Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Życie jest zawsze darem niechcianym i zbędnym
#21
Freeman:
Cytat:Miłość nie jest uczuciem, lecz postawą dawania bez oczekiwania czegoś w zamian.Mozna kochać bliskich i dalekich, jak również siebie samego bez bycia egoistą.
Chyba dla facetów. Facet jak wiadomo potrafi kochać bliskich i dalekich bez oczekiwania niczego w zamian.
Miłość męska nie jest miłością tylko rządzą władzy i kontroli nad innymi, stąd ta teoria.
Wpajanie takiej ideologii kobietom może skończyć się oddawaniem seksualnym za darmo i o to wam chodzi.
"Tylu namnożyło się proroków wołających na puszczy, aż się puszcza nimi zaludniła."- K. Irzykowski.
Odpowiedz
#22
Rodica napisał(a): Miłość męska nie jest miłością tylko rządzą władzy i kontroli nad innymi, stąd ta teoria.
Teoria, na poparcie której niczego oprócz uprzedzeń Rodicy nie posiadamy.
Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu
Odpowiedz
#23
zefciu:
Cytat:Teoria, na poparcie której niczego oprócz uprzedzeń Rodicy nie posiadamy.
Uczucia są zawsze subiektywne. Intelektualna, obiektywna postawa jest niezależna od uczuć, a jej celem jest zmuszenie ludzi, żeby postępowali wbrew swoim uczuciom. Człowiek bez uczuć to sadysta i wyrachowana świnia.
"Tylu namnożyło się proroków wołających na puszczy, aż się puszcza nimi zaludniła."- K. Irzykowski.
Odpowiedz
#24
Rodica napisał(a): Uczucia są zawsze subiektywne. Intelektualna, obiektywna postawa jest niezależna od uczuć, a jej celem jest zmuszenie ludzi, żeby postępowali wbrew swoim uczuciom. Człowiek bez uczuć to sadysta i wyrachowana świnia.
I jak ta wiązanka truizmów ma uzasadniać wcześniej postanowioną tezę, że miłość męska to tak naprawdę pragnienie dominacji? Nie wiadomo. Ale przecież Rodica coś napisać musiała. Więc napisała.
Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu
Odpowiedz
#25
towarzyski.pelikan napisał(a): Nie da się negatywnie wpłynąć na coś, czego nie ma.
żeniec napisał(a): Mam problem ze stwierdzeniem, czy coś jest dla kogoś dobre, czy nie, gdy główny zainteresowany nie istnieje
Są różne rodzaje nieistnienia, jakkolwiek głupio by to nie zabrzmiało. Gdy mowa o osobach, które kiedyś istniały, ale już przestały istnieć, albo o czysto potencjalnych (takich, które mogłyby być po połączeniu danego plemnika z daną komórką jajową, przy założeniu że do fuzji jednak nie dojdzie), to na nie rzeczywiście nie da się wpłynąć w żaden sposób, ani in plus ani in minus. Natomiast w przypadku tytułowego darowania życia chodzi o osoby, których jeszcze nie ma, ale niechybnie będą. Wtedy zasłanianie się nieistnieniem traci sens.

To, że tymczasowo kogoś nie ma nie usprawiedliwia niebrania jego przyszłych interesów pod uwagę. Zakładam, że nie chcielibyście się zdawać na rzut monetą gdyby chodziło o wasze własne potomstwo. Dajmy na to: orzeł - 100 lat życia wysokiej jakości; reszka - tortury od pierwszego dnia po urodzeniu.
Odpowiedz
#26
zefciu:
Nie oczekiwanie niczego w zamian, można interpretować jako przejaw pychy.
Ofiarowuje ten który jest wyżej,a ten który nic nie ma do ofiarowania oceniany jest jako ten, który stoi niżej.
Nic od ciebie nie oczekuję, oznaczać może -  nie masz nic do zaoferowania, kocham cię z obowiązku i dlatego, że tak przystoi.
"Tylu namnożyło się proroków wołających na puszczy, aż się puszcza nimi zaludniła."- K. Irzykowski.
Odpowiedz
#27
Stoik napisał(a): Natomiast w przypadku tytułowego darowania życia chodzi o osoby, których jeszcze nie ma, ale niechybnie będą. Wtedy zasłanianie się nieistnieniem traci sens.

To, że tymczasowo kogoś nie ma nie usprawiedliwia niebrania jego przyszłych interesów pod uwagę. Zakładam, że nie chcielibyście się zdawać na rzut monetą gdyby chodziło o wasze własne potomstwo. Dajmy na to: orzeł - 100 lat życia wysokiej jakości; reszka - tortury od pierwszego dnia po urodzeniu.
No, ale autor rozpatrywał "dobroć" powoływania do istnienia samego w sobie, bez względu na to jakie to życie potem będzie. Co to znaczy, że odmawiamy komuś istnienia dla jego dobra? Odpowiedziałbym coś w stylu: gdyby ta osoba zaistniała, to jej życie byłoby dla niej nieznośne. Ale autor stwierdza argumentuje, że może złe jest już samo zmuszenie kogoś do posiadania interesów (potrzeb), a bez tych interesów (potrzeb) może istnieć by nie chciała (no pewnie nie, bo by nie miała potrzeb Duży uśmiech), ale nie ma jak zapytać, póki ich nie ma.

Autor odrzuca zatem ewaluację dla osoby istniejącej (choćby hipotetycznie), bo już jest "wrobiona" w istnienie, a w pozostałych przypadkach nie wiadomo czym to jej dobro miałoby być, skoro nie możemy się kierować jej potencjalnymi interesami. Nie zasłaniam się nieistnieniem, po prostu nic więcej po założeniach towarzyskiego.pelikana nie zostaje.

EDIT: coś skreśliłem, dodałem podkreślone.
Odpowiedz
#28
Rodica napisał(a): Nie oczekiwanie niczego w zamian, można interpretować jako przejaw pychy.
Można. Przy odrobinie złej woli wszystko można zinterpretować negatywnie.
Cytat:Ofiarowuje ten który jest wyżej,a ten który nic nie ma do ofiarowania oceniany jest jako ten, który stoi niżej.
To zależy od kontekstu. Np. w relacjach senior-wasal to wasal ofiarowuje, a senior przyjmuje.
Cytat:Nic od ciebie nie oczekuję, oznaczać może -  nie masz nic do zaoferowania, kocham cię z obowiązku i dlatego, że tak przystoi.
A może też znaczyć „kocham CIę po prostu”.
Przybądź i bądź, bez zarzutu
Tak dla Tutsi, jak dla Hutu
Odpowiedz
#29
Kolejna inkarnacja krystkona? Posiadanie, potrzeby, generowanie, wartośc to slowa-klucze
I hear the roar of big machine
Two worlds and in between
Hot metal and methedrine
I hear empire down


Odpowiedz
#30
zefciu:
Cytat:a senior przyjmuje.
Chyba bierze, a to jest różnica.

Cytat:A może też znaczyć „kocham CIę po prostu”.
To jest pusty frazes.
Kochać kogoś oznacza chcieć ofiarować mu siebie, zainteresowanie, swój czas, swoje zasoby wszelakie.
Gdyby każdy kochał każdego wszyscy żyliby w ubóstwie.

Dragula:
Cytat:Kolejna inkarnacja krystkona? Posiadanie, potrzeby, generowanie, wartośc to slowa-klucze
Twój prymitywizm mentalny jest powalający. Jesteś tak mało intrygujący, że musisz się lansować na Krystkonie?
"Tylu namnożyło się proroków wołających na puszczy, aż się puszcza nimi zaludniła."- K. Irzykowski.
Odpowiedz
#31
żeniec napisał(a):  Zawsze taki delikwent, gdy stwierdzi, że lepiej jest nie żyć, niż żyć, lub dojdzie do wniosku towarzyskiego.pelikana, że został oszukany wpojoną potrzebą życia, może się przy odrobinie wysiłku się bezboleśnie zabić. Albo i boleśnie, bo cóż to za różnica, gdy to sama egzystencja tak mocno doskwiera?

Nie może się bezboleśnie zabić, bo ma wrodzony instynkt samozachowawczy. Samobójstwo jest zawsze aktem bolesnym i tak naprawdę "opłaca" się tylko wtedy, kiedy egzystencja jest nie do zniesienia. Czyli prawie nigdy.

Życie to sytuacja bez dobrego wyjścia.
Bóg mnie opuścił

Bóg mnie opuścił
Nie wierzę we własną modlitwę
Ciało stało się słowem
I zamieszkało u Boga

t.p. 9.5.2019
Odpowiedz
#32
Widzę że pani Pelikan jest fatalistką. To tak jak ja. Podzielam twoje postrzeganie życia

Żeniec, dlatego osobiście szanuję samobójców. Instynkt przetrwania to twardy skur***el. Trzeba mieć mnóstwo odwagi żeby go przezwyciężyć. Sam często myślałem o samobóju. Ale nie mam na tyle odwagi by od słów przejść do czynów. Ja tak to widzę i nie będę zmyślał że jest inaczej

Pamiętam jednego kolesia który jest wierzący. I pytał się czy jak wynajmie kogoś żeby go zabił to czy to będzie się liczyło jako samobójstwo... Gość nie chciał trafić tam gdzie idą samobójcy. Dziwna historia ale prawdziwa
Odpowiedz
#33
towarzyski.pelikan napisał(a): Nie może się bezboleśnie zabić, bo ma wrodzony instynkt samozachowawczy. Samobójstwo jest zawsze aktem bolesnym i tak naprawdę "opłaca" się tylko wtedy, kiedy egzystencja jest nie do zniesienia. Czyli prawie nigdy.

Życie to sytuacja bez dobrego wyjścia.
To, co piszesz, jest puste poznawczo. Z jednej strony nie możemy wierzyć na słowo żyjącym, ponieważ są poznawczo obciążeni egzystencją, a z drugiej strony nieistniejący dają raczej słabe świadectwo. Twoja definicja "dobrego wyjścia" do nikogo się nie odnosi.

Quinque napisał(a): Żeniec, dlatego osobiście szanuję samobójców. Instynkt przetrwania to twardy skur***el. Trzeba mieć mnóstwo odwagi żeby go przezwyciężyć. Sam często myślałem o samobóju. Ale nie mam na tyle odwagi by od słów przejść do czynów. Ja tak to widzę i nie będę zmyślał że jest inaczej

Pamiętam jednego kolesia który jest wierzący. I pytał się czy jak wynajmie kogoś żeby go zabił to czy to będzie się liczyło jako samobójstwo... Gość nie chciał trafić tam gdzie idą samobójcy. Dziwna historia ale prawdziwa
Nie wiem, czy bym nazwał to szacunkiem. Dla mnie jest to raczej smutne i tragiczne. Jak spojrzymy na powody samobójstw w krajach "I świata", albo nawet i II, to są one dosyć śmieszne, porównując losy takiego samobójcy do losów kogoś, kto miał nieszczęście urodzić się w miejscu, w którym ma obiektywnie gorzej, a jednak samobójstwa nie popełnia. Można by to nazwać poetycko brakiem szacunku do życia. Nie przeczę, że samobójców spotykają tragedie, ale to już był ich umysł, który wyolbrzymił te tragedie do rozmiarów, które pchnęły do targnięcia się na własne życie.
Odpowiedz
#34
żeniec napisał(a): Nie wiem, czy bym nazwał to szacunkiem. Dla mnie jest to raczej smutne i tragiczne. Jak spojrzymy na powody samobójstw w krajach "I świata", albo nawet i II, to są one dosyć śmieszne,
Śmieszne powody samobójstw w krajach rozwiniętych? Depresja, zaburzenia osobowości czy uzależnienia to raczej śmieszne nie są.
Odpowiedz
#35
Osiris napisał(a): Śmieszne powody samobójstw w krajach rozwiniętych? Depresja, zaburzenia osobowości czy uzależnienia to raczej śmieszne nie są.
Są śmieszne z punktu widzenia o wiele bardziej podstawowych problemów, z którymi tamci się borykają.
Odpowiedz
#36
żeniec napisał(a):
Osiris napisał(a): Śmieszne powody samobójstw w krajach rozwiniętych? Depresja, zaburzenia osobowości czy uzależnienia to raczej śmieszne nie są.
Są śmieszne z punktu widzenia o wiele bardziej podstawowych problemów, z którymi tamci się borykają.
Mieszkańcy dzisiejszego tzw. Trzeciego Świata często żyją w lepszych warunkach niż zamożni mieszkańcy czasów średniowiecza. A gdyby trudne warunki i bieda były przyczynami samobójstw to homo sapiens wyginąłby sto tysięcy lat temu.
Odpowiedz
#37
żeniec napisał(a): To, co piszesz, jest puste poznawczo. Z jednej strony nie możemy wierzyć na słowo żyjącym, ponieważ są poznawczo obciążeni egzystencją, a z drugiej strony nieistniejący dają raczej słabe świadectwo. Twoja definicja "dobrego wyjścia" do nikogo się nie odnosi.

Najlepiej w tym względzie zaufać samobójcom niedoszłym.

„Obsesja samobójstwa to właściwość człowieka niezdolnego już ani do życia, ani do śmierci, i którego uwaga nigdy nie odrywa się od tej podwójnej niemożności". E. Cioran


Cytat:Można by to nazwać poetycko brakiem szacunku do życia. 

A dlaczego życie miałoby zasługiwać na szacunek?
Bóg mnie opuścił

Bóg mnie opuścił
Nie wierzę we własną modlitwę
Ciało stało się słowem
I zamieszkało u Boga

t.p. 9.5.2019
Odpowiedz
#38
towarzyski.pelikan napisał(a): Najlepiej w tym względzie zaufać samobójcom niedoszłym.

„Obsesja samobójstwa to właściwość człowieka niezdolnego już ani do życia, ani do śmierci, i którego uwaga nigdy nie odrywa się od tej podwójnej niemożności". E. Cioran
Zatem stosujesz podwójny standard. Nie dopuszczasz świadectwa tych, co jednak życie lubią, ale tych, dla których już jest nieznośne - tak. Bądźże konsekwentny.

towarzyski.pelikan napisał(a): A dlaczego życie miałoby zasługiwać na szacunek?
Mógłbym podać kilka argumentów, ale nie przekonają one nihilisty. Prawie na nic nie ma takiego master argumentu, co nie znaczy, że to akurat nihiliści mają akurat rację.
Odpowiedz
#39
żeniec napisał(a): Zatem stosujesz podwójny standard. Nie dopuszczasz świadectwa tych, co jednak życie lubią, ale tych, dla których już jest nieznośne - tak. Bądźże konsekwentny.


Mógłbym podać kilka argumentów, ale nie przekonają one nihilisty. Prawie na nic nie ma takiego master argumentu, co nie znaczy, że to akurat nihiliści mają akurat rację.

1. Gdyby wszyscy lubili życie, to by ten wątek nigdy nie powstał. Problem z ogólnie przyjętą narracją, że życie jest fajne, rozmnażanie jest ok, a samobójstwa są be to tak naprawdę problem dotyczący małej garstki ludzi. Jednak potencjalny rodzic, decydując się na potomstwo, musi wziąć pod uwagę, że akurat jego dziecko będzie nieszczęśnikiem o myślach samobójczych. Zdaje się, że chyba żaden rodzic takiej refleksji się nie oddaje. A może powinien?

2. Możesz spróbować podać.
Bóg mnie opuścił

Bóg mnie opuścił
Nie wierzę we własną modlitwę
Ciało stało się słowem
I zamieszkało u Boga

t.p. 9.5.2019
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości