Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Dwuwymiarowa polityka
#81
ZaKotem napisał(a): To dlatego, że nie każde zaburzenie tak samo wiąże się z ryzykiem agresji. (Nie ma ludzi niezaburzonych, są tylko niezdiagnozowani). To może coś tłumaczyć:
Zaburzenie narcystyczne akurat sprzyja agresji. Nie zdziwiłbym się gdyby Breivik był z tych.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#82
kmat napisał(a): Ciekawe ze dół obrazka ma na sumieniu znacznie mniej niż góra.
Góra jest totalitarna, a dół liberalny. Więc logiczne, że dół nie będzie miał na sumieniu obozów koncentracyjnych. Ale np. jest tam zarzut bogacenia się na ludzkiej tragedii, zatem autor raczej nie starał się kogoś wybielać.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#83
zefciu napisał(a): Góra jest totalitarna, a dół liberalny. Więc logiczne, że dół nie będzie miał na sumieniu obozów koncentracyjnych.
Wiesz, totalitaryzm i liberalizm są niesprzeczne. Spójrz choćby na Robespierre'a, czy bardziej współcześnie Korwina.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#84
Zależy czy liberalizm rozumiesz jako gwarantowanie jak największej wolności wszystkim, czy absolutnej wolności tym których jest w jakimś sensie najwięcej. Bo Korwin to chyba to ostatnie
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
#85
Nabijam się. W końcu cały ten korwinowski liberalizm to jest na zasadzie "ty masz być obywatelu wolny, a spróbuj tylko wolny nie być, to ci taką jesień z dupy średniowiecza zrobimy, że ruski miesiąc popamiętasz".
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#86
kmat napisał(a):
ZaKotem napisał(a): To dlatego, że nie każde zaburzenie tak samo wiąże się z ryzykiem agresji. (Nie ma ludzi niezaburzonych, są tylko niezdiagnozowani). To może coś tłumaczyć:
Zaburzenie narcystyczne akurat sprzyja agresji. Nie zdziwiłbym się gdyby Breivik był z tych.

Akurat narcystyczna agresja ma zapewniać narcyzowi poczucie wyższości, dlatego są z reguły pasywno-agresywni. I nasra i sprzątać nie musi. Bezpośrednia konfrontacja i używanie agresji to raczej jakieś zaburzenia kompulsywne czy afektywne.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#87
Gawain napisał(a): Akurat narcystyczna agresja ma zapewniać narcyzowi poczucie wyższości, dlatego są z reguły pasywno-agresywni. I nasra i sprzątać nie musi. Bezpośrednia konfrontacja i używanie agresji to raczej jakieś zaburzenia kompulsywne czy afektywne.
Oj nie. Jest coś takiego jak narcistic rage. Jeśli poczucie własnej zajebistości zostanie naruszone to reakcją jest wybuch agresji.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#88
kmat napisał(a): Oj nie. Jest coś takiego jak narcistic rage. Jeśli poczucie własnej zajebistości zostanie naruszone to reakcją jest wybuch agresji.

No ale taki w absolutnie najgorszym razie powystrzela kilkunastu ludzi, zanim go złapią. Ale z natury rzeczy nie będzie potrafił zgromadzić kumpli podobnych sobie, żeby razem zorganizowali efektywne polowanie z nagonką na parę milionów.
Odpowiedz
#89
ZaKotem napisał(a): No ale taki w absolutnie najgorszym razie powystrzela kilkunastu ludzi, zanim go złapią. Ale z natury rzeczy nie będzie potrafił zgromadzić kumpli podobnych sobie, żeby razem zorganizowali efektywne polowanie z nagonką na parę milionów.
Czy ja wiem? Taki Mussolini to chyba był z tych.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#90
kmat napisał(a): Oj nie. Jest coś takiego jak narcistic rage. Jeśli poczucie własnej zajebistości zostanie naruszone to reakcją jest wybuch agresji.

No na przykład pasywnej. Plotki, obmawianie, mszczenie się poprzez jakieś tam formy poniżania. Narcyzów jest w społeczeństwie najwięcej ze wszystkich zaburzeń. Otwarta agresja skończyła by się dla nich serią upokarzających momentów, od wpierdolu począwszy na wyrokach skazujących skończywszy. Przecież to by groziło dezintegracją osobowości. Poczucie bezkarności, zajebistości i niesłychanej wręcz inteligencji byłoby regularnie masakrowane. Lepiej kogoś wykorzystać, znaleźć kogoś za kim można się schować. Wtedy można srać i z uciechą obserwować jak inni będą wystawieni na konsekwencje. Taki Breivik to w sumie dobry przykład. Był otwarcie agresywny wobec dzieci i wiedział, że w sumie za to nic takiego nie grozi. Pobyt w celi z PS III i to maks przez 25 lat. Osiągnął co chciał niskimi kosztami. Jakby mu krzesło groziło to pewnie by próbował werbowac pożytecznych. A tak... No cóż.

ZaKotem napisał(a): No ale taki w absolutnie najgorszym razie powystrzela kilkunastu ludzi, zanim go złapią. Ale z natury rzeczy nie będzie potrafił zgromadzić kumpli podobnych sobie, żeby razem zorganizowali efektywne polowanie z nagonką na parę milionów.

Pewnie, że by potrafił. Żeby mieć dobre samopoczucie będzie słodził jak największemu gronu osób. Informacja zwrotna będzie wtedy pozytywna. A w gniew wpadnie dopiero gdy, ktoś raczy tą zajebistość zanegować. Albo hołdów nie raczy składać. Ludzie raczej nie wykazują się zdolnością do pogłębionej refleksji więc przy sporej dozie populizmu masa osób da się złapać. Po osiągnięciu masy krytycznej masz kult wodzą, Który Jest Tym, Którego Należy Czcić, Bo Posiada SuperMoce. I z jednej strony będzie Wielkim Językoznawcą i Ojcem Narodu a z drugiej będzie regularnie robił czystki w partii i niszczył wszystkich, którzy znajdą mu się na celowniku. Nawet podobnych sobie nie musi szukać. Wystarczy poubierać w kombinezony i narzucić tym samym odpowiednie role społeczne. W sumie to w dzisiejszych czasach wielbić należałoby Monteskiusza, jakby komasacja władzy w jednych rękach zachodziła tak często jak w wiekach poprzednich to przy dzisiejszej technice byśmy mieli dystopię jak z najgorszego koszmaru.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#91
Gawain napisał(a): No na przykład pasywnej. Plotki, obmawianie, mszczenie się poprzez jakieś tam formy poniżania. Narcyzów jest w społeczeństwie najwięcej ze wszystkich zaburzeń. Otwarta agresja skończyła by się dla nich serią upokarzających momentów, od wpierdolu począwszy na wyrokach skazujących skończywszy. Przecież to by groziło dezintegracją osobowości. Poczucie bezkarności, zajebistości i niesłychanej wręcz inteligencji byłoby regularnie masakrowane.
Ino to wymaga dość abstrakcyjnego myślenia, a z tym jest bida. Zresztą z tą zajedwabistością wcale nie są szczególnie skuteczni, widziałem na własne oczy, jedno wielkie jprld. Na swój sposób to ja tam jestem pełen współczucia, większość z tych ludzi nie jest świadoma, że robi za wioskowych głupków.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#92
kmat napisał(a):
Gawain napisał(a): No na przykład pasywnej. Plotki, obmawianie, mszczenie się poprzez jakieś tam formy poniżania. Narcyzów jest w społeczeństwie najwięcej ze wszystkich zaburzeń. Otwarta agresja skończyła by się dla nich serią upokarzających momentów, od wpierdolu począwszy na wyrokach skazujących skończywszy. Przecież to by groziło dezintegracją osobowości. Poczucie bezkarności, zajebistości i niesłychanej wręcz inteligencji byłoby regularnie masakrowane.
Ino to wymaga dość abstrakcyjnego myślenia, a z tym jest bida.

Czy ja wiem? Dzieci w piaskownicy potrafią szczuć na siebie, a o łopatkowym ostracyzmie tylko wspomnę. Proste umiejętności społeczne plus podjudzanie, aby nie było łatwego odwrotu i już masz samonapędzającą się machinę. Na końcu już nikt i tak nie pamięta kto zaczął, a pozostaje tylko cuchnąca atmosfera. Wypisz-wymaluj, habitat narcyza.

Cytat:Zresztą z tą zajedwabistością wcale nie są szczególnie skuteczni, widziałem na własne oczy, jedno wielkie jprld. Na swój sposób to ja tam jestem pełen współczucia, większość z tych ludzi nie jest świadoma, że robi za wioskowych głupków.

No nie ma co się oszukiwać. Z narcyzami jest jak z tym Jasiem, który co chwila krzyczał: "Wilk! Wilk!". W końcu nawet ameby umysłowe przestają się nabierać, a jak ktoś ma nieco oleju w głowie to posłucha tego ich masakrycznego pierdolenia, które za każdym razem jest coraz bardziej sensacyjne (niczym rubryka w fakcie), popuka się w czoło i pójdzie do swojej roboty, bo czasu szkoda. I jeżeli jakieś współczucie żywię do osób cierpiących przez jakieś problemy psychiczne, to dla narcyzów nie potrafię. To nie ma jakichś tam głębokich korzeni endogenicznych, tylko to nabyte i sami obciążeni nie widzą w tym problemu. Ciężko mi się postawić na miejscu kogoś, kto uważa, że wszystko mu się należy, że jest zajebisty i mądry, bo... bo tak. Zero skupienia na innych, zero odruchu pomocy słabszemu, zero jakiegoś takiego altruizmu. Normalnie nie umiem współczuć przerośniętym, rozpieszczonym i roszczeniowym pięciolatkom.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#93
Gawain napisał(a): Czy ja wiem? Dzieci w piaskownicy potrafią szczuć na siebie, a o łopatkowym ostracyzmie tylko wspomnę. Proste umiejętności społeczne plus podjudzanie, aby nie było łatwego odwrotu i już masz samonapędzającą się machinę. Na końcu już nikt i tak nie pamięta kto zaczął, a pozostaje tylko cuchnąca atmosfera. Wypisz-wymaluj, habitat narcyza.
Ale z czym polemizujesz, twierdzisz że narcyzy mają emocjonalność pięciolatków? Ja się z tym zgadzam, przypadki które znam, biły po oczach infantylnością.
Gawain napisał(a): No nie ma co się oszukiwać. Z narcyzami jest jak z tym Jasiem, który co chwila krzyczał: "Wilk! Wilk!". W końcu nawet ameby umysłowe przestają się nabierać, a jak ktoś ma nieco oleju w głowie to posłucha tego ich masakrycznego pierdolenia, które za każdym razem jest coraz bardziej sensacyjne (niczym rubryka w fakcie), popuka się w czoło i pójdzie do swojej roboty, bo czasu szkoda.
Mogą manipulować pewnymi grupami ludzi. Bo jednak nie najgorzej potrafią symulować zaangażowanie, chęć pomocy, dobrze wyczuwają hierarchię. Głupszy przełożony się może nabrać. Podejrzewam, że dosyć często to może wyglądać tak, że kierownictwo narcyza lubi, ludzie stojący wyżej żywią pewną sympatię, o równej pozycji - "co jest z tym czymś nie tak", a o niższej - "trzymajcie mnie z dala od tego zjeba".
Gawain napisał(a): I jeżeli jakieś współczucie żywię do osób cierpiących przez jakieś problemy psychiczne, to dla narcyzów nie potrafię. To nie ma jakichś tam głębokich korzeni endogenicznych, tylko to nabyte i sami obciążeni nie widzą w tym problemu. Ciężko mi się postawić na miejscu kogoś, kto uważa, że wszystko mu się należy, że jest zajebisty i mądry, bo... bo tak. Zero skupienia na innych, zero odruchu pomocy słabszemu, zero jakiegoś takiego altruizmu. Normalnie nie umiem współczuć przerośniętym, rozpieszczonym i roszczeniowym pięciolatkom.
To jest pod wieloma względami podobne do socjopatii. Są różnice - ci ludzie są dużo bardziej emocjonalni, i całkiem uporządkowani. Ale podobnie są cholernie płytcy i prymitywni.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#94
kmat napisał(a): Ale z czym polemizujesz, twierdzisz że narcyzy mają emocjonalność pięciolatków? Ja się z tym zgadzam, przypadki które znam, biły po oczach infantylnością.


Z tym abstrakcyjnym myśleniem. Myślę, że raczej tutaj nie odbiegają jakoś bardzo od średniej.

Cytat:
Mogą manipulować pewnymi grupami ludzi. Bo jednak nie najgorzej potrafią symulować zaangażowanie, chęć pomocy, dobrze wyczuwają hierarchię. Głupszy przełożony się może nabrać. Podejrzewam, że dosyć często to może wyglądać tak, że kierownictwo narcyza lubi, ludzie stojący wyżej żywią pewną sympatię, o równej pozycji - "co jest z tym czymś nie tak", a o niższej - "trzymajcie mnie z dala od tego zjeba".


Coś w tym jest.

Cytat:To jest pod wieloma względami podobne do socjopatii. Są różnice - ci ludzie są dużo bardziej emocjonalni, i całkiem uporządkowani. Ale podobnie są cholernie płytcy i prymitywni.

Ta nienormalne emocjonalność to chyba to co wkurwia najbardziej. Socjopatę przynajmniej idzie zrozumieć, narcyza ni cholery.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#95
Gawain napisał(a): Z tym abstrakcyjnym myśleniem. Myślę, że raczej tutaj nie odbiegają jakoś bardzo od średniej.
To z czym ja się zetknąłem na dłuższą metę okazało się zadziwiająco prymitywne. W sumie ten infantylizm może być pewnym objawem, to sugeruje problem z nabywaniem jakiegoś życiowego ogarnięcia.
Gawain napisał(a): Ta nienormalne emocjonalność to chyba to co wkurwia najbardziej. Socjopatę przynajmniej idzie zrozumieć, narcyza ni cholery.
No nie? Duży uśmiech Ale tu też wbrew pozorom jest to proste. Wszystko jest podporządkowane pozycji, prestiżowi, uwadze, podziwowi itp.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#96
kmat napisał(a): To z czym ja się zetknąłem na dłuższą metę okazało się zadziwiająco prymitywne. W sumie ten infantylizm może być pewnym objawem, to sugeruje problem z nabywaniem jakiegoś życiowego ogarnięcia.


W sumie racja.


Cytat:No nie? Duży uśmiech  Ale tu też wbrew pozorom jest to proste. Wszystko jest podporządkowane pozycji, prestiżowi, uwadze, podziwowi itp.

I nie robią nic co logicznie miałoby do tego doprowadzić. Chyba, że liczyć influenserność i zakładanie instagrama, żeby zostać "celebrytom". Ja tam nie wiem jak pozycję, prestiż czy uwagę skupić bez włożenia wysiłku. Nawet do telewizji trzeba przejść jakiś casting. Nikt normalny nie zainwestuje swojego hajsu, czasu i energii, aby uczynić z czyjegoś życia nowe pasmo Esmeraldy. Ale ja to głupi jestem i wierzę w siłę rozumnego wysiłku.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#97
Gawain napisał(a): I nie robią nic co logicznie miałoby do tego doprowadzić.
W byłej robocie to akurat jebnięte dziewczę wyrabiało 150% normy, żeby kierowniczka poklepałapo pustej główce. Wyrabiały to rzecz jasna bez liczenia się z kimkolwiek (z uwagi na naturę roboty dotykało to innych). Jeśli przełożony jest głupi to to łyknie.
Gawain napisał(a): Chyba, że liczyć influenserność i zakładanie instagrama, żeby zostać "celebrytom".
To jest raczej zaburzenie histrioniczne, bardziej walka o uwagę niż o prestiż. Podobne ale różne. Też trafiło się w byłej robocie, dziewczę nam, w zasadzie obcym ludziom potrafiło opowiadać, jak to się kiedyś zakochała w gościu, zaczęli się ryćkać, chciała się związać bliżej, ale gość nie chciał, wolał tylko ryćkać, to jej się odechciało, chop był niezadowolony, jak odmawiała ryćkania, ale był honorowy i prawdziwy feminista, bo do niczego nie zmuszał.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#98
kmat napisał(a): W byłej robocie to akurat jebnięte dziewczę wyrabiało 150% normy, żeby kierowniczka poklepałapo pustej główce. Wyrabiały to rzecz jasna bez liczenia się z kimkolwiek (z uwagi na naturę roboty dotykało to innych). Jeśli przełożony jest głupi to to łyknie.


A to jest dziwne. Te przypadki, które znam zawsze miały wyjebane. Grunt to zrzucić na kogoś robotę i zbierać laury.

Cytat:To jest raczej zaburzenie histrioniczne, bardziej walka o uwagę niż o prestiż. Podobne ale różne. Też trafiło się w byłej robocie, dziewczę nam, w zasadzie obcym ludziom potrafiło opowiadać, jak to się kiedyś zakochała w gościu, zaczęli się ryćkać, chciała się związać bliżej, ale gość nie chciał, wolał tylko ryćkać, to jej się odechciało, chop był niezadowolony, jak odmawiała ryćkania, ale był honorowy i prawdziwy feminista, bo do niczego nie zmuszał.

A o. Pierwszy raz od dawna jestem zdziwiony, że tego nie znam. Aż poczytałem. W sumie to takie niegroźne raczej. Nazwałem to syndromem Tyszkiewicz, bo to paradne takie i śmiszne.

Po jakiejś psychologii jesteś?
Sebastian Flak
Odpowiedz
#99
Gawain napisał(a): A to jest dziwne. Te przypadki, które znam zawsze miały wyjebane. Grunt to zrzucić na kogoś robotę i zbierać laury.
Coś takiego też widziałem, ale się to dość mocno różniło.
Gawain napisał(a): A o. Pierwszy raz od dawna jestem zdziwiony, że tego nie znam. Aż poczytałem. W sumie to takie niegroźne raczej. Nazwałem to syndromem Tyszkiewicz, bo to paradne takie i śmiszne.
Różnie może być. Tu może być mnóstwo jakiegoś prymitywnego manipulanctwa. Nie jest przypadkiem, że to jest postrzegane jako coś w istocie pokrewnego osobowości antysocjalnej.
Gawain napisał(a): Po jakiejś psychologii jesteś?
Bynajmniej, po biologii. Tu tyle wiem co z wikipedii Duży uśmiech
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
zefciu napisał(a):
kmat napisał(a): Ciekawe ze dół obrazka ma na sumieniu znacznie mniej niż góra.
Góra jest totalitarna, a dół liberalny. Więc logiczne, że dół nie będzie miał na sumieniu obozów koncentracyjnych.

Oczywiście nielogiczne, bo dół jak najbardziej ma na sumieniu obozy koncentracyjne, do których powstania doprowadził swoim pacyfizmem.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości