Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Komu ufacie?
#1
Jak w nagłówku.
Czy w tej wszechogarniającej mizerii, hucpie i bylejakości macie jeszcze jakieś autorytety, którym ufacie?
Jakieś postacie, które reprezentują bliskie wam ideały, nie zmieniają poglądów co wybory i są zdolne do cierpliwego i skutecznego działania?
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#2
Ale chodzi Ci o polityków?
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#3
Pytam ogólnie. Politycy jak najbardziej, chociaż sam miałem problem ze wskazaniem własnych typów.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#4
Ufasz jakimś politykom?
Bo ogólnie to Anna Dymna.
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#5
Abp Jedraszewski
Komitet Obrony Demokracji przed Komitetem Obrony Demokracji

"Gdy kobieta osiąga orgazm z mężczyzną, kolaboruje z systemem patriarchalnym, erotyzując tylko opresję, której ulega."

 - Sheila Jeffreys, profesorka nauk politycznych na Uniwersytecie w Melbourne w Australii, feministka i lesbijka.

Odpowiedz
#6
Dave Rubin, co prawda nie polityk i nie z polski ale jest dla mnie przykładem kogoś kto szczerze stara się prezentować różne punkty widzenia, nawet te z którymi się nie zgadza.

Poza tym są różne poziomy zaufania, są ludzie którym ufam bo mi intuicja tak podpowiada a trochę nie chcę mi się tu kłócić z tym że komuś intuicja tak nie podpowiada Oczko
Odpowiedz
#7
Ufam posłance Krystynie Pawłowicz, jak powie, że Partia się za kogoś weźmie i mu pokaże, to wierzę, że się weźmie i pokaże. Jeśli zaś chodzi o ludzi normalnych, to opcję zaufania biorę pod uwagę w przypadku bliskiej rodziny, a i tu bez przesady. Nowoczesne społeczeństwo nie jest oparte na zaufaniu do osoby, ale na zaufaniu do zasad. Ufam, że losowo spotkany człowiek nie wsadzi mi kosy w brzuch, nie dlatego, że jest dobrym człowiekiem- może być i ostatnim sukinsynem, ale nie opłaciłoby mu się naruszenie zasady niewsadzania kosy w brzuch. Ufam zasadom - w przypadku ludzi normalnych.
W polityce w państwie demokratycznym zasada wzajemnej wymiany jest prosta: wyborcy dają kandydatowi ciepłą posadkę, żeby mógł zarobić, a się nie narobić, co jest oczywistą korzyścią. W zamian za tę korzyść polityk czasem naciśnie jakiś guzik w celu realizacji interesów swych wyborców. To uczciwa wymiana - no w końcu ja, wrzucając kartkę do urny, też jakoś wybitnie się nie wysilam. Niestety wedle polskich kanonów poprawności politycznej, wtlaczanych od przedszkola, dobry polityk (w odróżnieniu od karierowicza, który jest postacią negatywną) musi być jakimś męczennikiem-poświętliwcem, który dla Ojczyzny św. zedrze ostatnie buty i dla jakiejś Idei św. na stos rzuci swój życia los. Ponieważ ludzie normalni tak nie postępują, polityk musi być albo nienormalny, albo obłudny i uprzejmie nienormalnego udawać, mając nadzieję, że wyborcy przejrzą jego grę i mimo tego, co mówi, uznają go za normalnego.
Odpowiedz
#8
Sofeicz
Marek Jurek jest jedynym politykiem do którego naprawdę mam zaufanie.
O Lord, bless this thy hand grenade, that with it thou mayest blow thy enemies to tiny bits in thy mercy.
Odpowiedz
#9
ZaKotem:
W takim spoleczeństwie, wartości chrześcijańskie są pustymi sloganami, a ludzie zdehumanizowanymi cyborgami.
Psychiatrzy będą mieli pełne ręce roboty. Uśmiech
"Z moich obserwacji obozowych wynika, że kobiety znacznie gorzej znoszą głód fizyczny i seksualny niż mężczyźni. Proste prawo życia obozowego głosiło tedy, że łamiąc opierającą się kobietę głodem fizycznym, zaspokaja się jej obie potrzeby naraz." - " Inny Swiat" Gustaw Herling- Grudzinski.
Odpowiedz
#10
Sofeicz napisał(a): Jakieś postacie, które reprezentują bliskie wam ideały, nie zmieniają poglądów co wybory i są zdolne do cierpliwego i skutecznego działania?

Punisher.

A z takich naprawdę istniejących ludzi to nie wiem. Wiem kogo szanuję (taką np. Dowbor albo nieżyjącego już Religę), ale czy taka osoba byłaby autorytetem... raczej nie.

Rodzicom z kolei ufam, ale żeby byli dla mnie autorytetami, to też raczej nie. Mają swoje jazdy, hardkory jedne.

Chyba wypadałoby oddzielić kwestię autorytetu od kwestii tego komu ufać.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości