Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Podróże w czasie
#21
ZaKotem napisał(a): W taki sam sposób, choćbyś wchodząc do wehikułu czasu był zdecydowany kropnąć pradziadka, w twoim mózgu jest wdrukowana instrukcja "nie zabijaj pradziadka" i w ostatnim momencie coś wymyślisz, żeby uzasadnić tę zmianę decyzji. A co tę instrukcja wdrukowało? Oczywiście przeszłość, w której nie zabijasz pradziadka Uśmiech
No dobra. Ale znowu – w sytuacji tej najbardziej minimalistycznej, którą przedstawiłem: nie zależy mi w żaden sposób na tym, żeby moneta leżała tak lub inaczej. Moim jedynym celem jest przetestowanie, jak działa podróż w czasie. No i teraz co? Cofam się i nagle ogarnia mnie przerażenie, że jak obrócę monetę, to zniszczę Wszechświat. No dobra. Ale co? Każdy badacz tak samo nagle się przerazi?

Właśnie dokończyłem oglądanie Dark
Spoiler!
„Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu”

– Spięty
Odpowiedz
#22
Miałem napisać niemal dokładnie to samo, co Ty zefciu. Już miałem w głowie początek "obejrzałem trzeci sezon Dark...". Przez 3 dni po jego obejrzeniu trochę narzekałem rodzinie i znajomym tłumacząc co uważam za nonsens Duży uśmiech
Spoiler!
Odpowiedz
#23
Kiedy mówimy o podróżach w czasie, to najczęściej mamy na myśli tzw. podróże skokowe, "teleportacje w czasie" - czyli sytuacje, gdy podróżnik przenosi się z jednego punktu w czasie do drugiego, nie doświadczając przy tym upływu czasu między oboma punktami (albo doświadczając go w ultra-szybkim tempie). Jeśli tak wyobrazić sobie podróż ciągłą w przeszłość lub przyszłość, wyglądającą podobnie jak np. film puszczony od tyłu albo do przodu z przyśpieszeniem 10x (ale płynnie, nie z klatki na klatkę), to zmienia to nieco punkt widzenia.

Koncepcja podróży w przyszłość jest możliwa chyba tylko w deterministycznej wizji świata. Jeżeli przyszłość nie jest już jakoś z góry ustalona, to nie można w nią podróżować, bo jako taka nie istnieje. Można co najwyżej "przyśpieszyć" samemu sobie upływ czasu, odlatując w kosmos - tak jak w paradoksie bliźniąt.

Natomiast jak to wygląda odnośnie podróży w czasie wstecz? Jeżeli przeszłość ma być faktycznie TĄ przeszłością, która BYŁA - w każdym detalu - to wydaje mi się niemożliwe, abym od momentu rozpoczęcia podróży w ogóle był jej świadomy. A tym bardziej niemożliwa jest sytuacja, abym mógł np. przenieść się pięć lat wstecz i ukazać się samemu sobie z z tamtego okresu. Czas się cofa = cofa się wszystko, łącznie z ruchami mojego ciała, z moją świadomością, wrażeniami, myślami itd., a ja z niczego nie zdaję sobie sprawy. W momencie, kiedy podróż się kończy (załóżmy, że te pięć lat temu), jestem taki sam, jak wówczas, nie pamiętając nic z ostatnich pięciu lat. Ponieważ od tego momentu strzałka czasu zwraca się znów we "właściwą" stronę, to zaczynam przeżywać te pięć lat ponownie.

1. Paradoks pradziadka nie jest możliwy, bo w takiej podróży nie cofnę się wcześniej, niż do momentu powstania świadomości. W przeszłości przed tym momentem "mnie" nie było, a więc jakbym się w niej pojawił, to już nie byłaby przeszłość, tylko jakaś odrębna rzeczywistość. Nie zabiję też samego siebie sprzed pięciu lat, bo sam nim się stanę.

2. Fałszywych wspomnień nie ma - nikt nic pamięta z cofniętych pięciu lat.

3. Wolna wola w takiej sytuacji istnieje. Cofniętych pięciu lat już nie ma na osi czasu (tego czasu, w którym dokonało się cofnięcie) - mogę teraz rozegrać wszystko inaczej, nie zdając sobie jednak z tego sprawy. Podobnie inni ludzie. W związku z naszą nieświadomością bardzo możliwe (ale niekonieczne), że przeważnie będziemy wybierać to samo, co we wcześniejszej wersji.                             

4. Koncepcja meta-czasu jest nieunikniona, jeśli mamy sensownie mówić o jakiejkolwiek podróży w przeszłość. Inaczej wychodzi na to, że chwilę po zakończeniu podróży sytuacja jest taka, iż w ogóle tej podróży nigdy nie było, bo niby kiedy? Jest 2 kwietnia 2016 r. - w którym momencie w PRZESZŁOŚCI miała się odbyć podróż wyruszająca z dnia 2 kwietnia 2021? Należy więc przyjąć, że w meta-czasie te minione pięć lat istniało, aż uległo "wymazaniu" - i od teraz ich historia toczy się nowym torem.

Jeśli podróż w przeszłość ma mieć miejsce, to z pewnością odbędzie się w jakimś meta-czasie, albo w meta-meta-czasie, albo w meta-meta-meta-czasie itd. Jednak albo tych "meta" jest nieskończona ilość, albo przy którymś "meta" z kolei podróże stają się niemożliwe.

To, co zwykle rozumie się w książkach, filmach i serialach przez "podróże w czasie", to są de facto podróże do alternatywnych rzeczywistości. "Cofający się" w ogóle się nie cofają - są tacy sami, jak byli przed podróżą, łącznie ze swoimi wspomnieniami. Lądują więc nie w przeszłości (bo w niej ich w takim wydaniu nie było!), tylko w równoległym świecie. Paradoksy pojawiają się, gdy taki równoległy świat zaczynamy traktować jako przeszłość naszego świata i przypisujemy mu jakąś ciągłość wobec naszej teraźniejszości. Model wieloświatowy to zauważa - i dlatego jest z omawianych tu najlepszy.
Odpowiedz
#24
Pterodaktyl napisał(a): Natomiast jak to wygląda odnośnie podróży w czasie wstecz? Jeżeli przeszłość ma być faktycznie TĄ przeszłością, która BYŁA - w każdym detalu - to wydaje mi się niemożliwe, abym od momentu rozpoczęcia podróży w ogóle był jej świadomy.

Przede wszystkim już samo to, że pojawiasz się nagle znikąd w owej przeszłości sprawia, że to już nie ta przeszłość, która była w każdym detalu. Twoje pojawienie się byłoby już nowym detalem.
---
Kochaj sztukę, której się nauczyłeś, i w niej znajdź spokój.
Marek Aureliusz
Odpowiedz
#25
Ale w takiej wizji nie pojawiam się „z nikąd”, tylko „staję się” przeszłym sobą. I nie w sensie, że moja obecna świadomość wciela się w przeszłe ciało - po prostu jestem co do joty tym człowiekiem, jakim byłem w momencie, do którego się udałem.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości