Ankieta: Czy słuszne było skazanie na śmierć Sokratesa?
Nie posiadasz uprawnień, aby oddać głos w tej ankiecie.
Nie
66.67%
2 66.67%
Tak
33.33%
1 33.33%
Nie wiem.
0%
0 0%
Razem 3 głosów 100%
*) odpowiedź wybrana przez Ciebie [Wyniki ankiety]

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Przyczyna śmierci Sokratesa
#1
Jak ogólnie wiadomo dyletanci wywarli presję na władzach i jako przyczynę zabicia Sokratesa uznali:
" że psuje młodzież. " 
Właściwie poniósł on śmierć - jak to widzę , za "grzech  ateizmu". Współcześnie mógłby ponieść taką śmierć każdy apostata w Arabii Saudyjskiej...

Rozpatrzmy jego linie obrony - Sokrates do oskarżycieli :
" pokażcie mi chociaż jedną osobę , która zdemoralizowałem  i co w ogóle rozumiecie pod pojęciem demoralizacji? "
 
Odpowiedzieli : " nauczasz , że Boga i Bogów nie ma "

Odpowiedział; " tak, ponieważ nie ma Boga ani Bogów Cóż na to poradzę ? Nie odpowiadam za to. Jeśli Bóg nie istnieje , to kto demoralizuje młodzież wy czy ja? Ja po prostu mówię prawdę. Uważacie , że prawda może zdemoralizować umysły młodych ludzi?

Zakładam, że większość - jak nie każdy- jest świadomy tego wydarzenia.
Dlatego zapytam: czy słusznie poniósł on śmierć?  Odpowiedź uzasadnij.
Odpowiedz
#2
Antyteista napisał(a): Odpowiedział; " tak, ponieważ nie ma Boga ani Bogów Cóż na to poradzę ? "

Zakładam, że większość - jak nie każdy- jest świadomy tego wydarzenia.

Ja nie jestem świadomy. Jakie jest źródło informacji, że rzeczywiście tak powiedział?
Odpowiedz
#3
ZaKotem napisał(a):
Antyteista napisał(a): Odpowiedział; " tak, ponieważ nie ma Boga ani Bogów Cóż na to poradzę ? "

Zakładam, że większość - jak nie każdy- jest świadomy tego wydarzenia.

Ja nie jestem świadomy. Jakie jest źródło informacji, że rzeczywiście tak powiedział?

"Obrona Sokratesa". Platon.  Myślałem , że wszyscy o tym wiedzieli....a jedynie problemy wynikają z uzasadnieniem własnego merytorycznego stanowiska.
Odpowiedz
#4
Chyba sam to wymyśliłeś, bo w tekście nie znajduję

Cytat:Mimo to powiedz nam, Meletosie, jak ty mówisz, że ja psuję młodych. Oczywiście, wedle skargi, którąś wniósł na piśmie, to uczę ich nie wierzyć w bogów, w których państwo wierzy, tylko w inne duchy nowe. Czyż nie taka, powiadasz, jest treść mojej nauki gorszącej?
— Otóż bardzo stanowczo to stwierdzam.
— Ależ na bogów, na tych samych, o których teraz mowa, Meletosie, powiedzże jeszcze jaśniej i mnie, i tym obywatelom tutaj, bo ja nie mogę wyrozumieć, czy twoim zdaniem ja uczę wierzyć, że są jacyś bogowie, i sam przecież w bogów wierzę, a nie jestem kompletnym ateistą i nie w tym moja zbrodnia, chociaż nie w tych, których państwo uznaje, ale w innych, i o to mnie właśnie oskarżasz, że w innych; czy też, twoim zdaniem, ja w ogóle w bogów nie wierzę i drugich tego nauczam?
— To mówię, że ty w ogóle w bogów nie wierzysz.
— Przedziwny Meletosie! Na co ty takie rzeczy mówisz? Więc ani Heliosa, ani Seleny za bogów nie uważam, tak jak inni ludzie?
— Na Zeusa, sędziowie, tak. Bo on mówi, że słońce to kamień, a księżyc to ziemia.
— Kochany Meletosie! Tobie się zdaje, że ty Anaksagorasa skarżysz? Za kogo ty masz tych obywateli? Myślisz, że oni książek nie czytają, nie wiedzą, że to w pismach Anaksagorasa z Kladzomenów pełno takich zdań. I tak naprawdę i młodzi ludzie ode mnie się dopiero uczą takich rzeczy, które można nieraz, jeśli drogo, to za całą drachmę w teatrze kupić i śmiać się z Sokratesa, gdyby udawał, że to jego pomysły - inna rzecz, że i tak głupie. Nie, na Zeusa, to ja, twoim zdaniem, tak ani w jednego boga nie wierzę.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#5
Cytowałem to. Dlatego na pewno jest to w dialogach Platona. ( Najprawdopodobniej; Obrona Sokratesa)
Po cóż miałbym to zmyślać?
Zresztą , nie chodzi o wiarygodność, czy źródła, ale o konstruktywny dyskurs, którego tu brak- nawet gdyby Obrona Sokratesa ( cała ) była zmyślona, czy przytoczone tu cytaty , to i tak jest to dość interesujący fragment na filozoficzną dysputę. Chyba, że wiarygodność czy przytoczone cytaty ( lub brak wiarygodności ) uniemożliwia Wam uzasadnianie własnych stanowisk? Wtedy to co innego. Jeżeli to jest warunek, to powiedzmy, że sobie to zmyśliłem...a nie zacytowałem.
Odpowiedz
#6
Antyteista napisał(a): Cytowałem to. Dlatego na pewno jest to w dialogach Platona. ( Najprawdopodobniej;  Obrona Sokratesa)
Po cóż miałbym to zmyślać? 

Nie wiem dlaczego. Zacytowałem ci oryginalny tekst, gdzie tak prostackiego zdania nie ma, jest natomiast typowe dla Sokratesa błyskotliwe posługiwanie się majełtyką i elenktyką.

Co do meritum, to należy przypomnieć, że grecko-rzymskie znaczenie pojęcia 'religio' było całkiem różne od dzisiejszego. 
Znaczyło raczej zestaw powinności obywatelskich, które należało spełnić aby być członkiem wspólnoty, w tym oczywiście składanie ofiar i czczenie bóstw państwowych.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#7
Sofeicz napisał(a): Nie wiem dlaczego. Zacytowałem ci oryginalny tekst, gdzie tak prostackiego zdania nie ma, jest natomiast typowe dla Sokratesa błyskotliwe posługiwanie się majełtyką i elenktyką.

Co do meritum, to należy przypomnieć, że grecko-rzymskie znaczenie pojęcia 'religio' było całkiem różne od dzisiejszego. 
Znaczyło raczej zestaw powinności obywatelskich, które należało spełnić aby być członkiem wspólnoty, w tym oczywiście składanie ofiar i czczenie bóstw państwowych.

Dobrze , że zacytowałeś. Oddałem książkę z której to zacytowałem. Tak, wiem o tym, ale Sokrates nic po sobie nie pozostawił, a jedynie Platon, który go reprezentował. Chodzi o to, że Sokrates rzeczywiście posługiwał się tzw. "metodą sokratyczną" , ale nie wiemy ile argumentów przypisywanych Sokratesowi naprawdę od niego pochodziło, a w jakim stopniu Platon uczynił go głosicielem własnych poglądów. Niemniej jasno wynika nawet z zapodanego nawet przeze mnie dialogu  Obrona Sokratesa, że
1 PSUJE MŁODZIEŻ,
2 JEST OSKARŻONY O BEZBOŻNOŚĆ.
Nie ma co do tego żadnych wątpliwości, bo to akt oskarżenia, który skutkował potem  śmiercią.
Dlatego zamiast tracić czas na nieistotne lingwistyczne niuanse lepiej przejść do meritum.
Chyba, że co do treści aktu oskarżenia też masz wątpliwości?
np;
W etyce Sokrates jest zupełnie inaczej rozumiany ,  ( motywy działania ) jak  mógłby być postrzegany w motywach w filozofii. Nie wchodząc w tego eksplikację uważam, że tematem tego wątku nie są niuanse tych dyscyplin, czy niuanse językowe , czy inne kwestie związane z tym wszystkim czego temat nie dotyczy. Tylko rzeczowa argumentacja. Przy czym nie ma tutaj absolutnie żadnego znaczenia , czy akt oskarżenia dotyczy :
bezbożności, ateizmu, skoro zostało to uznane PRZEZ DYLETANTÓW  jako "psucie młodzieży". właśnie.

Po drugie jak możesz poniższe słowa Arystotelesa ( lub Platona) postrzegać za "prostackie" , skoro już to samo zdanie świadczy  o gruntownej znajomości filozofii w związku z odpieraniem przez niego argumentów

 "Odpowiedział; " tak, ponieważ nie ma Boga ani Bogów Cóż na to poradzę ? Nie odpowiadam za to. Jeśli Bóg nie istnieje , to kto demoralizuje młodzież wy czy ja? Ja po prostu mówię prawdę. Uważacie , że prawda może zdemoralizować umysły młodych ludzi? "


Jedynie autentyczny filozof potrafiłby argumentować w ten sposób, ty jedynie wskazałeś na bezrefleksyjną krytykę tego błyskotliwego dialogu, jakże zgodną z filozofią Arystotelesa.
( Metoda majeutyczna, którą sam przytaczasz, na która sam się powołujesz, a jednak znaczenia nie pojmujesz, gdy jest tylko zastosowana )
Uważam, że prostacka, w rzeczywistości jest twoja krytyka tekstu, który jest dla mnie inspiracją. I za tą krytykę jego tekstu przyznaję  -1. Nie dlatego, że się z nią nie zgadzam, ale dlatego że w ogóle nie przekonujesz i w ogóle nie uzasadniasz swej krytyki wobec błyskotliwej argumentacji Sokratesa
Odpowiedz
#8
Pomieszanie z poplątaniem.
Jak mam dyskutować z chochołami, które sam wymyśliłeś, a których nie ma w tekście?
Musisz dochowywać większej staranności w prezentacji punktu odniesienia.
Bo idziemy w kierunku "jedna pani drugiej pani".
Ode mnie też zaliczasz -1 Uśmiech
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#9
Sofeicz napisał(a): Pomieszanie z poplątaniem.
Jak mam dyskutować z chochołami, które sam wymyśliłeś, a których nie ma w tekście?
Musisz dochowywać większej staranności w prezentacji punktu odniesienia.
Bo idziemy w kierunku "jedna pani drugiej pani".
Ode mnie też zaliczasz -1 Uśmiech

Udowodniłeś, że nie rozróżniasz tekstów dialektyki Sokratesa, gdy jest zacytowana. Co prawda powołujesz się na nią, przytaczasz ją , ale gdy jest stosowana jest "prostacka."  Mógłbym uczynić starania i poświęcić czas na odnalezienie tego dialogu, ale widzę, że nie zmienia to nic, tym bardziej więc tego nie zrobię. Po co?
Ponieważ nie rozpoznałeś go, a jedynie skrytykowałeś. To podwójny błąd.
Dziękuję za przypisywanie tego dialogu mnie. Byłby to komplement... gdybym był autorem.
(Pewnie  mógłbym robić takie rzeczy , bo to trudne nie jest )
Po trzecie , nie za bardzo rozumiem, po co tobie źródło, skoro i tak nie potrafisz się wypowiedzieć i uzasadnić w jasnym i precyzyjnym dialogu - gdzie tekst został już przeze mnie zacytowany?  ( Nic więcej nie jest tutaj istotne.)
Nie idziemy w kierunku jedna pani...udajesz że coś rozumiesz, a po chwili  ja widzę, że tak nie jest.
Po czwarte przyjmijmy, że to ja jestem autorem- skoro to ma takie ogromne znaczenie. Przyjmijmy że są to chochoły.
W tym wariancie , (jak i w pierwszym ) rozmowa jest czysto teoretyczna. Jednak uzasadnienie co do MOJEGO  pytania nikt za nikogo nie napisze.To chyba zrozumiałe? Ponieważ ja mogę inaczej postrzegać i mieć inne przekonania w sprawach filozoficznych lub moralnych.
Zostałeś wypunktowany. Przykro mi... Smutny  Sam się poddałeś.
PS
To zdumiewające, gdyż temat uważam, za mało skomplikowany, ( oraz samą odpowiedź na sondę).
Wcale nie żartuję, tematykę uważam za łatwą do właściwego zdiagnozowania i wyboru odpowiedzi.
Odpowiedz
#10
Umówmy się - dałeś ciała cytując (pewnie ze swojej zawodnej pamięci) coś, czego Sokrates/Platon nie wypowiedział.
Więcej, coś co zmienia diametralnie sens jego linii obrony.
Bo nawet sześciolatek rozróżni stanowcze zdanie "Sorry, bogów nie ma" od całej złożonej myśli, że skoro istnieją boskie atrybuty, to istnieją boskie podmioty.
To tak, jakbym zagaił, że Marks powiedział "Czy się stoi, czy się leży, dwa tysiące się należy"  i obraził się na krytykę źródeł.

Kiepsko wróżę rozwojowi dyskusji w twoich wątkach, bo robisz wszystko, żeby do niej zniechęcić.
Sorry AT.

A już minusowanie interlokutorów za wytknięcie ci nieuctwa, to już zupełna aberracja.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#11
Sofeicz napisał(a): Umówmy się - dałeś ciała cytując (pewnie ze swojej zawodnej pamięci) coś, czego Sokrates/Platon nie wypowiedział.
Więcej, coś co zmienia diametralnie sens jego linii obrony.
Bo nawet sześciolatek rozróżni stanowcze zdanie "Sorry, bogów nie ma" od całej złożonej myśli, że skoro istnieją boskie atrybuty, to istnieją boskie podmioty.
Kiepsko wróżę rozwojowi dyskusji w twoich wątkach, bo robisz wszystko, żeby do niej zniechęcić.
Sorry AT.
A już minusowanie interlokutorów za wytknięcie ci nieuctwa, to już zupełna aberracja.

Nie cytowałem z pamięci tylko książki, więc błąd wykluczam - NIE MOŻE BYĆ MOWY O BŁĘDACH. Jak znajdę , to zapodam źródło. Strzelałem, bo W Obronie Sokratesa wydawało mnie się najbardziej prawdopodobne, ale jeżeli tam się nie znajduje, to znajduje się w dialogach Platona. Jeżeli nie byłoby tego tam, to musi być w innych pismach, które dotyczą Sokratesa, a w zasadzie jego obrony. Teraz nie mam możliwości tego zweryfikować i nie zakładam, że te słowa nie występują, skoro cytowałem linie obrony Sokratesa, którym się zasugerowałem, jako dobry temat do rozprawy.



Cytat:"Sorry, bogów nie ma" od całej złożonej myśli, że skoro istnieją boskie atrybuty, to istnieją boskie podmioty.

Co do tego cytatu , to jak możesz rozróżnić czy był to pogląd Platona czy Sokratesa?
Skoro : " ale nie wiemy ile argumentów przypisywanych Sokratesowi naprawdę od niego pochodziło, a w jakim stopniu Platon uczynił go głosicielem własnych poglądów. "
- Wiemy tylko że Platon był uczniem Sokratesa?
Po drugie: skąd pewność że Sokrates był / nie był ateistą, skoro znamy go jedynie z pism Platona?
Skąd pewność , że tak powiedział lub nie - w ogóle, - jeśli chodzi  o takie przeakcentowanie wiarygodności?
Ja znalazłem taki dialog i  go wykorzystałem, a wy zamiast ocenić słuszność jego argumentacji ( choćby w zacytowanym dialogu) zatrzymałeś i zatrzymaliście się w miejscu przez co temat zablokowałeś , spychając go na boczne tory. A skąd wiesz, że nie znajdę źródła? Ja poszukam.


Cytat:To tak, jakbym zagaił, że Marks powiedział "Czy się stoi, czy się leży, dwa tysiące się należy"  i obraził się na krytykę źródeł.

Porównanie nie na miejscu! Po co miałbym się obrażać na jakiekolwiek źródło, skoro wcześniej sam pochwaliłem Ciebie słowami : " Dobrze , że zacytowałeś."

Sofeicz napisał(a): Kiepsko wróżę rozwojowi dyskusji w twoich wątkach, bo robisz wszystko, żeby do niej zniechęcić.
Sorry AT.

No tak, bo oczekujesz przecież wysokiego poziomu argumentów. Problem leży w tym, że po zacytowaniu dialogu, nie argumentujesz w meritum w ogóle.( a tekst jest wklejony) Zamiast tego marnujesz czas na śledztwo o źródło, którego nie możesz zweryfikować. Tak zostałeś tym pochłonięty. Ja natomiast mogę sobie przypomnieć z jakiej  to książki cytowałem. I jeżeli okaże się, że nie ma tego w Obronie Sokratesa, to sam to napisze, jak znajdę w której z dwóch książek jest  o tym mowa, bo pamiętam jakimi książkami się zajmowałem.

Ja znalazłem fragment, dłuższy, w związku z linią obrony Sokratesa, ale nie zapisałem z jakiej książki pochodzi. ( 2 książki są równie prawdopodobne ) Mogę jedynie na priv przepisać.
Twoja winą jest , że zamiast zając się meritum naciskałeś jednie na źródło, przypisując winę mnie ,że zmyślam oraz jakoby ja zniechęcam do rozmowy. Absolutnie nie zgadzam się z tym nonsensem. Przeciwnie - ślepy zauważy że ja zachęcałem ( od pierwszego komentarza ) i dalej zachęcam, choćby poniższymi pytaniami:

Za co właściwie Sokrates został skazany na śmierć przez ateńczyków ?
Jak oceniasz Stanowisko Sokratesa ( według własnych źródeł)?
Czy został skazany słusznie? Odpowiedź uzasadnij.

Widzisz? Istotą forum jest dyskutowanie , a nie podawanie źródeł. Można dyskutować ( jak wyżej w pytaniach) bez podania źródeł, a bardzo sensownie, ale nie możne forum funkcjonować bez dyskutowania.
Odpowiedz
#12
Lol. Ale człowiek potrafi się rozpisać i namęczyć byle by tylko nie przyznać się do pomyłki. Przecież to żaden powód do wstydu, każdemu się to może zdarzyć...
Odpowiedz
#13
lumberjack napisał(a): Lol. Ale człowiek potrafi się rozpisać i namęczyć byle by tylko nie przyznać się do pomyłki. Przecież to żaden powód do wstydu, każdemu się to może zdarzyć...

No dobra, ale po co w kółko o tym pisać?
Idąc waszym tokiem rozumowania musiałbym wkleić zacytowany tekst: po czym zadać pytanie;
Czy aby na pewno są to słowa Sokratesa, a nie Platona, który go reprezentował?  To się nazywa przeakcentowanie wiarygodności. - Tego nie wie, ponieważ tego nikt nie może stwierdzić , ponad wszelką wątpliwość.
Po czym musiałbym z przykrością ( udawaną lub nie) stwierdzić, że nie mogę o tym rozmawiać, ponieważ nie można rozmawiać o czymś, co do którego treści ( bliżej określonego ) autora nie jest się pewnym.
A po co mam się przyznawać do pomyłki lub zmyśleń ? Każdy może sobie przeczytać dialogi Platona i samemu sprawdzić , czy cytowany dialog występuje w pismach Platona czy też nie. ( Bądź w innych pismach które dokładnie o tym traktują. )

No , ale jak kwestia wiarygodności źródła jest jedynym kryterium rozmowy,  to dlaczego wątek nie zostanie usunięty? Przecież ja mógłbym was o wiele łatwiej wypunktować , gdybym miał do tego pociąg. A jedynie wskazuję, o czym piszecie, uparcie odżegnując się od tematu- jak tylko potraficie.
Twoja uwaga o tym świadczy, ale notabene , że ja nie czuję się zawstydzony. Jak mam czuć zawstydzony, skoro przytaczam konkretne cytaty i piszę jak jest i pytam konkretnie ? I kto teraz jest wiarygodniejszy?
Jedyną waszą rolą było sprowadzenie rozmowy do pytań o źródło.
( Nie tylko w tym wątku i kto zniechęca do rozmowy? ) Zobaczcie sobie tok waszej argumentacji. Po czym przypisanie mi absurdalnego argumentu; że zniechęcam do rozmowy, co jest nawet dość zabawne. No bo jak mogę kogokolwiek zniechęcić przez pytania, które odnoszą się do konkretnego i zacytowanego dialogu? W rzeczywistości, jeżeli już, to zniechęcają się osoby same-  które przeakcentowują wiarygodność źródła ( których sami nie są w stanie udowodnić , co do poglądów autora Jeśli chodzi o ścisłość ).

Nie wiem co by na to powiedział ( apologetyk i polemista ) Patres Tertulian Duży uśmiech
Odpowiedz
#14
ZaKotem napisał(a): No dobra, ale po co w kółko o tym pisać?
Idąc waszym tokiem rozumowania musiałbym wkleić zacytowany tekst: po czym zadać pytanie;
Czy aby na pewno są to słowa Sokratesa, a nie Platona, który go reprezentował? 
Nie są to słowa ani Sokratesa, ani Platona, tylko Antyteisty.
Cytat:To się nazywa przeakcentowanie wiarygodności. - Tego nie wie, ponieważ tego nikt nie może stwierdzić , ponad wszelka wątpliwość.
Po czym musiałbym stwierdzić, że nie mogę o tym rozmawiać, ponieważ nie można rozmawiać o czymś, co do którego treści ( bliżej określonego ) autora nie jest się pewnym.
Oczywiście, że można. Można napisać "Gdzieś, kiedyś czytałem, że coś takiego ktoś napisał o Sokratesie, ale nie pamiętam, kto" i byłoby w porządku. Ty jednak wciąż idziesz w zaparte, że to Platon.
Cytat:A po co mam się przyznawać do pomyłki lub zmyśleń ?
Żeby ludzie nie mieli cię za durnia i chcieli z tobą gadać?
Cytat:Każdy może sobie przeczytać dialogi Platona i samemu sprawdzić , czy cytowany dialog występuje w pismach Platona czy też nie. ( Bądź w innych pismach które o tym traktują. )
Platon tego nie napisał, natomiast chyba nie spodziewasz się, że ktoś przeczyta wszystkie książki i artykuły, które traktowały o obronie Sokratesa, tylko po to, żeby to sprawdzić.
Cytat:Przecież ja mógłbym was o wiele łatwiej wypunktować , gdybym miał do tego pociąg.
Olaboga, ale mamy szczęście, że nie masz.
Odpowiedz
#15
Antyteista:
Dalej zniechęcasz. To, co powinieneś (to, co słuszne), to sięgnąć do cytowanej książki i wskazać dokładne źródło cytatu - tytuł, wydanie, strona, tłumacz. Albo odszczekać i przytoczyć właściwy cytat. Winno zająć mniej czasu niż bezproduktywne tłumaczenie, że nie zniechęcasz. Obecnie leżysz Pan i robisz pod siebie.
Odpowiedz
#16
Christoff napisał(a): Antyteista:
Dalej zniechęcasz. To, co powinieneś (to, co słuszne), to sięgnąć do cytowanej książki i wskazać dokładne źródło cytatu - tytuł, wydanie, strona, tłumacz. Albo odszczekać i przytoczyć właściwy cytat. Winno zająć mniej czasu niż bezproduktywne tłumaczenie, że nie zniechęcasz. Obecnie leżysz Pan i robisz pod siebie.

A to ciekawe, bo im skuteczniej zniechęcam, tym powstaje więcej komentarzy?
( Negatywnych, ale i z ofertami pomocy- czyli pozytywnych, które nijak mają się z definicja zniechęcenia do konwersacji)
- Gdybym to zrobił, dałbym dowód , że tego nie wymyśliłem. Byłoby to słuszne, jedynie pod tym wąskim kątem własnej obrony, aczkolwiek nie mogę tego zrobić z dwóch istotniejszych powodów.
Pierwszy : nikt nie zapamiętuje stron , gdzie co jest napisane tudzież cytowane- ponieważ byłoby to równorzędne z pamiętaniem treści całej książki.  ( Co innego , gdybym miał te eksplikacje zapisane.) 
Drugim powodem jest fakt, iż : nie chce. Motyw zniechęcania wydaje się bardziej atrakcyjny, w związku z samym uwiarygodnieniem - choć jest to niesłuszne.
( Za dużo wiedzy nie łykaj, bo rozwalisz inny wątek -definiując to co słuszne  z definicja z tym co dobre) Oczko

Innymi słowy ; nie zależy mi , na własnej obronie, na tyle , aby podawać książki , które czytam, wole już przyjąć na bary argument nieuctwa z pokorą ( który bardzo mnie odpowiada).
Nawiasem Twoje rozwiązanie kolego odrzuciłem wcześniej.
Podobasz mnie się w związku z czym mogę uczynić pewien wyjątek i podać Tobie źródło , gdzie ten cytat się znajduję ( na priv) Przecież zasłużyłeś. Oczko  za tyle dobrej woli....zaraz to zrobię.
Odpowiedz
#17
ZaKotem napisał(a): Platon tego nie napisał, natomiast chyba nie spodziewasz się,  że ktoś przeczyta wszystkie książki i artykuły, które traktowały o obronie Sokratesa, tylko po to, żeby to sprawdzić.
Cytat:Przecież ja mógłbym was o wiele łatwiej wypunktować , gdybym miał do tego pociąg.
Olaboga, ale mamy szczęście, że nie masz.

Spodziewam , się , że większość, nie wie, że Sokrates nic po sobie nie pozostawił, ponieważ nic nie napisał.
Niech czytają, bo to  im się w życiu przyda...i nie tylko to.

No czasem mam jak ktoś mnie podpadnie. Wtedy takiego delikwenta mogę wypunktować jako teolog, filozof, etyk, religioznawca. Więc nie podskakuj....bo zaczniesz się jąkać, chyba, że chciałbyś bardzo się ze mną spróbować?
Czujesz się na siłach? Jakoś w tym wątku tego nie pokazałeś? A tak emfatycznie uzasadniasz, aż dostaje wiatrów...
Odpowiedz
#18
Antyteista napisał(a): Nie cytowałem z pamięci tylko książki, więc błąd wykluczam - NIE MOŻE BYĆ MOWY O BŁĘDACH. Jak znajdę , to zapodam źródło.

Nie wysilaj się.
Rzeczone pozycje są w domenie publicznej i każdy może sobie je wyguglać.
Niestety (dla ciebie) nic takiego nie wyskakuje.

Bądź facetem i weź to na klatę. W końcu, jak stwierdził Lumber, każdy bywa omylny.
Sprostuj swoją zajawkę, to pogadamy.
A nas Łódź urzekła szara - łódzki kurz i dym.
Odpowiedz
#19
Antyteista napisał(a): No czasem mam jak ktoś mnie podpadnie. Wtedy takiego delikwenta mogę wypunktować jako teolog, filozof, etyk, religioznawca. Więc nie podskakuj....bo zaczniesz się jąkać, chyba, że chciałbyś bardzo się ze mną spróbować?
Czujesz się na siłach? Jakoś w tym wątku tego nie pokazałeś? A tak emfatycznie uzasadniasz, aż dostaje wiatrów...

Oj, chłopie, porządne wezwanie do walki powinno zawierać przynajmniej jedno "kurwa" na zdanie. Forma wypowiedzi powinna współgrać z treścią, inaczej to w ogóle nie brzmi poważnie.
Odpowiedz
#20
Sofeicz napisał(a):
Antyteista napisał(a): Nie cytowałem z pamięci tylko książki, więc błąd wykluczam - NIE MOŻE BYĆ MOWY O BŁĘDACH. Jak znajdę , to zapodam źródło.

Nie wysilaj się.
Rzeczone pozycje są w domenie publicznej i każdy może sobie je wyguglać.
Niestety (dla ciebie) nic takiego nie wyskakuje.

Bądź facetem i weź to na klatę. W końcu, jak stwierdził Lumber, każdy bywa omylny.
Sprostuj swoją zajawkę, to pogadamy.

Omylny, albo i doskonały.. Mam wrażenie, jakbyśmy nieco odbiegli od tematu głównego, ale może to tylko mój eternalizm? W tekście Obrona Sokratesa ponad wszelka wątpliwość tego nie ma, bo  szukałem. Nie występuje w tym dialogu Meletos, zamiast tego jest ogólnikowa strona ; "oskarżyciele" - jak zacytowałem. To istotny szczegół, może pomóc. A sam dialog, bardzo bardzo ciekawy....wkleiłem tylko część.

I o czym teraz będziemy rozmawiać?
Z zacytowanego dialogu nie wynika nawet , że Sokrates był ateistą. Ale ja bym sie tym dialogiem tak nie sugerował, w ogóle. Z drugiej strony nawet gdybym coś tutaj znalazł, to przecież nie można Sokratesowi odmówić powiedzmy
" zmiany poglądu".  Tak iż w jednym dialogu jest wierzący w drugim sprzeciwiający się wiary w boga.

ZaKotem napisał(a): Oj, chłopie, porządne wezwanie do walki powinno zawierać przynajmniej jedno "kurwa" na zdanie. Forma wypowiedzi powinna współgrać z treścią, inaczej to w ogóle nie brzmi poważnie.
 

Mam zbyt miękkie serce i nie lubię kopać leżących Uśmiech
Nawiasem, po przemyśleniu ten wątek zostanie usunięty. Zamiast niego powstanie podobny. Różnice w dialogach są nie do pogodzenia , a szkoda. Niestety trzeba zacząć inaczej, od nowa.  Później to zrobię, bo temat może być ciekawy pod wieloma aspektami...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości