Ankieta: Czy słuszne było skazanie na śmierć Sokratesa?
Nie posiadasz uprawnień, aby oddać głos w tej ankiecie.
Nie
66.67%
2 66.67%
Tak
33.33%
1 33.33%
Nie wiem.
0%
0 0%
Razem 3 głosów 100%
*) odpowiedź wybrana przez Ciebie [Wyniki ankiety]

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Przyczyna śmierci Sokratesa
#21
Antyteista napisał(a): Nie cytowałem z pamięci tylko książki, więc błąd wykluczam - NIE MOŻE BYĆ MOWY O BŁĘDACH. Jak znajdę , to zapodam źródło. Strzelałem, bo W Obronie Sokratesa wydawało mnie się najbardziej prawdopodobne, ale jeżeli tam się nie znajduje, to znajduje się w dialogach Platona. Jeżeli nie byłoby tego tam, to musi być w innych pismach, które dotyczą Sokratesa, a w zasadzie jego obrony. Teraz nie mam możliwości tego zweryfikować i nie zakładam, że te słowa nie występują, skoro cytowałem linie obrony Sokratesa, którym się zasugerowałem, jako dobry temat do rozprawy.

Jak widać, nawet strzelać nie potrafisz, co w zasadzie nie było zbyt trudne do przewidzenia...a próba "anihilacji" własnej glupoty wykazanej w tymże wątku jest naprawdę zabawna.
Owszem, istnieje utwór literacki, w którym to Sokratesik i jego "banda" rzeczywiście robią za ateistów - bluźniących bogom. Są to oczywiście "Chmury" Arystofanesa, tyle, że jak mnie pamięć nie myli, nie ma tam procesu, a Sokratesik i jego uczniowie mają dostać zasłużone zdrowe lanie od niedoszłego ucznia.

Co deprawacji młodzieży - naprawdę polecam lekturę Arystofanesa, ale taką dogłębną: zwrócenie uwagi na rury: dwu oraz wielkie rury na przykład. Właściwy kontekst tego "psucia" powinien być jasny. Duży uśmiech

W ankiecie zaznaczyłem ks jako karę zasłużoną.
Allahu akbar Duży uśmiech
Marcin Basiński
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Keep calm and blame Russia
Odpowiedz
#22
Jak mam tylko takie kontrolne pytanie. Określenie ateizmu w czasach Starożytnych nie było czasem rozumiane całkowicie inaczej niż teraz? A bylo rozumiane jako wyznawanie innych bogów? Czy jakoś tak. Ja nie wiem dokładnie. Dla tego chciałbym się dowiedzieć
Odpowiedz
#23
Quinque napisał(a): Jak mam tylko takie kontrolne pytanie. Określenie ateizmu w czasach Starożytnych nie było czasem rozumiane całkowicie inaczej niż teraz? A bylo rozumiane jako wyznawanie innych bogów? Czy jakoś tak. Ja nie wiem dokładnie. Dla tego chciałbym się dowiedzieć

Starożytność to bardzo ale to bardzo bardzo długa epoka.
to raz.
Dwa: interesuje ciebie problematyka bezbożnosci w kodeksach hetyckich, prawie średnio asyryjskim, czy może tylko w prawie rzymskim późnego imperium?

Doprecyzuj okres i region.
Marcin Basiński
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Keep calm and blame Russia
Odpowiedz
#24
Np. W tematycznej Grecji
Odpowiedz
#25
Quinque napisał(a): Np. W tematycznej Grecji

Ok, tylko i wyłacznie Grecja.

Termin rzeczywiscie był dwuznaczny, ale co najważniejsze, w takim znaczeniu w jakim dotrwał do dziś - negacja istnienia a nie jakimś tam brak wiary - pojawia się najprawdopodobniej w pierwszych dekadach piątego wieku p.n.e. Z biegiem lat następuje ujednoznacznianie tego terminu, także już Teodor Ateista - sam się tak określal - nie musi się tłumaczyć, co dokładnie denotuje ten jego przydomek, bo raczej wszyscy wiedzą, że on nie bluźni bogom, tylko po prostu przeczy ich istnieniu. Tyle w skrócie.

A i pierwszym który był rzeczywiscie oskarżany o negację istnienia bóst nie był Sokratesik, tylko Anaksagoras jak mnie pamięć nie myli.

Dwa: żydów czyli wyznawców judaizmu, rzeczywiscie w pierwszym w pne oskarżano o ateizm - w dzisiejszym znaczeniu tego słowa - i później również chrześcijan, ale te oskarżenia wobec chrzescijan, w odróżnieniu od tych wobec zydow, były naprawdę marginalne, mniej liczne, w stosunku do innych zarzutów jakie stawiano chrzescijanom - nie było mody kulturowej na okreslanie chrzescijan jako ateistów, że tak w skrócie to ujmę, tak jak to przytrafiło sie wyznawcom Jahwe w Rzymie pierwszego wieku pne,
Zadowolony?


Edyta:

Co do wyznawania innych bogów w Grecji.
Ten zarzut pojawia się rzeczywiscie u Arystofanesa, tylko nie chce mi się teraz sprawdzać jakim faktycznie terminem posługiwał się komediopisarz i na ile wiernie oddaje go polskie tłumaczenie. W kodeksach prawnych w V wieku jak mnie pamięc teraz nie zawodzi, termin obcego kultu nie pojawia się, sama bezbożność czyli ateizm, też raczej nie;
Można być oskarżonym o :
- porzucenie kultu,
- lub nierozpoznawanie bogów.

którąś z tych kategorii Arystofanes przypisuje Sokratesikowi.
Ale moja pamięć bywa zawodna.
Marcin Basiński
_ _ _ _ _ _ _ _ _ _ _


Keep calm and blame Russia
Odpowiedz
#26
Marlow napisał(a): Jak widać, nawet strzelać nie potrafisz, co w zasadzie nie było zbyt trudne do przewidzenia...a próba "anihilacji" własnej glupoty wykazanej w tymże wątku jest naprawdę zabawna.

Jeszcze się nie potwierdziło, że sam trafiłeś. Jeśli się potwierdzi, to dopiero wtedy krytyka jest zasadna.

Człowiek dwulicowy, jak przystało na chrześcijanina ...
Odpowiedz
#27
Marlow napisał(a): Co deprawacji młodzieży - naprawdę polecam lekturę Arystofanesa, ale taką dogłębną: zwrócenie uwagi na rury: dwu oraz wielkie rury na przykład. Właściwy kontekst tego "psucia" powinien być jasny. Duży uśmiech

W ankiecie zaznaczyłem ks jako karę zasłużoną.
Allahu akbar Duży uśmiech

Tak dogłębną, że nie stanie się powierzchowna,tj.  w głosowaniu jedynie przez pryzmat przeciwników Sokratesa jakim był  Arystofanes czy inni jego przeciwnicy- szydercy ? Jedynie laicy głosowali za karą śmierci wtedy i teraz - jak się okazuje.
Przypadek, czy głupota ?

Człowiek dwulicowy, jak przystało na chrześcijanina ...
Odpowiedz
#28
Mnie się tak jakoś w tej chwili przypuszcza, ze Sokrates popełnił samobójstwo podobne do Jezusa. Ich życie wydało się im mniej cenne niż ich wyobrażenia.
"Wszystko jest fałszem"
Odpowiedz
#29
artnoc napisał(a): Mnie się tak jakoś w tej chwili przypuszcza, ze Sokrates popełnił samobójstwo podobne do Jezusa. Ich życie wydało się im mniej cenne niż ich wyobrażenia.


Bynajmniej. Sokrates nie szukał śmierci- umarł za to w co wierzył. Wskazanie życiowe
( które wynika z jego nauki było)  :
należy szukać wiedzy, a kto może powinien innych uczyć wiedzy. Sokrates nie tylko głosił taką teorie, ale zastosował ją do siebie i z żelazną konsekwencją kierował swym życiem zgodnie z teorią. Uważając zadanie za najwyższe, cały się niemu poświęcił. Nie licząc się z osobistymi skłonnościami i warunkami życia dążył  niezmiennie do tego co jest dobrem najwyższym i co przeto obowiązuje wszystkich ( i  zawsze) Jego życie i śmierć były  zupełnie zgodne z jego nauką ( tym także różnił się od sofistów).

Człowiek dwulicowy, jak przystało na chrześcijanina ...
Odpowiedz
#30
Nie no. Sokrates jak Jezus mogli uniknąć śmierci ale woleli umrzeć. Kto zaś woli śmieć od życia i wierzy mocno że to ma sens jest samobójca i fanatykiem.Tak się wydaje.
"Wszystko jest fałszem"
Odpowiedz
#31
artnoc napisał(a): Nie no. Sokrates jak Jezus mogli uniknąć śmierci ale woleli umrzeć. Kto zaś woli śmieć od życia i wierzy mocno że to ma sens jest samobójca i fanatykiem.Tak się wydaje.

 Mocna wiara, czy słaba wiara.. Uniknąć śmierci mogło wiele osób, wiele więcej, ale nie fałszywi mesjasze. Ci musieli zginąć, bo na to zostali wybrani i na to przeznaczeni przez różne społeczności, aby dostąpić zaszczytnej śmieci ofiarnej. Zawsze tak było. Ostatnio zaobserwowani przez antropologów - jeszcze do połowy XIX wieku Khundowie, którzy zabijali boga- człowieka. Czynili to w różnych okolicznościach np; klęska głodu- sprzedaż własnych dzieci na ofiarę. Tutaj mówimy o fałszywych mesjaszach, którzy w przeciwieństwie do mitologi chrześcijańskiej ginęli naprawdę...czasem w okropnych okolicznościach, choć na ogół byli znieczulani, lub odurzani specjalnymi trunkami..

Sokrates mógł śmierci uniknąć z łatwością, ale jako twórca etyki, który pierwszy odróżniał dobra moralne i wyniósł je ponad dobra  ( wszelkie inne) okazałby się  zwykłym cynikiem lub sofistą. Nie był ani samobójca, ani fanatykiem, z wielu , wielu powodów, ale przede wszystkim dlatego nim nie był, że tak mniemasz. Fanatykiem i duchowym, samobójcom byłby w istocie, gdyby sprzeniewierzył się własnym naukom- czego nauczał ludzi przy każdej sposobności przez dobre kilkadziesiąt lat. Na fizycznej śmierci nic nie stracił - zyskał poczwórnie. Wcale nie chodzi o silną wiarę, czy silne argumenty, ale o to że miał inteligentne argumenty i miał rację. Gdyby  uniknął śmierci, wiele rzeczy nie można by o nim napisać. Wiedział o śmierci to, czego nie wiedzą ateiści. W przeciwieństwie do ateistów nie bał się ponieść śmierci i w ogóle śmierci. Ateiści też - a jak - deklarują że  się nie boją śmierci,  ale  są racjonalni i zwodniczy, przeraża ich już sama myśl o śmierci. Porównać ateistę do Sokratesa jest trudno, inne priorytety.

Człowiek dwulicowy, jak przystało na chrześcijanina ...
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości