Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Opozycja Parlamentarna za czasów PIS, co zrobiła a nie co powiedziała
Mustafa Mond napisał(a): Gdyby nie powrót Tuska, to na opozycji dominowałby Hołownia, a on bardziej przyciąga wyborców PiSu niż Tusk.
No dobra. Ale jak niby Tusk przeszkadza Hołowni przyciągać wyborców PiS? Trochę nie rozumiem, niektórych z tych wzajemnych zarzutów. Ten, że Hołownia przeszkodził Trzaskowskiemu w zostaniu prezydentem i dlatego rządzi Duda też jest dziwny (tu akurat zarzut odwrotny się broni).

Cytat:Tusk motywuje wyborców PiSu do głosowania na PiS
A widać to jakoś w sondażach?

Mnie w ogóle niesamowicie zasmuca to, jak o naszej polityce decyduje pięć osób na krzyż. Partia, która by miała jakiegoś alternatywnego lidera mogłaby sobie pozwolić na przesadzenie Tuska na tylne siedzenie „za karę” i pokazanie, że traktują poważnie rażące naruszenie kodeksu drogowego. Ale PO nie może tego zrobić, bo jest bez Tuska jak reprezentacja bez Lewego. I zostało tu już sprawdzone eksperymentalnie. PL2050 też w zasadzie zniknie, jak tylko Hołownia rozjedzie jakąś zakonnicę. Jedynie Lewica ma problem przeciwny – tam wszyscy są liderami i ugrupowanie jest w stanie permanentnej walki buldogów.
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
Ale to wynika z małej aktywizacji społecznej i zrzucaniu roboty na innych. Wtedy chętnie się wybiera jednego lidera i wpatruje w niego jak w obrazek. Szukanie sobie osoby, która powie co masz myśleć i robić, pomimo tego, że to ona najpierw dowiaduje się od nieuświadomionych wyborców co chcą usłyszeć. Tak ta demokracja może sobie działać niezbyt efektywnie.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
Dzisiaj jakos zeszla rozmowa u mnie w domu na sprawy demokracji i uswiadomilem sobie ze pierwsze przejawy demkratyzacji rzadow w takiej Anglii to byla Magna Carta z 1215r, we Francji w wieku 14 tamtejszy parlament uzyskal pewne prawa ustawodawcze a oba te panstwa staly sie monarchiami stanowymi, gdzie czlonkowie wszystkich stanow byli czlonkami calej spolecznosci. Jak na tym tle wygladal polski Sejm z tylko jednym stanem uznanym za obywateli a cala reszta to byl kto? Ciezko powiedziec. Duzo pozniej bo po wyjsciu z rozbiorow Polska demokracji miala kilka lat w 20 leciu i te 25 lat kulawej demokracji w 3 Rzeczypospolitej. Czego tu oczekiwac?
Odpowiedz
Adam M. napisał(a): Dzisiaj jakos zeszla rozmowa u mnie w domu na sprawy demokracji i uswiadomilem sobie ze pierwsze przejawy demkratyzacji rzadow w takiej Anglii to byla Magna Carta z 1215r, we Francji w wieku 14 tamtejszy parlament uzyskal pewne prawa ustawodawcze a oba te panstwa staly sie monarchiami stanowymi, gdzie czlonkowie wszystkich stanow byli czlonkami calej spolecznosci. Jak na tym tle wygladal polski Sejm z tylko jednym stanem uznanym za obywateli a cala reszta to byl kto? Ciezko powiedziec. Duzo pozniej bo po wyjsciu z rozbiorow Polska demokracji miala kilka lat w 20 leciu i te 25 lat kulawej demokracji w 3 Rzeczypospolitej. Czego tu oczekiwac?

Początkowo chciałem Ci zaprzeczyć, gdyż w Rzeczypospolitej była demokracja, nominalnie. Ale zgadza się, bardzo szybko ograniczyła się do jednego stanu, nawet jeżeli szacunkowo dosyć sporego w społeczeństwie, to jednak. W Anglii i Francji władcy mieli dużo więcej władzy, niż parlamenty (zwłaszcza w tej drugiej), niemniej od początku dopuszczano uczestnictwo mieszczan i stopniowo, powolutku, ich znaczenie rosło. Może to jest przykład, że pewne błędy u podstaw (czy to techniki, czy ewolucji, czy jak tu systemu politycznego) mogą na początku ograniczać rozwiązania lepsze, aby w długim okresie czasu decydować o ich zwycięstwie, a o klęsce rozwiązań podstawowo gorszych. W Polsce przywileje szlacheckie były mocno połączone z ograniczaniem praw nie-szlacheckich, w Anglii Magna Carta z czasem stała się podstawą praw wszystkich obywateli.
Wszystko ma swój czas
i jest wyznaczona godzina
na wszystkie sprawy pod niebem
Spoiler!
Koh 3:1-8 (edycje własne)
Odpowiedz
zefciu napisał(a):
Mustafa Mond napisał(a): Gdyby nie powrót Tuska, to na opozycji dominowałby Hołownia, a on bardziej przyciąga wyborców PiSu niż Tusk.
No dobra. Ale jak niby Tusk przeszkadza Hołowni przyciągać wyborców PiS? Trochę nie rozumiem, niektórych z tych wzajemnych zarzutów. Ten, że Hołownia przeszkodził Trzaskowskiemu w zostaniu prezydentem i dlatego rządzi Duda też jest dziwny (tu akurat zarzut odwrotny się broni).
Hołownia nie przeszkodził absolutnie Trzaskowskiemu w zostaniu Prezydentem. Właśnie jest na odwrót i Platforma przeszkodziła Kosiniakowi/Hołowni w zwycięstwie.
A co do Tuska, to moim zdaniem masa Polaków głosuje na PO i PiS dlatego, że to dwie największe partie i dla nich wyborem jest właśnie to, kto będzie "dominatorem" rządzącym Polską. W badaniu, które analizował kiedyś Szymon Pękala (w filmiku o elektoracie Lewicy), wyszło, że głównym powodem na popieranie PO jest właśnie to, że Platforma jest największym antypisem i ma największe szanse na pokonanie PiSu. No a centrowi Polacy, gdy staną przed wizją powrotu dominacji Tuska, mogą wybrać PiS, bo uznają, że Hołownia jako mniejszy koalicjant dla Tuska będzie podporządkowany i mało będzie mógł. Myślę, że Polacy w dużej mierze właśnie tak postrzegają politykę, zwłaszcza ci najmniej zainteresowani i "ogarniający". Prześcignięcie KO przez KP2050 w sondażach moim zdaniem zdemobilizowałoby wyborczo w sporej mierze wyborców PiSu (nie walczyliby tak zaciekle, skoro premierostwa Hołowni ich za bardzo nie grzeje), a także ułatwiłoby zwabianie wyborców PiSu do innych ugrupowań (Agrounii, Konfederacji i KP2050), bo nie trzeba by się było jednoczyć dla pokonania Tuska, który ma złą sławę m.in. przez podwyższenie wieku emerytalnego, co widać w rankingach zaufania społecznego. Działałby tu też mechanizm na zasadzie: "okej, PiS już dominować nie będzie, bo sił nie ma, no to zagłosujmy już na tego Hołownię, by to on dominował, a nie ten "zły Tusk"", ale do tego scenariusza Hołownia musi być mocny, a nie oscylować w okolicach 10%.
Jedynym zagrożeniem w pompowaniu Hołowni pod kątem skuteczności odebrania władzy PiSowi jest to, że jego młode ugrupowanie może wprowadzić do Sejmu nowych, niesprawdzonych i niewiernych posłów, którzy przejdą potem do obozu pisowskiego. No ale nie obawiam się zbytnio tego scenariusza, bo Hołownia zdaje się być "ogarnięty" i ma nosa do ludzi, więc dobrze wyselekcjonuje ludzi na listach. Poza tym ma bardzo duuuużo czasu na zweryfikowanie ludzi - sporo więcej czasu niż mieli Palikot, Kukiz, Biedroń i Petru. No i Hołownia zagospodaruje niezaspokojoną niszę, więc jego ludzie nie odejdą pewnie, bo z Hołownią będą mieli szanse na władzę. Hołownia wykrystalizował się w rewirach trochę nowocześniejszego PSL-u. Jego pole rażenia (potencjalny elektorat) obejmuje wyborców miękkiego PiSu (zwłaszcza ludzi biedniejszych), wszystkich z PSL-u, jakichś centrowych konserwatywnych liberałów, elektorat Lewicy, który nie skupia się na progresywizmie (tylko np. na ochronie środowiska czy dobrze rozwiniętych usługach publicznych), a także dość centrowy elektorat PO. Jego potencjalny elektorat nie obejmuje: mocnych liberałów stosujących zasadę "radź sobie samemu", progresywistów, alt-right, nacjonalistów i innej prawicy ziobrowej. Czyli tak około 35-40% wyborców może maksymalnie zdobyć, co dobrze potwierdza te badanie:
https://www.bankier.pl/wiadomosc/PiS-z-n...12961.html
Nie może zdobyć bowiem szur-prawicy (25% wyborców), progresywistów (15%), liberałów (20%) i jakichś śladowych ilości socjalistów i innych monarchistów. Tak szacuję. Zatem kulturowo Hołownia jest centrowy jak na Polskę, a gospodarczo wrażliwie przechylony w stronę państwa opiekuńczego.

zefciu napisał(a):
Mustafa Mond napisał(a): Tusk motywuje wyborców PiSu do głosowania na PiS
A widać to jakoś w sondażach?
Na elektorat PiS działają teraz dwa siły: słaba siła motywująca antytuskowo i mocna siła, króra odstrasza od PiSu przez pandemię, drożyznę i ogólną nieudolność, stąd są spadki w sondażach do wyniku około 30%.

zefciu napisał(a): Mnie w ogóle niesamowicie zasmuca to, jak o naszej polityce decyduje pięć osób na krzyż. Partia, która by miała jakiegoś alternatywnego lidera mogłaby sobie pozwolić na przesadzenie Tuska na tylne siedzenie „za karę” i pokazanie, że traktują poważnie rażące naruszenie kodeksu drogowego. Ale PO nie może tego zrobić, bo jest bez Tuska jak reprezentacja bez Lewego. I zostało tu już sprawdzone eksperymentalnie. PL2050 też w zasadzie zniknie, jak tylko Hołownia rozjedzie jakąś zakonnicę. Jedynie Lewica ma problem przeciwny – tam wszyscy są liderami i ugrupowanie jest w stanie permanentnej walki buldogów.

Racja. Właśnie największym argumentem pro-Tuskowym jest to, że bez niego Platforma podejmowałaby gorsze decyzje taktyczne i gorzej byłaby zarządzana jako partia. Tusk i Kaczyński wycięli swe partie z ludzi co bardziej utalentowanych, stąd PO i PiS bez nich to słabizny. Teraz tak samo umodelować partię chce Czarzasty, który sprzątnął Rozenka. Osobowość autorytarna (jak te Tuska i Kaczyńskiego) mają plusy w rządzeniu partią, ale gdy ci przywódcy znikają, to lepiej uciekać z tonącego okrętu.
No i Polska 2050 to też w zasadzie sam Hołownia. Ale u niego nie idzie o władzę autorytarną w partii, tylko o autorytet. Jak Hołownia wpadnie na założenie nowej partii, to cały elektorat za nim pójdzie. Podobnie latami działo się z partyjkami Korwina.

W zasadzie co do Platformy wolałbym przywództwo Trzaskowskiego, który rekompensowałby swoje braki strategiczno-zarządcze słuchaniem się mądrzejszych autorytetów w partii (jak Tusk), ale jest to dość wyrafinowany scenariusz. Ujdzie, gdy Platforma wystawi Trzaskowskiego na kandydata na premiera, a Tuska trochę odsunie w cień w okresie wyborczym.


Zmiana tematu: rok temu w grudniu analizowałem sobie scenę polityczną i wyszło mi, że w wyborach powinni startować Koalicja Polska 2050 (PSL, P2050, Porozumienie itd.), KOLEW (KO i Lewica), szur-nacjonalistyczna Konfederacja (nic nie mówiąca już o wolnym rynku) oraz Agrounia z Ikonowiczem i Śpiewakiem. I wielce cieszy mnie, że KP2050 w zasadzie powstaje. Mocno o tę koalicję zabiegają Kosiniak i Gowin. Skłania się tez do niej Hołownia. Super.
Rok temu zrobiłem też w programie Paint loga tych komitetów. Z KP2050 jestem dumny, bo wkomponowałem koniczynkę w hołowniane drzewo, ale średnio mi wyszło logo KOLEWu.


.jpg   259693147_2921024614826222_1315238759277112445_n.jpg (Rozmiar: 50.55 KB / Pobrań: 2)

.jpg   260402559_594985835070294_5571002889360122015_n.jpg (Rozmiar: 62.19 KB / Pobrań: 2)

W ogóle obstawię sobie przyszłych posłów KP 2050 wśród takich nieoczywistych.
Jakub Wiech, Robert Makłowicz, Robert Gwiazdowski, Paweł Kowal, Paweł Poncyljusz, Stanisław Tyszka, Jacek Majchrowski, Tomasz Terlikowski, całe koło Polskie Sprawy.
Kowal i Poncyljusz ostatnio pracują nad własnym projektem o związkach partnerskich. Wydaje się, że bez błogosławieństwa KO. Tak jakby szukali powodu, by siebie z KO wywalić. Może będzie coś na zasadzie: "KO nie pozwala na autorskie pomysły, więc idziemy do Hołowni, bo u niego jest szacunek dla posła".
Znany także jako KacOlek

Bóg daje najśmieszniejsze bitwy swoim najlepszym klaunom
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości