Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 1
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Co to jest mądrość?
#1
Przyszedłem tu by nawrócić ludzi.
Czy jest tu ktoś mądry co potrafi powiedzieć co to jest mądrość?
Odpowiedz
#2
Oczywiście. Mądrość to unikanie głupoty.
Odpowiedz
#3
Mądrość forumowa to unikanie odpisywania na głupie posty w głupich tematach.




Najwyraźniej nieco mi jej brakuje skoro piszę w tym temacie :)
When logic and proportion have fallen sloppy dead
And the white knight is talking backwards
And the red queen's off with her head
Remember what the dormouse said
Feed your head








Odpowiedz
#4
Dlatego nie jesteśmy zbyt mądrzy.
Odpowiedz
#5
Też napiszę. Podobno autokrytyka jest w cenie.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#6
Mądrość, to jest zakryć studnię, żeby krowa nie nasrała.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#7
(13.04.2018, 16:26)hofman napisał(a): Przyszedłem tu by nawrócić ludzi.
Czy jest tu ktoś mądry co potrafi powiedzieć co to jest mądrość?

Mądrość to postępowanie zgodnie ze zrozumieniem, że nie da się nikogo nawrócić.
"Kto nie zważa na karność, gardzi własnym życiem, lecz kto słucha napomnienia, nabywa rozumu.
Bojaźń Pana jest szkołą mądrości, a pokora poprzedza chwałę"
                            
"To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana"

          Prz. 15,32-33; 19,3
Odpowiedz
#8
(13.04.2018, 19:47)Sofeicz napisał(a): Mądrość, to jest zakryć studnię, żeby krowa nie nasrała.

Zależy dla kogo. Koprofil Ci powie, że to jest głupota, bo woda mogła być smakowa.
Sebastian Flak
Odpowiedz
#9
Mądrość to zjeść, a nie dać się zjeść. Mam pytanie: na co my właściwie jesteśmy nawracani?
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#10
A czy to ważne?
Sebastian Flak
Odpowiedz
#11
(13.04.2018, 20:32)ErgoProxy napisał(a): Mądrość to zjeść, a nie dać się zjeść.

Tak mi się skojarzyło

Cytat:KRÓL
Hamlecie, gdzie Poloniusz?

HAMLET
Na kolacji.

KRÓL
Na kolacji? gdzie?

HAMLET
Nie tam, gdzie on je, ale tam, gdzie jego jedzą. Zebrał się właśnie koło niego kongres politycznych robaków. W gastronomii nie ma, panie, większego potentata jak robak. Tuczymy wszelkie istoty dla karmienia siebie, siebie zaś tuczymy dla robaków. Tłusty król i chudy pachołek są to tylko różne potrawy, dwa dania na jeden stół, i basta.

KRÓL
Niestety!

HAMLET
Rybak może wsadzić na wędę robaka, który jego królewską mość pożywał, i spożyć rybę, która tego robaka zjadła.

KRÓL
Co przez to rozumiesz?

HAMLET
Nic; to tylko pokazuje, jakim sposobem król może odbyć podróż przez wnętrzności charłaka.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#12
Historia zatoczyła koło. Ubu król, czyli Polacy:

Cytat:Grówno + Ubu = demokracja.
Opis: jedno z haseł na cześć nowego władcy
Sebastian Flak
Odpowiedz
#13
W gruncie rzeczy to jest dosyć ciekawe pytanie, bo mądrość nie wydaje się być tym samym co inteligencja. Inteligencja to np. szybkość analizy informacji i adaptowania się do zmian.
Z jakąś inteligencją człowiek się rodzi i poprzez praktykę może ją szlifować i powiększać. Mądrość natomiast przychodzi z czasem i nabywamy ją zazwyczaj popełniając błędy lub ucząc się
od innych. Z mądrością się nie rodzimy a wyłącznie się jej uczymy. Wychodzi więc na to, że inteligencja jest jak mięsień, który można rozwijać, a mądrość jak kielich, który trzeba napełnić.
Wydaje mi się jednak, że granice między jednym a drugim są nieco zatarte, bo inteligencja najczęściej dotyczy nowych i krótkoterminowych problemów, a mądrość dobrze znanych i
długoterminowych. Obie mają jednak zastosowanie w przypadku sytuacji znanych, ale nie tak częstych. Ehhh ... i bądź tu mądry człowieku XD

Sądzę, jednak, że bycie inteligentnym bardzo ułatwia stanie się mądrym. Nieinteligentna osoba będzie w kółko popełniać podobne błędy i nie zdobędzie mądrości. Inteligencja byłaby więc
jak fundament a mądrość jak nadbudowa ... choć i to uproszczenie wydaje mi się niesatysfakcjonujące :/

Posłużę się może takim przykładem, żeby zobrazować jak ja to widzę.

Osoba inteligentna nie będzie się modlić do bogów, bo nie widzi podstaw logicznych i pozytywnych skutków takiego zachowania (potrafi do tego dojść bez konieczności modlenia się).

Osoba mądra po wielu przemodlonych nocach w końcu zda sobie sprawę, że dalsza modlitwa niema sensu i skończy się modlić (ale musi spróbować aby się przekonać).

Osoba głupia uzna przypadkowy zbieg okoliczności za efekt modlitwy (myślenie magiczne).

Osoba bezmyślna będzie się dalej modlić pomimo braku skutków wynikających z modlitwy.

Tak więc inteligencja chyba byłaby w tym układzie przeciwieństwem głupoty, a mądrość przeciwieństwem bezmyślności. Tak mi się przynajmniej wydaje, ale ręki sobie nie dam uciąć Język
Przekonania są bardziej niebezpiecznymi wrogami prawdy, niż kłamstwa - F. Nietzsche

Odpowiedz
#14
(13.04.2018, 23:05)J. S. Artur napisał(a): W gruncie rzeczy to jest dosyć ciekawe pytanie, bo mądrość nie wydaje się być tym samym co inteligencja. Inteligencja to np. szybkość analizy informacji i adaptowania się do zmian.

Dla mnie inteligencja to byłaby, tak jak piszesz, szybkość analizy informacji plus do tego dodałbym umiejętność odpowiedniego rozumienia tychże informacji, a mądrość byłaby umiejętnością podejmowania odpowiednich decyzji w odniesieniu do tych informacji.

Dajmy na to - profesor, który jest inteligentny i ma obszerną wiedzę np. z zakresu chemii, ale podejmuje decyzję, żeby jechać w terenie zaludnionym, zabudowanym 130km/h, na pewno mądry nie jest.

(13.04.2018, 23:05)J. S. Artur napisał(a): Osoba inteligentna nie będzie się modlić do bogów, bo nie widzi podstaw logicznych i pozytywnych skutków takiego zachowania (potrafi do tego dojść bez konieczności modlenia się).

Osoba mądra po wielu przemodlonych nocach w końcu zda sobie sprawę, że dalsza modlitwa niema sensu i skończy się modlić (ale musi spróbować aby się przekonać).

Osoba głupia uzna przypadkowy zbieg okoliczności za efekt modlitwy (myślenie magiczne).

Osoba bezmyślna będzie się dalej modlić pomimo braku skutków wynikających z modlitwy.

A jeśli okaże się, że osobie wierzącej modlitwa pomogła na zasadzie efektu placebo, to można ją uznać za osobę mądrą Uśmiech
Odpowiedz
#15
A w jaki sposób stwierdzisz, że modlitwa zadziałała jak placebo ?

 J.S. Artur

W jaki sposób rozpoznajesz przypadkowy zbieg okoliczności ?
"Kto nie zważa na karność, gardzi własnym życiem, lecz kto słucha napomnienia, nabywa rozumu.
Bojaźń Pana jest szkołą mądrości, a pokora poprzedza chwałę"
                            
"To głupota prowadzi człowieka na manowce, a potem jego serce wybucha gniewem na Pana"

          Prz. 15,32-33; 19,3
Odpowiedz
#16
Mądrość to wiedza o tym, że pomidor jest owocem, inteligencja to nie wkładanie go do sałatki owocowej.

Cytat:Sądzę, jednak, że bycie inteligentnym bardzo ułatwia stanie się mądrym
Gdzieś kiedyś czytałem o tym, że to nie jest takie oczywiste. Podobno najmądrzejsi są ludzie jakoś tam inteligentni ale pracowici. A ci inteligentniejsi cierpią na syndrom zdolny, ale leniwy
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
#17
(14.04.2018, 07:51)lumberjack napisał(a): A jeśli okaże się, że osobie wierzącej modlitwa pomogła na zasadzie efektu placebo, to można ją uznać za osobę mądrą Uśmiech

To tak jakby powiedzieć, że osoba, która przypadkiem wygrała w totolotka jest mądra. Nie jest, po prostu miała farta XD Jeżeliby modlitwa pomogła komuś na zasadzie placebo, to podobny efekt można zapewne
wywołać też innymi metodami, nie uciekając się do modlitwy. Choćby pozytywnym myśleniem. Mądrość podobnie jak inteligencja ma to do siebie, że wymaga rozumienia jakichś zjawisk. Działanie modlitwy na
zasadzie placebo jest raczej przypadkową korzyścią, ale na pewno nie tą, którą osoba modląca się zakładała, że uzysk. Wszak liczyła na interwencję bóstw.

(14.04.2018, 08:02)freeman napisał(a): W jaki sposób rozpoznajesz przypadkowy zbieg okoliczności ?

W taki sam sposób w jaki rozpoznaje się go w badaniach naukowych. Wykonujesz jakąś czynność w kontrolowanych warunkach wystarczającą liczbę razy. Zapisujesz skutki i liczysz prawdopodobieństwo uzyskania
konkretnych skutków. Powiedzmy ile razy nastąpi zbieżność modlitwy z intencją. Trzeba też znać prawdopodobieństwo wystąpienia zjawiska (spełnienia intencji) samoczynnie. Więc w próbie kontrolnej porównujesz
intencję z uzyskanymi skutkami bez modlenia się. No ale nie oszukujmy się. Gdyby wierzącym z takich obliczeń wyszło, że modlitwa działa, to już by o tym wszędzie trąbili XD Mogę wiec z dużą dozą pewności założyć,
że intencje będą się spełniać z taką samą częstotliwością czy się będziemy modlić, czy też nie. Uśmiech


Kiedyś Burrhus Skinner (amerykański psycholog) przeprowadził eksperyment, w którym gołębie codziennie w równych odstępach czasu i o tej samej godzinie dostawały pokarm. Cześć gołębi zaczęła uważać, że
otrzymywanie pokarmu zależy od ich zachowania i zaczęły wykonywać dziwne tańce. Nie ryzykowały. Wolały otańczyć rytuał, bo bały się, że jak tego nie zrobią to jedzenia nie dostaną. Oczywiście były w błędzie XD

https://pl.wikipedia.org/wiki/Zale%C5%BC...7_magiczna

(14.04.2018, 08:43)Dragula napisał(a): Gdzieś kiedyś czytałem o tym, że to nie jest takie oczywiste. Podobno najmądrzejsi są ludzie jakoś tam inteligentni ale pracowici. A ci inteligentniejsi cierpią na syndrom zdolny, ale leniwy

Tu się zgodzę. Jeżeli ktoś potrafi przewidzieć skutki jakichś rzeczy bez doświadczania ich bezpośrednio to nie będzie sobie nimi głowy zawracał. Byleby nie przerodziło się to w arogancję. Osoby inteligentne często
zdają się sądzić, że wszystko wiedzą najlepiej. Duży uśmiech
Przekonania są bardziej niebezpiecznymi wrogami prawdy, niż kłamstwa - F. Nietzsche

Odpowiedz
#18
J.S.Artur napisał(a):Wykonujesz jakąś czynność w kontrolowanych warunkach wystarczającą liczbę razy.
A ile to jest dokładnie – wystarczająca liczba razy? Aż nam wyjdzie dowód przez założenie tezy?

J.S.Artur napisał(a):Zapisujesz skutki i liczysz prawdopodobieństwo uzyskania konkretnych skutków. Powiedzmy ile razy nastąpi zbieżność modlitwy z intencją.
To nie jest prawdopodobieństwo. Prawdopodobieństwo to jest takie coś, że mamy określoną przestrzeń elementarnych zdarzeń losowych i znamy prawdopodobieństwo zajścia każdego z nich. Określ proszę jedno i drugie dla modlitwy, powiedzmy, żeby mrówka ugryzła jutro Putina w lewy pośladek.

J.S.Artur napisał(a):Trzeba też znać prawdopodobieństwo wystąpienia zjawiska (spełnienia intencji) samoczynnie.
To oszacuj prawdopodobieństwo tego, że się ze swoją kobietą  rozmnożycie w dziewięć miesięcy, dwa tygodnie i trzy godziny po zakończeniu Festiwalu Stalowego Fallusa, w którym nie weźmiecie udziału.

J.S.Artur napisał(a):Więc w próbie kontrolnej porównujesz intencję z uzyskanymi skutkami bez modlenia się.
Pytanie brzmiało: jak Ty rozpoznajesz przypadkowy zbieg okoliczności – a nie jak rozpoznaje go sztab badaczy opłacający tabuny obiektów badawczych nieświadomych celu badania.

Zresztą modlitwa to nie jest prawo natury działające z automatu, modlitwa to jest rozmowa. Oszacuj proszę, dla losowo wybranych dwóch osób, prawdopodobieństwo, że osoba A przekona osobę B do ateizmu.

J.S.Artur napisał(a):No ale nie oszukujmy się.
Tak, właśnie.
In my spirit lies my faith
Stronger than love and with me it will be
For always
- Mike Wyzgowski & Sagisu Shiro
Odpowiedz
#19
(14.04.2018, 08:02)freeman napisał(a): A w jaki sposób stwierdzisz, że modlitwa zadziałała jak placebo ?

W taki, że jestem ateistą i z mojej perspektywy modlitwa, jeśli już działa, to tylko i wyłącznie właśnie tak - jako placebo. W inny sposób zadziałać nie może.

Jeśli więc kiedykolwiek komukolwiek modlitwa pomoże to będzie to efekt placebo.

(14.04.2018, 09:52)J. S. Artur napisał(a): Jeżeliby modlitwa pomogła komuś na zasadzie placebo, to podobny efekt można zapewne
wywołać też innymi metodami, nie uciekając się do modlitwy.

Można, ale co z tego? Czy cokolwiek zmienia to w kwestii modlitwy?

(14.04.2018, 09:52)J. S. Artur napisał(a): Choćby pozytywnym myśleniem.

U wierzących jest to właśnie często powiązane z wiarą i modlitwą.
Odpowiedz
#20
To o czym mówi J. S. Arthur ma dwie luki. Na jedną zwrócił już uwagę ErgoProxy. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że J. S. Arthur rzeczywiście spędzał noce na modlitwie i pilnie sporządzał testy χ2 aby dojść do tego, czy modlitwa działa czy nie. Poza tym stworzenie rzeczywistej próby kontrolnej – łatwe w przypadku badania działania pigułek jest tutaj w zasadzie niemożliwe.

Druga sprawa zaś jest taka, że modlitwa to jest relacja człowiek-Bóg. Tak ją postrzegają wierzący. I w zasadzie w idealnym przypadku człowiek modlący się nie ma wobec Boga jakichś oczekiwań. Po prostu chce z Nim przebywać. Idea, aby badać statystycznie skuteczność modlitwy jest dla wierzącego równie odrzucająca, jak idea, aby badać statystycznie, czy jest sens całować żonę.
Szymon Pyżalski
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości