organie jest na poziomie atomów odtwarzany do właściwości organu żywego nadającego się do złożenia całego żywego ciała.
Potem inny moduł maszyny składa organy w całe ciało.
Taki sposób przywracania do życia ciała, czyli trzydniowego trupa bez duszy to akrobacje.

Gąsce chodzi o to, że dysponując odpowiednią wiedzą Mocą=40%Wszechmocy, chyba sensowniej jest umieścić ciało trzydniowego trupa w pojemniku z odpadami medycznymi i za pomocą maszyny wytworzyć na poziomie atomów, z nowych atomów od razu całe ciało będące kopią ciała zmarłego według stanu na 3 godziny przed śmierciæ.

Chodzi mi o to, że żaden lekarz paprający się przy zwłokach nie zwrócił uwagi, że zmartwychwstanie nieboszczyka Jezusa, który w postaci duszy bez tego ciała na 3 dni poszedł do Piekła, powinno polegać raczej na tym, że została wykonana kopią zmarłego ciała z chwili kiedy ciało jeszcze było żywe i na tyle nie zmaltretowane, żeby dusza po wskoczeniu do tego ciała mogła się poruszać w tym ciele na własnych nogach a nie na wózku inwalidzkim.
Czy ktoś mógłby udostępnić przekonania lekarzy paprających się przy zwłokach w tym zakresie?
W Niebie są Chóry Anielskie i nie płynie czas

W Niebie Maryja nic nie je, nie pije, nie oddycha i nie bije jej serce, nie spaceruje, nie rosną jej włosy i paznokcie, nie wydziela potu, nie mówi i nie myśli

Siedzi naga przywiązana pasami do krzesła i słucha modlitw oraz trzyma palec wskazujący w buzi
Codziennie o 22:00 anioł Gabriel odwiązuje Maryję z pasów i Maryja robi kupę do nocnika oraz sika

W piątek przychodzi do Maryi nagi Jezus z własnym pełnym 10litrowym nocnikiem, otwierają się przestworza i razem wyrzucają kupy z 2 nocników do Wisły na wlocie do Warszawy.
Maryja i Jezus nie odczuwają w Niebie już zapachów dlatego nie czują smrodów z nocników, które napełniają przez cały tydzień.

W Niebie rosną jagody manna i fruwają przepiórki, które zjada Jezus, a Maryja demonstruje "cud robienia kupy" czyli nic nie je a robi kupy.
Odpowiedz
#57
Antyteista napisał(a): Jest tylko jedno wyjaśnienie:
" zostało to uczynione celem zwiększenia wiary i dla potrzeb wiary. "

Wydaje mi się, że wyjaśnień jest więcej niż jedno, ale pewnie każdy człowiek ma swoje preferencje i na nie stawia. Robi to oczywiście w najlepszej wierze, tzn. wybiera rozwiązanie, które wydaje mu się najbardziej prawdopodobne.

Cytat:W dziejach Kościoła takich mistyfikacji nie brakowało również w czasach późniejszej scholastyki, czy reformacji.

OK, zdarzały się mistyfikacje, ale czy z tego wynika, że pusty grób był mistyfikacją? Raczej nie. Mówimy tu o zdarzeniu skrajnym (początkowym) i trudno je odnosić do mistyfikacji, które nastąpiły tysiąc lat później.

Cytat:Oczywiście, że dla potrzeb wiary laikatu. Czyli potrzeb wiary innych- a jak innych , to w ogóle, bo kiedy laikat jest wierzący, mocniej wierzący , to wiara wzrasta.

Podnoszenie wiary poprzez mistyfikacje ma sens dla ukształtowanej religii. A gdy mowa o początkach? Jezus uczy uczniów, że mają być uczciwi, a ci tuż po jego śmierci zaczynają oszukiwać??? Rozpatrzmy taki scenariusz, w którym Jezus nie zmartwychwstaje, mimo swych zapowiedzi. Co mógłby zrobić uczeń w takiej sytuacji? Czy nie stwierdziłby po prostu, że miał do czynienia z fałszywym prorokiem? Po co miałby wierzyć w naukę Jezusa, skoro okazała się nieprawdziwa? Uczeń w takiej sytuacji szybko zająłby się innymi sprawami i nie powtarzał nauk fałszywego mistrza. No dobrze, ale stał się inaczej. Nie tylko uczniowie nie przestali powtarzać nauk, ale wierzyli w nie do tego stopnia, że poświęcili dla nich swoje życie, aby się ich nie wyprzeć.
Tłumaczysz, że mogliby to zrobić dla wiary laikatu. No fakt, że dla siebie tego nie robili. Byli więc idealistami i robili to dla innych. Spoko. Tylko jaki sens ma dawanie innym fałszywych przekonań? Robią mistyfikację z pustym grobem, aby oszukiwać innych? To jest sprzeczne z idealizmem.
Jak widać są tu sprzeczności. To jedno wyjaśnienie, które proponujesz, tylko z pozoru jest racjonalne.
Odpowiedz
#58
Jaques napisał(a):
Cytat:OK, zdarzały się mistyfikacje, ale czy z tego wynika, że pusty grób był mistyfikacją? Raczej nie. Mówimy tu o zdarzeniu skrajnym (początkowym) i trudno je odnosić do mistyfikacji, które nastąpiły tysiąc lat później.

Oczywiście to nie wynika z tego, aczkolwiek  Ojcowie Kościoła kłamali już od samego początku, uprawiali "święte kłamstwo" i to najbardziej tolerancyjni i poczciwi z nich. Dlaczego? To było na początku dziennym. Motywowali to tym, że jak uważał np. Chryzostom  ( złotousty) " dla zbawienia duszy  można kłamać" , był wielkim orędownikiem kłamstwa w sprawach religii. Nie inaczej jeden ze szlachetniejszych chrześcijan jak Orygenes, który uważał, że  " dozwolone jest oszustwo i kłamstwo, jeśli służy on zbawieniu".
Kłamał już sam Paweł i nie ukrywał tego w Biblii, dlatego również musi być podejrzany o kłamstwa ( dla chwały Bożej- jak wyznaje) Chrześcijańskie "prawdy wiary" były budowane na kłamstwach najwybitniejszych Ojców Kościoła i nie było w dziejach religii tylu fałszerstw, tylu oszustw jak się zdaje w chrześcijaństwie. Temat niewyczerpanych kłamstw...
Kłamstwa były w zasadzie zwykłymi sofizmatami, jak ten z szybkim powrotem Jezusa  (paruzją) lub pustym grobem.



Cytat:Podnoszenie wiary poprzez mistyfikacje ma sens dla ukształtowanej religii. A gdy mowa o początkach? Jezus uczy uczniów, że mają być uczciwi, a ci tuż po jego śmierci zaczynają oszukiwać??? Rozpatrzmy taki scenariusz, w którym Jezus nie zmartwychwstaje, mimo swych zapowiedzi. Co mógłby zrobić uczeń w takiej sytuacji? Czy nie stwierdziłby po prostu, że miał do czynienia z fałszywym prorokiem? Po co miałby wierzyć w naukę Jezusa, skoro okazała się nieprawdziwa? Uczeń w takiej sytuacji szybko zająłby się innymi sprawami i nie powtarzał nauk fałszywego mistrza. No dobrze, ale stał się inaczej. Nie tylko uczniowie nie przestali powtarzać nauk, ale wierzyli w nie do tego stopnia, że poświęcili dla nich swoje życie, aby się ich nie wyprzeć.
Tłumaczysz, że mogliby to zrobić dla wiary laikatu. No fakt, że dla siebie tego nie robili. Byli więc idealistami i robili to dla innych. Spoko. Tylko jaki sens ma dawanie innym fałszywych przekonań?


To że chrześcijanie nie wypierali się wiary, wcale nie znaczy , że była oparta na prawdzie. Podobnie pierwsi chrześcijanie nie protestowali , gdy rzucało się ich lwom na pożarcie... Trudno mówić tutaj o rozsądku. Z drugiej strony , trzeba uczciwie przyznać, że były masowe odejścia od tej wiary , gdy Jezus nie wrócił, pomimo licznych tego zapowiedzi , po jego śmieci- zapis ewangeliczny.


Cytat:Robią mistyfikację z pustym grobem, aby oszukiwać innych? To jest sprzeczne z idealizmem.
Jak widać są tu sprzeczności. To jedno wyjaśnienie, które proponujesz, tylko z pozoru jest racjonalne.

Jednak nie jest sprzeczne z doktrynerstwem!  Innymi słowy cel uświęca środki. Zresztą nie ma sensu gdybać, kto i dlaczego, bo nikt nie zna rzeczywistych motywów autora tego pomysłu, jak tylko wyjaśnienie, aby uwiarygodnić słowa Jezusa.

Człowiek dwulicowy, jak przystało na chrześcijanina ...
Odpowiedz
#59
Jaques napisał(a): Rozpatrzmy taki scenariusz, w którym Jezus nie zmartwychwstaje, mimo swych zapowiedzi. Co mógłby zrobić uczeń w takiej sytuacji? Czy nie stwierdziłby po prostu, że miał do czynienia z fałszywym prorokiem? Po co miałby wierzyć w naukę Jezusa, skoro okazała się nieprawdziwa? Uczeń w takiej sytuacji szybko zająłby się innymi sprawami i nie powtarzał nauk fałszywego mistrza. No dobrze, ale stał się inaczej. Nie tylko uczniowie nie przestali powtarzać nauk, ale wierzyli w nie do tego stopnia, że poświęcili dla nich swoje życie, aby się ich nie wyprzeć.
Tłumaczysz, że mogliby to zrobić dla wiary laikatu. No fakt, że dla siebie tego nie robili. Byli więc idealistami i robili to dla innych. Spoko. Tylko jaki sens ma dawanie innym fałszywych przekonań? Robią mistyfikację z pustym grobem, aby oszukiwać innych? To jest sprzeczne z idealizmem.
Jak widać są tu sprzeczności. 

Rozpatrzmy taki scenariusz, w którym Mahomet nie odlatuje na skrzydlatym koniu do nieba. Co mógłby zrobić uczeń w takiej sytuacji? Czy nie stwierdziłby po prostu, że miał do czynienia z fałszywym prorokiem? Po co miałby wierzyć w naukę Mahometa, skoro okazała się nieprawdziwa? Uczeń w takiej sytuacji szybko zająłby się innymi sprawami i nie powtarzał nauk fałszywego mistrza. No dobrze, ale stało się inaczej. Nie tylko uczniowie nie przestali powtarzać nauk, ale wierzyli w nie do tego stopnia, że poświęcili dla nich swoje życie, aby się ich nie wyprzeć.
Odpowiedz
#60
Antyteista napisał(a): Oczywiście to nie wynika z tego, aczkolwiek  Ojcowie Kościoła kłamali już od samego początku, uprawiali "święte kłamstwo" i to najbardziej tolerancyjni i poczciwi z nich. Dlaczego? To było na początku dziennym. Motywowali to tym, że jak uważał np. Chryzostom  ( złotousty) " dla zbawienia duszy  można kłamać" , był wielkim orędownikiem kłamstwa w sprawach religii. Nie inaczej jeden ze szlachetniejszych chrześcijan jak Orygenes, który uważał, że  " dozwolone jest oszustwo i kłamstwo, jeśli służy on zbawieniu".
Kłamał już sam Paweł i nie ukrywał tego w Biblii, dlatego również musi być podejrzany o kłamstwa ( dla chwały Bożej- jak wyznaje) Chrześcijańskie "prawdy wiary" były budowane na kłamstwach najwybitniejszych Ojców Kościoła i nie było w dziejach religii tylu fałszerstw, tylu oszustw jak się zdaje w chrześcijaństwie. Temat niewyczerpanych kłamstw...
Kłamstwa były w zasadzie zwykłymi sofizmatami, jak ten z szybkim powrotem Jezusa  (paruzją) lub pustym grobem.

Skoro nie wynika, to nie wnioskujmy w ten sposób. Rozmowa o Ojcach Kościoła nic tu bezpośrednio nie wnosi. Oczywiście pośrednio można próbować cofać się w czasie aż do Pawła i apostołów i rozważać, czy w ich zachowaniu mogło się pojawić to jak nazywasz "święte kłamstwo".

Apostołowie byli bezpośrednimi świadkami Jezusa i w ich motywacje już rozważałem. Oczywiście nie jestem nieomylny i możesz spróbować je podważyć.

Co do Pawła to pojawił się już po "pustym grobie". Sytuacja też inna niż w przypadku uczniów. Kłamstwa, które mu przypisujesz, nie mają wpływu na zdarzenie wcześniejsze. Jeżeli uważasz, że mogą rzucić jakieś światło na zagadkę pustego grobu to napisz coś więcej o nich (ja o nich nie słyszałem i chętnie się dowiem).

Cytat:To że chrześcijanie nie wypierali się wiary, wcale nie znaczy , że była oparta na prawdzie. Podobnie pierwsi chrześcijanie nie protestowali , gdy rzucało się ich lwom na pożarcie... Trudno mówić tutaj o rozsądku. Z drugiej strony , trzeba uczciwie przyznać, że były masowe odejścia od tej wiary , gdy Jezus nie wrócił, pomimo licznych tego zapowiedzi , po jego śmieci- zapis ewangeliczny.

Mnie się wydaje, że ofiara uczniów i pierwszych chrześcijan idzie w parze z głębokim przekonaniem do historii Jezusa. Sugerujesz, że byli nierozsądni, czyli szaleni? Zbiorowy obłęd lub halucynacja?

OK. Odeszło wielu, ale nie z najbliższych uczniów. A czemu nie? Może dlatego, że widzieli zmartwychwstałego i nie mieli powodu odchodzić?

Cytat:Jednak nie jest sprzeczne z doktrynerstwem!  Innymi słowy cel uświęca środki. Zresztą nie ma sensu gdybać, kto i dlaczego, bo nikt nie zna rzeczywistych motywów autora tego pomysłu, jak tylko wyjaśnienie, aby uwiarygodnić słowa Jezusa.

Nie jest sprzeczne z doktrynerstwem, ale to nie wyjaśnia tej sprzeczności, którą wskazałem. Wyjaśnienie musi się bronić pod każdym względem, a nie pod jednym tak, a pod innym nie. Dopóki się jej nie wyjaśni, doktrynerstwo staje się wątpliwą hipotezą.

Osiris

Cytat:Rozpatrzmy taki scenariusz, w którym Mahomet nie odlatuje na skrzydlatym koniu do nieba. Co mógłby zrobić uczeń w takiej sytuacji? Czy nie stwierdziłby po prostu, że miał do czynienia z fałszywym prorokiem? Po co miałby wierzyć w naukę Mahometa, skoro okazała się nieprawdziwa? Uczeń w takiej sytuacji szybko zająłby się innymi sprawami i nie powtarzał nauk fałszywego mistrza. No dobrze, ale stało się inaczej. Nie tylko uczniowie nie przestali powtarzać nauk, ale wierzyli w nie do tego stopnia, że poświęcili dla nich swoje życie, aby się ich nie wyprzeć.

Czy ta niewyjaśniona historia wyjaśnia tę pierwszą? Pewnie myślisz, że tak. Tyle, że nie podałeś wyjaśnienia. Dwie niewiadome to nie wyjaśnienie.

Porównajmy w ogóle, czy sytuacja jest analogiczna. Zacznijmy od tego: jaki uczeń Mahometa widział ten odlot? Jeden? Kilku? Znasz imiona.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości