Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Wolność, równość, bara bara
#1
Chciałbym w niniejszym wątku wydzielić dyskusję na temat egalitaryzmu, który związek z PiSem ma raczej luźny, natomiast jest to rzecz ciekawa i ważna.

Galahad napisał(a):
znaLezczyni napisał(a): Jako egalitarystka (w miarę) wierząca w wolność, równość i odrobinę braterstwa (siostrzeństwa)
Wolność i równość nie występują w naturze jednocześnie. Wolność to możliwość podejmowania decyzji i ponoszenia ich konsekwencji. W skutek tego mechanizmu, ci wszyscy, którzy podjęli decyzje przynoszące korzyść windują swoją pozycję powyżej tych, którzy podejmowania decyzji zaniechali lub wybrali źle. Tak więc z jakiej płaszczyzny by nie patrzeć nie istnieje równość tam gdzie wyniki nie prowadzi do jednakowego rozwoju możliwości. A wolność działania właśnie do tego prowadzi. Hasło chwytliwe, ale bez sensu.
Wolność i równość zawsze występują w naturze jednocześnie. Czy jesteś w stanie wskazać miejsce na Ziemi, gdzie istnieje dużo równości, a wolności mało, albo takie, gdzie ludzie dzielą się na uprzywilejowaną elytę i pozbawiony praw plebs, a wolności jest mnóstwo? Oczywiście jest natomiast mnóstwo takich miejsc, gdzie nie ma ani wolności, ani równości, chociaż bredzenie o jednym i drugim występuje w nadmiarze, jak choćby Korea Północna. Normalnie jednak tam gdzie wolność, tam i równość, i na odwrót.

Cytat:A ktoś ujmuje tutaj cokolwiek z człowieczeństwa komu innemu? Mamy fajne liberalne czasy. Każdy na wstępie oprócz bagażu genetycznego (na który nie ma wpływu albo ma niewielki) dostaje gamę możliwości i o ile jest zdrowy to startuje z pułapu podobnego do innych urodzonych w podobnych warunkach. I fakt, że sam marnuje te możliwości, że przystaje do sobie podobnych marnotrawców świadczy o tym, że najzwyczajniej jest głupi. Głupota to cecha bardzo ludzka. I serio nie rozumiem po co komuś kto nie potrafi ogarnąć tak niewielkiego poletka jakim jest jego własne życie, prawo do decydowania o poletkach innych osób. I to w sposób niewspółmierny do możliwości jakie sam sobie wytworzył.
Zasadniczo ktoś, kto nie ogarnia swego poletka ma takie samo prawo do decydowania o innych, jak ktoś, kto ogarnia swoje poletko. Czemu bowiem fakt, że ktoś dzięki swym zdolnościom i działalnościom dobrze się ustawił w życiu - jak na przykład Władimir Lenin - daje mu prawo o decydowaniu o moim życiu? Cała heca w ideologii liberalnej polega o tym, żeby nie decydować o cudzym życiu, niezależnie od tego, co się ogarnia w swoim.

znaLezczyni napisał(a): Ci z powyższych wypowiadających się, którzy szafowali słowem menel, powinni być moim zdaniem nieco ostrożniejsi - człowiek (raczej) nie wie, gdzie skończy, życie bywa zaskakujące, a historie niektórych owych meneli jeszcze bardziej.
Poznałem, jako nastolatek, jednego stuprocentowego menela. I znany jest mi proces jego zmenelowacenia. Oczywiście, jak zazwyczaj, wchodził w grę alkohol - wcale nie tak dużo tego alkoholu, po prostu facet miał taką moc głowy, że od jednego piwka był ululany. Ale przecież koledzy mówili, że jedno piwo nikomu nigdy nie zaszkodzi, prawda? Po paru latach niewinnego piwkowania stał się oczywiście zupełnie niezdolny do jakiejkolwiek pracy stałej, czyli wymagającej minimum odpowiedzialności. Jego rodzice - dobrzy znajomi moich rodziców - wiedząc, że nic z niego nie będzie, zapisali mieszkanie jego siostrze z warunkiem, że brat pijak będzie mógł tam w jednym pokoju dożywotnio zamieszkiwać. Ale po śmierci rodziców zięć brutal i tak go wyrzucił z domu, bo przecież jako porządny człowiek nie będzie mieszkać z pijakiem. Pierdzielić ważność umów, liczy się moralność, prawda? No to gość przeniósł się na stałe do ogródka działkowego, gdzie przyjaźnił się z kotami i szczurami, i nawet te koty przyjaźniły się z jego szczurami, taką roztaczał aurę harmonii i miłości, oprócz oczywiście aury alkoholicznej. Bo alkohol pracowicie wytwarzał teraz sam, nie wiem, z czego, podobno, jak ktoś zdolny i pracowity, to i ze zdechłego szczura może bimber upędzić. A facet był pracowity, i kiedy tylko był w przybliżeniu prawie trzeźwy i akurat nie wytwarzał alkoholu, to wykonywał różne drobne, ale często ciężkie prace na rzecz działkowiczów. Moja mama zawsze dawała mu parę złotych, wiadomo, że kupi sobie za to piwo, ale przynajmniej oprócz piwa także coś do jedzenia. Inni jednak często dawali mu alkohol, bo tak taniej wychodziło, a pijak zawsze się ucieszy, przecież to tylko pijak, a że nie zje, to jego wybór. Nie wiem, czy jeszcze żyje, bo już tam nie mieszkam, a ogródek też rodzice sprzedali. W każdym razie stereotyp "leniwego menela" to kulturowy wytwór mitologii prawicowej, dostosowującej opis rzeczywistości do ideologii. Mało poznałem ludzi bardziej skłonnych do pracy i pomocy innym, niż menel.

Cytat:Jak już napisałam, nie mam ochoty niczyjego czynnego prawa wyborczego ograniczać,
Cytat:A ja mam. Są ludzie, którzy podejmują decyzje, a ich niefortunne i nieprzewidziane przezeń konsekwencje chcą cedować na innych, aby tylko sami tychże konsekwencji nie odczuli. I są ludzie, którzy chcą mieszkań, utrzymania i wygód a nie chcą na nie zarobić. Są ludzie, którzy potrafią przeżyć bezmyślnie kilkadziesiąt lat swojego dorosłego życia. I dla mnie miernikiem wartości jakiegokolwiek życia jest to jakie decyzje ludzie podejmują. I jeżeli w decyzyjności trend jest pozytywny to bilans życia musi wyjść in plus. I vice versa.
No tak, rozumiem, że to jest dla ciebie miernikiem wartości jakiegokolwiek życia. Dla innych miernikiem wartości jakiegokolwiek życia jest na przykład kolor skóry tego życia, albo to, czy to życie ma diploidalne DNA, albo to, w jakiego Boga to życie wierzy, i czy wierzy na pewno zgodnie z Koranem. Nie widzę wyższości jednego kryterium nad innymi. Państwa, w których jednych ludzi uznaje się za bardziej wartościowych, a innych nie, radzą sobie gorzej niż te, w których się nie uznaje. To nie oznacza oczywiście wcale, że w państwie egalitarnym wszyscy ludzie są równie mądrzy i równie dobrzy. Tak samo, jak na targu nie każdy towar ma równą cenę, chociaż nikt cen nie nakazuje i nie wyznacza. Po prostu, o tym, kto jest mądry i dobry, decyduje "wolny rynek", czyli po prostu mniemanie innych ludzi (którzy czasem się mylą, ale czasem jednak nie), ty natomiast jesteś etatystą, który chciałby aby o wartości czyjejś osoby decydował urzędnik. Jest to równie pożyteczne, jak ustalanie wartości towarów przez urzędników.
Odpowiedz
#2
ZaKotem napisał(a): Wolność i równość zawsze występują w naturze jednocześnie. Czy jesteś w stanie wskazać miejsce na Ziemi, gdzie istnieje dużo równości, a wolności mało, albo takie, gdzie ludzie dzielą się na uprzywilejowaną elytę i pozbawiony praw plebs, a wolności jest mnóstwo?

Jeśli to nowy temat, to na początek dyskusji poproszę o ścisłe zdefiniowanie pojęcia wolności oraz równości. Chodzi o równość wobec prawa czy o jeszcze jakąś inną?
Odpowiedz
#3
ZaKotem

Dlaczego "(...) bara bara"?

Galahad



Cytat:Wolność i równość nie występują w naturze jednocześnie

Na to mniej więcej odpowiedział powyżej  ZaKotem i mniej więcej się z nim zgadzam.

Cytat:Każdy na wstępie oprócz bagażu genetycznego (na który nie ma wpływu albo ma niewielki) dostaje gamę możliwości i o ile jest zdrowy to startuje z pułapu podobnego do innych urodzonych w podobnych warunkach.

A co znaczy: urodzony w podobnych warunkach? Wystarczy różnica w poziomie materialnym rodziców, doświadczenie agresji w dzieciństwie (bądź innych traumatycznych przeżyć), konserwatywne/ liberalne podejście rodziców do kwestii wychowania, położenie nacisku na pomoc dziecku bądź nauczenie dziecka samodzielności itp. itd., czynników jest multum, żeby wpłynęło to wszystko na niepodobne warunki. Jeśli uważasz, że rodzimy się  tabula rasa i tylko od nas zależy, jaki los sobie napiszemy - cóż, mylisz się, tak uważam.


Cytat:I fakt, że sam marnuje te możliwości, że przystaje do sobie podobnych marnotrawców świadczy o tym, że najzwyczajniej jest głupi.


Uczenie się, zdobywanie doświadczenia życiowego to nie bułka z masłem. Człowiek uczy się m.in na błędach, najskuteczniej zaś na swoich. Podjęcie niewłaściwego z perspektywy czasu wyboru, zmarnowanie szansy to nie głupota, tylko lekcja, która może pomóc dojrzewać. Moim zdaniem znacznie lepiej jako głupotę można ocenić łatwe i szybkie ocenianie ludzi i klasyfikowanie ich - a dlatego to głupota, bo chęć uproszczenia sobie wizji świata przeważa nad chęcią poznania prawdy o nim (świecie, człowieku).


Cytat:I serio nie rozumiem po co komuś kto nie potrafi ogarnąć tak niewielkiego poletka jakim jest jego własne życie, prawo do decydowania o poletkach innych osób.

Patrząc w ten sposób, niewielu znalazłoby się takich, którzy powinni głosować. O ile ktokolwiek znalazłby się. Chyba że znasz kogoś, kto w życiu odniósł wyłącznie sukcesy na każdym polu.
Cytat:I dla mnie miernikiem wartości jakiegokolwiek życia jest to jakie decyzje ludzie podejmują.

A jakim prawem chcesz oceniać cudze życie w kontekście decyzji podejmowanych przez tę osobę? Sam podejmujesz czasem bardzo niewłaściwe decyzje - jak np. nazywanie kogoś pizdą w rurkach. Publicznie. I na tej podstawie uważasz, że mogę oceniać w jakimś (małym, ale zawsze) zakresie wartość twojego życia?


Rodica

Cytat:Menelstwo wynika z choroby, przeciętność z głupoty.

Jako jedna z tysięcy (milionów) zwyczajnych, przeciętnych ludzi ośmielam się zaprotestować. A zamiast szafowania słowem głupota i oglądania francuskich seriali o wyższych sferach polecam pogodzenie się z życiem, zaakceptowanie tego, kim się jest i odrobinę optymizmu i życzliwości dla zwykłych, przeciętnych ludzi. W końcu jest nas większość.


Cytat:Przeciętny człowiek zadowala się przeciętnym życiem, do szczęścia wystarczy mu kotlet schabowy a telewizor w zupełności zastepuje mu podróże zagraniczne i rozrywkę na najwyższym poziomie.


Nieważne czy życie jest przeciętne czy nieprzeciętne, ważne czy człowiek się nim zadowala. I jeśli do szczęścia wystarcza komuś schabowy i telewizor - good for them. Ważne, że z życia jest zadowolony. Nawiasem mówiąc, sztuka polega na tym, żeby być zadowolonym z rzeczy codziennych - domu, do którego się wraca, osoby czy osób, które w tym domu są, zjedzenia smacznego posiłku, poczytania ciekawej książki (nawet jeśli nie jest ambitna), poleżenia na kanapie i obejrzenia niezłego serialu. Jeśli takie rzeczy kogoś nie cieszą, wątpię, że ją/jego ucieszy wycieczka na Barbados. W końcu codzienność jest codziennie, wakacje tydzień-kilka tygodni w roku.


Cytat:Taki typ pogardza każdym, kto ma większe aspiracje życiowe od niego, chce zdobyć wykształcenie, zwiedzić świat, pragnie luksusu.

Naprawdę nie wiem, skąd ty bierzesz takie pomysły. Bujna wyobraźnia? Skrajna niechęć do ludzi?

Galahad
Cytat:Przeciętniak zaś to ktoś kogo charakteryzuje kompletny brak ambicji, chociaż nie aspiracji.

Przeciętna osoba ma przeciętne ambicje, skąd pomysł o braku tychże.
Cytat:No pewnie. Tylko na populistów głosuje też każdy, kto widzi w ich sloganach korzyść. Dlatego też lapie się na nie cała lewica.

Chyba oczywiste, że głosuje się dla szeroko rozumianej korzyści dla siebie (tzn. z nadzieją na nią, zazwyczaj zawiedzioną).
Czy następnym razem mam głosować na PiS albo Korwina, bo mi nie odpowiadają i żadnej korzyści z ich rządów mieć nie będę?
Jeśli zabraknie ci argumentów - nazwij mnie kłamczynią i napisz, że łżę.
Odpowiedz
#4
ZaKotem napisał(a): Chciałbym w niniejszym wątku wydzielić dyskusję na temat egalitaryzmu, który związek z PiSem ma raczej luźny, natomiast jest to rzecz ciekawa i ważna.

[quote='Galahad' pid='683868' dateline='1523109746']
Wolność i równość zawsze występują w naturze jednocześnie. Czy jesteś w stanie wskazać miejsce na Ziemi, gdzie istnieje dużo równości, a wolności mało,

Dowolne państwo o gospodarce komunistycznej np. Kuba. Większość nic nie ma i niewiele może ergo większość jest wobec siebie równa, bo ma praktycznie takie same możliwości tzn. Żadne.


Cytat:albo takie, gdzie ludzie dzielą się na uprzywilejowaną elytę i pozbawiony praw plebs, a wolności jest mnóstwo?

A tego zadania nie kminię. Czy ja postuluję uplebsienie? Rozwiewam wątpliwości. Otóż nie, nie postuluję.

Zasadniczo to pasowałaby xix wieczne USA.


Cytat:Oczywiście jest natomiast mnóstwo takich miejsc, gdzie nie ma ani wolności, ani równości, chociaż bredzenie o jednym i drugim występuje w nadmiarze, jak choćby Korea Północna. Normalnie jednak tam gdzie wolność, tam i równość, i na odwrót.

Ależ tam równości jest az nadto tylko wolność jest ograniczona do Jednego Kima. Każdy wobec Kima jest nikim a zatem wszyscy są równi.

Cytat:Zasadniczo ktoś, kto nie ogarnia swego poletka ma takie samo prawo do decydowania o innych, jak ktoś, kto ogarnia swoje poletko. Czemu bowiem fakt, że ktoś dzięki swym zdolnościom i działalnościom dobrze się ustawił w życiu - jak na przykład Władimir Lenin - daje mu prawo o decydowaniu o moim życiu? Cała heca w ideologii liberalnej polega o tym, żeby nie decydować o cudzym życiu, niezależnie od tego, co się ogarnia w swoim.

Głosowanie to wpływanie na kształt rzeczywistości. I dlatego gołotę prawa głosu pozbawiano, całkiem, słusznie zresztą, bo ich głos miał wagę a rozeznania i niezależności podejmowania decyzji nie mieli. Dzisiaj gołota ma głos i wygrywają populiści. Drzewiej było podobnie i kończyło się źle.

Cytat: W każdym razie stereotyp "leniwego menela" to kulturowy wytwór mitologii prawicowej, dostosowującej opis rzeczywistości do ideologii. Mało poznałem ludzi bardziej skłonnych do pracy i pomocy innym, niż menel.

No bo jak się doda że nie tylko leniwy ale i głupi to już stereotyp przeradza się w stan faktyczny. Poza tym ja się nie ograniczam tylko do meneli bezdomnych, bo ci domni niczym poza posiadaniem lokum się nie różnią. Czasem tylko posiadają środki z socjalu na realizację swoich wysokoprocentowych pasji.

Cytat:Nie widzę wyższości jednego kryterium nad innymi. Państwa, w których jednych ludzi uznaje się za bardziej wartościowych, a innych nie, radzą sobie gorzej niż te, w których się nie uznaje. To nie oznacza oczywiście wcale, że w państwie egalitarnym wszyscy ludzie są równie mądrzy i równie dobrzy.


Ależ oczywiście że każde państwo uznaje wyższość jednych nad drugimi. Jak dawniej istniała kasta uprzywilejowana tak i dzisiaj istnieje kasta uprzywilejowana. Różnica polega na tym, że kiedyś przywileje mieli ci którzy albo osobiście albo chociaż ich przodkowie jakoś się zasłużyli dla państwa i mieli wobec niego obowiązki a dzisiaj uprzywilejowani są ci, którzy sami albo ich przodkowie niczym się nie zasłużyli, nie spełniają żadnych obowiązków a często wręcz szkodzą. Taka antyszlachta. Nic nie umiesz, jesteś społecznym pasożytem? To w nagrodę dostajesz dworek z kontenera, pakiet socjal+, tanie piwo z marketu i wystarczającą ilość gotówki aby nie zdechnąć z głodu lub przepicia. Wypisz wymaluj antypańszczyzna. No ale za to posiadają głos.

Cytat:Tak samo, jak na targu nie każdy towar ma równą cenę, chociaż nikt cen nie nakazuje i nie wyznacza. Po prostu, o tym, kto jest mądry i dobry, decyduje "wolny rynek", czyli po prostu mniemanie innych ludzi (którzy czasem się mylą, ale czasem jednak nie), ty natomiast jesteś etatystą, który chciałby aby o wartości czyjejś osoby decydował urzędnik. Jest to równie pożyteczne, jak ustalanie wartości towarów przez urzędników.

Urzędnik nie decyduje o tym jakie wybory podejmuje jednostka. Jakby iść tym tropem to cenzus wieku tez jest zły, bo o wartości człowieka decyduje ustalony urzędowo wiek. Cena towaru zaś zależy od jego jakości. Cena głosu nie.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#5
znaLezczyni napisał(a): Na to mniej więcej odpowiedział powyżej  ZaKotem i mniej więcej się z nim zgadzam.

No to już odpowiedziałem.

Cytat:A co znaczy: urodzony w podobnych warunkach? Wystarczy różnica w poziomie materialnym rodziców, doświadczenie agresji w dzieciństwie (bądź innych traumatycznych przeżyć), konserwatywne/ liberalne podejście rodziców do kwestii wychowania, położenie nacisku na pomoc dziecku bądź nauczenie dziecka samodzielności itp. itd., czynników jest multum, żeby wpłynęło to wszystko na niepodobne warunki. Jeśli uważasz, że rodzimy się  tabula rasa i tylko od nas zależy, jaki los sobie napiszemy - cóż, mylisz się, tak uważam.

Uważam, że każdy rodzi się z czystym kontem a o tym jak życie wygląda decydują podejmowane wysiłki.


Cytat:Uczenie się, zdobywanie doświadczenia życiowego to nie bułka z masłem. Człowiek uczy się m.in na błędach, najskuteczniej zaś na swoich. Podjęcie niewłaściwego z perspektywy czasu wyboru, zmarnowanie szansy to nie głupota, tylko lekcja, która może pomóc dojrzewać. Moim zdaniem znacznie lepiej jako głupotę można ocenić łatwe i szybkie ocenianie ludzi i klasyfikowanie ich - a dlatego to głupota, bo chęć uproszczenia sobie wizji świata przeważa nad chęcią poznania prawdy o nim (świecie, człowieku).

A o czym mówię? Właśnie o tym, że ludzie, którzy się nie uczą powinni ponosić tego konsekwencje.

Cytat:Patrząc w ten sposób, niewielu znalazłoby się takich, którzy powinni głosować. O ile ktokolwiek znalazłby się. Chyba że znasz kogoś, kto w życiu odniósł wyłącznie sukcesy na każdym polu.

A to ja piszę o samych sukcesach? A może o trendzie?


Cytat:A jakim prawem chcesz oceniać cudze życie w kontekście decyzji podejmowanych przez tę osobę?

Normalnym i najzwyklejszym prawem do używania rozumu. Nawet studia kończę w tym kierunku.

Cytat:Sam podejmujesz czasem bardzo niewłaściwe decyzje - jak np. nazywanie kogoś pizdą w rurkach. Publicznie.

A to była akurat decyzja właściwa. Upominać należy zawsze. Każdy normalny człowiek jakoś krytykę, nawet dosadną znosi i jakoś z tym żyje.

Poza tym akurat to nauczyło mnie baaaardzo dużo. O ludziach zwłaszcza.

Cytat: I na tej podstawie uważasz, że mogę oceniać w jakimś (małym, ale zawsze) zakresie wartość twojego życia?
.

Przecież właśnie to zrobiłaś.

I jestem ciekaw cudzego zdania, cudzych wyborów i konsekwencji tych wyborów, cudzych idei i pomysłów, cudzych rozwiązań i cudzych problemów. W końcu studiuję historię.

Cytat:Przeciętna osoba ma przeciętne ambicje, skąd pomysł o braku tychże.
[quote]

Jak dla mnie ambicja to chęć wyrastania ponad przeciętność. Natomiast aspiracja to dążenie do jakiegoś celu.


[quote]
Chyba oczywiste

Pisałem o populistach, nie politykach jako takich, chyba, że uznajesz każdego polityka za populistę.
Odpowiedz
#6
znaLezczyni:
Cytat:W końcu jest nas większość
Baranów też jest większość, a pasterz tylko jeden.
"Z moich obserwacji obozowych wynika, że kobiety znacznie gorzej znoszą głód fizyczny i seksualny niż mężczyźni. Proste prawo życia obozowego głosiło tedy, że łamiąc opierającą się kobietę głodem fizycznym, zaspokaja się jej obie potrzeby naraz." - " Inny Swiat" Gustaw Herling- Grudzinski.
Odpowiedz
#7
Galahad napisał(a): [quote='znaLezczyni' pid='683883' dateline='1523121795']
Na to mniej więcej odpowiedział powyżej ZaKotem i mniej więcej się z nim zgadzam.

No to już odpowiedziałem.

Cytat:A co znaczy: urodzony w podobnych warunkach? Wystarczy różnica w poziomie materialnym rodziców, doświadczenie agresji w dzieciństwie (bądź innych traumatycznych przeżyć), konserwatywne/ liberalne podejście rodziców do kwestii wychowania, położenie nacisku na pomoc dziecku bądź nauczenie dziecka samodzielności itp. itd., czynników jest multum, żeby wpłynęło to wszystko na niepodobne warunki. Jeśli uważasz, że rodzimy się tabula rasa i tylko od nas zależy, jaki los sobie napiszemy - cóż, mylisz się, tak uważam.

Uważam, że każdy rodzi się z czystym kontem a o tym jak życie wygląda decydują podejmowane wysiłki.


Cytat:Uczenie się, zdobywanie doświadczenia życiowego to nie bułka z masłem. Człowiek uczy się m.in na błędach, najskuteczniej zaś na swoich. Podjęcie niewłaściwego z perspektywy czasu wyboru, zmarnowanie szansy to nie głupota, tylko lekcja, która może pomóc dojrzewać. Moim zdaniem znacznie lepiej jako głupotę można ocenić łatwe i szybkie ocenianie ludzi i klasyfikowanie ich - a dlatego to głupota, bo chęć uproszczenia sobie wizji świata przeważa nad chęcią poznania prawdy o nim (świecie, człowieku).

A o czym mówię? Właśnie o tym, że ludzie, którzy się nie uczą powinni ponosić tego konsekwencje.

Cytat:Patrząc w ten sposób, niewielu znalazłoby się takich, którzy powinni głosować. O ile ktokolwiek znalazłby się. Chyba że znasz kogoś, kto w życiu odniósł wyłącznie sukcesy na każdym polu.

A to ja piszę o samych sukcesach? A może o trendzie?


Cytat:A jakim prawem chcesz oceniać cudze życie w kontekście decyzji podejmowanych przez tę osobę?

Normalnym i najzwyklejszym prawem do używania rozumu. Nawet studia kończę w tym kierunku.

Cytat:Sam podejmujesz czasem bardzo niewłaściwe decyzje - jak np. nazywanie kogoś pizdą w rurkach. Publicznie.

A to była akurat decyzja właściwa. Upominać należy zawsze. Każdy normalny człowiek jakoś krytykę, nawet dosadną znosi i jakoś z tym żyje. Po czym wnosisz, że ta decyzja była niewłaściwa?

Poza tym akurat to nauczyło mnie baaaardzo dużo. O ludziach zwłaszcza.

Cytat: I na tej podstawie uważasz, że mogę oceniać w jakimś (małym, ale zawsze) zakresie wartość twojego życia?
.

Przecież właśnie to zrobiłaś.

I jestem ciekaw cudzego zdania, cudzych wyborów i konsekwencji tych wyborów, cudzych idei i pomysłów, cudzych rozwiązań i cudzych problemów. W końcu studiuję historię.

Cytat:Przeciętna osoba ma przeciętne ambicje, skąd pomysł o braku tychże.
[quote]

Jak dla mnie ambicja to chęć wyrastania ponad przeciętność. Natomiast aspiracja to dążenie do jakiegoś celu.


[quote]
Chyba oczywiste

Pisałem o populistach, nie politykach jako takich, chyba, że uznajesz każdego polityka za populistę.[/quote]
Sebastian Flak
Odpowiedz
#8
znaLezczyni napisał(a): A co znaczy: urodzony w podobnych warunkach? Wystarczy różnica w poziomie materialnym rodziców, doświadczenie agresji w dzieciństwie (bądź innych traumatycznych przeżyć), konserwatywne/ liberalne podejście rodziców do kwestii wychowania, położenie nacisku na pomoc dziecku bądź nauczenie dziecka samodzielności itp. itd., czynników jest multum, żeby wpłynęło to wszystko na niepodobne warunki. Jeśli uważasz, że rodzimy się tabula rasa i tylko od nas zależy, jaki los sobie napiszemy - cóż, mylisz się, tak uważam.

Nie jest tak, że wszystko od nas zależy.
Nie jest tak, że czynniki przez ciebie wymienione wszystko determinują.

Istnieją ludzie z bogatych domów, którym nic nie brakuje, mają dobre wychowanie etc. a i tak koniec końców podejmują złe, szkodliwe dla nich decyzje.
Istnieją ludzie z biednych domów, którym wiele brakuje, którzy mogli mieć nawet patologicznych rodziców, a którzy podjęli takie życiowe decyzje, że sami koniec końców stworzyli bogate domy.

Dużo czynników, które wymieniłaś nie mają decydującego znaczenia, bo bardzo wiele zależy od tego jak się do nich dana osoba ustosunkuje. Może i nie jesteśmy tabula rasa, ale jesteśmy bardziej wolni niż zdeterminowani.

znaLezczyni napisał(a): Patrząc w ten sposób, niewielu znalazłoby się takich, którzy powinni głosować. O ile ktokolwiek znalazłby się. Chyba że znasz kogoś, kto w życiu odniósł wyłącznie sukcesy na każdym polu.

Nikt tu przecież nie pisał o cenzusie "odnoszenia sukcesów na każdym polu". Przy takim cenzusie rzeczywiście nikt by się nie nadawał.

Chodzi nie o sukcesy lecz o umiejętność rozważnego życia. Umiejętność panowania nad żądzami, planowania, przeliczania zysków i strat etc., które ostatecznie składają się na to, że co najmniej nie staczamy się w dół, a ewentualnie, być może, pniemy się w górę.

Galahad ma rację, że dziwną rzeczą jest umożliwienie człowiekowi, który nie umie zapanować nad własnym życiem, decydowanie o losie państwa, jego polityce oraz przyszłości innych ludzi.

Osoba x została oceniona przez banki jako niezdolna do wzięcia zwykłego kredytu hipotecznego, ale załapywała się na kredyt we frankach ze względu na dużo niższe raty (w 2008 roku raty były niższe nawet o 700 zł w porównaniu do "tradycyjnych" kredytów). Wiązało się to jednak z ryzykiem wyższych rat w przyszłości - zależnych od kursu franka.

Osoba x w pełni świadoma ryzyka zdecydowała się na kredyt we frankach, a teraz płacze, bo kurs się zmienił i nie jest w stanie spłacić długu i prosi państwo polskie o pomoc.

Ja bym takiej osobie pomocy nie udzielił. Sam mam kredyt hipoteczny w złotówkach i sobie go spłacam (przez co nie stać mnie zbytnio na wakacje, podróże i inne sprawy, bez których jednak da się żyć) i nie żebrzę od naszego państwa o jałmużnę. Nie wiem dlaczego mam się komuś dorzucać do spłaty kredytu. Co więcej, frankowiczom, którzy nie spłacają kredytu i popadli w długi, odebrałbym właśnie prawo głosu, gdyż jeśli podejmują tak lekkomyślne, ryzykowne, nieprzemyślane decyzje we własnym życiu, to jakich oni polityków wybiorą?

Ano zapewne takich, którzy obiecają im pomoc państwową w spłacie ich długów. Polityków, którzy roztoczą parasol ochronny nad ludźmi, którzy myślą pochopnie. Nie jest to pedagogiczne, bo da wszystkim ludziom, całemu społeczeństwu sygnał, że mogą robić nawet najgłupsze rzeczy, a państwo i tak się nimi zaopiekuje.

I tak oto nierozważni wyborcy będą podkręcać liczbę nierozważnych polityków, a nierozważni politycy liczbę nierozważnych ludzi.

Dlatego nie powinno być równości tylko hierarchia, a większa wolność i więcej praw powinny zależeć od stopnia zaradności.

Rodica napisał(a): Przeciętny człowiek zadowala się przeciętnym życiem, do szczęścia wystarczy mu kotlet schabowy a telewizor w zupełności zastepuje mu podróże zagraniczne i rozrywkę na najwyższym poziomie.
Nie wstając z fotela i nie wydając pieniędzy może zwiedzić wszystkie kontynenty.
Taki typ pogardza każdym, kto ma większe aspiracje życiowe od niego, chce zdobyć wykształcenie, zwiedzić świat, pragnie luksusu.

Oj, to nie jest tak. Sam bardzo chętnie oglądam kilka różnych kanałów na YT o podróżach. Chciałbym podróżować i zwiedzać różne miejsca oraz poznawać różne kultury, ale mierzę siły na zamiary i na razie sobie podróżowanie odpuszczam. Może dopiero za 10 albo 15 lat będę mógł sobie na to pozwolić - jeśli tak będzie, to trudno. Aczkolwiek nie świadczy to wszystko o niskich aspiracjach życiowych ani o pogardzie wobec tych którzy naprawdę podróżują po świecie. Nieprawidłowo oceniasz ludzi oglądających podróże w TV jako ludzi mających resentyment i pogardę wobec tych, których stać na podróżowanie.

Cieszenie się z kotleta schabowego jest zaś bardzo pozytywną cechą - ja na przykład dosyć często jadam schabowe i tym samym dosyć często czuję szczęście. Ty, jedząc schabowego, szczęścia nie czujesz. Moje kondonlencje.
Odpowiedz
#9
lumberjack napisał(a): Jeśli to nowy temat, to na początek dyskusji poproszę o ścisłe zdefiniowanie pojęcia wolności oraz równości. Chodzi o równość wobec prawa czy o jeszcze jakąś inną?

Wolność rozumiem bardzo prosto: możliwość robienia tego, co się chce. Równość, oczywiście, wobec prawa, nie tylko formalnie, bo w ZSRR formalnie robol był równy Stalinowi, ale rzeczywiście, czyli z uwzględnieniem korupcji i stopnia rzeczywistego przestrzegania prawa.
Odpowiedz
#10
Cytat:Głupota to cecha bardzo ludzka. I serio nie rozumiem po co komuś kto nie potrafi ogarnąć tak niewielkiego poletka jakim jest jego własne życie, prawo do decydowania o poletkach innych osób. I to w sposób niewspółmierny do możliwości jakie sam sobie wytworzył.

Należałoby postawić pytanie jaki odsetek stanowią czynnie głosujący, a nie potrafiący zapanować nad swoim życiem. Bo jeśli jest ich niewielu to cenzusy motywowane w ten sposób nie mają sensu.

ZaKotem napisał(a): Zasadniczo ktoś, kto nie ogarnia swego poletka ma takie samo prawo do decydowania o innych, jak ktoś, kto ogarnia swoje poletko. Czemu bowiem fakt, że ktoś dzięki swym zdolnościom i działalnościom dobrze się ustawił w życiu - jak na przykład Władimir Lenin - daje mu prawo o decydowaniu o moim życiu? Cała heca w ideologii liberalnej polega o tym, żeby nie decydować o cudzym życiu, niezależnie od tego, co się ogarnia w swoim.

Dlatego w obecnym systemie decydujemy wspólnie o formie ingerowania w życie każdego z osobna. Zastanawia mnie w jaki sposób wprowadzenie cenzusu pomogłoby osobom z nizin społecznych polepszyć swoją sytuację, bo obecnie mają pewną możliwość przebicia się ze swoimi poglądami, do których mogą kogoś przekonać albo i nie, ale po wprowadzeniu cenzusu takiego wpływu zostałyby pozbawione, a raczej, osoby lepiej sobie radzące w życiu straciłyby potrzebę do uwzględniania ich opinii. I ktoś powie, że to dobrze, bo wzrośnie średni potencjał kompetencji rządów. Tylko należy wykazać, że taka hierarchizacja jest lepsza dla każdego, a nie tylko najbardziej zainteresowanych i kompetentnych. Jednak nie chciałbym żeby prawodawstwo skutkowało systemowym tworzeniem wysp biedy i wykluczenia.
The Phillrond napisał(a):(...)W moim umyśle nadczłowiekiem jawi się ten, kogo nie gnębi strach przed nieuniknionym i kto dąży do harmonijnego rozwoju ze świadomością stanu rzeczy
.
Odpowiedz
#11
lumberjack:
Cytat:Oj, to nie jest tak. Sam bardzo chętnie oglądam kilka różnych kanałów na YT o podróżach. Chciałbym podróżować i zwiedzać różne miejsca oraz poznawać różne kultury, ale mierzę siły na zamiary i na razie sobie podróżowanie odpuszczam. Może dopiero za 10 albo 15 lat będę mógł sobie na to pozwolić - jeśli tak będzie, to trudno. Aczkolwiek nie świadczy to wszystko o niskich aspiracjach życiowych ani o pogardzie wobec tych którzy naprawdę podróżują po świecie. Nieprawidłowo oceniasz ludzi oglądających podróże w TV jako ludzi mających resentyment i pogardę wobec tych, których stać na podróżowanie.
Nie miałam na myśli przeciętnego Polaka tylko osobę przeciętną pod względem intelektualnym.
Tący ludzie nie mają wysokich aspiracji, nie planują podróży w przyszłości, nawet mając ku temu środki.
Po prostu nie chcą lub nie potrafią się rozwijać. Dla nich ich zaścianek zawsze będzie lepszy od całego świata.
Nie wyjadą do innego kraju, ze strachu, że nie będą mieli co jeść, bo nie wyobrażają sobie życia bez polskiej kielbasy.
"Z moich obserwacji obozowych wynika, że kobiety znacznie gorzej znoszą głód fizyczny i seksualny niż mężczyźni. Proste prawo życia obozowego głosiło tedy, że łamiąc opierającą się kobietę głodem fizycznym, zaspokaja się jej obie potrzeby naraz." - " Inny Swiat" Gustaw Herling- Grudzinski.
Odpowiedz
#12
Żarłak napisał(a): Należałoby postawić pytanie jaki odsetek stanowią czynnie głosujący, a nie potrafiący zapanować nad swoim życiem. Bo jeśli jest ich niewielu to cenzusy motywowane w ten sposób nie mają sensu.

Obietnice wyborcze łatwo pokazują kto z wyborców tego poletka nie ogarnia. W końcu jak dla kogoś atrakcyjne są obietnice typu 700- to jawny znak, że nie dość że nie ogarnia ekonomii to jeszcze nie ogarnia własnego życia. W końcu dodatek ten poprawia jego sytuację, a to oznacza, że dla niego to nie jest 700- tylko 500+. A spora część wyborców się na te iluzoryczne plusy połapała.


Cytat:Dlatego w obecnym systemie decydujemy wspólnie o formie ingerowania w życie każdego z osobna. Zastanawia mnie w jaki sposób wprowadzenie cenzusu pomogłoby osobom z nizin społecznych polepszyć swoją sytuację, bo obecnie mają pewną możliwość przebicia się ze swoimi poglądami, do których mogą kogoś przekonać albo i nie, ale po wprowadzeniu cenzusu takiego wpływu zostałyby pozbawione, a raczej, osoby lepiej sobie radzące w życiu straciłyby potrzebę do uwzględniania ich opinii. I ktoś powie, że to dobrze, bo wzrośnie średni potencjał kompetencji rządów. Tylko należy wykazać, że taka hierarchizacja jest lepsza dla każdego, a nie tylko najbardziej zainteresowanych i kompetentnych. Jednak nie chciałbym żeby prawodawstwo skutkowało systemowym tworzeniem wysp biedy i wykluczenia.

Właśnie spełnianie żądań nizin społecznych tworzy enklawy biedy i wykluczenia. Skąd się wzięły No go zones? Ano przecież z tego, że tambylcy dostają pakiet surwiwalowy i się nie muszą o przetrwanie martwić. W związku z tym z pełną akceptacją swojej mierności pozostają na niezmienianym przez całe życie poziomie. Znasz baśń o Skarbniku? To morałem z tej baśni płynącym, był fakt, że jedyne czego należy pragnąć to więcej rozumu. Czy niziny w swej masie tego właśnie pragną?
Sebastian Flak
Odpowiedz
#13
lumberjack napisał(a): Istnieją ludzie z biednych domów, którym wiele brakuje, którzy mogli mieć nawet patologicznych rodziców, a którzy podjęli takie życiowe decyzje, że sami koniec końców stworzyli bogate domy.

Pewnie istnieją. Aczkolwiek z moich obserwacji wynika że większość osób z tych złych domów, zazwyczaj poza braniem narkotyków, piciem na umór, i tyraniem jak niewolnik. Nic innego nie robi. Osobiście znam wiele takich osób. Taki mój znajomy. 22 lata wygląda jak wrak człowieka. A w głowie tylko tyle byle by przypierdolić w płuco skuna czy inne dopalacze. Mój sąsiad to samo, 34 lata, połowy zębów mu brakuje. Jego starszy brak również. Obaj alkoholicy i narkomani. Inny kolega z 30 lat przeryty idiota od wiśni(taki specyfik) i władka, co ledwo zdania składa. Mógłbym przykłady możnych jeszcze z pół dnia. Ale nie oto chodzi. Chciałem tylko zobrazować iż Osoba z biednego domu ma większe predyspozycje do stoczenia sie na dno niż osoba z domu bogatego. Oczywiście w większych miastach jest lepiej, zawsze można spróbować pójść do dobrej szkoły/studia i spróbować odmienić swój żywot... Na wsi co nie ma roboty ani możliwości. W ogóle nic nie ma. Jest ciężej osiągnąć cokolwiek
- o nie! Kret Huczsrajajamiński!!! Reaguje na ciemność 
- raczej na głupotę. Kiedy naładuje się laserek?
- nigdy, kret zniszczył agregat z prądem...
- co on robi? 
- zdycha. Huczsrajajamińskie krety oddychają glebą, gdy wychodzą na powierzchnię duszą się 
- to po co wychodził? 
- nie wiem, może chciał przyszpanować...?
Odpowiedz
#14
ZaKotem napisał(a): Wolność rozumiem bardzo prosto: możliwość robienia tego, co się chce. 

Natomiast brak wolności oznacza robienie tego, co się musi a czego się nie chce robić.No bo już chęć robienia tego co niemożliwe takowym brakiem nie jest.

lumberjack napisał(a): (1) Może i nie jesteśmy tabula rasa, ale jesteśmy bardziej wolni niż zdeterminowani.

(2) Galahad ma rację, że dziwną rzeczą jest umożliwienie człowiekowi, który nie umie zapanować nad własnym życiem, decydowanie o losie państwa, jego polityce oraz przyszłości innych ludzi.

(1) Wszystko zależy od tego na ile poznaliśmy już prawdę o nas samych i czy ją zaakceptowaliśmy.

(2) Nie tylko dziwne, ale głupie i niebezpieczne. A jest już o tym napisane w Biblii.
"Kto nie zważa na karność, gardzi własnym życiem, lecz kto słucha napomnienia, nabywa rozumu.
Bojaźń Pana jest szkołą mądrości, a pokora poprzedza chwałę"
                            
"To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana"

          Prz. 15,32-33; 19,3
Odpowiedz
#15
znaLezczyni napisał(a): Człowiek uczy się m.in na błędach, najskuteczniej zaś na swoich. Podjęcie niewłaściwego z perspektywy czasu wyboru, zmarnowanie szansy to nie głupota, tylko lekcja, która może pomóc dojrzewać. Moim zdaniem znacznie lepiej jako głupotę można ocenić łatwe i szybkie ocenianie ludzi i klasyfikowanie ich - a dlatego to głupota, bo chęć uproszczenia sobie wizji świata przeważa nad chęcią poznania prawdy o nim (świecie, człowieku).
Z tym uczeniem się na błędach jest śmiesznie. Większość ludzi, a być może i wszyscy zrobili w życiu jakieś piramidalne głupoty, które przy odrobinie pecha mogą się skończyć bardzo źle. Większość po prostu miała szczęście Oczko
- Myślałem, że ty nie znasz lęku.
- Mylisz się. Lęku nie zna tylko głupiec.
- A co robi wojownik, kiedy czuje strach?
- Pokonuje go. To jest w każdej bitwie nasz pierwszy martwy wróg.
Odpowiedz
#16
Quinque napisał(a): Pewnie istnieją. Aczkolwiek z moich obserwacji wynika że większość osób z tych złych domów, zazwyczaj poza braniem narkotyków, piciem na umór, i tyraniem jak niewolnik. Nic innego nie robi. Osobiście znam wiele takich osób. Taki mój znajomy. 22 lata wygląda jak wrak człowieka. A w głowie tylko tyle byle by przypierdolić w płuco skuna czy inne dopalacze. Mój sąsiad to samo, 34 lata, połowy zębów mu brakuje. Jego starszy brak również. Obaj alkoholicy i narkomani. Inny kolega z 30 lat przeryty idiota od wiśni(taki specyfik) i władka, co ledwo zdania składa. Mógłbym przykłady możnych jeszcze z pół dnia. Ale nie oto chodzi. Chciałem tylko zobrazować iż Osoba z biednego domu ma większe predyspozycje do stoczenia sie na dno niż osoba z domu bogatego.

Nie wiem kto ma większe predyspozycje do staczania się. Przecież osoba z bogatego domu może być wychowywana bezstresowo, może być rozpieszczana przez rodziców od maleńkości, może być wychowywana w poczuciu bezkarności; iż może wszystko, bo tatuś roztacza parasol bezpieczeństwa. Bogaci jak najbardziej mogą się staczać i robić głupie rzeczy, tylko nie będzie to wyglądało jak zaszczany i zasrany menel leżący w bramie tylko jak na przykład lekarz, który po pracy w swojej chałupie upija się na umór albo dyrektor korporacji który sobie wali w nocha kokę.

ZaKotem napisał(a): Wolność rozumiem bardzo prosto: możliwość robienia tego, co się chce.

Ale tak bez ograniczeń? Na pewno masz jakieś kryterium ograniczające zakres wolności, bo w przeciwnym wypadku tak rozumianą wolność (róbta co chceta) dałoby się bardzo łatwo sprowadzić do absurdu.

ZaKotem napisał(a): Równość, oczywiście, wobec prawa, nie tylko formalnie, bo w ZSRR formalnie robol był równy Stalinowi, ale rzeczywiście, czyli z uwzględnieniem korupcji i stopnia rzeczywistego przestrzegania prawa.

Też jestem za równością wobec prawa, ale takowa istnieje jedynie w świecie idei i możemy tylko do niej dążyć i coraz bardziej się przybliżać. W zachodnich demokracjach prawie wszędzie istnieją immunitety, co dla mnie jest sprzeczne z tak rozumianą równością.

I ogólnie cały czas jest tak, że w zachodnich demokracjach potężniejsi i bardziej wpływowi mają lepszych, droższych adwokatów oraz mogą stosować może nie łapówki, ale lobbing. I to też są dla mnie czynniki zaburzające tą prawną równość.

Rodica napisał(a): Tący ludzie nie mają wysokich aspiracji, nie planują podróży w przyszłości, nawet mając ku temu środki.

Ale dlaczego planowanie podróży w przyszłości jest miarą wysokich aspiracji? Miarą aspiracji jest chęć stworzenia czegoś pozytywnego - fajnego domu, założenia rodziny, o którą się dba, pomaganie ludziom w potrzebie czy też w gorszej sytuacji etc. Podróże to jest kwestia drugorzędna i mało znacząca. Tak mi się wydaje.

Rodica napisał(a): Po prostu nie chcą lub nie potrafią się rozwijać. Dla nich ich zaścianek zawsze będzie lepszy od całego świata.

Ale co złego jest w zaścianku? Dobry jest zaścianek. Może czasami przeszkadzają te różne procesje i cały tabun wyjących babci, ale przynajmniej nikt się nie wybucha i można wyjść na miasto bez obaw o utratę życia.

Rodica napisał(a): Nie wyjadą do innego kraju, ze strachu, że nie będą mieli co jeść, bo nie wyobrażają sobie życia bez polskiej kielbasy.

Zawsze mogą sobie kupić 10kg i wziąć ze sobą Uśmiech Przecież nie trzeba tego trzymać w lodówce - w międzyczasie ładnie się ususzy i będzie jeszcze smaczniejsza Język
Odpowiedz
#17
znaLezczyni napisał(a): Dlaczego "(...) bara bara"?

Żeby przyciągnąć ludność, a poza tym brzmi to mniej "klasztornie" niż "braterstwo" z oryginalnej trójcy republikańskiej.

Galahad napisał(a): Dowolne państwo o gospodarce komunistycznej np. Kuba. Większość nic nie ma i niewiele może ergo większość jest wobec siebie równa, bo ma praktycznie takie same możliwości tzn. Żadne.
Zupełnie na odwrót. Rodzina Wodza, jego koledzy i koledzy tych kolegów mają możliwości duże, proporcjonalne do bliskości Wodza. W realnie istniejących państwach komunistycznych nie rządzi się według prawa, tylko według woli władcy. Większość chłopstwa w starożytnym Egipcie to też ludzie sobie równi, więc to dla ciebie też przykład państwa równości?

Cytat:
Cytat:albo takie, gdzie ludzie dzielą się na uprzywilejowaną elytę i pozbawiony praw plebs, a wolności jest mnóstwo?

A tego zadania nie kminię. Czy ja postuluję uplebsienie? Rozwiewam wątpliwości. Otóż nie, nie postuluję.

Zasadniczo to pasowałaby xix wieczne USA.
Najbardziej egalitarne państwo XIX wieku jako przykład nierówności? Chyba, że masz na myśli stany południowe? To OK.

Cytat:Oczywiście jest natomiast mnóstwo takich miejsc, gdzie nie ma ani wolności, ani równości, chociaż bredzenie o jednym i drugim występuje w nadmiarze, jak choćby Korea Północna. Normalnie jednak tam gdzie wolność, tam i równość, i na odwrót.
Cytat:Ależ tam równości jest az nadto tylko wolność jest ograniczona do Jednego Kima. Każdy wobec Kima jest nikim a zatem wszyscy są równi.
Nonsens. Ludność Korei Północnej oficjalnie dzieli się na kasty, których określono 51 i każda ma określone obowiązki i przywileje. Przynależność do kasty jest dziedziczna i awans wymaga nadzwyczajnych czynów dowodzących lojalności dla władzy. Z kolei nielojalność powoduje degradację całej rodziny. Jest to w zasadzie kontynuacja systemu feudalnego panującego w Korei przed okupacją japońską.

Cytat:Głosowanie to wpływanie na kształt rzeczywistości. I dlatego gołotę prawa głosu pozbawiano, całkiem, słusznie zresztą, bo ich głos miał wagę a rozeznania i niezależności podejmowania decyzji nie mieli. Dzisiaj gołota ma głos i wygrywają populiści. Drzewiej było podobnie i kończyło się źle.
Populiści jednakże nie robią nic gorszego od autokratów, a są o wiele mniej efektywni, więc i psują mniej. Jedyne ryzyko istnieje wtedy, gdy gołota wybierze kogoś, kto pozbawi gołotę głosu, jak było w przypadku różnych Hitlerów. Pod tym względem gołota rzeczywiście może być głupia, ale, jak widać po korwinoidalnych miłośnikach autorytaryzmu, niegołota dokładnie tak samo.


Cytat:No bo jak się doda że nie tylko leniwy ale i głupi to już stereotyp przeradza się w stan faktyczny. Poza tym ja się nie ograniczam tylko do meneli bezdomnych, bo ci domni niczym poza posiadaniem lokum się nie różnią. Czasem tylko posiadają środki z socjalu na realizację swoich wysokoprocentowych pasji.
Owszem, takich też znam, natomiast nie znam danych (danych, a nie opinii) wskazujących na to, że głosy tego typu ludności wpływają na rozkład mandatów w organach władzy. Cały czas proszę o jakiś dowód.


Cytat:Ależ oczywiście że każde państwo uznaje wyższość jednych nad drugimi. Jak dawniej istniała kasta uprzywilejowana tak i dzisiaj istnieje kasta uprzywilejowana. Różnica polega na tym, że kiedyś przywileje mieli ci którzy albo osobiście albo chociaż ich przodkowie jakoś się zasłużyli dla państwa i mieli wobec niego obowiązki a dzisiaj uprzywilejowani są ci, którzy sami albo ich przodkowie niczym się nie zasłużyli, nie spełniają żadnych obowiązków a często wręcz szkodzą. Taka antyszlachta. Nic nie umiesz, jesteś społecznym pasożytem? To w nagrodę dostajesz dworek z kontenera,  pakiet socjal+, tanie piwo z marketu i wystarczającą ilość gotówki aby nie zdechnąć z głodu lub przepicia. Wypisz wymaluj antypańszczyzna. No ale za to posiadają głos.
Skoro to klasa uprzywilejowana, to dostanie się do niej musi wymagać sporo wysiłku. Nie udało ci się, że zazdrościsz? Jak ci pomóc, abyś nic nie umiał i został społecznym pasożytem? Goście z Downem też są klasą wyższą, bo nie muszą robić i dostają rentę, i też byś chciał być jednym z nich?

Cytat:Urzędnik nie decyduje o tym jakie wybory podejmuje jednostka. Jakby iść tym tropem to cenzus wieku tez jest zły, bo o wartości człowieka decyduje ustalony urzędowo wiek. Cena towaru zaś zależy od jego jakości. Cena głosu nie.
Cenzus wieku nie jest podziałem klasowym, bo każdy małolat - z wyjątkiem wyjątkowych pechowców - kiedyś będzie pełnoletni, a z kolei każdy pełnoletni był kiedyś małolatem.

Cena głosu jest jedna, tak samo jak cena złotówki. Natomiast to, na kogo człowiek odda głos, zależy od jego relacji międzyludzkich. Ludzie gardzący innymi ludźmi, a więc szkodliwi dla państwa, nie są w stanie przekonać nikogo oprócz swojej sekty i dlatego ich głosy mają mniejszą wartość. W ten sposób demokracja promuje ludzi skłonnych do współpracy, tacy zaś są konieczni do harmonijnego rozwoju w gospodarce kapitalistycznej. Oczywiście, jeśli całe społeczeństwo jest podzielone na sekty, to wtedy wygrywa po prostu największa sekta, co może dawać mylne wrażenie, że to normalne działanie demokracji.

lumberjack napisał(a):
ZaKotem napisał(a): Wolność rozumiem bardzo prosto: możliwość robienia tego, co się chce.

Ale tak bez ograniczeń? Na pewno masz jakieś kryterium ograniczające zakres wolności, bo w przeciwnym wypadku tak rozumianą wolność (róbta co chceta) dałoby się bardzo łatwo sprowadzić do absurdu.
No to chyba oczywiste, że granicą jest wolność drugiego człowieka. Czyli hasło powinno brzmieć "Róbta, co chceta, chyba że chceta zmuszać innego człowieka, żeby robił to, co wy chceta, w tym jedynym wypadku nie róbta, co chceta". Trudno to zmieścić na transparencie, ale tak byłoby prawidłowo.

lumberjack napisał(a): Też jestem za równością wobec prawa, ale takowa istnieje jedynie w świecie idei i możemy tylko do niej dążyć i coraz bardziej się przybliżać. W zachodnich demokracjach prawie wszędzie istnieją immunitety, co dla mnie jest sprzeczne z tak rozumianą równością.
No tak jest. Ale właśnie do ideału można się zbliżać albo oddalać, a każdy rodzaj realnie istniejącego autorytaryzmu - oddala. Oczywiście mogę sobie wyobrazić praworządnego dyktatora, ale wyobrazić sobie mogę też eudajmoniczną demokrację, nie ma sensu porównywać stanów rzeczywistych ze stanami wyobrażalnymi. Realnie dyktatura może zwiększać wolność i równość człowieka tylko w porównaniu z inną, znacznie gorszą dyktaturą.

Cytat:I ogólnie cały czas jest tak, że w zachodnich demokracjach potężniejsi i bardziej wpływowi mają lepszych, droższych adwokatów oraz mogą stosować może nie łapówki, ale lobbing. I to też są dla mnie czynniki zaburzające tą prawną równość.
Dokładnie tak. W skorumpowanym państwie kapitalistycznym bogaty ma większe prawa, niż ubogi, inaczej niż w nieskorumpowanym. Ludzie dążąc do równości będą więc próbowali jednej z dwóch dróg do zmniejszenia nierówności: zwiększenie praworządności przy zachowaniu, a nawet zwiększeniu różnic majątkowych, albo... zmniejszenie różnic majątkowych przy zachowaniu, a nawet zwiększeniu poziomu korupcji. Nie ma chyba wątpliwości, że byłbym za tym pierwszym, ale wybór tego drugiego jest całkiem zrozumiały, zależy bowiem od tego, czy korupcję postrzegamy jako coś właściwego. To zaś zależy przede wszystkim od postawy elit (celebrytów, korposzczurów alfa, biskupów), które swoje przekonanie "równość, srówność, ważne, żeby mądrzy ludzie rządzili głupimi" przekazują, jako ludzie wpływowi, dalej w dół i w ten sposób pracują na sukces populistów.

lumberjack napisał(a): Nie chodzi o stworzenie systemu elitarnego, zamkniętego dla "biednego plebsu" lecz o coś co umożliwia rotację ludzi oraz sprawiedliwe przydzielanie praw - według zasług i osiągnięć.
No i moim zdaniem systemem, który w sposób maksymalnie zbliżonym do sprawiedliwości rozdziela prawa i przywileje, jest praworządna demokracja w połączeniu z gospodarką rynkową. Oczywiście zawsze istnieją odchylenia od normy - np. debile bogaci dlatego, że są synkami i córeczkami bogatych - ale z czasem się to wyrównuje, bo debile w końcu wszystko przepuszczą na luksusy, wytwarzane przez ludzi inteligentniejszych, którzy na bogatych debilach zarabiają.

ZaKotem napisał(a): I Watykanu. I zobacz ile lat istnieje Watykan oraz jak sobie radzi. To jest istniejąca od setek lat najstarsza na świecie korpo z hierarchią i nierównością.
I istnieć może tylko dzięki wprowadzonemu celibatowi, czyli zniesieniu prawa dziedziczenia. A to jest możliwe tylko w niby-państweku, będącym właśnie eksterytorialną korporacją pod ochroną prawną państwa prawdziwego, czyli Włoch.

lumberjack napisał(a):
ZaKotem napisał(a): A KTO będzie decydował o tym, kto ma wpis w KRD? Jaki będzie miał interes w tym, aby nie wpisać tam swoich przeciwników politycznych?
Nie jest to zależne od widzimisię kogokolwiek tylko od faktów - od tego co można sprawdzić i udowodnić. Nie spłacasz zaciągniętych długów - trafiasz do KRD.
Tak, oczywiście, to, czy ktoś wygra w sądzie, też zależy tylko od faktów, nigdy od opinii i poglądów sędziego. Tak przynajmniej jest w systemie nieskorumpowanym. I ja pytam, jaki będzie mechanizm zapobiegający korupcji polegającej na wpisywaniu do KRD przeciwników politycznych albo osobistych tego, co wpisuje.


lumberjack napisał(a): Najpierw opisz proces stania się niewolnikiem, bo tego nie rozumiem.
Nie masz domu, więc nie masz prawa głosu ani prawa sprzeciwu. Właściciele domów uważając, że jako niewłaściciel jesteś leniem i pasożytem, nie przyjmą cię do żadnej pracy lepszej niż kopanie rowów łopatą, bo przecież zepsujesz coś bardziej skomplikowanego od łopaty, a taką pracą, jak ci dadzą, zarobisz tylko na jedzenie i wynajęcie mieszkania. Oczywiście nie ma mowy o szkole, zwiększającej kwalifikacje twoich dzieci, bo szkoły będą tylko dla porządnych ludzi i takich jak twoje bachory tam nie wpuszczą.
Odpowiedz
#18
lumberjack:
Cytat:Ale dlaczego planowanie podróży w przyszłości jest miarą wysokich aspiracji? Miarą aspiracji jest chęć stworzenia czegoś pozytywnego - fajnego domu, założenia rodziny, o którą się dba, pomaganie ludziom w potrzebie czy też w gorszej sytuacji etc. Podróże to jest kwestia drugorzędna i mało znacząca. Tak mi się wydaje
Podróże kształcą, poszerzają horyzonty, tego typu doswiadczeń i wrażeń nie zastąpi wiedza papierowa.
Natomiast założenie rodziny to szczytny i piękny cel, ale w dzisiejszych czasach nie jedyny i główny.
Poza tym fajny dom i fajna rodzina wymagają partnera, który rozumie czym jest partnerstwo i dobry klimat w związku.
Model rodziny który podporządkowany jest zrobieniu dzieci i poświęcaniu się im w 100% jest archaiczny i nie przystaje do dzisiejszych czasów.

Wracając do tematu menelstwa, ciekawa jestem jaki wpływ na ukształtowanie takich postaw życiowych wywiera anachroniczny, przemysłowy system edukacjì.

https://www.ted.com/talks/ken_robinson_s...anguage=pl
"Z moich obserwacji obozowych wynika, że kobiety znacznie gorzej znoszą głód fizyczny i seksualny niż mężczyźni. Proste prawo życia obozowego głosiło tedy, że łamiąc opierającą się kobietę głodem fizycznym, zaspokaja się jej obie potrzeby naraz." - " Inny Swiat" Gustaw Herling- Grudzinski.
Odpowiedz
#19
Podróże fajna sprawa. Zawsze chciałem pojechać do Tokio. Tylko po pierwsze to jeszcze trzeba mieć za co tam pojechać. I właśnie dla takich ludzi jak ja, jest Google i obrazki w przeglądarce
- o nie! Kret Huczsrajajamiński!!! Reaguje na ciemność 
- raczej na głupotę. Kiedy naładuje się laserek?
- nigdy, kret zniszczył agregat z prądem...
- co on robi? 
- zdycha. Huczsrajajamińskie krety oddychają glebą, gdy wychodzą na powierzchnię duszą się 
- to po co wychodził? 
- nie wiem, może chciał przyszpanować...?
Odpowiedz
#20
Rodica napisał(a): Model rodziny który podporządkowany jest zrobieniu dzieci i poświęcaniu się im w 100% jest archaiczny i nie przystaje do dzisiejszych czasów.

Oho, kolejna śmiała teza. Znowuż oparta o artykuł z Wysokich Obcasów, który dotyczy zupełnie czegoś innego, czy też tym razem masz coś solidnego na poparcie?
"All great men should be haunted by the fear of not living up to their potential.
All loyal men should be haunted by the fear of not having done enough for their country.
All honourable men should be haunted by the fear of not having lived a life worthy of those men who came before us." Sigurd
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości