Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Dwuwymiarowa polityka
#61
Żarłak napisał(a): Mnie najbardziej zastanawia położenie Bałtów.

Bałtowie to tacy niby-Niemcy kulturowi którzy przeżyli 200 lat dominacji rosyjskiej, w tym 70 lat Sowietów. "Rób co chcesz, ino się nie wychylaj" - to chyba niezła filozofia dla ludów wykształconych w takiej sytuacji.

Żarłak napisał(a): Izrael wypada prawie dokładnie w środku, tylko jest na nagraniu, które znajduje się na stronie. Nagranie zawiera też przebieg zmian przez 30 lat.

Według niego to w 1990 roku Polska była w islamskiej Afryce Zdezorientowany Też miałem takie odczucia. Przez ten czas awansowaliśmy na Latynosów, to już nieźle. Tylko że niestety ewolucja kończy się na 2014, coś mi się wydaje, że rządy Kaczego znowu nas pchają w kierunku Azerbejdżanu.
Odpowiedz
#62
Polityka to chyba najgorsza imaginacja jaką może wyprodukować ludzki umysł. Tylko niektórzy trafią w prawdę choć i tak z domieszką niepewności.
Quala, która jest bytem matematycznym, a dokładniej, która jest dowodem istnienia prawidłowości dowolnego jej prawa, nadanego gatunkowi ludzkiemu jako prawo uniwersalne dla wszystkich, działa niczym rozkodowująca się wiedza, będąc owocem deterministycznych, rozmaitych, neutralnych etapów. Rozmaitość ta jest niezgłębiona po dziś dzień. W niej zawarta jest odpowiedź na wybory poglądów na temat wszystkiego. Platon twierdził, iż istnieje jedna uniwersalna wiedza i jedno uniwersalne dobro. Tylko ten, który zgłębia uniwersalia, tylko on godny jest poczuć zapach wiedzy, a nie mniemań. Byt uniwersalny dotyczący dowolnej rozmaitości pozostaje w umyśle człowieka, aż do jego śmierci, na to wszystko wskazuje. Zatem jeśli mamy mówić o prawdziwej miłości mądrości to jest ona tylko taka właśnie.
Odpowiedz
#63
ZaKotem napisał(a): Bałtowie to tacy niby-Niemcy kulturowi którzy przeżyli 200 lat dominacji rosyjskiej, w tym 70 lat Sowietów. "Rób co chcesz, ino się nie wychylaj" - to chyba niezła filozofia dla ludów wykształconych w takiej sytuacji.
Łotysze i Estończycy owszem, to tacy Niemco-Szwedzi z doświadczeniem rosyjskiej dominacji. Taka Finlandia bez epizodu sowieckiego. Ale nie Litwini. Kulturowo to Polacy, z prawie identyczną historią porozbiorową, różnica dotyczy tylko natężenia sowietyzacji. Pewnie więc poziom sowietyzacji jest kluczem.
ZaKotem napisał(a): Według niego to w 1990 roku Polska była w islamskiej Afryce Zdezorientowany Też miałem takie odczucia. Przez ten czas awansowaliśmy na Latynosów, to już nieźle.
Jeśli trend się utrzyma, zostaniemy Anglosasami Uśmiech
ZaKotem napisał(a): Tylko że niestety ewolucja kończy się na 2014, coś mi się wydaje, że rządy Kaczego znowu nas pchają w kierunku Azerbejdżanu.
Myślę, że zależność przyczynowo-skutkowa jest odwrotna. Wszawa zmiana to raczej skutek wzrostu nastrojów tradycjonalistycznych w społeczeństwie.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#64
Przyszło mi jeszcze jedno do głowy w sprawie tej dziury w prawym dolnym rogu. O ile połączenia głębokich tradycjonalizmu i kolektywizmu, modernizmu i kolektywizmu, modernizmu i indywidualizmu łatwo sobie wyobrazić, to połączenie głębokich tradycjonalizmu i indywidualizmu dosyć trudno. Bo to z jednej strony każdy ma swoje miejsce, role społeczne są restrykcyjnie zdefiniowane, z nieba dane nierówności są święte a z drugiej daleko posunięta wolność wyboru i róbta co chceta - sprzeczności są bardzo silne. Pogodzenie tego to jak polizanie się po prawym łokciu przez lewe ramię. To by w sumie nieźle tłumaczyło, czemu zjawiska okołokorwinowskie, choć równie bezsensowne jak inne skrajności, są daleko bardziej kabaretowe.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#65
kmat napisał(a): Przyszło mi jeszcze jedno do głowy w sprawie tej dziury w prawym dolnym rogu. O ile połączenia głębokich tradycjonalizmu i kolektywizmu, modernizmu i kolektywizmu, modernizmu i indywidualizmu łatwo sobie wyobrazić, to połączenie głębokich tradycjonalizmu i indywidualizmu dosyć trudno. Bo to z jednej strony każdy ma swoje miejsce, role społeczne są restrykcyjnie zdefiniowane, z nieba dane nierówności są święte a z drugiej daleko posunięta wolność wyboru i róbta co chceta - sprzeczności są bardzo silne. Pogodzenie tego to jak polizanie się po prawym łokciu przez lewe ramię.

Według tego grafu najbardziej zbliżeni do realizacji tej sprzeczności - na miarę ludzkich możliwości - są Meksykanie i Kanadyjczycy. Z jednej strony "ma być tak, jak zawsze było, bo Ja tak mówię i Ja tak chcę, ¡ole!", a z drugiej "masz być zawsze spontaniczny i indywidualistyczny, bo jak nie będziesz, to co sąsiedzi sobie pomyślą, eh?"
Odpowiedz
#66
Przekonuje mnie takie wytłumaczenie. Indywidualistyczny tradycjonalizm. He, he. Społeczeństwa mogą się pokrywać miejscem, ale wciąż różnić. Nie wiem czy są przydzielane wagi do odpowiedzi. Może nie. Za PiS następuje sekularyzacja i nasilenie kolektywizmu, a za PO trend był w stronę indywidualizmu i lekko tradycji.

Niemcy są blisko Japończyków. Dogonią ich po robotyzacji.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#67
Żarłak napisał(a): Społeczeństwa mogą się pokrywać miejscem, ale wciąż różnić.
Ano. Tu się kłania lewy dolny róg. Czyli islam i niemuzułmańska Afryka. One są w podobnym miejscu, ale muzułmanom raczej trudniej będzie zmienić pozycję na wykresie, cięższa kotwica.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#68
Zdjęcie 
Najnowszy podział wygląda tak:

[Obrazek: attachment.php?aid=869]


Załączone pliki
.png   diagram.png (Rozmiar: 38.21 KB / Pobrań: 117)
Odpowiedz
#69
Trochę mało intuicyjne, bo według tego to w ZSRR był nazizm. W ogóle trudno znaleźć jakieś realne społeczeństwo, w którym jest wolność obyczajowa, a gospodarczej nie ma (może Sowiety za bardzo wczesnego Lenina, ale to się po paru latach skończyło). Taki układ jest wybitnie niestabilny, bo społeczeństwo przyzwyczajone do zasady "róbta, co chceta" w żaden sposób nie dostosuje się do rygorów gospodarki centralnie sterowanej. Lenin to wiedział i dlatego szybko ukrócił wszelkie "libertynizmy" i jakieś "gendery" które się mu w partii zaczynały wylęgać. A konserwatyści nie wiedzą i chwaląc wolny rynek konsekwentnie próbują zbudować społeczeństwo dostosowane do planowej ekonomii. A potem wielkie zdziwko, że PiS wygrywa.
Odpowiedz
#70
@ZaKotem
Niezbyt jasno się wyraziłem - tu chodzi o orientację geopolityczną rozmaitych opcji politycznych. Centrum i przybudówki (centroprawica, centrolewica, chadecy, socjaldemokraci, socliberałowie, ludowcy), to d***kratyczni imperialiści ze zgniłego zachodu, pachołki Brukseli i Waszyngtonu.  Skrajności (twarda lewica, twarda prawica, komuniści, socrealiści, anarchiści, akap, libertarianie, nacjonaliści, naziści, fundamentaliści religijni) to "putintern" - sługusy Kremla, pachołki Rosji.

W ogóle, jeśli ktoś ma jakieś zdolności graficzne, to może nad tym diagramem popracować. Proponuję poza tradycyjnymi osiami:
X - ekonomiczną,
Y- światopoglądową,
dodać: 
Z - orientacja geopolityczna (wschód-zachód). 
Zrobić wykres 3D i nanieść polskie partie polityczne. Wtedy dopiero się okaże, kto jest blisko kogo. Ponieważ ludzie często uważają politykę zagraniczną za sprawę najistotniejszą, to może nagle okazać się, że taki Gwiazdowski, który miał być na wykresie 2D gdzieś pomiędzy PO a Korwinem, będzie nadal dość blisko PO, ale z dala od Korwina.
Odpowiedz
#71
To Z to jest pochodna czegoś innego. Podejrzewam, że może chodzić o podejście do praworządności - orientacja prozachodnia sprzyja wysokim standardom, a prowschodnia niskim. Po prostu, jak władza to córki leśnika i złodzieje, to lepiej przykleić się do Putina i wraz z nim budować suwerenną kleptokrację.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#72
Może właśnie dlatego, rozsypani po świecie sojusznicy Rosji, to takie dziadygi. Nawet w UE, kraje którym najbliżej do Rosji, to taka Grecja, gdzie indeks wolności gospodarczej jest na poziomie 57.7 (106. miejsce na świecie), przy czym rządzona przez Łukaszenkę Białoruś ma 57.9 (104. miejsce na świecie).
Odpowiedz
#73
Jakoś tak. Sama Rosja w obecnym kształcie to skorumpowany pierdolnik. To kim muszą być ludzie, których to inspiruje? Jest jeszcze jeden problem. Rosja musi pilnować, aby w swojej strefie wpływów wasale nie odstawali od niej cywilizacyjnie na plus, bo wtedy przestanie być dla nich atrakcyjna. Czyli musi popierać różnych Janukowyczów, Kadyrowów i podobnych (Łukaszenki i Nazarbajewy to chyba zbyt wysoki poziom). Tu warto przyjrzeć się najbardziej liczącej się prorosyjskiej sile w Polsce po 89. Była to Samoobrona. To są właśnie te standardy..
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz
#74
kmat napisał(a): Jakoś tak. Sama Rosja w obecnym kształcie to skorumpowany pierdolnik. To kim muszą być ludzie, których to inspiruje?

Humanistami. Z charakteru, nie z wykształcenia.

Państwo praworządne to biurokratyczna bezosobowa machina, a prawa pisane funkcjonują jak prawa fizyki. Można się do nich dostosować, jeśli ktoś jest bardzo mądry, to nawet może zrozumieć i wykorzystać, ale w żaden sposób nie da się z nimi dogadać. Jeśli rozmywa się różnica między komputerem a obsługującym go urzędasem, tak że w końcu nie wiadomo, który z tych dwóch obiektów kieruje drugim, to znak, że znajdujemy się w państwie praworządnym.

W państwie, które my, liberały nazywamy skorumpowanym (ale jest to korupcja tylko z naszego subiektywnego punktu widzenia) rządzą nie urzędy, lecz urzędnicy. A więc ludzie, lepsi lub gorsi. Z tymi lepszymi da się dogadać przy wódce, a tych gorszych... da się wymienić na lepszych. Dla kogoś nastawionego na relacje międzyludzkie wygląda to po prostu lepiej. Do komfortu psychicznego w biurokracji trzeba mieć trochę wyuczonego autyzmu (albo wrodzonego, jak ktoś ma szczęście) i czuć pewną sympatię do relacji bezosobowych i działań nastawionych tylko na materialny efekt. Słynna marksistowska "alienacja pracy", która dokonała się w społeczeństwach uprzemysłowionych, moim zdaniem walnie się do tego przyczyniła.
Odpowiedz
#75
ZaKotem napisał(a): W państwie, które my, liberały nazywamy skorumpowanym (ale jest to korupcja tylko z naszego subiektywnego punktu widzenia) rządzą nie urzędy, lecz urzędnicy. A więc ludzie, lepsi lub gorsi. Z tymi lepszymi da się dogadać przy wódce, a tych gorszych... da się wymienić na lepszych.
Tylko nie wiedzieć czemu to jakoś nie wychodzi Duży uśmiech Ale owszem to jest jedna z motywacji - jak ktoś jest przekonany że jest dość cwany, żeby się dogadać, to będzie mu to odpowiadać.
Ale jest i druga - wiara w dobrego cara batiuszkę, który wszystko naprawi, złodziei pogoni, ale musi mieć wolną rękę nieskrępowaną sztywnymi przepisami. Czyli imposybilizmem, jak to nazywali klasycy tematu.
Mówiąc prościej propedegnacja deglomeratywna załamuje się w punkcie adekwatnej symbiozy tejże wizji.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości